Tag: kamienica

Opowieści

Kamienica obfitości Haessnera

22/03/2021

Kamienica przy ul. Roosevelta 17 została wybudowana na początku XX w. dla łódzkiego przemysłowca Konrada Haessnera, według projektu Gustawa Landau-Gutentegera. Haessner prowadził dom handlowy przy ul. Piotrkowskiej 186, w którym handlował barwnikami i innymi wyrobami branży chemicznej.

Fornt kamienicy utrzymany jest w stylistyce barokowej i prezentuje się niezwykle okazale. Największą jego ozdobą są dwa okazałe wykusze zwieńczone małymi tarasami, z dwoma mini-balkonami po bokach, wspartymi na konsolach zdobionych motywem akantu. Prócz wykuszy uwagę zwracają liczne detale, m.in. muszle, maszkarony i kartusze herbowe, udekorowane gałązkami liśćmi dębu, oraz rogi obfitości. Bogactwo detali znajdziemy również w prześwicie bramowym, ze zjawiskowym sklepieniem i bramą wjazdową zdobioną detalami snycerskimi.

W lutym tego roku zakończył się remont konserwatorski, któremu zostały poddane elewacje kamienicy, prześwit bramowy oraz główna klatka schodowa z dekoracyjną sienią. Odtworzono elementy wystroju sztukatorskiego oraz balkony z dekoracyjnymi balustradami na elewacji od strony podwórza. W trakcie remontu odkryto parę skarbów. W sieni, na suficie, pod warstwami farby podczas remontu odkryte zostały polichromie w postaci ornamentów roślinnych w kolorach beżu, brązu i zieleni, a na klatce schodowej odkryto ślady marmoryzacji, czyli malowanego marmuru. W drewnianym stropie natomiast znaleziono papiery przewozowe z lat 60. XX wieku, które pełniły rolę wypełniacza. Wszystkie odkryte elementy również zostały poddane pracom konserwatorskim.

Podwórko kamienicy również zyskało nowe oblicze. Powstał tu nowy zieleniec z niską roślinnością i krzewami oraz zamontowana została stylizowana pergola z metalu, która pełnić będzie funkcję wiaty śmietnikowej, schowka na rowery i dekoracji roślinnej jednocześnie bowiem będą po niej piąć się rośliny.

Z wielką radością prezentujemy poniżej zdjęcia efektu końcowego prac, zapraszamy do oglądania. Kamienica zachowała swoje dotychczasowe funkcjonalności – w jednej części jest siedzibą Domu Literatury, w drugiej pełni funkcję mieszkalną. Za projekt remontu konserwatorskiego elewacji i klatki schodowej z sienią kamienicy przy Roosevelta 17 oraz zagospodarowania terenu odpowiada pracownia Design Lab.

Dzieje się

Tomasz Zjawiony. Doły | Wystawa w Galerii Bałuckiej

05/03/2020

Już kilka lat tak sobie wędrujemy po mieście i zatrzymujemy znalezione sytuacje na fotografiach. Czasem są nimi po prostu tylko piękne widoki, urokliwe same w sobie, a czasem zwyczajne ułamki rzeczywistości pozornie niczym się nie wyróżniającej, ale jednak skrywającej urzekającą prawdziwość. To właśnie ta prawdziwość jest według nas esencją eksploracji a sytuacja jaką zastajemy w danej chwili jest na tyle ciekawa, że warto ją uwiecznić – nigdy nie wiemy ile będzie ona trwała w danej formie – choćby kompozycja ze świateł w oknach budynku nie każdego wieczoru jest taka sama. Dla nas eksploracja miejska to nigdy nie kończąca się opowieść, którą całkiem łatwo zatrzymać na zdjęciu i ze zdjęciami właśnie nam się ona do tej pory kojarzyła – do tej pory, bo poznaliśmy w ubiegłym tygodniu malarskie spojrzenie na wszystko to, co na co dzień zatrzymujemy na zdjęciach.

Wystawa „Tomasz Zjawiony. Doły” w Galerii Bałuckiej prezentuje efekty wynikające z procesu eksploracji miasta i dialogu pomiędzy obserwatorem a otoczeniem. Obrazy Tomasza Zjawionego to naniesione na płótno fragmenty krajobrazu miejskiego odnalezione podczas odkrywania na nowo pewnych sytuacji. Fragmenty te prezentują świat nostalgicznie i melancholijnie ale dzięki delikatnym środkom wyrazu, zastosowaniu prostych form i zawężonej palety barw tworzą lekkie kompozycje.

Poniżej zostawiamy kilka zdjęć z wystawy i zapraszamy Was gorąco do Galerii Bałuckiej na Starym Rynku do obejrzenia wszystkich prac, przekonacie się jak intrygująca jest eksploracja miejska w malarskim wydaniu. Wystawa czynna jest do 29 marca, więcej na jej temat oraz krótką biografię autora prac przeczytacie tutaj.

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2019 | Nominacje

18/02/2020

„Hity i kity Łodzi” to plebiscyt, w którym wybierane są najlepsze i najgorsze sprawy minionego roku, powody do dumy i do wstydu, blaski i cienie łódzkiej rzeczywistości. W głosowaniu internetowym wskażecie które aktywności w mieście uważacie za najładniejsze, najciekawsze lub najbardziej pożyteczne, a które za nietrafiony lub źle zrealizowany pomysł. „Hity i kity Łodzi” to z jednej strony wyrażenie uznania dla wysiłku miejskich instytucji oraz prywatnych inwestorów, dzięki którym pozytywnie zmienia się oblicze Łodzi, a z drugiej zwrócenie uwagi na bylejakość rozwiązań, którą często jesteśmy zmuszeni zaakceptować a która negatywnie wpływa na komfort korzystania z przestrzeni miejskiej. Chcemy za pomocą plebiscytu motywować do szukania coraz to lepszych rozwiązań i stawiania wyżej poprzeczki osobom odpowiedzialnym za miasto bo jeśli nie będziemy bardziej wymagający nie doświadczymy lepszej jakości.

Tegoroczna edycja plebiscytu składać się będzie łącznie z dziesięciu kategorii – pięciu dla hitów: Aktywność roku, Uciecha roku, Inicjatywa roku, Atrakcja roku i Przemiana roku oraz pięciu dla kitów: Gorycz roku, Trauma roku, Absurd roku, Destrukcja roku i Chała roku. Tegoroczne głosowanie rozpocznie się 22 lutego i potrwa do 14 marca, wyniki natomiast ogłosimy 17 marca. Poniżej przedstawiamy wszystkich kandydatów wraz z krótkim uzasadnieniem i kilkoma zdjęciami.

Nominacje w kategorii Aktywność roku czyli najlepsza aktywność w trosce o zwiększenie estetyki w mieście:

+ Posadzenie dużych drzew przy ulicach Jaracza, Traugutta, Tuwima i Nawrot

+ Montaż słupków przy ul. Kilińskiego (od Narutowicza do Traugutta) i przerwanie dewastacji

+ Odbudowa i remont willi „Szuflandia”

+ Generalny remont pałacu Steinertów

+ Policja na placu Dąbrowskiego i mandaty dla nielegalnie parkujących kierowców

W ciągu całego roku 2019 zyskaliśmy w mieście bardzo niewiele drzew i zdecydowanie oczekujemy od władz miasta w kolejnym roku więcej zaangażowania w tej kwestii, ale bardzo doceniamy fakt, że podczas przebudowy ulic Jaracza, Traugutta i Nawrot posadzono duże drzewa – każde takie drzewo to nie tylko zwiększenie estetyki ulicy ale przede wszystkim inwestycja w zdrowie mieszkańców. Takie nasadzenia powinny stać się już standardem podczas każdej przebudowy ulicy, bez wyjątku, z każdym rokiem powinniśmy nawet pobijać własne łódzkie ilościowe rekordy.

Remont budynku również poprawia estetykę jakiegoś fragmentu miasta a w ubiegłym roku wypiękniały dwa bardzo cenne dla łodzian obiekty. Odbudowana i odnowiona została willa Edwarda Hentschela, która zagrała Rzeczpospolitą Krasnoludową w filmie „Kingsajz” oraz  generalnie wyremontowany został pałac Steinertów. Na obydwie metamorfozy wszyscy bardzo czekaliśmy i mamy nadzieję, że każda z nich będzie dobrym przykładem dla całej swojej okolicy.

Przez ponad rok przy ulicy Kilińskiego, na sporym odcinku od ulicy Narutowicza do Traugutta, musieliśmy chodzić po błocie i mieć na uwadze, że możemy zostać potrąceni przez samochód chociaż byliśmy na chodniku. Egoistyczni kierowcy samochodów uklepali wszystkie trawniki, a piachem i błotem zabrudzili wszystkie chodniki. Wjeżdżając po przejściach dla pieszych i jadąc wzdłuż chodnikiem narażali pieszych na niebezpieczeństwo. Na szczęście łódzkie instytucje postanowiły zapobiec dalszej degradacji montując słupki uniemożliwiające samochodom wjazd, i choć zrobiły to zdecydowanie za późno pozostawiając nam już jedynie klepiska i chodniki w błocie, to i tak bardzo chcielibyśmy docenić i wyróżnić ich działanie, które zarówno zapobiegnie dalszej dewastacji jak i umożliwi pieszym normalne i bezpieczne poruszanie się. Liczymy również po cichu na to, że zostaną tu rekultywowane trawniki – skoro zezwalano na ich niszczenie powinno się je teraz przywrócić. Oczywiście w przyszłości instytucje powinny takim sytuacjom zapobiegać albo interweniować wcześniej ale bardzo doceniamy uporządkowanie przestrzeni tak dużego obszaru i przede wszystkim jesteśmy przeszczęśliwi, że wreszcie dostrzeżono potrzeby pieszych.

