Tag: kultura

Rozważania

Dlaczego tak trudno o porządek w mieście cz. 1: Wara od mojego życia!

20/03/2020

Wraz ze wzrostem naszej popularności, coraz większym rozpowszechnianiem naszych treści, cytowaniem naszych wypowiedzi w mediach, zwiększa się grono naszych odbiorców. Docierają do nas nowi, świadomi czytelnicy, pozytywnie zaskoczeni naszymi postulatami, posiadający wiedzę w dziedzinie urbanistyki, myślący bardzo perspektywicznie o planowaniu miast, o funkcjonowaniu społeczeństwa i transportu w mieście. Powiększające się grono takich odbiorców jest dla nas ogromną nobilitacją, nagrodą za prowadzenie naszej działalności w Internecie oraz nauką dla nas, ponieważ od takich osób możemy się wiele nauczyć i jeszcze bardziej wyczulić na pewne sprawy.

Z każdym zwiększeniem popularności przybywa też w naszym gronie osób, które się z nami nie zgadzają ale chętnie z nami dyskutują, kulturalnie argumentując swoje zdanie i to jest również fajne bo rozumiemy przecież, że nie każdy z nas jest taki sam i ma te same spostrzeżenia.

Niestety, wraz z naszym dotarciem do nowych osób docierają do nas też osoby nie tylko nie zgadzające się z naszymi postulatami ale też wyśmiewające i obrażające nas, wyzywające od szkodliwego aktywu, rowerowych idiotów czy debili dążących do nierealnej utopii. Oczywiście bierzemy na klatę całą ciężką pracę związaną z prowadzeniem działalności w Internecie i liczymy się z tym, że nie każdy nasz rozmówca posiada kulturę osobistą na wysokim poziomie ale coraz częściej zastanawiamy się skąd wynika tak gigantyczne niezrozumienie nas przez niektóre osoby i skąd tak duża pogarda. Mamy kilka przemyśleń na temat temat, które gdzieś tam pewnie nie raz się już u nas przewijały ale nigdy jeszcze nie spisaliśmy ich w jednym miejscu. W związku z tym, że chcielibyśmy nasze działania społeczne skoncentrować na rzeczach mądrych i nie wdawać się w niskie dyskusje postanowiliśmy napisać kilka postów, których zadaniem będzie wyjaśnienie podstawowych kwestii o mieście, by później oszczędzając czas linkować je w kontrowersyjnych przypadkach. Jesteśmy przekonani, że każda z osób kierujących w naszą stronę same wulgaryzmy znajdzie tu coś dla siebie, może nawet czegoś się nauczy i zrozumie, że nie dążymy do zniszczenia miasta a wręcz przeciwnie, do tego, żeby było ładniejsze i bardziej przyjazne. Wszystkie inne osoby – zarówno te, które są dla nas po prostu miłe i nas nie obrażają, jak i te, które bardzo popierają nasze treści – na pewno nie będą się nudzić podczas czytania dlatego ich również zapraszamy do pierwszego z trzech postów, poświęconych tematyce porządku w mieście.

Urbanista, społecznik, na co to komu

Tematyka jaką poruszamy w naszych wpisach jest ściśle związana z urbanistyką czyli nauką o planowaniu miast, która zajmuje się analizą struktur miejskich i której celem jest m.in. minimalizowanie konfliktów interesów pomiędzy poszczególnymi użytkownikami przestrzeni. Jest dziedziną techniczną, niezmiernie ważną dla miast, dlatego odkąd prowadzimy tę stronę bardzo nas dziwi, że według niektórych osób jest też paradoksalnie dziedziną tak mało poważaną i traktowaną jako zwykły wymysł, fanaberię i ideologię aktywistów, z którą przecież każdy może się nie zgodzić. Być może jest w tym odrobina racji bo w planowaniu rozwoju miasta ważna jest intuicja, zmysł socjologiczny, i wszystko to, co pomaga przewidzieć jaki coś będzie miało wpływ na mieszkańców miast. Ale chociaż te wszystkie rzeczy mniej techniczne mogą być bardziej subiektywnym odczuwaniem miasta to jednak aby skutecznie planować miasto z korzyścią dla jego mieszkańców potrzeba wiedzy, obserwacji i dogłębnej analizy przestrzeni. Dlaczego więc urbaniści są tak mało cenieni a ich dziedzinę pracy sprowadza się do głoszenia głupich i nierealnych haseł?

Kto wie czym jest miasto, ręka do góry!

My, Polacy, mamy taką niezwykłą umiejętność do manifestacji braku pokory i nawet jak się na czymś kompletnie nie znamy to poświęcimy wiele czasu, żeby z kimś podyskutować, pokłócić się i postawić na swoim. Niektórzy będą się kłócić nawet o sprawy, które nie podlegają żadnej dyskusji. Mamy niebywały talent do tego, żeby np. nie mając bladego pojęcia w kwestiach informatycznych kłócić się z informatykiem. Generalnie z każdym specjalistą w jakiejś dziedzinie możemy się posprzeczać, taka nasza polska mentalność. Ale czy tylko mentalność czy również brak wiedzy daje nam taką odwagę do podważania tez specjalistów?

W szkołach nie uczy się dzieci projektowania i nie kształtuje się wrażliwości na estetykę, nie uczy się też wrażliwości na miejsce, w którym się żyje. Nic więc dziwnego, że kończąc edukację młodzi ludzie nie wiedzą jaki szyld pasuje do elewacji kamienicy a jaki ją oszpeca. Jeśli sami nie mamy w sobie poczucia estetyki miejskiej lub jeśli nie czytamy na temat miasta żadnych książek nie będziemy zbyt wiele o nim wiedzieć. My znaleźliśmy pewną zależność. Ci sami ludzie, którzy najmocniej wyzywają nas w Internecie mają jednocześnie bardzo niską wiedzę na temat miast. Nie śledzą wyników badań, nie czytają publikacji poświęconych planowaniu miast, nie znają funkcji miast czy perspektyw rozwoju miast. Nic więc dziwnego, że nie są w stanie nawet uznać urbanistyki za naukę, a wszystkie cele jakie stawia sobie ta nauka uznają za niemożliwe do wykonania bo przecież idealne miasto to tylko utopia a dążenie do niego to strata czasu. W takim razie dlaczego nie uznajemy medycyny za utopię? Dlaczego chodzimy do lekarza i stosujemy się do jego porad? Dlaczego jeśli lekarz mówi, że wyniki badań są niepokojące ufamy mu bo ma wiedzę lekarską a urbaniście, który mówi, że w mieście coś działa źle i należy to naprawić powiemy, że jest tylko durnym aktywistą? Czy urbanistyka jest dziedziną, od której jesteśmy tak daleko, że nie nadajemy jej odpowiedniej rangi bo nie mamy z nią na co dzień bliskiej styczności? Lekarza potrzebujemy czasem w życiu, jesteśmy czasem zmuszeni do kontaktu z nim a urbanista nie jest nam przecież do niczego w życiu codziennym potrzebny. Może z tego wynika brak szacunku do jego profesji? A może miasto nie jest nam tak naprawdę do niczego potrzebne? Może nie wiemy, gdzie żyjemy? Nie spoglądamy wokół siebie i nie zastanawiamy się dlaczego w jednym miejscu w mieście czujemy się świetnie a w drugim okropnie? Skoro tak, to dlaczego bezmyślnie korzystając z miasta nie zaufamy tym, którzy korzystają z miasta dogłębnie je analizując?

