Tag: kamienica

Rozważania

Plebiscyt HITY i KITY 2018 roku | Wyniki

11/03/2019

Mamy wyniki plebiscytu HITY i KITY 2018 roku! Co uznaliście za najlepszą aktywność roku w mionym roku? Z jakich wydarzeń najbardziej się cieszyliście? A co według was było najbardziej nietrafionym pomysłem i największym rozczarowaniem? Nie trzymamy dłużej w niepewności i zapraszamy do sprawdzenia jak układały się wasze głosy :)

HITY

KATEGORIA: AKTYWNOŚĆ ROKU

czyli najlepsze działanie w trosce o estetykę miasta

KATEGORIA: UCIECHA ROKU

czyli największy powód do radości

KATEGORIA: INICJATYWA ROKU

czyli najlepszy pomysł, którego realizacja wcale nie była konieczna ale jego autorzy uznali, że będzie czymś wartościowym

KITY

KATEGORIA: GORYCZ ROKU

czyli bezczynność, której nie umiemy zrozumieć, największa bezradność i przygnębiający brak postępów

KATEGORIA: TRAUMA ROKU

czyli najbardziej bolesny dla łodzian incydent

KATEGORIA: ABSURD ROKU

czyli najbardziej nietrafiony pomysł

Aktywnością Roku według was zostało Ograniczenie ilości reklam w ramach parku kulturowego ul. Piotrkowskiej, co nas niesamowicie cieszy bo dla nas też bardzo bardzo ważne jest oczyszczanie przestrzeni miejskiej z paskudnych reklam i zapobieganie instalowania nowych. Myślę, że wszyscy, którzy codziennie nad tym pracują jeszcze bardziej się zmobilizują widząc tak imponujący wynik. Najwięcej radości sprawiło wam natomiast Zabudowanie narożników skrzyżowania Zachodniej i Ogrodowej, dzięki Ogrodowa Office i Puro Hotel. Super! Patrzycie na miasto szerzej i dobrze wiecie jak architektura może znacząco poprawić estetykę fragmentu miasta. Za najlepszy pomysł uznaliście Przewodnik po Studium dla Łodzi Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, co dla nas było chyba największym (pozytywnym) zaskoczeniem. Nie sądziliśmy, że wśród naszych czytelników jest aż tyle osób, dla których edukacja w dziedzinie urbanistyki jest tak cenna. Szanujemy!

Gratulujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do powyższych zwycięskich spraw, niech docenienie naszych czytelników będzie dla was motywacją! :) Jednocześnie gratulujemy osobom, dzięki którym zrealizowano też pozostałe sprawy, bo samo znalezienie się wśród nominowanych oznaczało nasze wielkie poparcie.

Za największą bezczynność/bezradność uznaliście Lokale na dworcu Łódź Fabryczna, które kolejny rok stoją puste. Też nas boli ta sytuacja, tym bardziej, że po pierwsze lokale tutaj są naprawdę świetne, przestrzenne i dobrze oświetlone, a po drugie mieszkamy tuż obok i zauważamy deficyt lokali usługowych i handlowych w tej okolicy. Dworzec wydaje się być wręcz idealnym miejscem na zapewnienie potrzeb nie tylko mieszkańców ale też turystów, którzy często nie mają czasu iść na Traugutta, Piotrkowską lub Narutowicza, zwłaszcza z bagażami. Najardziej bolesną sprawą było według was Częściowe wyburzenie kamienicy na rogu ulic KIlińskiego i Tuwima – tutaj nie ma co nawet pisać, wszyscy dobrze znamy przyczyny tej sytuacji. Największym absurdem okazał się natomiast Mural reklamowy w pasażu Schillera. Nie wiemy czy macie bardziej zastrzeżenia do samego muralu czy do zasadności jego umiejscowienia, w każdym jednak wypadku jego pojawienie się jest niezbyt odpowiedzialną decyzją ze strony właściciela kamienicy oraz hipokryzją władz miasta, które tak przecież walczą o estetyzację parku kulturowego Piotrkowskiej a zezwalają na namalowanie tak dużej reklamy. Nie gratulujemy zwycięskim sprawom, nie gratulujemy również pozostałym nominowanym do Kitów.

Bardzo dziękujemy wam za wszystkie oddane głosy! Plebiscyt HITY i KITY ROKU jest nie tylko pożyteczny bo pokazuje co aprobujecie a czego nie, ale jest też świetną zabawą – nie wiem jak wy ale my się trochę uśmialiśmy zarówno rozpisując nominacje jak i sprawdzając wyniki ;) Jeśli macie ochotę z nami podyskutować o rezultacie głosowania serdecznie zapraszamy na nasz Facebook!

Więcej o idei plebiscytu oraz o nominowanych sprawach znajdziecie tutaj.

Dzieje się

Konkurs „Prześwity bramowe” marki Tubądzin oraz Łódzkiej Izby Architektów

02/03/2019

Wyobraźcie sobie co mogłoby powstać z połączenia potencjału miejsca i zdolnych ludzi mających pomysł jak ten potencjał wykorzystać? Tylko coś dobrego. A wyobraźcie sobie teraz, że jeden z czołowych polskich producentów płytek ceramicznych wraz z architektami organizuje studentom Akademii Sztuk Pięknych i Politechniki Łódzkiej warsztaty, na których daje im narzędzia do zaprojektowania łódzkich prześwitów bramowych, a których efektem jest konkurs z nagrodami. Piękna sprawa, z której mamy same piękne rzeczy. I ta piękna sprawa się wydarzyła.

W tym tygodniu odbył się finał konkursu „Prześwity bramowe” czyli konkursu na projekt posadzek w przejazdach bramowych kamienic przy ulicy Piotrkowskiej. Konkurs zorganizowała firma Tubądzin wraz z Łódzką Izbą Architektów, patronem całego projektu została Fundacja Ulicy Piotrkowskiej a honorowy patronat nad projektem objęła Prezydent Miasta Łodzi Hanna Zdanowska. Zadaniem uczestników było zaprojektować posadzki używając kolorowych płytek gresowych. Ceramika miała „wychodzić poza bramę”, wskazując przechodniom, że w to właśnie podwórko warto zajrzeć. Do konkursu zgłoszono około 100 projektów, każdy z nich zupełnie inny, każdy z zupełnie inną wizją. Ciężko nawet powiedzieć, który jest najlepszy bo każdy tworzy totalnie inny świat i każdy z tych światów jest równie wciągający. Oczywiście nie mogło nas zabraknąć na wystawie konkursowej, poniżej publikujemy kilka zdjęć prac.