W ogóle jakiekolwiek większe działania uświadamiające dziko parkującym kierowcom, że robią źle są u nas w Łodzi sprawą nadal sporadyczną. Właśnie dlatego chcemy wyróżnić w tym roku zmasowany przyjazd Policji na plac Dąbrowskiego i ukaranie parkujących na płycie placu mandatami. Chcielibyśmy tą nominacją przekazać, że ta jednostkowa akcja, o której sporo pisano w Internecie, powinna być standardem w cywilizowanym kraju bo bez egzekwowania porządku i stosowania się do zasad nie będziemy mieć wokół siebie porządku i stosowania się do zasad.

Duże drzewa przy ulicy Traugutta
Słupki przy ulicy Kilińskiego

Nominacje w kategorii Uciecha roku czyli najszczęśliwsze wydarzenie:

+ Ocalenie neonu „Łódź Fabryczna” przed wyjazdem do Warszawy

+ Rozpoczęcie inwestycji „Fuzja”

+ Rozpoczęcie rewitalizacji obszarowej centrum

+ Otwarcie nowej siedziby Muzeum Sztuki

+ Wpisanie elektrociepłowni EC-2 do rejestru zabytków

Na dobre rozpoczęła się rewitalizacja obszarowa centrum, i choć jej jakość pozostawia sporo do życzenia nie ma wątpliwości, że jest to działanie, która w dużym stopniu podwyższy jakość naszego korzystania z miasta i uestetyzuje miejsca, które wcześniej wywoływały jedynie zdegustowanie lub strach. W roku 2019 rozpoczęła się również realizacja inwestycji „Fuzja”, która zmieni spory obszar naszego miasta przy ulicy Tymienickiego. W ramach inwestycji powstają nowe obiekty mieszkalne oraz odnawiane są stare pofabryczne budynki, w tym dawna elektrownia Scheiblera. Nie ma chyba osoby, która nie wyczekiwałaby momentu aż w końcu dawne Zakłady Przemysłowe Scheiblera znów zaczną tętnić życiem, prawda?

W ubiegłym roku otwarto również nowe przestrzenie Muzeum Sztuki przy ulicy Więckowskiego, dzięki którym nie tylko zbiory zyskały więcej przestrzeni ale również odwiedzający mają większy komfort z korzystania z muzeum. Nowa czytelnia, nowe pomieszczenia do prelekcji czy warsztatów, a do tego przyjemny taras, z którego zobaczymy całe podwórze przepięknego pałacu Maurycego Poznańskiego to tylko niektóre z nowości jakimi dysponuje teraz Muzeum Sztuki. Wystarczy chociaż raz wybrać się do nowej częsci muzeum (wejście od strony ulicy Gdańskiej) aby się przekonać, że decyzja o powiększeniu jego siedziby była strzałem w dzisiątkę.

Nieużytkowaną już elektrociepłownię EC-2 wpisano do rejestru zabytków. Niestety dokonano tego zdecydowanie za późno i z powodu decyzji jej obecnego właściciela zdążyliśmy już utracić wiele cennych fragmentów tego obiektu, które mogłyby zostać w przyszłości chociaż w niewielkim stopniu wykorzystane. Mimo wszystko oceniamy wpis do ewidencji jako ważny przekaz, że architektura przemysłowa, niezależnie z jakich lat pochodzi, również jest świadectwem naszej historii, i niezależnie od tego co o niej myśli sam jej obecny czy przyszły właściciel to wypada ją traktować z dużym szacunkiem. To, że jeden właściciel nie widzi w takiej architekturze potencjału nie oznacza, że ona tego potencjału nie ma, dlatego naszym zdaniem wpisy do rejestru i ewidencji zabytków powinny być swego rodzaju przypomnieniem wszystkim inwestorom, że wpisane obiekty nie są „dla każdego”.

Być może to właśnie przez niedostrzeganie potencjału w rzeczach, które są świadkiem naszej historii prawie utraciliśmy kultowy neon „Łódź Fabryczna” ze starego dworca fabrycznego. PKP nie za bardzo chciało już trzymać neon w swoim magazynie, i nie ma się co dziwić,  końcu nie posiada on dla nich żadnej wartości sentymentalnej. Na dodatek nikt z Łodzi również nie był neonem specjalnie zainteresowany,  łódzkie instytucje nie widziały na niego pomysłu – stare to i brudne, na co to trzymać?! Najłtwiejszym sposobem dla nich wszystkich było więc pozbycie się 'problemu' a Muzeum Neonów w Warszawie było gotowe ten 'problem' przygarnąć. Dla łodzian ta nowina to było coś jak policzek więc rozpętała się spora afera na portalach społecznościowych i w lokalnych mediach. Po wielu głosach niezadowolenia z całej tej sytuacji władze miasta jednak poszły po rozum do głowy i postanowiły szczęśliwie neonu nie oddawać. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do pozostawienia łodzianom neonu, a teraz czekamy na jego wykorzystanie, u nas, w Łodzi, na łódzkiej ziemi, nasze propozycje znaleźć można o tutaj ;)

Nowa siedziba Muzeum Sztuki
Makieta inwestycji "Fuzja"
Jedno z wnętrz elektrociepłowni EC-2

Nominacje w kategorii Inicjatywa roku czyli najfajniejszy i najbardziej pożyteczny pomysł:

+ Piknik sąsiedzki w podwórzu kamienicy przy ul. Jaracza 42

+ Akcja społeczna „Weranda dla pszczoły” Fundacji Kolorowo

+ Daszek nad wejściem hotelu Polonia

+ Ustawienie drzew w donicach przy ul. Wólczańskiej przez „Synergię”

+ Oczyszczenie elewacji Domu Handlowego „Domus” z banerów reklamowych

+Działalność Drukarni Sztuki w Starej Drukarni

Kategoria „Inicjatywa roku” to kategoria, której celem jest zwrócenie uwagi, że niektórym się po prostu chce coś zrobić dla innych i dla miasta. Chcemy za jej pomocą wyróżnić pomysły, które ktoś zrealizował chociaż wcale nie musiał. Już na wstępie poprosimy o gromkie brawa dla autorów i realizatorów wszystkich powyższych pomysłów [i tu rozlegają się brawa] za wyjątkową empatię i za to, że ich zdaniem mieszkańcy Łodzi po prostu zasługują na coś atrakcyjnego, integrującego lub pobudzającego wyobraźnię.

W obecnych czasach niewiele osób może powiedzieć, że zna swoich sąsiadów, i to nie tylko mieszkańcy bloków mijają się bez słowa na osiedlu ale również mieszkańcy kamienic, w których przecież o kontakt sąsiedzki jest łatwiej. Niestety łatwiej jest tylko z pozoru a w rzeczywistości nawet na tym samym piętrze kamienicy nie znamy nikogo i czasem potrzebujemy jakiegoś dodatkowego zachęcenia do interakcji. Dlatego fajną sprawą okazuje się być na przykład piknik sąsiedzki, i taki właśnie zorganizowali sobie mieszkańcy kamienicy przy Jaracza 42, z okazji zbliżającego się remontu ich kamienicy. Goście przygotowali coś do jedzenia dla innych a na jednym z balkonów odbyły się występy solistów Teatru Muzycznego oraz zespołu Samokhin Band. Bardzo popieramy taką inicjatywę, oby takich więcej!

Podobny pomysł integracji mieszkańców kamienicy miała Fundacja Kolorowo, która organizuje cykl spotkań sąsiedzkich „Weranda dla pszczoły”, podczas których sąsiedzi mają okazję lepiej się poznać sadząc rośliny balkonowe. Taka akcja społeczna nie tylko integruje ze sobą mieszkańców kamienicy ale również zwraca uwagę na problem wymierania pszczół, które zapylają około 70% roślin. Strata pszczół oznaczać będzie dla nas nie tylko stratę miodu ale również klęskę żywiołową dlatego sadząc rośliny miododajne na naszych balkonach pomagamy pszczołom i nam samym. Brawa za pomysł na akcję i za realizację jej w łódzkich podwórkach!

Hotel Polonia wcale do swojego funkcjonowania nie potrzebował żadnego dodatkowego elementu nad wejściem… ale zawiesił strojny daszek! Dzięki tej decyzji parter hotelu zyskał na elegancji i wyraźnie widać teraz z daleka gdzie znajduje się wejście do hotelu. Zyskał na tym cały fragment ulicy Narutowicza, który na zdjęciach można pomylić nawet z fragmentem paryskiej ulicy.

Czasam nie da się posadzić drzewa w ziemi ale drzewo w donicy możemy postawić zawsze. Problem polega na tym, że generalnie nikt tego nie robi bo nie widzi takiej potrzeby, w przeciwieństwie do „Synergii”, która dobrze wie, że już tylko zieleń może nas wszystkich uratować ;) Dlatego bardzo doceniamy inicjatywę Synergii, która ustawiając drzewa w donicach przed swoją siedzibą przy ulicy Wólczańskiej, pokazała, że jak się chce to można, i że nawet prywatny właściciel może dać mieszkańcom miasta od siebie coś więcej. Piękny przykład dla wszystkich właścicieli, zarządców oraz inwestorów!

Elewacja frontowa Domu Handlowego „Domus” przez długi czas zaśmiecona była banerami reklamowymi. Nic tak nie psuje estetyki fragmentu ulicy jak mocno rzucający się w oczy baner na przepięknym budynku dlatego właściciele lokalu „Woda sodowa” mieszczącego się na parterze domu handlowego zaangażowali się w sytuację i wspólnie z administratorem budynku wywalczyli zdjęcie banerów z elewacji. Należą im się wielkie brawa za wcale niełatwą pracę w trosce o poszanowanie wartościowej architektury.

Jako ostatnią inicjatywę w tej edycji z przyjemnością nominujemy cały projekt „Drukarni Sztuki”, mający na celu umożliwienie zaprezentowania się kilku artystom w świeżo wyremontowanych wnętrzach Starej Drukarni czyli dawnej drukarni wojskowej przy ulicy Gdańskiej 130. Zarząd obiektu postanowił efektywnie wykorzystać swoje wnętrza do czasu sfinalizowania wszystkich umów najmu, dzięki czemu te pofabryczne przestrzenie tętniły życiem nawet gdy nie były jeszcze wynajęte. Pomysł genialny ale tak rzadko stosowany, prawda?

