Kategoria: Opowieści

Art, Opowieści

Narodziny Dnia przy Więckowskiego

24/08/2018
Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (4)

Długo czekaliśmy na odsłonę, kolejnego po Pasażu Róży, artystycznego podwórka. Wreszcie dziś dokonano uroczystego odsłonięcia instalacji, która wprowadza surrealistyczny akcent do Łodzi i udowadnia, że sztukę można świetnie wpisać w miejską przestrzeń.

W ostatnim czasie łódzka rzeczywistość zaserwowała nam pewne niefortunne zdarzenia estetyczne. Mural reklamowy w pasażu Schillera pokazał, że komercyjnym działaniem łatwo jest niekorzystnie wpłynąć na obraz fragmentu ulicy Piotrkowskiej a absurdalny motyw jednorożca postawił pod wielkim znakiem zapytania kierunek, w jakim podąża promocja miasta. Na szczęście pojawiła się spora przeciwwaga do wspomnianych pomyłek, która może być cudownym przykładem na to, że można wielką sztukę wpisać w przestrzeń miejską jednocześnie nie odbierając jej wartości. Właśnie dzięki takim inicjatywom warto wierzyć w Łódź.

W ramach projektu „Mia100 Kamienic” Urząd Miasta Łodzi zaprosił do współpracy Wojciecha Siudmaka – polskiego malarza światowej sławy, głównego przedstawiciela realizmu fantastycznego. Na elewacji budynku przy Więckowskiego 4 zamieszczono wielkoformatowe gresy, o powierzchni zajmującej 350 mkw., na których znalazły się reprodukcje dwóch obrazów artysty: „Narodziny Dnia” i „Ptaki w Raju”. Wykonawcą konstrukcji jest Ceramika Tubądzin. Ze spokojnym sumieniem możemy stwierdzić, że gdy przestąpimy front kamienicy przy Więckowskiego 4 instalacja artystyczna zabierze nas do magicznego świata, w którym wszystko jest możliwe.

Dzieła Wojciecha Siudmaka przepełnione są fantazją i symboliką. George Lucas powiedział o jego pracach: „Jego cudowna sztuka rysunku i  jego wyczucie światła i cienia, nadają jego wizjom wielką głębię i  rozszerzają bogaty wachlarz kolorów i materii. W jego dziełach jest spokojna siła i nieskończona przestrzeń do poznawania i  wyobrażania”. Nie można się z tymi słowami nie zgodzić, prace Siudmaka są wyjątkowo lekkie, dzięki umiejętnemu stosowaniu światła, cienia i trójwymiarowych złudzeń. Bardzo ciekawa jest jego symbolika – niebanalna bo wyjątkowo osobista. Sam artysta powtarza też, że wszyscy możemy przekroczyć niepokonalne bariery, a możemy to zrobić marzeniami. Nie mogliśmy sobie więc wymarzyć lepszego autora dla architektonicznej opowieści o fantastyce.

Zaangażowanie tak znakomitego artysty w inicjatywę stworzenia artystycznego podwórka praktycznie gwarantowało sukces tego przedsięwzięcia jednak zaimplementowanie tak niebezpośredniego świata pełnego magii w dużą powierzchnię podwórka łódzkiej kamienicy rodziło wiele wątpliwości. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, w podwórku przy Więckowskiego 4 znakomicie udało się stworzyć baśniowy klimat, który w żaden sposób nie ośmiesza budynku. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że przy tak pięknej bazie jak to wyremontowane z wyczuciem smaku podwórko baza do artystycznych działań była wręcz idealna, ale pamiętajmy, że nawet najbardziej elegancki charakter można zepsuć niekorzystnie dobranymi środkami wyrazu lub kolorystyką. Tutaj wszystko gra, obrazy pasują do elewacji budynku, są subtelne i ciekawie rozplanowane. Widać, że Łódź ma świetne predyspozycje do łączenia malarstwa i grafiki z architekturą, sukces natomiast zależy w ogromnym stopniu od opowiedniego doboru artysty. Mamy wielkie szczęście, że w tym przypadku tak właśnie się stało i zaproszono osobistość, która potrafiła łódzką architekturę zgrabnie przekształcić w surrealistyczną instalację. Bardzo życzylibyśmy sobie i całemu miastu tak pięknie wkomponowanej sztuki.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć, a jeszcze bardziej zapraszamy do oglądania podwórka osobiście i podzielenia się z nami wrażeniami. Na koniec zostawię Wam informację, jaką w prześwicie bramowym pozostawił wszystkim sam artysta: „Zwiedzających proszę, by pamiętali, że nie sposób przewidzieć, w którym zakątku tego fantastycznego miasta może zacząć się najbardziej fantastyczny dzień ich życia”. To jedno zdanie może uświadamiać, że Łódź faktycznie jest miastem na granicy dwóch światów: tego realnego – bo mamy problematyczną pozostałość sprzed lat, którą trudno jest naprawić – i fantastyki – potrzeba bowiem nadludzkiej magicznej siły aby podnieść miasto z upadłości, i my w Łodzi tę siłę mamy. Podejrzewamy, że Wojciech Siudmak dokładnie to wie i postarał się to wszystkim delikatnie pokazać. Jesteśmy z tego bardzo dumni.

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (3)

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (8)

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (2)

 

Miasto, Opowieści

20 ciekawostek o Grand Hotelu

14/03/2018
Hotel Grand Łódź

Grand Hotel Łódź był świadkiem wielu ciekawych wydarzeń a jego przeszłość symbolizuje wzloty i upadki miasta. Od początku funkcjonowania był samowystarczalnym obiektem i przodował w wielu dziedzinach – oferował szeroki zakres usług kulinarnych, kulturalnych i rozrywkowych oraz luksusowe warunki pobytu. Wprowadzał do życia Łodzi nowe trendy, dzięki którym społeczeństwo było „na czasie”. Zawsze wzbudzał nasz wielki szacunek swoją pozycją ale nie tylko. Swoim gościom Grand oferował zawsze to, czego oczekiwali – kiedy trzeba anonsował ich przyjazd a kiedy trzeba dyskretnie ukrywał ich pobyt. Jak każdy hotel o takiej randze posiada wiele tajemnic i jak przystało na hotel o takiej randze niewiele tajemnic wyjawił. Personel hotelu jest bardzo dyskretny, zwykł mawiać: „Co się zdarzyło w Grandzie, zostaje w Grandzie” dlatego nie możemy zdradzać żadnych pikantnych szczegółów z życia gości ale przygotowaliśmy kilka ciekawostek, o których być może nie mieliście okazji usłyszeć. Będą to zarówno krótkie wspomnienia jak i dłuższe informacje, o których można napisać dużo więcej. Zapraszamy do czytania!