Uporządkowana przestrzeń przy alei Kościuszki, podzielona na strefy, z równolegle parkującymi samochodami

Uporządkowana przestrzeń przy ulicy Narutowicza, z równolegle parkującymi samochodami

Przykładowo, jeśli ktoś twierdzi, że centrum miasta powinno składać się tylko z dróg dla samochodów, bo najważniejszy w mieście jest szybki dojazd wszędzie samochodem a reszta jest zbędna bo i tak coraz więcej osób ucieka z centrum… to urbanista złapie się za głowę widząc w jednym zdaniu tak mocne błędy logiczne. Po pierwsze, osoba, która tak uważa sprowadza miasto tylko do roli jezdni, posiada więc rażący brak wiedzy urbanistycznej ponieważ miasto aby było dla mieszkańców przyjemne i funkcjonalne musi pełnić więcej niż jedną funkcję. Po drugie, ta osoba nie zastanawia się dlaczego centrum miasta ma niższą atrakcyjność, nie bierze pod uwagę tego, że centrum wraz ze wzrostem ruchu samochodowego, wycinką drzew czy niszczeniem trawników jest coraz mniej przyjazne i zamiast pogłębiać tę nieprzyjazność poprzez intensyfikowanie ruchu samochodowego, należy zrobić coś zupełnie odwrotnego. Jeśli centrum miasta służy według takiej osoby do przejechania przez nie lub pozostawienia samochodu na czas swojej pracy a innym funkcjom centrum nie nadaje odpowiedniej wagi (bo mieszka poza centrum i generalnie wisi mu jak to centrum wygląda), to taki ktoś nigdy przenigdy nie znajdzie dobrego rozwiązania dla ogółu społeczeństwa żyjącego w mieście. Ktoś, kto nie ma świadomości, że miasto to nie tylko jezdnie ale również chodniki, skwery, zieleńce, krzewy, pasaże, place, podwórka, podcienia czy przedogródki nigdy nie porozumie się z urbanistą, i nie zrozumie nawet sensu urbanistyki. Dlaczego więc go jednocześnie tak odważnie krytykuje? Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dosłownie i w przenośni.

Jednostka a społeczeństwo

Znaleźliśmy też inną ciekawą zależność. Ci sami ludzie, którzy wyzywają nas w Internecie kierują się w dyskusjach o mieście jedynie swoim własnym dobrem lub dobrem grupy, z którą się utożsamiają. Niestety, zapominają, że w mieście funkcjonuje więcej grup niż jedna, a kluczem do sukcesu jest pogodzenie interesów wszystkich grup i traktowanie wszystkich grup na równi. Jeśli miasto użytkują piesi, rowerzyści, pasażerowie komunikacji miejskiej i kierowcy samochodów to jeśli miasto uznamy za świat służący tylko kierowcom samochodów to pozostałym użytkownikom miasta zrobimy krzywdę. To niby oczywiste, niestety nie dla każdego. Łódź natomiast jest przykładem miasta, w którym nie traktuje się wszystkich grup po równo. Aby to zauważyć wystarczy jeden spacer po centrum miasta, wystarczy porównać sobie jak wiele jest ulic, po których mogą poruszać się samochody, a jak niewiele jest dróg rowerowych, wystarczy też zobaczyć jak wiele trawników, chodników, placów i pasaży jest zajmowanych przez samochody, zaparkowane nielegalnie, łamiąc przepisy… Obserwując taką rzeczywistość codziennie wyraźnie widzimy komu ona sprzyja najbardziej.

Samochody na chodniku, w miejscach, w których ich nie powinno być

Zawłaszczona przestrzeń pieszych przez kierowców samochodów 

Z roku na rok w Łodzi dewastacja przestrzeni miejskiej przez samochody postępuje. Piszemy o tym na naszej stronie Łódzka Autodestrukcja, na którą przy okazji Was serdecznie zapraszamy, a tymczasem zastanówmy się dlaczego taka dewastacja jednym przeszkadza a drugim w ogóle nie. Otóż inaczej myślimy o mieście kiedy poruszamy się po nim tylko samochodem, inaczej kiedy tylko komunikacją miejską lub pieszo. Inaczej też myśli o mieście osoba, która funkcjonuje „od parkingu do parkingu” np. codziennie samochodem porusza się jedynie pomiędzy Zdrowiem a Śródmieściem – mieszka na Zdrowiu, pracuje na Śródmieściu, zakupy robi w tym samym sklepie na Zdrowiu a z parku korzysta tylko na Zdrowiu – od osoby, która dużo po mieście pieszo spaceruje, bywa na różnych osiedlach, korzysta z różnych parków w mieście. Dla osoby, która tylko pracuje w centrum a mieszka na Zdrowiu centrum jest tylko miejscem do pracy czyli miejscem do pozostawienia samochodu na 8 godzin. Ta osoba może nie rozumieć, że centrum to dla niektórych miejsce zamieszkania, a mieszkańcy centrum potrzebują na co dzień zieleni, chodników, pasaży i skwerów. Zupełnie inne wnioski na temat miasta będzie miała osoba robiąca zakupy w taki sam dzień tygodnia, za każdym razem w tym samym markecie, za każdym razem jadąca do niego samochodem, od osoby robiącej zakupy pieszo w osiedlowych sklepikach w różnych lokalizacjach. Im więcej eksplorujemy miasto, im więcej to miasto ‚testujemy’ tym lepiej jesteśmy w stanie zrozumieć potrzeby mieszkańców i kierunek, w jakim użytkowany przez nich fragment miasta podąży. Niestety świat wygląda najskromniej zza szyby samochodu, jest to dość oczywiste bo w samochodzie tworzymy sobie swój własny świat, do którego z zewnątrz nikt nie ma dostępu. Nie musimy prowadzić interakcji z obcymi ludźmi, nie czujemy ich zapachu, nasze nogi nie odczuwają odległości, nasza skóra nie odczuwa wiatru czy deszczu. Postrzeganie miasta zza kierownicy jest ubogie, wiele nam wtedy umyka, koncentrujemy się jedynie na bezpieczeństwie podczas jazdy i znakach drogowych. Jadąc samochodem rzadko mamy okazję zastanowić się nad remontem kamienicy, rekultywacją trawnika czy rodzajem krzewów. Natomiast osoby korzystające z miasta zarówno pieszo, jak i na rowerze, komunikacją miejską oraz czasem samochodem (jak na przykład my) mają zdecydowanie szerszy ogląd na komfort korzystania z miasta niż osoba poruszająca się po nim tylko i wyłącznie samochodem. Dlatego właśnie takim osobom jak my ciężko idzie dogadanie się z kimś, kto na miasto patrzy tylko przez pryzmat samochodu/korków/parkingu a ławce czy skwerowi nie nadaje żadnej rangi.

Skwery w centrum miasta są ważne, ale ciężko to zrozumieć komuś, kto przez centrum miasta tylko przejeżdża samochodem

Ja i moje problemy jako tłumaczenie na wszystko

I znaleźliśmy jeszcze jedną zależność. Wyzwiska w naszą stronę kierowane są tylko i wyłącznie ze strony kierowców samochodów. Przypadek? Nie sądzę. Dlaczego tak jest? Bo zazwyczaj obraźliwe komentarze kierowane w naszą stronę wynikają z poczucia, że ktoś czuje się naszymi treściami o mieście atakowany personalnie. Kiedy piszemy na przykład, że należy w Łodzi ograniczyć ruch samochodowy, uniemożliwić wjazd samochodom na pasaże i place oraz stworzyć więcej skwerów dostajemy najczęściej komentarze o treści (mniej więcej) takiej jak poniższe:

Nie będzie mi żaden aktywista mówił czym mam jeździć bo najwygodniej mi się jezdzi samochodem!

Jak wy sobie wyobrażacie, że mam funkcjonować? Jak mam jedno dziecko zawieżć do szkoły, drugie do żlobka, teściową do lekarza a potem jeszcze zakupy zrobić bez samochodu?

Do teatru każecie mi smierdzącą komunikacją jechać?

Gdy natomiast zwracamy uwagę na to, że parkowanie na trawniku lub w innym niedozwolonym miejscu jest brakiem dostosowania się do ustalonych reguł, brakiem kultury i powoduje chaos przestrzenny przeczytamy na przykład:

Przecież ja nie mam gdzie zaparkować więc muszę tu parkować.

Tu i tak nie ma trawnika tylko jest klepisko.

Przecież ten plac jest pusty i brzydki więc czemu mam tu nie parkować?

No cóż. Ciężko dyskutować z ludźmi, którzy wskazówki na temat funkcjonowania miasta odbierają tak egoistycznie. To, jak sobie każdy z nas organizuje życie to sprawa prywatna każdego z nas, i powinniśmy tak to życie sobie organizować, żeby mieć świadomość, że wybór naszego środka transportu wywiera wpływ na innych a każdy samochód zwiększa zanieczyszczenie, zajmuje miejsce parkingowe i przyczynia się do powstania korków. Jeśli chcemy w mieście więcej zieleni, lepszego powietrza, więcej miejsc do parkowania i mniejszych korków to jeśli jesteśmy młodzi, sprawni i zdrowi starajmy się jak najmniej używać samochodu. Czy to nie logiczne? Czy kupując mieszkanie wybieramy jego lokalizację by mieć bliżej do pracy a dzieci miały bliżej do szkoły żebyśmy nie musieli dojeżdżać godzinę samochodem codziennie czy wręcz przeciwnie nie zastanawiamy się nad tym i bezmyślnie wybieramy miejsce zamieszkania tak, by skazywać się na samochód po czym codziennie w godzinach szczytu przyczyniamy się do korków, na które oczywiście codziennie narzekamy? Nasz wybór ma wpływ na innych ludzi, najwyższy czas do zrozumieć. Wybór samochodu natomiast to sprawa prywatna każdego z nas i nie powinniśmy obarczać innych odpowiedzialnością za naszą decyzję. Nie mamy gdzie zaparkować? Szukajmy legalnego miejsca do skutku albo zrezygnujmy z samochodu, zamiast zajmować miejsce nieprzystosowane do parkowania tylko dlatego, że ono nam się według nas należy. Nikt z nas nie ma prawa dewastować miasta, każdy z nas ma obowiązek dbać o miasto – gdyby wszyscy tak uważali w miastach panowałby porządek. Niestety, bardzo nam obecnie do porządku daleko.

Jest nas coraz więcej, ale wciąż chcemy więcej

Kierowcy samochodów są grupą najbardziej uprzywilejowaną, i grupą, która posiadając już najwięcej przywilejów stale rząda kolejnych przywilejów. Ilość samochodów w miastach rośnie z roku na rok, jest logiczne więc, że jeśli samochodów jest więcej to miejsc parkingowych jest coraz mniej, a jeśli w danej lokalizacji jest umiejscowiony parking za rok ten sam parking nie będzie już wystarczał. Kierowcy samochodów nie przyjmują tego do wiadomości i żądają kolejnych parkingów, kolejnych miejsc parkingowych. Miasto natomiast nie jest z gumy, nie da się go rozciągnąć tak, żeby stale reagować na zwiększające się potrzeby parkingowe. Jeden kierowca potrzebuje parkingu w okolicy skrzyżowania Piłsudskiego – Śmigłego – Rydza, drugi na Księżym Młynie, a trzeci na Targowej – nie da się zadowolić wszystkich kierowców i każdemu postawić parking blisko ich domu, pracy czy ulubionego sklepu. Mamy do dyspozycji konkretną powierzchnię i nie możemy jej przeznaczać tylko do dyspozycji kierowców i ich samochodów bo miasto to nie tylko sprzyjające warunki do zaparkowania. Pamiętajmy też, że każdy kolejny parking jest rozwiązaniem tylko na chwilę, bowiem prędzej czy później sprowadzi w dane miejsce jeszcze więcej samochodów (każdy parking generuje ruch samochodowy, a im parking większy tym i większy ruch samochodowy) i koło się zamknie.

Ilość samochodów osobowych na 1000 mieszkańców w mieście Łódź według danych GUS

Jeśli w danym miejscu miejsc parkingowych jest 20, zaparkuje w nim 20 samochodów. Jeśli zwiększymy tę ilość miejsc do 40, zaparkuje w nim 40 samochodów. Każde parkowanie to też dodatkowa chęć zaparkowania. Zwiększając ilość miejsc parkingowych zwiększamy ruch w danym miejscu i zwiększamy chęć zaparkowania, tym samym zwiększamy ilość rozczarowań z powodu braku miejsca do zaprakowania. Jeśli liczba samochodów będzie stale rosła, zapewnianie kolejnych miejsc parkingowych będzie niekończącą się opowieścią a miasto zamieni się w ciągu kilku lat w jeden wielki parking. Będziemy musieli wtedy wyciąć drzewa i uklepać wszystkie trawniki. Dlatego jeśli nie myślimy perspektywicznie, nie wybiegamy w przyszłość, nie analizujemy zachowań innych tylko jedynie swoje własne potrzeby i żądamy dla siebie wciąż więcej, więcej i więcej to zamiast pomagać miastu krzywdzimy miasto. Miejski egoista nie powinien więc krytykować ludzi, którzy zamiast tylko o swoim interesie myślą o interesie ogółu i całej miejskiej przestrzeni.

Samochody zawłaszczające nielegalnie przestrzeń pieszych w pasażu Schillera, sierpień 2019

Samochody zawłaszczające nielegalnie przestrzeń pieszych w pasażu Schillera sięgają już prawie ulicy Piotrkowskiej, listopad 2019

Chcę żyć na swoich zasadach, wara od mojego życia!

Poszukiwanie perspektywicznych rozwiązań, najlepszych dla miasta i jego mieszkańców, zupełnie nie idzie w parze z miejskim egoizmem. Dlatego urbaniści lub społecznicy postulujący o działania uprzyjaźniania miast są często wyśmiewani i atakowani przez osoby myślące jedynie o swoim interesie. Zamiast koncentrować się na istocie problemu i na tym jak go naprawić miejscy egoiści agresywnie wzbraniają się przed naprawą problemu ponieważ naprawa problemu może odebrać im coś, co się w ich ocenie im należy czyli np. wolność korzystania z samochodu w centrum. Wynika to z głęboko zakorzenionej mentalności, że ich własne dobro jest ważniejsze niż dobro ogółu, oni nie muszą stosować się do zasad, nie muszą być altruistami i nie muszą robić nic, by innym ludziom w mieście żyło się lepiej. Skoro nie muszą tego robić to tego robić nie będą a każdego, kto powie im co jest najlepsze dla ogółu i dla miasta będą traktować jak wroga, ponieważ takie postulaty mogą okazać się dla nich niewygodne i zagrozić stylowi życia jaki aktualnie prowadzą.