Elewacja D.H. Domus bez banerów 
Piknik sąsiedzki przy ul. Jaracza 42
Drzewka w donicach ustawione przez Synergię

Nominacje w kategorii Atrakcja roku czyli najbardziej atrakcyjna nowość w przestrzeni miejskiej:

+ Rzeźba „Imagine. Wyobraź sobie…Nową Łódź!” autorstwa Mikołaja Apelt-Ciupińskiego

+ Neon „Wdech / Wydech” autorstwa Supergut Studio

+ Mural Andreya Bergera w podwórzu Starej Drukarni

+ Oświetlenie Łódzkiego Domu Kultury według projektu Design Lab Group

+ Instalacja „Nostalgia” autorstwa Dominiki Cebuli na przystanku MPK przy ul. Narutowicza

+ Pomnik jednorożca autorstwa Tomohiro Inaby

+ „My wheel of Łódź” na Starym Rynku

+ Instalacja parasolkowa w podwórku przy ul. Piotrkowskiej 120

Dzięki konkursowi zorganizowanemu przez Avestus Real Estate oraz Wydział Rzeźby i Działań Interaktywnych Akademii Sztuk Pięknych  w Łodzi przestrzeń pasażu pomiędzy budynkami „Imagine” wzbogaciła się o nową rzeźbę. Autorem zwycięskiego projektu  jest student ASP Mikołaj Apelt – Ciupiński. Wielkoformatowa rzeźba o tytule „Imagine. Wyobraź sobie…Nową Łódź!” przedstawia lokalizację inwestycji „Imagine” na mapie Łodzi. Bardzo nam się podoba taka abstrakcyjna forma i nawiązanie do żagli, a jeszcze bardziej podoba nam się cała idea konkursu, który zarówno daje szansę artystom na pokazanie swoich umiejętności jak i daje mieszkańcom miasta jakąś nową wartość w przestrzeni miejskiej. Bardzo byśmy chcieli aby coraz więcej inwestorów w taki sposób uatrakcyjniało nasze miasto.

Neon i instalacja artystyczna „Wdech / Wydech” autorstwa architektów Katarzyny Furgalińskiej i Łukasza Smolarczyka z pracowni Supergut Studio z Katowic, to jeden z naszych ulubionych pomysłów zrealizowanych w Łodzi w ciągu ostatnich lat. Pionowy neon składa się tylko z dwóch słów, a mimo to jest bardzo wymowny. Uważamy, że Łódź jest wręcz stworzona do realizacji takich pomysłów – Łódź nie jest prosta i płytka tylko wielowymiarowa i inspirująca, dlatego jest idealnym tłem dla wszelkich instalacji, powinny się one dosłownie czaić na nas za każdym rogiem i zapraszać nas do refleksji na temat przestrzeni miejskiej ;)

Murale również wpasowują się w łódzką rzeczywistość idealnie. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę zarząd Starej Drukarni, który we współpracy z Fundacją Urban Forms zaprosił jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów streetartowych w Rosji. Andrei Berger namalował mural z głowy, bez użycia rzutnika, ponieważ jego zdaniem właśnie takie malowanie daje poczucie większej integracji z architekturą. Dodatkowo inauguracja muralu została wzbogacona o specjalny mapping, który możecie zobaczyć tutaj. Mural dostępny jest do oglądania w podwórzu Drukarni, i jeśli jeszcze go nie widzieliście polecamy zajrzeć na Gdańską 130.

Elewacja Łódzkiego Domu Kultury została w ubiegłym roku pięknie oczyszczona a odświeżoną bryłę podkreśla oświetlenie według projektu pracowni Design Lab Group. Postanowiliśmy w tej edycji wyróżnić to oświetlenie w kategorii „Atrakcja roku” aby zwrócić uwagę na to jak bardzo budynek zyskuje będąc wieczorem oświetlony – takie delikatne podkreślenie bryły sprawia, że możemy docenić wszystkie jej walory nie tylko za dnia ale również wieczorem. Oczywiście, na wyróżnienie zasługuje w tej kwestii również sam projekt oświetlenia, bo dzięki temu, że jest on bardzo dobry budynek zyskuje więcej klasy.

Instalacja artystyczna „Nostalgia” autorstwa Dominiki Cebuli wkomponowana w przystanek MPK przy ulicy Narutowicza cieszy do dzisiaj oczy i pobudza naszą wyobraźnię. W czasach, w których wielkie miasta zalewa beton a pod inwestycje wycinane są drzewa taka ilość motywów kwiatowych to dla nas odskocznia od szarej rzeczywistości. Popieramy ten pomysł i mamy nadzieję, że możemy liczyć na jego kontynuację a Miasto wykreuje nam kolejne takie kreatywne przystanki.

Niezależnie od wątpliwości czy pomnik jednorożca powinien się pojawić w Łodzi czy też nie poddajemy go pod głosowanie bo dzieło japońskiego artysty Tomohiro Inaby to nie tylko znakomita praca sama w sobie ale również dla wielu mieszkańców miasta symbol nowej tożsamości Łodzi. Pomnik powstał jako realizacja jednego z projektów w Budżecie Obywatelskim a jeśli macie ochotę powspominać jego uroczyste odsłonięcie to zapraszamy tutaj.

Minęło sporo czasu od ostatniej atrakcji na Starym Rynku czyli „Koncertu na wstążki” kiedy pojawiło się koło widokowe „My wheel of Łódź”. Możnaby pomyśleć, że koło widokowe to atrakcja tylko dla turystów ale nic bardziej mylnego! Łodzianie nie posiadają zbyt wielu punktów widokowych nad czym ogromnie ubolewamy, i jak się okazuje nie tylko my ubolewamy bo nie tylko osoby przyjezdne wykreowały te spore kolejki do przejażdżki kołem „My wheel of Łódź”. Nas interesuje natomiast najbardziej nie samo koło widokowe ale to, jak zaktywizuje ono przestrzeń. Stary Rynek to nadal zapomniane miejsce, które 'żyje' jedynie okazjonalnie za sprawą niewielkich inicjatyw oddolnych, Miasto natomiast nie inwestuje w jego aktywizację. Dlatego zwracamy tą nominacją uwagę na to, że warto zapraszać tutaj artystów i firmy oferujące rozrywkę bo to się tutaj na prawdę sprawdza.

Filmowe podwórze przy ulicy Piotrkowskiej 120 z okazji Festiwalu Dobrego Smaku przyozdobiło się w kolorową instalację z parasoli, która wywołała niemałą furorę w mieście zarówno wśród mieszkańców jak i osób przyjezdnych. Instalacja cały czas jest wielkim hitem na Instagramie, co nas zupełnie nie dziwi, i na szczęście została z nami do dzisiaj udowadniając, że łódzkie podwórka wcale nie muszą być szare.

Instalacja "Nostalgia"
Instalacja z parasoli przy ul. Piotrkowskiej 120
Rzeźba w pasażu Imagine

Nominacje w kategorii Przemiana roku czyli najlepsza przebudowa lub remont obszaru:

+ Odcinek ulicy Traugutta (od Sienkiewicza do Kilińskiego)

+ Odcinek ulicy Jaracza (od Wschodniej do Kilińskiego)

+ Odcinek ulicy Nawrot (od Piotrkowskiej do Kilińskiego)

+ Odcinek ulicy Tuwima (od Kilińskiego do Targowej)

+ Park Sienkiewicza

Efekty takich inwestycji zauważamy najbardziej, ułatwiają nam życie i sprawiają, że zwykłe pójście do sklepu czy spotkanie ze znajomym jest przyjemniejsze. Każdy z wyremontowanych w ubiegłym roku fragmentów ulic ma swoje lepsze i gorsze punkty, dlatego bardzo jesteśmy ciekawi który z nich Wy uważacie za najlepiej zrealizowany. Dokonując wyboru weźcie pod uwagę wiele czynników – nie tylko czy jest ładnie ale też czy jest funkcjonalnie. Czy wygodnie chodzi się chodnikiem, czy podczas remontu poszanowano zieleń lub posadzono nową?  Czy dobrze ułożono płyty/kostkę lub czy znalazły się miejsca parkingowe? Czy udało się wykorzystać cały potencjał ulicy czy też nie? Wasz wybór będzie cenną wskazówką dla łódzkich intytucji!

Ulica Traugutta po przebudowie
Ulica Jaracza po przebudowie
Park Sienkiewicza po remoncie

Nominacje w kategorii Gorycz roku czyli bezradność, bezczynność i smutny brak postępów:

– Puste lokale na dworcu fabrycznym

– Banery reklamowe na Sukcesji i przed Sukcesją

– Banery reklamowe na Centralu

– Przedłużający się remont parku Moniuszki

– Przedłużający się remont al. Śmigłego – Rydza

– Zaniedbanie rozpadającej się kostki na skrzyżowaniu ulic Kilińskiego – Sass – Zdort

– Brak dróg tymczasowych na remontowanych ulicach

Kolejny rok minął a dworzec fabryczny nadal posiada lokale użytkowe, które zamiast służyć mieszkańcom i turystom nie służą mieszkańcom i turystom ponieważ nie są wynajęte. Tymczasem w okolicy dworca nadal brakuje gastronomii, drogerii, usług czy dyskontu. Centrum handlowo – usługowe Sukcesja nie tylko w dalszym ciągu zamiast ukazywać swoją fabryczną (udawaną ale jednak) fasadę prezentuje brzydkie banery reklamowe, ale w tym roku poszedł o krok dalej i ustawił dodatkowo banery z reklamami. Obydwa budynki Centralu również zmuszały nas przez cały rok 2019 do oglądania ogromnej wielkości banerów z produktami mięsnymi i pogarszały estetykę całego skrzyżowania Piłsudskiego – Piotrkowska.

Przedłużające się remonty stają się chyba powoli specjalnością Łodzi, wobec której wszyscy są chyba już zupełnie bezradni. Długi czas trwania prac nie tylko wydłuża czas wszelkich podróży po mieście ale też wpływa negatywnie na komfort pieszych, dla których przeważnie nie tworzy się tymczasowych nawierzchni, zmuszeni są oni więc do chodzenia po piachu i błocie. Jeśli mowa o chodzeniu to wiele punktów w Łodzi idąc chodnikiem właśnie trzeba było omijać. Najbardziej znany z nich to nawierzchnia z kostki przy skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Sass – Zdort, leżąca w nieładzie przez wiele miesięcy, która jest taką symboliczną czkawką jaką odbija nam się to morze kostki wylane przez cały rok 2019 podczas różnych remontów.

Brak tymczasowej drogi do przejścia dla pieszych
Wiecznie nie naprawiona nawierzchnia przy Kilińskiego
Banery na Sukcesji i przed Sukcesją

Nominacje w kategorii Trauma roku czyli najbardziej bolesne zdarzenie, po którym niesmak pozostanie na długo:

– „Pielęgnacja” drzew przy ulicy Sienkiewicza przez Light Move Festival

– Wpuszczenie transportu indywidualnego na ulicę Kilińskiego i zablokowanie komunikacji miejskiej

– Działanie Obszarowego Systemu Sterowania Ruchem

– Porzucona mozaika Hort Cafe na trawie w pasażu Schillera

Light Move Festival, za pozwoleniem instytucji miejskich, przyciął gałęzie drzew przy ulicy Sienkiewicza pozostawiając nas z przykrym widokiem na kolejne miesiące. Na taki okazjonalny szacunek do zieleni nie powinno być naszego przyzwolenia, tym bardziej, że winowajca nie raczył do tej pory ani przeprosić mieszkańców ani zrekompensować im straty.

Podczas trwania remontu ulicy Sienkiewicza na ulicę Kilińskiego (odcinek pomiędzy Piłsudskiego a Tuwima) wpuszczono transport indywidualny czym totalnie zablokowano komunikację miejską, powodując jej opóżnienia nawet o półtorej godziny. Ten skandaliczny paraliż jest do dziś dla nas zupełnie niezrozumiały bowiem ZDiT i Biuro Inżyniera Miasta powinni działać w trosce o usprawnienie poruszania się po mieście a nie to poruszanie się po mieście blokować. Ulica Kilińskiego jest już w sporej części po przebudowach ale mentalne zarządzanie nią jest takie jak kilka lat temu, gdy Kilińskiego stała w permanentnym korku. Komunikacja miejska na Kilińskiego nie jest w stanie być konkurencyjna i jest powodem tylko większej frustracji. Tracą na tym wszyscy a najbardziej ci, którzy wybrali środek transportu, który powinien mieć w centrum miasta priorytet.

I zostańmy w temacie tego priorytetu. Obszarowy System Sterowania Ruchem nie przyniósł w ubiegłym roku obiecanych nam korzyści. W centrum miasta miały być realizowane działania wprowadzające priorytet dla transportu zbiorowego i ruchu pieszego, z jednoczesnym ograniczeniem ruchu pojazdów indywidualnych. Niestety efekt był odwrotny a najlepiej na szybkości ruchu zyskały pojazdy indywidualne. Z ogromną przyjemnością nominujemy działanie OSSR do „Traumy roku” a jeśli chcecie dowiedzieć się w tej sprawie więcej odsyłamy Was tutaj.

Mozaika Hort Cafe zdaje się być kompletnie porzucona przez jej właścicieli, położona na trawie w poziomie (choć jej przeznaczenie to pion) wystawiona jest na szkodliwe warunki atmosferyczne oraz służy jako pochylnia do jazdy na deskorolce. Chociaż jej właściciel zapewnia, żę odpowiednio jej pilnuje i o nią dba to dla nas obraz leżącej na trawie mozaiki jest symbolem braku poszanowania do detalu o dużej wartości historycznej, fatalnym przykładem dla innych właścicieli lokali oraz wielką demotywacją do jakichkolwiek działań na korzyść miasta bowiem jeśli sam właściciel detalu tak o niego „dba” to jak mamy w naszym mieście zachować nieliczne pozostałości historii?

Mozaika Hort Cafe na trawie
Drzewa przy ul. Sienkiewicza po "pielęgnacji" przez LMF
Zablokowany ruch na ul. Kilińskiego

Nominacje w kategorii Absurd roku czyli najgorszy i najbardziej bez sensu pomysł:

– Spóźnione ustawienie donic z drzewami na ul. Narutowicza

– Całkowity brak obiecanych donic na placu Dąbrowskiego

– Zawieszenie kolejnych połączeń z lotniska Łódź Lublinek

– Układ przebudowanego skrzyżowania ulic Kilińskiego – Dąbrowskiego

– Wyłączenie z użytkowania torowisk tramwajowych (m.in. Legionów i Wojska Polskiego)

– Nieukończone ciągi chodników i dróg rowerowych wzdłuż ulicy Zgierskiej

– Powolna realizacja zwycięskich projektów rowerowych z BO z poprzednich lat

Po co ustawiać drzewa w donicach we wrześniu? Żeby je zabrać w październiku! Takiego zdania jest Zarząd Zieleni Miejskiej, który trochę naszym zdaniem zakpił z mieszkańców miasta głosujących w Budżecie Obywatelskim na projekt ustawienia drzew w donicach przy ulicy Narutowicza. Nie dość, że drzewka te ustawiono za późno, bo najbardziej potrzebne były wiosną i latem, to jeszcze były one tak małe, że niektórzy mijając je nawet ich nie zauważyli! Niestety to nie koniec absurdów bowiem na placu Dąbrowskiego donice z drzewami (również realizowane w ramach BO) nie zostały ustawione w ogóle! To zwyczajnie nie dotrzymanie słowa i strata czasu mieszkańców, którzy wybrali powyższe pomysły na drodze głosowania.

Nie tylko w przypadku tych projektów zignorowano głosy mieszkańców. Nie doczekaliśmy się również realizacji kilku projektów dotyczących infrastruktury rowerowej a te, które rozpoczęto nie zostały ukończone, np. ciągi chodników i dróg rowerowych wzdłuż ulicy Zgierskiej. Czyżby głosowanie w Budżecie Obywatelskim było jedynie stratą czasu wnioskodawców i osób głosujących?

Nie dość, że nie polepsza się jakości życia w mieście realizuąc obiecane projekty, to jeszcze wyłącza się z użytkowania torowiska tramwajowe.  Zamknięcie torowisk przy ulicach Legionów i Wojska Polskiego to dla łodzian przykra sprawa i spore utrudnienie.

Zawieszenie kolejnych połączeń z lotniska Łódź Lublinek tylko utwierdza nas w przekonaniu, że nie nadążamy nad innymi dużymi miastami w Polsce. Podobne odczucia mamy patrząc na skrzyżowanie ulic Dąbrowskiego i Kilińskiego, które po przebudowie jest o wiele  bardziej niebezpieczne a korzystanie z niego jest mniej intuicyjne i mniej komfortowe niż wcześniej. Dodatkowo jest to kolejne skrzyżowanie, na którym szynowa komunikacja miejska zamiast mieć priorytet ma antypriorytet. Czy to nie absurd? Oczywiście, że absurd!

Przebudowane skrzyżowanie ulic Dąbrowskiego - Kilińskiego
Ul. Legionów bez tramwajów
Spóźniona donica z drzewem przy ul. Narutowicza

Nominacje w kategorii Destrukcja roku czyli najbardziej nikczemne niszczenie lub zawłaszczenie przestrzeni:

– Dewastacja świeżo przebudowanych ulic w centrum przez kierowców samochodów

– Dzicz parkingowa przy Kilińskiego na odcinku od Narutowicza do Traugutta

– Parkowanie na placu przed hotelem Puro

– Parkowanie na placu Dąbrowskiego

– Rozprzestrzenianie się samochodów w pasażu Schillera

– Parkowanie na trawniku przy ulicy Tuwima, niedaleko EC1

Tutaj nie będziemy się zbytnio rozdrabniać bo granice naszej akceptacji dla braku poszanowania przestrzeni przez egoistycznych kierowców samochodów zostały już dawno przekroczone. Rok 2019 upłynął nam na ogromnym zdziwieniu jak niewiele znaczy dla niektórych mieszkańców miasta zieleń, chodnik czy pieszy. Egoistyczne parkowanie niszczy wszystko na swojej drodze i stwarza niebezpieczeństwo a za jego konsekwencje musimy się wstydzić przez osobami przyjeżdżającymi do nas z innych, bardziej cywilizowanych, dużych polskich miast. Każda taka parkingowa dzicz to również obraz bezczynności miejskich instytucji, który prowadzi do pozbawienia nas estetyki i zieleni. Wybierzcie z nominowanych destrukcji tę, która Waszym zdaniem jest najbardziej odczuwalna, najpaskudniejsza i najgorzej świadczy o jej twórcach.

Dzikie parkowanie przy ul. Kilińskiego
Parkowanie na płycie placu przy ul. Ogrodowej
Niszczenie trawnika przy ul. Tuwima

Nominacje w kategorii Chała roku czyli najbrzydsza realizacja:

– Ogrodzenie zabytkowego parku Klepacza od strony północnej i zachodniej

– Jakość ułożenia klinkierowej nawierzchni na ul. Jaracza

– Przebudowa komórek przy ul. Abramowskiego

– Jarmark Bożonarodzeniowy przy ul. Piotrkowskiej

Zabytkowy park Klepacza zyskał w 2019 roku nowe ogrodzenie. Możnaby przypuszczać, że skoro park jest zabytkowy to jego charakter zostanie podkreślony stylistyką ogrodzenia. I niby tak zostało zrobione ale jednak nie do końca ponieważ ogrodzenie historyzujące i stylizowane pojawiło się jedynie od strony wschodniej, pozostałe strony zyskały brzydki płot. Pikanterii dodaje fakt, że za to brzydactwo (i w pewnym sensie też dyskriminację przechodniów) odpowiada Politechnika Łódzka, która powinna prezentować wysokie poczucie estetyki. Kultowe komórki przy ulicy Abramowskiego straszyły kiedyś zaniedbaniem, teraz straszą jakością przebudowy. Niby żadnej zmiany a jednak zmiana jest, na niekorzyść, bo teraz nie mamy ani wysokiej jakości ani charakteru… Niestety, wolimy już to, co było kiedyś a wstyd z powodu zaniedbania był mniejszy niż z powodu fatalnego gustu i niskiej jakości wykonania. Jakość prac to w ogóle coś bardzo rzadko spotykanego w ubiegłym roku a zwłaszcza w przypadku przebudowy ulicy Jaracza. Nawierzchnia klinkierowa położona jest fatalnie, wytykają to już zarówno mieszkańcy jak i Radni Miejscy, jednak bez skutku, mijają miesiące a naprawy brak.

Jarmark Bożonarodzeniowy przy Piotrkowskiej natomiast to największy festiwal kiczu, brudu i tandety jaki został zorganizowany w całym poprzednim roku. Sam targ stanowiło kilka skromnych budek, a dodatkową atrakcją było wesołe miasteczko wyglądające raczej jak z horrorów. Podczas gdy inne polskie miasta prześcigają się w tworzeniu coraz to piękniejszych jarmarków bożonarodzeniowych organizatorzy i koordynatorzy łódzkiego jarmarku chyba co roku stawiają sobie do realizacji cel zupełnie odwrotny.

(To brzydsze) ogrodzenie parku Klepacza
Jarmark Bożonarodzeniowy przy ul. Piotrkowskiej
Komórki przy ul. Abramowskiego po remoncie

To już wszystkie nominacje, gratulujemy wszystkim czytelnikom, którzy dobrnęli do końca tego wpisu! Nasze szanowne Jury w Waszej osobie spokojnie może teraz udać się na obrady i narady, a my poniżej publikujemy link do głosowania. Więcej zdjęć i opisów nominowanych spraw znajdziecie w wydarzeniu na Facebooku poświęconym Plebiscytowi Hity i kity Łodzi 2019.

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2018 | Wyniki

11/03/2019

Mamy wyniki plebiscytu Hity i kity Łodzi 2018 roku! Co uznaliście za najlepszą aktywność roku w mionym roku? Z jakich wydarzeń najbardziej się cieszyliście? A co według was było najbardziej nietrafionym pomysłem i największym rozczarowaniem? Nie trzymamy dłużej w niepewności i zapraszamy do sprawdzenia jak układały się wasze głosy :)

 

HITY

 

KATEGORIA: AKTYWNOŚĆ ROKU

czyli najlepsze działanie w trosce o estetykę miasta

KATEGORIA: UCIECHA ROKU

czyli największy powód do radości

KATEGORIA: INICJATYWA ROKU

czyli najlepszy pomysł, którego realizacja wcale nie była konieczna ale jego autorzy uznali, że będzie czymś wartościowym

 

KITY

 

KATEGORIA: GORYCZ ROKU

czyli bezczynność, której nie umiemy zrozumieć, największa bezradność i przygnębiający brak postępów

KATEGORIA: TRAUMA ROKU

czyli najbardziej bolesny dla łodzian incydent

KATEGORIA: ABSURD ROKU

czyli najbardziej nietrafiony pomysł

Aktywnością Roku według was zostało Ograniczenie ilości reklam w ramach parku kulturowego ul. Piotrkowskiej, co nas niesamowicie cieszy bo dla nas też bardzo bardzo ważne jest oczyszczanie przestrzeni miejskiej z paskudnych reklam i zapobieganie instalowania nowych. Myślę, że wszyscy, którzy codziennie nad tym pracują jeszcze bardziej się zmobilizują widząc tak imponujący wynik. Najwięcej radości sprawiło wam natomiast Zabudowanie narożników skrzyżowania Zachodniej i Ogrodowej, dzięki Ogrodowa Office i Puro Hotel. Super! Patrzycie na miasto szerzej i dobrze wiecie jak architektura może znacząco poprawić estetykę fragmentu miasta. Za najlepszy pomysł uznaliście Przewodnik po Studium dla Łodzi Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, co dla nas było chyba największym (pozytywnym) zaskoczeniem. Nie sądziliśmy, że wśród naszych czytelników jest aż tyle osób, dla których edukacja w dziedzinie urbanistyki jest tak cenna. Szanujemy!

Gratulujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do powyższych zwycięskich spraw, niech docenienie naszych czytelników będzie dla was motywacją! :) Jednocześnie gratulujemy osobom, dzięki którym zrealizowano też pozostałe sprawy, bo samo znalezienie się wśród nominowanych oznaczało nasze wielkie poparcie.

Za największą bezczynność/bezradność uznaliście Lokale na dworcu Łódź Fabryczna, które kolejny rok stoją puste. Też nas boli ta sytuacja, tym bardziej, że po pierwsze lokale tutaj są naprawdę świetne, przestrzenne i dobrze oświetlone, a po drugie mieszkamy tuż obok i zauważamy deficyt lokali usługowych i handlowych w tej okolicy. Dworzec wydaje się być wręcz idealnym miejscem na zapewnienie potrzeb nie tylko mieszkańców ale też turystów, którzy często nie mają czasu iść na Traugutta, Piotrkowską lub Narutowicza, zwłaszcza z bagażami. Najardziej bolesną sprawą było według was Częściowe wyburzenie kamienicy na rogu ulic KIlińskiego i Tuwima – tutaj nie ma co nawet pisać, wszyscy dobrze znamy przyczyny tej sytuacji. Największym absurdem okazał się natomiast Mural reklamowy w pasażu Schillera. Nie wiemy czy macie bardziej zastrzeżenia do samego muralu czy do zasadności jego umiejscowienia, w każdym jednak wypadku jego pojawienie się jest niezbyt odpowiedzialną decyzją ze strony właściciela kamienicy oraz hipokryzją władz miasta, które tak przecież walczą o estetyzację parku kulturowego Piotrkowskiej a zezwalają na namalowanie tak dużej reklamy. Nie gratulujemy zwycięskim sprawom, nie gratulujemy również pozostałym nominowanym do Kitów.

Bardzo dziękujemy wam za wszystkie oddane głosy! Plebiscyt „Hity i kity Łodzi” jest nie tylko pożyteczny bo pokazuje co aprobujecie a czego nie, ale jest też świetną zabawą – nie wiem jak wy ale my się trochę uśmialiśmy zarówno rozpisując nominacje jak i sprawdzając wyniki ;) Jeśli macie ochotę z nami podyskutować o rezultacie głosowania serdecznie zapraszamy na nasz Facebook!

Więcej o idei plebiscytu oraz o nominowanych sprawach znajdziecie tutaj.

Opowieści

Neon „Wdech / Wydech”

03/03/2019

Neon. Miasto. Człowiek.
Synchronizacja.
Tu i teraz.
Wdech. Wydech.

Pionowy neon składa się tylko z dwóch słów, a mimo to jest bardzo wymowny. „Wdech” i „wydech” pulsują zgodnie z rytmem naszego oddechu ale gdy tak stoimy wpatrując się w niego szybko zauważamy, że pulsują również zgodnie z rytmem naszego miasta. Ono też tętni a my to jego tętno na codzień odczuwamy. Czasem nas ono męczy a czasem daje ukojenie.

Instalacja „Wdech / wydech” to również powrót do samej idei neonów ale zaprezentowanie jej trochę na przekór. Dawne neony reklamowe walczyły o uwagę przechodniów a ten ma za zadanie zatrzymać ich, zachęcić do refleksji i wyciszyć.

Autorami instalacji artystycznej są architekci Katarzyna Furgalińska i Łukasz Smolarczyk z pracowni SUPERGUT STUDIO z Katowic. Kuratorem projektu jest Michał Bieżyński, z Łódzkiego Centrum Wydarzeń. Zapraszamy do zatrzymania się przy skrzyżowaniu ulic Narutowicza – Sienkiewicza, szczególnie wieczorem. A jeśli nie macie okazji zajrzeć i zobaczyć neonu osobiście obejrzyjcie nasz filmik.

Dzieje się

Konkurs „Prześwity bramowe” marki Tubądzin oraz Łódzkiej Izby Architektów

02/03/2019

Wyobraźcie sobie co mogłoby powstać z połączenia potencjału miejsca i zdolnych ludzi mających pomysł jak ten potencjał wykorzystać? Tylko coś dobrego. A wyobraźcie sobie teraz, że jeden z czołowych polskich producentów płytek ceramicznych wraz z architektami organizuje studentom Akademii Sztuk Pięknych i Politechniki Łódzkiej warsztaty, na których daje im narzędzia do zaprojektowania łódzkich prześwitów bramowych, a których efektem jest konkurs z nagrodami. Piękna sprawa, z której mamy same piękne rzeczy. I ta piękna sprawa się wydarzyła.

W tym tygodniu odbył się finał konkursu „Prześwity bramowe” czyli konkursu na projekt posadzek w przejazdach bramowych kamienic przy ulicy Piotrkowskiej. Konkurs zorganizowała firma Tubądzin wraz z Łódzką Izbą Architektów, patronem całego projektu została Fundacja Ulicy Piotrkowskiej a honorowy patronat nad projektem objęła Prezydent Miasta Łodzi Hanna Zdanowska. Zadaniem uczestników było zaprojektować posadzki używając kolorowych płytek gresowych. Ceramika miała „wychodzić poza bramę”, wskazując przechodniom, że w to właśnie podwórko warto zajrzeć. Do konkursu zgłoszono około 100 projektów, każdy z nich zupełnie inny, każdy z zupełnie inną wizją. Ciężko nawet powiedzieć, który jest najlepszy bo każdy tworzy totalnie inny świat i każdy z tych światów jest równie wciągający. Oczywiście nie mogło nas zabraknąć na wystawie konkursowej, poniżej publikujemy kilka zdjęć prac.

Bardzo doceniamy zaangażowanie marki Tubądzin, którą znacie już zapewne z innowacji podwórko Narodziny Dnia. Będziemy pełni nadziei czekać aż władze miasta wykorzystają to zaangażowanie i zrealizują również któreś z projektów konkursowych na prześwity bramowe. Życzymy też miastu więcej takich działań i więcej inicjatorów takich konkursów.

Gratulujemy wszystkim uczestnikom pięknych prac a laureatom czyli Annie Malickiej, Agacie Blatkiewicz i Monice Mamos najwyższych miejsc na podium.

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2018 | GŁOSOWANIE

24/02/2019

Witamy Was serdecznie w pierwszym plebiscycie „Hity i kity Łodzi”! To pierwszy plebiscyt, w którym wybieramy wspólnie najlepsze i najgorsze rzeczy minionego roku, blaski i cienie naszej łódzkiej rzeczywistości oraz powody do dumy i do wstydu. Ten humorystyczny plebiscyt ma za zadanie w nieskrępowany sposób pokazać co łodzianie polubili a czego nie, co im się najbardziej spodobało a co uważają za nietrafiony pomysł.

W głosowaniu wyłonimy zwycięzców w 6 kategoriach: Aktywność Roku, Uciecha Roku, Inicjatywa Roku oraz Gorycz Roku, Trauma Roku i Absurd Roku. Jeśli jeszcze nie poznaliście całej listy nominowanych koniecznie ją sprawdźcie i przeczytajcie nasze krótkie uzasadnienie!

ZOBACZ NOMINACJE

Głosowanie trwa od 24 lutego do 9 marca a wyniki poznamy 11 marca.

Zapraszamy do oddania głosu i życzymy miłej zabawy!

GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE. Dziękujemy za wszystkie głosy!

Rozważania

Z czym kojarzy się Łódź? Wyniki naszej sondy

11/02/2019

Zastanawialiśmy się jak mieszkańcy Łodzi obecnie postrzegają Łódź, z czym najbardziej im się kojarzy łódzka codzienność i czy są to dość pupularne określenia czy też skojarzenia bardzo osobiste. Czy Łódź nadal postrzegana jest jako miasto smutne i zaniedbane czy wręcz przeciwnie – miasto postępu, perspektyw i nowych inwestycji? Poprosiliśmy więc naszych obserwatorów na Facebooku i Instagramie aby wymienili swoje 3 pierwsze skojarzenia z Łodzią. Mogło to być dosłownie wszystko – ulice, budynki, postacie, kolory czy emocje – ważne żeby wyszły prosto z serca.  Zebraliśmy odpowiedzi 100 osób w chmurę pojęć, którą publikujemy poniżej. Częstotliwość pojawiania się słów odzwierciedlona jest w ich rozmiarze: im częściej słowo pojawiało się wśród odpowiedzi tym większy rozmiar ma słowo. Ciekawe czy wyniki naszej sondy Was zaskoczą czy też nie ;)

Jak widać Łódź jest bardzo różnorodna i pełna sprzeczności, na szczęście jednak większość haseł ma pozytywny wydźwięk. Cały czas dość mocno kojarzona jest z ulicą Piotrkowską i Manufakturą. Bardzo wysoko uplasował się również znany cytat z filmu „Ajlawju” ;) Niewiele skojarzeń natomiast pojawiło się ze stajnią jednorożców i to chyba jest jedno z naszych największych zaskoczeń.

Wasze odpowiedzi czytaliśmy z wielkim zaciekawieniem – zwłaszcza miło było przeczytać, że z naszym miastem kojarzą się Wam też magiczne i metaficzne rzeczy. Największą radość wywołała w nas odpowiedź „ja” bo to trochę tak jak jest z nami, my to Łódź :)

Jeśli ktoś nie miał okazji jeszcze podać swoich 3 skojarzeń zapraszamy do podzielenia się nimi w komentarzu pod tym postem a jeśli interesuje Was więcej sond, ankiet i trochę filozoficznych rozważań to zapraszamy do naszej grupy na Facebooku.

Opowieści

Narodziny Dnia przy Więckowskiego

24/08/2018
Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (4)

Długo czekaliśmy na odsłonę, kolejnego po Pasażu Róży, artystycznego podwórka. Wreszcie dziś dokonano uroczystego odsłonięcia instalacji, która wprowadza surrealistyczny akcent do Łodzi i udowadnia, że sztukę można świetnie wpisać w miejską przestrzeń.

W ostatnim czasie łódzka rzeczywistość zaserwowała nam pewne niefortunne zdarzenia estetyczne. Mural reklamowy w pasażu Schillera pokazał, że komercyjnym działaniem łatwo jest niekorzystnie wpłynąć na obraz fragmentu ulicy Piotrkowskiej a absurdalny motyw jednorożca postawił pod wielkim znakiem zapytania kierunek, w jakim podąża promocja miasta. Na szczęście pojawiła się spora przeciwwaga do wspomnianych pomyłek, która może być cudownym przykładem na to, że można wielką sztukę wpisać w przestrzeń miejską jednocześnie nie odbierając jej wartości. Właśnie dzięki takim inicjatywom warto wierzyć w Łódź.

W ramach projektu „Mia100 Kamienic” Urząd Miasta Łodzi zaprosił do współpracy Wojciecha Siudmaka – polskiego malarza światowej sławy, głównego przedstawiciela realizmu fantastycznego. Na elewacji budynku przy Więckowskiego 4 zamieszczono wielkoformatowe gresy, o powierzchni zajmującej 350 mkw., na których znalazły się reprodukcje dwóch obrazów artysty: „Narodziny Dnia” i „Ptaki w Raju”. Wykonawcą konstrukcji jest Ceramika Tubądzin. Ze spokojnym sumieniem możemy stwierdzić, że gdy przestąpimy front kamienicy przy Więckowskiego 4 instalacja artystyczna zabierze nas do magicznego świata, w którym wszystko jest możliwe.

Dzieła Wojciecha Siudmaka przepełnione są fantazją i symboliką. George Lucas powiedział o jego pracach: „Jego cudowna sztuka rysunku i  jego wyczucie światła i cienia, nadają jego wizjom wielką głębię i  rozszerzają bogaty wachlarz kolorów i materii. W jego dziełach jest spokojna siła i nieskończona przestrzeń do poznawania i  wyobrażania”. Nie można się z tymi słowami nie zgodzić, prace Siudmaka są wyjątkowo lekkie, dzięki umiejętnemu stosowaniu światła, cienia i trójwymiarowych złudzeń. Bardzo ciekawa jest jego symbolika – niebanalna bo wyjątkowo osobista. Sam artysta powtarza też, że wszyscy możemy przekroczyć niepokonalne bariery, a możemy to zrobić marzeniami. Nie mogliśmy sobie więc wymarzyć lepszego autora dla architektonicznej opowieści o fantastyce.

Zaangażowanie tak znakomitego artysty w inicjatywę stworzenia artystycznego podwórka praktycznie gwarantowało sukces tego przedsięwzięcia jednak zaimplementowanie tak niebezpośredniego świata pełnego magii w dużą powierzchnię podwórka łódzkiej kamienicy rodziło wiele wątpliwości. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, w podwórku przy Więckowskiego 4 znakomicie udało się stworzyć baśniowy klimat, który w żaden sposób nie ośmiesza budynku. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że przy tak pięknej bazie jak to wyremontowane z wyczuciem smaku podwórko baza do artystycznych działań była wręcz idealna, ale pamiętajmy, że nawet najbardziej elegancki charakter można zepsuć niekorzystnie dobranymi środkami wyrazu lub kolorystyką. Tutaj wszystko gra, obrazy pasują do elewacji budynku, są subtelne i ciekawie rozplanowane. Widać, że Łódź ma świetne predyspozycje do łączenia malarstwa i grafiki z architekturą, sukces natomiast zależy w ogromnym stopniu od opowiedniego doboru artysty. Mamy wielkie szczęście, że w tym przypadku tak właśnie się stało i zaproszono osobistość, która potrafiła łódzką architekturę zgrabnie przekształcić w surrealistyczną instalację. Bardzo życzylibyśmy sobie i całemu miastu tak pięknie wkomponowanej sztuki.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć, a jeszcze bardziej zapraszamy do oglądania podwórka osobiście i podzielenia się z nami wrażeniami. Na koniec zostawię Wam informację, jaką w prześwicie bramowym pozostawił wszystkim sam artysta: „Zwiedzających proszę, by pamiętali, że nie sposób przewidzieć, w którym zakątku tego fantastycznego miasta może zacząć się najbardziej fantastyczny dzień ich życia”. To jedno zdanie może uświadamiać, że Łódź faktycznie jest miastem na granicy dwóch światów: tego realnego – bo mamy problematyczną pozostałość sprzed lat, którą trudno jest naprawić – i fantastyki – potrzeba bowiem nadludzkiej magicznej siły aby podnieść miasto z upadłości, i my w Łodzi tę siłę mamy. Podejrzewamy, że Wojciech Siudmak dokładnie to wie i postarał się to wszystkim delikatnie pokazać. Jesteśmy z tego bardzo dumni.

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (3)

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (8)

Artystyczne podwórko w Łodzi Wojciech Siudmak (2)

 

Rozważania

Kreskówka historyczna w pasażu Schillera

20/08/2018
Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (2)

Jedna z najsłynniejszych pustych ścian w Łodzi zmienia właśnie swój wygląd. Pustka o powierzchni 731 mkw., na której zagospodarowanie właściciel przez wiele lat nie miał funduszy i pomysłu, zamienia się właśnie w mural reklamowy.