.

1. Łódzkie centrum wszechświata

Grand Hotel od początku powstania cieszył się wielkim prestiżem i wybierany był na miejsce spotkań przez najbardziej wpływowe i zamożne osoby w mieście. Był siedzibą bardzo wielu ważnych instytucji, organizacji i elitarnych klubów, m.in. Komitetu Giełdowego, Związku Łódzkich Przemysłówców, Związku Przemysłu Bawełnianego, Ogólnopolskiego Zrzeszenia Prywatnego Przemysłu Włókienniczego, Łódzkiego Towarzystwa Cyklistów (później Klubu 1886 r.), oddziału Banku Angielsko – Polskiego i Banku Związku Spółek Zarobkowych a nawet PPR, PPS i PZPR… Można tak długo wymieniać i wymieniać!

2. Największa kawiarnia w mieście

W Grandzie mieściła się słynna Grand Cafe – największa i najwytworniejsza kawiarnia w Łodzi. Działała od 1913r., zajmowała pomieszczenia na parterze i pierwszym piętrze. Spotykali się w niej przedstawiciele miejscowego oraz napływowego świata przemysłu, handlu i spekulacji. Był to lokal urządzony z wielkim przemychem. Składał się aż z kilkunastu pomieszczeń: dużej sali zielonej, mniejszych sal mahoniowej i jesionowej, sali bilardowej, czytelni, bufetu cukierniczego i kawiarnianego, zmywalni, dużej kuchni, spiżarni, piwnicy, kotłowni, toalet i kantoru. Główne pomieszczenia miały zielone obicia empire. Lokal czynny był w godzinach od 6:00 do 20:00 a od godziny 18:00 odbywały się występy muzyczne z udziałem znakomitych artystów. Oferowane tu wyroby cukiernicze były bardzo popularne a kuchnia świadczyła usługi tzw. grillade czyli oferowała nabiał, kremy owocowe oraz piwo. W 1933r. jedno z pomieszczeń przerobiono na salę dansingową, która cieszyła się sporym powodzeniem u młodzieży.

Wnętrze Grand Cafe, zdjęcie archiwalne

3. Własna elektrownia, kotłownia i system wentylacyjny

Jeszcze zanim uruchomiono EC1 w jednym z pomieszczeń gospodarczych Grand Hotelu urządzono mini elektrownię o mocy 60KW. Zainstalowano tam dynamomaszynę – tzw. Prowizorium I – składającą się z lokomobili Lanz i prądnicy niskiego napięcia, która dostarczała prąd do budynków kablem, ułożonym wzdłuż ul. Krótkiej (obecnie Traugutta) i Piotrkowskiej. Gdy rozpoczęto budowę elektrowni od razu rozpoczęto też wytwarzanie energii przy pomocy zestawu z hotelu Grand, dodając kolejne połączenia kablowe.

Hotel Grand już na początku swojej działalności dysponował również własną kotłownią, zasilającą system ogrzewczy. Posiadał również system wentylacyjny oraz ozonizację.

Hotel Grand podwórko (1)

4. Dyskretne pokoje

Do działu restauracyjnego należało kilka specjalnych gabinetów – tzw. separatek – które przeznaczone były dla gości chcących zachować w tajemnicy swoją obecność. W pomieszczeniach tych odbywały się imprezy towarzyskie z udziałem kobiet należących do najstarszego zawodu świata. Goście mogli spędzać tu czas nie będąc zauważonymi przez innych oraz liczyć na dyskrecję.

5. Grand pierwszą galerią w mieście

Z powodu braku w Łodzi salonu wystawowego organizatorzy wystaw korzystali z sal Grand Hotelu aby zaprezentować dzieła. Dzięki temu wzrastał napływ gości w hotelu, organizowano specjalne spotkania i uroczyste bankiety. W 1894r. zorganizowano tu pierwszą dużą wystawę prac łódzkich artystów, obrazy wystawili wtedy m.in. Samuel Hirszenberg, Leopold Pilichowski oraz Henryk Glincenstein. W kwietniu 1895r. eksponowano tu „Szał uniesień” Władysława Podkowińskiego.

6. Pierwsze pokazy mody

Sala Malinowa w Grandzie była miejscem organizowania nie tylko balów sylwestrowych, karnawałowych i sportowych ale również kilkunastu rewii mody. Organizowano tu pokazy, w których uczestniczyły znane firmy krajowei zagraniczne. Imprezy połączone były z występami artystycznymi. Swoje kolekcje prezentowała tu co roku np. znana warszawska firma konfekcyjna Hersego. Grand był też pierwszym miejscem kiermaszy dywanów.

7. Szkoła tańca i szkoła baletowa

Od połowy lat 20. w Hotelu Grand odbywały się zajęcia szkoły tańca Witolda Lipińskiego. W latach 30. funkcjonowała tu niewielka szkoła baletowa prowadzona przez siostrę Leopolda Krukowskiego, znanego w kraju artysty kabaretowego.

8. Własne kino i teatr

W 1911r. urządzono w Grandzie Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym. Obiekt obejmował dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. W późniejszym czasie kinoteatr ulegał przebudowom oraz zmianom nazwy a jego losy były dość burzliwe – raz pełnił rolę sali balowej oferując rozrywkę najwyższym sferom, innym razem był składem kartofli. Skrót jego historii oraz nasze zdjęcia prezentujące jego obecny wygląd znajdziecie w naszym poprzednim wpisie, do którego odsyłamy tutaj.

Sala balowa Grand Hotelu
Sala balowa Grand Hotelu, zdjęcie archiwalne

9. Szemrane interesy

W latach 1919 – 1939 w Grandzie funkcjonowała „czarna giełda”. Na Piotrkowskiej dominowało specyficzne walutowo – paskarski zbiorowisko a luksusowy hotel przyciągał ludzi ze świata przestępczego, rekinów spekulacji, przemytu i szabru. Prasa łódzka pisała wtedy:

„W cukierni, restauracji, na ulicy, wszędzie rozbełgotany tłum chłystków – gołowąsów w getrach, sakach, borsalinach – rozpycha się, rozpiera i – handluje walutą, manufakturą, bawełną, i czym tylko można, a zwłaszcza czym nie można”.

Kawiarnia hotelowa miała w tym czasie opinię bazy dla czarnorynkowych transakcji, doszło w niej nawet do zatrzymania kilkunastu osób podejrzanych o przestępcze machinacje handlowe.

10. Własna cukiernia, piekarnia i wytwórnia wód gazowanych

Dział kulinarny Grand Hotelu przejmowali znakomici kuchmistrze. Jednym z nich był Eryk Szakowski, który uruchomił tu ciastkarnię a w jednym z pomieszczeń sklepowych od strony ulicy Krótkiej (obecnie Traugutta) otworzył punkt sprzedaży jej wyrobów, z czasem nazwany „Słodką Dziurką”. Cukiernię w późniejszym czasie rozbudowano a personel sprowadzano do niej specjalnie z zagranicy. Wyroby cukiernicze były produkcji własnej. Pod salą Złotą natomiast funkcjonowała wytwórnia wód gazowanych. Hotel dzięki takim udogodnieniom był niezależny i samowystarczalny a dzięki własnej produkcji podnosił swój prestiż.

11. Bomba w hotelu

Dnia 17 stycznia 1942r. lewicowy działacz socjalistyczny Henryk Domeradzki dokonał aktu sabotażu, którego celem było wysadzenie Grand Hotelu. Znając dokładne plany budynku przedostał się na strych i podłożył tam ładunek wybuchowy a na najwyższym piętrze spowodował spięcie elektryczne. Wybuchł wielki pożar, który gaszono całą noc a jego efektem były zniszczenia części dachu i niektórych pokoi na czwartym piętrze. Przystąpiono do odbudowy i, przy okazji, dobudowy, podczas której w miejsce dekoracyjnej mansardy wprowadzono gładki pas okien.

12. Show tragiczne w skutkach

W okresie międzywojennym w sali Malinowej koncertowały najlepsze zespoły muzyczne, m.in. zespoły Petersburskiego i Golda, kopozytorów Karasińskiego i Kataszka. Program był niezwyke bogaty, angażowano znanych śpiewaków, piosenkarzy a nawet akrobatów, komików i tancerzy. Jeden z występów artystycznych zakończył się tragicznym wydarzeniem – młoda artystka jeżdżąca na wrotkach poniosła śmierć w wyniku wypadku.

Hotel Grand Łódź ciekawostki (1)

13. Fremdehof General Litzmann zamiast Grand Hotel

11 kwietnia 1940r. zmieniono nazwę miasta na Litzmannstadt, wtedy także dokonano zmiany nazwy Grand Hotelu ponieważ uznano go za najbardziej reprezentacyjny obiekt miasta. Jego pełna nazwa brzmiała: Fremdehof General Litzmann.

14. Radiofonizacja budynku

W czasach okupacji hitlerowskiej przeprowadzono radiofonizację hotelu. Centralę nadawczo – odbiorczą wraz z radiem zainstalowano w restauracji. Zradiofonizowano kawiarnię, recepcję i niektóre pokoje. W radio emitowano specjalne meldunki z frontu, hymny oraz przemówienia a wszyscy pracownicy hotelu mieli obowiązek słuchać ich na stojąco.

15. Aresztowania pracowników hotelu

W czasach okupacji obiekt świadczył usługi wojskowym niemieckiem oraz przedstawicielom administracji, organizacji politycznych i społecznych. Każdorazowany pobyt wysokiego dygnitarza hitlerowskiego poprzedzało aresztowanie kilku polskich pracowników hotelu, których w charakterze zakładników przewożono do więzienia przy ulicy Sterlinga. Była to swoista forma gwarancji bezpieczeństwa.

16. Konspiracja i podsłuchy

Działalność konspiracyjna ludności polskiej na terenach włączonych do III Rzeszy była bardzo niebezpieczna, uciekano się więc do innych form walki. Pewna grupa młodych pracowników hotelu, mająca dostęp do pokoi hotelowych wyposażonych w radia organizowała nasłuch audycji w języku polskim a zdobyte w ich trakcie informacje przekazywała na zewnątrz, zaufanym osobom.

Hotel Grand klatka schodowa (2)

17. Portret Hitlera

Gdy pierwsi żołnierze i oficerowie Armii Czerwonej przekroczyli drzwi Grandu zespół pracowników przywitał ich chlebem i solą. Roczpoczęto wtedy nowy etap w historii miasta i nowy etap w dziejach hotelu, należało więc to wydarzenie szczególnie upamiętnić. Żołnierze dokonali symbolicznego zniszczenia wielkiego portetu Hitlera, który wisiał na ścianie sali Malinowej.

18. Hotel ogólnopolskim centrum wsześchwiata i schronieniem dla potrzebujących

W pierwszych dniach po wyzwoleniu Hotel Grand stanowił bazę dla grup operacyjnych przybywających do Łodzi, dla personelu wielu instytucji oraz urzędów, zanim otrzymały one swoje nowe stałe siedziby. Hotelowe pokoje często pełniły w tym czasie rolę biur i punktów kontaktowych. W pokojach na drugim piętrze urzędowali np. inspektorzy Biura Kontroli Krajowej Rady Narodowej. Grand zapewniał w tym czasie również noclegi i posiłki pozbawionym w wyniku wojny dobytku warszawianom, repatriantom i reemigrantom.

19. Prezentacja z nieszczęśliwym finałem

Podczas wizyty radzieckiego zespołu pieśni i tańca pod kierunkiem Aleksandra Aleksandrowa zorganizowano na cześć zespołu wystawne przyjęcie w sali Malinowej, ze specjalną atrakcją. Po zgaszeniu świateł cukiernicy wnieśli wspaniały, wielopiętrowy tort, podświetlony od wewnątrz (!), co zrobiło ogromne wrażenie na gościach. Słodka budowla emitowała różnego koloru świetlne refleksy. Niestety finał tej prezentacji nie zakończył się pomyślnie bowiem dzieło mistrza Józefa Burdajewicza upadło i uległo zniszczeniu.

20. Własny ogród

Do 1931r. do dyspozycji hotelu był piękny ogród Meyera, z którego korzystali zarówno goście hotelowi jak i osoby z zewnątrz. Zajmował powierzchnię 3615m2 (teren obecnego budynku YMCA), był wyposażony w drewnianą werandę, fontannę oraz pawilon muzyczny (scenę). W sezonie letnim w dni powszednie organizowano tu podwieczorki muzyczne a w niedziele i święta poranki muzyczne, z lekkim repertuarem, muzyką operetkową i baletową. Występowały tu również orkiestry symfoniczne oraz grupy teatralne, wystawiano tu romanse rosyjskie i cygańskie. Ogród oddzielała od ulicy Krótkiej (obecnie Traugutta) drewniana balustrada, a wzdłuż ulicy Hotelowej stały trzy altany. Od strony ulicy Krótkiej mieścił się również niewielki zajad dla powozów. Ogród cieszył suę ogromnym powodzeniem – znakomita lokalizacja i bogaty repertuar programów rozrywkowych przyciągały przechodniów.

Ogród Hotelu Grand, zdjęcie archiwalne
Ogród Grand Hotelu, bufet, zdjęcie archiwalne

Mamy przygotowanych jeszcze kilka ciekawostek, bądźcie czujni na naszym Facebooku!

*

Źródło do tekstu: „Grand Hotel w Łodzi 1888 – 1988” K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka oraz opowieści pracowników hotelu.

Zdjęcia archiwalne pochodzą ze zbiorów Muzeum Miasta Łodzi oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Zdjęcia współczesne: Marta Ostrowska | Fabryczna

Miasto, Opowieści

Socrealizm, polska ludowość i Rzym

24/01/2018
Socrealizm-z-włoskim-akcentem-3

Stary Rynek i jego okolice nierzadko wyglądają na przestrzeń opustoszałą i pozbawioną życia. Nie oznacza to wcale, że jest tu architektonicznie nieciekawie, wręcz przeciwnie, jest tu sporo miejsc wartych uwagi. Niestety potencjał tej przestrzeni nie jest wykorzystany a władze miasta traktują ją jak niewidzialną, na czym wszyscy tracimy. Wielką szansą dla niej może być planowana tu rewitalizacja obszarowa.

Jednym z ciekawszych budynków w tej okolicy zdecydowanie jest ten przy ulicy Podrzecznej, wzniesiony w roku 1954 w nurcie socjalizmu, z widoczną inspiracją klasycyzmem. W czasach PRL-u mieściła się tu kawiarnia „Staromiejska”, z tarasem, czytelnią i pokojem gier. Wyobrażenie sobie tego lokalu w latach jego świetności niewiele ma związku z obecną rzeczywistością.

Kawiarnia Staromiejska Stary Rynek

Lata 1960-1975 Kawiarnia Staromiejska w Łodzi. Źródło: http://fotopolska.eu

Szczególnie podobają mi się tutaj kolumny – nadają budynkowi eleganckiego charakteru – poza tym interesujące są dekoracyjne ozdoby na elewacji, wykonane w technice sgrafitto, która polega na nakładaniu kolejnych warstw tynku lub gliny i zeskrobywaniu ich wierzchnich warstw gdy jeszcze nie zaschły. Dekoracje przedstawiają postaci pełniące różne funkcje w społeczeństwie oraz różne zawody – przedstawianie wizerunku pracy było bardzo zgodne z duchem socjalizmu stąd pewnie taki temat.

To miejsce jest mieszanką różnych kultur, połączeniem polskiej ludowości z włoską estetyką. Z jednej strony polskie tradycje i sentyment do dawnej pracy rzemieślniczej a z drugiej kolumny jak ze starożytnego Rzymu i dekoracje we włoskiej technice. Jedyny taki budynek w mieście. Niestety jego wyjątkowość została już dawno zapomniana – fragmenty polskiej ludowości odpadają a między kolumnami gromadzą się puste butelki.

Poniżej kilka zdjęć, zerknijcie i dajcie znać czy Wy też lubicie ten blok? A może jest w tej okolicy jeszcze ciekawsze miejsce? :)

Socrealizm-z-włoskim-akcentem-1Socrealizm-z-włoskim-akcentem-2Socrealizm-z-włoskim-akcentem-4Socrealizm-z-włoskim-akcentem-5fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Hotel Grand klatka schodowaGrand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Miasto, Opowieści

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Nasz autorski drink w Sky FLY Bar hotelu Andel’s

24/09/2017

Mam wielką przyjemność wreszcie podzielić się z Wami super fajną informacją! Hotel Vienna House Andel’s Lodz zorganizował specjalną koktailową akcję, do której zaprosił kilkoro blogerów, w tym nas. Wszyscy mieliśmy niesamowitą okazję stworzyć autorskiego drinka, dedykowanego dla podniebnego baru Sky Fly. Nasz drink wejdzie do sprzedaży na przyszły tydzień i każdy będzie mógł go spróbować – zarówno goście hotelu jak i goście zaglądający jedynie do cocktail baru.

Zadanie wcale nie było łatwe. Mieliśmy do dyspozycji wszystko, co jest zazwyczaj dostępne na barze czyli wybór mieliśmy ogromny. Dopasowanie składników to sprawa bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać a gdy do tego doszło jeszcze ustalenie proporcji to zaczęlismy wątpić czy uda nam się trafić w gusta gości.  Na szczęście mogliśmy liczyć na poradę wykwalifikowanego barmana, który pomógł nam rozwiać niepewności i podjąć ostateczną decyzję. Stworzyliśmy w ten sposób jedynego w swoim rodzaju drinka, jakiego jeszcze nigdy nie było w ofercie tego hotelu.

Urban Jungle drink Sky Fly bar (4)

Ten niepowtarzalny napój nazwaliśmy „Urban Jungle” – nazwa inspirowana jest pędem miasta, całą miejską tkanką, która na co dzień tętni życiem, która nas napędza do działania i bez której trudno jest nam funkcjonować. Chcieliśmy aby jego kompozycja oddawała charakter naszego miasta, które jest pełne sprzeczności. Drink ma silną i wyrazistą bazę, która symbolizuje industrialnego ducha Łodzi ale wzbogacony jest o egzotyczną nutę, która odnosi się do nowoczesnego oblicza miasta i do odrodzenia. Dokładnego składu jeszcze nie będziemy zdradzać, zapraszamy Was serdecznie do podniebnego baru, spróbujcie drinka sami i dajcie nam koniecznie znać jakie są Wasze odczucia. Za pośrednictwem tej kompozycji będziecie mogli przekonać się jak według nas smakuje Łódź :) więc zapraszamy do odkrywania smaku miasta! :)

Drink jest w sprzedaży od 25 września do 1 października, znajdziecie go w Sky Fly Barze hotelu Andel’s, który otwarty jest codziennie w godzinach 19:00 – 1:00. Warto tu przy okazji wspomnieć, że do podniebnego baru możecie wejść zawsze bo jest on dostępny nie tylko dla gości hotelu. Jego nowa lokalizacja jest jeszcze lepsza od poprzedniej a widok jeszcze ciekawszy!

Dziękujemy ekipie hotelu Vienna House Andel’s Lodz za zaufanie i za zaproszenie nas do akcji :)

Urban Jungle drink Sky Fly bar (1)Urban Jungle drink Sky Fly bar (8)Urban Jungle drink Sky Fly bar (7)

fot. Rafał Tomczyk

 

Miasto, Opowieści

Przędzalnia Braci Muehle

18/08/2017
Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (4)

Już kilka lat możemy cieszyć się drugim wcieleniem przędzalni braci Muehle a jeszcze nie poświęcilismy jej tu więcej uwagi, zdecydowanie czas najwyższy naprawić ten błąd.

Pierwszym właścicielem obiektu przy ul. Żeligowskiego 3/5 był Izaak Szatan, który stworzył w tym miejscu przędzalnię wigoni. Około 1904 roku nieruchomość została przejęta przez rodzinę Muehle, która przez 15 lat prowadziła tu przędzalnię wełny zgrzebnej. W póżniejszych latach właściciele obiektu się zmieniali, sam obiekt był wielokrotnie przebudowywany i niezbyt doceniany. Na szczęście jego potencjał w porę został doceniony. Kilka lat temu obecny właściciel kompleksu – Fenix Group – przeprowadził gruntowną modernizację oraz rewitalizację kompleksu pofabrycznego, przekształcając go w kompleks biurowo-konferencyjny, o łącznej powierzchni użytkowej ponad 3800 m2. Kompleks unowocześniono bardzo gustownie i elegancko, przy użyciu kontrastu bieli z ciemną szarością. Bardzo fajne jest też to, że zachowano oryginalną nazwę – to pięknie przypomina o historii tego miejsca.

Więcej o Przędzalni Braci Muehle można przeczytać tutaj a poniżej zobaczcie kilka zdjęć odnowionej nieruchomości.

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (2)Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (6)

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (7)

 

Miasto, Opowieści

Monopolis – W duchu miasta

17/05/2017
Monopolis W duchu miasta (1)
Zabytkowe przestrzenie dawnego Monopolu Wódczanego zamieniają się w Monopolis – wyjątkowy projekt, który połączy w sobie najwyższej klasy biura, usługi i kulturę z szeroką ofertą gastronomiczną. Dziś miała miejsce oficjalna premiera projektu wielkiej rewitalizacji tego miejsca, mieliśmy przyjemność w niej uczestniczyć i śpieszymy poniżej z relacją.
Długo wyczekiwana premiera projektu odbyła się w jednym z pomieszczeń Monopolis, projekt zaprezentował prezes zarządu firmy Virako. Po prezentacji, wraz z prezydent Hanną Zdanowską i przedstawicielem biura architektonicznego odpowiedzialnego za koncepcję rewitalizacji, uroczyście odsłonięto makietę kompleksu.
.
W Monopolis powstanie 23 400 mkw. najwyższej klasy biur. Zostaną stworzone w głównym gmachu dawnej rozlewni wódki i dwóch nowych budynkach. W postindustrialnych przestrzeniach historycznego budynku M1 powstanie 7 000 mkw. nowoczesnych biur. W dwóch nowych gmachach M2 i M3 – odpowiednio 8 050 i 8 350 mkw. W sumie niemal 2 500 komfortowych miejsc pracy o najwyższym standardzie. Goście i klienci Monopolis będą mieli do dyspozycji poza biurami także restauracje, kawiarnie, punkty usługowe, kameralny skwer, zielone tarasy na dachu, muzeum poświęcone historii Monopolu Wódczanego, galerię sztuki, teatr, spa z basenem, klub malucha i przedszkole. Projekt Monopolis przygotowała uznana polska pracownia Grupa 5 Architekci we współpracy z łódzką pracownią Jerzego Lutomskiego.
– Monopolis to miejsce wyjątkowe. Ujmujące skalą i urbanistycznym układem zasługującym na drugie życie. Zachowaliśmy historyczne proporcje zabytkowych budynków, nie ingerowaliśmy w to, co w nich najważniejsze, przybudowami. Dodatkowe powierzchnie biurowe umieściliśmy w nowych bryłach. Historyczna patyna będzie uzupełniona o elegancką współczesność. Biurowy porządek będzie przenikać się z kulturą i aktywną rekreacją – opowiada Rafał Grzelewski, główny projektant Monopolis. Poniżej wizualizacja projektu.
.
– Biurowiec – choćby nie wiem, jak nowoczesny – to dziś za mało. Miejsce pracy to już nie stanowisko z biurkiem i telefonem od 9 do 17, to już nawet nie biuro z ciekawym wyposażeniem w hamak i playstation. To przestrzeń, w której wygodnie i komfortowo spędzimy czas – możemy wziąć laptopa, telefon i pracować w zieleni, pójść do kawiarni piętro niżej, spotkać się z klientem lub kolegą z zespołu w restauracji, zostawić dziecko w klubie tuż obok. Wszystko w zasięgu ręki i wszystko to znajdziemy w Monopolis – mówi Krzysztof Witkowski, prezes zarządu Virako – Chcemy, aby Monopolis było miejscem, które będzie żyło również po godzinach pracy, otwartym na wszystkich mieszkańców, w którym łodzianie będą czuli się dobrze i znajdą coś dla siebie – dodaje.
.
Nie miałam najmniejszych wątpliwości, że właściciel ma na to miejsce mnóstwo fajnych pomysłów, że zamierza pobudzić je do życia i wykorzystać cały potencjał. Jednak zdając sobie sprawę z tego, że nie jest to wcale miejsce łatwe do przystosowania dla wszystkich (nie tylko dla pracowników biur) z niecierpliwością czekałam na wizualizacje projektu. I co ja mogę powiedzieć… projekt jest świetny! Jest kompleksowy i przyszłościowy, uwzględnia wszystko. Przestrzeń wykorzystana jest maksymalnie, każdy zakątek będzie miał swoje przeznaczenie.
 .
Projekt ma jeszcze jedną zaletę. Ten projekt jest dla nas wszystkich. To nie jest projekt strefy biurowej a małego miasteczka w mieście, obszaru tętniącego życiem, pełnego nie tylko pracujących tu ludzi ale też spacerujących rodzin, biegających dzieci czy spotykających się ze sobą znajomych. Patrząc na projekt nie widzę tu przestrzeni biurowej, widzę przyjemną przestrzeń dla wszystkich ludzi, przestrzeń o różnorakim przeznaczeniu. Architektom należą się ogromne brawa, za to, że wydobyli maksimum potencjału, bez efektu przeładowania czy przekombinowania. Rozwiązania, które tu zaproponowano bardzo pasują do pofabrycznych obiektów i jednocześnie są bardzo przyszłościowe. Wielkie brawa należą się również prezesowi zarządu firmy Virako, za wielką wizję, świetny gust i dobre decyzje. Monopolis będzie prawdziwą wizytówką Łodzi, spektakularną rewitalizacją, z której skorzystamy wszyscy. Poniżej kilka zdjęć makiety.
.

Prace budowlane w Monopolis rozpoczną się w drugiej połowie tego roku. W pierwszym etapie zostaną odrestaurowane i zaadaptowane do nowych funkcji historyczne budynki dawnego Monopolu Wódczanego. Zrealizowane zostaną nowoczesne biura w dawnym gmachu postindustrialnym, a także inne miastotwórcze funkcje. Budynek M1, podobnie jak pozostałe zrewitalizowane przestrzenie Monopolis, zostanie oddany do użytku w drugiej połowie 2018 roku. W kolejnych etapach powstaną budynki M2 i M3. Zostaną ukończone odpowiednio w 2019 i 2020 roku.
 .
Po więcej na temat Monopolis zapraszamy na stronę internetową projektu oraz na facebook.
Miasto, Opowieści

Ulica Polska

05/04/2017
Ulica Polska Lodz expo2022 (3)

Łódzka kandydatura do organizacji EXPO2022 jest okazją do powstania fajnych przedsięwzięć i pretekstem do ciekawych dyskusji na temat miast, rozwoju i rewitalizacji. To właśnie EXPO zainspirowało miasto Łódź do stworzenia projektu „Ulica Polska”, prezentującego polskie kamienice i mającego na celu wykreowanie obrazu ulicy globalnej. Co prawda na pierwszy plan wysuwa się architektura ale to właśnie za jej pośrednictwem organizatorzy projektu chcą zapoczątkować międzymiastowy dialog, który ma w przyszłości pomagać w procesie tworzenia przestrzeni.  

„Ulica Polska” to projekt stworzony nie tylko na potrzeby EXPO2022 ale dla Łodzi i jej mieszkańców. To projekt pokazujący zarówno zróżnicowanie miast jak i to, co wszystkie miasta łączy czyli dążenie do tworzenia przestrzeni ładnej, przyjemnej, wygodnej i funkcjonalnej.

Projekt ma nie tylko ideologiczne ale też namacalne oblicze ;) w hali wschodniej dworca Łódź Fabryczna pojawiła się wystawa, zaprojektowana przez studentów łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Wizerunki polskich kamienic umieszczono na szklanych powierzchniach – wystawa jest minimalistyczna i transparentna, dzięki temu pięknie wkomponowała się we wnętrze dworca. Zobaczcie poniżej kilka zdjęć i koniecznie zatrzymajcie się przy niej na chwilę będąc w okolicy.

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Rękodzielnicze „miasto w mieście”

10/03/2017
Rękodzielnicze miasto w mieście 09

Dziś chciałabym Wam pokazać kolejne łódzkie „miasto w mieście”, na pewno mniej znane niż Księży Młyn, teren dawnej przędzalni Poznańskiego czy kompleks Monopolis ale nie mniej ciekawe.

Dawna Szkoła Rękodzielniczo-Przemysłowa, wybudowana według projektu P. Brukalskiego, skrywa wiele ciekawych obiektów, małych uliczek i zakamarków. Jej główny budynek, w kształcie litery U, oblicowany jasnożółtą cegłą, z wielkimi oknami, wygląda najbardziej imponująco ale wcale nie znaczy to, że na tym terenie nie spotkamy innych atrakcji.

Ponieważ szkoła ta dostarczała wyspecjalizowaną kadrę techniczną postawiono tu również budynki, w których uczniowie mogli nabywać wiedzę praktyczną i szlifować swoje umiejętności. Główny budynek szkoły uzupełniło laboratorium chemiczne, warsztaty mechaniczne, tkalnię, farbiarnię i drukarnię, co pozwalało na odtwarzanie w warunkach szkolnych całego cyklu produkcyjnego w przemyśle włókienniczym. Co ciekawe, postawiono tu również dwa domy mieszkalne – dla dyrektora szkoły i urzędników – które bardzo łatwo można odróżnić od pozostałych budynków.

Obecnie mieści się tu Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 im. Karola Wojtyły, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Centrum Kształcenia Ustawicznego oraz kilka prywatnych przedsiębiorstw. Znajdują się tu zarówno przestrzenie biurowe jak i warsztaty, cały ten teren jest na prawdę bardzo różnorodny i przemieszczając się tutaj ma się wrażenie przebywania w małym miasteczku :) Niestety budynki i nawierzchnia są zaniedbane a w pochmurne dni to miejsce wygląda bardziej przygnębiająco niż energetyzująco ale polecam wybrać się na spacer :) A tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć.

Rękodzielnicze miasto w mieście 09Rękodzielnicze miasto w mieście 02Rękodzielnicze miasto w mieście 10Rękodzielnicze miasto w mieście 3Rękodzielnicze miasto w mieście 08Rękodzielnicze miasto w mieście 06Rękodzielnicze miasto w mieście 04Rękodzielnicze miasto w mieście 05Rękodzielnicze miasto w mieście 07Rękodzielnicze miasto w mieście 01

– fot. Marta Ostrowska –

Miasto, Opowieści

Dworzec Łódź Fabryczna

18/12/2016
Dworzec Łódź Fabryczna (4)

Wreszcie nadszedł ten dzień, w którym mogę napisać, że mamy upragniony, nowy dworzec Łódź Fabryczna. Czekałam na ten dzień bardzo długo.

Pochodzę z małej miejscowości, poznałam Łódź gdy miałam jakieś 17 lat, najpierw rodzice zabierali mnie ze sobą na zakupy, później studiowałam tu 5 lat, korzystałam więc ze starego dworca fabrycznego dość często. Nie można mu było odmówić specyficznego uroku, choć urokiem to trudno nazwać… może bardziej atmosfera panowała tu specyficzna, budynek dworca architektonicznie zawsze mnie fascynował natomiast stopień jego zaniedbania plus wygląd terenu wokoło nie napawał optymizmem. Możnaby powiedzieć nawet, że miejscami teren dworca był nieprzyzwoicie obskurny, odrażający wręcz. Mimo to coś cały czas do niego przyciągało, może były to najlepsze w mieście hamburgery lub ciekawe kolekcje płyt ;)

Czasy się zmieniają, Łódź się rozwija, w ciągu kilku ostatnich lat zmieniła się nie do poznania… pięknieją nam kamienice, powstają nowoczesne hotele, rewitalizowane są fabryki – wszystko to sprawia, że tak wielkie, i, coraz to bardziej nowoczesne, miasto musiało iść z duchem czasu, stary dworzec po prostu nie miał już racji bytu. Potrzebny był ogromny krok w przód, wielka i droga inwestycja, która umożliwiłaby funkcjonowanie godne współczesności i przyszłości.

Obserwowałam powstawanie dworca Łódź Fabryczna z wielką pasją i zaciekawieniem, odwiedziłam teren budowy dwa razy i kiedy przyszedł dzień otwarcia czułam, że było to wielkie święto, nie tylko moje święto ale wszystkich mieszkańców Łodzi, bo choć dworzec służy głównie podróżnym to chyba jednak najbardziej dumni z niego są właśnie łodzianie. Było to widać podczas wielkiego otwarcia, tłumy jakie się pojawiły już o 5:00 rano mnie wzruszyły i były potwierdzeniem tego jak bardzo ten dworzec był nam wszystkim potrzebny. Chcielismy mieć dworzec jak inne wielkie miasta Europy, taki, za który byśmy nie musieli się wstydzić. I mamy. I razem z jego otwarciem  zaczął się zupełnie nowy rozdział w historii naszego miasta.

Nasz dworzec jest nowoczesny, funkcjonalny i piękny, choć ma parę niedopracowań jest najlepszym dworcem jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Jest on ciekawy zarówno pod względem architektonicznym jak i fotograficznym ;) Dlatego sporo jego zdjęć pojawi się w najbliższym czasie na facebooku, poniżej publikuję jedynie kilka z nich.

Drodzy Łodzianie, jestem pod wielkim wrażeniem tego jak licznie przybyliście na otwarcie i ak bardzo interesujecie się tym miejscem. Pokazujecie, że Łódź jest dla Was ważna i że jesteście z niej dumni. Jesteście najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmienia się Łódź, i najlepszym powodem aby ją zmieniać!

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Studzienka w morzu detali

25/11/2016
Pałac Juliusza Kindermanna 02

Wille należące do wielkich rodów fabrykanckich zawsze imponują bogactwem detali. Nie tylko Poznańscy i Scheiblerowie wzbudzają podziw dekoracją swoich wnętrz, również u Kindermannów możemy zobaczyć wysublimowanie, dbałość o małe elementy i chęć wyróżnienia się.

Prócz najbardziej znanej willi Kindermanów – willi Leopolda, która słynie z secesyjnego przepychu – poznać trzeba willę Juliusza Kindermanna, mieści ona bardzo dużo ciekawych elementów, które mogą nam wiele powiedzieć o swoich dawnych właścicielach. Jak zapewne wiecie na fasadzie budynku znajduje się wyjątkowa mozaika projektu wiedeńskiego malarza Hansa Aloisa Schrama, wykonana przez słynny wenecki warsztat Andrea Salvatiego, opowiadająca o handlu bawełną. W środku budynku tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że rodzina Kindermannów bardzo upodobała sobie mozaiki.

Zaraz przy wejściu, na klatce schodowej willi przy Piotrkowskiej, naszym oczom ukazuje się piękna studzienka, dekorowana barwnymi kamieniami i drobnymi elementami mozaikowymi. Ród Kindermannów lubował się w studzienkach, znajdziemy je również tutaj na piętrze oraz w willi Adolfa Kindermanna. Ale ta jest wyjątkowa bo zdobiona w motywy morskie. Ryby, związane z żywiołem wody, sa symbolem narodzin, nieśmiertelności, chrztu ale też obfitości, mądrości i odrodzenia. Muszle kojarzone są z ponownymi narodzinami i ze szlachetnością pereł a wykorzystywane kiedyś przez pielgrzymów jako czarki do nabierania wody stały się też symbolem duchowej podróży.

Nie wiemy co było bezpośrednim powodem pojawienia się takich dekoracji na tej studzience ale z pewnością poznawanie takich kunsztownych drobiazgów umożliwia nam wszystkim swego rodzaju duchowe podróże: zarówno podróż w czasie do historii sztuki, do mody jaka niegdyś panowała w łódzkiej dekoracji wnętrz, jak i podróż po różnorodności doznań estetycznych, jakie serwuje nam nasze miasto. W tej willi jest jeszcze sporo istotnych elementów (kolumny, witraż, sklepienia), zapraszamy do ich poznania na nasz facebook :)

palac-juliusza-kindermanna-2palac-juliusza-kindermanna-4palac-juliusza-kindermanna-1palac-juliusza-kindermanna-3

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Wszyscy jesteśmy robotnikami

10/11/2016
Wszyscy jesteśmy robotnikami (3)

Łódź słynie z ducha przemysłowego a nasze fabryki stanowia jej esencję. Ale pamietajmy, że fabryki to nie tylko wielkie gmachy ale ludzie, przede wszystkim ludzie, którzy ciężko w nich pracowali. To nasze babcie i nasi dziadkowie stworzyli podwaliny współczesnej Łodzi. Pamiętajmy o nich, spójrzmy na nich, podziękujmy – taka idea przyświeca międzynarodowemu projektowi „Inside out”, który tym razem, w ramach Lodz Design, jest obecny również w Łodzi, pod hasłem „Wszyscy jesteśmy robotnikami”. Najwyższy czas przyjrzeć się historii ludzi, którzy spotkali się w zakładach, które były potęgą. Ci zwykli-niezwykli robotnicy i robotnice to bohaterowie opowieści o Łodzi.

Projekt „Wszyscy jesteśmy robotnikami” zachęcał do dyskusji i umożliwiał spotkanie z byłymi pracownikami łódzkich zakładów. W ramach projektu przygotowano również dwie wystawy: jedną, poświęconą pracownikom dawnych zakładów Polteks, która dostępna była do oglądania na rynku Manufaktury oraz drugą, poświęconą pracownikom dawnego Polmosu, którą można było zobaczyć na elewacji Monopolis.

Poniżej prezentujemy kilka zdjęć, przedstawiających pamiątkowe zdjęcia z czasów istnienia zakładów, które można było obejrzeć podczas wernisażu jednej z wystaw oraz zdjęcia dokumentujące same wystawy. Jeśli chcecie podzielić się podobnymi wspomnieniami swoich dziadków lub rodziców piszcie na adres: [email protected]

Wszyscy jesteśmy robotnikami (4)Wszyscy jesteśmy robotnikami (10)Wszyscy jesteśmy robotnikami (11)Wszyscy jesteśmy robotnikami (4)Wszyscy jesteśmy robotnikami (3)

fot. Marta Ostrowska

 

Miasto, Opowieści

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

Kamienica Meyera Łódź 04

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Najpiękniejszy ogród zimowy

12/09/2016
Akademia Muzyczna Łódź Ogród zimowy 01

Pałac Karola Poznańskiego jest od zawsze moją ulubioną łódzką rezydencją. Miałam okazję tu być na koncertach ale tym budynkiem zawsze tak się fascynowałam, że nigdy nie mogłam dostatecznie skupić się na muzyce. Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś zapomnieć na jakim koncercie byłam bo tak zapatrzyłam się w te wnętrza ;) Później, dzięki firmie Mosaicon, miałam okazję przyjrzeć się pracom konserwatorskim w Akademii (możecie ten wpis zobaczyć tutaj) i od tamtej pory z wielką niecierpliwością czekałam na moment ich zakończenia a najbardziej na… ogród zimowy :) Niedawno widziałam go w całej okazałości i muszę przyznać, że wygląda oszałamiająco! Blachy zdjęto, odkrywając piękne przeszklenia, dzięki którym odbywa się tu prawdziwy koncert światła i barw. Na ścianach misterne dekoracje, misy w kształcie muszli i oczko wodne – jeszcze puste – ale niedługo wypełni się wodą :) Niedługo pojawią się tu również rośliny.

Ten ogród zimowy już teraz według mnie nie ma sobie równych, drugiego takiego wnętrza w naszym mieście nie znajdziemy. Gdy jeszcze pojawi się tu natura będzie to miejsce, które zdecydowanie powinniśmy rozsławiać na cały świat. Cieszcie oczy i Wy tym pięknym ogrodem zimowym, poniżej jego zdjęcia.

A za umożliwienie obejrzenia wnętrz dziękuję Akademii Muzycznej i użytkownikom forum Skyscraper City.

akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-01 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-02 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-03akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-04 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Zielone ściany

02/09/2016
Zielone ściany 01

W Łodzi pustych ścian bez pomysłu nie brakuje. Wyglądają byle jak, potrafią zaburzyć ładny obraz i oszpecić nawet najbardziej urocze fragmenty miasta. Jednym sposobem na ich zakrycie i uatrakcyjnienie zarazem są murale ale to nie musi być jedyna opcja. Wśród projektów zgłaszanych do Budżetu Obywatelskiego znalazł się jakiś czas temu świetny pomysł na „zielone ściany” i choć dobrze się zapowiadało efekt obecnie jest mizerny a szkoda bo wiele miejsc w Łodzi mogłoby wyglądać jak to poniżej :)

Tej ściany nie widać zbyt dobrze, rzadko kiedy przechodnie zwracają na nią uwagę idąc ulicą Narutowicza, prawdopodobnie dlatego, że przestrzeń z tą roślinnością jest bardzo wąska i zasłonięta okratowaniem. Mimo wszystko jednak trudno mi uwierzyć w to, że nikt o tym nie wspomina, ja czuję taką konieczność i śpieszę z wyjaśnieniem. Chodzi oczywiście o wąski przesmyk, znajdujący się między kamienicą pod numerem 24 a Filharmonią, ze ścianą obrośniętą pnączem po jednej stronie i z lustrzanym jej odbiciem po stronie przeciwnej. Uwielbiam takie zakątki, które choć są bardzo niewielkich rozmiarów wyglądają fenomenalnie! Wiadomo, zakątek ze szklaną powierzchnią robi tu dużą robotę (nie ma opcji, żeby ściana naszej filharmonii wyglądała nieatrakcyjnie) ale spójrzcie chociażby na samą roślinność. Naprawdę nie jest jej dużo, można by nawet powiedzieć, że to „mini zielona ściana” ale nawet zdobiąc tak małą powierzchnię zieleń może stworzyć tak magiczny obraz jak ten. Spójrzcie poniżej na kilka zdjęć, więcej jak zwykle dorzucę na facebooka. A Wy, jak tylko będziecie mieli okazję, zerknijcie na ten zakątek.

Zielone ściany 01 Zielone ściany 02 Zielone ściany 03 Zielone ściany 04

– fot. Marta Ostrowska –