Ponad miesiąc temu zorganizowaliśmy i przeprowadziliśmy wraz z Kosmą Nykielem (Kosmografie) spacer „STOP FUSZERKOM! Społeczna kontrola siajowego remontu ulicy Moniuszki”. Tak jak obiecaliśmy wszystkie zgromadzone na spacerze informacje zebraliśmy, podsumowaliśmy i przesłaliśmy do Zarządu Inwestycji Miejskich. Otrzymaliśmy już odpowiedź i jednocześnie stanowisko ZIMu w sprawie przeprowadzanego remontu ulicy Moniuszki, za chwilę Wam je pokażemy i przeanalizujemy.

Odpowiedź jest bardzo rozczarowująca i poniżająca. Szczerze mówiąc, tak chamskiej, nieprofesjonalnej i opartej na emocjach odpowiedzi nie uzyskaliśmy jeszcze nigdy od żadnej jednostki Urzędu Miasta Łodzi. Poniżej prezentujemy jej pełną treść.

Jak widzicie, odpowiedź z Zarządu Inwestycji Miejskich nie tylko bagatelizuje problem, ale też zawiera mnóstwo absurdów. Spróbujemy je przeanalizować po kolei, a nasze wnioski będą jednocześnie oficjalnym stanowiskiem naszym oraz Kosmy Nykiela w tej sprawie. Zostawiamy też komentarze w postaci memów, które przygotowaliśmy specjalnie na tę okazję.

1. Zarząd Inwestycji Miejskich: „Na podstawie przesłanych zdjęć, których data nie jest znana. Nie jest możliwe potwierdzenie istnienia wskazanych braków czy błędów”.

Jak rozumiemy dla inwestora, który nie pojawia się regularnie na budowie, to może być szok, że właśnie tak wygląda zlecana przez niego inwestycja. Szok może być tak duży, że następuje typowe wyparcie rzeczywistości. Dla zobrazowania inwestycji daty nie są według nas istotne, bo o żadnej godzinie i żadnego dnia inwestycja nie powinna wyglądać tak źle pod kątem wykonawstwa jak i BHP. Bo czy konkretna data może usprawiedliwiać niezabezpieczony przez 3 tygodnie 2-metrowy wykop, w który może ktoś wpaść? Nie wydaje nam się. Potrzebę dat przez ZIM można też postrzegać jako dodatkowy brak kontroli prac na Moniuszki. Bo przecież są jakieś harmonogramy i inwestor powinien wiedzieć, co w danym momencie jest wykonywane. Jak widać, jednak nie za bardzo wie.

Kwestionowanie problemów przy prowadzeniu inwestycji z uwagi na brak dat w przesłanych zdjęciach prezentujących problemy jest absurdem. To ZIM powinien mieć cały taki album zdjęć wykonany przez swoich pracowników, a nie przez mieszkańców. Jednakże, jesteśmy przykładnymi obywatelami, więc prześlemy do ZIM ponownie zdjęcia z datami i godziną ich wykonania. A jak nam się będzie chciało, to poświadczymy to jeszcze notarialnie, żeby potem ZIM nie twierdził, że te zdjęcia z datami nie istnieją.

2. ZIM: „Dodatkowo wyjaśniam, że prowadzenie inwestycji ma na celu wykonanie przedmiotu zamówienia z zachowaniem właściwej jakości prac, co jest możliwe do stwierdzenia podczas przeglądu technicznego bezpośrednio przed odbiorem końcowym inwestycji”.

To stanowisko wyjaśnia, że dla ZIM kluczowe jest zrealizowanie inwestycji, a nie to jak ta inwestycja będzie realizowana. Dziwnym trafem podobnego typu budowy w innych miastach mogą być odpowiednio prowadzone, a także zrealizowane. Podejście prezentowane przez ZIM przy kolejnych budowach, pełnych fuszerek i błędów, które wyłapują mieszkańcy prędzej czy później pokazuje, że sposób nadzoru nad inwestycjami trzeba zmienić. Obywatelska, Moniuszki, Traktorowa, Śmigłego-Rydza, Wojska Polskiego, Jaracza – lista inwestycji, co do których jest masa wątpliwości, z każdym rokiem się wydłuża.

Inwestycja powinna być kontrolowana na różnych jej etapach. Od podbudowy, nawierzchni, BHP, zieleni, a na małej architekturze kończąc i na bieżąco reagować. Najlepszym przykładem braku kontroli na różnych etapach jest zasypywanie śmieci i cementu świeżą ziemią, by rosły tam drzewa. Nawet oficjalny kanał social media Łódź stwierdził, że „nie ma na to zgody”. Jednak ZIM twierdzi, że jest na to zgoda, bo „zachowanie jakości prac jest możliwe do stwierdzenia podczas przeglądu technicznego bezpośrednio przed odbiorem końcowym inwestycji”. Wyobrażacie sobie, że podczas przeglądu technicznego pod koniec inwestycji pracownicy ZIM będą szpadlami odsypywać ziemię spod drzew, żeby sprawdzić, czy drzewa mają odpowiednią ilość ziemi wokół korzeni, albo, że na końcowym etapie prac ktoś powie „jest fuszerka, układamy nawierzchnię od nowa”?… No właśnie, my też nie. Dlatego interweniujemy wcześniej, póki jeszcze można realnie coś zmienić i poprawić.

3. ZIM: „W trakcie trwania przedsięwzięcia roboty są nadzorowane na bieżąco, a teren budowy jest oznakowany w sposób właściwy”.

Skoro nadzór prowadzony jest bieżąco, to jeszcze gorzej dla osób wykonujących nadzór, skoro na bieżąco nie dostrzegają nieprawidłowości w kwestii jakości i BHP. Przypomnijmy, że oznakowanie całej inwestycji to obecnie 2x znak B-1 (zakaz ruchu w obu kierunkach) + 2x tabliczki z wyłączeniami. 0 informacji dla pieszych. 0 wygrodzeń miejsc niebezpiecznych. Takie to są „oznakowania w sposób właściwy”. Bardzo niskie standardy tego „właściwego” stanu są w Łodzi jak widać…

4. ZIM: „Zwracam uwagę, iż mamy do czynienia z inwestycją liniową, gdzie nie jest możliwe wygrodzenie całkowite terenu, albowiem musi być zapewniony dostęp do nieruchomości przyległych”.

Dla ZIM wszystko musi być czarne lub białe. Nie ma nic pomiędzy. Można albo wygrodzić całkowicie teren albo nie wygrodzić go wcale (tak jest obecnie). Taka to logika. Nie da się wygrodzić częściowo, czasowo, etapami. Nie da się wygrodzić ukończonych prac brukarskich przed niszczeniem przez nielegalnie parkujące auta. Według ZIM można wygrodzić wszystko albo wcale. Przykłady inwestycji liniowych z innych miasta pokazują jednak, że wygrodzenie inwestycji liniowych jest jak najbardziej możliwe i stosowane, a dostęp nieruchomości przyległych jest zachowany. Wystarczy tylko chcieć.

5. ZIM: „Świadome spacerowanie po placu budowy stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia, co jest zachowaniem wysoce nagannym i nieodpowiedzialnym i nie może mieć charakteru społecznej kontroli prowadzonych prac”.

Tego punktu początkowo nie wiedzieliśmy, jak skomentować z uwagi na wysokie stężenie absurdu z każdym kolejnym słowem w zdaniu. Przypomnijmy, że 2 zdania wcześniej ZIM twierdził, że „teren budowy jest oznakowany w sposób właściwy”, a tym „właściwym oznakowaniem” są 2x znak B-1 (zakaz ruchu w obu kierunkach) + 2x tabliczki z wyłączeniami. Te oznaczenia nie dotyczą pieszych. Jednocześnie na budowie nie ma jakichkolwiek wygrodzeń miejsc niebezpiecznych i to napisaliśmy do ZIM wraz ze zdjęciami. ZIM to dementuje, bo wszystko niby ok i NIEDASIĘ wygrodzić nic, a teraz pisze, że „spacerowanie po placu budowy stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia”. To my się pytamy: to w końcu jest bezpiecznie czy nie jest? Można stracić życie i zdrowie czy nie? Można wpaść w niezabezpieczoną dziurę czy nie? Nie ma wygrodzeń i oznakowania dla pieszych czy jest?

Dziękujemy jednocześnie za informację od jednostki zajmującej się inwestycjami, co ma, a co nie ma charakteru społecznej kontroli prowadzonych prac. Warto by o tym napisać do jakiegoś krajowego urzędu zajmującego się „społecznym nadzorem”. A nie sorry… nie ma takiego urzędu, nikt nie wydaje zgody na społeczną kontrolę i nie ma na to zastrzeżonego patentu. „Latający Cyrk Monty Pythona” normalnie… przypomina nam to np. skecz o Ministerstwie Głupich Kroków.

Polecamy udostępnić ten post ze stanowiskiem ZIM, żeby wszyscy zainteresowani remontem ulicy Moniuszki, zarówno uczestnicy spaceru, jak i generalnie osoby dostrzegające problem, dowiedzieli się, że jakiekolwiek społeczne kontrolowanie (nawet po prostu idąc ulicą i patrząc jak wykonywane są prace) jest naganne.

Kwintesencją tego dwuznacznego podejścia było przeganianie ekipy jednej z telewizji przez kierownika budowy ze względu na brak kasku. Problem w tym… że sam kierownik budowy tego kasku nie posiadał.

Z drugiej strony jesteśmy pod głębokim wrażeniem tak krytycznego komentarza w kwestii spacerów po placach budowy, biorąc pod uwagę liczne tego typu spacery wiceprezydenta Adama Pustelnika z mieszkańcami. Czyżby ZIM nie zgadzał się na tego typu spacery organizowane przez UMŁ?

6. ZIM: „W przesłanym piśmie nie wskazał Pan czy dysponuje Pan kwalifikacjami pozwalającymi ocenić stan i jakość wykonywanych prac, tym samym zgłaszane uwagi nie mogą być podstawą do zgłoszenia uwag wykonawcy a tym bardziej do wstrzymania prac”.

To jest jedno z najbardziej żenujących zdań, które dobitnie pokazuje, jaki stosunek ma Urząd Miasta Łodzi do zaangażowanych mieszkańców, zwracających uwagę na liczne problemy z inwestycjami. Mają to gdzieś, bo mieszkańcy nie mają uprawnień. Bo tylko osoba z uprawnieniami w odpowiedniej branży może zgłaszać uwagi w kwestii inwestycji liniowej, tylko dendrolog może zgłaszać uwagi w kwestii niewłaściwego środowiska do sadzenia drzew. Rozumiecie to? 300 komentarzy pod postem na oficjalnym profilu miasta o ulicy Moniuszki z uwagami mieszkańców odnośnie jakości dla ZIMu nic nie znaczy. Szczerze mówiąc, odpowiedź ZIM jest na tyle lekceważąca w stosunku do ogółu mieszkańców zaangażowanych w odpowiednią jakość prac na Moniuszki, że chyba ktoś powinien stracić pracę, bo ewidentnie stracił kontakt z rzeczywistością…

Aha, przypomnijmy, że mimo wysłanego do ZIM zaproszenia na spacer po Moniuszki ten postanowił świadomie nie zjawić się na miejscu. Może gdyby ktoś z odpowiednimi kwalifikacjami się zjawił, to zobaczyłby, jak wygląda jakość prac, a może nawet wyjaśniłby jakieś kwestie.

A tak bardziej merytorycznie to informujemy, że konsultowaliśmy temat jakości prac na Moniuszki z osobami posiadającymi stosowne uprawnienia, które potwierdziły nasze zdanie. Jednocześnie sami w ramach swoich obowiązków mamy stałą styczność z procesami budowlanymi. Poprosimy więc ZIM o rozpatrzenie uwag poważnie i podjęcie działań w kwestii poprawy jakości i bezpieczeństwa prac na Moniuszki.

7. ZIM: „Proszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać z krytyką na zakończenie prac”.

Wolelibyśmy uniknąć krytyki po zakończeniu prac, bo wiemy, że wtedy mało będzie można poprawić. Wszyscy pamiętamy kazus ulicy Traugutta, gdzie sytuacja była niemal lustrzanym odbiciem tego, co widzimy dzisiaj. Po kilku latach od ukończenia i odebrania inwestycji jakość prac brukarskich na Traugutta woła o pomstę do nieba. Po to zwracamy uwagę na problemy na obecnym etapie, żeby po zakończeniu prac krytyka nie była potrzebna i żebyśmy wszyscy cieszyli się wtedy piękną ulicą Moniuszki.

8. ZIM: „Na tym etapie organizowane przez Pana akcje i działania wskazują, że ich celem jest wypromowanie Pana osoby, a nie rzeczywista chęć pomocy Inwestorowi w prowadzonej inwestycji”.

Kolejny lekceważący komentarz od jednostki merytorycznej (chyba) Urzędu Miasta Łodzi. ZIM jako organ odpowiedzialny za inwestycje unosi się emocjami i insynuuje, że chcemy promować się na sfuszerkowanej inwestycji. Odpiszemy ZIM i Pani Iwonie Renacie Zatorskiej-Sytyk, że nam jest wstyd, że ta inwestycja tak wygląda, i nikt nie chciałby się promować na tak prowadzonej inwestycji. Nawet spaceru z wiceprezydentem Adamem Pustelnikiem tam przecież nie było.

Przesłaliśmy uwagi (według ZIM wszystko na Moniuszki jest ok), zdjęcia problemów (ZIM twierdzi, że bez dat się nie liczy), sugestie i rozwiązania (brak odpowiedzi) oraz pytania (brak odpowiedzi), wykonaliśmy kawał pracy i poświęciliśmy mnóstwo czasu, żeby ZIMowi pomóc.

Poza tym, że dostaliśmy tak absurdalne odpowiedzi to Zarząd Inwestycji Miejskich pominął wiele kwestii, o które go zapytaliśmy, m.in. nie odniósł się w ogóle do problemu na budowie w postaci:

– Niezabezpieczenia i niewygrodzenia już ukończonych prac brukarskich. Skutkuje to ich powolną degradacją jeszcze na etapie budowy, z uwagi na niszczenie infrastruktury przez parkujące w niewyznaczonych miejscach auta. Obszar od Piotrkowskiej do ulicy Hotelowej. Brak barierek, siatek budowlanych, słupków ostrzegawczych.

ZIM nie ustosunkował się również do naszych następujących sugestii odnośnie przyszłych inwestycji infrastrukturalnych:

– Utworzenie standardów zabezpieczenia prac budowlanych. Obecnie wykonawcy rozwiązują to według własnego uznania, co często nie jest rozwiązaniem optymalnym i dobrym dla ogółu mieszkańców.

– Określenie zasad stosowania wygrodzeń budowlanych, siatek, pachołków, barierek zapewniających bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom.

– Zapewnienie dostępnych dróg dojścia podczas prac budowlanych.

– Oddawanie połówkowo prowadzonych prac w celu minimalizacji utrudnień dla pieszych.

– Zabezpieczenie wykonanych, ale jeszcze nieoddanych, prac przed ich dewastacją.

ZIM nie odpowiedział też na nasze następujące pytania:

– Ile osób w Zarządzie Inwestycji Miejskich odpowiada za nadzór prac na Moniuszki.

– Jakiej wysokości nałożono kary umowne na wykonawcę prac z uwagi na rażące naruszenie zasad BHP, wraz z datami ich nałożenia.

– Kto pełni funkcję Inżyniera Kontraktu na przebudowie ulicy Moniuszki.

Podsumowując, nie dość, że odpowiedź jaką dostaliśmy jest nieprofesjonalna i emocjonalna, to jeszcze niekompletna i lekceważąca. Normalnie brak odpowiedniej odpowiedzi skierowalibyśmy prosto do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. My jednak ponowimy nasze pytania i będziemy nadal oczekiwać na merytoryczne odpowiedzi. Do tego czasu jednak pozostajemy bez opowiedzi na wiele ważnych pytań, i musimy żyć w niewiedzy.

Jakkolwiek dalej potoczy się ta sytuacja to fakt otrzymania takiej odpowiedzi na społeczne zaangażowanie mieszkańców jest mocno niepokojący. Jeśli jednostka merytoryczna UMŁ – Wydział Inwestycji Kluczowych Zarządu Inwestycji Miejskich – nie odnosi się do merytorycznych kwestii, problemów i pytań, tylko skupia się na aspektach wychodzących poza problematykę, insynuując i obrażając wielu mieszkańców, to znaczy, że chyba niezbyt dobrze dzieje się w samej jednostce. Czy to nie dziwny zbieg okoliczności, że podjednostka odpowiedzialna za najgorzej prowadzone inwestycje w Łodzi, takie jak: Rydza-Śmigłego, Wojska Polskiego czy właśnie Moniuszki, w ten sposób traktuje uwagi zaangażowanych mieszkańców? Czyżbyśmy właśnie nie dostali pisemnego potwierdzenia, że w jednostce odpowiedzialnej za największe inwestycje w mieście dzieje się coś bardzo złego?

Autor:Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.