Pasaż Schillera to jedno z najważniejszych punktów na mapie Łodzi i zawsze powtarzamy, że jego potencjał jest zupełnie niewykorzystany. Niestety nie jest to przestrzeń łatwa, wymaga totalnej przebudowy i sensownych rozwiązań, które nie tylko ją uestetyzują ale rozwiążą jej problemy. Jedną z najbardziej kłopotliwych kwestii jest pusta ściana szczytowa nieruchomości przy Piotrkowskiej 114, która jest bardzo widoczna z każdej strony i w znaczący sposób wpływa na wygląd fragmentu pasażu Schillera i ulicy Piotrkowskiej. Już nie będzie ona straszyć pustką i odrzucać bazgrołami, ma natomiast szansę zniechęcać z kilku innych powodów.

Lepsze nie jest najlepsze czyli półśrodki

Na naszym facebooku nawiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Pojawiła się zarówno ostra krytyka muralu jak i spore zdziwienie spowodowane naszą krytyką. Zasugerowano nam, że powinniśmy się przecież cieszyć z tego, że ściana przestanie być wreszcie czymś w rodzaju toalety miejskiej, i że każda zmiana jest przecież dobra. Nie zgadzamy się z tym i wyjaśniamy dlaczego.

Otóż jesteśmy wielkimi zwolennikami zmian. Jednocześnie jesteśmy wielkimi przeciwnikami niekorzystnych zmian. Według nas zmiana jest korzystna jeśli w jej wyniku otrzymujemy najlepszą wersję czegoś, a nie trochę lepszą wersję czegoś. Pusta ściana szczytowa to nie jest zjawisko naturalne w przestrzeni miejskiej i wymaga całkowitego przeobrażenia. Ściana na nieruchomości przy Piotrkowskiej 114 to wielka odpowiedzialność i wymaga kompleksowych rozwiązań, zupełnie innych niż mural.

Poza tym, obowiązuje tu Park Kulturowy, który wypracowany został po to, aby rozprawić się z reklamami. Zakazane jest więc wieszanie banerów ale… murale reklamowe są już możliwe do stosowania. Ta niekonsekwencja zdecydowanie nie znajduje u nas poparcia.

Najlepsze rozwiązanie za drogie i zbyt odważne

Najlepszym rozwiązaniem byłaby zabudowa, o czym pisaliśmy już tutaj, która mogłaby zarabiać na siebie i być innowacyjną atrakcją miejską. Mogłyby znaleźć się tam niewielkie lokale gastronomiczne, pracownie artystyczne oraz informacja turystyczna z punktem widokowym, którego z pewnością Piotrkowskiej brakuje. Działka jest własnością miasta a miasto Łódź nie jest jeszcze gotowe na tak niesamowicie innowacyjne rozwiązania, choć już od dawna w Polsce takie rzeczy się robi. Bardzo nad tym ubolewamy bo pasaż Schillera bardzo zasługuje na innowacje. Propozycja właściciela budynku wydała się dla miasta bardzo atrakcyjna – namalowanie muralu jest przecież najprostszą drogą do polepszenia sytuacji tylko, że jednocześnie jest drogą najmniej ambitną, która zmieni jedynie obraz, nie dając innej wartości przestrzennej. Co gorsza, takie rozwiązanie zmieni obraz z pustki i nicości na coś, co ja nazywam od dziś 'kreskówką historyczną'.

Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (1)

Niesubtelne nawiązanie do historii czy brutalny atak na widza?

Kiedy patrzę na ten mural tak naprawdę nie wiem co się dzieje. Dzieje się zbyt wiele. Ilość ukazanych tu elementów jest zupełnie nieadekwatna do okolicy. Tak bardzo chcemy w Łodzi aby ulica Piotrkowska miała elegancki charakter i była naszą chlubą, dlaczego więc ją ośmieszamy czymś, co niepotrzebnie udaje rzeczywistość? Właściciel przekonuje, że mural ma wysoką wartość estetyczną bo związany jest z jego posesją, odważnie stwierdził nawet, że ma większą wartość artystyczną niż „niektóre bohomazy, które powstały w ramach galerii Urban Forms”. Zerknijmy więc na atrakcje, które znalazły się na muralu, oto niektóre z nich:

– okna, w których odwzorowano wnętrza znajdujące się po drugiej stronie ściany;

– salon fryzjerski, który działa obecnie;

– zakład luster, który mieścił się tutaj przed wojną;

– budynek dawnej hali targowej (ten, w którym zlokalizowany był Atlas Sztuki);

– panowie ciągnący bryłę lodu z lodowni, która kiedyś znajdowała się w hali targowej;

– kino objazdowe „Raj” czyli kino dziadka właściciela kamienicy;

– dziadek i babcia właściciela kamienicy, wpuszczający ludzi do kina.

Do tego wszystkiego jeszcze kilka innych postaci oraz główny punkt programu: ckliwa reklama Onetu, poruszająca temat niepodległości Polski, który umieszczony w tej kreskówce nie dość, że traci na powadze to jeszcze potęguje kicz. Onet na scenie kinoteatru? Jaką wartość ta reklama wprowadza w historię posesji? Według mnie historia posesji stała się w tym przypadku karykaturą historii posesji.

Rozumiem, że właściciel chciał pochwalić się swoją nieruchomością i jej historią ale nie rozumiem czemu uraczył nas nią aż tak bardzo. Tu jest budynków za dużo, ludzi za dużo, jest nawet sztuczne niebo (?!). Moim zdaniem brakuje na tej ścianie jeszcze orszaku, kilku klaunów, baniek mydlanych, waty cukrowej, przemarszu żołnierzy i ewentualnie (ale niekoniecznie) statku Krzysztofa Kolumba. Ponadto namalowanie budynku, który nie został wyburzony, istnieje obecnie w podwórzu nieruchomości i każdy może go zobaczyć, jest już conajmniej dziwne. Najwyraźniej właściciel zamiast zaprosić mieszkańców na swoją posesję w ramach budowania pozytywnego wizerunku i realnie prezentować wartość swojego bardzo ładnego podwórka wolał jedynie wszystkim pokazać namalowaną wartość swojego podwórka.

Co ciekawe, właściciel i zarządca sami przyznali, że mural jest kiczowaty, dlatego, że dużo kiczu jest w historii tego miejsca. Mam więc rozumieć, że kicz uzasadnia kolejny kicz? To ma być argument?

Trzeba pamiętać też o tym, że my, mieszkańcy, nie dowiemy się o całej historii posesji raz czy dwa a będziemy ją widzieć wielokrotnie, za każdym razem korzystania z pasażu. Natomiast tak wyraziste motywy mają to do siebie, że bardzo szybko się „przejadają” a kiedy to następuje zamiast być dla ludzi neutralne zaczynają ludzi męczyć. Ciekawe jaki będzie odbiór malunku za rok, dwa czy trzy? Po prostu będziemy mieć go dość.

Egoizm własnościowy w kreowaniu przestrzeni

Nieruchomość, jak każda, musi zarabiać, m.in. na podatki i remonty. Właściciel budynku uważa, że zrobił wszystko co trzeba – zaangażował dobrą firmę wykonawczą, zastosował się do zaleceń konserwatora a biuro architekta miasta zatwierdziło projekt. Oczywiście, każdy ma prawo zrobić co chce ze swoją własnością ale czy jeśli własnością jest fragment przestrzeni miejskiej a nie dywan w salonie nie warto skonsultować go z faktycznymi użytkownikami tej przestrzeni? Posiadanie tak wielkiej i widocznej ściany według nas jest odpowiedzialnością za kawałek przestrzeni i za jej użytkowników. Jeśli chcemy wnieść coś, z czym ludzie będą czuli się komfortowo wypada się z nimi spotkać i zadać im kilka pytań albo zrobić ankietę internetową. Wypada pokazać trzy projekty, celem wyboru najlepszego. To by było miłe i to by było sprawiedliwe. To by było przyznanie, że ta ściana służyć ma mieszkańcom a nie tylko prezentować właściciela. Niestety w Polsce jeszcze długo będzie panować przekonanie, że 'co moje to moje i nikt nie ma prawa mi się w to wtrącać', a jeśli już ktoś coś skrytykuje to pada wtedy magiczne „o gustach się nie dyskutuje”, co ucina wszelką dyskusję. I dlatego właśnie Polska wygląda jak wygląda.

Powstanie tego muralu tylko potwierdza dziwną karuzelę absurdów. Niedługo rozpocząć ma się przebudowa pasażu Schillera, naturalnym wydaje się więc fakt, że należy na ostateczne projekty zaczekać aby wiedzieć czy mural wpasuje się w nową okolicę. Całkiem dobrym pomysłem byłaby współpraca z projektantami przebudowy, która zagwarantowałaby jakąś spójność. Niestety tak się nie dzieje. Jeśli jeszcze do takiego „wolnoć Tomku w swoim domku” dodamy brak wyczucia i smaku recepta na karykaturę gotowa.

.

W całej sprawie tego malunku bardzo rzuca się w oczy ograniczenie postrzegania. Niektórzy nie są w stanie patrzeć szerzej, wielowymiarowo. Właściciel posesji zaserwował nam mural, który nie jest zbyt dobrze wpasowany w kontekst przestrzeni. Na dodatek on nie widzi nic niekorzystnego w reklamie nie pasującej do malunku czy okolicy bo przecież taka sama reklama Onetu pojawia się w telewizji. Tylko, że Piotrkowska i pasaż Schillera to nie są odbiorniki telewizyjne, na które można przenieść wszystko zewsząd i w których można zmienić kanał jeśli reklamy nas drażnią.

O ile jeszcze nie wymagamy od wszystkich właścicieli kamienic dobrego gustu i umiaru to władze miasta powinny taką radosną szaloną twórczość jakoś przystopować a odpowiedni sztab specjalistów powinien propozycję takiego muralu odpowiednio zweryfikować pod kątem przestrzennym. Tymczasem, bądźmy szczerzy, władzom na rękę była właśnie taka opcja malunkowa – najmniej ambitna ale najprostsza do realizacji. Bardzo ubolewamy, że nie jest to najlepsza odpowiedź na problemy pasażu Schillera, a jedynie sposób na ich chwilowe uśpienie. Tymczasowość rozwiązań zupełnie do nas nie przemawia. Obawiamy się natomiast co będzie później, jaki obraz będzie współtworzyć ten mural razem z nowym wcieleniem pasażu i czy tuż obok jego nowej, odświeżonej wersji nie będzie wyglądał jeszcze bardziej nieadekwatnie?

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Rafał Tomczyk

Opowieści

Skandynawski design w łódzkich kamienicach | Scandilove

26/07/2017

Zapewne niewielu z Was wie, że poza „fabryczną” zawodowo zajmujemy się również dekoracją i fotografią wnętrz dlatego wnętrza są jedną z najważniejszych dziedzin w naszym życiu. Skoro tak bardzo nas ta dziedzina interesuje a Was bardzo interesuje Łódź postanowiłam, że będę się z Wami dzielić najpiękniejszymi łódzkimi wnętrzami.

Podglądamy ich działalność już od jakiegoś czasu jednak dopiero całkiem niedawno mieliśmy okazję zobaczyć efekty ich pracy na żywo. Scandilove jest nietypową agencją nieruchomości. Oferuje mieszkania na wynajem i sprzedaż ale zanim to nastąpi aranżuje ich przestrzeń na nowo, według skandynawskiej estetyki, zachowując przy tym możliwie jak najwięcej oryginalnych elementów wystroju. Wynikiem ich pracy są nowoczesne mieszkania z wyjątkowym charakterem oraz z wyposażeniem od najlepszych polskich marek – nic więc dziwnego, że oferty stają się nieaktualne już chwilę po publikacji a o ich mieszkaniach piszą najlepsze magazyny. Działalność Scandilove ma jeszcze jeden atut – przełamuje stereotypy i pozytywnie wpływa na postrzeganie nieruchomości w łódzkich kamienicach.

Zebraliśmy zdjęcia kilku mieszkań z oferty Scandilove, prezentujemy je poniżej a jesli chcecie być na bieżąco z ich aktywnością zapraszamy tutaj.

Zdjęcia: własność Scandilove

 

 

Opowieści

Studzienka w morzu detali

25/11/2016
Pałac Juliusza Kindermanna 02

Wille należące do wielkich rodów fabrykanckich zawsze imponują bogactwem detali. Nie tylko Poznańscy i Scheiblerowie wzbudzają podziw dekoracją swoich wnętrz, również u Kindermannów możemy zobaczyć wysublimowanie, dbałość o małe elementy i chęć wyróżnienia się.

Prócz najbardziej znanej willi Kindermanów – willi Leopolda, która słynie z secesyjnego przepychu – poznać trzeba willę Juliusza Kindermanna, mieści ona bardzo dużo ciekawych elementów, które mogą nam wiele powiedzieć o swoich dawnych właścicielach. Jak zapewne wiecie na fasadzie budynku znajduje się wyjątkowa mozaika projektu wiedeńskiego malarza Hansa Aloisa Schrama, wykonana przez słynny wenecki warsztat Andrea Salvatiego, opowiadająca o handlu bawełną. W środku budynku tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że rodzina Kindermannów bardzo upodobała sobie mozaiki.

Zaraz przy wejściu, na klatce schodowej willi przy Piotrkowskiej, naszym oczom ukazuje się piękna studzienka, dekorowana barwnymi kamieniami i drobnymi elementami mozaikowymi. Ród Kindermannów lubował się w studzienkach, znajdziemy je również tutaj na piętrze oraz w willi Adolfa Kindermanna. Ale ta jest wyjątkowa bo zdobiona w motywy morskie. Ryby, związane z żywiołem wody, sa symbolem narodzin, nieśmiertelności, chrztu ale też obfitości, mądrości i odrodzenia. Muszle kojarzone są z ponownymi narodzinami i ze szlachetnością pereł a wykorzystywane kiedyś przez pielgrzymów jako czarki do nabierania wody stały się też symbolem duchowej podróży.

Nie wiemy co było bezpośrednim powodem pojawienia się takich dekoracji na tej studzience ale z pewnością poznawanie takich kunsztownych drobiazgów umożliwia nam wszystkim swego rodzaju duchowe podróże: zarówno podróż w czasie do historii sztuki, do mody jaka niegdyś panowała w łódzkiej dekoracji wnętrz, jak i podróż po różnorodności doznań estetycznych, jakie serwuje nam nasze miasto. W tej willi jest jeszcze sporo istotnych elementów (kolumny, witraż, sklepienia), zapraszamy do ich poznania na nasz facebook :)

palac-juliusza-kindermanna-2palac-juliusza-kindermanna-4palac-juliusza-kindermanna-1palac-juliusza-kindermanna-3

fot. Marta Ostrowska

Opowieści

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

10/11/2016
Kamienica Meyera Łódź 04

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Odkrywanie, Opowieści

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016
Kamienica Dom pod Atlasami 01

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Opowieści

Wschodnia 61

18/01/2016

To, co mamy Wam poniżej do pokazania jest dowodem na to, że w naszym mieście potrafi się docenić historyczną i architektoniczną wartość.

Z inicjatywy rodziny Zagórowskich powstał projekt dotyczący ulicy Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem modernistycznej kamienicy pod nr 61, której od blisko 70 lat rodzina jest właścicielem. W ramach projektu powstało kilkanaście rysunków, folder oraz książka przedstawiająca dzieje kamienicy w kontekście historii ulicy i całego miasta. Zebrane materiały i archiwalia pozwoliły nakreślić charakterystykę tego ciekawego obiektu, wybudowanego w 1937 r. jako nowoczesny i luksusowy budynek mieszkalny. Dodatkowo obraz samej kamienicy ożywiają ciekawe, choć niekiedy tragiczne losy ich kolejnych właścicieli i lokatorów. Projekt został stworzony przez dwóch absolwentów łódzkich uczelni: Piotra Jakóbowskiego – absolwenta architektury, działającego również w dziedzinach projektowania grafiki czy rysunku, oraz Piotra Bulskiego – historyka zajmującego się m. in. historią miasta Łodzi. Poniżej prezentujemy kilka zdjęć obrazujących projekt. Książka utrzymana jest w minimalistycznej ale konkretnej stylistyce, mającej na celu jak najbardziej klarowne ukazanie najważniejszych cech charakterystycznych budynku ale nie pozbawiona jest walorów estetycznych. Ma tylko jeden minus – wydano ją niestety jedynie w kilku egzemplarzach, na prywatne potrzeby właścicieli kamienicy. Nie każdy z nas może ją oglądać ale świadomość, że prywatny właściciel zrealizował taki pomysł jest naprawdę budująca i podnosi wiarę w docenienie genialnych projektów. Państwu Zagórowskim należą się wielkie brawa. Nie musieli ale sami z własnej inicjatywy chcieli poświęcić swojemu budynkowi publikację, tym samym tworząc dla siebie niezwykłą pamiątkę. Brawa należą się również realizatorom projektu – architektowi Jakóbowskiemu i historykowi Bulskiemu, dobra robota panowie! Kto wie, być może rozpoczęliście nowy, ciekawy etap w procesie odnowy i odbudowywania tożsamości miasta. Czekamy na więcej takich projektów :)

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
– fot. Piotr Jakóbowski

Opowieści

Anioły i demony

03/01/2016
Anioły i demony Klatka schodowa Łódź 01

Przy ulicy Gdańskiej stoi narożna kamienica, której wnętrza skrywają piękne zdobienia. Według informacji jakie znaleźliśmy w archiwach państwowych kamienicę postawili Abram Geliebter i Jakub Joskowicz, według projektu Gustawa Landau-Gutentegera. Budynek powstawał przez kilka lat, najpierw wybudowano niewielką część od strony ulicy Gdańskiej a póżniej dłuższą część od strony al. 1 Maja. Na przestrzeni lat zmieniały się trendy i fascynacje, zmieniał się również styl samego architekta Landau-Gutentegera. Zapewne dlatego w tym budynku możemy teraz oglądać wnętrza o dwóch różnych charakterach. Przedsionek od strony Gdańskiej utrzymany jest w stylu neorenesansowym, ozdobiony pięknym bajecznym sufitem z motywami kwiatów, owoców, łabędzi i postaci ze skrzydłami. Soczyste owoce, świeże kwiaty i czuwający Aniołowie tworzą to wnętrze pozytywnym i przyjaznym. Natomiast drugi przedsionek, prowadzący do drugiej klatki schodowej, ma charakter ponury i mroczny. Wnętrze utrzymane jest w stylu secesyjnym, w ciemniejszych barwach, z motywami roślinnymi i geometrycznymi. Zarówno sufit jak i ściany zdobią precyzyjnie wykonane mozaiki. O ile pojawienie się we wnętrzach motywów, o których wspomnieliśmy możemy łatwo zinterpretować to jednego elementu rozszyfrować nie potrafimy. Przy suficie drugiego przedsionka znajduje się tajemnicza mozaika przedstawiająca postać, grającą na dwóch trąbkach, a u jej boków widać jeszcze dwie brodate postacie. Ta scenka przywodzi na myśl boga greckiego Dionizosa, który szczególnie upodobał sobie muzyczną rozrywkę i który otaczał się brodatymi satyrami ale może to być mylne skojarzenie. Dokładne zdjęcie tychże postaci znajdziecie u podróżnika i wielbiciela klatek schodowych – Klatkowca – pod tym adresem ;) koniecznie zajrzyjcie i dajcie znać co o tych postaciach myślicie :)

Więcej naszych fotografii z tego miejsca ukaże się na facebooku, opublikujemy tam zarówno zdjęcia obydwu przepięknych sufitów jak i klatek schodowych tego budynku.

Anioły i demony 01 Anioły i demony 02 Anioły i demony 03Anioły i demony 04Anioły i demony 05

– fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –