Kategoria: Dzieje się

Dzieje się

Dialektyka obrazu | Wystawa w galerii ART HUB

11/03/2020

W ubiegłym tygodniu, 7 marca, rozpoczęła swoją działalność nowa przestrzeń dla kultury w Łodzi. ART HUB Rydzowa to skromna, kameralna i niezobowiązująca galeria sztuki, powstała z oddolnej inicjatywy. To miejsce otwarte na dialog, inspirujące do działania i wymiany myśli, dedykowane zwłaszcza pokoleniu młodych twórców, ceniących sobie niezależność i swobodę twórczą. Galeria zlokalizowana jest na Teofilowie, z dala od modnych centrów kulturalnych, i stawia sobie za cel wspieranie twórczością właśnie peryferiów sztuki.

Swoją działalność ART HUB rozpoczyna od wystawy „Dialektyka obrazu”, prezentującej twórczość dwóch artystów, wspólnie konfrontujących swoje dotychczasowe twórcze poszukiwania. Łodzianin Piotr Pasiewicz (ur. 1979 r.) oraz pochodzący z Gdańska Krzysztof Nowicki (ur. 1988 r.) znają się od finału 12. edycji konkursu „Artystyczna Podróż Hestii” i od tamtej pory obserwują wzajemnie swoją twórczość. Podczas otwarcia galerii zaprezentowali dwa odrębne światy malarskie. Z jednej strony mocne barwy, wyraziste linie i wyraźne formy Pasiewicza, z drugiej niebezpośredni przekaz Nowickiego, zakodowany w prześwitach farby. Te przeciwieństwa ścierają się a zadaniem widza jest poszukiwanie w tej dwubiegunowości wspólnego mianownika.

Wystawę oglądać można przy ul. Rydzowej 10, do 21 marca.

Dzieje się

Tomasz Zjawiony. Doły | Wystawa w Galerii Bałuckiej

05/03/2020

Już kilka lat tak sobie wędrujemy po mieście i zatrzymujemy znalezione sytuacje na fotografiach. Czasem są nimi po prostu tylko piękne widoki, urokliwe same w sobie, a czasem zwyczajne ułamki rzeczywistości pozornie niczym się nie wyróżniającej, ale jednak skrywającej urzekającą prawdziwość. To właśnie ta prawdziwość jest według nas esencją eksploracji a sytuacja jaką zastajemy w danej chwili jest na tyle ciekawa, że warto ją uwiecznić – nigdy nie wiemy ile będzie ona trwała w danej formie – choćby kompozycja ze świateł w oknach budynku nie każdego wieczoru jest taka sama. Dla nas eksploracja miejska to nigdy nie kończąca się opowieść, którą całkiem łatwo zatrzymać na zdjęciu i ze zdjęciami właśnie nam się ona do tej pory kojarzyła – do tej pory, bo poznaliśmy w ubiegłym tygodniu malarskie spojrzenie na wszystko to, co na co dzień zatrzymujemy na zdjęciach.

Wystawa „Tomasz Zjawiony. Doły” w Galerii Bałuckiej prezentuje efekty wynikające z procesu eksploracji miasta i dialogu pomiędzy obserwatorem a otoczeniem. Obrazy Tomasza Zjawionego to naniesione na płótno fragmenty krajobrazu miejskiego odnalezione podczas odkrywania na nowo pewnych sytuacji. Fragmenty te prezentują świat nostalgicznie i melancholijnie ale dzięki delikatnym środkom wyrazu, zastosowaniu prostych form i zawężonej palety barw tworzą lekkie kompozycje.

Poniżej zostawiamy kilka zdjęć z wystawy i zapraszamy Was gorąco do Galerii Bałuckiej na Starym Rynku do obejrzenia wszystkich prac, przekonacie się jak intrygująca jest eksploracja miejska w malarskim wydaniu. Wystawa czynna jest do 29 marca, więcej na jej temat oraz krótką biografię autora prac przeczytacie tutaj.

Dzieje się, Rozważania

Złożyliśmy petycję w sprawie mediów społecznościowych Miasta Łódź

06/12/2019

Sposób prowadzenia oficjalnych social mediów Miasta Łódź budził nasze zaniepokojenie już jakiś czas. Doskonale rozumieliśmy przyjętą przez Dział Promocji i Nowych Mediów Urzędu Miasta Łódź taktykę na ich prowadzenie – pełną dystansu i żartów – ale wraz ze zwiększeniem prac remontowych i rewitalizacyjnych w mieście przestrzeń zaczęła się na naszych oczach dość mocno zmieniać a w oficjalnych mediach społecznościowych tematy dotyczące tych zmian traktowane były bardzo pobieżnie i powierzchownie. Zaczęliśmy się bardziej przyglądać treści serwowanej mieszkańcom Łodzi i wtedy zaniepokojeni już nie byliśmy, byliśmy za to przerażeni.

My miasto traktujemy bardzo poważnie, mieszkańców Łodzi również. Dlatego w momencie gdy dokonują się wyczekiwane od wielu lat zmiany bardzo ważne jest merytoryczne informowanie o nich mieszkańców miasta, tak, aby stawali się coraz bardziej świadomi wszystkiego co ich otacza. Świadomość tylko wszystkim nam pomoże, świadomość jest przecież podstawą w dążeniu do lepszej rzeczywistości bo świadomi oczekujemy więcej. Niestety potencjał wykorzystywany nie jest, tracą na tym oczywiście mieszkańcy, traci zatem na tym całe miasto. W komentarzach pod postami na oficjalnym fanpage Miasta Łodzi rodzą się dyskusje, które kompletnie nic nie wnoszą, i często dyskusje te są wręcz szkodliwe społecznie ponieważ administratorzy fanpage nie tylko okraszają dodawane zdjęcia zbyt krótkim i zbyt luźnym opisem, co powoduje błędnie wyciągane wnioski, ale również w odpowiedziach na komentarze nie wyprowadzają osob komentujących z błędu. Najczęściej spotykany przykład takiej sytuacji to publikowanie zdjęć z budowy nowej prywatnej inwestycji, z opisem o zerowej jakości informacyjnej. Zazwyczaj powoduje to wysyp komentarzy z pretensjami do Prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, że w momencie gdy tyle kamienic wymaga remontu ona przeznacza pieniądze na budowę nowego hotelu. Tutaj u administratorów oficjalnych stron powinna zapalić się czerwona lampka i powinni uświadamiać, że Prezydent Łodzi nie sponsoruje budowy prywatnych hoteli. Niestety tego nie robią a ta bezczynność tylko zwiększa niedoinformowanie mieszkańców powodując ogłupienie naszego społeczeństwa.

Podobnie jest z podejściem do rewitalizacji obszarowej, którą bardzo szczyci się Urząd Miasta Łodzi. Na stronie UMŁ poświęconej rewitalizacji czytamy tak:

„Rewitalizacja to nie tylko remonty. Jej celem jest przywrócenie do życia zdegradowanej części miasta i uzupełnienie jej o nowe funkcje. Mówiąc najprościej jest to wprowadzenie takich zmian na obszarze części miasta, dzięki którym będzie się lepiej żyło, przebywało i pracowało. Rewitalizacja to też praca z ludźmi, z lokalną społecznością. I nawet jeśli remonty budynków i przestrzeni publicznych są najbardziej efektowne – najważniejsze jest przezwyciężenie kryzysu społecznego. Rewitalizacja jest długim procesem. Jej powodzenie zależy od nas wszystkich – mieszkańców całego miasta, przedsiębiorców, organizacji pozarządowych, placówek edukacyjnych, instytucji kultury, uczelni wyższych, urzędów.”

Super! To wszystko prawda. Remonty to tak naprawdę tło w rewitalizacji, a najważniejsze jest polepszenie standardu życia mieszkańców, przezwyciężanie degradacji i kryzysu społecznego, czyli najzwyczajniej w świecie wyciągnięcie ludzi z podłej rzeczywistości, biedy, fatalnych warunków mieszkaniowych i brzydkiego otoczenia. To wszystko się nie uda bez odpowiedniej edukacji społeczeństwa i bez zachęcania go do ambitniejszego podejścia do życia czy szanowania wspólnej przestrzeni. Jeśli nie będziemy uświadamiać, że nie sprzątanie po swoim psie na spacerze lub parkowanie na trawnikach jest czymś złym to nawet po wyremontowaniu wszystkich ulic i posadzeniu wielu drzew lepszej rzeczywistości uzyskanej za duże pieniądze nie będziemy w stanie uszanować. Tutaj pojawia się spora misja profili miejskich, niestety, na oficjalnym fanpage Łodzi na Facebooku możemy zobaczyć na przykład taki post:

Z treści powyższego posta wynika, że ułożenie asfaltu jest rewitalizacją. To bardzo duży błąd, na jaki oficjalny profil miejski nie powinien sobie pozwolić. Na 453 osoby, które na ten post zareagowały pewnie spora ilość osób będzie nadal uważała, że remont nawierzchni jezdni to rewitalizacja. Bulwersujący jest tu również brak interakcji z mieszkańcami, pod tym postem pojawiło się kilka komentarzy z pytaniem dlaczego ulice zostały zwężone a administratorzy profilu pozostawiają te pytania bez odpowiedzi.

Rzućmy okiem na inny przykład posta.

Bardzo fajnie, że podjęto temat uporządkowania przestrzeni przy ulicy Kilińskiego. To bardzo ważne, że instytucje miejskie postanowiły uniemożliwić degradację obszaru od ulicy Narutowicza do Traugutta i zablokować możliwość dzikiego parkowania. Niestety sformułowanie „Słupkujemy Kilińskiego by było ładniej i bezpieczniej” jest zbyt ogólne i nie tłumaczy sytuacji jaka miała tu miejsce ponad rok. Upraszcza się tu temat ‚ładności’, który nie jest powodowany przez same słupki ale przez to, że dzięki nim auta nie będą niszczyć trawników i chodników co sprawi, że faktycznie będzie ładniej. Upraszcza się również temat ‚bezpieczeństwa’ ponieważ nie dodaje się, że chodzi o bezpieczeństwo pieszych. Natomiast niedopowiedzenia i ogólne sformułowania przyciągneły do komentowania zwolenników parkingowej wolności, którzy oburzeni informacją o słupkach wywołali burzę, w której tłumaczyli, że słupki ani nie są ładne bo osłupkowane miasto wgląda źle ani bezpieczne bo uniemożliwiają manewry podczas tworzenia „korytarza życia”. Należałoby przy okazji takiego posta wytłumaczyć jak wyglądała sytuacja, i przede wszystkim odnieść się do tego, że dzikie parkowanie w miejscach niedozwolonych jest złą praktyką, i na oficjalnym profilu miejskim nie ma na nią przyzwolenia.

Dodatkowo skandaliczny jest fakt nieprofesjonalnego odpowiadania na wiadomości od obserwatorów i upokarzającego podejścia do autorów fotografii wykorzystywanych przez administratorów miejskiego fanpage. Co prawda wywołuje to duży niesmak i sugeruje ewidentną potrzebę zmiany strategii komunikacji ale pominiemy to w tym wpisie, bo najważniejsze w tej chwili jest dla nas to, ile każdego dnia tracimy na istnieniu tak mało merytorycznych profili Miasta Łodzi. Wskaźniki się zgadzają, a łódzkie social media mają największą ilość obserwujących spośród wszystkich miejskich w kraju. Jest to na pewno powód do dumy dla zespołu, że zgromadzili taką liczbę obserwujących, ale tutaj duma się kończy bo więcej powodów do niej nie mamy.

Ilość obserwatorów jest ważna. Dla marketingowców i Urzędu Miasta. Natomiast dla mieszkańców miasta nie bardzo. Kiedy patrzymy na treści postów na Facebooku Łodzi, które polegają w głównej mierze na suchych żartach, a w przypadku poruszenia poważnego tematu treść albo wprowadza w błąd albo zostawia niedopowiedzenia to jako mieszkańcy czujemy się lekceważeni. Kiedy do tego widzimy, że Stories na Instagramie składają się w dużej mierze z filmików pokazujących wycieczki po lokalach łódzkich a jeśli pojawią się jakieś ukazujące remont ulicy opatrzone są jedynie hasztagiem #łódźremontuje czujemy się lekceważeni podwójnie. Czy to jest skuteczne realizowanie postawionych sobie przez Dział Promocji i Nowych Mediów UMŁ celów? Przypomnijmy, że te „Działania mają cel informacyjny, promocyjny oraz edukacyjny”. Działania promocyjne widać na każdym kroku, działań informacyjnych oraz edukacyjnych nie widać. Czyli w takim razie budżet jaki jest na nie przeznaczany jest marnotrawiony?

Zapewne informowanie i edukowanie to według Urzędu Miasta podawanie skromnych informacji, ubogich w wartość merytoryczną. Poprzeczka zatem postawiona jest bardzo nisko a tymczasem potencjał łódzkich profili społecznościowych jest ogromny i wykorzystując go moglibyśmy wszyscy wiele zyskać. Jak się jednak domyślamy dla Urzędu Miasta świadomi mieszkańcy to zagrożenie ponieważ świadomość rodzi większe wymagania. Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie czy Urząd Miasta Łodzi chce rozwoju Łodzi czy też może zacofania? W takim razie po której stronie jest Urząd Miasta Łodzi: po stronie utrzymania dobrego wizerunku poza naszym miastem czy po stronie mieszkańców?

Na powyższe pytania odpowiedzcie sobie sami. Tymczasem my, po raz pierwszy głośno i poza Internetem, powiedzieliśmy o niekorzystnym prowadzeniu łódzkich social mediów podczas spotkania w Biurze ds. Rewitalizacji Urzędu Miasta Łodzi 12 czerwca 2018r. i od tamtej pory nie zmieniło się nic oprócz założenia fanpage na Facebooku „Łódź Rewitalizuje”, który poświęcony jest jedynie rewitalizacji, i nie spełnia oczekiwań informacyjnych i edukacyjnych. Dlatego wraz ze Stowarzyszeniem Nowa Łódź, postanowiliśmy zrobić kolejny krok ku lepszej komunikacji Urzędu z mieszkańcami i złożyliśmy dzisiaj petycję do Radnych Rady Miejskiej w Łodzi oraz Prezydent Łodzi w sprawie mediów społecznościowych prowadzonych przez Miasto Łódź. Publikujemy poniżej całą treść petycji a jak tylko dostaniemy odpowiedź poinformujemy Was o niej.

 

Petycja
do Radnych Rady Miejskiej w Łodzi
oraz Prezydent Łodzi

Na podstawie art. 2 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz.U. 2014 poz. 1195 ) zwracamy się z apelem:

Domagamy się:

● Integracji informacyjnej w mediach społecznościowych głównych kanałów Miasta Łodzi (Facebook, Instagram, You Tube, Twitter, Wykop.pl, Snapchat) z innymi profilami prowadzonych przez poszczególne wydziały i jednostki podlegające Prezydent Łodzi.

● Informowanie w mediach społecznościowych na głównych kanałach Miasta Łodzi (Facebook, Instagram, You Tube, Twitter, Wykop.pl, Snapchat) o wszystkich konsultacjach społecznych, jakie są organizowane – zarówno przez UMŁ jak i inne jednostki podległe np. MPU, ZIM.

● Włączenie w skład zespołu odpowiedzialnego za media społecznościowe osoby mającej holistyczną wiedzę na temat miast.

 

Miasto prowadzi profile w wielu mediach społecznościowych tj. Facebook, Instagram, You Tube, Twitter, Wykop.pl, Snapchat. A najbliższym czasie planuje uruchomienie komunikacji w kolejnych kanałach.W łódzkich urzędzie sześć osób zajmuje się obsługą tych kanałów, które w odpowiedzi na DIP swoją działalność tłumaczą tak:

Celem prowadzenia komunikacji w mediach społecznościowych jest utrzymywanie stałego, interaktywnego i multimedialnego kontaktu z mieszkańcami Łodzi oraz wszystkimi osobami zainteresowanymi bieżącą sytuacją w mieście, jego historią oraz wydarzeniami kulturalnymi, sportowymi, rozrywkowymi. Działania mają cel informacyjny, promocyjny oraz edukacyjny (…). Charakterystyka komunikatów publikowanych na poszczególnych kanałach komunikacji dostosowana jest do specyfiki danego kanału. W związku z tym m.in. na Instagramie przeważają wysokiej jakości zdjęcia prezentujące piękno łódzkiej architektury, atrakcyjność ulicy Piotrkowskiej, łódzkich parków i terenów rekreacyjnych. Na Twitterze pojawiają się częściej niż na innych kanałach komunikaty o charakterze typowo informacyjnym i urzędowym. Na Facebooku natomiast ze względu na skalę dotarcia publikowane są różnego rodzaju treści od oficjalnych komunikatów miasta po posty o tematyce rozrywkowej, humorystycznej.

Łódzkie media społecznościowe niejednokrotnie są przez specjalistów zajmujących się e-marketingiem oceniane bardzo wysoko. Inaczej wygląda jednak ocena wystawiana przez samych mieszkańców, do których media te są skierowane. Zastrzeżenia budzi stosowany język, charakter treści, czy prawa do rozpowszechnianych zdjęć. Problem w szczególności dotyczy profilu miasta na stronie Facebook. Analizując zamieszczane tam posty widać, że są to przede wszystkim posty promocyjne – ładne zdjęcia miasta i promocja nowych lokali. Rzadziej trafiają się posty dotyczące wydarzeń w Łodzi oraz posty informacyjne dotyczące np. miejskich inwestycji. Przeważnie, przynajmniej raz (często kilka razy) w tygodniu, pojawiają się posty czysto rozrywkowe. Są to najczęściej humorystyczne grafiki lub zabawy w stylu znajdź X różnic między dwoma zdjęciami. Warto mieć jednak na uwadze, że treści te chociaż zdobywają dużą popularność, to ich przygotowanie z pewnością nie należy do zajęć szybkich (pomysł +jego realizacja). Prawie w ogóle natomiast na miejskim profilu nie pojawiają się posty o tematyce historycznej. Sporadycznie pojawiają się informacje o konsultacjach społecznych. Najczęściej jeżeli już to ograniczających się do platformy Vox-populi. Łódzki profil np. nie udostępnia informacji o konsultacjach planów miejscowych. Z łódzkich mediów społecznościowych mieszkańcy nie dowiedzą się też o rzeczach trudnych, jak na przykład o opóźnieniach przy realizacji miejskich inwestycji. Dlatego też, aby dowiedzieć się o ważnych kwestiach z punktu widzenia mieszkańca trzeba raczej korzystać z innych, niemiejskich profili. W dodatku miejski profil posługuje się przede wszystkim luźnym, często młodzieżowym językiem. O ile ważne jest używanie języka interesującego i czytelnego dla odbiorcy to niejednokrotnie traci się szansę na wytłumaczenie pewnych działań Miasta mieszkańcom. Przykładowo, informację o słupkach zabezpieczających chodniki przed nielegalnym parkowaniem komentuje się, że robi się to po to, aby było ładnie, a nie np. żeby zapewnić komfort i bezpieczeństwo pieszych. Widać, że osoby odpowiedzialne za miejskie media społecznościowe bardzo sprawnie czują się w sieci, wyczuwają trendy, ale nie mają wiedzy na temat współczesnych miast.

W mediach społecznościowych nie pojawiają też profesjonalne informacje czemu np. jakaś inwestycja została zrealizowana w konkretny sposób. Powoduje to, że mieszkańcy widzą w większości tylko zdjęcia i jedno zdanie komentarza ale nie wiedzą do końca co widzą bo nikt im tego nie tłumaczy. To mogłyby robić łódzkie media społecznościowe. Z pewnością wymagałoby to współpracy z jednostkami merytorycznymi i konsultacji jeszcze przed opublikowaniem posta albo stworzeniem wspólnego zespołu w strukturach Urzędu Miasta, który mógłby kontrolować szeroki zakres i merytorykę postów. W informacji o dostęp do informacji publicznej UMŁ podaje, że jedynym miejskim profilem na portalu Facebook jest profil: Łódź. Nie jest to jednak prawdą, bo wiele miejskich wydziałów i jednostek prowadzi własne strony na tej platformie.

Stowarzyszenie Nowa Łódź
Piotr Salata-Kochanowski
(791641197; Stokowska 34G)

Fabryczna
Rafał Tomczyk
www.fabryczna.in

 

 

Dzieje się, Odkrywanie

Na budowie Monopolis

09/11/2019

Zabytkowe przestrzenie dawnego Monopolu Wódczanego zamieniają się w Monopolis – wyjątkowy projekt, który połączy w sobie najwyższej klasy biura, usługi i kulturę z szeroką ofertą gastronomiczną. Na budowie byliśmy już trzy razy a każdą z naszych wycieczek po terenie mogliście śledzić w naszych mediach społecznościowych. Postanowiliśmy dodatkowo udokumentować proces budowy tutaj na stronie dlatego zebraliśmy kilka zdjęć z ostatniego spaceru i zapraszamy Was do oglądania i czytania.

Już podczas poprzednich fotorelacji wspominaliśmy o tym, że przebudowa Monopolis jest bezkompromisowa a zarówno za pomocą projektu jak i doboru materiałów dąży się tu do urzeczywistnienia wizji stworzenia wysokiej jakości przestrzeni, architektury i wnętrz. Cały teren będzie bardzo zróżnicowany, pełen alejek i zakątków. Odnosimy wrażenie, że wszystko, co tkwiło w tym terenie wykorzystano maksymalnie na jego korzyść a za pomocą nowej kładki, wyniesienia terenu czy choćby miejsc na zieleń wytyczono dodatkowo nowe kierunki poruszania się. To całe bogactwo nowych dróg powoduje, że dysponujemy tu wieloma punktami widokowymi – wszędzie gdzie się udamy zyskamy nową perspektywę na Monopolis. Zieleń znajdzie się nie tylko w przestrzeniach ogrodzonych kortenem, będzie swobodnie rosła i pięła się w różnych kierunkach. Przemyślano również lokalizację ławek i zadbano o ich kameralny charakter. Cały czas widać tę bezkompromisowość i widać ją również w coraz mniejszych szczegółach. Po pierwsze nigdzie nie zobaczymy tego, co może być mniej przyjemne do oglądania bo wszystkie instalacje i kable zostały ukryte. Mimo, że Monopolis mieści się w zabytkowych budynkach to jest przepełnione nowoczesnymi technologiami, niezbędnymi do prowadzenia firm o zasięgu globalnym. Mamy więc tutaj takie elementy jak podniesione podłogi, pod którymi można schować wszelkie kable. Sam kompleks posiada przyłącza elektryczne do dwóch niezależnych transformatorów a w razie braku prądu w obydwu z nich do akcji wkroczy agregat prądotwórczy, który zapewni ciągłość pracy. Więcej dowiecie się z opisów pod poszczególnymi zdjęciami.

Pasaż z poziomu -1. Z lewej strony mieścić się będzie galeria sztuki, z prawej będą wejścia do restauracji i powierzchni usługowych. Po prawej stronie widoczne są oazy zieleni z ławkami. Zewnętrzną warstwę terenów zielonych stanowi korten. Ciekawym akcentem w okolicy ławek jest drewniana nawierzchnia.

Widok na pasaż w kierunku północnym. W oddali widoczna kładka prowadząca nad teren pasażu. 

Spojrzenie na pasaż z pomieszczeniem galerii na poziomie -1. Z lewej strony widać konstrukcję dla roślin pnących. Nad galerią znajdzie się natomiast restauracja z małym tarasem. W oddali oczywiście odnowiony komin z neonem Monopolis.

Pasaż na poziomie -1. Na dole widoczne obszary z przeznaczeniem na zieleń. Na wprost fragment budynku, który został przebity na poziomie -1 by umożliwić przebicie pasażu na jego drugą stronę. Było to jedno z najcięższych technologicznie zagadnień na budowie.

Jedno z pomieszczeń biurowych. Skromna i elegancka kolorystyka, w której ważną rolę odgrywa czerwona cegła.

Najwyższa kondygnacja budynku głównego, który zajmie firma Clariant. Poza biurami znajdą się tutaj także tarasy z zielenią dla użytkowników.

Widok z okna jednego z pomieszczeń biurowych na pasaż. Można pozazdrościć przyszłemu najemcy tego biura!

Hol windowy na poziomie 0. Biel, czerń i pomarańcz cegły. Świetne połączenie!

Główna, zabytkowa klatka schodowa. Przed schodami znajdować się będą bramki umożliwiające wstęp do przestrzeni biurowych klasy A na wyższych piętrach. Za naszymi plecami natomiast mieścić się będzie recepcja. 

Zadbano też o smaczki takie jak charakterystyczne żeliwne płyty. W tym przypadku płyty okalają zabytkowe kolumny.

Szachty elektryczne w holach zostały sprytnie ukryte w białych kubikach. Za zewnętrzną warstwą kubików znajdują się drzwi zapewniające dostęp do najważniejszych instalacji elektrycznych w budynku.

Widok z poziomu +2 na zachód gdzie znajduje się jeden z nowych budynków w kompleksie Monopolis. Zostanie on oddany trochę później wraz z nową wieżą biurową, której budowa rozpocznie się w przyszłym roku. 

Znajdziemy tutaj także podniesione podłogi dzięki którym w łatwy i szybki sposób będzie można dostosować przestrzeń pod kątem okablowania do potrzeb najemcy. Dzięki temu rozwiązaniu nie ingerowano też w zabytkowe stropy głównego budynku całego kompleksu.

Tzw. płuca Monopolis czyli przestrzeń w której znajdują się wszystkie instalacje wentylacyjne i klimatyzacyjne. Dzięki zastosowaniu żyletkowego „dachu” instalacje zostały sprytnie ukryte przed oczami osób z zewnątrz.

Tutaj mieści się agregat prądotwórczy, który zapewni ciągłość pracy w przypadku braku prądu.

Wejście do budynku zaadaptowanego specjalnie na potrzeby klubu dla dzieci. Zwraca uwagę czarna stolarka okienna (zamiast stosowanej często w Łodzi grafitowej stolarki) oraz sposób odnowienia cegły z zachowaniem klimatu i nierówności kolorystycznych poszczególnych cegieł. Daje to większe wrażenie autentyczności niż np. w Manufakturze.

Dwupoziomowa przestrzeń klubu dla dzieci. Pierwotnie było to wysokie jednokondygnacyjne pomieszczenie, które zostało podzielone zupełnie nowym stropem oraz mniejszymi pomieszczeniami na potrzeby zajęć.

Jesteśmy pod zabytkowym budynkiem gdzie powstało przebicie między pasażami. Znajdzie się tutaj muzeum Monopolis.

Tak będą wyglądać wnętrza restauracji, zlokalizowane w dawnych piwnicach.

Tutaj znajdzie się galeria sztuki Monopolis.

Scena Monopolis czyli teatr, który pomieści około 250 widzów. Poniżej widać amfiteatr, który będzie nie tylko obłędnie wyglądał ale również pełnił funkcję siedzisk. Bardzo fajnie wykorzystano nierówność terenu, dzięki temu przestrzeń będzie bardziej rożnorodna.

Scena Monopolis od środka. Będzie to miejsce zarówno dla teatru jak konferencji czy pokazów mody. Na wprost pod oknem będzie zlokalizowana scena. Po prawej stronie widoczna jest zapadnia czyli winda towarowa dla teatru.

Zbliżenie na wykończenie odnowionej cegły. Uwagę zwracają także szprosy okien, które nie są płaskie jak w niektórych kompleksach fabrycznych. W Monopolis szprosy mają przyjemny efekt 3d nadając stolarce autentyczności.

Południowa część pasażu z miejscami na zieleń. W oddali biurowiec Forum 76.

Przed budynkiem teatru mieści się amfiteatr z ławkami. W oddali kładka nad poziomem -1. Tym razem z widokiem na południe.

Monopolis pełne jest ciekawych perspektyw widokowych. Na zdjęciu jedna z nich, na której zamknięciu znajduje się komin i budynek Forum 76.

Pod koniec tego roku ma się zakończyć pierwszy etap prac i ma się wprowadzić już pierwszy najemca. Na początku przyszłego roku rozpoczyna swoje działanie Scena Monopolis. Będziemy podglądać dalsze prace ale zdecydowanie jesteśmy już na finiszu tych najważniejszych. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy się z Wami dzielić wszystkim informacjami z budowy i mogliście zobaczyć jak będzie wyglądać to miejsce, dlatego bardzo dziękujemy Monopolis za zaproszenie na spacery po budowie, Krzysztofowi Witkowskiemu i Barbarze Otto za osobiste oprowadzanie po kompleksie i podzielenie się wszystkimi ciekawostkami. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał kompleks dawnych zakładów Polmos jeszcze przed rozpoczęciem prac zapraszamy Was tutaj a teraz pozostaje nam już wszystkim czekać tylko na otwarcie, mamy nadzieję, że przyjdziecie!

Dzieje się

Łódź Kaliska popkulturą zabiła własną sztukę dla pieniędzy

01/10/2019

Grupa artystyczna Łódź Kaliska działa od 1979 roku, w jej skład obecnie wchodzą: Marek Janiak, Andrzej Kwietniewski, Adam Rzepecki, Andrzej Wielogórski, Andrzej Świetlik, Sławek Bit i Zofia Łuczko. Powstawała jako formacja neoawangardowa ale w latach 80. zmieniła swój program na dadaistyczno – surrealistyczny, organizowała prowokacyjne happeningi i akcje anarchistyczne, stała się również częścią tzw. „Kultury Zrzuty”, później „Kultury Żenującej”. Pod koniec lat 80. zmieniła nazwę na Muzeum Łodzi Kaliskiej (lub Łódź Kaliska Muzeum) i zajęła się głównie fotografią inscenizowaną oraz tworzeniem krótkich filmów w stylistyce pastiszu. W tym roku grupa obchodzi jubileusz 40-lecia działania, z tej okazji zorganizowała dla swoich sympatyków (i nie tylko) Festiwal Łodzi Kaliskiej, którego program składał się z wystaw prac, sympozjum artystycznego oraz prezentacji filmów autorstwa grupy. Poniżej zdajemy Wam krótką relację z dwóch wybranych wystaw: „New Pop” oraz „Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy”.

W latach 90. Łódź Kaliska mocno zafascynowana popkulturą wyznaczyła sobie strategię o nazwie „New Pop” i analogicznie do Pop art’u czerpała pomysły z polskich reklam tworząc sztukę z polskiej kultury masowej. Podczas jubileuszu postanowiła o swojej strategii przypomnieć prezentując wystawę o tym samym tytule, pełną prawdziwych smaczków charakterystycznych dla naszej narodowości. Kolorowe i maksymalistyczne okładki magazynów, kultowe lody włoskie, coca cola czy konkursy piękności – to tylko niektóre z kultowych spraw zaprezentowanych na wystawie, które złożyły się na polską kulturę masową lat 90. i przesycały świat reklamy. Pracom towarzyszył „Manifest unieważniający” z 2000 roku, będący swego rodzaju porozumieniem pomiędzy Sztuką Wysoką a reklamą.

Pop art w polskim wydaniu obecny jest również w jubileuszowej wersji wystawy „Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy”, tym razem jednak w postaci drobnych elementów na tle czarno-białych inscenizowanych fotografii, zrealizowanych przez Łódź Kaliską w latach 90. Dawne obrazy wzbogacone zostały o motywy produktów polskiego konsumpcjonizmu, takie jak kultowy pasztet Mazowiecki czy majonez Kielecki, na kompozycje naniesione zostały również napisy wprowadzające dodatkowe wyjaśnienia do ukazanych scen. Poprzez dodanie wspomnianych elementów sprowadzono swoje własne dzieła jedynie do tła dla prostych przekazów, odbierając im wcześniejszą powagę i kpiąc przy tym z patriotycznych treści w polskiej kulturze. Pracom towarzyszył manifest artystów o tytule „Oda do naroda”.

Przypominając o „New Pop” Łódź Kaliska prezentuje największe dobra polskiego kapitalizmu w postaci sztuki, sztukę przy tym zamienia w reklamę a reklamę w sztukę – granice pomiędzy nimi zacierają się tak, że sami już nie wiemy co jest tu ważniejsze a co jest tylko dopełnieniem, co jest poważne a co jest śmieszne. Następnie w „Instrukcji…” podaje nam gotowy sposób jak przy pomocy polskiego pop artu zabić własną sztukę chociaż pod słowem „zabić” kryje się nie tylko destrukcja dotychczasowej postaci tejże sztuki ale również odpowiednie zmodyfikowanie jej do roli towaru w taki sposób, by stała się bardziej powszechna, popularna, wszechobecna, a co za tym idzie, aby przyniosła twórcom więcej pieniędzy. Obydwie wystawy zdają się być z pozoru sobie przeciwstawne bo pierwsza podaje nam przepis na stworzenie sztuki a druga na jej zabicie, ale finalnie i tak zdajemy sobie sprawę, że obydwie rzeczywistości są wyrazem poszukiwania drogi do uprawiania sztuki dającej jak najwięcej korzyści materialnych. W takim razie czy jedynym sposobem na zarabianie na sztuce jest wyraźne czerpanie z popkultury? Czy artysta ma szansę zarobić na swojej sztuce tylko masowo ją produkując? Ale czy sztuka produkowana masowo nadal jest sztuką? Pytania wiecznie żywe, prawda? Pytania wiecznie zadawane przez odbiorców sztuki ożywają również teraz, dzięki Łodzi Kaliskiej, przy okazji jej jubileuszu.

Oferta na oglądanie wystawy „New Pop” wygasa 12 października a na wystawę „Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy” 6 października, także śpieszcie się! Pierwszą zobaczycie w Galerii FF Łódzkiego Domu Kultury, drugą w Galerii Wschodniej przy ul. Wschodniej 29. A Łodzi Kaliskiej gratulujemy 40 lat działalności i życzymy kolejnych 40 lat sukcesów!

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Dzieje się, Opowieści

Grand Prix Fotofestiwal 2019

12/07/2019

Grand Prix Fotofestiwal to coroczny konkurs dla fotografów, organizowany w ramach Fotofestiwalu. Każda edycja obfituje w odważne wizje artystów i mnóstwo inspiracji z całego świata. Nabór do konkursu jest otwarty i nie ma ograniczeń tematycznych, wiekowych ani geograficznych. Jury stanowią specjaliści z najważniejszych na świecie mediów instytucji i fotograficznych.

W tym roku nagroda główna powędrowała do Glorii Oyarzabal – hiszpańskiej artystki i fotografki, absolwentki studiów licencjackich w zakresie sztuk pięknych na Universidad Complutense de Madrid, współzałożycielki i dyrektorki programowej niezależnego kina „La Enana Marrón” w Madrycie. Na wystawie Grand Prix Fotofestiwal 2019 zobaczyliśmy 6 finałowych projektów, z których zdajemy krótką relację poniżej, zapraszamy do czytania i oglądania.

Gloria Oyarzabal – WOMAN GO NO’GREE – opowiada o tożsamości afrykańskich kobiet i na przykładzie historii ludu pierwotnego Jorubów podejmuje temat płci kulturowej. Lud Jorubów bowiem przed kolonizacją nie przywiązywał wielkiej wagi do płci, nie odgrywała ona u nich absolutnie żadnej roli przy podziale pracy, władzy monarchicznej, obowiązków czy ustalaniu powinowactwa. Przydział ról społecznych odbywał się tu w oparciu o genealogię, nie płeć. Artystka zwraca swoimi pracami uwagę na sztuczne kształtowanie płci kulturowej przez kultury Zachodu i poglądy feministyczne określające „rolę kobiety”, która pozostaje w opozycji do struktur społecznych rdzennych cywilizacji Afryki.

Celem projektu Strumienie (The Springs) Hayley Austin jest zbadanie mitu Las Vegas, które jest stolicą rozpustnego amerykańskiego snu a jednocześnie zmaga się z rosnącym problemem bezdomności i ubóstwa. Prace Austin to seria fotografii dokumentująca oznaki niepokoju i napięcia mieszkańców oraz detali, które symbolizują ich codzienną walkę o przetrwanie, tłem dla zdjęć natomiast jest wyludniony krajobraz. Zaprezentowany obraz to smutny widok amerykańskiego snu, który przeminął.

Federico Clavarino & Tami Izko – Zupa z węgorza (Eel soup) – to inspirowany węgorzami projekt fotograficzno-ceramiczny. Węgorze, wyczuwające pole magnetyczne, odbywają długie wędrówki wzdłuż rzek w kierunku wód oceanu, następnie tam giną i w ten sposób realizują swoje „życiowe przeznaczenie”. Dlatego artyści uznali je za symbol procesu bez początku i końca, który przejawia się zarówno w fotografiach jak i w organicznych formach ceramicznych. Na fotografiach uchwycono intymność i subtelność a plastyczny materiał gliny odtworzył abstrakcyjne ludzkie formy i uzupełnił fotografie.

Anastasia Mityukova – Projekt „Iceworm” – to instalacja artystyczna składająca się z serii cyjanotypii, kolaży, materiałów archiwalnych, zdjęć lotniczych oraz filmów wideo, prezentująca skutki wybudowania w 1959r. przez amerykańskie wojsko bazy militarnej do przechowywania wyrzutni głowic nuklearnych. Instalacja jest komentarzem do niepokojących prognoz ponieważ na skutek globalnego ocieplenia toksyczne odpady, pozostawione na miejscu po zamknięciu bazy, niedługo wydostaną się na powierzchnię, wpływając tym samym negatywnie na ekosystem okolic Thule.

Anaïs López – Migrant. Uciekający ptak (Migrant) – to opowieść o burzliwej historii majny jawajskiej – ptaka znienawidzonego przez mieszkańców Singapuru ze względu na specyficzny dźwięk jaki wydaje – o relacji człowieka ze zwierzętami oraz konsekwencjach postępującej urbanizacji. Fotografie wzbogacone zostały o efekty dźwiękowe, tekst, pięć filmów wideo, interaktywną aplikację, książkę oraz wykonywany na żywo performance.

Simone Sapienza – Charlie surfujący na kwiatach lotosu (Charlie surfs on Lotus Flower) – to seria obrazów ukazujących powojenny krajobraz Wietnamu, który po ponad czterdzieści lat po zakończeniu brutalnej wojny tkwi w zawieszeniu. Z jednej strony naród karmiony jest piękną wizją obiecywanej silnej gospodarki wolnorynkowej a z drugiej pozbawiany jest nadziei na życie w wolnym, demokratycznym państwie przez komunistyczny reżim jednopartyjnego rządu.

Zapraszamy również do podsumowania innych wystaw 18. edycji Fotofestiwalu, które możecie obejrzeć tutaj oraz na naszą stronę na Facebooku, na której publikujemy obszerną fotorelację z festiwalu.

Tekst: Marta Ostrowska

Fot. Rafał Tomczyk

Dzieje się

Fotofestiwal 2019 | Supernatural

18. edycja Fotofestiwalu podjęła się chyba najtrudniejszego tematu jaki można sobie wyobrazić a mianowicie prezentacji tego, co niewidzialne, niematerialne, duchowe, zmysłowe lub ezoteryczne. Jak pokazać na zdjęciu coś, czego nie możemy zobaczyć ani dotknąć? Fascynujący temat, niezwykle bogaty i wrzucający nas w totalnie inne światy niż te, z którymi mamy do czynienia na codzień w naszym zabieganym świecie. Temat poszerzający naszą perspektywę o wszystko to, co chcielibyśmy skonfrontować z racjonalnym i naukowym spojrzeniem na świat.

„Supernatural” czyli „nadprzyrodzone”, to coś, co jest kierowane siłami innymi niż siły natury. Może dotyczyć religii, duchów czy zjawisk paranormalnych – w końcu ludzie zaangażowani byli w praktyki magiczne i rytuały od zawsze – ale też tego, co naukowe ale czego nie potrafimy jeszcze zrozumieć, nazwać ani opisać. Czy fotografią jesteśmy w stanie to wszystko pokazać? Jeśli tak, to w jaki sposób? Tegoroczna edycja festiwalu zaprosiła nas do spojrzenia na wszystko co niewidzialne przez pryzmat kultury europejskiej oczami artystów, którzy posługują się nie tylko fotografią, ale łączą ze sobą także inne dziedziny sztuki jak wideo i muzykę oraz odwołują się do antropologii, psychologii i nauk ścisłych.

Program festiwalu składał się z ośmiu wystaw indywidualnych oraz jednej wystawy grupowej, przed Wami nasze krótkie podsumowanie programu. Podzieliliśmy wystawy na trzy tematy, wokół których oscylowała 18. edycja festiwalu.

– Wiara i religia –

Projekt „Cienie echa” Piotra Zbierskiego zwraca uwagę na bliskość tradycyjnych kultur z naturą i odmienne od naszego podejście do śmiertelności. Plemię Toraja do początku XX wieku praktycznie nie miało kontaktu z europejską cywilizacją, dzięki czemu ich wierzenia zdołały przetrwać w prawie niezmienionej formie przez setki lat. Zbierski uchwycił odbywającą się raz na trzy lata ceremonię związaną ze świętem Ma’nene, która polega na wydobywaniu ciał bliskich z grobu i przebraniu ich, aby na kilka dni „powrócili” do świata żywych, a rodzina mogła spędzić z nimi czas. Śmierć dla plemienia Toraja nie jest traktowana jako koniec, ale jako kolejny etap na drodze duchowego rozwoju.

Projekt „Cham” Nicola Lo Calzo jest trwającym od prawie 10 lat wizualnym śledztwem, w którym autorka odnosi się do postkolonialnego dziedzictwa w obszarze atlantyckim w XXI wieku. Lo Calzo przeprowadza nas przez tradycyjne wierzenia wywodzące się z Afryki i pokazuje w jaki sposób przejawiały się w codzienności pokoleń niewolników. Jednocześnie mówi także o tym, w jaki sposób religie i obrzędy zmieniały się pod wpływem doświadczeń kolonializmu i niewolnictwa.

Paweł Jaszczuk spędził niemal dekadę swojego życia za granicą – głównie w Australii i Japonii – a gdy wrócił do Polski w 2012 roku i ponownie zetknął się z religijną symboliką w kraju doznał szoku. Absurdalność i śmieszność połączeń cech użytkowych z duchowością zainteresowała go na tyle, że powstanowił przyjrzeć się „kulturze odpustowej” i „kultowi relikwii”. W ten sposób powstał projekt ¥€$U$. Artysta zauważył jak daleko idzie komercja i jak groteskowa może być masowość produkcji przedmiotów sprowadzających wiarę do czegoś, co jest np. brelokiem do kluczy lub pływakiem do kąpieli. Ta mieszanka sacrum i profanum, duchowości i komercji pokazuje jak bardzo wiara może opierać się na obrazach i z jakimi przedmiotami może ona być utożsamiana.

 

– Duchowość – 

Projekt Auroville Christopha Draegera i Heidruna Holzfeinda inspirowany jest wspólnotą bardzo otwartą na duchowe poszukiwania. Główną bohaterką wystawy jest osada zapoczątkowana w latach 60. na południu Indii, bazująca na naukach Sri Aurobindo i jego uczennicy Mirry Alfassy. Auroville jest również eksperymentem społecznym, polegającym na stworzeniu miejsca funkcjonującego ponad wszelkimi podziałami klasowymi, rasowymi i ekonomicznymi, którego mieszkańcy wspólnym wysiłkiem mogą zapewnić sobie autonomię i samowystarczalność.

EAST_tota to najbardziej tajemnicza wystawa, ciężko ją nawet wpisać w jakiekolwiek ramy ale według nas najbardziej pasuje do tematyki zgłębiania własnej duchowości. Zaprezentowano na niej prace dziewięciu arystów związanych z Białymstokiem, a mianowicie: Aleksandry Gierasimiuk, Barbary Kwiatkowskiej, Ewy Woronieckiej, Katarzyny Snarskiej, Krzysztofa Jeżyny, Patrycji Łapszo, Piotra Babulewicza, Urszuli Wróblewskiej oraz Janiny Cynkiel. Fotografie opowiadają o tajemniczym Wschodzie, który według autorów nie jest miejscem a stanem ducha. Ze Wschodem się utożsamiają i jest dla nich inspiracją, wydaje się on być jednocześnie wspólnym stanem wszystkich autorów prac ale też poszczególnymi stanami każdego z nich.

Projekt Davida Fathi „Ostatnia droga nieśmiertelnej kobiety” to odkrywanie powiązań pomiędzy duchowością a nauką. Przedstawia historię chorej na raka czarnoskórej Henrietty Lacks, której tkanki rakowe zostały pobrane w latach 50. bez zgody chorej i jej rodziny. Od tamtej pory służą one do wielu badań i eksperymentów, są pomnażane i transportowane. Artysta zwraca uwagę na nadużycia, jakich może dopuścić się nauka dla dobra postępu, ale także dotyka filozoficznego problemu granic istnienia, który do tej pory był domeną religii i filozofii. Obecnie przedłużenie ludzkiego życia, a w konsekwencji zapewnienie wybranym jednostkom nieśmiertelności stało się już wyzwaniem naukowym.

„Hipoteza” Henrika Spohlera to rownież projekt oscylujący wokół nauki i postrzegania zjawisk świata materialnego/niematerialnego. Podzielony jest na cztery sekcje: „Czas”, „Przestrzeń”, „Materia” i „Życie”, które wzajemnie się uzupełniają tworząc swój własny wszechświat i swego rodzaju meta-laboratorium. Celem projektu jest ukazanie nowej perspektywy na przyszłość oraz postępu ludzkości.

Żyjemy w czasach, w których coraz więcej osób odrzuca jakąkolwiek religię lub poszukuje własnej drogi do zgłębienia swojej duchowości. Korzystają z tego ci, którzy widzą w tym zysk, w wyniku czego duchowość przybiera niekiedy absurdalne formy. Klaus Pichler podczas realizacji  swojego ironicznego projektu To na zawsze zmieni twoje życie” przeniknął do społeczności wyznawców ezoteryki i uzyskał szerszą perspektywę na ten specyficzny świat wypełniony uzdrawianiem na odległość, aurą w sprayu i esencją z jednorożca. Rezultatem jego analiz jest cykl fotografii przedmiotów, reinterpretacji obrazów pozyskanych na forach internetowych oraz wizualizacji teorii ezoteryki.

Cykl fotografii „(Nie)zapomniane” Anny Włodarskiej jest dokumentacją „ducha” miasta, opowieścią o pozostawionych samym sobie ulicach, podwórkach i budynkach współczesnej Łodzi. Na fotografiach autorka zaprezentowała obecny stan miasta, który ulega przeobrażeniu w wyniku szeroko zakrojonej rewitalizacji. Ten stan tuż przed przemianą to rozpadające się budynki, zniszczone graffiti, stłuczone szyby, a wszystko to jest pewnym przejściowym momentem w historii. Ten wyjątkowy i niepowtarzalny czas warto udokumentować bo dzięki temu „duch” miasta nie zostanie zapomniany pomimo tego, że poszczególne struktury miejskie zostały już zapomniane.

– Nadprzyrodzone – 

Obrazowanie nadprzyrodzonych zjawisk, kontakt z duchami i rola artysty jako pośrednika ze światem ukrytych znaczeń to tematy, które zainteresowały Brada Feuerhelma. Jego wystawa „Amerykańskie objawienie” bazuje na własnej kolekcji pocztówek i zdjęć prasowych z pierwszej połowy XX wieku, przedstawiającej obrazy nawiązujące bezpośrednio do apokalipsy lub wykorzystywane w opisywaniu apokaliptycznych wizji. Zdjęcia ukazują złowrogie obrazy takie jak klęska nieurodzaju, pożar kościoła, taniec wojenny Indian, bryły gradu oraz inne naturalne i nadprzyrodzone zjawiska, którymi szerzono propagandę i które przepełniały ludzi grozą i podziwem w obliczu zdarzeń o biblijnych prawie proporcjach.

Tematykę zjawisk nadprzyrodzonych poruszyła również grupowa wystawa „Pokoje”, na której zaprezentowane zostały prace artystów: Patrycji Orzechowskiej, Kuby Woynarowskiego, Alexandra Gehringa, Mileny Soporowskiej oraz Carlo van de Roera. Wystawa zainspirowana została procesem uwieczniania duchów podczas seansów spirytystycznych i skupia się na potencjale obrazu do rejestrowania niewidzialnego. Szczególną uwagę natomiast poświęcono tu przestrzeni jako miejsca kontaktu z nadprzyrodzonym – może nią być przestrzeń duchowa, paranormalna lub magiczna, ale również przestrzeń psychologiczna. Intrygujące prace odwołują się do koncepcji przenikalności sacrum i profanum, transformacji alchemicznych oraz potencjału ciemni jako miejsca kontaktu z nadprzyrodzonym.

Na tym kończymy podsumowanie wystaw 18. edycji Fotofestiwalu. I jak? Można fotografią pokazać niewidzialne? Chyba już nie ma wątpliwości, że tak :) A po więcej zdjęć zapraszamy serdecznie na naszą stronę na Facebooku, na której opublikujemy obszerną fotorelację z festiwalu.

Tekst: Marta Ostrowska

Fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Dzieje się, Opowieści

Łódź Design Festival i dobre życie

21/06/2019

Nastały dobre czasy. Wszystkiego jest pod dostatkiem a nawet więcej. Możemy wszystko kupić, nawet jeśli w sklepie obok czegoś nie ma. We wszystkim mamy wybór. Pracować możemy zdalnie, samemu wyznaczając sobie godziny pracy. Za pomocą kilku kliknięć mamy dostęp do porad na wszystko, fora internetowe rozwiążą każdy nasz problem. Mamy możliwość być ze wszystkim na bieżąco, stale, w każdej chwili orientować się co się dzieje. Ze znajomymi też jesteśmy w stałym kontakcie, czasami z kilkoma osobami jednocześnie. Możemy się nieustannie rozwijać, dużo czytać, oglądać poradniki i doskonalić się w każdej dziedzinie życia. Dobre życie, prawda? Wydaje nam się, że jesteśmy wolni i niezależni a przed nami morze możliwości. Tylko zastanówmy się przez chwilę czy tak naprawdę nie jest zupełnie inaczej?

Za duży wybór powoduje, że zakupy trwają prawie wieczność. Pracujemy kiedy chcemy więc pracujemy też wieczorami a znaleźć czas dla siebie jest coraz ciężej. Rozwiązania problemów mamy wręcz podane na tacy i wpadając w schemat poszukiwania informacji zapominamy o racjonalnym myśleniu. Wszędzie wszystko jest gotowe więc tracimy frajdę z robienia. Powiadomienia o nowych wiadomościach przychodzą nam co chwilę a wyłączać ich nie możemy bo stracimy przecież kontakt ze światem. Niby wszystko mamy a chcemy jeszcze więcej bo przecież możemy mieć jeszcze więcej. Dociera do nas tyle bodźców, że my sami jesteśmy tak wchłonięci przez wszystko co się dzieje, że nie ma już samych nas. Czy nie jesteśmy przypadkiem zniewoleni, i to przez samych siebie?

‚Dobre życie’ czyli temat 13. edycji Łódź Design Festival to nie jest temat, nad którym zastanawiamy się jedynie przy okazji festiwalu, a temat, który towarzyszy nam już w codziennym funkcjonowaniu. Dlatego praktycznie wszystkie wystawy zaprezentowane podczas festiwalu wzbogacały nasze poszukiwania tego idealnego, szczęśliwego i jakościowego życia. Poniżej postaramy się jednak krótko wyróżnić te, które w największym stopniu zwróciły naszą uwagę i które najlepiej wpisują się w nasze dążenie do lepszego życia.

Oddech, pauza.

Ma*zda Design 2019 – MA” – to wystawa prezentująca efekty 10. edycji konkursu projektowego Mazda Design. Jubileuszowy konkurs organizowany był pod hasłem „MA”– wieloznacznym, japońskim słowem oznaczającym m.in.: „przestrzeń pomiędzy”, „pauzę”, „odstęp” lub „oddech”. Idea „MA” odwołuje się do japońskiej filozofii postrzegania przestrzeni, tworzenia sztuki, sposobu projektowania, a nawet – ogólniej – sposobu życia. „MA” to czas i przestrzeń niezbędne do realizacji jakiegoś dzieła czy kształtowania własnego życia, to pustka, która czeka żeby zostać wypełniona właściwym sensem. Na wystawie prezentowane jest w sumie 16 prac – w tym projekty nagrodzone i wyróżnione oraz inne ciekawe propozycje, które zwróciły uwagę członków konkursowego jury. Bardzo nam się podoba idea tego konkursu, która w wyraźny sposób mówi o tym, jak ważne w życiu jest „złapanie oddechu”. Naszą uwagę szczególnie zwrócił obiekt „Flora” Marcina Rusaka, który jest połączeniem żywych kwiatów i tworzywa. Zatopione w tworzywie kwiaty ulegają wizualnym zmianom z czasem więc obiekt się stale przeobraża. Marcin Rusak został laureatem Mazda Design Award w 2017 roku, poniżej zdjęcie „Flory”.

Tu i teraz.

„Laboratorium zmysłów” Magdaleny Cieślak to propozycja naczyń eksperymentalnych, które wzmacniają doświadczenia konsumpcyjne – pozwalają ujarzmić zapachy połączone ze zmysłem wzroku, zamknąć i skierować nasze oczy na ruchy a uszy na dźwięki jakie możemy dostrzec w procesie przygotowywania posiłków. Podstawa naczyń wykonana jest z granitu i po nagrzaniu utrzymuje temperaturę – pozwala to na tworzenie różnych procesów na oczach użytkownika. Uwielbiamy takie rozwiązania, które codzienne czynności są w stanie przemienić w prawdziwy rytułał. Naczynia Magdaleny Cieślak pozwalają delektować się procesem przygotowania potrawy, co zupełnie zmienia podejście do przygotowywania posiłków – każdy posiłek od teraz może być inną kompozycją artystyczną.

Misja.

Fascynujący projekt „One Dollar Glasses” jest dowodem na to, że projektowanie jest prawdziwą misją. Wystawa przygotowana przez studio projektowe Haus Otto niewątpliwie zatrzymała nas przy sobie najdłużej. Wpatrywaliśmy się jedynie w cieniutkie druciki, ale te cieniutkie druciki są w stanie rozwiązać problem, z którym boryka się ponad 150 milionów ludzi na całym świecie. W krajach rozwijających się nie każdy ma bowiem dostęp do okularów lub nie każdy ma środki finansowe, żeby je kupić. Ale dostarczając im odpowiednich narzędzi do gięcia drutu, umożliwia się im samodzielną produkcję swoich własnych okularów, których koszt wynosi… mniej więcej jednego dolara. Celem projektu Patricka Henryego Nagela i Nilsa Körnera było zbadanie możliwości i ograniczeń systemu produkcji i materiałów takich jak stal sprężynowa, rury termokurczliwe i soczewki, dostępnych w niskiej cenie oraz stworzenie szerokiego spektrum rozwiązań. Zwycięstwo pracowni Haus Otto w konkursie make me! uznajemy za w pełni zasłużone!

Uczucia.

„Miłosne reżimy”, którego autorami są Adi Zaffran i Bine Roth to swego rodzaju siłownia, oferująca możliwość praktykowania romantycznych gestów: rysowania serca, wręczania kwiatów, dawania uścisku, pocałunku i spacerowania wzdłuż plaży trzymając się za ręce. Ten wymowny zestaw do ćwiczeń w nieco brutalny sposób pokazuje nam, że obecnie ćwiczymy nasz wygląd ale zapominamy o ćwiczeniu naszego wnętrza oraz tracimy umiejętność okazywania uczuć i emocji. Technologia wciągnęła nas do wirtualnego świata i zabija romantyzm, odbiera kontakt fizyczny i pozbawia nas wprawy w przekazywaniu naszych nastrojów za pomocą ciała. Dlatego wystawa „Miłosne reżimy” to swego rodzaju przypomnienie, że nasze ciało to medium ekspresji oraz podkreślenie, że nasze zasoby komunikacji cielesnej mają ogromne znaczenie. W końcu, trening czyni mistrza!

Jakość.

Wystawa „Office of the future” ukazuje futurystyczne koncepcje wnętrz biurowców przyszłości, które są odpowiedzią na potrzeby oraz problemy, z którymi będziemy musieli się zmierzyć na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat. Zaburzenia relacji społecznych, nomadyzm, starzejące się społeczeństwo czy brak kontaktu z naturą to rzeczywistość, którą już zauważamy i dlatego już teraz powinniśmy zastanowić się jak tworzyć coraz bardziej przyjazną przestrzeń do pracy. Miejsce, w którym spędzamy ogromną część dnia powinno wspomagać naszą efektywność, sprzyjać kreatywności ale też czasem przynosić nam odpoczynek. Forma wystawy nawiązywała do słynnej budowli megalitycznej – kamiennych kręgów Stonehenge, i zaproponowała stworzenie tak zwanego ‚Futurehenge’ czyli miejsca, które przywróci nam granice pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Kolista przestrzeń z panelami ekspozycyjnymi stworzyła mataforę wehikułu czasu i w momencie przekroczenia jej progu przenosiła nas do przyszłości.

Wystawa ta była efektem interdyscyplinarnej współpracy ośrodków naukowo-badawczych z biznesem: infuture hatalska foresight institute, firmy Skanska, Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku oraz Politechniki Gdańskiej.

Szacunek dla świata.

Teraz już nie stoimy przed dylematami czy wybrać rozwiązania wygodniejsze dla nas czy korzystniejsze dla środowiska. Jeśli jesteśmy osobami świadomymi zaczynamy żyć tak, aby w jak najmniejszym stopniu krzywdzić planetę i powoli staje się to dla nas już zupełnie normalne, że nasze wybory determinowane są przez chęć pomocy środowisku. Dlatego bardzo ważna jest edukacja i uświadamianie ludzi od dziecka, wyjaśnianie jak drobnymi czynnościami bardzo dobrze robimy światu. 13. edycja Łódź Design przygotowała dla dzieci (i nie tylko!) świetną wystawę – przykładowe mieszkanie świadomej rodziny, która żyje ekologicznie. Dzieci bawiły się i edukowały jednocześnie, zwracając uwagę na proste mechanizmy, które w łatwy sposób mogą stosować u siebie w domach. Jako zwolennicy zieleni domowej zwróciliśmy również uwagę na bardzo ważną część wystawy, poświęconą roślinom oczyszczającym powietrze, która pokazuje jak łatwo sami możemy stworzyć sobie przyjazne otoczenie we własnym domu. To była bardzo ważna wystawa, powinna pozostać gdzieś w Łodzi na stałę, zdecydowanie!

Złapanie oddechu, zatrzymanie się, koncentrowanie się na ‚tu i teraz’, docenianie małych rzeczy i posiadanie w życiu misji. Przywiązywanie uwagi do uczuć i emocji, wybieranie jakości zamiast ilości oraz szacunek dla świata i funkcjonowanie w sposób najmniej dla niego szkodliwy. Te wartości wybraliśmy ze wszystkich poruszanych przez 13. edycję Łódź Design Festival jako kluczowe dla nas a powyżej wspomniane wystawy idealnie wpasowują się w naszą wizję ‚dobrego życia’. Nie da się nie zauważyć, że z biegiem lat żyjemy coraz bardziej mechanicznie i odruchowo. Wydaje nam się, że jeśli wszystko zautomatyzujemy to nasz umysł będzie zaangażowany mniej a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Nasz umysł już nie nadąża a w tym wyścigu przestajemy dostrzegać rzeczy najważniejsze. Dlatego przestańmy nadążać nad wszystkim, funkcjonujmy wolniej, nie idźmy z prądem. Róbmy przerwy. Mniej kupujmy i dłużej korzystajmy z tych samych rzeczy.  Róbmy mniej rzeczy ale każdą z nich róbmy bardziej. Żyjmy w zgodzie ze sobą. Znajdźmy czas na chwilę samotności, znajdźmy czas na uczucia i emocje. Zaakceptujmy, że życie nie musi być perfekcyjne. Wtedy to będzie dopiero dobre życie. Bo dobre życie to takie życie, w którym nie jesteśmy częścią wyścigu ku doskonałości. To życie, w którym cieszymy się z drobnych rzeczy. To życie, w którym na co dzień naprawdę widzimy mijających nas ludzi, słyszymy dźwięki ulicy i czujemy promienie słońca na skórze. Tylko wtedy gdy się zatrzymujemy możemy zobaczyć więcej, posiadać więcej i poczuć więcej. Dobre życie to takie, w którym my sami pozwalamy sobie na luksus zatrzymania się i w którym koncentrujemy się na jakości a nie na ilości.

Na koniec chcielibyśmy jeszcze wspomnieć o wystawie „30” Ceramiki Paradyż, która w bardzo współczesny sposób skierowała do wszystkich gości festiwalu proste pytanie o to, co według nich oznacza dobre życie. Każdy miał do dyspozycji tabliczki ze słowami i mógł wybrać to słowo lub te słowa, które opisują jego ‚dobre życie’. Ta niewielka i skromna wystawa urzekała swoją otwartością – stawiała tak naprawdę jedno proste pytanie ale nie stawiała jednocześnie żadnych ograniczeń dla odpowiedzi. Świetna robota, brawa dla mecenasa festiwalu!

A teraz Wy się zastanówcie, jak zdefiniujecie ‚dobre życie’? Macie do wyboru wszystkie słowa jakie istnieją, wybierzcie te, które opisują Waszym zdaniem ‚dobre życie’ :)

Dzieje się

Łódź Design Festival 2019 | Podsumowanie

16/06/2019

Projektanci kształtują przedmioty a te przedmioty potem kształtują nas, wpływając na nasze codzienne zwyczaje. Decydują o naszym życiu 24 godziny na dobę, wpływają na to, co kupujemy, w co się ubieramy, gdzie mieszkamy, jak podróżujemy, a nawet, co jemy. Czy w takim razie projektanci mogą nam zaprojektować życie szczęśliwe, wygodne, spokojne i bezpieczne? Czy design może zagwarantować nam ‚dobre życie’? A co w ogóle oznacza ‚dobre życie’? Tegoroczna edycja festiwalu Lódź Design to była świetna okazja, aby na chwilę zwolnić, odetchnąć i zastanowić się, co tak naprawdę daje nam poczucie szczęścia, spokoju, luksusu i bezpieczeństwa. Poniżej prezentujemy krótkie podsumowanie wystaw święta designu a w kolejnym wpisie spróbujemy opowiedzieć Wam trochę o naszej definicji ‚dobrego życia’.

13. edycja Łódź Design Festival była kolejną okazją do odkrycia projektowych talentów, poznaliśmy bowiem laureatów dwóch prestiżowych konkursów: make me! i must have. Konkurs make me! to jeden z najważniejszych, międzynarodowych konkursów dla projektantów młodego pokolenia. Do udziału zgłosili się w tym roku projektanci z całego świata, m.in. z Egiptu, Korei Południowej, Hong Kongu, Rosji, Kanady czy Argentyny. Ze 148 nadesłanych propozycji jury wybrało 22 projekty, które zostały zaprezentowane na wystawie pokonkursowej. Nagrodę główną czyli 50.000 zł, ufundowaną przez Mecenasa Festiwalu – Ceramikę Paradyż, otrzymali w tym roku Patrick Henry Nagel i Nils Körner ze studia Haus Otto za projekt „The One Dollar Glasses” czyli oprawki okularowe do samodzielnego wykonania, dla wszystkich, którzy potrzebują okularów ale nie mają takich środków finansowych aby sobie na nie pozwolić. Do rąk duetu projektantów trafiła również nagroda specjalna w wysokości 5.000 zł, ufundowana przez sponsora ŁDF, firmę Interprint. Nagrodę specjalną w wysokości 10.000 zł, ufundowaną przez Łódź Design Festival, otrzymał Mateusz Mioduszewski za projekt „ASHka – ceramika z popiołu” czyli stworzenie tworzywa zawierającego aż 70% odpadu popielnego, który jest doskonałym materiałem do tworzenia m.in. płyt ceramicznych, naczyń czy donic.

„The One Dollar Glasses”
„ASHka – ceramika z popiołu”

W plebiscycie must have po raz kolejny wybrano najlepsze przedmioty, odzwierciedlające aktualne trendy panujące na polskim rynku. Wszystkie 69 produktów otrzymało nieodpłatny znak jakości must have, a festiwalowa publiczność mogła zobaczyć aż 59 z nich na wystawie zbiorowej.

Wystawy must have i make me!
Must have

Nagrodę w projekcie „ON The Table – sztuka wokół stołu”, podejmującym tematykę wspólnej przestrzeni podczas posiłków, za naczynia „Po obiedzie” otrzymał Bogdan Kosak (Kosak Modelarnia Ceramiczna). Nagrodę w wysokości 10.000 zł ufundowali marka Ambition i firma Dajar Horeca, partnerzy projektu zainicjowanego przez ŁDF.

„ON The Table – sztuka wokół stołu”

Podczas festiwalu zakończyła się również dziesiąta, jubileuszowa odsłona konkursu dla projektantów Mazda Design 2019. Tegorocznym hasłem było „MA” – japońskie pojęcie oznaczające: „przestrzeń pomiędzy”, „odstęp”, „pauzę”. Uczestnicy konkursu – studenci i absolwenci szkół artystycznych, projektowych i technicznych – musieli stworzyć oryginalny projekt w jednej z trzech kategorii: Człowiek, Przestrzeń lub Znak. Nagrodę w wysokości 50.000 zł za najciekawszy polski projekt zrealizowany w ciągu ostatnich trzech lat, otrzymała Agnieszka Bar za kolekcję szklanych naczyń „Splecione”. Na wystawie zaprezentowano również zjawiskowe prace laureatów poprzednich lat.

„Mazda Design”

Wśród zróżnicowanego programu tegorocznej edycji można było zobaczyć kilka świetnych wystaw podejmujących temat procesu twórczego – każda z nich podjęła temat pod innym kątem. „Praga na wzór. Projektowanie z rzemiosłem” prezentowała jak wygląda żmudny proces projektowania, którego celem jest stworzenie produktów unikatowych i niepowtarzalnych. Wystawa “Zasoby. Od materiałów do produktów” zwróciła uwagę na wszystko to, co zwykle jest ukryte i niewidoczne na pierwszy rzut oka czyli pochodzenie produktów, materiały z jakich zostały tworzone oraz osoby, które stoją za ich produkcją. „1 kg ceramiki” natomiast zaprezentowała już gotowe efekty pracy twórczej a dokładnie zaskakujące rezultaty eksperymentu zrealizowanego przez School of Form przy użyciu porcelany.

„Praga na wzór. Projektowanie z rzemiosłem”
„Praga na wzór. Projektowanie z rzemiosłem”
“Zasoby. Od materiałów do produktów”
“Zasoby. Od materiałów do produktów”
„1kg ceramiki”
„1kg ceramiki”

Pasjonaci ilustracji i grafiki również znaleźli podczas tej edycji Łódź Design kilka ciekawych dla siebie tematów, zinterpretowanych przez najlepszych polskich ilustratorów. „Słownik dobrych łodzianizmów” graficznie zaprezentował dobrze znane wszystkim Łodzianom słowa a „LABEL Magazine x Bauhaus” zorganizowany przez redakcję magazynu LABEL wraz z PURO Hotels rewelacyjne plakaty wykonane z okazji 100. urodzin Bauhausu.

„Słownik dobrych łodzianizmów. Interpretują polscy ilustratorzy”
„Label Magazine x Bauhaus”

13. edycja festiwalu to również wyrazista konfrontacja przeszłości z przyszłością, historii i wizji. Wystawa „Meble kombinowane” przypomniała projektowane w czasach PRLu mebelki dla dzieci a wystawa „Office of the future” przeniosła nas do futurystycznych koncepcji wnętrz biurowców i wskazała potrzeby oraz problemy, z którymi będziemy musieli się zmierzyć na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat.

„Meble kombinowane. Wzornictwo mebelków dla lalek i przykłady mebli dziecięcych w PRL-u”
„Office of the future”

Dużo uwagi w tym roku poświęcono ekologii i zaprezentowano obszerną edukacyjną wystawę dla najmłodszych „Ekoeksperymentarium”, która przy pomocy specjalnie stworzonego mieszkania pokazywała jak możemy wspólnie, małymi krokami, wprowadzać wielkie zmiany i żyć coraz bardziej ekologicznie. Wystawa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem nie tylko wśród małych pasjonatów designu ;)

„Ekoeksperymentarium”

Dwie okrągłe rocznice – jubileusz 30-lecia istnienia na rynku Ceramiki Paradyż, wieloletniego Mecenasa Festiwalu, oraz 100-lecie Bauhausu, skłoniły do pochylenia się nad dotychczasowym dorobkiem oraz kierunkiem przyszłego rozwoju wzornictwa. Dlatego właśnie Ceramika Paradyż przygotowała wystawę inspirowaną filozofią Bauhausu, która była również doskonałą okazją do interpretacji tegorocznego hasła „Dobre Życie”. Dla każdego z nas to hasło oznacza coś zupełnie innego, w inny sposób dążymy przecież do spełnienia, osiągnięcia szczęścia i celebrowania życia. To sprawia, że każdy z nas buduje swoją wyjątkową historię, wykorzystując do tego inne emocje, przedmioty czy miejsca. Podczas festiwalu goście mieli świetną okazję zastanowić się nad swoim własnym dążeniem do szczęścia a pomogła im w tym wystawa „30” ze specjalnym stanowiskiem do zrobienia sobie pamiątkowego „selfie”. Zdjęcie można było zrobić sobie dobierając konkretne słowo lub słowa składające się na ‚dobre życie’.

Tegoroczna edycja festiwalu postawiła wiele pytań na temat wyzwań jakie stoją przed projektantami. To oni odpowiadają na nasze potrzeby i pomagają nam w codzinnej aktywności i to oni mają za zadanie tworzyć przedmioty tak, aby sprawiały, że żyje nam się lepiej. I nie chodzi tu tylko o funkcjonowanie jednostki ale też całej ludzkości. Z jednej strony wybieramy przecież swoją wygodę, z drugiej coraz bardziej myślimy o wpływie naszych własnych działań na środowisko naturalne. Projektanci muszą więc stale wybiegać w przyszłość albo wracać do natury i poszukiwać takich rozwiązań, które nam życie ułatwią a przyszłym pokoleniom życie uratują. Dlatego design oznacza też zmianę naszych przyzwyczajeń, edukowanie nas i pokazywanie pewnych dróg.

Łódź Design Festival to oczywiście o wiele więcej niż kilka wystaw wspomnianych przez nas powyżej. Dlatego już teraz zapraszamy Was na nasz facebook, będziemy publikować tam obszerne fotorelacje z wystaw. W następnym wpisie opowiemy Wam co według nas oznacza ‚dobre życie’ i jaką drogę do ‚dobrego życia’ my odnaleźliśmy w tym roku na festiwalu :)

Dzieje się, Rozważania

Miejskie dialogi | Prezentacja Mikaela Colville – Andersena

30/05/2019

W ubiegłym tygodniu odbyły się pierwsze „Miejskie Dialogi” czyli pierwszy cykl spotkań, których celem jest zaprezentowanie mieszkańcom Łodzi rozwiązań stosowanych w krajach skandynawskich i krajach Beneluxu w zakresie współdecydowania społeczności o rozwoju przestrzeni publicznej. Gościem specjalnym wydarzenia był jeden z naszych ulubionych urbanistów Mikael Colville – Andersen.

Najpierw odbyły się warsztaty programowe EXPO 2024 Horticultural oraz prezentacja „Mediacja odpowiedzią na konflikt w dojrzałym społeczeństwie obywatelskim – działalność Wojewódzkiego Centrum Arbitrażu i Mediacji w Łodzi”. Później Mikael Colville – Andersen premierowo zaprezentował swoją książkę „Być jak Kopenhaga”, wydaną przez Wydawnictwo Wysoki Zamek.

Miejskie dialogi Łódź (1)

 

Mikael Colville – Andersen to kanadyjsko-duński urbanista i ekspert ds. mobilności w mieście. Jest dyrektorem naczelnym Copenhagenize Design Company, prowadzi serial dokumentalny o urbanistyce „The Life-Sized City”. Jego zdaniem komfortowe dla wszystkich i zielone miasto to żadna utopia, co więcej, udowadnia to współpracując z miastami i rządami na całym świecie oraz projektując dla nich rozwiązania komunikacyjne. W swojej pracy wykorzystuje antropologię, socjologię a przede wszystkim dużo obserwuje, można powiedzieć, że jest swego rodzaju choreografem miast. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o poglądach tego urbanisty zajrzyjcie do jednej z jego prezentacji, link tutaj.

Mamy już własną książkę „Być jak Kopenhaga” i nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić również Was do zakupu. Wydało ją wydawnictwo Wysoki Zamek, link do księgarni i do książki znajdziecie tutaj. Czego dotyczy ta książka? W głównej mierze rowerów i poruszania się rowerem po mieście ale również tego czym tak naprawdę jest miasto, czym powinno być, jak powinno funckjonować by jego mieszkańcy byli szczęśliwi. Dowiecie się z niej między innymi tego, że miasta są nieprzyjazne ponieważ nie zostały zaprojektowane tak, by pogodzić wiele funkcji i służyć wszystkim użytkownikom przestrzeni w równym stopniu. Książka zwraca uwagę na sprawy, które są dość oczywiste, z których zdajemy sobie sprawę ale na co dzień się nad nimi nie zastanawiamy, jak np. dlaczego ciągle w miastach zadaje się pytanie: „jak zmieścić na ulicach jeszcze więcej samochodów?” zamiast „jak zmieścić na ulicach coraz więcej ludzi?” i dlaczego miejskie życie zostało podporządkowane samochodom. Colville – Andersen podaje w swojej książce również gotowe rozwiązania na to jak uprzyjaźnić miasto dlatego jeśli temat planowania przestrzeni Was interesuje to zdecydowanie powinniście tę książkę przeczytać.

Po sobotniej prezentacji jesteśmy jednocześnie smutni i podeskcytowani bo z jednej strony wiemy ile potrzeba w Łodzi zmienić ale z drugiej strony trochę to spotkanie nas podbudowało uświadamiając nam, że zmiany, które uważamy za potrzebne mają sporą moc. Ciekawe czy doczekamy się momentu, w którym władze naszego miasta zaczną uświadamiać sobie skalę problemu z jakim obecnie już przyszło nam się mierzyć. Zdominowane przez samochody miasto jest coraz mniej przyjazne spacerom, zwłaszcza Śródmieście, w którym z roku na rok coraz bardziej nasila się nielegalne parkowanie i zawłaszczanie przestrzeni – przez samochody zajmowane są kolejne chodniki, trawniki, skwery, place i rynki. Poziom infrastruktury rowerowej jest przerażająco niski a na horyzoncie nie widać żadnych budujących perspektyw. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że władze Łodzi odważą się wreszcie podjąć odpowiednie kroki oraz dalej robić swoje i przedstawiać swój punkt widzenia tak, by uświadamiać coraz więcej osób. Przyda nam się więc jeszcze więcej sił do działania także wszystkim organizatorom sobotniego wydarzenia dziękujemy za stworzenie niezwykłej okoliczności spotkania się z kimś, kogo podziwiamy. Taka krótka rozmowa podładowała trochę akumulatory, dzięki!

Motywująca dedykacja autora książki „Być jak Kopenhaga”

W ramach wydarzenia „Miejskie dialogi” odbyła się również dyskusja panelowa „Dialog w przestrzeni – przestrzeń w dialogu”, której celem było inspirowanie do rozmów z innymi i przekonywania innych do swoich racji. W dyskusji udział wzięli Waldemar Olbryk – członek Zarządu Echo Investment, wspomniany już wyżej Mikael Colville-Andersen, Agnieszka Pietrzak – Biuro ds. Expo UMŁ Expo 2024 oraz Bartłomiej Zgorzelski – BZB Projekt Biuro Zarządzania w Budownictwie.

Podczas spotkania wyświetlono również prezentację dotychczasowej działalności Fundacji Normalne Miasto Fenomen a po ukończeniu konferencji wspólnie świętowaliśmy 10 lecie pracy Fundacji. Gratulujemy i życzymy całej ekipie dalszych sukcesów!

Prezes Fundacji odbiera symboliczną nagrodę w postaci miniaturowego roweru :)

Zapraszamy Was gorąco do śledzenia strony na Facebooku „Miejskie dialogi” i oczekiwania na kolejne inspirujące spotkania.

Dzieje się

Konkurs „Prześwity bramowe” marki Tubądzin oraz Łódzkiej Izby Architektów

02/03/2019

Wyobraźcie sobie co mogłoby powstać z połączenia potencjału miejsca i zdolnych ludzi mających pomysł jak ten potencjał wykorzystać? Tylko coś dobrego. A wyobraźcie sobie teraz, że jeden z czołowych polskich producentów płytek ceramicznych wraz z architektami organizuje studentom Akademii Sztuk Pięknych i Politechniki Łódzkiej warsztaty, na których daje im narzędzia do zaprojektowania łódzkich prześwitów bramowych, a których efektem jest konkurs z nagrodami. Piękna sprawa, z której mamy same piękne rzeczy. I ta piękna sprawa się wydarzyła.

W tym tygodniu odbył się finał konkursu „Prześwity bramowe” czyli konkursu na projekt posadzek w przejazdach bramowych kamienic przy ulicy Piotrkowskiej. Konkurs zorganizowała firma Tubądzin wraz z Łódzką Izbą Architektów, patronem całego projektu została Fundacja Ulicy Piotrkowskiej a honorowy patronat nad projektem objęła Prezydent Miasta Łodzi Hanna Zdanowska. Zadaniem uczestników było zaprojektować posadzki używając kolorowych płytek gresowych. Ceramika miała „wychodzić poza bramę”, wskazując przechodniom, że w to właśnie podwórko warto zajrzeć. Do konkursu zgłoszono około 100 projektów, każdy z nich zupełnie inny, każdy z zupełnie inną wizją. Ciężko nawet powiedzieć, który jest najlepszy bo każdy tworzy totalnie inny świat i każdy z tych światów jest równie wciągający. Oczywiście nie mogło nas zabraknąć na wystawie konkursowej, poniżej publikujemy kilka zdjęć prac.

Bardzo doceniamy zaangażowanie marki Tubądzin, którą znacie już zapewne z innowacji podwórko Narodziny Dnia. Będziemy pełni nadziei czekać aż władze miasta wykorzystają to zaangażowanie i zrealizują również któreś z projektów konkursowych na prześwity bramowe. Życzymy też miastu więcej takich działań i więcej inicjatorów takich konkursów.

Gratulujemy wszystkim uczestnikom pięknych prac a laureatom czyli Annie Malickiej, Agacie Blatkiewicz i Monice Mamos najwyższych miejsc na podium.

Dzieje się

Kipisz: Do it

18/10/2018

Tematem kolejnego spotkania w ramach przestrzeni improwizacji osobistej Kipisz był chaos. Artyści przygotowali prezentację, która stawiała nas przed pytaniem: czym jest chaos w sztuce? Czy jest bałaganem i brakiem kontroli czy wręcz przeciwnie, uporządkowaniem? Czy może wszystkim po trochu?

18 artystów zrealizowało swój pokaz w jednej przestrzeni i w tym samym czasie. Każdy pokaz i każda czynność znacząco się od siebie różniły, m.in. śpiew, gra na instrumentach, artystyczna iluzja z użyciem farby, malarstwo/rysunek, taniec, czytanie książek oraz wypiekanie ciasteczek a do tego wszystkie działania były nagrywane i transmitowane na ścianie. Ta niezwykła mieszanka 18 indywidualnych pokazów, które działy się tuż obok siebie, początkowo powodowała poczucie wizualnego i dźwiękowego dyskomfortu. Po pewnym czasie natomiast poszczególne działania artystów zaczęły na siebie wpływać i przenikać. Z czasem wpływały na siebie aż tak, że wszyscy ostatecznie zjednoczyli się we wspólnym performansie. Choć nadal każda z czynności była zupełnie inna to poprzez wzajemne interakcje ze sobą pokaz przekształcił się w jeden stabilny i uporządkowany performans a każda jednostka była pełnoprawną jego częścią. Gdzie doprowadził ten dynamiczny proces i zwroty akcji? Czy widzowie znaleźli odpowiedzi na postawione przez artystów pytania? Zakończenia performansu oraz naszych interpretacji nie zdradzimy, myślę, że to kwestia bardzo indywidualna. Natomiast pewne jest, że nie powinniście przegapić kolejnych przestrzeni Kipisz więc zapraszam Was do śledzenia tej inicjatywy a poniżej kilka zdjęć ze środowego chaosu.

W „Kipisz: Do it” wystąpili: Barbara Południak, Majka Justyna, Katarzyna Gorczyca, Jan Caban, Marcin Garncarek, Magdalena Zatorska, Andrzej Molenda, Paweł Grala, Piotr Pasiewicz, Daria Szymańska, Bogna Juchnowicz, Aleksandra Chciuk, Janek Markiewicz, Justyna Jakóbowska, Maciej Kosteczka, Joanna Jaworska-Maciaszek, Maciej Maciaszek, Tomasz Ciesielski.

Kipisz Do it (2)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Dzieje się

Prezentacja konfekcji Tomasza Armady

20/09/2018
Pokaz konfekcji Tomasza Armady (6)

Na pokazy Tomasza Armady warto czekać. Jego kolekcje przepełnione są parodią a każdy pokaz jest spektakularnym modowym widowiskiem, po którym nasze życie nigdy już nie jest takie samo.

Tym razem artysta, którego działalność oberwujemy już od kilku lat (pisaliśmy już o nim tutaj) zaprezentował swoją najnowszą kolekcję w ramach Festiwalu Czterech Kultur. Bardzo ciężko jest mi opisać to, co zobaczyliśmy, długo po zakończeniu pokazu byliśmy jak w transie. Spora ilość bardzo trafnych odniesień do otaczającej nas rzeczywistości, stopień skomplikowania odzieżowych konstrukcji i nieco męcząca ale idealnie oddająca klimat kolekcji muzyka spowodowały milion myśli. Mam wrażenie, że cokolwiek nie napiszę będzie to banalne w porównaniu do tego, co można poczuć widząc to „na żywo”. Spróbuję, mimo wszystko, trochę banalnie, ale jakoś to wydarzenie podsumować.

Tomasz Armada w swoich projektach wyraża sprzeciw wobec agresji i dyskryminacji na tle seksistowskim, homofobicznym, transfobicznym, rasistowskim i nacjonalistycznym. Uwydatnia stereotypy i ksenofobiczne lęki oraz przerysowuje polskie upodobania i polską estetykę. Tym razem skoncentrował się na łódzkim folklorze oraz na polskiej rzeczywistości ślubnej i weselnej, która niejednokrotnie przepełniona jest ubraniowym kiczem i tendencyjnością. Prezentacja kolekcji, a właściwie, konfekcji (taką nazwą posłużył się projektant), miała formę performansu i nosiła wymowną nazwę „Niech żyje wolność i swoboda”, odnoszącą się zarówno do wolności i tolerancji jak i polskiej muzyki disco polo, często królującej podczas zabaw weselnych. Widowisko, zgodnie z zapowiedzią artysty, było swego rodzaju „safari poprzez Łódzką Dzicz”, prezentowało obszerny przekrój przez polskość i wyrazisty mix streetwearu z weselną elegancją. Ubrania powstały z połączenia elementów tekstylnych charakterystycznych dla naszej narodowej estetyki, które uzupełnione zostały o autorskie wzory i tkaniny.

Cały performans oczywiście nie istniałby bez modeli, tancerzy i aktorów w jednym czyli członków kolektywu Dom Mody Limanka oraz przyjaciół. Wydaje mi się, że tylko oni są w stanie należycie zaprezentować konfekcję Armady, z odpowiednim charakterem, choreografią, mimiką i dystansem. W odzwierciedleniu typowej polskości weselnej modelom pomogły akcenty muzyczne prosto z weselnych list przebojów.

Poniżej prezentujemy kilka zdjęć, po więcej zapraszamy na nasz facebook. Prezentacja odbyła się w Centralnym Muzeum Włókiennictwa, które ponownie świetnie się sprawdziło w roli lokalizacji dla pokazu mody.

Pokaz konfekcji Tomasza Armady (3)Pokaz konfekcji Tomasza Armady (2)

Pokaz konfekcji Tomasza Armady (4)

Pokaz konfekcji Tomasza Armady (5)

Pokaz konfekcji Tomasza Armady (7)

Pokaz konfekcji Tomasza Armady (1)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Rafał Tomczyk

Dzieje się, Opowieści

„11” Ceramiki Paradyż na Lodz Design 2018

04/06/2018
Wystawa 11 Lodz Design 2018 (11)

Ceramika Paradyż jest mecenasem Lodz Design Festival i co roku, specjalnie na święto dizajnu, przygotowuje swoje własne wystawy. Zawsze nas pozytywnie zaskakuje. Również podczas tegorocznej edycji marka przygotowała coś, co nieco szerzej otworzyło nam oczy ;)

Wystawa choć tytuł miała skromny – „11” – zupełnie nie była uboga w przemyślenia. Została zainspirowana jedenastościenną bryłą geometryczną „k-dron”, odkrytą przez Janusza Kapustę oraz filmem „Odyseja Kosmiczna” Stanleya Kubricka z 1968 roku. Bryła „k-dron” powstała w wyniku rozmyślań nad rysowaniem nieskończoności. Jest strukturą zarazem zadziwiająco prostą i niesamowicie skomplikowaną. Forma podstawowa tego jedenastościanu ma kwadratową podstawę, a główna ściana, w kształcie rombu, nachylona jest do niej pod kątem 45 stopni. Oglądany z góry k-dron jest kwadratem… wpisanym w kwadrat. Jego powierzchnia jest zarazem symetryczna i niesymetryczna, wklęsła i wypukła. Dzięki unikalnej budowie bryła posiada jedyne w swoim rodzaju właściwości optyczne, akustyczne i strukturalne. Co ciekawe, używana jest m.in. do projektowania elewacji budynków, dachówek, sufitów, mebli, opakowań, zabawek, gier, głośników, czy wyrobów jubilerskich.

Instalacja Ceramiki Paradyż składała się z odpowiednio zestawionych dwóch k-dronów, które po połączeniu stworzyłyby idealny sześcian. Dwa k-drony – jak yin i yang – dopełniają się, tworząc sześcian. K-dron może być rozciągany, ale zawsze dwa takie same, nałożone na siebie, utworzą… prostopadłościan. Niesamowite! :) Świetnie, że mecenas festiwalu porusza tak ciekawe tematy, o których potem się dużo czyta i o których się z wielką pasją rozmawia. Instalacja miała na celu skłonić nas wszystkich do refleksji nad miejscem człowieka na ziemi oraz nasuwać skojarzenia z kosmosem i nieskończonością. Wcale nie było trudno o takie rozważania ponieważ wielokrotność załamań i kątów lustrzanych ścian, ustawionych odpowiednio naprzeciw siebie sprawiła, że gdy staliśmy pomiędzy dwiema bryłami nasze odbicie rozsypało się w nieokreślonej przestrzeni, tworząc niezwykłą mozaikę, niczym w kalejdoskopie. Tu głowa, tam nogi, tam znowu nogi. Niewiarygodne! Fascynująca sprawa! Zależnie od tego gdzie spoglądaliśmy tak rozsypane było nasze odbicie. Zdjęcia tego nie oddadzą wcale ale mimo to publikujemy kilka z nich poniżej :)

Jeśli temat Was zaintrygował zapraszamy na na http://www.k-dron.com/ gdzie znajdziecie więcej info o k-dronie. Udało się Wam zobaczyć tę wystawę? Co sądzicie?

Wystawa 11 Lodz Design 2018 (12)

Wystawa 11 Lodz Design 2018 (13)Wystawa 11 Lodz Design 2018 (9)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

 

Dzieje się

Marka Wspiera Markę | Pokazy mody w Centralnym Muzeum Włókiennictwa

08/04/2018
Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (5)

Sobotni wieczór 7 kwietnia 2018 roku zdecydowanie należy wpisać do kart łódzkiego kalendarza. Odbyła się bowiem I edycja wydarzenia pod nazwą „Marka Wspiera Markę” – multibrandowego pokazu mody promującego polską modę i design. Event zorganizowała firma Personal Branding Polska wraz z Urzędem Marszałkowskim Województwa Łódzkiego a na jego lokalizację wybrano Centralne Muzeum Włókiennictwa. Kolekcje zaprezentowali projektanci: De La Fotta, Klaudia Markiewicz, Simona Nikołajewska, Angelika Józefczyk, Kalina Kocemba, Kamil Hala i Maciej Piłat. Uroczystość poprowadził Mateusz Hładki a reżyserem pokazów był Maciej Majzner. Całe wydarzenie transmitowane było na żywo w mediach społecznościowych.

Projekt „Marka Wspiera Markę” to pomysł Anny Szubert – stratega Personal Brandingu i promotorki polskich marek – zrodził się z głębokiej wiary w ideę, że samemu można zdziałać wiele, ale we współpracy można osiągnąć wszystko. Projekt łączy wiele różnych marek, które razem, w idei multibrandingu, wzajemnie sobie pomagają – każdy uczestnik wydarzenia daje coś od siebie i otrzymuje coś od innych. Współpracują tu nie tylko marki modowe ale także firmy z innych sektorów, np. kosmetycznego, spożywczego czy motoryzacyjnego. Taka wymiana doświadczeń wysoko procentuje, można się było o tym przekonać podczas pierwszej edycji tego projektu w Łodzi, na której oczywiście byliśmy obecni – jak to na wielkich miłośników miasta o tak silnych tradycjach włókienniczych przystało ;)

Organizacji wydarzenia nie można nic zarzucić, wszystko potoczyło się niezwykle sprawnie, co przyznam szczerze było nawet małym zaskoczeniem – rzadko kiedy tak udaje się pierwsza edycja jakiegokolwiek wydarzenia, zwłaszcza gdy odbywa się w miejscu, w którym nieczęsto spotyka się jednocześnie tyle osób. Bardzo korzystnie wypadł sam początek eventu, w którym tuż po wejściu goście informowani byli w które miejsce, w jakim celu pójść – ten rzadko stosowany zabieg jest niezwykle przydatny a wielu organizatorów o nim zapomina. Dzięki uzyskanym na samym początku informacjom od razu czujemy, że znaleźliśmy się we właściwym miejscu. Powitanie Katarzyny Grzybowskiej – przedstawiciela Urzędu Marszałkowskiego – było już w ogóle super miłym gestem! Po tym krótkim wstępie po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że naprawdę warto zaplanować odpowiednie przyjęcie gości, często taki wstęp wpływa nawet na dalszą część pobytu, w końcu pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz ;)

Jeśli chodzi o same pokazy tu również wszystko odbyło się jak należy. Zaprezentowano zróżnicowaną modę, w pofabrycznym otoczeniu – czego chcieć więcej? Zdecydowanie jesteśmy ‚za’ wykorzystywaniem takich miejsc, w końcu Biała Fabryka jest najmocniej związana z przemysłem włókienniczym i odzieżowym, taka lokalizacja na wydarzenie modowe jest po prostu bardzo wiarygodna. Wnętrza fajnie zaaranżowano, co pokazało jak wielki mają potencjał. Szczerze mamy nadzieję, że Anna Szubert wprowadzi nową modę w Łodzi i po tym jak Muzeum dobrze sprawdziło się w roli gospodarza takie inicjatywy będą tu miały miejsce częściej. Gorąco do tego zachęcamy, serio!

Poniżej prezentujemy zdjęcia z wydarzenia, więcej opublikujemy na naszym Facebooku. I tu jeszcze dodam coś, czego na zdjęciach zobaczyć się niestety nie da. Całemu wydarzeniu towarzyszyła bardzo miła atmosfera i niezwykła elegancja. Można było odnieść wrażenie, że cały event odbył się bardzo gładko i zupełnie naturalnie – pewnie to zasługa odpowiedniego doboru personelu i zarządzania. Pozostaje w takim razie czekać kiedy będziemy mogli znów gościć Markę Wspierającą Markę u nas w Łodzi :)

Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (7)

Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (9)Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (4)

Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (8)Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (2)

Marka Wspiera Markę Łódź Pokazy Mody (3)

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Dzieje się

Dom Mody Limanka x Cukier Puder Vintage Store

10/02/2018
Cukier Puder Vintage Store to jeden z największych kultowych Vintage Sklepów w Polsce. Jeżeli lubisz styl lat 70 tych, 80tych oraz 90tych i nie tylko, to Cukier Puder posiada w swych zbiorach dokładnie wszystko czego potrzebujesz. Tworzą go dwie pasjonatki mody. Siwa kocha elegancję i blichtr, natomiast Kat fascynuje ulica. Dzięki temu powstaje ciekawa, modowa mieszanka wybuchowa. Są już zdjęcia z ich najnowszej kampanii i śpieszymy z ich publikacją. Zaprezentowania ubrań podjął się najbardziej niebanalny kolektyw na świecie czyli nasz łódzki Dom Mody Limanka, o którym mogliście już przeczytać na naszej stronie przy okazji wydarzenia Dom Taniej Sztuki i wystawy „Zdrowie Kobiety”.
.
Dom Mody Limanka to nie tylko Dom Mody ale również (a może przede wszystkim?) przystań i pracownia młodych, zdolnych, obiecujących (można zachwalać i zachwalać!) postaci. Są bardzo otwarci na wszelkiego rodzaju działania artystyczne – od mody, przez malarstwo, po fotografię. Najbardziej spektakularny wymiar moim zdaniem mają ich modowe aktywności, wystarczy spojrzeć choćby na stylizacje do najnowszego video clipu Belli Ćwir. Podobny efekt odnosi kampania dla Cukier Puder Vintage Store, o której piszą największe media. Stylizacje są bardzo daleko od banału i tuzinkowości. Lepszej ekipy do takiej współpracy próżno szukać – specjaliści w dziedzinie zakupów odzieżowych „z drugiej ręki” są tu bardzo wiarygodni. Poniżej przytaczam parę słów Kacpra Szaleckiego (jednego z twórców DML oraz autora zdjęć) o zrealizowanej sesji a jeszcze niżej zapraszam do oglądania.
.
„Ubrania są do noszenia, a już w szczególności te z drugiego obiegu, bo kto może wiedzieć czy nie wyrwałaś tego płaszczyka w cętki z rąk rosyjskiej miliarderki? Czy o szorty Adidas nie ocierały się pośladki Rogera Federera, a w kombinezonie z lat 90’ nie występowała Shazza, śpiewając do Ciebie tym ubraniem „Bierz co chcesz wszystko weź!”. Więc bierz i ubieraj się jak chcesz. Do sklepu, do śniadania, dla siebie, dla zabawy, pod kolor czajnika, pod kolor kanapy, żeby coś pokazać, żeby nie pokazywać niczego. Markowo i marketowo.”
.
Stylizacje: Tomasz Armada i CoCoKate
Na zdjęciach:  Tomasz Armada, Kacper Szalecki, Sasa Lubińska
Gościnie: Youtuberka LajtowyLajt – Dominika Ciemięga
Stylistka: Hanka Podraza
Zdjęcia: Kacper Szalecki
.
Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (1)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (2)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (1)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (3)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (2)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (5)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (4)
.
Cukier Puder Vintage Store – Sklep internetowy
Cukier Puder Vintage Store – Facebook 
Pop Up Vintage Store (do 18 lutego) – ul. Nowy Świat 63, Warszawa
Dom Mody Limanka – Facebook
.
Tekst: Marta Ostrowska + materiały prasowe
.
.Tekst