Bardzo doceniamy zaangażowanie marki Tubądzin, którą znacie już zapewne z innowacji podwórko Narodziny Dnia. Będziemy pełni nadziei czekać aż władze miasta wykorzystają to zaangażowanie i zrealizują również któreś z projektów konkursowych na prześwity bramowe. Życzymy też miastu więcej takich działań i więcej inicjatorów takich konkursów.

Gratulujemy wszystkim uczestnikom pięknych prac a laureatom czyli Annie Malickiej, Agacie Blatkiewicz i Monice Mamos najwyższych miejsc na podium.

Rozważania

Plebiscyt HITY I KITY ROKU 2018 | GŁOSOWANIE

24/02/2019

Witamy Was serdecznie w pierwszym plebiscycie HITY i KITY roku! To pierwszy plebiscyt, w którym wybieramy wspólnie najlepsze i najgorsze rzeczy minionego roku, blaski i cienie naszej łódzkiej rzeczywistości oraz powody do dumy i do wstydu. Ten humorystyczny plebiscyt ma za zadanie w nieskrępowany sposób pokazać co łodzianie polubili a czego nie, co im się najbardziej spodobało a co uważają za nietrafiony pomysł.

W głosowaniu wyłonimy zwycięzców w 6 kategoriach: Aktywność Roku, Uciecha Roku, Inicjatywa Roku oraz Gorycz Roku, Trauma Roku i Absurd Roku. Jeśli jeszcze nie poznaliście całej listy nominowanych koniecznie ją sprawdźcie i przeczytajcie nasze krótkie uzasadnienie!

Głosowanie trwa od 24 lutego do 9 marca a wyniki poznamy 11 marca.

Zapraszamy do oddania głosu i życzymy miłej zabawy!

GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE. Dziękujemy za wszystkie głosy!

Udostępnij link do głosowania swoim znajomym, niech też zagłosują! :)

Rozważania

Z czym kojarzy się Łódź? Wyniki naszej sondy

11/02/2019

Zastanawialiśmy się jak mieszkańcy Łodzi obecnie postrzegają Łódź, z czym najbardziej im się kojarzy łódzka codzienność i czy są to dość pupularne określenia czy też skojarzenia bardzo osobiste. Czy Łódź nadal postrzegana jest jako miasto smutne i zaniedbane czy wręcz przeciwnie – miasto postępu, perspektyw i nowych inwestycji? Poprosiliśmy więc naszych obserwatorów na Facebooku i Instagramie aby wymienili swoje 3 pierwsze skojarzenia z Łodzią. Mogło to być dosłownie wszystko – ulice, budynki, postacie, kolory czy emocje – ważne żeby wyszły prosto z serca.  Zebraliśmy odpowiedzi 100 osób w chmurę pojęć, którą publikujemy poniżej. Częstotliwość pojawiania się słów odzwierciedlona jest w ich rozmiarze: im częściej słowo pojawiało się wśród odpowiedzi tym większy rozmiar ma słowo. Ciekawe czy wyniki naszej sondy Was zaskoczą czy też nie ;)

Jak widać Łódź jest bardzo różnorodna i pełna sprzeczności, na szczęście jednak większość haseł ma pozytywny wydźwięk. Cały czas dość mocno kojarzona jest z ulicą Piotrkowską i Manufakturą. Bardzo wysoko uplasował się również znany cytat z filmu „Ajlawju” ;) Niewiele skojarzeń natomiast pojawiło się ze stajnią jednorożców i to chyba jest jedno z naszych największych zaskoczeń.

Wasze odpowiedzi czytaliśmy z wielkim zaciekawieniem – zwłaszcza miło było przeczytać, że z naszym miastem kojarzą się Wam też magiczne i metaficzne rzeczy. Największą radość wywołała w nas odpowiedź „ja” bo to trochę tak jak jest z nami, my to Łódź :)

Jeśli ktoś nie miał okazji jeszcze podać swoich 3 skojarzeń zapraszamy do podzielenia się nimi w komentarzu pod tym postem a jeśli interesuje Was więcej sond, ankiet i trochę filozoficznych rozważań to zapraszamy do naszej grupy na Facebooku.

Opowieści

Narodziny Dnia przy Więckowskiego

24/08/2018
Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (4)

Długo czekaliśmy na odsłonę, kolejnego po Pasażu Róży, artystycznego podwórka. Wreszcie dziś dokonano uroczystego odsłonięcia instalacji, która wprowadza surrealistyczny akcent do Łodzi i udowadnia, że sztukę można świetnie wpisać w miejską przestrzeń.

W ostatnim czasie łódzka rzeczywistość zaserwowała nam pewne niefortunne zdarzenia estetyczne. Mural reklamowy w pasażu Schillera pokazał, że komercyjnym działaniem łatwo jest niekorzystnie wpłynąć na obraz fragmentu ulicy Piotrkowskiej a absurdalny motyw jednorożca postawił pod wielkim znakiem zapytania kierunek, w jakim podąża promocja miasta. Na szczęście pojawiła się spora przeciwwaga do wspomnianych pomyłek, która może być cudownym przykładem na to, że można wielką sztukę wpisać w przestrzeń miejską jednocześnie nie odbierając jej wartości. Właśnie dzięki takim inicjatywom warto wierzyć w Łódź.

W ramach projektu „Mia100 Kamienic” Urząd Miasta Łodzi zaprosił do współpracy Wojciecha Siudmaka – polskiego malarza światowej sławy, głównego przedstawiciela realizmu fantastycznego. Na elewacji budynku przy Więckowskiego 4 zamieszczono wielkoformatowe gresy, o powierzchni zajmującej 350 mkw., na których znalazły się reprodukcje dwóch obrazów artysty: „Narodziny Dnia” i „Ptaki w Raju”. Wykonawcą konstrukcji jest Ceramika Tubądzin. Ze spokojnym sumieniem możemy stwierdzić, że gdy przestąpimy front kamienicy przy Więckowskiego 4 instalacja artystyczna zabierze nas do magicznego świata, w którym wszystko jest możliwe.

Dzieła Wojciecha Siudmaka przepełnione są fantazją i symboliką. George Lucas powiedział o jego pracach: „Jego cudowna sztuka rysunku i  jego wyczucie światła i cienia, nadają jego wizjom wielką głębię i  rozszerzają bogaty wachlarz kolorów i materii. W jego dziełach jest spokojna siła i nieskończona przestrzeń do poznawania i  wyobrażania”. Nie można się z tymi słowami nie zgodzić, prace Siudmaka są wyjątkowo lekkie, dzięki umiejętnemu stosowaniu światła, cienia i trójwymiarowych złudzeń. Bardzo ciekawa jest jego symbolika – niebanalna bo wyjątkowo osobista. Sam artysta powtarza też, że wszyscy możemy przekroczyć niepokonalne bariery, a możemy to zrobić marzeniami. Nie mogliśmy sobie więc wymarzyć lepszego autora dla architektonicznej opowieści o fantastyce.

Zaangażowanie tak znakomitego artysty w inicjatywę stworzenia artystycznego podwórka praktycznie gwarantowało sukces tego przedsięwzięcia jednak zaimplementowanie tak niebezpośredniego świata pełnego magii w dużą powierzchnię podwórka łódzkiej kamienicy rodziło wiele wątpliwości. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, w podwórku przy Więckowskiego 4 znakomicie udało się stworzyć baśniowy klimat, który w żaden sposób nie ośmiesza budynku. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że przy tak pięknej bazie jak to wyremontowane z wyczuciem smaku podwórko baza do artystycznych działań była wręcz idealna, ale pamiętajmy, że nawet najbardziej elegancki charakter można zepsuć niekorzystnie dobranymi środkami wyrazu lub kolorystyką. Tutaj wszystko gra, obrazy pasują do elewacji budynku, są subtelne i ciekawie rozplanowane. Widać, że Łódź ma świetne predyspozycje do łączenia malarstwa i grafiki z architekturą, sukces natomiast zależy w ogromnym stopniu od opowiedniego doboru artysty. Mamy wielkie szczęście, że w tym przypadku tak właśnie się stało i zaproszono osobistość, która potrafiła łódzką architekturę zgrabnie przekształcić w surrealistyczną instalację. Bardzo życzylibyśmy sobie i całemu miastu tak pięknie wkomponowanej sztuki.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć, a jeszcze bardziej zapraszamy do oglądania podwórka osobiście i podzielenia się z nami wrażeniami. Na koniec zostawię Wam informację, jaką w prześwicie bramowym pozostawił wszystkim sam artysta: „Zwiedzających proszę, by pamiętali, że nie sposób przewidzieć, w którym zakątku tego fantastycznego miasta może zacząć się najbardziej fantastyczny dzień ich życia”. To jedno zdanie może uświadamiać, że Łódź faktycznie jest miastem na granicy dwóch światów: tego realnego – bo mamy problematyczną pozostałość sprzed lat, którą trudno jest naprawić – i fantastyki – potrzeba bowiem nadludzkiej magicznej siły aby podnieść miasto z upadłości, i my w Łodzi tę siłę mamy. Podejrzewamy, że Wojciech Siudmak dokładnie to wie i postarał się to wszystkim delikatnie pokazać. Jesteśmy z tego bardzo dumni.

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (3)

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (8)

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (2)

 

Rozważania

Kreskówka historyczna w pasażu Schillera

20/08/2018
Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (2)

Jedna z najsłynniejszych pustych ścian w Łodzi zmienia właśnie swój wygląd. Pustka o powierzchni 731 mkw., na której zagospodarowanie właściciel przez wiele lat nie miał funduszy i pomysłu, zamienia się właśnie w mural reklamowy.

Pasaż Schillera to jedno z najważniejszych punktów na mapie Łodzi i zawsze powtarzamy, że jego potencjał jest zupełnie niewykorzystany. Niestety nie jest to przestrzeń łatwa, wymaga totalnej przebudowy i sensownych rozwiązań, które nie tylko ją uestetyzują ale rozwiążą jej problemy. Jedną z najbardziej kłopotliwych kwestii jest pusta ściana szczytowa nieruchomości przy Piotrkowskiej 114, która jest bardzo widoczna z każdej strony i w znaczący sposób wpływa na wygląd fragmentu pasażu Schillera i ulicy Piotrkowskiej. Już nie będzie ona straszyć pustką i odrzucać bazgrołami, ma natomiast szansę zniechęcać z kilku innych powodów.

Lepsze nie jest najlepsze czyli półśrodki

Na naszym facebooku nawiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Pojawiła się zarówno ostra krytyka muralu jak i spore zdziwienie spowodowane naszą krytyką. Zasugerowano nam, że powinniśmy się przecież cieszyć z tego, że ściana przestanie być wreszcie czymś w rodzaju toalety miejskiej, i że każda zmiana jest przecież dobra. Nie zgadzamy się z tym i wyjaśniamy dlaczego.

Otóż jesteśmy wielkimi zwolennikami zmian. Jednocześnie jesteśmy wielkimi przeciwnikami niekorzystnych zmian. Według nas zmiana jest korzystna jeśli w jej wyniku otrzymujemy najlepszą wersję czegoś, a nie trochę lepszą wersję czegoś. Pusta ściana szczytowa to nie jest zjawisko naturalne w przestrzeni miejskiej i wymaga całkowitego przeobrażenia. Ściana na nieruchomości przy Piotrkowskiej 114 to wielka odpowiedzialność i wymaga kompleksowych rozwiązań, zupełnie innych niż mural.

Poza tym, obowiązuje tu Park Kulturowy, który wypracowany został po to, aby rozprawić się z reklamami. Zakazane jest więc wieszanie banerów ale… murale reklamowe są już możliwe do stosowania. Ta niekonsekwencja zdecydowanie nie znajduje u nas poparcia.