Ciężko jest cokolwiek wywalczyć jeśli w grę wchodzi wpływanie na czyjś styl życia – przecież nikt z nas nie czuje się dobrze kiedy jacyś obcy ludzie wtrącają się i nakazują nam jak mamy żyć. Ale odbiór takich nakazów zależy tylko i wyłącznie od tego ile w sobie mamy pokładów miejskiej empatii. Jeśli ktoś jest świadomym użytkownikiem miasta, przestrzega przepisów i nie działa na szkodę innych zawsze będzie popierał idee zmierzające do wypracowania perspektywicznych rozwiązań bardziej przyjaznych dla mieszkańców. Jeśli natomiast ktoś myśli tylko i wyłącznie o swoim komforcie (będę korzystać z samochodu kiedy chcę i jak chcę bo tak mi wygodnie) i o swoim prawie do posiadania i użytkowania samochodu (będę korzystać z samochodu kiedy chcę i jak chcę bo mam do tego prawo), na postulaty odnośnie zmniejszania ilości samochodów w miastach będzie reagował agresją. Miejscy egoiści odbierają postulaty nawołujące do uprzyjaźnienia miasta jako chęć zrobienia z ich życia piekła, jako chęć odebrania im prawa do poruszania się samochodem po centrum lub do parkowania samochodu gdzie chcą, nawet na trawie. Dlatego korzystając z okazji tego wpisu, mamy mały komunikat do typowego miejskiego egoisty:

Poruszamy się po Łodzi głównie pieszo, rowerem lub komunikacją miejską. Samochodem poruszamy się tylko w wyjątkowych okolicznościach właśnie dlatego żeby nie przyczyniać się do powstawania korków, w których Ty mógłbyś stać, nie zanieczyszczać powietrza, którym Ty oddychasz, nie zajmować miejsca parkingowego, które ktoś starszy z Twojej rodziny mógłby potrzebować. Nigdy nie parkujemy samochodu tak, by utrudniać komukolwiek, również Tobie, poruszanie się po mieście. Nigdy nie parkujemy samochodu w niedozwolonych miejscach i nie tworzymy chaosu parkingowego, żebyś na przykład Ty nie musiał na ten chaos patrzeć. My Ci nie chcemy niczego odbierać, ale jeśli Ty czasem z czegoś nie zrezygnujesz to ktoś inny, bardziej świadomy, na pewno będzie musiał. Nie zabieramy Ci Twojego komfortu, ale Ty myśląc tylko o swoim komforcie komuś innemu na pewno komfort odbierasz. Spójrz na poniższe dwa zdjęcia, i zastanów się jakiego miasta sobie życzysz. My dążymy do porządku i postulujemy o porządek w mieście (zdjęcie po lewej stronie), a Ty? Czy w obronie swoich własnych interesów przyzwalasz na brak porządku i parkowanie gdzie popadnie? Jesli tak, to drugie zdjęcie (po prawej stronie) prezentuje degradację do jakiej prowadzi Twoje przyzwolenie. Jesteś zatem przeszkodą na drodze do porządku a Twoje podejście jest przyczyną destrukcji. Skoro swoim postępowaniem działasz na szkodę miasta, pozwól zatem robić swoje tym, którzy działają dla dobra miasta. Z góry dziękujemy.

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Dzieje się

Dialektyka obrazu | Wystawa w galerii ART HUB

11/03/2020

W ubiegłym tygodniu, 7 marca, rozpoczęła swoją działalność nowa przestrzeń dla kultury w Łodzi. ART HUB Rydzowa to skromna, kameralna i niezobowiązująca galeria sztuki, powstała z oddolnej inicjatywy. To miejsce otwarte na dialog, inspirujące do działania i wymiany myśli, dedykowane zwłaszcza pokoleniu młodych twórców, ceniących sobie niezależność i swobodę twórczą. Galeria zlokalizowana jest na Teofilowie, z dala od modnych centrów kulturalnych, i stawia sobie za cel wspieranie twórczością właśnie peryferiów sztuki.

Swoją działalność ART HUB rozpoczyna od wystawy „Dialektyka obrazu”, prezentującej twórczość dwóch artystów, wspólnie konfrontujących swoje dotychczasowe twórcze poszukiwania. Łodzianin Piotr Pasiewicz (ur. 1979 r.) oraz pochodzący z Gdańska Krzysztof Nowicki (ur. 1988 r.) znają się od finału 12. edycji konkursu „Artystyczna Podróż Hestii” i od tamtej pory obserwują wzajemnie swoją twórczość. Podczas otwarcia galerii zaprezentowali dwa odrębne światy malarskie. Z jednej strony mocne barwy, wyraziste linie i wyraźne formy Pasiewicza, z drugiej niebezpośredni przekaz Nowickiego, zakodowany w prześwitach farby. Te przeciwieństwa ścierają się a zadaniem widza jest poszukiwanie w tej dwubiegunowości wspólnego mianownika.

Wystawę oglądać można przy ul. Rydzowej 10, do 21 marca.

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Dzieje się, Odkrywanie

Na budowie Monopolis

09/11/2019

Zabytkowe przestrzenie dawnego Monopolu Wódczanego zamieniają się w Monopolis – wyjątkowy projekt, który połączy w sobie najwyższej klasy biura, usługi i kulturę z szeroką ofertą gastronomiczną. Na budowie byliśmy już trzy razy a każdą z naszych wycieczek po terenie mogliście śledzić w naszych mediach społecznościowych. Postanowiliśmy dodatkowo udokumentować proces budowy tutaj na stronie dlatego zebraliśmy kilka zdjęć z ostatniego spaceru i zapraszamy Was do oglądania i czytania.

Już podczas poprzednich fotorelacji wspominaliśmy o tym, że przebudowa Monopolis jest bezkompromisowa a zarówno za pomocą projektu jak i doboru materiałów dąży się tu do urzeczywistnienia wizji stworzenia wysokiej jakości przestrzeni, architektury i wnętrz. Cały teren będzie bardzo zróżnicowany, pełen alejek i zakątków. Odnosimy wrażenie, że wszystko, co tkwiło w tym terenie wykorzystano maksymalnie na jego korzyść a za pomocą nowej kładki, wyniesienia terenu czy choćby miejsc na zieleń wytyczono dodatkowo nowe kierunki poruszania się. To całe bogactwo nowych dróg powoduje, że dysponujemy tu wieloma punktami widokowymi – wszędzie gdzie się udamy zyskamy nową perspektywę na Monopolis. Zieleń znajdzie się nie tylko w przestrzeniach ogrodzonych kortenem, będzie swobodnie rosła i pięła się w różnych kierunkach. Przemyślano również lokalizację ławek i zadbano o ich kameralny charakter. Cały czas widać tę bezkompromisowość i widać ją również w coraz mniejszych szczegółach. Po pierwsze nigdzie nie zobaczymy tego, co może być mniej przyjemne do oglądania bo wszystkie instalacje i kable zostały ukryte. Mimo, że Monopolis mieści się w zabytkowych budynkach to jest przepełnione nowoczesnymi technologiami, niezbędnymi do prowadzenia firm o zasięgu globalnym. Mamy więc tutaj takie elementy jak podniesione podłogi, pod którymi można schować wszelkie kable. Sam kompleks posiada przyłącza elektryczne do dwóch niezależnych transformatorów a w razie braku prądu w obydwu z nich do akcji wkroczy agregat prądotwórczy, który zapewni ciągłość pracy. Więcej dowiecie się z opisów pod poszczególnymi zdjęciami.

Pasaż z poziomu -1. Z lewej strony mieścić się będzie galeria sztuki, z prawej będą wejścia do restauracji i powierzchni usługowych. Po prawej stronie widoczne są oazy zieleni z ławkami. Zewnętrzną warstwę terenów zielonych stanowi korten. Ciekawym akcentem w okolicy ławek jest drewniana nawierzchnia.

Widok na pasaż w kierunku północnym. W oddali widoczna kładka prowadząca nad teren pasażu. 

Spojrzenie na pasaż z pomieszczeniem galerii na poziomie -1. Z lewej strony widać konstrukcję dla roślin pnących. Nad galerią znajdzie się natomiast restauracja z małym tarasem. W oddali oczywiście odnowiony komin z neonem Monopolis.

Pasaż na poziomie -1. Na dole widoczne obszary z przeznaczeniem na zieleń. Na wprost fragment budynku, który został przebity na poziomie -1 by umożliwić przebicie pasażu na jego drugą stronę. Było to jedno z najcięższych technologicznie zagadnień na budowie.

Jedno z pomieszczeń biurowych. Skromna i elegancka kolorystyka, w której ważną rolę odgrywa czerwona cegła.

Najwyższa kondygnacja budynku głównego, który zajmie firma Clariant. Poza biurami znajdą się tutaj także tarasy z zielenią dla użytkowników.

Widok z okna jednego z pomieszczeń biurowych na pasaż. Można pozazdrościć przyszłemu najemcy tego biura!

Hol windowy na poziomie 0. Biel, czerń i pomarańcz cegły. Świetne połączenie!

Główna, zabytkowa klatka schodowa. Przed schodami znajdować się będą bramki umożliwiające wstęp do przestrzeni biurowych klasy A na wyższych piętrach. Za naszymi plecami natomiast mieścić się będzie recepcja. 

Zadbano też o smaczki takie jak charakterystyczne żeliwne płyty. W tym przypadku płyty okalają zabytkowe kolumny.

Szachty elektryczne w holach zostały sprytnie ukryte w białych kubikach. Za zewnętrzną warstwą kubików znajdują się drzwi zapewniające dostęp do najważniejszych instalacji elektrycznych w budynku.

Widok z poziomu +2 na zachód gdzie znajduje się jeden z nowych budynków w kompleksie Monopolis. Zostanie on oddany trochę później wraz z nową wieżą biurową, której budowa rozpocznie się w przyszłym roku. 

Znajdziemy tutaj także podniesione podłogi dzięki którym w łatwy i szybki sposób będzie można dostosować przestrzeń pod kątem okablowania do potrzeb najemcy. Dzięki temu rozwiązaniu nie ingerowano też w zabytkowe stropy głównego budynku całego kompleksu.

Tzw. płuca Monopolis czyli przestrzeń w której znajdują się wszystkie instalacje wentylacyjne i klimatyzacyjne. Dzięki zastosowaniu żyletkowego „dachu” instalacje zostały sprytnie ukryte przed oczami osób z zewnątrz.

Tutaj mieści się agregat prądotwórczy, który zapewni ciągłość pracy w przypadku braku prądu.

Wejście do budynku zaadaptowanego specjalnie na potrzeby klubu dla dzieci. Zwraca uwagę czarna stolarka okienna (zamiast stosowanej często w Łodzi grafitowej stolarki) oraz sposób odnowienia cegły z zachowaniem klimatu i nierówności kolorystycznych poszczególnych cegieł. Daje to większe wrażenie autentyczności niż np. w Manufakturze.

Dwupoziomowa przestrzeń klubu dla dzieci. Pierwotnie było to wysokie jednokondygnacyjne pomieszczenie, które zostało podzielone zupełnie nowym stropem oraz mniejszymi pomieszczeniami na potrzeby zajęć.

Jesteśmy pod zabytkowym budynkiem gdzie powstało przebicie między pasażami. Znajdzie się tutaj muzeum Monopolis.

Tak będą wyglądać wnętrza restauracji, zlokalizowane w dawnych piwnicach.

Tutaj znajdzie się galeria sztuki Monopolis.

Scena Monopolis czyli teatr, który pomieści około 250 widzów. Poniżej widać amfiteatr, który będzie nie tylko obłędnie wyglądał ale również pełnił funkcję siedzisk. Bardzo fajnie wykorzystano nierówność terenu, dzięki temu przestrzeń będzie bardziej rożnorodna.

Scena Monopolis od środka. Będzie to miejsce zarówno dla teatru jak konferencji czy pokazów mody. Na wprost pod oknem będzie zlokalizowana scena. Po prawej stronie widoczna jest zapadnia czyli winda towarowa dla teatru.

Zbliżenie na wykończenie odnowionej cegły. Uwagę zwracają także szprosy okien, które nie są płaskie jak w niektórych kompleksach fabrycznych. W Monopolis szprosy mają przyjemny efekt 3d nadając stolarce autentyczności.

Południowa część pasażu z miejscami na zieleń. W oddali biurowiec Forum 76.

Przed budynkiem teatru mieści się amfiteatr z ławkami. W oddali kładka nad poziomem -1. Tym razem z widokiem na południe.

Monopolis pełne jest ciekawych perspektyw widokowych. Na zdjęciu jedna z nich, na której zamknięciu znajduje się komin i budynek Forum 76.

Pod koniec tego roku ma się zakończyć pierwszy etap prac i ma się wprowadzić już pierwszy najemca. Na początku przyszłego roku rozpoczyna swoje działanie Scena Monopolis. Będziemy podglądać dalsze prace ale zdecydowanie jesteśmy już na finiszu tych najważniejszych. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy się z Wami dzielić wszystkim informacjami z budowy i mogliście zobaczyć jak będzie wyglądać to miejsce, dlatego bardzo dziękujemy Monopolis za zaproszenie na spacery po budowie, Krzysztofowi Witkowskiemu i Barbarze Otto za osobiste oprowadzanie po kompleksie i podzielenie się wszystkimi ciekawostkami. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał kompleks dawnych zakładów Polmos jeszcze przed rozpoczęciem prac zapraszamy Was tutaj a teraz pozostaje nam już wszystkim czekać tylko na otwarcie, mamy nadzieję, że przyjdziecie!

Dzieje się

Łódź Kaliska popkulturą zabiła własną sztukę dla pieniędzy

01/10/2019

Grupa artystyczna Łódź Kaliska działa od 1979 roku, w jej skład obecnie wchodzą: Marek Janiak, Andrzej Kwietniewski, Adam Rzepecki, Andrzej Wielogórski, Andrzej Świetlik, Sławek Bit i Zofia Łuczko. Powstawała jako formacja neoawangardowa ale w latach 80. zmieniła swój program na dadaistyczno – surrealistyczny, organizowała prowokacyjne happeningi i akcje anarchistyczne, stała się również częścią tzw. „Kultury Zrzuty”, później „Kultury Żenującej”. Pod koniec lat 80. zmieniła nazwę na Muzeum Łodzi Kaliskiej (lub Łódź Kaliska Muzeum) i zajęła się głównie fotografią inscenizowaną oraz tworzeniem krótkich filmów w stylistyce pastiszu. W tym roku grupa obchodzi jubileusz 40-lecia działania, z tej okazji zorganizowała dla swoich sympatyków (i nie tylko) Festiwal Łodzi Kaliskiej, którego program składał się z wystaw prac, sympozjum artystycznego oraz prezentacji filmów autorstwa grupy. Poniżej zdajemy Wam krótką relację z dwóch wybranych wystaw: „New Pop” oraz „Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy”.

W latach 90. Łódź Kaliska mocno zafascynowana popkulturą wyznaczyła sobie strategię o nazwie „New Pop” i analogicznie do Pop art’u czerpała pomysły z polskich reklam tworząc sztukę z polskiej kultury masowej. Podczas jubileuszu postanowiła o swojej strategii przypomnieć prezentując wystawę o tym samym tytule, pełną prawdziwych smaczków charakterystycznych dla naszej narodowości. Kolorowe i maksymalistyczne okładki magazynów, kultowe lody włoskie, coca cola czy konkursy piękności – to tylko niektóre z kultowych spraw zaprezentowanych na wystawie, które złożyły się na polską kulturę masową lat 90. i przesycały świat reklamy. Pracom towarzyszył „Manifest unieważniający” z 2000 roku, będący swego rodzaju porozumieniem pomiędzy Sztuką Wysoką a reklamą.

Pop art w polskim wydaniu obecny jest również w jubileuszowej wersji wystawy „Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy”, tym razem jednak w postaci drobnych elementów na tle czarno-białych inscenizowanych fotografii, zrealizowanych przez Łódź Kaliską w latach 90. Dawne obrazy wzbogacone zostały o motywy produktów polskiego konsumpcjonizmu, takie jak kultowy pasztet Mazowiecki czy majonez Kielecki, na kompozycje naniesione zostały również napisy wprowadzające dodatkowe wyjaśnienia do ukazanych scen. Poprzez dodanie wspomnianych elementów sprowadzono swoje własne dzieła jedynie do tła dla prostych przekazów, odbierając im wcześniejszą powagę i kpiąc przy tym z patriotycznych treści w polskiej kulturze. Pracom towarzyszył manifest artystów o tytule „Oda do naroda”.

Przypominając o „New Pop” Łódź Kaliska prezentuje największe dobra polskiego kapitalizmu w postaci sztuki, sztukę przy tym zamienia w reklamę a reklamę w sztukę – granice pomiędzy nimi zacierają się tak, że sami już nie wiemy co jest tu ważniejsze a co jest tylko dopełnieniem, co jest poważne a co jest śmieszne. Następnie w „Instrukcji…” podaje nam gotowy sposób jak przy pomocy polskiego pop artu zabić własną sztukę chociaż pod słowem „zabić” kryje się nie tylko destrukcja dotychczasowej postaci tejże sztuki ale również odpowiednie zmodyfikowanie jej do roli towaru w taki sposób, by stała się bardziej powszechna, popularna, wszechobecna, a co za tym idzie, aby przyniosła twórcom więcej pieniędzy. Obydwie wystawy zdają się być z pozoru sobie przeciwstawne bo pierwsza podaje nam przepis na stworzenie sztuki a druga na jej zabicie, ale finalnie i tak zdajemy sobie sprawę, że obydwie rzeczywistości są wyrazem poszukiwania drogi do uprawiania sztuki dającej jak najwięcej korzyści materialnych. W takim razie czy jedynym sposobem na zarabianie na sztuce jest wyraźne czerpanie z popkultury? Czy artysta ma szansę zarobić na swojej sztuce tylko masowo ją produkując? Ale czy sztuka produkowana masowo nadal jest sztuką? Pytania wiecznie żywe, prawda? Pytania wiecznie zadawane przez odbiorców sztuki ożywają również teraz, dzięki Łodzi Kaliskiej, przy okazji jej jubileuszu.

Oferta na oglądanie wystawy „New Pop” wygasa 12 października a na wystawę „Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy” 6 października, także śpieszcie się! Pierwszą zobaczycie w Galerii FF Łódzkiego Domu Kultury, drugą w Galerii Wschodniej przy ul. Wschodniej 29. A Łodzi Kaliskiej gratulujemy 40 lat działalności i życzymy kolejnych 40 lat sukcesów!

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Rozważania

Z czym kojarzy się Łódź? Wyniki naszej sondy

11/02/2019

Zastanawialiśmy się jak mieszkańcy Łodzi obecnie postrzegają Łódź, z czym najbardziej im się kojarzy łódzka codzienność i czy są to dość pupularne określenia czy też skojarzenia bardzo osobiste. Czy Łódź nadal postrzegana jest jako miasto smutne i zaniedbane czy wręcz przeciwnie – miasto postępu, perspektyw i nowych inwestycji? Poprosiliśmy więc naszych obserwatorów na Facebooku i Instagramie aby wymienili swoje 3 pierwsze skojarzenia z Łodzią. Mogło to być dosłownie wszystko – ulice, budynki, postacie, kolory czy emocje – ważne żeby wyszły prosto z serca.  Zebraliśmy odpowiedzi 100 osób w chmurę pojęć, którą publikujemy poniżej. Częstotliwość pojawiania się słów odzwierciedlona jest w ich rozmiarze: im częściej słowo pojawiało się wśród odpowiedzi tym większy rozmiar ma słowo. Ciekawe czy wyniki naszej sondy Was zaskoczą czy też nie ;)

Jak widać Łódź jest bardzo różnorodna i pełna sprzeczności, na szczęście jednak większość haseł ma pozytywny wydźwięk. Cały czas dość mocno kojarzona jest z ulicą Piotrkowską i Manufakturą. Bardzo wysoko uplasował się również znany cytat z filmu „Ajlawju” ;) Niewiele skojarzeń natomiast pojawiło się ze stajnią jednorożców i to chyba jest jedno z naszych największych zaskoczeń.

Wasze odpowiedzi czytaliśmy z wielkim zaciekawieniem – zwłaszcza miło było przeczytać, że z naszym miastem kojarzą się Wam też magiczne i metaficzne rzeczy. Największą radość wywołała w nas odpowiedź „ja” bo to trochę tak jak jest z nami, my to Łódź :)

Jeśli ktoś nie miał okazji jeszcze podać swoich 3 skojarzeń zapraszamy do podzielenia się nimi w komentarzu pod tym postem a jeśli interesuje Was więcej sond, ankiet i trochę filozoficznych rozważań to zapraszamy do naszej grupy na Facebooku.

Dzieje się

Kipisz: Do it

18/10/2018

Tematem kolejnego spotkania w ramach przestrzeni improwizacji osobistej Kipisz był chaos. Artyści przygotowali prezentację, która stawiała nas przed pytaniem: czym jest chaos w sztuce? Czy jest bałaganem i brakiem kontroli czy wręcz przeciwnie, uporządkowaniem? Czy może wszystkim po trochu?

18 artystów zrealizowało swój pokaz w jednej przestrzeni i w tym samym czasie. Każdy pokaz i każda czynność znacząco się od siebie różniły, m.in. śpiew, gra na instrumentach, artystyczna iluzja z użyciem farby, malarstwo/rysunek, taniec, czytanie książek oraz wypiekanie ciasteczek a do tego wszystkie działania były nagrywane i transmitowane na ścianie. Ta niezwykła mieszanka 18 indywidualnych pokazów, które działy się tuż obok siebie, początkowo powodowała poczucie wizualnego i dźwiękowego dyskomfortu. Po pewnym czasie natomiast poszczególne działania artystów zaczęły na siebie wpływać i przenikać. Z czasem wpływały na siebie aż tak, że wszyscy ostatecznie zjednoczyli się we wspólnym performansie. Choć nadal każda z czynności była zupełnie inna to poprzez wzajemne interakcje ze sobą pokaz przekształcił się w jeden stabilny i uporządkowany performans a każda jednostka była pełnoprawną jego częścią. Gdzie doprowadził ten dynamiczny proces i zwroty akcji? Czy widzowie znaleźli odpowiedzi na postawione przez artystów pytania? Zakończenia performansu oraz naszych interpretacji nie zdradzimy, myślę, że to kwestia bardzo indywidualna. Natomiast pewne jest, że nie powinniście przegapić kolejnych przestrzeni Kipisz więc zapraszam Was do śledzenia tej inicjatywy a poniżej kilka zdjęć ze środowego chaosu.

W „Kipisz: Do it” wystąpili: Barbara Południak, Majka Justyna, Katarzyna Gorczyca, Jan Caban, Marcin Garncarek, Magdalena Zatorska, Andrzej Molenda, Paweł Grala, Piotr Pasiewicz, Daria Szymańska, Bogna Juchnowicz, Aleksandra Chciuk, Janek Markiewicz, Justyna Jakóbowska, Maciej Kosteczka, Joanna Jaworska-Maciaszek, Maciej Maciaszek, Tomasz Ciesielski.

Kipisz Do it (2)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Opowieści

KIPISZ – przestrzeń improwizacji osobistej

27/06/2018

W dawnej Widzewskiej Manufakturze za dnia działają przemysły kreatywne. Wieczorami i nocą natomiast ta przestrzeń nabiera zupełnie innego charakteru a to za sprawą ludzi, którzy postanowili w tym miejscu wykreować przestrzeń improwizacji osobistej. 

Paweł Grala i Basia Południak stworzyli w Wi-Mie sferę szerokiej wymiany energii twórczej, tzw. KIPISZ. To interdyscyplinarne miejsce sztuki, które wręcz kipi nieskrępowaną energią, kipi pomysłami i mocą kreatywno-sprawczą. Taką moc może mieć tu każdy, kto tylko zechce. To również przestrzeń do swobodnej dyskusji o współczesnej sztuce i kulturze, to samoodnawiające się stałe źródło czerpania inspiracji oraz wymiany doświadczeń. Kto uczestniczy w kreowaniu tej przestrzeni? Z jednej strony ci, którzy chcą przekazać swoją energię. Muzycy, instrumentaliści, performerzy, tancerze, plastycy, artyści słowa, artyści wizualni, filmowcy, improwizatorzy, artyści nowych mediów. Studenci i absolwenci uczelni artystycznych. I wszyscy, których nie można zaliczyć do żadnej z wyżej wymienionych grup ale którzy po prostu mają coś do przekazania i chcą poeksperymentować. Z drugiej strony wszyscy ci, którzy chcą energię odbierać, obserwować, analizować i odczuwać.

KIPISZ to cykl spotkań, które odbywają się w każdy ostatni piątek miesiąca. Każde spotkanie jest podzielone na dwie części. Pierwsza to prezentacje artystów, zarówno tych już wszystkim dobrze znanych jak i tych, którzy chcą się pokazać po raz pierwszy. Druga część to taka nietypowa impreza, nietypowa bo jej charakter tworzy się samoistnie, poprzez improwizacje ruchowe i muzyczne. Na taką imprezę można zabrać swój instrument i na nim zagrać, potańczyć lub się po prostu wyluzować. I to jest genialne, że ta przestrzeń nie jest w żaden sposób ograniczona – nie ograniczają jej ani organizatorzy ani uczestnicy. Nie ograniczna jej również tematyka i forma przekazu. Najważniejszą ideą tych spotkań jest eksperyment, coś w procesie, niezdefiniowanym procesie, którego częścią każdy z nas może się stać.

I to się udaje. To się udaje bardzo dobrze, na każdy KIPISZ przychodzi mnóstwo osób. Atmosfera tutaj jest po prostu genialna. To jest atmosfera niczym nie skrępowana, swobodna i kreatywna. Tutaj się świetnie odpoczywa i odpoczywa się nie tylko fizycznie ale i (przede wszystkim) duchowo.

Takie inicjatywy świetnie się sprawdzają w Łodzi. Takiej inicjatywy bardzo nam brakowało. Niesamowicie się cieszymy, że są ludzie, którzy potrafią wykorzystać potencjał twórczych osób, dają im niezwykłą szansę prezentacji a przy tym jeszcze wykorzystują potencjał pofabrycznej przestrzeni, która, sami przyznacie, jest bardzo udanym gospodarzem dla łódzkiej sceny artystycznej.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć z szóstego spotkania KIPISZ, zapraszamy również na stronę internetową kipisz.pl po więcej informacji i koniecznie zaglądajcie do Wi-My na kolejne wydarzenia.

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Opowieści

Kapsuły Czasu i pokazywanie niewidzialnego

23/04/2018
Kapsuły Czasu (5)

.

„Jestem Julia oddaję bransoletkę. Dostałam ją od mojej byłej przyjaciółki, która była dla mnie bardzo ważna. Wychowałam się z nią. Lecz przez nową szkołę ograniczyłyśmy kontakt parę lat temu. Została mi po niej tylko bransoletka.”

.

Powyższy cytat pochodzi od jednej z uczestniczek projektu, o którym za chwilę przeczytacie. Bardzo się cieszymy, że możemy właśnie co nieco Wam o tym napisać bo jest to jeden z najciekawszych projektów w przestrzeni miejskiej jakie poznaliśmy podczas prowadzenia „Fabrycznej”. Totalnie zakochaliśmy się w tej idei i bardzo byśmy chcieli, żeby jej popularność rosła, i to nie tylko w naszym mieście.

Projekt „Kapsuła czasu – ukazywanie niewidzialnego” to kolejna odsłona projektu „Kapsuły Czasu” autorstwa duetu artystów robosexi w składzie: Roksana Kularska-Król, Sebastian Kularski. Głównym celem projektu jest aktywizacja osób wykluczonych, które często traktowane są przez innych jako „niewidzialne” lub „niesłyszalne”, w tym przede wszystkim osób bez domu, poprzez umożliwienie im aktywnego uczestnictwa w kulturze. Artyści najpierw pozyskują od mieszkańców miasta przedmioty i pamiątki a potem zatapiają je w transparentnej żywicy syntetycznej. W efekcie powstają trójwymiarowe obiekty. Działanie to ma charakter akupunktury miejskiej poprzez montaż powstałych rzeźb – instalacji w przestrzeni publicznej. Rozmowy, które artyści prowadzą z ludźmi są przez nich rejestrowane, a przedmioty, które otrzymują są przez nich dokumentowane zanim jeszcze zostaną zalane w „Kapsułach Czasu”.

Kapsuły Czasu (7)

Jesteśmy pod wielkim wrażeniem całego pomysłu, który niesie ze sobą sporo nostalgii ale jednocześnie też wiele pozytywnych emocji. Przedmioty, które dla kogoś mają wartość sentymentalną zostają trwale umieszczone we fragmencie miasta – czyż to nie magiczne? Te drobiazgi stają się właściwie częścią miasta a miasto dzięki nim zyskuje zupełnie nową wartość. Polecamy stanąć przy Kapsułach i się im przyjrzeć – gwarantujemy Wam, że szybko od nich nie odejdziecie. Zaczniecie analizować każdą rzecz i zadawać sobie pytania jakie wspomnienia każda z nich zapisuje w żywicy. To jest po prostu piękne – piękne wizualnie i piękne ideowo.

Kiedy już popatrzycie na Kapsułę i wyobrazicie sobie historie związane z ukrytymi tu przedmiotami powinniście zajrzeć na stronę internetową projektu pokazywanieniewidzialnego.pl czyli wirtualnego banku wspomnień, w którym umieszczone są zapisy rozmów i zdjęcia obiektów podarowanych przez osoby, które zdecydowały się wziąć udział w projekcie. Fascynujące jest odkrywanie zawartości tej strony, polecamy gorąco.

Oczywiście zdjęcia nie oddają całego charakteru instalacji ale mamy nadzieję, że zachęcą Was do tego by zobaczyć je na żywo. Dajcie znać jak Wam się takie instalacje podobają. Przygotowaliśmy też filmik, który nagraliśmy gdy Sebastian montował Kapsułę, zapraszamy do obejrzenia tutaj.

Kapsuły Czasu (4)

Kapsuły Czasu Instalacja artystyczna Łódź (6)

Kapsuły Czasu (9)

Kapsuły Czasu Instalacja Łódź (1)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Opowieści

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Hotel Grand klatka schodowaGrand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Dzieje się

Wystawa „Zdrowie Kobiety”

07/10/2017
Wystawa Zdrowie Kobiety (2)

Wieczorem, 6 października 2017 roku, Dom Mody Limanka ponownie zabrał nas wszystkich do świata swoich fantazji. Tym razem opowiedział o ginekologicznej przeszłości swojego mieszkania i gdzieś pomiędzy literaturą medyczną a parawanem ginekologicznym umiejscowił poszczególne elementy swojej najnowszej wystawy „Zdrowie Kobiety”. Zaprezentowane zostały prace malarskie i fotograficzne oraz osobliwe gadżety związane z medycyną. Ekspozycja była intrygująca, kontrowersyjna, szokująca, bezkompromisowa i szczera. Pikanterii temu wydarzeniu dodały atrakcje, np. kobiece organy wewnętrzne, dzięki którym goście mieli niepowtarzalną okazję stworzyć muzyczne kompozycje. Wszystko odbyło się w przemiłej atmosferze, przy uroczym poczęstunku.

Pacjentki i pacjenci, którzy wzięli udział w wystawie:

Tomasz Armada, Dominika Ciemięga, Coco Kate, Monika Czarska, Monika Drożyńska, Dawid Furkot, Alicja Gąsiewska (@existinamoeba), Maria Iciak, Karolina Kardas, Kuratorki: Sasa Lubińska, Magdalena Kirklewska, Magdalena Samborska, Maria Szachnowska, Kacper Szalecki.

Wystawa Zdrowie Kobiety (3)Wystawa Zdrowie Kobiety (4)Wystawa Zdrowie Kobiety (1)Wystawa Zdrowie Kobiety (5)

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Dzieje się

Galeria Czynna | Blask Brzask Dom Mody Limanka

16/06/2017

W ramach Festiwalu Sztuki Współczesnej Blask Brzask Galeria Czynna zorganizowała dla modnych łodzian nie lada gratkę. Na dwa dni przestrzeń byłego lumpeksu przy Placu Wolności zamieniła się w miejsce działań Grzegorza Demczuka, Domu Mody Limanka (Tomasz Armada, Coco Kate, Sasa Lubińska, Kacper Szalecki), Marty Krześlak oraz grupy Szmatrix (Marta Kortan, Sandra Małgorzata Mikołajczyk, Michał Szufla). Powstała tu tymczasowa galeria sztuki (Centrum Taniej Sztuki) oraz pasaż handlowo-usługowy. Była to niebywała okazja do nabycia za bezcen, na wagę, prac malarskich, rysunków oraz koszulek z metkami największych światowych domów mody. Można było również zobaczyć ciekawe filmy oraz skorzystać z nietypowego solarium.

Artystów do udziału w tym przedsięwzięciu skłoniły osobiste doświadczenia związane z próbami sprzedaży prac, które często idą w parze z dużym rozczarowaniem. Poprzez odwołanie się do lumpeksowej historii tego miejsca wprowadzili kupowanie sztuki w znany i bliski kontekst. Każdy przecież życzyłby sobie „Sztuki dla każdego” w przystępnej cenie. Inicjatywa zdecydowanie była strzałem w dziesiątkę, ludzie spragnieni sztuki przybywali tłumnie. Fantastyczny pomysł, brawa dla organizatorów i artystów! Poniżej zobaczcie fotorelację z wydarzenia.

fot. Marta Ostrowska

Kultura, Odkrywanie

Oficyna

28/05/2014

Łódź jest miastem, które jest świetnym przykładem na to, że kreatywność ludzka nie zna granic. Pewien łódzki artysta na przykład przeobraził zwykłą kamienicę z podwórkiem w żywą galerię sztuki.

Takiego miejsca w Łodzi do tej pory nie było. Od początku zapowiadano, że będzie to miejsce alternatywne i takie jest, ale nie jest to ta sama alternatywność co np. w Centrum OFF Piotrkowska. Widzimy to już od samej bramy Oficyny, która nie jest wcale zwykłą bramą. Budynek daleki od luksusu, schody się uginają i nie jest nawet ładnie. Ale to jest zupełnie nieistotne bo liczy się tylko sztuka – wystawy, warsztaty i widowiska, które się w tych wnętrzach odbywają oraz ludzie, którzy tę sztukę tworzą.

Otwarcie trwało 3 dni i każdy z tych dni był inny. Piątkowy wieczór to gorące i bardzo entuzjastyczne przybycie na wystawy, koncerty, performance, instalacje, dj sety. W sobotę natomiast nieco inny układ przestrzenny, próba dźwiękowa ze sceny, fajerwerki oraz dodatkowo otwarta została rewelacyjna piwnica z klimatycznym korytarzem. Niedziela była spokojnym dniem odpoczynku i wyciszenia się.

Oficyna nie będzie działać regularnie tylko wtedy gdy zajdzie taka potrzeba. Taka właśnie jest – zupełnie niezależna i niczym nieograniczona. Jej właściciel nie wyznacza jej żadnych ram i nie klasyfikuje jej działalności. Oficyna zdecydowanie nie jest miejscem dla każdego – albo ktoś ją zrozumie i zostanie przez nią całkowicie pochłonięty albo się zdegustuje i w jej progi już nigdy nie zajrzy. Powoduje to, że nie ma w tym miejscu przypadkowych ludzi, przychodzi tu tylko ten, kto czuje taką potrzebę i który czuje się tu wyjątkowo. Może właśnie dlatego ci, którym podoba się to miejsce czują się w swoim towarzystwie jakby znali się od lat. W końcu nie każdy chciałby uczestniczyć w artystycznej instalacji na kompletnie ciemnym poddaszu jedynie z latarką w ręku…

Miejsce to ma niezwykły potencjał na realizowanie bardzo różnych przedsięwzięć artystycznych, kulturalnych i społecznych dlatego z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy. Jeśli Wy macie pomysł na wydarzenie lub chcecie zrealizować indywidualny projekt piszcie na: [email protected] a my zapraszamy do krótkiej fotograficznej wycieczki po Oficynie.

Oficyna 01 Oficyna 02

Oficyna 03 Oficyna 04 Oficyna 05

Oficyna 06 Oficyna 07 Oficyna 08

Oficyna 09 Oficyna 10 Oficyna 11

fot. Rafał Tomczyk

Opowieści

Teatr Zamiast

12/02/2014

Teatr Zamiast to młodzi, kreatywni ludzie, Studenci V roku Wydziału Aktorskiego Łódzkiej Filmówki, których połączyła ta sama pasja i to samo marzenie – robić teatr. Z pomocą rodzin, Szkoły Filmowej i Teatru Studyjnego stworzyli swój własny teatr – Teatr Zamiast, który nie tylko pracuje nad spektaklami ale i organizuje warsztaty, na których poprzez improwizacje, zadania aktorskie i różnego rodzaju treningi uczestnicy mogą rozwijać pasję do teatru, aktorstwa oraz poznawać samych siebie. To też przestrzeń otwarta na dialog, na głos młodych artystów, na wspólne dyskusje do białego rana, każdy kto ma coś do powiedzenia znajdzie tam swoje miejsce. Wszystko robią sami, są aktorami, technikami, reżyserami oraz zajmują się promocją. Na lokalizację Teatru wybrali sobie Widzewską Manufakturę bo jako przestrzeń pofabryczna jest esencją miasta.

Spektaklem inaugurującym działalność Teatru będzie „Targowisko, czyli dzieje rozkładu pana H.”, które powstało na podstawie tekstu Magdaleny Drab, aktorki Teatru. Zapraszamy do śledzenia ich strony i profilu na fb.

Teatr Zamiast Aktorzy 01

Teatr Zamiast 01

 

Opowieści

Procenty, litery, dźwięki. Niebostan!

07/02/2014
Niebostan

Niebostan to pierwszy zwycięzca przetargu na lokale dla kreatywnych. Jest klubokawiarnią, antykwariatem i klubem muzycznym w jednym. W dzień napijemy się tu pysznej kawy, wieczorem m.in. Czarnego, Białego czy Rudego Kota. Jest tu sporo ciekawych książek, możemy je kupić albo przeczytać na miejscu. W wystroju wnętrza dominuje biel i cegła, meble wykonane są ręcznie przez Remeble. Organizowane są tu koncerty muzyki alternatywnej, warsztaty, wykłady, wystawy grafiki i malarstwa oraz spotkania z artystami. Slogan klubu: „Procenty, litery, dźwięki” świetnie podsumowuje to, że można się w nim napić, poczytać i posłuchać muzyki, wpadając przy tym w błogi (niebo)stan…

Jest nam bardzo miło poinformować, że klub ten został wyróżniony za „stworzenie niebanalnego, kulturalnego, po prostu kreatywnego miejsca”, w plebiscycie Punkt dla Łodzi :)

Niebostan 01

Niebostan 02

Niebostan 03

Niebostan 05

Niebostan 06

Niebostan 04

fot. Rafał Tomczyk

Opowieści

Centrum OFF Piotrkowska

01/08/2012

Centrum OFF to dawna Fabryka Ramisha przekształcona w centrum różnorakich działań kulturalnych, skupiające projektantów mody, designerów, muzyków, wszelkich artystów szeroko pojętej kultury OFF-owej. Wykorzystano świetną lokalizację i stworzono miejsce, którego celem jest rozwój kultury, sztuki, kreatywnej działalności, a co za tym idzie, również kreatywnego biznesu.