Najlepsze rozwiązanie za drogie i zbyt odważne

Najlepszym rozwiązaniem byłaby zabudowa, o czym pisaliśmy już tutaj, która mogłaby zarabiać na siebie i być innowacyjną atrakcją miejską. Mogłyby znaleźć się tam niewielkie lokale gastronomiczne, pracownie artystyczne oraz informacja turystyczna z punktem widokowym, którego z pewnością Piotrkowskiej brakuje. Działka jest własnością miasta a miasto Łódź nie jest jeszcze gotowe na tak niesamowicie innowacyjne rozwiązania, choć już od dawna w Polsce takie rzeczy się robi. Bardzo nad tym ubolewamy bo pasaż Schillera bardzo zasługuje na innowacje. Propozycja właściciela budynku wydała się dla miasta bardzo atrakcyjna – namalowanie muralu jest przecież najprostszą drogą do polepszenia sytuacji tylko, że jednocześnie jest drogą najmniej ambitną, która zmieni jedynie obraz, nie dając innej wartości przestrzennej. Co gorsza, takie rozwiązanie zmieni obraz z pustki i nicości na coś, co ja nazywam od dziś ‚kreskówką historyczną’.

Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (1)

Niesubtelne nawiązanie do historii czy brutalny atak na widza?

Kiedy patrzę na ten mural tak naprawdę nie wiem co się dzieje. Dzieje się zbyt wiele. Ilość ukazanych tu elementów jest zupełnie nieadekwatna do okolicy. Tak bardzo chcemy w Łodzi aby ulica Piotrkowska miała elegancki charakter i była naszą chlubą, dlaczego więc ją ośmieszamy czymś, co niepotrzebnie udaje rzeczywistość? Właściciel przekonuje, że mural ma wysoką wartość estetyczną bo związany jest z jego posesją, odważnie stwierdził nawet, że ma większą wartość artystyczną niż „niektóre bohomazy, które powstały w ramach galerii Urban Forms”. Zerknijmy więc na atrakcje, które znalazły się na muralu, oto niektóre z nich:

– okna, w których odwzorowano wnętrza znajdujące się po drugiej stronie ściany;

– salon fryzjerski, który działa obecnie;

– zakład luster, który mieścił się tutaj przed wojną;

– budynek dawnej hali targowej (ten, w którym zlokalizowany był Atlas Sztuki);

– panowie ciągnący bryłę lodu z lodowni, która kiedyś znajdowała się w hali targowej;

– kino objazdowe „Raj” czyli kino dziadka właściciela kamienicy;

– dziadek i babcia właściciela kamienicy, wpuszczający ludzi do kina.

Do tego wszystkiego jeszcze kilka innych postaci oraz główny punkt programu: ckliwa reklama Onetu, poruszająca temat niepodległości Polski, który umieszczony w tej kreskówce nie dość, że traci na powadze to jeszcze potęguje kicz. Onet na scenie kinoteatru? Jaką wartość ta reklama wprowadza w historię posesji? Według mnie historia posesji stała się w tym przypadku karykaturą historii posesji.

Rozumiem, że właściciel chciał pochwalić się swoją nieruchomością i jej historią ale nie rozumiem czemu uraczył nas nią aż tak bardzo. Tu jest budynków za dużo, ludzi za dużo, jest nawet sztuczne niebo (?!). Moim zdaniem brakuje na tej ścianie jeszcze orszaku, kilku klaunów, baniek mydlanych, waty cukrowej, przemarszu żołnierzy i ewentualnie (ale niekoniecznie) statku Krzysztofa Kolumba. Ponadto namalowanie budynku, który nie został wyburzony, istnieje obecnie w podwórzu nieruchomości i każdy może go zobaczyć, jest już conajmniej dziwne. Najwyraźniej właściciel zamiast zaprosić mieszkańców na swoją posesję w ramach budowania pozytywnego wizerunku i realnie prezentować wartość swojego bardzo ładnego podwórka wolał jedynie wszystkim pokazać namalowaną wartość swojego podwórka.

Co ciekawe, właściciel i zarządca sami przyznali, że mural jest kiczowaty, dlatego, że dużo kiczu jest w historii tego miejsca. Mam więc rozumieć, że kicz uzasadnia kolejny kicz? To ma być argument?

Trzeba pamiętać też o tym, że my, mieszkańcy, nie dowiemy się o całej historii posesji raz czy dwa a będziemy ją widzieć wielokrotnie, za każdym razem korzystania z pasażu. Natomiast tak wyraziste motywy mają to do siebie, że bardzo szybko się „przejadają” a kiedy to następuje zamiast być dla ludzi neutralne zaczynają ludzi męczyć. Ciekawe jaki będzie odbiór malunku za rok, dwa czy trzy? Po prostu będziemy mieć go dość.

Egoizm własnościowy w kreowaniu przestrzeni

Nieruchomość, jak każda, musi zarabiać, m.in. na podatki i remonty. Właściciel budynku uważa, że zrobił wszystko co trzeba – zaangażował dobrą firmę wykonawczą, zastosował się do zaleceń konserwatora a biuro architekta miasta zatwierdziło projekt. Oczywiście, każdy ma prawo zrobić co chce ze swoją własnością ale czy jeśli własnością jest fragment przestrzeni miejskiej a nie dywan w salonie nie warto skonsultować go z faktycznymi użytkownikami tej przestrzeni? Posiadanie tak wielkiej i widocznej ściany według nas jest odpowiedzialnością za kawałek przestrzeni i za jej użytkowników. Jeśli chcemy wnieść coś, z czym ludzie będą czuli się komfortowo wypada się z nimi spotkać i zadać im kilka pytań albo zrobić ankietę internetową. Wypada pokazać trzy projekty, celem wyboru najlepszego. To by było miłe i to by było sprawiedliwe. To by było przyznanie, że ta ściana służyć ma mieszkańcom a nie tylko prezentować właściciela. Niestety w Polsce jeszcze długo będzie panować przekonanie, że ‚co moje to moje i nikt nie ma prawa mi się w to wtrącać’, a jeśli już ktoś coś skrytykuje to pada wtedy magiczne „o gustach się nie dyskutuje”, co ucina wszelką dyskusję. I dlatego właśnie Polska wygląda jak wygląda.

Powstanie tego muralu tylko potwierdza dziwną karuzelę absurdów. Niedługo rozpocząć ma się przebudowa pasażu Schillera, naturalnym wydaje się więc fakt, że należy na ostateczne projekty zaczekać aby wiedzieć czy mural wpasuje się w nową okolicę. Całkiem dobrym pomysłem byłaby współpraca z projektantami przebudowy, która zagwarantowałaby jakąś spójność. Niestety tak się nie dzieje. Jeśli jeszcze do takiego „wolnoć Tomku w swoim domku” dodamy brak wyczucia i smaku recepta na karykaturę gotowa.

.

W całej sprawie tego malunku bardzo rzuca się w oczy ograniczenie postrzegania. Niektórzy nie są w stanie patrzeć szerzej, wielowymiarowo. Właściciel posesji zaserwował nam mural, który nie jest zbyt dobrze wpasowany w kontekst przestrzeni. Na dodatek on nie widzi nic niekorzystnego w reklamie nie pasującej do malunku czy okolicy bo przecież taka sama reklama Onetu pojawia się w telewizji. Tylko, że Piotrkowska i pasaż Schillera to nie są odbiorniki telewizyjne, na które można przenieść wszystko zewsząd i w których można zmienić kanał jeśli reklamy nas drażnią.

O ile jeszcze nie wymagamy od wszystkich właścicieli kamienic dobrego gustu i umiaru to władze miasta powinny taką radosną szaloną twórczość jakoś przystopować a odpowiedni sztab specjalistów powinien propozycję takiego muralu odpowiednio zweryfikować pod kątem przestrzennym. Tymczasem, bądźmy szczerzy, władzom na rękę była właśnie taka opcja malunkowa – najmniej ambitna ale najprostsza do realizacji. Bardzo ubolewamy, że nie jest to najlepsza odpowiedź na problemy pasażu Schillera, a jedynie sposób na ich chwilowe uśpienie. Tymczasowość rozwiązań zupełnie do nas nie przemawia. Obawiamy się natomiast co będzie później, jaki obraz będzie współtworzyć ten mural razem z nowym wcieleniem pasażu i czy tuż obok jego nowej, odświeżonej wersji nie będzie wyglądał jeszcze bardziej nieadekwatnie?

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Rafał Tomczyk

Opowieści

Skandynawski design w łódzkich kamienicach | Scandilove

26/07/2017

Zapewne niewielu z Was wie, że poza „fabryczną” zawodowo zajmujemy się również dekoracją i fotografią wnętrz dlatego wnętrza są jedną z najważniejszych dziedzin w naszym życiu. Skoro tak bardzo nas ta dziedzina interesuje a Was bardzo interesuje Łódź postanowiłam, że będę się z Wami dzielić najpiękniejszymi łódzkimi wnętrzami.

Podglądamy ich działalność już od jakiegoś czasu jednak dopiero całkiem niedawno mieliśmy okazję zobaczyć efekty ich pracy na żywo. Scandilove jest nietypową agencją nieruchomości. Oferuje mieszkania na wynajem i sprzedaż ale zanim to nastąpi aranżuje ich przestrzeń na nowo, według skandynawskiej estetyki, zachowując przy tym możliwie jak najwięcej oryginalnych elementów wystroju. Wynikiem ich pracy są nowoczesne mieszkania z wyjątkowym charakterem oraz z wyposażeniem od najlepszych polskich marek – nic więc dziwnego, że oferty stają się nieaktualne już chwilę po publikacji a o ich mieszkaniach piszą najlepsze magazyny. Działalność Scandilove ma jeszcze jeden atut – przełamuje stereotypy i pozytywnie wpływa na postrzeganie nieruchomości w łódzkich kamienicach.

Zebraliśmy zdjęcia kilku mieszkań z oferty Scandilove, prezentujemy je poniżej a jesli chcecie być na bieżąco z ich aktywnością zapraszamy tutaj.

Zdjęcia: własność Scandilove

 

 

Opowieści

Studzienka w morzu detali

25/11/2016
Pałac Juliusza Kindermanna 02

Wille należące do wielkich rodów fabrykanckich zawsze imponują bogactwem detali. Nie tylko Poznańscy i Scheiblerowie wzbudzają podziw dekoracją swoich wnętrz, również u Kindermannów możemy zobaczyć wysublimowanie, dbałość o małe elementy i chęć wyróżnienia się.

Prócz najbardziej znanej willi Kindermanów – willi Leopolda, która słynie z secesyjnego przepychu – poznać trzeba willę Juliusza Kindermanna, mieści ona bardzo dużo ciekawych elementów, które mogą nam wiele powiedzieć o swoich dawnych właścicielach. Jak zapewne wiecie na fasadzie budynku znajduje się wyjątkowa mozaika projektu wiedeńskiego malarza Hansa Aloisa Schrama, wykonana przez słynny wenecki warsztat Andrea Salvatiego, opowiadająca o handlu bawełną. W środku budynku tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że rodzina Kindermannów bardzo upodobała sobie mozaiki.

Zaraz przy wejściu, na klatce schodowej willi przy Piotrkowskiej, naszym oczom ukazuje się piękna studzienka, dekorowana barwnymi kamieniami i drobnymi elementami mozaikowymi. Ród Kindermannów lubował się w studzienkach, znajdziemy je również tutaj na piętrze oraz w willi Adolfa Kindermanna. Ale ta jest wyjątkowa bo zdobiona w motywy morskie. Ryby, związane z żywiołem wody, sa symbolem narodzin, nieśmiertelności, chrztu ale też obfitości, mądrości i odrodzenia. Muszle kojarzone są z ponownymi narodzinami i ze szlachetnością pereł a wykorzystywane kiedyś przez pielgrzymów jako czarki do nabierania wody stały się też symbolem duchowej podróży.

Nie wiemy co było bezpośrednim powodem pojawienia się takich dekoracji na tej studzience ale z pewnością poznawanie takich kunsztownych drobiazgów umożliwia nam wszystkim swego rodzaju duchowe podróże: zarówno podróż w czasie do historii sztuki, do mody jaka niegdyś panowała w łódzkiej dekoracji wnętrz, jak i podróż po różnorodności doznań estetycznych, jakie serwuje nam nasze miasto. W tej willi jest jeszcze sporo istotnych elementów (kolumny, witraż, sklepienia), zapraszamy do ich poznania na nasz facebook :)

palac-juliusza-kindermanna-2palac-juliusza-kindermanna-4palac-juliusza-kindermanna-1palac-juliusza-kindermanna-3

fot. Marta Ostrowska

Opowieści

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

10/11/2016
Kamienica Meyera Łódź 04

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Odkrywanie, Opowieści

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016
Kamienica Dom pod Atlasami 01

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Opowieści

Wschodnia 61

18/01/2016

To, co mamy Wam poniżej do pokazania jest dowodem na to, że w naszym mieście potrafi się docenić historyczną i architektoniczną wartość.

Z inicjatywy rodziny Zagórowskich powstał projekt dotyczący ulicy Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem modernistycznej kamienicy pod nr 61, której od blisko 70 lat rodzina jest właścicielem. W ramach projektu powstało kilkanaście rysunków, folder oraz książka przedstawiająca dzieje kamienicy w kontekście historii ulicy i całego miasta. Zebrane materiały i archiwalia pozwoliły nakreślić charakterystykę tego ciekawego obiektu, wybudowanego w 1937 r. jako nowoczesny i luksusowy budynek mieszkalny. Dodatkowo obraz samej kamienicy ożywiają ciekawe, choć niekiedy tragiczne losy ich kolejnych właścicieli i lokatorów. Projekt został stworzony przez dwóch absolwentów łódzkich uczelni: Piotra Jakóbowskiego – absolwenta architektury, działającego również w dziedzinach projektowania grafiki czy rysunku, oraz Piotra Bulskiego – historyka zajmującego się m. in. historią miasta Łodzi. Poniżej prezentujemy kilka zdjęć obrazujących projekt. Książka utrzymana jest w minimalistycznej ale konkretnej stylistyce, mającej na celu jak najbardziej klarowne ukazanie najważniejszych cech charakterystycznych budynku ale nie pozbawiona jest walorów estetycznych. Ma tylko jeden minus – wydano ją niestety jedynie w kilku egzemplarzach, na prywatne potrzeby właścicieli kamienicy. Nie każdy z nas może ją oglądać ale świadomość, że prywatny właściciel zrealizował taki pomysł jest naprawdę budująca i podnosi wiarę w docenienie genialnych projektów. Państwu Zagórowskim należą się wielkie brawa. Nie musieli ale sami z własnej inicjatywy chcieli poświęcić swojemu budynkowi publikację, tym samym tworząc dla siebie niezwykłą pamiątkę. Brawa należą się również realizatorom projektu – architektowi Jakóbowskiemu i historykowi Bulskiemu, dobra robota panowie! Kto wie, być może rozpoczęliście nowy, ciekawy etap w procesie odnowy i odbudowywania tożsamości miasta. Czekamy na więcej takich projektów :)

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
– fot. Piotr Jakóbowski
Opowieści

Anioły i demony

03/01/2016
Anioły i demony Klatka schodowa Łódź 01

Przy ulicy Gdańskiej stoi narożna kamienica, której wnętrza skrywają piękne zdobienia. Według informacji jakie znaleźliśmy w archiwach państwowych kamienicę postawili Abram Geliebter i Jakub Joskowicz, według projektu Gustawa Landau-Gutentegera. Budynek powstawał przez kilka lat, najpierw wybudowano niewielką część od strony ulicy Gdańskiej a póżniej dłuższą część od strony al. 1 Maja. Na przestrzeni lat zmieniały się trendy i fascynacje, zmieniał się również styl samego architekta Landau-Gutentegera. Zapewne dlatego w tym budynku możemy teraz oglądać wnętrza o dwóch różnych charakterach. Przedsionek od strony Gdańskiej utrzymany jest w stylu neorenesansowym, ozdobiony pięknym bajecznym sufitem z motywami kwiatów, owoców, łabędzi i postaci ze skrzydłami. Soczyste owoce, świeże kwiaty i czuwający Aniołowie tworzą to wnętrze pozytywnym i przyjaznym. Natomiast drugi przedsionek, prowadzący do drugiej klatki schodowej, ma charakter ponury i mroczny. Wnętrze utrzymane jest w stylu secesyjnym, w ciemniejszych barwach, z motywami roślinnymi i geometrycznymi. Zarówno sufit jak i ściany zdobią precyzyjnie wykonane mozaiki. O ile pojawienie się we wnętrzach motywów, o których wspomnieliśmy możemy łatwo zinterpretować to jednego elementu rozszyfrować nie potrafimy. Przy suficie drugiego przedsionka znajduje się tajemnicza mozaika przedstawiająca postać, grającą na dwóch trąbkach, a u jej boków widać jeszcze dwie brodate postacie. Ta scenka przywodzi na myśl boga greckiego Dionizosa, który szczególnie upodobał sobie muzyczną rozrywkę i który otaczał się brodatymi satyrami ale może to być mylne skojarzenie. Dokładne zdjęcie tychże postaci znajdziecie u podróżnika i wielbiciela klatek schodowych – Klatkowca – pod tym adresem ;) koniecznie zajrzyjcie i dajcie znać co o tych postaciach myślicie :)

Więcej naszych fotografii z tego miejsca ukaże się na facebooku, opublikujemy tam zarówno zdjęcia obydwu przepięknych sufitów jak i klatek schodowych tego budynku.

Anioły i demony 01 Anioły i demony 02 Anioły i demony 03Anioły i demony 04Anioły i demony 05

– fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Opowieści

W dawnym Teatrze Scala

23/10/2015
W teatrze Scala Klatka schodowa Więckowskiego 03

Kontynuując cykl prezentujący wnętrza najbardziej magicznych klatek schodowych dziś zabierzemy Was w iście angielskie wnętrze ;)

Niepozorne drzwi wejściowe do budynku przy Więckowskiego przenoszą w zupełnie inny klimat. Już w eleganckim przedsionku ściany pokryte są ciemnobrązowym drewnem, co od razu przywodzi na myśl brytyjskie wnętrza. Stojąc tutaj przed oczami mamy mroczne, zadymione od cygar wnętrze pubu z XIX wieku, w którym elegancko ubrani ludzie delektują się muzyką tamtych lat. Ten klimat dodatkowo podkreśla oświetlenie, uwydatniające najważniejsze elementy takie jak kasetony, umieszczone na półkolistym suficie. Idąc dalej docieramy do równie eleganckiej (i odnowionej) klatki schodowej. I tu naszą uwagę zwracają nisze zwieńczone muszlami, które prawdopodobnie na początku XIX wieku wypełnione były rzeźbami. Tych już co prawda nie uświadczymy ale detale, które pozostały do dziś sprawiają, że można poczuć się tu jak na przełomie XIX i XX wieku.

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zainteresowali się motywem muszli. W Grecji do dziś kojarzą się one romantycznie przywołując na myśl wynurzającą się z piany morskiej Afrodytę, w chrześcijaństwie zaś muszlę kojarzono z niepokalanym poczęciem Maryi, pielgrzymi wykorzystując muszle jako czarki do nabierania wody stworzyli z niej symbol duchowej podróży a w kulturze żydowskiej muszla symbolizowała nieśmiertelność duszy. Dwie ostatnie kwestie nabierają sensu gdy przeanalizujemy historię kamienicy. Sam budynek powstał w 1912 roku mieszcząc żydowski teatr „Scala”, być może muszla oznaczać miała duchową podróż jaką odbywa widz podczas spektakli teatralnych?

Na siedzibę teatru wykorzystywany był także sąsiedni budynek. Tuż po wojnie do wnętrz przeprowadziła się Szkoła Żydowska Icchaka Lejba Pereca i funkcjonowała w gmachu do 1965 roku. O jej historii przypomina umieszczona na elewacji pamiątkowa tablica „Adres ten jest miejscem na mapie pamięci rozrzuconych po świecie byłych uczniów szkoły”. W chwili obecnej kamienica jest siedzibą kilku podmiotów gospodarczych, które wynajmują pomieszczenia na siedziby swoich firm ale do dziś wnętrze klatki schodowej pobudza wyobraźnię.

W teatrze Scala 01 W teatrze Scala 02 W teatrze Scala 03 W teatrze Scala 04 W teatrze Scala 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Opowieści

Zapomniana klatka Heinzla

29/09/2015
Klatka schodowa pałacu Heinzla 03

Nie ulega wątpliwości, że pałac Juliusza Heinzla, przy ulicy Piotrkowskiej 104 jest jednym z ważniejszych obiektów pałacowych na terenie Łodzi. Wybudowany w 1880 roku pałac był pierwszą tego typu rezydencją przy głównej ulicy miasta, łączącą zarówno funkcje biurowe na parterze, reprezentacyjne na I pietrze i mieszkalne na poddaszu.

Mało osób jednak wie, że kiedyś najbliższe otoczenie pałacu wyglądało inaczej niż obecnie. Do okresu międzywojennego reprezentacyjny pałac z obu stron flankowany był podwójnymi jednopiętrowymi oficynami z bramami wjazdowymi (zobacz zdjęcie archiwalne tutaj). Było to z pewnością interesujące rozwiązanie, nieco odbiegające od pierzejowej zabudowy ulicy Piotrkowskiej, uwydatniające rangę budynku właściciela obiektu. Zmiany nastąpiły w latach wolnej Polski gdy bramy te zlikwidowano a przestrzeń po nich wypełniono zabudową, przez co zmienił się wygląd bocznych skrzydeł pałacu Heinzla. Jeden z budynków, które wtedy powstały, wykorzystywany jest obecnie na potrzeby Urzędu Miasta Łodzi a drugi mieści mieszkania oraz lokale użytkowe i to właśnie ten drugi bardziej przykuł naszą uwagę. Pod numerem 102A kryją się dwa style architektoniczne, które zobaczymy zaglądając na podwórze. Różnicę widać od razu – boki to neorenesansowe budynki z końca XIX wieku a środek, zgodnie z trendami lat międzywojennych, to uproszczona modernistyczna część budynku. Przebudowy, według projektu architekta Wiesława Lisowskiego, dokonał Roman Borkenhagen, który ulokował tu największy w tamtych czasach łódzki zakład dostarczający klisze do większości drukarni oraz wydawnictw łódzkich i pozałódzkich. To nie jedyna ciekawostka jaką skrywa wspomniany adres. W lewej oficynie znajdziemy drewnianą, oryginalną klatkę schodową, która pamięta czasy początków pałacu Heinzla. Jest fantastyczna! Kształtne balustrady, drewniane skrzypiące schody a do drzwi lokali prowadzą specjalne przedsionki, oddzielone od schodów szybami. Zapraszamy więc na małą wycieczkę krętymi schodami w górę i w dół ;)

W podwórku Piotrkowskiej 102A jest jeszcze coś ciekawego… prawdziwie zamkowa wieża ;) Jej zdjęcia tu nie pokażemy, celowo! Zapraszamy Was do osobistego sprawdzenia jak ta wieża wygląda a efekty publikujcie u nas na >facebooku< :)

Zapomniania klatka Heinzla 01 Zapomniana klatka Heinzla 02 Zapomniana klatka Heinzla 03 Zapomniana klatka Heinzla 04 Zapomniana klatka Heinzla 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Odkrywanie, Opowieści

Symbolika pod farbą

02/09/2015
Symbolika pod farbą Łódź klatka schodowa 01

Gdy odwiedzamy wnętrza znane nam z opowieści czy Internetu wiemy czego się spodziewać, natomiast w tym przypadku było zupełnie inaczej. Z zewnątrz choć wyremontowany przez Mia100 Kamienic i z kilkoma zdobieniami budynek wygląda całkiem zwyczajnie. Zajmowany w ciągu ostatnich lat przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie był opisywany, wspominany ani fotografowany. Co najgorsze, bardzo niedoceniany a cenne elementy jakie posiada zamiast wychwalać zamalowywuje się kolejnymi warstwami farb olejnych.

Klatka schodowa z pięknymi oryginalnymi balustradami, dość nietypowa bo z półkolumnami to tylko początek bo w pomieszczeniach zastajemy kolejne ciekawe elementy: takie jak kominek, zdobiony piec kaflowy, sztukaterie na sufitach,  witraże w korytarzu, tajemnicze przeszklenia między pomieszczeniami czy szafy wnękowe.  Najciekawszym co zastaliśmy są bez wątpienia drzwi – każde pomieszczenie posiada inne, od zewnątrz z bogatą stolarką, od wewnątrz z innym zdobieniem. Bez problemu można rozpoznać drzwi od głównego pomieszczenia bo wyglądają tak, jak żadne inne w Łodzi – całe w złotych dekoracjach  i to nie tylko z motywem roślin ale co ciekawe też i zwierząt a co najciekawsze (bo rzadko spotykane), ryb! Dekoracje na pewno nie pojawiły się tu bez powodu, właściciele domów dekorowali przecież swoje wnętrza tak aby nawiązywać nimi do bóstwa, chronić przed złą energią czy sprzyjać fortunie i miłości. Nie wiemy czemu akurat taki motyw się tu pojawił ale zdecydowanie najwięcej symboliki ryby odnajdziemy w sztuce sakralnej. To właśnie ryba była znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan i najczęściej używanym, zaszyfrowanym symbolem Chrystusa – ze względu na jego relację z wodą, czyli chrzest, i odnowienie duchowe.

W kulturze żydowskiej wizerunków ryb znajdziemy jeszcze więcej – na świątecznych talerzach,  na nagrobkach, na naczyniach do rytualnego obmywania rąk oraz w dekoracji synagog a pod postacią ryby w żydowskiej sztuce przedstawiano mitycznego potwora Lewiatana.  Woda natomiast, którą też widzimy na drzwiach symbolizuje w tradycji żydowskiej Torę, tak więc ryby w tym wypadku oznaczają ludzi sprawiedliwych, którzy czerpiąc z jej „źródeł zbawienia” zapewniają sobie życie wieczne oraz uosabiają dusze, które po śmierci przebywają w raju, nieśmiertelność i życie przyszłe.

Według tradycji astrologicznej natomiast Ryby to dwunasty i ostatni znak zodiaku przed równonocą wiosenną a woda jest w tym znaku początkiem i końcem życia, oraz przygotowaniem nowych narodzin. W heraldyce złota ryba oznacza sprawiedliwość.

Na drzwiach pojawiają się również ptaki – symbolizujące w kulturze żydowskiej  wiarę w szybkie dotarcie modlitw do nieba „Jak ptaki latające, tak Pan Zastępów osłoni Jeruzalem, osłoni i ocali, oszczędzi i wyzwoli”. Są tu też tajemnicze sploty, które przypominają zamknięte węzły celtyckie, oznaczające linię życia i nieskończoność. Czy te drzwi miały zatem oznaczać zbliżenie się do Boga i życie wieczne czy odrodzenie? Czy może coś zupełnie innego? Jak Wam się wydaje?

Gorąco zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wnętrz, które robiliśmy z niemałą złością widząc barbarzyńskie traktowanie zdobień olejną farbą… na szczęście jest jeszcze co oglądać, obecnie obiekt zmienia użytkowników, może oni przywrócą mu taki stan jak za czasów jego świetności?

Symbolika pod farbą 01 Symbolika pod farbą 02 Symbolika pod farbą 03 Symbolika pod farbą 04Symbolika pod farbą 05 Symbolika pod farbą 06 Symbolika pod farbą 07Symbolika pod farbą 08Symbolika pod farbą 09Symbolika pod farbą 10Symbolika pod farbą 11

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Opowieści

Niebo u Stefanusa

25/08/2015
Dom Stefanusa Łódź 04

Kilka lat temu Łódź obiegła informacja, że w Domu tym pod 3 warstwami farby olejnej ekipa konserwatorów odkryła złocenia i polichromie. Przez moment się o nich mówiło a później długo długo nic. Choć Dom już od dłuższego czasu jest po remoncie i konserwacjach mało się o nim mówi więc postanowiliśmy to zmienić!

Budynek powstał w 1900r. i należał do Edmunda Stefanusa, właściciela fabryki kotłów parowych. Po wojnie należał do Teatru Wielkiego a później służył mieszkańcom miasta i niestety z roku na rok niszczał coraz bardziej. Dopiero aktualny właściciel postanowił przywrócić mu dawny blask i dzięki niemu możemy podziwiać niezwykle gustowne odnowione wnętrza. W Domu Stefanusa pomimo zaniedbań zachowało się wiele cennych elementów, np. złocenia na ścianach, okładziny stiukowe imitujące marmur, stalowa balustrada z motywem kwiatowym, marmurowe schody, sztukaterie na sufitach, stolarka drzwiowa z elementami secesyjnymi i kryształowe szyby w drzwiach. Największe wrażenie robi iście pałacowa główna część klatki schodowej, z sufitem ozdobionym polichromiami – na jednej z nich widnieje amor i czworo dzieci a na drugiej scena w ogrodzie z udziałem mężczyzny, kobiety i dzieci. Co konkretnie przedstawiają malowidła nie wiemy, postacie małych dzieci często wykorzystywane były w sztuce renesansu, baroku, rokoka i posiadały one raczej pozytywną symbolikę. Postać uskrzydlona przedstawia najpewniej kupidyna kojarzonego z pożądaniem, pragnieniem, miłością albo aniołka, który ma znaczenie religijne i zbliżać miał do Boga. Jedno z dzieci trzyma w ręku jakiś przedmiot, niektórzy twierdzą, że to jakieś mieszadło lub część kotła parowego ;) Trzecia, centralna polichromia przedstawia ornament roślinny na tle nieba a w jej środkowym punkcie zawieszono przepiękny żyrandol, wykonany na specjalne zamówienie.

To jednak nie wszystko co możemy obecnie zastać w budynku. Prócz bardziej reprezentacyjnej części klatki schodowej jest jeszcze jej kontynuacja, choć bardzo nowoczesna, minimalistyczna, cała w przeszkleniach, to jest ona ozdobiona ornamentyką, nawiązując do stylu jaki panuje w pozostałych wnętrzach. Przezroczystości w połączeniu z czerwienią na schodach powodują, że klatka schodowa wygląda elegancko i luksusowo, idealnie się komponując z resztą wnętrz.

Niebo na suficie jest chyba najbardziej zastanawiające, może miało być czymś w rodzaju okna i dawać poczucie otwartej przestrzeni a może miało symbolizować bliskość do niebios czyli szczęście właściciela? To tylko domysły, pewne jest natomiast, że Stefanus był fabrykantem bardzo majętnym a bogata klatka schodowa miała jego status materialny gościom Domu uzmysławiać. Tak jak on chciał zachwycać wnętrzem my postaramy się zachwycić nimi również gości naszej strony ;) Zapraszamy do zdjęć!

Dom Stefanusa 01 Dom Stefanusa 02 Dom Stefanusa 03 Dom Stefanusa 04 Dom Stefanusa 05Dom Stefanusa 06Dom Stefanusa 07Dom Stefanusa 08Dom Stefanusa 09Dom Stefanusa 10

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk