Kategoria: Rozważania

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2019 | Wyniki

17/03/2020

Mamy wyniki plebiscytu Hity i kity Łodzi 2019 roku! Co uznaliście za najlepszą aktywność roku w mionym roku? Z jakich wydarzeń najbardziej się cieszyliście? A co według was było najbardziej nietrafionym pomysłem i największym rozczarowaniem? Nie trzymamy Was dłużej w niepewności i zapraszamy do sprawdzenia jak układały się Wasze głosy. Przypomnijmy, że w tym roku wybieraliście najlepsze i najgorsze sprawy w dziesięciu kategoriach – pięciu dla hitów: Aktywność roku, Uciecha roku, Inicjatywa roku, Atrakcja roku i Przemiana roku oraz pięciu dla kitów: Gorycz roku, Trauma roku, Absurd roku, Destrukcja roku i Chała roku. Poniżej prezentujemy procentowe wyniki dla każdej z kategorii.

Jak się okazuje najlepszą aktywnością miejską było według Was posadzenie dużych drzew w centrum, najbardziej cieszyliście się z rozpoczęcia rewitalizacji obszarowej ale prawie tak samo mocno uradowało Was ocalenie neonu Łódź Fabryczna przed wyjazdem do Warszawy. Ze wszystkich inicjatyw doceniliście najbardziej oczyszczenie elewacji Domu Handlowego „Domus” z banerów reklamowych – to wspaniała wiadomość dla zarządcy budynku oraz dla właścicieli lokalu Woda Sodowa, którzy zaangażowali się w sprawę walki z banerami bardzo mocno. Największą atrakcją dla Was został neon „Wdech / Wydech” a najlepiej zrealizowaną przemianą remont parku Sienkiewicza :) Krótko podsumowując i upraszczając Wasz wybór prawdziwymi hitami poprzedniego roku są dla Was drzewa, rewitalizacja, czyste elewacje, neony i estetyka parku Sienkiewicza :) Gratulujemy więc z ogromną radością wszystkim zwycięzcom!

Jeśli chodzi natomiast o sprawy negatywne największą goryczą okazał się dla Was przedłużający się remont al. Śmigłego – Rydza ale widać też, że po raz kolejny mocno zawiodły Was puste lokale na dworcu fabrycznym. Najbardziej traumatyczne było dla Was działanie Obszarowego Systemu Sterowania Ruchem a najbardziej absurdalne zawieszenie kolejnych połączeń lotniska Łódź Lublinek. Ze wszystkich destrukcji najczęściej wybieraliście dewastacje świeżo wyremontowanych ulic w centrum, co tylko potwierdza fakt, że najbardziej irytujący jest brak chęci utrzymania porządku w miejscu, w którym ten porządek utrzymać jest najłatwiej. Tytuł chały roku zdobyła natomiast jakość ułożenia nawierzchni na ulicy Jaracza. Mamy nadzieję, że takich kitów jak te wymienione powyżej z roku na rok będzie w Łodzi coraz mniej a zdobyte w tym roku tytuły będą dobrą przestrogą zarówno dla miasta jak i prywatnych inwestorów.

Bardzo dziękujemy Wam za wszystkie oddane głosy, które razem stworzyły nam ciekawe podsumowanie minionego roku. Jeśli macie ochotę z nami podyskutować o rezultacie głosowania serdecznie zapraszamy na nasz Facebook. Więcej o idei plebiscytu oraz o nominowanych sprawach znajdziecie tutaj. Do następnego!

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2019 | Nominacje

18/02/2020

„Hity i kity Łodzi” to plebiscyt, w którym wybierane są najlepsze i najgorsze sprawy minionego roku, powody do dumy i do wstydu, blaski i cienie łódzkiej rzeczywistości. W głosowaniu internetowym wskażecie które aktywności w mieście uważacie za najładniejsze, najciekawsze lub najbardziej pożyteczne, a które za nietrafiony lub źle zrealizowany pomysł. „Hity i kity Łodzi” to z jednej strony wyrażenie uznania dla wysiłku miejskich instytucji oraz prywatnych inwestorów, dzięki którym pozytywnie zmienia się oblicze Łodzi, a z drugiej zwrócenie uwagi na bylejakość rozwiązań, którą często jesteśmy zmuszeni zaakceptować a która negatywnie wpływa na komfort korzystania z przestrzeni miejskiej. Chcemy za pomocą plebiscytu motywować do szukania coraz to lepszych rozwiązań i stawiania wyżej poprzeczki osobom odpowiedzialnym za miasto bo jeśli nie będziemy bardziej wymagający nie doświadczymy lepszej jakości.

Tegoroczna edycja plebiscytu składać się będzie łącznie z dziesięciu kategorii – pięciu dla hitów: Aktywność roku, Uciecha roku, Inicjatywa roku, Atrakcja roku i Przemiana roku oraz pięciu dla kitów: Gorycz roku, Trauma roku, Absurd roku, Destrukcja roku i Chała roku. Tegoroczne głosowanie rozpocznie się 22 lutego i potrwa do 14 marca, wyniki natomiast ogłosimy 17 marca. Poniżej przedstawiamy wszystkich kandydatów wraz z krótkim uzasadnieniem i kilkoma zdjęciami.

Nominacje w kategorii Aktywność roku czyli najlepsza aktywność w trosce o zwiększenie estetyki w mieście:

+ Posadzenie dużych drzew przy ulicach Jaracza, Traugutta, Tuwima i Nawrot

+ Montaż słupków przy ul. Kilińskiego (od Narutowicza do Traugutta) i przerwanie dewastacji

+ Odbudowa i remont willi „Szuflandia”

+ Generalny remont pałacu Steinertów

+ Policja na placu Dąbrowskiego i mandaty dla nielegalnie parkujących kierowców

W ciągu całego roku 2019 zyskaliśmy w mieście bardzo niewiele drzew i zdecydowanie oczekujemy od władz miasta w kolejnym roku więcej zaangażowania w tej kwestii, ale bardzo doceniamy fakt, że podczas przebudowy ulic Jaracza, Traugutta i Nawrot posadzono duże drzewa – każde takie drzewo to nie tylko zwiększenie estetyki ulicy ale przede wszystkim inwestycja w zdrowie mieszkańców. Takie nasadzenia powinny stać się już standardem podczas każdej przebudowy ulicy, bez wyjątku, z każdym rokiem powinniśmy nawet pobijać własne łódzkie ilościowe rekordy.

Remont budynku również poprawia estetykę jakiegoś fragmentu miasta a w ubiegłym roku wypiękniały dwa bardzo cenne dla łodzian obiekty. Odbudowana i odnowiona została willa Edwarda Hentschela, która zagrała Rzeczpospolitą Krasnoludową w filmie „Kingsajz” oraz  generalnie wyremontowany został pałac Steinertów. Na obydwie metamorfozy wszyscy bardzo czekaliśmy i mamy nadzieję, że każda z nich będzie dobrym przykładem dla całej swojej okolicy.

Przez ponad rok przy ulicy Kilińskiego, na sporym odcinku od ulicy Narutowicza do Traugutta, musieliśmy chodzić po błocie i mieć na uwadze, że możemy zostać potrąceni przez samochód chociaż byliśmy na chodniku. Egoistyczni kierowcy samochodów uklepali wszystkie trawniki, a piachem i błotem zabrudzili wszystkie chodniki. Wjeżdżając po przejściach dla pieszych i jadąc wzdłuż chodnikiem narażali pieszych na niebezpieczeństwo. Na szczęście łódzkie instytucje postanowiły zapobiec dalszej degradacji montując słupki uniemożliwiające samochodom wjazd, i choć zrobiły to zdecydowanie za późno pozostawiając nam już jedynie klepiska i chodniki w błocie, to i tak bardzo chcielibyśmy docenić i wyróżnić ich działanie, które zarówno zapobiegnie dalszej dewastacji jak i umożliwi pieszym normalne i bezpieczne poruszanie się. Liczymy również po cichu na to, że zostaną tu rekultywowane trawniki – skoro zezwalano na ich niszczenie powinno się je teraz przywrócić. Oczywiście w przyszłości instytucje powinny takim sytuacjom zapobiegać albo interweniować wcześniej ale bardzo doceniamy uporządkowanie przestrzeni tak dużego obszaru i przede wszystkim jesteśmy przeszczęśliwi, że wreszcie dostrzeżono potrzeby pieszych.

W ogóle jakiekolwiek większe działania uświadamiające dziko parkującym kierowcom, że robią źle są u nas w Łodzi sprawą nadal sporadyczną. Właśnie dlatego chcemy wyróżnić w tym roku zmasowany przyjazd Policji na plac Dąbrowskiego i ukaranie parkujących na płycie placu mandatami. Chcielibyśmy tą nominacją przekazać, że ta jednostkowa akcja, o której sporo pisano w Internecie, powinna być standardem w cywilizowanym kraju bo bez egzekwowania porządku i stosowania się do zasad nie będziemy mieć wokół siebie porządku i stosowania się do zasad.

Duże drzewa przy ulicy Traugutta
Słupki przy ulicy Kilińskiego

Nominacje w kategorii Uciecha roku czyli najszczęśliwsze wydarzenie:

+ Ocalenie neonu „Łódź Fabryczna” przed wyjazdem do Warszawy

+ Rozpoczęcie inwestycji „Fuzja”

+ Rozpoczęcie rewitalizacji obszarowej centrum

+ Otwarcie nowej siedziby Muzeum Sztuki

+ Wpisanie elektrociepłowni EC-2 do rejestru zabytków

Na dobre rozpoczęła się rewitalizacja obszarowa centrum, i choć jej jakość pozostawia sporo do życzenia nie ma wątpliwości, że jest to działanie, która w dużym stopniu podwyższy jakość naszego korzystania z miasta i uestetyzuje miejsca, które wcześniej wywoływały jedynie zdegustowanie lub strach. W roku 2019 rozpoczęła się również realizacja inwestycji „Fuzja”, która zmieni spory obszar naszego miasta przy ulicy Tymienickiego. W ramach inwestycji powstają nowe obiekty mieszkalne oraz odnawiane są stare pofabryczne budynki, w tym dawna elektrownia Scheiblera. Nie ma chyba osoby, która nie wyczekiwałaby momentu aż w końcu dawne Zakłady Przemysłowe Scheiblera znów zaczną tętnić życiem, prawda?

W ubiegłym roku otwarto również nowe przestrzenie Muzeum Sztuki przy ulicy Więckowskiego, dzięki którym nie tylko zbiory zyskały więcej przestrzeni ale również odwiedzający mają większy komfort z korzystania z muzeum. Nowa czytelnia, nowe pomieszczenia do prelekcji czy warsztatów, a do tego przyjemny taras, z którego zobaczymy całe podwórze przepięknego pałacu Maurycego Poznańskiego to tylko niektóre z nowości jakimi dysponuje teraz Muzeum Sztuki. Wystarczy chociaż raz wybrać się do nowej częsci muzeum (wejście od strony ulicy Gdańskiej) aby się przekonać, że decyzja o powiększeniu jego siedziby była strzałem w dzisiątkę.

Nieużytkowaną już elektrociepłownię EC-2 wpisano do rejestru zabytków. Niestety dokonano tego zdecydowanie za późno i z powodu decyzji jej obecnego właściciela zdążyliśmy już utracić wiele cennych fragmentów tego obiektu, które mogłyby zostać w przyszłości chociaż w niewielkim stopniu wykorzystane. Mimo wszystko oceniamy wpis do ewidencji jako ważny przekaz, że architektura przemysłowa, niezależnie z jakich lat pochodzi, również jest świadectwem naszej historii, i niezależnie od tego co o niej myśli sam jej obecny czy przyszły właściciel to wypada ją traktować z dużym szacunkiem. To, że jeden właściciel nie widzi w takiej architekturze potencjału nie oznacza, że ona tego potencjału nie ma, dlatego naszym zdaniem wpisy do rejestru i ewidencji zabytków powinny być swego rodzaju przypomnieniem wszystkim inwestorom, że wpisane obiekty nie są „dla każdego”.

Być może to właśnie przez niedostrzeganie potencjału w rzeczach, które są świadkiem naszej historii prawie utraciliśmy kultowy neon „Łódź Fabryczna” ze starego dworca fabrycznego. PKP nie za bardzo chciało już trzymać neon w swoim magazynie, i nie ma się co dziwić,  końcu nie posiada on dla nich żadnej wartości sentymentalnej. Na dodatek nikt z Łodzi również nie był neonem specjalnie zainteresowany,  łódzkie instytucje nie widziały na niego pomysłu – stare to i brudne, na co to trzymać?! Najłtwiejszym sposobem dla nich wszystkich było więc pozbycie się ‚problemu’ a Muzeum Neonów w Warszawie było gotowe ten ‚problem’ przygarnąć. Dla łodzian ta nowina to było coś jak policzek więc rozpętała się spora afera na portalach społecznościowych i w lokalnych mediach. Po wielu głosach niezadowolenia z całej tej sytuacji władze miasta jednak poszły po rozum do głowy i postanowiły szczęśliwie neonu nie oddawać. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do pozostawienia łodzianom neonu, a teraz czekamy na jego wykorzystanie, u nas, w Łodzi, na łódzkiej ziemi, nasze propozycje znaleźć można o tutaj ;)

Nowa siedziba Muzeum Sztuki
Makieta inwestycji "Fuzja"
Jedno z wnętrz elektrociepłowni EC-2

Nominacje w kategorii Inicjatywa roku czyli najfajniejszy i najbardziej pożyteczny pomysł:

+ Piknik sąsiedzki w podwórzu kamienicy przy ul. Jaracza 42

+ Akcja społeczna „Weranda dla pszczoły” Fundacji Kolorowo

+ Daszek nad wejściem hotelu Polonia

+ Ustawienie drzew w donicach przy ul. Wólczańskiej przez „Synergię”

+ Oczyszczenie elewacji Domu Handlowego „Domus” z banerów reklamowych

+Działalność Drukarni Sztuki w Starej Drukarni

Kategoria „Inicjatywa roku” to kategoria, której celem jest zwrócenie uwagi, że niektórym się po prostu chce coś zrobić dla innych i dla miasta. Chcemy za jej pomocą wyróżnić pomysły, które ktoś zrealizował chociaż wcale nie musiał. Już na wstępie poprosimy o gromkie brawa dla autorów i realizatorów wszystkich powyższych pomysłów [i tu rozlegają się brawa] za wyjątkową empatię i za to, że ich zdaniem mieszkańcy Łodzi po prostu zasługują na coś atrakcyjnego, integrującego lub pobudzającego wyobraźnię.

W obecnych czasach niewiele osób może powiedzieć, że zna swoich sąsiadów, i to nie tylko mieszkańcy bloków mijają się bez słowa na osiedlu ale również mieszkańcy kamienic, w których przecież o kontakt sąsiedzki jest łatwiej. Niestety łatwiej jest tylko z pozoru a w rzeczywistości nawet na tym samym piętrze kamienicy nie znamy nikogo i czasem potrzebujemy jakiegoś dodatkowego zachęcenia do interakcji. Dlatego fajną sprawą okazuje się być na przykład piknik sąsiedzki, i taki właśnie zorganizowali sobie mieszkańcy kamienicy przy Jaracza 42, z okazji zbliżającego się remontu ich kamienicy. Goście przygotowali coś do jedzenia dla innych a na jednym z balkonów odbyły się występy solistów Teatru Muzycznego oraz zespołu Samokhin Band. Bardzo popieramy taką inicjatywę, oby takich więcej!

Podobny pomysł integracji mieszkańców kamienicy miała Fundacja Kolorowo, która organizuje cykl spotkań sąsiedzkich „Weranda dla pszczoły”, podczas których sąsiedzi mają okazję lepiej się poznać sadząc rośliny balkonowe. Taka akcja społeczna nie tylko integruje ze sobą mieszkańców kamienicy ale również zwraca uwagę na problem wymierania pszczół, które zapylają około 70% roślin. Strata pszczół oznaczać będzie dla nas nie tylko stratę miodu ale również klęskę żywiołową dlatego sadząc rośliny miododajne na naszych balkonach pomagamy pszczołom i nam samym. Brawa za pomysł na akcję i za realizację jej w łódzkich podwórkach!

Hotel Polonia wcale do swojego funkcjonowania nie potrzebował żadnego dodatkowego elementu nad wejściem… ale zawiesił strojny daszek! Dzięki tej decyzji parter hotelu zyskał na elegancji i wyraźnie widać teraz z daleka gdzie znajduje się wejście do hotelu. Zyskał na tym cały fragment ulicy Narutowicza, który na zdjęciach można pomylić nawet z fragmentem paryskiej ulicy.

Czasam nie da się posadzić drzewa w ziemi ale drzewo w donicy możemy postawić zawsze. Problem polega na tym, że generalnie nikt tego nie robi bo nie widzi takiej potrzeby, w przeciwieństwie do „Synergii”, która dobrze wie, że już tylko zieleń może nas wszystkich uratować ;) Dlatego bardzo doceniamy inicjatywę Synergii, która ustawiając drzewa w donicach przed swoją siedzibą przy ulicy Wólczańskiej, pokazała, że jak się chce to można, i że nawet prywatny właściciel może dać mieszkańcom miasta od siebie coś więcej. Piękny przykład dla wszystkich właścicieli, zarządców oraz inwestorów!

Elewacja frontowa Domu Handlowego „Domus” przez długi czas zaśmiecona była banerami reklamowymi. Nic tak nie psuje estetyki fragmentu ulicy jak mocno rzucający się w oczy baner na przepięknym budynku dlatego właściciele lokalu „Woda sodowa” mieszczącego się na parterze domu handlowego zaangażowali się w sytuację i wspólnie z administratorem budynku wywalczyli zdjęcie banerów z elewacji. Należą im się wielkie brawa za wcale niełatwą pracę w trosce o poszanowanie wartościowej architektury.

Jako ostatnią inicjatywę w tej edycji z przyjemnością nominujemy cały projekt „Drukarni Sztuki”, mający na celu umożliwienie zaprezentowania się kilku artystom w świeżo wyremontowanych wnętrzach Starej Drukarni czyli dawnej drukarni wojskowej przy ulicy Gdańskiej 130. Zarząd obiektu postanowił efektywnie wykorzystać swoje wnętrza do czasu sfinalizowania wszystkich umów najmu, dzięki czemu te pofabryczne przestrzenie tętniły życiem nawet gdy nie były jeszcze wynajęte. Pomysł genialny ale tak rzadko stosowany, prawda?

Elewacja D.H. Domus bez banerów 
Piknik sąsiedzki przy ul. Jaracza 42
Drzewka w donicach ustawione przez Synergię

Nominacje w kategorii Atrakcja roku czyli najbardziej atrakcyjna nowość w przestrzeni miejskiej:

+ Rzeźba „Imagine. Wyobraź sobie…Nową Łódź!” autorstwa Mikołaja Apelt-Ciupińskiego

+ Neon „Wdech / Wydech” autorstwa Supergut Studio

+ Mural Andreya Bergera w podwórzu Starej Drukarni

+ Oświetlenie Łódzkiego Domu Kultury według projektu Design Lab Group

+ Instalacja „Nostalgia” autorstwa Dominiki Cebuli na przystanku MPK przy ul. Narutowicza

+ Pomnik jednorożca autorstwa Tomohiro Inaby

+ „My wheel of Łódź” na Starym Rynku

+ Instalacja parasolkowa w podwórku przy ul. Piotrkowskiej 120

Dzięki konkursowi zorganizowanemu przez Avestus Real Estate oraz Wydział Rzeźby i Działań Interaktywnych Akademii Sztuk Pięknych  w Łodzi przestrzeń pasażu pomiędzy budynkami „Imagine” wzbogaciła się o nową rzeźbę. Autorem zwycięskiego projektu  jest student ASP Mikołaj Apelt – Ciupiński. Wielkoformatowa rzeźba o tytule „Imagine. Wyobraź sobie…Nową Łódź!” przedstawia lokalizację inwestycji „Imagine” na mapie Łodzi. Bardzo nam się podoba taka abstrakcyjna forma i nawiązanie do żagli, a jeszcze bardziej podoba nam się cała idea konkursu, który zarówno daje szansę artystom na pokazanie swoich umiejętności jak i daje mieszkańcom miasta jakąś nową wartość w przestrzeni miejskiej. Bardzo byśmy chcieli aby coraz więcej inwestorów w taki sposób uatrakcyjniało nasze miasto.

Neon i instalacja artystyczna „Wdech / Wydech” autorstwa architektów Katarzyny Furgalińskiej i Łukasza Smolarczyka z pracowni Supergut Studio z Katowic, to jeden z naszych ulubionych pomysłów zrealizowanych w Łodzi w ciągu ostatnich lat. Pionowy neon składa się tylko z dwóch słów, a mimo to jest bardzo wymowny. Uważamy, że Łódź jest wręcz stworzona do realizacji takich pomysłów – Łódź nie jest prosta i płytka tylko wielowymiarowa i inspirująca, dlatego jest idealnym tłem dla wszelkich instalacji, powinny się one dosłownie czaić na nas za każdym rogiem i zapraszać nas do refleksji na temat przestrzeni miejskiej ;)

Murale również wpasowują się w łódzką rzeczywistość idealnie. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę zarząd Starej Drukarni, który we współpracy z Fundacją Urban Forms zaprosił jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów streetartowych w Rosji. Andrei Berger namalował mural z głowy, bez użycia rzutnika, ponieważ jego zdaniem właśnie takie malowanie daje poczucie większej integracji z architekturą. Dodatkowo inauguracja muralu została wzbogacona o specjalny mapping, który możecie zobaczyć tutaj. Mural dostępny jest do oglądania w podwórzu Drukarni, i jeśli jeszcze go nie widzieliście polecamy zajrzeć na Gdańską 130.

Elewacja Łódzkiego Domu Kultury została w ubiegłym roku pięknie oczyszczona a odświeżoną bryłę podkreśla oświetlenie według projektu pracowni Design Lab Group. Postanowiliśmy w tej edycji wyróżnić to oświetlenie w kategorii „Atrakcja roku” aby zwrócić uwagę na to jak bardzo budynek zyskuje będąc wieczorem oświetlony – takie delikatne podkreślenie bryły sprawia, że możemy docenić wszystkie jej walory nie tylko za dnia ale również wieczorem. Oczywiście, na wyróżnienie zasługuje w tej kwestii również sam projekt oświetlenia, bo dzięki temu, że jest on bardzo dobry budynek zyskuje więcej klasy.

Instalacja artystyczna „Nostalgia” autorstwa Dominiki Cebuli wkomponowana w przystanek MPK przy ulicy Narutowicza cieszy do dzisiaj oczy i pobudza naszą wyobraźnię. W czasach, w których wielkie miasta zalewa beton a pod inwestycje wycinane są drzewa taka ilość motywów kwiatowych to dla nas odskocznia od szarej rzeczywistości. Popieramy ten pomysł i mamy nadzieję, że możemy liczyć na jego kontynuację a Miasto wykreuje nam kolejne takie kreatywne przystanki.

Niezależnie od wątpliwości czy pomnik jednorożca powinien się pojawić w Łodzi czy też nie poddajemy go pod głosowanie bo dzieło japońskiego artysty Tomohiro Inaby to nie tylko znakomita praca sama w sobie ale również dla wielu mieszkańców miasta symbol nowej tożsamości Łodzi. Pomnik powstał jako realizacja jednego z projektów w Budżecie Obywatelskim a jeśli macie ochotę powspominać jego uroczyste odsłonięcie to zapraszamy tutaj.

Minęło sporo czasu od ostatniej atrakcji na Starym Rynku czyli „Koncertu na wstążki” kiedy pojawiło się koło widokowe „My wheel of Łódź”. Możnaby pomyśleć, że koło widokowe to atrakcja tylko dla turystów ale nic bardziej mylnego! Łodzianie nie posiadają zbyt wielu punktów widokowych nad czym ogromnie ubolewamy, i jak się okazuje nie tylko my ubolewamy bo nie tylko osoby przyjezdne wykreowały te spore kolejki do przejażdżki kołem „My wheel of Łódź”. Nas interesuje natomiast najbardziej nie samo koło widokowe ale to, jak zaktywizuje ono przestrzeń. Stary Rynek to nadal zapomniane miejsce, które ‚żyje’ jedynie okazjonalnie za sprawą niewielkich inicjatyw oddolnych, Miasto natomiast nie inwestuje w jego aktywizację. Dlatego zwracamy tą nominacją uwagę na to, że warto zapraszać tutaj artystów i firmy oferujące rozrywkę bo to się tutaj na prawdę sprawdza.

Filmowe podwórze przy ulicy Piotrkowskiej 120 z okazji Festiwalu Dobrego Smaku przyozdobiło się w kolorową instalację z parasoli, która wywołała niemałą furorę w mieście zarówno wśród mieszkańców jak i osób przyjezdnych. Instalacja cały czas jest wielkim hitem na Instagramie, co nas zupełnie nie dziwi, i na szczęście została z nami do dzisiaj udowadniając, że łódzkie podwórka wcale nie muszą być szare.

Instalacja "Nostalgia"
Instalacja z parasoli przy ul. Piotrkowskiej 120
Rzeźba w pasażu Imagine

Nominacje w kategorii Przemiana roku czyli najlepsza przebudowa lub remont obszaru:

+ Odcinek ulicy Traugutta (od Sienkiewicza do Kilińskiego)

+ Odcinek ulicy Jaracza (od Wschodniej do Kilińskiego)

+ Odcinek ulicy Nawrot (od Piotrkowskiej do Kilińskiego)

+ Odcinek ulicy Tuwima (od Kilińskiego do Targowej)

+ Park Sienkiewicza

Efekty takich inwestycji zauważamy najbardziej, ułatwiają nam życie i sprawiają, że zwykłe pójście do sklepu czy spotkanie ze znajomym jest przyjemniejsze. Każdy z wyremontowanych w ubiegłym roku fragmentów ulic ma swoje lepsze i gorsze punkty, dlatego bardzo jesteśmy ciekawi który z nich Wy uważacie za najlepiej zrealizowany. Dokonując wyboru weźcie pod uwagę wiele czynników – nie tylko czy jest ładnie ale też czy jest funkcjonalnie. Czy wygodnie chodzi się chodnikiem, czy podczas remontu poszanowano zieleń lub posadzono nową?  Czy dobrze ułożono płyty/kostkę lub czy znalazły się miejsca parkingowe? Czy udało się wykorzystać cały potencjał ulicy czy też nie? Wasz wybór będzie cenną wskazówką dla łódzkich intytucji!

Ulica Traugutta po przebudowie
Ulica Jaracza po przebudowie
Park Sienkiewicza po remoncie

Nominacje w kategorii Gorycz roku czyli bezradność, bezczynność i smutny brak postępów:

– Puste lokale na dworcu fabrycznym

– Banery reklamowe na Sukcesji i przed Sukcesją

– Banery reklamowe na Centralu

– Przedłużający się remont parku Moniuszki

– Przedłużający się remont al. Śmigłego – Rydza

– Zaniedbanie rozpadającej się kostki na skrzyżowaniu ulic Kilińskiego – Sass – Zdort

– Brak dróg tymczasowych na remontowanych ulicach

Kolejny rok minął a dworzec fabryczny nadal posiada lokale użytkowe, które zamiast służyć mieszkańcom i turystom nie służą mieszkańcom i turystom ponieważ nie są wynajęte. Tymczasem w okolicy dworca nadal brakuje gastronomii, drogerii, usług czy dyskontu. Centrum handlowo – usługowe Sukcesja nie tylko w dalszym ciągu zamiast ukazywać swoją fabryczną (udawaną ale jednak) fasadę prezentuje brzydkie banery reklamowe, ale w tym roku poszedł o krok dalej i ustawił dodatkowo banery z reklamami. Obydwa budynki Centralu również zmuszały nas przez cały rok 2019 do oglądania ogromnej wielkości banerów z produktami mięsnymi i pogarszały estetykę całego skrzyżowania Piłsudskiego – Piotrkowska.

Przedłużające się remonty stają się chyba powoli specjalnością Łodzi, wobec której wszyscy są chyba już zupełnie bezradni. Długi czas trwania prac nie tylko wydłuża czas wszelkich podróży po mieście ale też wpływa negatywnie na komfort pieszych, dla których przeważnie nie tworzy się tymczasowych nawierzchni, zmuszeni są oni więc do chodzenia po piachu i błocie. Jeśli mowa o chodzeniu to wiele punktów w Łodzi idąc chodnikiem właśnie trzeba było omijać. Najbardziej znany z nich to nawierzchnia z kostki przy skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Sass – Zdort, leżąca w nieładzie przez wiele miesięcy, która jest taką symboliczną czkawką jaką odbija nam się to morze kostki wylane przez cały rok 2019 podczas różnych remontów.

Brak tymczasowej drogi do przejścia dla pieszych
Wiecznie nie naprawiona nawierzchnia przy Kilińskiego
Banery na Sukcesji i przed Sukcesją

Nominacje w kategorii Trauma roku czyli najbardziej bolesne zdarzenie, po którym niesmak pozostanie na długo:

– „Pielęgnacja” drzew przy ulicy Sienkiewicza przez Light Move Festival

– Wpuszczenie transportu indywidualnego na ulicę Kilińskiego i zablokowanie komunikacji miejskiej

– Działanie Obszarowego Systemu Sterowania Ruchem

– Porzucona mozaika Hort Cafe na trawie w pasażu Schillera

Light Move Festival, za pozwoleniem instytucji miejskich, przyciął gałęzie drzew przy ulicy Sienkiewicza pozostawiając nas z przykrym widokiem na kolejne miesiące. Na taki okazjonalny szacunek do zieleni nie powinno być naszego przyzwolenia, tym bardziej, że winowajca nie raczył do tej pory ani przeprosić mieszkańców ani zrekompensować im straty.

Podczas trwania remontu ulicy Sienkiewicza na ulicę Kilińskiego (odcinek pomiędzy Piłsudskiego a Tuwima) wpuszczono transport indywidualny czym totalnie zablokowano komunikację miejską, powodując jej opóżnienia nawet o półtorej godziny. Ten skandaliczny paraliż jest do dziś dla nas zupełnie niezrozumiały bowiem ZDiT i Biuro Inżyniera Miasta powinni działać w trosce o usprawnienie poruszania się po mieście a nie to poruszanie się po mieście blokować. Ulica Kilińskiego jest już w sporej części po przebudowach ale mentalne zarządzanie nią jest takie jak kilka lat temu, gdy Kilińskiego stała w permanentnym korku. Komunikacja miejska na Kilińskiego nie jest w stanie być konkurencyjna i jest powodem tylko większej frustracji. Tracą na tym wszyscy a najbardziej ci, którzy wybrali środek transportu, który powinien mieć w centrum miasta priorytet.

I zostańmy w temacie tego priorytetu. Obszarowy System Sterowania Ruchem nie przyniósł w ubiegłym roku obiecanych nam korzyści. W centrum miasta miały być realizowane działania wprowadzające priorytet dla transportu zbiorowego i ruchu pieszego, z jednoczesnym ograniczeniem ruchu pojazdów indywidualnych. Niestety efekt był odwrotny a najlepiej na szybkości ruchu zyskały pojazdy indywidualne. Z ogromną przyjemnością nominujemy działanie OSSR do „Traumy roku” a jeśli chcecie dowiedzieć się w tej sprawie więcej odsyłamy Was tutaj.

Mozaika Hort Cafe zdaje się być kompletnie porzucona przez jej właścicieli, położona na trawie w poziomie (choć jej przeznaczenie to pion) wystawiona jest na szkodliwe warunki atmosferyczne oraz służy jako pochylnia do jazdy na deskorolce. Chociaż jej właściciel zapewnia, żę odpowiednio jej pilnuje i o nią dba to dla nas obraz leżącej na trawie mozaiki jest symbolem braku poszanowania do detalu o dużej wartości historycznej, fatalnym przykładem dla innych właścicieli lokali oraz wielką demotywacją do jakichkolwiek działań na korzyść miasta bowiem jeśli sam właściciel detalu tak o niego „dba” to jak mamy w naszym mieście zachować nieliczne pozostałości historii?

Mozaika Hort Cafe na trawie
Drzewa przy ul. Sienkiewicza po "pielęgnacji" przez LMF
Zablokowany ruch na ul. Kilińskiego

Nominacje w kategorii Absurd roku czyli najgorszy i najbardziej bez sensu pomysł:

– Spóźnione ustawienie donic z drzewami na ul. Narutowicza

– Całkowity brak obiecanych donic na placu Dąbrowskiego

– Zawieszenie kolejnych połączeń z lotniska Łódź Lublinek

– Układ przebudowanego skrzyżowania ulic Kilińskiego – Dąbrowskiego

– Wyłączenie z użytkowania torowisk tramwajowych (m.in. Legionów i Wojska Polskiego)

– Nieukończone ciągi chodników i dróg rowerowych wzdłuż ulicy Zgierskiej

– Powolna realizacja zwycięskich projektów rowerowych z BO z poprzednich lat

Po co ustawiać drzewa w donicach we wrześniu? Żeby je zabrać w październiku! Takiego zdania jest Zarząd Zieleni Miejskiej, który trochę naszym zdaniem zakpił z mieszkańców miasta głosujących w Budżecie Obywatelskim na projekt ustawienia drzew w donicach przy ulicy Narutowicza. Nie dość, że drzewka te ustawiono za późno, bo najbardziej potrzebne były wiosną i latem, to jeszcze były one tak małe, że niektórzy mijając je nawet ich nie zauważyli! Niestety to nie koniec absurdów bowiem na placu Dąbrowskiego donice z drzewami (również realizowane w ramach BO) nie zostały ustawione w ogóle! To zwyczajnie nie dotrzymanie słowa i strata czasu mieszkańców, którzy wybrali powyższe pomysły na drodze głosowania.

Nie tylko w przypadku tych projektów zignorowano głosy mieszkańców. Nie doczekaliśmy się również realizacji kilku projektów dotyczących infrastruktury rowerowej a te, które rozpoczęto nie zostały ukończone, np. ciągi chodników i dróg rowerowych wzdłuż ulicy Zgierskiej. Czyżby głosowanie w Budżecie Obywatelskim było jedynie stratą czasu wnioskodawców i osób głosujących?

Nie dość, że nie polepsza się jakości życia w mieście realizuąc obiecane projekty, to jeszcze wyłącza się z użytkowania torowiska tramwajowe.  Zamknięcie torowisk przy ulicach Legionów i Wojska Polskiego to dla łodzian przykra sprawa i spore utrudnienie.

Zawieszenie kolejnych połączeń z lotniska Łódź Lublinek tylko utwierdza nas w przekonaniu, że nie nadążamy nad innymi dużymi miastami w Polsce. Podobne odczucia mamy patrząc na skrzyżowanie ulic Dąbrowskiego i Kilińskiego, które po przebudowie jest o wiele  bardziej niebezpieczne a korzystanie z niego jest mniej intuicyjne i mniej komfortowe niż wcześniej. Dodatkowo jest to kolejne skrzyżowanie, na którym szynowa komunikacja miejska zamiast mieć priorytet ma antypriorytet. Czy to nie absurd? Oczywiście, że absurd!

Przebudowane skrzyżowanie ulic Dąbrowskiego - Kilińskiego
Ul. Legionów bez tramwajów
Spóźniona donica z drzewem przy ul. Narutowicza

Nominacje w kategorii Destrukcja roku czyli najbardziej nikczemne niszczenie lub zawłaszczenie przestrzeni:

– Dewastacja świeżo przebudowanych ulic w centrum przez kierowców samochodów

– Dzicz parkingowa przy Kilińskiego na odcinku od Narutowicza do Traugutta

– Parkowanie na placu przed hotelem Puro

– Parkowanie na placu Dąbrowskiego

– Rozprzestrzenianie się samochodów w pasażu Schillera

– Parkowanie na trawniku przy ulicy Tuwima, niedaleko EC1

Tutaj nie będziemy się zbytnio rozdrabniać bo granice naszej akceptacji dla braku poszanowania przestrzeni przez egoistycznych kierowców samochodów zostały już dawno przekroczone. Rok 2019 upłynął nam na ogromnym zdziwieniu jak niewiele znaczy dla niektórych mieszkańców miasta zieleń, chodnik czy pieszy. Egoistyczne parkowanie niszczy wszystko na swojej drodze i stwarza niebezpieczeństwo a za jego konsekwencje musimy się wstydzić przez osobami przyjeżdżającymi do nas z innych, bardziej cywilizowanych, dużych polskich miast. Każda taka parkingowa dzicz to również obraz bezczynności miejskich instytucji, który prowadzi do pozbawienia nas estetyki i zieleni. Wybierzcie z nominowanych destrukcji tę, która Waszym zdaniem jest najbardziej odczuwalna, najpaskudniejsza i najgorzej świadczy o jej twórcach.

Dzikie parkowanie przy ul. Kilińskiego
Parkowanie na płycie placu przy ul. Ogrodowej
Niszczenie trawnika przy ul. Tuwima

Nominacje w kategorii Chała roku czyli najbrzydsza realizacja:

– Ogrodzenie zabytkowego parku Klepacza od strony północnej i zachodniej

– Jakość ułożenia klinkierowej nawierzchni na ul. Jaracza

– Przebudowa komórek przy ul. Abramowskiego

– Jarmark Bożonarodzeniowy przy ul. Piotrkowskiej

Zabytkowy park Klepacza zyskał w 2019 roku nowe ogrodzenie. Możnaby przypuszczać, że skoro park jest zabytkowy to jego charakter zostanie podkreślony stylistyką ogrodzenia. I niby tak zostało zrobione ale jednak nie do końca ponieważ ogrodzenie historyzujące i stylizowane pojawiło się jedynie od strony wschodniej, pozostałe strony zyskały brzydki płot. Pikanterii dodaje fakt, że za to brzydactwo (i w pewnym sensie też dyskriminację przechodniów) odpowiada Politechnika Łódzka, która powinna prezentować wysokie poczucie estetyki. Kultowe komórki przy ulicy Abramowskiego straszyły kiedyś zaniedbaniem, teraz straszą jakością przebudowy. Niby żadnej zmiany a jednak zmiana jest, na niekorzyść, bo teraz nie mamy ani wysokiej jakości ani charakteru… Niestety, wolimy już to, co było kiedyś a wstyd z powodu zaniedbania był mniejszy niż z powodu fatalnego gustu i niskiej jakości wykonania. Jakość prac to w ogóle coś bardzo rzadko spotykanego w ubiegłym roku a zwłaszcza w przypadku przebudowy ulicy Jaracza. Nawierzchnia klinkierowa położona jest fatalnie, wytykają to już zarówno mieszkańcy jak i Radni Miejscy, jednak bez skutku, mijają miesiące a naprawy brak.

Jarmark Bożonarodzeniowy przy Piotrkowskiej natomiast to największy festiwal kiczu, brudu i tandety jaki został zorganizowany w całym poprzednim roku. Sam targ stanowiło kilka skromnych budek, a dodatkową atrakcją było wesołe miasteczko wyglądające raczej jak z horrorów. Podczas gdy inne polskie miasta prześcigają się w tworzeniu coraz to piękniejszych jarmarków bożonarodzeniowych organizatorzy i koordynatorzy łódzkiego jarmarku chyba co roku stawiają sobie do realizacji cel zupełnie odwrotny.

(To brzydsze) ogrodzenie parku Klepacza
Jarmark Bożonarodzeniowy przy ul. Piotrkowskiej
Komórki przy ul. Abramowskiego po remoncie

To już wszystkie nominacje, gratulujemy wszystkim czytelnikom, którzy dobrnęli do końca tego wpisu! Nasze szanowne Jury w Waszej osobie spokojnie może teraz udać się na obrady i narady, a my poniżej publikujemy link do głosowania. Więcej zdjęć i opisów nominowanych spraw znajdziecie w wydarzeniu na Facebooku poświęconym Plebiscytowi Hity i kity Łodzi 2019.

Rozważania

Łódź bylejakim jarmarkiem Europy

18/12/2019

Jakiś czas temu przy okazji tematu parkowania na placu przed hotelem Puro (link) pisaliśmy o bylejakości zmian w naszym mieście czyli o tym, że wraz z zachodzącymi zmianami nie dostajemy takiej jakości, jaką dostać powinniśmy a wszystkie prace w przestrzeni miejskiej zdają się zmierzać jedynie do wymiany nawierzchni ale do poprawy jakości życia mieszkańców to już nie bardzo. Jakoś tak się dzieje ostatnio, że większość dobrodziejstw jakie dostajemy w mieście jest na tyle rozczarowujące, że zamiast się z takich podarków cieszyć my się takich podarków wstydzimy. I przychodzi grudzień 2019 roku a nam, zostaje dodatkowo jeszcze zafundowany Jarmark Bożonarodzeniowy na Piotrkowskiej – prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy, który potwierdza, że w mieście nikt nad niczym nie panuje ale również, co najgorsze, że chyba nikomu na tym panowaniu nie zależy.

Jarmark Bożonarodzeniowy w Łodzi rozczarowuje już dłuższy czas. Od kilku lat, co roku, tłumaczyliśmy sobie, że może tym razem po prostu nie wyszło ale zdaliśmy sobie sprawę, że coś musi być bardzo nie tak skoro nie wyszło już aż tyle razy. Może się takie wydarzenie nie udać raz czy dwa ale jeśli kilka lat z rzędu jakość wydarzenia jest tak samo niska to nie jest już przypadek czy splot nieszczęśliwych zbiegów okoliczności ale raczej klasyczny tumiwisizm lub nawet sabotaż.

W tym roku nasz jarmark znów został zlokalizowany na ulicy Piotrkowskiej, choć przecież wcale nie musiał. Nasz magistrat po prostu chyba uważa, że Łódź zaczyna się i kończy na Piotrkowskiej a poza tą ulicą nie ma żadnych miejsc aby jarmark świąteczny ulokować. I choć ta Piotrkowska nie jest najlepszą lokalizacją, zwłaszcza jeśli zamierzamy aż tyle na/przy niej umieścić (o czym przekonamy się za chwilę) to przy odpowiednim rozmieszczeniu stoisk, czyli po obydwóch stronach ulicy, część stoiskowa miałaby tu jeszcze jakiś sens. Stoiska jednak ustawiono tym razem po jednej stronie, blokując tym samym wygodne przejście po tej stronie ulicy, i tyłem do jezdni, tak więc idąc po drugiej stronie ulicy widzimy jedynie tylne ściany stoisk, czyli mniej reprezentacyjny obraz, który tak naprawdę w ogóle nie powinien być widoczny dla gości.

Same stoiska są niezwykle skromne, świateczne oświetlenie jest bardzo ubogie, a choinki, które mają pełnić funkcję dekoracyjną są bardzo małe. Generalnie uświadczymy tu niewiele zieleni iglastej i niewiele światełek, przez co nie poczujemy tu ducha Świąt Bożego Narodzenia. Poza tym, totalnie nie zważając na uroki i funkcjonalność pasażu Schillera, w tym roku wciśnięto w jego przestrzeń wątpliwej urody atrakcje fundując nam prawdziwy rollercoster estetyczny. Ustawiono tu wesołe miasteczko, obwieszone tandetnymi banerami i nie wiedzieć czemu zupełnie nie w charakterze bożonarodzeniowym. Do tego bardzo wątpliwej jakości wykonana scena i raczej przygnębiający domek Św. Mikołaja a na przeciwko poupychane choinki na sprzedaż, również z brzydkim banerem. To wesołe miasteczko ma charakter raczej cyrkowy niż świąteczny, co tylko odbiera elegancji typowej dla Bożego Narodzenia a dodaje kiczu niczym z nadmorskiego kurortu. Brak odpowiedniej atmosfery to niestety nie wszystko.

Cokolwiek by tu nie ustawić wszystko będzie wyglądało źle ponieważ sam pasaż Schillera wygląda obecnie żle. Jest zaniedbany, wręcz rozpada się, do tego otoczenie pasażu nie wygląda dobrze, a remontowany obecnie w dość dziwnych okolicznościach Hort Cafe tylko dopełnia ten obraz wyglądający jak po katastrofie budowlanej. To wszystko nie wygląda dobrze. Mural iluzoryczny tylko intensyfikuje kicz i gdy tak na to wszystko patrzymy zastanawiamy się czy możnaby wcisnąć tu jeszcze jakieś atrakcje… może skoki na bungee, wyścigi gokartów a może park linowy? Po co się ograniczać? To wszystko nie tylko jest nieestetyczne ale widać też, że nie jest zadbane. Pod nogami znajdziemy również sporo kabli.

Gdyby tego wszystkiego było mało codziennie parkowane są tu samochody, choć nie powinny. Oczywiście my rozumiemy, że do stoisk czy karuzeli trzeba jakoś dojechać i je porozkładać, przywieźć towary, itp. ale po pierwsze, można coś rozłożyć i odjechać, a po drugie, właśnie żeby nie sprzyjać takim praktykom nielegalnego parkowania nie powinno się organizować tego typu wydarzeń w miejscach do tego nie przystosowanych czyli bez prawnie i wizualnie wyróżnionych miejsc podjazdu oraz pozostawienia samochodu. Przestrzeń pasażu Schillera została więc zajęta przez samochody, które sprawiają, że dodatkowo przez nie jest tu nieprzyjemnie. W końcu jarmark ma być swego rodzaju rekreacją a tam, gdzie są samochody tego charakteru rekreakcji nie będzie. Zwróciliśmy uwagę na zaparkowane samochody pracownikom Straży Miejskiej ale otrzymaliśmy odpowiedź, że przecież ci wystawcy muszą tu jakoś podjechać i przywieźć rzeczy… Tym sposobem na naszych oczach, codziennie od 1 do 23 grudnia, dewastowana jest przestrzeń i tak już mocno zaniedbanego placu i nie interesuje to nikogo, ani Urzędu Miasta Łodzi ani Straży Miejskiej. Sami organizatorzy wybierając na jarmark taką lokalizację i dobierając takie atrakcje wymagające transportu olbrzymimi samochodami sprzyjają nielegalnemu zajmowaniu przestrzeni pasażu, po czym dają przyzwolenie na nielegalne parkowanie, które sami tu wykreowali. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ale w Łodzi nie ma szacunku do zasad. Zasady się ustala ale potem nie wymaga się stosowania do nich. Jeśli w jakieś miejsce nie można wjeżdżać samochodem to nie powinno się tolerować wjeżdżania samochodem i koniec, kropka. Jakoś we Wrocławiu i w Gdańsku podczas trwania jarmarków nie trzeba się przeciskać pomiędzy samochodami, to dlaczego u nas trzeba? I to w miejscu, w którym te samochody stoją bezprawnie? Kiedy zaczniemy egzekwować ponoszenie konsekwencji złych praktyk, i czy zaczniemy w ogóle egzekwować czy cały czas będziemy tłumaczyć brak egzekwowania?

Oczywiście, gdy na dworze jest ciemno a na jarmark zbierze się większa ilość ludzi to tego wszystkiego co tu opisujemy tak bardzo nie widać. Ale nie o to przecież chodzi, żebyśmy musieli w dzień zamykać oczy. Nie o to też chyba chodzi, żebyśmy takie miejsce omijali, nie po to organizuje się jarmark, żeby mieszkańcy czuli się nim zgorszeni.

Ciężko jest patrzeć na niewykorzystywany potencjał innych miejsc w mieście. Ciężko jest się nie wstydzić gdy znajomy z innego dużego miasta w Polsce widzi taki jarmark i czuje duży niesmak. Bardzo ciężko jest patrzeć na ciągły brak poszanowania pomnika Leona Schillera, którego postać powinna przywoływać jakiekolwiek poczucie powagi i klasy, a która podczas miejskich wydarzeń notorycznie otaczana jest tandetą. I jeszcze jakim prawem w ogóle pomnik Schillera jest przy okazji miejskich wydarzeń tak chamsko zasłaniany??

Jesteśmy tak nieustannie dobijani, bo i tak czujemy się niezbyt dobrze ze świadomością, że pasaż Schillera tak smutno wygląda, nie potrzeba nas już dobijać jeszcze uwydatniając wszystkie jego wady. Dodatkowo tandetny jarmark zorganizowany w tak niezadbanym miejscu nie będzie dobrze wyglądał więc na tym traci. Tak więc jarmark traci na lokalizacji i lokalizacja na jarmarku. Tracą na tym wszyscy, i tracą na pewno również ci, którzy na takim jarmarku powinni najbardziej zyskać czyli wystawcy.

Ale jeszcze ciężej jest żyć w mieście, w którym tak bardzo widać brak ambicji. Lata mijają a nasz magistrat nie nabiera chyba ani wiedzy, ani świadomości, ani poczucia przynależności do wspólnoty jaką są łodzianie, ani poczucia odpowiedzialności za łodzian. Podczas gdy Jarmark Bożonarodzeniowy w Gdańsku plasuje się w pierwszej trójce najlepszych jarmarków w Europie a Jarmark we Wrocławiu staje się coraz to bardziej świadomy pod względem podejścia do ekologii my do ogólnopolskiej czołówki nie mamy szansy się dostać. Żeby zrozumieć jak daleko nam do dobrej jakości podrzucamy Wam ranking europejskich jarmarków bożonarodzeniowych (link). Czasy się zmieniają i obecnie duże miasta Europy prześcigają się w estetyce świątecznych jarmarków, próbując trochę zmienić podejście ludzi do takich wydarzeń i zmienić negatywne zabarwienie słowa „jarmarczny”. W innych dużych miastach Polski poziom się podwyższa, organizatorzy zaskakują nowoczesnym podejściem, np. w Gdańsku specjalnie na tegoroczny Jarmark Bożonarodzeniowy przygotowano ogromny Kalendarz Adwentowy z otwieranymi codziennie okienkami (link) oraz śnieżną kulę, do której można wejść i zrobić sobie zdjęcie w pieknej scenerii (link). Tymczasem my mamy biedne budki, miniaturę lunaparku jak sprzed 30 lat, kable leżące na ziemi i slalom pomiędzy samochodami.

Obsługą techniczną naszego jarmarku zajęła się firma Jantom Art Sp. z o.o., a instytucją zlecającą jest Łódzkie Centrum Wydarzeń, podlegające pod Urząd Miasta Łodzi. Wszystkim osobom odpowiedzialnym za tegoroczny jarmark na Piotrkowskiej powiemy tak… Na taki jarmark na pewno zawsze ktoś przyjdzie. Przyjdą ci, dla których estetyka może mieć mniejsze znaczenie lub ci, którzy ze względu na produkty tu sprzedawane zajrzą aby kupić coś sobie czy rodzinie i znajomym, bo taki jarmark przynosi do centrum miasta produkty, do których nie mamy może na co dzień dostępu. Dobre produkty same się obronią. Na koncerty też ktoś na pewno przyjdzie, lub przechodząc Piotrkowską stanie tu na chwilę. Na pewno też przyjdzie niejedna rodzina z dziećmi a dzieci skorzystają z karuzeli. Zdjęcia fotograf UMŁ zrobi tak, żeby to wyglądało korzystnie, te zdjęcia Dział Promocji UMŁ sobie wrzuci do internetów i uda, że wszystko jest OK. Ale nie jest wszystko OK. To Wy odpowiadacie za ilość chęci, z jaką ci wszyscy ludzie tu przyjdą, bo mogą przyjść tu chętnie i czuć się docenieni, że Wam się dla nich chciało zrobić ten jarmark fajnie, a mogą przyjść z niechęcią, kupić coś i czuć, że Wam nie zależało by zrobić to lepiej. Tak niskim poziomem nie tylko wystawiacie sobie kiepską wizytówkę, ale przede wszystkim to mieszkańcom miasta dajecie do zrozumienia, że się dla Was nie liczymy. Bo mieszkańcy tak właśnie interpretują to, co robicie, że Wam nie zależy ani na mieszkańcach. I może faktycznie się dla Was nie liczymy, ale moglibyście chociaż udawać, że się liczymy… Skoro aż tak się nie liczymy, że nie chce Wam się nawet udawać to… szkoda gadać.

I to wszystko jest jeszcze bardziej smutne gdy uświadomimy sobie, że cały jarmark bardzo dobrze widoczny jest z okien Biura Architekta Miasta. Tak więc kilkanaście osób pracujących w BAM każdego roku codziennie w grudniu widzi jak to wygląda i jakimś sposobem nie interweniuje. Zapewne po prostu ma niewiele do gadania, ale czy tak być powinno?

Na otarcie łez wpis zakończymy zdjęciem największego hitu tegorocznego jarmarku, najradośniejszego punktu w tym całym przygnębiającym obrazie czyli uroczej owieczki. Ze względu na dość realne odwzorowanie postaci cieszy się ona dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród dzieci. No cóż, my w Łodzi takie mamy uciechy…

Dzieje się, Rozważania

Złożyliśmy petycję w sprawie mediów społecznościowych Miasta Łódź

06/12/2019

Sposób prowadzenia oficjalnych social mediów Miasta Łódź budził nasze zaniepokojenie już jakiś czas. Doskonale rozumieliśmy przyjętą przez Dział Promocji i Nowych Mediów Urzędu Miasta Łódź taktykę na ich prowadzenie – pełną dystansu i żartów – ale wraz ze zwiększeniem prac remontowych i rewitalizacyjnych w mieście przestrzeń zaczęła się na naszych oczach dość mocno zmieniać a w oficjalnych mediach społecznościowych tematy dotyczące tych zmian traktowane były bardzo pobieżnie i powierzchownie. Zaczęliśmy się bardziej przyglądać treści serwowanej mieszkańcom Łodzi i wtedy zaniepokojeni już nie byliśmy, byliśmy za to przerażeni.

My miasto traktujemy bardzo poważnie, mieszkańców Łodzi również. Dlatego w momencie gdy dokonują się wyczekiwane od wielu lat zmiany bardzo ważne jest merytoryczne informowanie o nich mieszkańców miasta, tak, aby stawali się coraz bardziej świadomi wszystkiego co ich otacza. Świadomość tylko wszystkim nam pomoże, świadomość jest przecież podstawą w dążeniu do lepszej rzeczywistości bo świadomi oczekujemy więcej. Niestety potencjał wykorzystywany nie jest, tracą na tym oczywiście mieszkańcy, traci zatem na tym całe miasto. W komentarzach pod postami na oficjalnym fanpage Miasta Łodzi rodzą się dyskusje, które kompletnie nic nie wnoszą, i często dyskusje te są wręcz szkodliwe społecznie ponieważ administratorzy fanpage nie tylko okraszają dodawane zdjęcia zbyt krótkim i zbyt luźnym opisem, co powoduje błędnie wyciągane wnioski, ale również w odpowiedziach na komentarze nie wyprowadzają osob komentujących z błędu. Najczęściej spotykany przykład takiej sytuacji to publikowanie zdjęć z budowy nowej prywatnej inwestycji, z opisem o zerowej jakości informacyjnej. Zazwyczaj powoduje to wysyp komentarzy z pretensjami do Prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, że w momencie gdy tyle kamienic wymaga remontu ona przeznacza pieniądze na budowę nowego hotelu. Tutaj u administratorów oficjalnych stron powinna zapalić się czerwona lampka i powinni uświadamiać, że Prezydent Łodzi nie sponsoruje budowy prywatnych hoteli. Niestety tego nie robią a ta bezczynność tylko zwiększa niedoinformowanie mieszkańców powodując ogłupienie naszego społeczeństwa.

Podobnie jest z podejściem do rewitalizacji obszarowej, którą bardzo szczyci się Urząd Miasta Łodzi. Na stronie UMŁ poświęconej rewitalizacji czytamy tak:

„Rewitalizacja to nie tylko remonty. Jej celem jest przywrócenie do życia zdegradowanej części miasta i uzupełnienie jej o nowe funkcje. Mówiąc najprościej jest to wprowadzenie takich zmian na obszarze części miasta, dzięki którym będzie się lepiej żyło, przebywało i pracowało. Rewitalizacja to też praca z ludźmi, z lokalną społecznością. I nawet jeśli remonty budynków i przestrzeni publicznych są najbardziej efektowne – najważniejsze jest przezwyciężenie kryzysu społecznego. Rewitalizacja jest długim procesem. Jej powodzenie zależy od nas wszystkich – mieszkańców całego miasta, przedsiębiorców, organizacji pozarządowych, placówek edukacyjnych, instytucji kultury, uczelni wyższych, urzędów.”

Super! To wszystko prawda. Remonty to tak naprawdę tło w rewitalizacji, a najważniejsze jest polepszenie standardu życia mieszkańców, przezwyciężanie degradacji i kryzysu społecznego, czyli najzwyczajniej w świecie wyciągnięcie ludzi z podłej rzeczywistości, biedy, fatalnych warunków mieszkaniowych i brzydkiego otoczenia. To wszystko się nie uda bez odpowiedniej edukacji społeczeństwa i bez zachęcania go do ambitniejszego podejścia do życia czy szanowania wspólnej przestrzeni. Jeśli nie będziemy uświadamiać, że nie sprzątanie po swoim psie na spacerze lub parkowanie na trawnikach jest czymś złym to nawet po wyremontowaniu wszystkich ulic i posadzeniu wielu drzew lepszej rzeczywistości uzyskanej za duże pieniądze nie będziemy w stanie uszanować. Tutaj pojawia się spora misja profili miejskich, niestety, na oficjalnym fanpage Łodzi na Facebooku możemy zobaczyć na przykład taki post:

Z treści powyższego posta wynika, że ułożenie asfaltu jest rewitalizacją. To bardzo duży błąd, na jaki oficjalny profil miejski nie powinien sobie pozwolić. Na 453 osoby, które na ten post zareagowały pewnie spora ilość osób będzie nadal uważała, że remont nawierzchni jezdni to rewitalizacja. Bulwersujący jest tu również brak interakcji z mieszkańcami, pod tym postem pojawiło się kilka komentarzy z pytaniem dlaczego ulice zostały zwężone a administratorzy profilu pozostawiają te pytania bez odpowiedzi.

Rzućmy okiem na inny przykład posta.

Bardzo fajnie, że podjęto temat uporządkowania przestrzeni przy ulicy Kilińskiego. To bardzo ważne, że instytucje miejskie postanowiły uniemożliwić degradację obszaru od ulicy Narutowicza do Traugutta i zablokować możliwość dzikiego parkowania. Niestety sformułowanie „Słupkujemy Kilińskiego by było ładniej i bezpieczniej” jest zbyt ogólne i nie tłumaczy sytuacji jaka miała tu miejsce ponad rok. Upraszcza się tu temat ‚ładności’, który nie jest powodowany przez same słupki ale przez to, że dzięki nim auta nie będą niszczyć trawników i chodników co sprawi, że faktycznie będzie ładniej. Upraszcza się również temat ‚bezpieczeństwa’ ponieważ nie dodaje się, że chodzi o bezpieczeństwo pieszych. Natomiast niedopowiedzenia i ogólne sformułowania przyciągneły do komentowania zwolenników parkingowej wolności, którzy oburzeni informacją o słupkach wywołali burzę, w której tłumaczyli, że słupki ani nie są ładne bo osłupkowane miasto wgląda źle ani bezpieczne bo uniemożliwiają manewry podczas tworzenia „korytarza życia”. Należałoby przy okazji takiego posta wytłumaczyć jak wyglądała sytuacja, i przede wszystkim odnieść się do tego, że dzikie parkowanie w miejscach niedozwolonych jest złą praktyką, i na oficjalnym profilu miejskim nie ma na nią przyzwolenia.

Dodatkowo skandaliczny jest fakt nieprofesjonalnego odpowiadania na wiadomości od obserwatorów i upokarzającego podejścia do autorów fotografii wykorzystywanych przez administratorów miejskiego fanpage. Co prawda wywołuje to duży niesmak i sugeruje ewidentną potrzebę zmiany strategii komunikacji ale pominiemy to w tym wpisie, bo najważniejsze w tej chwili jest dla nas to, ile każdego dnia tracimy na istnieniu tak mało merytorycznych profili Miasta Łodzi. Wskaźniki się zgadzają, a łódzkie social media mają największą ilość obserwujących spośród wszystkich miejskich w kraju. Jest to na pewno powód do dumy dla zespołu, że zgromadzili taką liczbę obserwujących, ale tutaj duma się kończy bo więcej powodów do niej nie mamy.

Ilość obserwatorów jest ważna. Dla marketingowców i Urzędu Miasta. Natomiast dla mieszkańców miasta nie bardzo. Kiedy patrzymy na treści postów na Facebooku Łodzi, które polegają w głównej mierze na suchych żartach, a w przypadku poruszenia poważnego tematu treść albo wprowadza w błąd albo zostawia niedopowiedzenia to jako mieszkańcy czujemy się lekceważeni. Kiedy do tego widzimy, że Stories na Instagramie składają się w dużej mierze z filmików pokazujących wycieczki po lokalach łódzkich a jeśli pojawią się jakieś ukazujące remont ulicy opatrzone są jedynie hasztagiem #łódźremontuje czujemy się lekceważeni podwójnie. Czy to jest skuteczne realizowanie postawionych sobie przez Dział Promocji i Nowych Mediów UMŁ celów? Przypomnijmy, że te „Działania mają cel informacyjny, promocyjny oraz edukacyjny”. Działania promocyjne widać na każdym kroku, działań informacyjnych oraz edukacyjnych nie widać. Czyli w takim razie budżet jaki jest na nie przeznaczany jest marnotrawiony?

Zapewne informowanie i edukowanie to według Urzędu Miasta podawanie skromnych informacji, ubogich w wartość merytoryczną. Poprzeczka zatem postawiona jest bardzo nisko a tymczasem potencjał łódzkich profili społecznościowych jest ogromny i wykorzystując go moglibyśmy wszyscy wiele zyskać. Jak się jednak domyślamy dla Urzędu Miasta świadomi mieszkańcy to zagrożenie ponieważ świadomość rodzi większe wymagania. Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie czy Urząd Miasta Łodzi chce rozwoju Łodzi czy też może zacofania? W takim razie po której stronie jest Urząd Miasta Łodzi: po stronie utrzymania dobrego wizerunku poza naszym miastem czy po stronie mieszkańców?

Na powyższe pytania odpowiedzcie sobie sami. Tymczasem my, po raz pierwszy głośno i poza Internetem, powiedzieliśmy o niekorzystnym prowadzeniu łódzkich social mediów podczas spotkania w Biurze ds. Rewitalizacji Urzędu Miasta Łodzi 12 czerwca 2018r. i od tamtej pory nie zmieniło się nic oprócz założenia fanpage na Facebooku „Łódź Rewitalizuje”, który poświęcony jest jedynie rewitalizacji, i nie spełnia oczekiwań informacyjnych i edukacyjnych. Dlatego wraz ze Stowarzyszeniem Nowa Łódź, postanowiliśmy zrobić kolejny krok ku lepszej komunikacji Urzędu z mieszkańcami i złożyliśmy dzisiaj petycję do Radnych Rady Miejskiej w Łodzi oraz Prezydent Łodzi w sprawie mediów społecznościowych prowadzonych przez Miasto Łódź. Publikujemy poniżej całą treść petycji a jak tylko dostaniemy odpowiedź poinformujemy Was o niej.

 

Petycja
do Radnych Rady Miejskiej w Łodzi
oraz Prezydent Łodzi

Na podstawie art. 2 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz.U. 2014 poz. 1195 ) zwracamy się z apelem:

Domagamy się:

● Integracji informacyjnej w mediach społecznościowych głównych kanałów Miasta Łodzi (Facebook, Instagram, You Tube, Twitter, Wykop.pl, Snapchat) z innymi profilami prowadzonych przez poszczególne wydziały i jednostki podlegające Prezydent Łodzi.

● Informowanie w mediach społecznościowych na głównych kanałach Miasta Łodzi (Facebook, Instagram, You Tube, Twitter, Wykop.pl, Snapchat) o wszystkich konsultacjach społecznych, jakie są organizowane – zarówno przez UMŁ jak i inne jednostki podległe np. MPU, ZIM.

● Włączenie w skład zespołu odpowiedzialnego za media społecznościowe osoby mającej holistyczną wiedzę na temat miast.

 

Miasto prowadzi profile w wielu mediach społecznościowych tj. Facebook, Instagram, You Tube, Twitter, Wykop.pl, Snapchat. A najbliższym czasie planuje uruchomienie komunikacji w kolejnych kanałach.W łódzkich urzędzie sześć osób zajmuje się obsługą tych kanałów, które w odpowiedzi na DIP swoją działalność tłumaczą tak:

Celem prowadzenia komunikacji w mediach społecznościowych jest utrzymywanie stałego, interaktywnego i multimedialnego kontaktu z mieszkańcami Łodzi oraz wszystkimi osobami zainteresowanymi bieżącą sytuacją w mieście, jego historią oraz wydarzeniami kulturalnymi, sportowymi, rozrywkowymi. Działania mają cel informacyjny, promocyjny oraz edukacyjny (…). Charakterystyka komunikatów publikowanych na poszczególnych kanałach komunikacji dostosowana jest do specyfiki danego kanału. W związku z tym m.in. na Instagramie przeważają wysokiej jakości zdjęcia prezentujące piękno łódzkiej architektury, atrakcyjność ulicy Piotrkowskiej, łódzkich parków i terenów rekreacyjnych. Na Twitterze pojawiają się częściej niż na innych kanałach komunikaty o charakterze typowo informacyjnym i urzędowym. Na Facebooku natomiast ze względu na skalę dotarcia publikowane są różnego rodzaju treści od oficjalnych komunikatów miasta po posty o tematyce rozrywkowej, humorystycznej.

Łódzkie media społecznościowe niejednokrotnie są przez specjalistów zajmujących się e-marketingiem oceniane bardzo wysoko. Inaczej wygląda jednak ocena wystawiana przez samych mieszkańców, do których media te są skierowane. Zastrzeżenia budzi stosowany język, charakter treści, czy prawa do rozpowszechnianych zdjęć. Problem w szczególności dotyczy profilu miasta na stronie Facebook. Analizując zamieszczane tam posty widać, że są to przede wszystkim posty promocyjne – ładne zdjęcia miasta i promocja nowych lokali. Rzadziej trafiają się posty dotyczące wydarzeń w Łodzi oraz posty informacyjne dotyczące np. miejskich inwestycji. Przeważnie, przynajmniej raz (często kilka razy) w tygodniu, pojawiają się posty czysto rozrywkowe. Są to najczęściej humorystyczne grafiki lub zabawy w stylu znajdź X różnic między dwoma zdjęciami. Warto mieć jednak na uwadze, że treści te chociaż zdobywają dużą popularność, to ich przygotowanie z pewnością nie należy do zajęć szybkich (pomysł +jego realizacja). Prawie w ogóle natomiast na miejskim profilu nie pojawiają się posty o tematyce historycznej. Sporadycznie pojawiają się informacje o konsultacjach społecznych. Najczęściej jeżeli już to ograniczających się do platformy Vox-populi. Łódzki profil np. nie udostępnia informacji o konsultacjach planów miejscowych. Z łódzkich mediów społecznościowych mieszkańcy nie dowiedzą się też o rzeczach trudnych, jak na przykład o opóźnieniach przy realizacji miejskich inwestycji. Dlatego też, aby dowiedzieć się o ważnych kwestiach z punktu widzenia mieszkańca trzeba raczej korzystać z innych, niemiejskich profili. W dodatku miejski profil posługuje się przede wszystkim luźnym, często młodzieżowym językiem. O ile ważne jest używanie języka interesującego i czytelnego dla odbiorcy to niejednokrotnie traci się szansę na wytłumaczenie pewnych działań Miasta mieszkańcom. Przykładowo, informację o słupkach zabezpieczających chodniki przed nielegalnym parkowaniem komentuje się, że robi się to po to, aby było ładnie, a nie np. żeby zapewnić komfort i bezpieczeństwo pieszych. Widać, że osoby odpowiedzialne za miejskie media społecznościowe bardzo sprawnie czują się w sieci, wyczuwają trendy, ale nie mają wiedzy na temat współczesnych miast.

W mediach społecznościowych nie pojawiają też profesjonalne informacje czemu np. jakaś inwestycja została zrealizowana w konkretny sposób. Powoduje to, że mieszkańcy widzą w większości tylko zdjęcia i jedno zdanie komentarza ale nie wiedzą do końca co widzą bo nikt im tego nie tłumaczy. To mogłyby robić łódzkie media społecznościowe. Z pewnością wymagałoby to współpracy z jednostkami merytorycznymi i konsultacji jeszcze przed opublikowaniem posta albo stworzeniem wspólnego zespołu w strukturach Urzędu Miasta, który mógłby kontrolować szeroki zakres i merytorykę postów. W informacji o dostęp do informacji publicznej UMŁ podaje, że jedynym miejskim profilem na portalu Facebook jest profil: Łódź. Nie jest to jednak prawdą, bo wiele miejskich wydziałów i jednostek prowadzi własne strony na tej platformie.

Stowarzyszenie Nowa Łódź
Piotr Salata-Kochanowski
(791641197; Stokowska 34G)

Fabryczna
Rafał Tomczyk
www.fabryczna.in

 

 

Home, Rozważania

Niezmienna bylejakość zmian

21/10/2019

Parę lat temu bardzo cieszyliśmy się na wiadomość, że miasto sprzedało działkę pod planowany hotel Puro i jednocześnie zobowiązało nabywcę terenu by w ramach inwestycji przed budynkiem stworzył plac. Wszyscy dobrze wiemy jak fatalnie latami wyglądał ten narożnik i wszyscy bardzo liczyliśmy tutaj na jakiś postęp. Poza tym tuż obok Pałacu Poznańskich i Muzeum Historii Miasta Łodzi od dawna widać było potrzebę stworzenia miejsca, w którym będzie można na chwilę przysiąść, popatrzeć na elewację zabytku, powspominać zwiedzanie wnętrz lub obgadać wystawę. Kolejne potrzeby przyszły wraz z wybudowaniem biurowca Ogrodowa Office, który wygenerował tu większy ruch a przecież nawet mały placyk fajnie pomaga ten ruch na chwilę „przejmować” – przydaje się pracownikom biur by na chwilę wyjść w trakcie przerwy czy gościom biurowca, którzy zwyczajnie chcą poczekać na tramwaj. Bardzo się cieszyliśmy, że doceniono wartość takiej miejskiej „przystani”, myśleliśmy, że to jest dobry znak i zaczyna się przemycać rozwiązania, które dają nam nową jakość przestrzeni. Było to wszystko oczywiście dość tajemnicze ale rokowało naprawdę dobrą współpracę na linii miasto – inwestor prywatny i liczyliśmy, że może w tym miejscu powstać naprawdę ciekawa przestrzeń. Cieszyliśmy się. Do czasu kiedy plac okazał się jedynie nową nawierzchnią, nie zapraszającą do siadania i miłego spędzania czasu. Wyglądał zupełnie jak… do niczego, i jedyne co mu wróżyliśmy to szybkie zaatakowanie go przez samochody.

Czas mijał, w upalne dni plac świecił pustkami. Nic w tym dziwnego ponieważ ze względu na brak wysokich drzew, mogących dawać jakikolwiek cień, siedzenie tutaj groziło poparzeniem lub udarem słonecznym. Robiło się coraz chłodniej, plac nadal nie cieszył się jakimś wielkim powodzeniem ale powoli widać było więcej osób siedzących na ławkach. Niestety, taki stan rzeczy oczywiście nie mógł trwać długo ponieważ zaczęto tolerować tu parkowanie samochodów… Otóż nieszczęśliwie w Polsce panuje taki paskudny zwyczaj, że gdy tylko istnieje jakaś pusta przestrzeń, np. pusta przestrzeń placu stworzona dla pieszych, to ta pusta przestrzeń nie zostaje długo do dyspozycji pieszych tylko jest zabierana pieszym. Plac przed hotelem Puro ma sporą ilość pustej przestrzeni dlatego, że pełni częściowo rolę miejsca dojazdu na parking podziemny oraz, w razie konieczności, drogi przeciwpożarowej dla samego hotelu. Niemniej jednak można było tę przestrzeń rozplanować dużo lepiej, tak, aby pustka „nie prosiła się” w przyszłości o jej odebranie. Nie minęło pół roku kiedy plac o funkcji rekreacyjnej zamienił się w parking z możliwością siadania na ławce. Czy to brak konsekwencji i samowolna zmiana decyzji czy też może od początku taki był plan a łodzian oszukano?

Kolejny bylejaki plac dla łodzian
Samochody zaparkowane są jak chcą i gdzie chcą

Na etapie projektowania popełniono tu chyba wszystkie możliwe błędy. Wykonano pustą i nieatrakcyjną płytę oraz ustawiono kilka ławek. Posadzono śladową ilość traw ozdobnych i trzy maleńkie drzewka. Umieszczono słupki w sposób nieuchraniający pieszych przed wjazdem samochodów. Zamiast przyjemnej „przystani”, przy której z przyjemnością spotkamy się ze znajomymi tuż przed pójściem na wystawę czy do klubu nabyliśmy kolejne dysfunkcyjne miejsce, w którym:

 – Ludzie spacerują i jeżdżą samochody, co jest niebezpieczne;  

 – Ludzie jeżdżą samochodami i spacerują tu ludzie, co jest niebezpieczne;

 – Spędzanie czasu jest nieprzyjemne ponieważ jeżdżące tu samochody wywołują w pieszych niepokój. W efekcie zamiast musieć obawiać się o swój komfort i swoje bezpieczeństwo piesi wolą nie spacerować po placu oraz nie przechodzić przez środek placu;

 – Siedzenie na ławce obok zaparkowanych samochodów nie jest przyjemne ponieważ piesi korzystają z miejskich „przystani” po to, by odpocząć od samochodów a nie z nimi obcować. Dlatego plac, w którym mamy bliski kontakt z jadącymi lub stojącymi samochodami jest placem nie spełniającym swojej funkcji rekreacyjnej;

 – Płyta placu jest coraz bardziej zniszczona, ponieważ jeżdżą po niej samochody. Już po kilku miesiącach od zakończenia inwestycji płyta nadaje się do wyczyszczenia;

– Słupki ulokowano niezwykle gęsto, jednocześnie w taki sposób, że zabezpieczają plac przed samochodami jedynie z dwóch stron a gdyby były ulokowane w szerszych odstępach wystarczyłoby ich na zabezpieczenie placu z każdej strony.

W takim razie po co stworzony został plac z ławkami skoro nie jest fajnie na tych ławkach siedzieć? A jeśli plac miał służyć do parkowania to po co znalazły się tu ławki a nawierzchnią są płyty granitowe? To dla kogo w ogóle powstał plac przed Puro? Kiedy płyta zostanie wyczyszczona z plam? Te pytania pozostaną bez odpowiedzi ale ewidentnie coś się tu nie udało, do takiej sytuacji nie powinno już w obecnych czasach dochodzić. Natomiast skoro już do niej doszło to w fajnym, normalnym świecie ktoś powinien na straży takich spraw stać. Skoro plac został sprzedany pod jakimiś warunkami instytucje miejskie powinny kontrolować sytuację i odpowiednio zareagować. Niestety mijają kolejne tygodnie dzikich zachowań, dalej pozwala się na zawłaszczanie przestrzeni pieszym, konfrontując ze sobą wszystkich użytkowników przestrzeni aby ich ze sobą skonfliktować, i aby wzajemnie stanowili dla siebie zagrożenie. Kiedy ktoś zareaguje? Za rok? Dwa? Nigdy? Może to od początku był taki niecny plan by władować w jedno miejsce biegające dzieci razem z jeżdżącymi po placu autami? W takim razie skoro tak totalnie mamy gdzieś porządek, komfort i bezpieczeństwo to po co w ogóle umieszczono tu słupki? Już można je było sobie darować, szybciej byśmy się wszyscy wykończyli.

Mieliśmy mieć do dyspozycji przyjemny plac, wyszło jak zwykle. I kolejny raz mamy wrażenie, że łodzianie są pozostawieni samym sobie. Ławka jest, możesz sobie usiąść, a że jest nieprzyjemnie to trudno. Słupków brak więc możesz wjechać a że dziecko wybiegnie ci nagle przed maskę samochodu to trudno. Podarowano nam kolejną przestrzeń generującą dodatkowe konflikty. Co zrobili łodzianie źle, że podarowano im za karę taki plac?

Plac czy jednak parking?

Jako wisienkę na torcie tej całej komedii dodamy, że hotel Puro ustawił tu tabliczkę z zakazem parkowania, który dotyczy chyba tylko niektórych skoro jednak jakieś samochody za tabliczką parkują. Czyli podsumowując: mamy przestrzeń dla wszystkich (co oznacza w praktyce przestrzeń dla nikogo), mieszającą ze sobą różnych użytkowników przestrzeni, narażającą ich na niebezpieczeństwo; mamy też prywatny hotel rozporządzający przestrzenią o wymogach określonych przez miasto, oraz brak kontroli miasta nad swoją własną działką.

Zakaz parkowania na placu, na którym parkują samochody

Powstała nam więc kolejna przestrzeń, która sama nie wie czym ma być. Trochę placem dla mieszkańców, trochę parkingiem na granicie a trochę drogą pożarową i dojazdem do hotelu. Dodatkowym absurdem jest to, że choć inwestor czyli hotel Puro zobowiązany był do zagospodarowania terenu przed hotelem to teren ten nadal należy do miasta, tak więc niewiadomo kto faktycznie poczuwa się do niego jako właściciel. Z jednej strony hotel umieszcza tabliczki zakazujące parkowania osobom nie będacym jego gośćmi a z drugiej strony Straż Miejska nie postrzega tego terenu jako miejski i nie panuje nad tą sytuacją. To wszystko sprawia, że zamiast fajnego miejsca mamy kolejne „byleco” i „byle by było”, kolejny „niby plac”. Niestety, konsekwencje za bałagan „wyżej” ponoszą ci „najniżsi” czyli mieszkańcy, którzy muszą albo korzystać z niedopasowanej do nich przestrzeni albo zrezygnować z korzystania z niej. Przykro to stwierdzać ale to wygląda tak, jakby wcale nie chciano nam pomóc w codziennym funkcjonowaniu, a wręcz odwrotnie – jakby chciano nam szkodzić, i nikt „tam wyżej” nie pomyśli, że dla nas taka przestrzeń to nie jest jedynie nieudana inwestycja tylko odebranie nam pewnej szansy na fajne miejsce, na progres miejsca. Taka nieudana inwestycja to swego rodzaju ułomność fragmentu miasta, z którą mieszkańcy muszą się na co dzień zmagać. Mamy przestrzeń wyremontowaną, nową, ale zupełnie bez lepszej jakości. I pomyśleć, że taką bylejakość serwuje się w okolicy najważniejszej, tuż przy najważniejszych zabytkach Łodzi – Pałacu Poznańskich oraz dawnym kompleksie fabrycznym Izraela Poznańskiego. Ot, kolejna zmiana, totalnie bez progresu, kolejna zmiana bez zmiany na lepsze, kto by się tym przejmował?

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk

Rozważania

Pielęgnacja / Dewastacja

26/09/2019

Jest poranek 20 września, w Łodzi trwa Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. W tym samym czasie, przy Sienkiewicza 28, za zgodą Zarządu Zieleni Miejskiej, na wniosek organizatorów Light Move Festival, pewna firma przycina korony dwóch starych drzew. Miejska instytucja, której obowiązkiem jest dbać o miejską zieleń na prośbę festiwalu sponsorowanego przez magistrat niszczy miejską zieleń. To nie film, to łódzka rzeczywistość.

Drzewa z przyciętymi koronami

Z pięknych starych głogów odmiany ‚Paul’s Scarlet’ pozostały badyle. ZZM twierdzi, że wykonawcy zlecono dokonanie pielęgnacji drzew ale nie wykonał tego poprawnie. LMF zaś, że w trosce o bezpieczeństwo gości festiwalu wystosował prośbę o sprawdzenie czy drzewa wymagają działań pielęgnacyjnych, nie zaznaczył które konkretnie. Oczywiście wszyscy wiemy co oznacza „pielęgnacja drzew” w praktyce – przycinkę lub wycinkę.

Ciężko powiedzieć dlaczego drzewa przy Sienkiewicza miały być niebezpieczne dla gości. Sprawdziliśmy mapę tegorocznej edycji LMF i na południowej ścianie dawnej willi Moryca Frankla odbędzie się mapping o nazwie „Fabula”, który jak czytamy na stronie festiwalu „zamieni łódzkie śródmieście w odgległą krainę marzeń. Na moment przeniesiemy się w magiczną przestrzeń przypominającą baśniowe ilustracje i zaczarowany sen.” Super, dziękujemy w takim razie za krainę marzeń z okaleczonymi drzewami w tle, o takim świecie zawsze marzyliśmy!

Drzewa z przyciętymi koronami, po prawej widoczne drzewo bez przyciętej korony, dla porównania (tak wyglądały tu wszystkie drzewa)

W takim razie drzewa albo przeszkadzały w oglądaniu mappingu i postanowiono przyciąć ich korony albo uznano, że gałęzie nagle spadną na gości i zrobią im krzywdę. Mhm. Zawsze myśleliśmy, że mappingi lokalizuje się tam, gdzie jest do nich dostęp a nie, że na życzenie tworzymy dostęp do mappingu usuwając z okolicy zbędne elementy. Może Łódź bierze przykład z Katowic, gdzie Ministerstwo Obrony Narodowej zażądało, by na czas defilady władze miasta wycięły drzewa, krzewy i kwiaty, które mogłyby zakłócić estetykę wydarzenia. Jeśli natomiast drzewa przycięto bo zagrażały oglądającym mapping to czy nie popadamy w absurd dążący do przycięcia wszystkich drzew bo wszystkie są dla nas potencjalnym zagrożeniem?

Skoro ZZM zgadza się na przycięcie drzew coś tu jest nie tak jeśli chodzi o miejskie priorytety. Wygląda na to, że trzydniowy festiwal oferujący pokazy świetlne, mappingi oraz instalacje jest ważniejszy niż drzewa, które mają przez cały rok pozytywny wpływ na zdrowie i komfort życia mieszkańców. Czyżby przestrzeń miejska, z której korzystamy codziennie stanowiła dla festiwalu i instytucji miejskich jedynie planszę dla ich gry? Drzewa o szerszych koronach nie pasują do ich makiety miasta?

Dodatkowo załamujące są konsekwencje tej paskudnej sytuacji. Ani ze strony LMF ani ZZM nie ma żadnych przeprosin. Z mediów dowiadujemy się jedynie, że miasto wystąpi o odszkodowanie do wykonawcy. A co z tego odszkodowania będą mieć mieszkańcy? Kto zrekompensuje nam wyrządzoną NAM krzywdę? Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu – niszczenie każdego drzewa w mieście to działanie na naszą szkodę

Ta sytuacja jest wyjątkowo smutna bo związany jest z nią znany festiwal ale takie traktowanie drzew nie jest rzeczą rzadko spotykaną. Zarząd Zieleni Miejskiej wydaje zgodę na wiele tego typu przycinek, ale nie może być na to naszej zgody. Takie rzeczy dzieją się w okolicy każdego z nas. Nie bądźmy wobec tego bierni, pytajmy tych, którzy przycinają i wycinają dlaczego i dla kogo to robią, zgłaszajmy to, nagłaśniajmy. Nie dawajmy naszego przyzwolenia na odbieranie nam gałęzi, korony czy drzewa. Zacznijmy od dzisiaj, i od teraz – jeśli zgadzasz się z nami i też chcesz wyrazić swój sprzeciw wobec lekkomyślnego traktowania zieleni – udostępnij ten wpis na swoim profilu społecznościowym. A jeśli jesteś na Facebooku dołącz do grupy SPOŁECZNI OPIEKUNOWIE DRZEW – ŁÓDŹ i powalcz o nasze drzewa, bo jak widać nikt za nas tego nie zrobi.

Rozważania

Sukcesywny brak szacunku

29/07/2019

Dostaliśmy od naszych czytelników niepokojące wieści, że coś dzieje się z Sukcesją. Pojechaliśmy więc szybko na miejsce sprawdzić co się dzieje. Okazało się, że sytuacja nie wygląda dobrze ponieważ prawie nie widać już Sukcesji. Jedyne co widać to postępujący brak estetyki i coraz większy brak poszanowania historii miasta.

Parę razy wspominaliśmy, że Centrum handlowo-rozrywkowe Sukcesja odkąd tylko powstało nie budzi u nas zbytniego respektu ponieważ nie za bardzo czuliśmy respekt tej inwestycji do dziedzictwa Łodzi oraz do nas – łodzian. Staraliśmy się jednak o tym za często nie wspominać ale coraz bardziej niepokoi nas jej działalność a wobec tego, co tu obecnie się dzieje nie możemy już przejść obojętnie.

Sukcesja od początku budziła nasz niesmak ponieważ powstała na gruzach przędzalni bawełny Juliusza Albrechta i Józefa Gampego czyli późniejszych Zakładów Przemysłu Bawełnianego Maltex, chociaż tak naprawdę inwestor otrzymał na swoją inwestycję dofinansowanie w wysokości 8 milionów złotych z Regionalnego Programu Operacyjnego. Projekt, na jaki dostał dofinansowanie nosił nazwę „Rewitalizacja obiektów pofabrycznych na Centrum biznesowo-handlowo-rozrywkowe Sukcesja – etap 1”. Niestety inwestor budynki fabryczne wyburzył a potem łącząc swoje finansowanie ze środkami unijnymi „odbudował” budynek fabryczny tworząc jedynie jedną elewację (od strony ul. Politechniki) przypominającą elewację budynku fabrycznego.

Darzymy architekturę poprzemysłową ogromną miłością i to wszystko od samego początku nas przerażało. Nigdy nie mogliśmy zrozumieć, że można zrównać z ziemią obiekty fabryczne i ubiegać się o dofinansowanie na rewitalizację terenów przemysłowych. Swoje wątpliwości co do otrzymanego dofinansowania miało także Centralne Biuro Antykorupcyjne a niedawno pojawiła się również informacja, że inwestor musi zwrócić część dofinansowania ze względu na to, że „(…)beneficjent w poszczególnych latach okresu trwałości projektu nie osiągnął wskaźnika rezultatu zapisanego w umowie, jako `liczba nowych przedsiębiorstw zlokalizowanych na zrewitalizowanych obszarach'”. Sama ceglana ściana od początku budzi już wiele wątpliwości za sprawą braku autentyczności, braku wewnętrznych historycznych elementów, martwości okien czy też mocno dominującej nadbudowy. Oczywiście, rewitalizacja nie odnosi się tylko do budynków ale także obszarów i miejsca ale mimo to takie potraktowanie fabrycznych obiektów jest według nas nie w porządku, jest nieuczciwe zarówno względem architektury i dziedzictwa Łodzi ale też względem nas – łodzian. Tutaj pojawia nam się też wiele pytań związanych z samą zabytkowością jednej ściany budynku fabrycznego. Czy taka atrapa w ogóle nosi obecnie jakiekolwiek znamiona zabytkowości? Czy cokolwiek z tego obiektu jest wpisane do ewidencji zabytków? Czy jeśli coś zostanie odbudowane na wzór zabytku to czy nadal jest zabytkiem?

Jest jeszcze coś, co powodowało naszą niechęć do tej inwestycji. Również rozplanowanie przestrzeni wewnątrz Sukcesji naszym zdaniem od początku nie było najlepsze. Weźmy na przykład dostęp do kina. Jak zapewne wiecie w obiekcie mieści się kino Helios, niestety, całkowicie odcięto do niego dostęp z zewnątrz, tak więc aby z kina skorzystać musimy dostać się do niego przez galerię handlową. Nie możemy więc wybrać się do kina, musimy wybrać się do galerii handlowej aby dostać się do kina. Takie działanie zmusza osoby chcące tylko obejrzeć film do przechadzania się korytarzem pomiędzy bluzeczkami a skarpetami. Poza tym taki brak odrębności obiektu nie wpływa pozytywnie na wrażenia związane z seansem ponieważ degraduje nam całą kontemplację filmu.

Do tej pory nie myśleliśmy jednak, że możemy być jeszcze bardziej niechętni. Do czasu gdy zobaczyliśmy tydzień temu jak wygląda teraz Sukcesja od strony ulicy Politechniki. Niechęć zamieniła się w zniesmaczenie.

Największym atutem wakacyjnych wieczorów na dachu Sukcesji jest to, że z dachu nie widać tego, co dzieje się przed budynkiem

Ceglana ściana, która miała być przecież ozdobą i na którą inwestor otrzymał dofinansowanie ze środków UE zamiast przywodzić historię miejsca (w swej dziwnej, co prawda, formie) stała się dodatkowo stojakiem reklamowym. Na elewacji zawieszono ogromne banery, które zajmują już bardzo dużą część obiektu i zasłaniają fabrykopodobną fasadę. Pojawiły się również logotypy marek znajdujących się w budynku, chociaż przecież te same logotypy znajdują się już na budynku tylko na innych jego ścianach. Ceglana elewacja powoli znika za logotypami i banerami ale to jeszcze nie wszystko. Ustawiono tu też stojaki z ofertą sklepu Stokrotka, co tylko wizualnie upodabnia Sukcesję do hipermarketu.

Wolelibyśmy jednak, żeby chwalono się zabytkami…
A może by tak… 3 reklamy w cenie 1?

Dodatkowo absurdalne jest pojawienie się tu również budki z lodami, co może zwiastować… pojawienie się kolejnych. Po cóż było w takim razie tworzyć martwy parter w budynku? Czy nie lepiej było tu od razu umieścić lokale z dostępem od zewnątrz? Wygląda na to, że teraz wokół Sukcesji będziemy mieli coraz szerszy wachlarz „atrakcji”…

W końcu jakiś lokal z dostępem bezpośrednio od ulicy. Klasyka, jak z Mielna!

Podsumowując, mamy wrażenie, że od początku brakuje tu wiarygodności. Działania tej inwestycji mogą sugerować brak wrażliwości na łódzką architekturę i brak szacunku do łódzkiej historii. W naszej ocenie zapadło tu co najmniej kilka niekorzystnych decyzji, które wymieniamy poniżej:

 – nie mamy tu historycznej fabryki;

 – zamiast odbudowanej całej fabryki mamy jedną ścianę fabryki;

 – jedna odbudowana ściana fabryki jest tylko atrapą udającą ścianę fabryki;

 – nie mamy żadnego historycznego wystroju wnętrza;

– przed Sukcesją mamy pomnik Rajmunda Rembielińskiego – twórcy przemysłowej Łodzi – a zasadność jego obecności tuż obok wyburzonego obiektu przemysłowego jest conajmniej dyskusyjna;

 – mamy nadbudowę, która dominuje nad atrapą, co tylko wizualnie oddala budynek od dawnego wyglądu;

 – mamy atakujące wizualnie banery na ceglanej ścianie, które sprawiają, że ściana jest już nie tylko dziwna dlatego, że jest atrapą ale dlatego, że jest dziwną atrapą pokrytą banerami;

 – mamy olbrzymią ilość logotypów powodującą oczopląs;

 – mamy bilbordy ustawione przed budynkiem więc mamy jeszcze większy wizualny dyskomfort.

Czy może być jeszcze gorzej? Jak daleko można się posunąć w zasłanianiu elewacji? Czy tylko uchwała krajobrazowa może zatrzymać dalszą spiralę estetycznej degradacji tego miejsca? Od dawna przykro jest patrzeć na Rajmunda Rembielińskiego stojącego tuż obok miejsca wyburzeń fabryki ale od niedawna jest jeszcze bardziej przykro ponieważ jego postać towarzyszy już nie tylko czemuś, co udaje fabrykę a również reklamom masła, szynki czy proszku do prania. Ze względu na sposób rewitalizacji zawsze mieliśmy wątpliwości czy Sukcesja w ogóle ceni sobie przemysłową historię miasta Łodzi ale obecne działania pogarszające estetykę budynku tylko dodatkowo utwierdzają nas w przekonaniu, że szacunku do przemysłowej Łodzi tu ewidentnie brakuje.

Twórca Łodzi przemysłowej z szynką doskonałą w tle

Tekst i zdjęcia: Rafał Tomczyk

Rozważania

Smażymy się w mieście Łodzi + apel do władz

17/06/2019

Drzewa nie tylko oczyszczają nasze powietrze ale też dają nam ulgę w ciepły dzień i chłodzą miejsca tuż obok nich, izolując beton. Drzewa sa ważne, każde małe dziecko to wie, a w dobie kryzysu klimatycznego drzewa będą nam coraz bardziej potrzebne abyśmy w ogóle mogli funkcjonować. Urzędnicy i prywatni inwestorzy albo tej tajemnej wiedzy nie posiadają albo posiadają ale z premedytacją gotują dla mieszkańców miasta prawdziwe piekiełko wycinając drzewa na potęgę, tworząc w ich miejscach parkingi i stawiając tyci drzewka w donicach. Dlaczego celowo pozbawia się nas zdrowego powietrza i zacienionych miejsc dających nam ukojenie w upalne dni?

Po pierwsze morze betonu wylewa się bo jest to najłatwiejsze i nie potrzeba do tego żadnej kreatywności. Gdy nie ma się pomysłu na przestrzeń najłatwiej jest zrobić płaski plac a potem wmówić mieszkańcom miasta, że będzie dzięki temu uniwersalny i sprawdzi się pod imprezy miejskie. Tylko, że… zazwyczaj kończy się to tak, że żadnych imprez miejskich się w takich miejscach nie organizuje a jeśli już się zorganizuje to raz w roku event lub demontrację, a poza tym jednym dniem plac stoi pusty i nikomu nie służy, jak np. plac Dąbrowskiego. W upalny dzień nikt tu nie usiądzie, a dlaczego przekonacie się za chwilę.

Plac (patelnia) Dąbrowskiego

Druga sprawa. Zieleń łatwo zabiera się pod pretekstem nowych inwestycji, a tam gdzie jej wcześniej nie było przy powstawaniu nowych inwestycji również się nie tworzy. Mamy sporo takich przykładów w Łodzi, w których widać jak nowe inwestycje całkowicie pomijają sadzenie drzew, świetnym przykładem może być teren dworca Łódź Fabryczna.

Teren (patelnia) obok dworca Łódź Fabryczna
Teren (patelnia) przed wejściem głównym dworca Łódź Fabryczna, widok na Bramę Miasta

Organizacja społeczna „Miasto jest nasze” zmierzyła temperaturę na warszawskim placu Bankowym. Pomyśleliśmy, że może warto zmierzyć temperaturę i u nas, przecież dobrze wszyscy wiemy, że zieleń jest potrzebna ale chcieliśmy się w końcu przekonać jak bardzo jest potrzebna i zobaczyć na własne oczy, w łódzkich realiach, różnice temperatur. I proszę, poniżej przedstawiamy wyniki naszych pomiarów, tym samym, zapraszamy do prawdziwego łódzkiego piekiełka ;)

Pierwsza patelnia, naszym zdaniem najmocniej piekąca w Łodzi, czyli plac Dąbrowskiego. Przy samej płycie placu mamy 44° a na drewnianych ławeczkach aż 58° (ałć!). Jeśli chcemy usiąść i grzać się nieco mniej proponujemy na kamiennych siedziskach przy fontannie, tam temperatura wyniosła 44° – to jest więcej niż się spodziewaliśmy, jak widać woda nie ochładza powietrza aż tak, jak sądziliśmy do tej pory, no ale jeśli mamy do wyboru grzanko na 58° i 44° wybieramy to drugie.

Wszyscy dobrze wiemy i widzimy dlaczego w upał rzadko ktoś tu siada, a mimo to plac w obecnej formie sobie jest. Nasze pytanie brzmi: po co? Dlaczego nie zostanie przebudowany ponownie jeśli poprzednia przebudowa ewidentnie była błędnie wykonana (w naszym rozumowaniu jeśli nie służy ludziom to jest błędnie wykonana)? Brak przebudowy świadczy, że władze miasta nie widzą takiej potrzeby, tak więc plac ma sobie służyć samemu sobie, zdecydowanie nie nam, mieszkańcom.

Sprawdźmy teraz sytuację na terenie dworca Łódź Fabryczna. Tutaj sytuacja przedstawia się nieco korzystniej bo po stronie północnej dworca mamy temperaturę chodnika 36° a ławki 34°. Niestety, w gorące dni nikt tu nie usiądzie, wszyscy siedzą w środku budynku dworca, a piękną pogodę obserwują zza szyby. To dla kogo ten teren? Kolejne miejsce do szybkiego przejścia a nie do siedzenia? To po co tutaj w ogóle ławki?

Sprawdzilismy też z ciekawości przystanek przy ulicy Sienkiewicza. Przy przystanku 40°, na ławce tyle samo. W gorący dzień nie ma niestety gdzie schronić się przed słońcem, wiata uchroni nas jedynie przed deszczem a kiedy jest nam za ciepło jedynym wyjściem jest udać się kawałek dalej do drzew.

Z ciekawości sprawdziliśmy też rowery miejskie, które stoją na odkrytych i nagrzanych przestrzeniach. Jaką temperaturę w takim razie ma nagrzane siodełko roweru miejskiego przy placu Dąbrowskiego? 56°! Nie chcę Was straszyć, ale organizm człowieka przejmuje temperaturę tego siodełka i bardzo szkodliwe jest przyjmowanie na jedną partię ciała aż 56 stopni…

Wiemy już jak cieplutkie są patelnie miejskie. A teraz sprawdźmy jak wygląda różnica temperatur w miejscach bez zieleni i z zielenią. Pierwszy przykład to ulica Narutowicza, tuż obok Collegium Anatomicum, 45°, a (uwaga!) kilka metrów dalej, za warzywniakiem, pod wielkim drzewem, 28°! Różnica ogromna!

Idziemy dalej. Drugi przykład to skrzyżowanie Narutowicza – Kilińskiego. Tuż przy hotelu Polonia mamy 44° a tylko kawałeczek dalej na skwerku 35°. Tutaj różnica pewnie nie jest tak szokująca ze względu na lokalizację przy mocno ruchliwym skrzyżowaniu ale 10° i tak może dać nam odrobinę wytchnienia w gorący dzień.

Kolejny przykład to dalszy skwerek, obok „budynku TVP”. Temperatura na skwerku 34°, na ławce 39°, gdy się kawałek oddalimy od zieleni i mamy większy kontakt z zaparkowanymi samochodami niż parę metrów wcześniej temperatura rośnie aż do 41°, a jeszcze kawałek dalej gdy staniemy pod drzewem zmaleje aż do 29°!

Ostatni przykład jaki podamy to ulica Traugutta. Postawiono tu nowiutkie ławki i posadzono małe drzewka pomiędzy nimi. Niestety. Temperatura na ławce jest dużo wyższa niż na chodniku pomiędzy wysokimi drzewami, na ławce wynosi aż 46° więc zdecydowanie korzystniej niż tu siedzieć jest stać lub ukucnąć pomiędzy drzewami kawałek dalej w temperaturze 28°.

W tym szale mierzenia moglibyśmy dużo wymierzyć ale patelni jest tyle, że nie starczyłoby nam życia. Pomierzyliśmy tylko trochę dla przykładu. Wszystkie pomiary wykonane zostały 15 czerwca w godzinach 13:00-15:00. Poprzedniego dnia padał deszcz co obniżyło temperaturę nawierzchni tak więc gdy kilka dni z rzędu nie ma deszczy temperatura jest jeszcze wyższa… Wnioski nasuwają się same i są przerażające. Jeśli nie obudzimy się w Łodzi z tego betonowego snu teraz to już niedługo lepiej się będzie nie budzić bo wszyscy się usmażymy, i to nie usmażymy się szybko, a będziemy się podpiekać stopniowo coraz bardziej i bardziej. Dlatego pokazujmy jak ważne są dla nas drzewa i jak ważna jest niska zieleń, interweniujmy gdy dochodzi do wycinek, nie parkujmy samochodów na trawnikach. Dla Urzędu Miasta Łodzi napisaliśmy dodatkowo specjalny apel, i tym apelem zakończymy wpis. Jesli macie ochotę skopiować ten apel, szerować go w swoich social mediach nie krępujcie się, skopiujcie i pokażcie wszystkim jak ważne są dla Was drzewa w mieście, może władze tego po prostu nie wiedzą.

 

„Drogi Urzędzie Miasta Łodzi,

Z niepokojem i przerażeniem przyglądamy się łatwości z jaką zapadają decyzje o wycince drzew w naszym mieście. Rozpoczęła się prawdziwa rzeź. Podejrzewamy, że odpowiadają za nią osoby albo wyjątkowo uprzedzone do drzewostanu albo osoby nie lubiące Łodzian.

Drzewa mają same zalety, drzewa nie mają wad. Wycinając drzewa robi się nam, łodzianom, krzywdę. Drzewa najskuteczniej produkują tlen w atmosferze, pochłaniają CO2 z atmosfery dzięki czemu łagodzą efekt cieplarniany i utrzymują odpowiednią wilgotność powietrza stabilizując w ten sposób klimat i łagodząc nagłe zmiany temperatury. Drzewa są naturalną zaporą przed zanieczyszczeniami powietrza a ich korzenie pomagają zmniejszać zanieczyszczenie wód. Drzewa są środowiskiem życia dla roślin i zwierząt. Drzewa dają nam cień w gorące dni. Drzewa sprawiają, że miasto wygląda ładniej. Drzewa sprawiają, że się nam lepiej żyje. Dlatego nie zabierajcie nam drzew. Nie róbcie nam krzywdy.

Nie wmawiajcie też łodzianom, że drzewa są chore. Łodzianie sami sprawdzą czy to prawda. Łodzianie będą protestować przeciwko nieuzasadnionym wycinkom drzew. Łodzianie będą walczyć za każdym razem gdy ktoś bez dokładnego przebadania drzew postanowi zlecić ich wycięcie. Łodzianie nie odpuszczą, zorganizują się, będą Was prosić i będą błagać. I będą robić to dotąd, aż zostaną wysłuchani a wycinki zostaną wstrzymane. Łodzianie nie pozwolą na tą rzeź. Dlatego Drogi Urzędzie Miasta Łodzi zatroszcz się o nasze drzewa i nie każ nam o nie walczyć.

Urzędzie Miasta Łodzi, nie bądź jak władze innych polskich miast. Przecież Łódź to nie miasto, to stan umysłu. Łódź jest prawdziwym hipsterem wśród miast. Dlatego nie rób tego co jest mainstreamem, i co jest teraz modne, rób inaczej, na przekór. Zamiast wspierać betonozę wspieraj zdrowie mieszkańców!

Podpisano, Łodzianie.”

Rozważania

Nowy symbol Łodzi z parówkami w tle

09/06/2019

Piękny słoneczny dzień, 7 czerwca 2019 roku, tuż obok Przystanku Centrum, zbierają się tłumy łodzian. Atmosfera jest niezwykle gorąca, ma bowiem zostać zaprezentowany długo wyczekiwany pomnik jednorożca, zaproponowany przez jednego z łodzian i zrealizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego.

#ŁódzkiJednorożec #KochamŁódź

Prezydent miasta odkrywa oblicze pomnika i wszystkim ukazuje się rzeźba autorstwa japońskiego artysty Tomohiro Inaba. Chwilę później, już po ostudzeniu emocji, przedstawiciele Działu Promocji miasta zachęcają wszystkich – nie tylko łodzian ale również przyjezdnych – do fotografowania się z jednorożcem. Selfie z bliska lub zdjęcie z oddali z pomnikiem w tle – to nie jest istotne, ważne by się pochwalić nową rzeźbą i… nowym symbolem Łodzi, jakim jednorożec stał się tuż po wykorzystaniu pewnego niewinnego żartu, porównującego dach Przystanku Centrum do tęczy i jednorożców. Powód wyboru takiej postaci na nowy symbol miasta wydaje nam się mało wystarczający, o czym możecie się przekonać wracając do >tego wpisu< tymczasem chcielibyśmy zwrócić uwagę na jeden mało istotny dla władz miasta szczegół ostatniej uroczystości, wywierający jednak ogromny wpływ na odbiór dzieła Inaby.

#JednorożecNowySymbolŁodzi #KochamŁódź

Próbując zrobić sobie zdjęcie w towarzystwie pomnika, lub po prostu zdjęcie pomnika, mamy dość ograniczone pole do eksperymentowania z kompozycją. Oczywistym jest, że samą postać jednorożca najbardziej wypada pokazać od frontu lub z dwóch boków, od tyłu pewnie mamy ochotę zaprezentować pomnik dużo rzadziej, z oczywistyczch względów. Jeśli natomiast chcemy być na zdjęciu my to niewątpliwie najbardziej naturalne jest pokazać jednorożca od przodu. Pozując więc z rzeźbą musimy liczyć się z tym, że w tle towarzyszyć nam będą paskudne banery, o, dokładnie te:

Jedno z najważniejszych skrzyżowań w mieście od kilku lat obrzydzają banery reklamowe z produktami mięsnymi, oferty sukcesywnie są wymieniane na nowe i nie widaćaby cokolwiek w tej kwestii miało się zmienić. Zastanawialiśmy się wielokrotnie dlaczego władze miasta nie znajdują sposobu na zadbanie o estetykę tego miejsca i mamy pewną sugestię/propozycję na wypadek gdyby nikt nie miał pomysłu.

Park kulturowy ulicy Piotrkowskiej to jest bardzo dobre narzędzie do porządkowania przestrzeni i ograniczania ilości reklam. Sprawdza się w Łodzi świetnie i naprawdę widać obecnie jak niezbędne było to rozwiązanie. Natomiast na przykładzie Centralu widzimy wyraźnie, że park został wytyczony trochę niekompletnie. Po pierwsze, skoro przy Piotrkowskiej mają nie wisieć wielkie reklamy to dlaczego stojąc przy tej samej Piotrkowskiej, na skrzyżowaniu z Piłsudskiego, naszym oczom musi ukazywać się gigantyczna reklama parówek? Co więcej, idąc Piotrkowską do Piłsudskiego widzimy reklamę przez dość długi czas. Skoro zależy nam na estetycznej Piotrkowskiej to powinno nam zależeć na tym, aby estetycznie Piotrkowska wyglądała z każdego punktu, czyż nie? Po drugie, park kulturowy Piotrkowskiej powinien sięgać nie tylko do Piłsudskiego a dalej do końca ulicy ponieważ dalszy jej odcinek zasługuje na urodę i estetykę w takim samym stopniu jak część deptakowa. Po trzecie, park kulturowy posiada swego rodzaju „bufor” czyli przecznice, które w ramach parku kulturowego również są chronione od brzydkich reklam. Ale uwaga, taki bufor istnieje tylko od północy (park kulturowy sięga do ulicy Północnej) a od południa kończy się na jednej pierzei Mickiewicza-Piłsudskiego, co daje nam lepszą estetykę jedynie… jednej pierzei. To jest dziwne i wręcz absurdalne. Gdyby zastosować taki sam „bufor” na południu jak na północy, wynoszący jedną przecznicę, to park kulturowy sięgałby przecznicę dalej czyli do ulic Żwirki i Wigury. Dzięki temu moglibyśmy uporządkować pod kątem reklamowym odcinek miasta, który mocno wizualnie wpływa na samą Piotrkowską oraz odkryte i wyeksponowane miejsce – trasę WZ, i centrum przesiadkowe. Jedną decyzją moglibyśmy sprawić, że na zawsze zmieniłby się wygląd całego skrzyżowania, tak więc czemu tego nie robimy?

#ZgarnijKoszulkęZJednorożcem #WydrukujSobieJednorożca

#PromujŁódźJednorożcem

Gdyby nie wystarczyło wcześniej wspomnianych powodów do zwiększenia obaszru parku kulturowego, doszedł nam jeszcze kolejny. Przy skrzyżowaniu Piotrkowska – Piłsudskiego znalazł się pomnik jednorożca o znaczeniu symbolicznym, i pomimo tego, że zostanie on przeniesiony później w inne miejsce przez jakiś czas będzie sobie tutaj tak stał i był niewinną ofiarą banerozy. Oczywiście później też będzie ofiarą banerozy ale już nie w takim stopniu. Tak więc bardzo bawi nas fakt, że władze miasta planując uroczyste odsłonięcie nowego symbolu Łodzi oraz zakrojoną na szeroką skalę promocję w ogólnopolskich mediach jednocześnie naraziło swój nowy symbol Łodzi na śmieszność. Dwa lata miały władze aby zająć się przestrzenią dla nowego pomnika ale w żaden sposób nie zainteresowały się przestrzenią wokół samego pomnika. Nadajemy centrum przesiadkowemu wysoką rangę i symbol kolorowej tęczy pełnej dobrobytu i perspektyw a jednorożcowi rangę prawdziwego nowego symbolu miasta. Dodajemy do tego całą ideologię odnośnie nowego kierunku jaki obiera Łódź, jednocześnie tę ideologię prezentujemy w tak paskudnym otoczeniu? Czyż to nie absurd?

Jeśli nie zamierzano zaprzestać wieszania baneru to lepiej byłoby chociaż zaczekać z prezentacją rzeźby do nowego miejsca, i nawet wydzielić estetycznie przestrzeń wokół pomnika, np. zielenią. Tylko, że po co? Przecież pewnie to tylko niewielka ilość łodzian zwróci uwagę na to, że tak ładnej rzeźbie, wokół której zrobiło się tak wielki szum, przydałoby się ładne tło. Pewnie to tylko parę osób spogląda na pomnik i myśli „ładny pomnik ale ten baner jest paskudny”, „piękna rzeżba ale to tło jest ohydne”. Pewnie tylko my narzekamy bo tylko nam zależałoby na przedstawieniu czegoś tak ważnego w nienaganny sposób, oddający powagę sytuacji i szacunek artyście ;) Pewnie tylko my nie rozumiemy, że Łódź tak bardzo stara się zrobić na innych polskich miastach wrażenie, że za bardzo myśli akcjach promocyjnych lub o rozdawaniu koszulek z motywem jednorożca aniżeli o samym pomniku…

#ŁódźPromuje

#Jednorożec&Parówki

Dla nas to smutna rzeczywistość, niedopracowana, nawet komiczna. Stąd te hasztagi przewijające się w tekście, żeby uwydatnić jak bardzo wpaja się do głów, że jest cudownie. Ale w tej cudowności brakuje konsekwencji. Pozostaje nam się chyba tylko odwrócić i udawać, że banerów obok pomnika nie ma. Udajmy więc na chwilę i popatrzmy na pomnik z czystej, nie skalanej banerem perspektywy, żeby bardziej radośnie zakończyć ten wpis.

Kiedy tak chociaż paskudne banery nas nie rozpraszają możemy chwilę popatrzeć na rzeźbę i naszym zdaniem jest ona bardzo udana. Formę ma minimalistyczną i skromną a jednocześnie wymowną. Artysta Tomohiro Inaba ciekawie zaprezentował dynamikę i „rozpływanie się” pędzącego jednorożca w powietrzu. Na pewno warto pomyśleć jeszcze o jakimś przyjemnym otoczeniu wokół, chociażby w postaci zieleni. Kto wie, może doczeka się on realizacji kreatywnych pomysłów na prowadzenie z nim interakcji, co jeszcze bardziej podkreśliłoby magiczny i mistyczny charakter postaci.

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk

Dzieje się, Rozważania

Miejskie dialogi | Prezentacja Mikaela Colville – Andersena

30/05/2019

W ubiegłym tygodniu odbyły się pierwsze „Miejskie Dialogi” czyli pierwszy cykl spotkań, których celem jest zaprezentowanie mieszkańcom Łodzi rozwiązań stosowanych w krajach skandynawskich i krajach Beneluxu w zakresie współdecydowania społeczności o rozwoju przestrzeni publicznej. Gościem specjalnym wydarzenia był jeden z naszych ulubionych urbanistów Mikael Colville – Andersen.

Najpierw odbyły się warsztaty programowe EXPO 2024 Horticultural oraz prezentacja „Mediacja odpowiedzią na konflikt w dojrzałym społeczeństwie obywatelskim – działalność Wojewódzkiego Centrum Arbitrażu i Mediacji w Łodzi”. Później Mikael Colville – Andersen premierowo zaprezentował swoją książkę „Być jak Kopenhaga”, wydaną przez Wydawnictwo Wysoki Zamek.

Miejskie dialogi Łódź (1)

 

Mikael Colville – Andersen to kanadyjsko-duński urbanista i ekspert ds. mobilności w mieście. Jest dyrektorem naczelnym Copenhagenize Design Company, prowadzi serial dokumentalny o urbanistyce „The Life-Sized City”. Jego zdaniem komfortowe dla wszystkich i zielone miasto to żadna utopia, co więcej, udowadnia to współpracując z miastami i rządami na całym świecie oraz projektując dla nich rozwiązania komunikacyjne. W swojej pracy wykorzystuje antropologię, socjologię a przede wszystkim dużo obserwuje, można powiedzieć, że jest swego rodzaju choreografem miast. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o poglądach tego urbanisty zajrzyjcie do jednej z jego prezentacji, link tutaj.

Mamy już własną książkę „Być jak Kopenhaga” i nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić również Was do zakupu. Wydało ją wydawnictwo Wysoki Zamek, link do księgarni i do książki znajdziecie tutaj. Czego dotyczy ta książka? W głównej mierze rowerów i poruszania się rowerem po mieście ale również tego czym tak naprawdę jest miasto, czym powinno być, jak powinno funckjonować by jego mieszkańcy byli szczęśliwi. Dowiecie się z niej między innymi tego, że miasta są nieprzyjazne ponieważ nie zostały zaprojektowane tak, by pogodzić wiele funkcji i służyć wszystkim użytkownikom przestrzeni w równym stopniu. Książka zwraca uwagę na sprawy, które są dość oczywiste, z których zdajemy sobie sprawę ale na co dzień się nad nimi nie zastanawiamy, jak np. dlaczego ciągle w miastach zadaje się pytanie: „jak zmieścić na ulicach jeszcze więcej samochodów?” zamiast „jak zmieścić na ulicach coraz więcej ludzi?” i dlaczego miejskie życie zostało podporządkowane samochodom. Colville – Andersen podaje w swojej książce również gotowe rozwiązania na to jak uprzyjaźnić miasto dlatego jeśli temat planowania przestrzeni Was interesuje to zdecydowanie powinniście tę książkę przeczytać.

Po sobotniej prezentacji jesteśmy jednocześnie smutni i podeskcytowani bo z jednej strony wiemy ile potrzeba w Łodzi zmienić ale z drugiej strony trochę to spotkanie nas podbudowało uświadamiając nam, że zmiany, które uważamy za potrzebne mają sporą moc. Ciekawe czy doczekamy się momentu, w którym władze naszego miasta zaczną uświadamiać sobie skalę problemu z jakim obecnie już przyszło nam się mierzyć. Zdominowane przez samochody miasto jest coraz mniej przyjazne spacerom, zwłaszcza Śródmieście, w którym z roku na rok coraz bardziej nasila się nielegalne parkowanie i zawłaszczanie przestrzeni – przez samochody zajmowane są kolejne chodniki, trawniki, skwery, place i rynki. Poziom infrastruktury rowerowej jest przerażająco niski a na horyzoncie nie widać żadnych budujących perspektyw. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że władze Łodzi odważą się wreszcie podjąć odpowiednie kroki oraz dalej robić swoje i przedstawiać swój punkt widzenia tak, by uświadamiać coraz więcej osób. Przyda nam się więc jeszcze więcej sił do działania także wszystkim organizatorom sobotniego wydarzenia dziękujemy za stworzenie niezwykłej okoliczności spotkania się z kimś, kogo podziwiamy. Taka krótka rozmowa podładowała trochę akumulatory, dzięki!

Motywująca dedykacja autora książki „Być jak Kopenhaga”

W ramach wydarzenia „Miejskie dialogi” odbyła się również dyskusja panelowa „Dialog w przestrzeni – przestrzeń w dialogu”, której celem było inspirowanie do rozmów z innymi i przekonywania innych do swoich racji. W dyskusji udział wzięli Waldemar Olbryk – członek Zarządu Echo Investment, wspomniany już wyżej Mikael Colville-Andersen, Agnieszka Pietrzak – Biuro ds. Expo UMŁ Expo 2024 oraz Bartłomiej Zgorzelski – BZB Projekt Biuro Zarządzania w Budownictwie.

Podczas spotkania wyświetlono również prezentację dotychczasowej działalności Fundacji Normalne Miasto Fenomen a po ukończeniu konferencji wspólnie świętowaliśmy 10 lecie pracy Fundacji. Gratulujemy i życzymy całej ekipie dalszych sukcesów!

Prezes Fundacji odbiera symboliczną nagrodę w postaci miniaturowego roweru :)

Zapraszamy Was gorąco do śledzenia strony na Facebooku „Miejskie dialogi” i oczekiwania na kolejne inspirujące spotkania.

Rozważania

Uratujmy chodniki i trawniki

07/05/2019

Skończyła nam się cierpliwość. Mamy dość.

Z roku na rok przestrzeń piesza w centrum Łodzi jest coraz mniej dostępna dla pieszych a zaparkowane na chodnikach samochody uniemożliwiają komfortowe poruszanie się oraz niszczą płyty chodnikowe. Trawniki wykorzystywane są jako parkingi i zamieniają się w klepiska. Tak nie może być, nie zgadzamy się na takie zawłaszczanie przestrzeni i na niszczenie zieleni w mieście. Nie jesteśmy przeciwni miejscom parkingowym samym w sobie, jesteśmy jedynie gorącymi zwolennikami ich uporządkowania.

Chcemy móc korzystać z naszej codziennej przestrzeni tak, jak na to zasługuje każdy mieszkaniec centrum miasta.
Chcemy chodzić chodnikiem a nie korytarzem pomiędzy samochodami.
Chcemy chodzić chodnikiem i nie musieć się co chwila odwracać sprawdzając czy ktoś nie jedzie prosto na nas.
Chcemy chodzić chodnikiem i nie musieć ustępować samochodom na chodniku.
Chcemy od poniedziałku do piątku mijać trawniki, a nie samochody na trawnikach.
Chcemy w weekendy mijać trawniki a nie klepiska.

Czy oczekujemy zbyt wiele? Nie. Oczekujemy tego, co się przynależy każdemu mieszkańcowi miasta i co jest z roku na rok nam wszystkim coraz bardziej odbierane. Dlatego mówimy NIE takiej sytuacji i zapowiadamy, że w najbliższym czasie poświęcimy więcej uwagi chodnikom i trawnikom w mieście.

Niniejszym ogłaszamy akcję o nazwie „Uratujmy chodniki i trawniki”, mającą na celu zjednoczenie wszystkich osób, dla których przestrzeń piesza jest ważna oraz wspólne działanie aby oddano pieszym zawłaszczoną przestrzeń. Akcja polegać będzie na czynnościach, które:

1. Pokażą istotę problemu (bo problem jest i władze miasta nie mogą już dalej udawać, że go nie ma).

2. Zainicjują niewielkie zmiany, które w znaczący sposób uporządkują przestrzeń.

Jakie działania w najbliższym czasie podejmiemy?

  – Wybierzemy najpilniejsze miejsca, które potrzebują ratunku;

 – Przeanalizujemy miejsca pod względem drogowym, własnościowym i administracyjnym oraz dobierzemy adekwatne do lokalizacji rozwiązania;

 – Opublikujemy gotowe wzory pism dla każdej z lokalizacji, i udostępnimy je dla wszystkich, którzy chcą działać razem z nami;

 – Będziemy wymieniać się wiedzą i doświadczeniem rozpowszechniając ideę akcji poza centrum miasta;

 – Będziemy kierować pisma do odpowiednich instytucji i oczekiwać na efekty;

 – Jeśli efektów nie będzie bierzemy chodniki i trawniki w swoje ręce, dosłownie, czyli zakasamy rękawy i działamy „w terenie”. Do tego potrzebna nam będzie Wasza pomoc więc jeśli tylko będziecie chcieli możecie razem z nami zrobić coś pożytecznego.

Jeśli zauważasz w swojej okolicy podobny problem i chcesz razem z nami coś z tym bajzlem zrobić przyłącz się do nas! :) Dołącz do wydarzenia na Facebooku (link tutaj) lub zapisz się do Newslettera aby dostawać informacje o akcji na bieżąco.

Możesz nam też pomóc nagłaśniając akcję. Jak?

– Udostępnij wydarzenie/akcję w swoich social mediach;

– Zaproś do wydarzenia/akcji swoich znajomych;

– Udostępniaj posty związane z akcją;

– Porozmawiaj na swoim osiedlu jak możecie razem rozwiązać problem parkowania na chodnikach i trawnikach;

– Publikuj na swoich social mediach lub w wydarzeniu zdjęcia ukazujące zaparkowane na chodnikach i trawnikach auta i dodaj do nich hasztag #uratujmychodniki i/lub #uratujmytrawniki oraz oznaczcie nasz profil.

Życzcie nam powodzenia!

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2018 | Wyniki

11/03/2019

Mamy wyniki plebiscytu Hity i kity Łodzi 2018 roku! Co uznaliście za najlepszą aktywność roku w mionym roku? Z jakich wydarzeń najbardziej się cieszyliście? A co według was było najbardziej nietrafionym pomysłem i największym rozczarowaniem? Nie trzymamy dłużej w niepewności i zapraszamy do sprawdzenia jak układały się wasze głosy :)

 

HITY

 

KATEGORIA: AKTYWNOŚĆ ROKU

czyli najlepsze działanie w trosce o estetykę miasta

KATEGORIA: UCIECHA ROKU

czyli największy powód do radości

KATEGORIA: INICJATYWA ROKU

czyli najlepszy pomysł, którego realizacja wcale nie była konieczna ale jego autorzy uznali, że będzie czymś wartościowym

 

KITY

 

KATEGORIA: GORYCZ ROKU

czyli bezczynność, której nie umiemy zrozumieć, największa bezradność i przygnębiający brak postępów

KATEGORIA: TRAUMA ROKU

czyli najbardziej bolesny dla łodzian incydent

KATEGORIA: ABSURD ROKU

czyli najbardziej nietrafiony pomysł

Aktywnością Roku według was zostało Ograniczenie ilości reklam w ramach parku kulturowego ul. Piotrkowskiej, co nas niesamowicie cieszy bo dla nas też bardzo bardzo ważne jest oczyszczanie przestrzeni miejskiej z paskudnych reklam i zapobieganie instalowania nowych. Myślę, że wszyscy, którzy codziennie nad tym pracują jeszcze bardziej się zmobilizują widząc tak imponujący wynik. Najwięcej radości sprawiło wam natomiast Zabudowanie narożników skrzyżowania Zachodniej i Ogrodowej, dzięki Ogrodowa Office i Puro Hotel. Super! Patrzycie na miasto szerzej i dobrze wiecie jak architektura może znacząco poprawić estetykę fragmentu miasta. Za najlepszy pomysł uznaliście Przewodnik po Studium dla Łodzi Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, co dla nas było chyba największym (pozytywnym) zaskoczeniem. Nie sądziliśmy, że wśród naszych czytelników jest aż tyle osób, dla których edukacja w dziedzinie urbanistyki jest tak cenna. Szanujemy!

Gratulujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do powyższych zwycięskich spraw, niech docenienie naszych czytelników będzie dla was motywacją! :) Jednocześnie gratulujemy osobom, dzięki którym zrealizowano też pozostałe sprawy, bo samo znalezienie się wśród nominowanych oznaczało nasze wielkie poparcie.

Za największą bezczynność/bezradność uznaliście Lokale na dworcu Łódź Fabryczna, które kolejny rok stoją puste. Też nas boli ta sytuacja, tym bardziej, że po pierwsze lokale tutaj są naprawdę świetne, przestrzenne i dobrze oświetlone, a po drugie mieszkamy tuż obok i zauważamy deficyt lokali usługowych i handlowych w tej okolicy. Dworzec wydaje się być wręcz idealnym miejscem na zapewnienie potrzeb nie tylko mieszkańców ale też turystów, którzy często nie mają czasu iść na Traugutta, Piotrkowską lub Narutowicza, zwłaszcza z bagażami. Najardziej bolesną sprawą było według was Częściowe wyburzenie kamienicy na rogu ulic KIlińskiego i Tuwima – tutaj nie ma co nawet pisać, wszyscy dobrze znamy przyczyny tej sytuacji. Największym absurdem okazał się natomiast Mural reklamowy w pasażu Schillera. Nie wiemy czy macie bardziej zastrzeżenia do samego muralu czy do zasadności jego umiejscowienia, w każdym jednak wypadku jego pojawienie się jest niezbyt odpowiedzialną decyzją ze strony właściciela kamienicy oraz hipokryzją władz miasta, które tak przecież walczą o estetyzację parku kulturowego Piotrkowskiej a zezwalają na namalowanie tak dużej reklamy. Nie gratulujemy zwycięskim sprawom, nie gratulujemy również pozostałym nominowanym do Kitów.

Bardzo dziękujemy wam za wszystkie oddane głosy! Plebiscyt „Hity i kity Łodzi” jest nie tylko pożyteczny bo pokazuje co aprobujecie a czego nie, ale jest też świetną zabawą – nie wiem jak wy ale my się trochę uśmialiśmy zarówno rozpisując nominacje jak i sprawdzając wyniki ;) Jeśli macie ochotę z nami podyskutować o rezultacie głosowania serdecznie zapraszamy na nasz Facebook!

Więcej o idei plebiscytu oraz o nominowanych sprawach znajdziecie tutaj.

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2018 | GŁOSOWANIE

24/02/2019

Witamy Was serdecznie w pierwszym plebiscycie „Hity i kity Łodzi”! To pierwszy plebiscyt, w którym wybieramy wspólnie najlepsze i najgorsze rzeczy minionego roku, blaski i cienie naszej łódzkiej rzeczywistości oraz powody do dumy i do wstydu. Ten humorystyczny plebiscyt ma za zadanie w nieskrępowany sposób pokazać co łodzianie polubili a czego nie, co im się najbardziej spodobało a co uważają za nietrafiony pomysł.

W głosowaniu wyłonimy zwycięzców w 6 kategoriach: Aktywność Roku, Uciecha Roku, Inicjatywa Roku oraz Gorycz Roku, Trauma Roku i Absurd Roku. Jeśli jeszcze nie poznaliście całej listy nominowanych koniecznie ją sprawdźcie i przeczytajcie nasze krótkie uzasadnienie!

ZOBACZ NOMINACJE

Głosowanie trwa od 24 lutego do 9 marca a wyniki poznamy 11 marca.

Zapraszamy do oddania głosu i życzymy miłej zabawy!

GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE. Dziękujemy za wszystkie głosy!

Rozważania

Plebiscyt Hity i kity Łodzi 2018 | Nominacje

16/02/2019

Stało się, ogłaszamy plebiscyt „Hity i kity Łodzi”! To pierwszy plebiscyt, w którym wybierzecie najlepsze i najgorsze rzeczy minionego roku, blaski i cienie naszej łódzkiej rzeczywistości oraz powody do dumy i do wstydu.

Ciągle wydaje nam się, że w Łodzi brakuje dyskusji. Zwłaszcza dyskusji odważnych, które pokazałyby zdanie łodzian na tematy kluczowe dla miasta. Uważamy też, że trochę się za rzadko kontruktywnie krytykuje a kiedy już się kontruktywnie skrytykuje zostaje się nazwanym malkontentem. Naszym zdaniem jednak godząc się na wszystko, co dzieje się w mieście bez żadnej krytyki często akceptuje się rozwiązania dobre zamiast szukać najlepszych. Warto stawiać miastu coraz to wyższą poprzeczkę, dla dobra nas wszystkich.

Warto też chwalić i zdecydowanie warto więcej chwalić rzeczy, które zrobiono nie dlatego, że taka była konieczność a dlatego, że uważano je za ważne dla innych. Warto doceniać, że zrobiono coś ponad program bo najzwyczajniej w świecie pomyślano, że na to zasługujemy.

Zaproponowaliśmy więc w prostej ankiecie na Facebooku, że możemy podjąć się inicjatywy stworzenia humorystycznego plebiscytu – plebiscytu pół żartem, pół serio – w którym to nasi obserwatorzy wybiorą fajne i mniej fajne rzeczy, które wydarzyły się w minionym roku. Zainteresowanie było na tyle duże, że postanowiliśmy ten pomysł zrealizować. I tak właśnie powstał skromny ale wymowny plebiscyt, który będzie miał za zadanie w luźny sposób pokazać co łodzianie polubili a czego nie, co im się najbardziej spodobało a co uważają za nietrafiony pomysł. Na pewno nie jest celem tego plebiscytu wyśmianie, wręcz przeciwnie – pokazanie co może być przykładem dla innych a co warto by przemyśleć.

Głosowanie będzie polegało na wyłonieniu zwycięzców w 6 kategoriach – wybraliśmy 3 kategorie dobrych rzeczy i 3 mniej dobrych rzeczy. Do HITÓW ŁODZI 2018 z przyjemnością nominujemy w kategoriach: Aktywność roku, Uciecha roku oraz Inicjatywa roku, natomiast do KITÓW ŁODZI 2018 z mniejszą przyjemnością nominujemy w kategoriach: Gorycz roku, Trauma roku oraz Absurd roku. Poniżej ogłaszamy pełną listę nominowanych spraw.

.

HITY

.

KATEGORIA: AKTYWNOŚĆ ROKU

1. Ograniczenie ilości reklam w ramach parku kulturowego ul. Piotrkowskiej

Bardzo doceniamy wkład pracy w kontrolowanie reklam na obszarze parku kulturowego ulicy Piotrkowskiej. W minionym roku dało się zauważyć znaczącą różnicę w estetyce tego obszaru. Warto iść w tym kierunku, oby tak dalej.

2. Zasadzenie ozdobnych traw przy trasie WZ

Lubimy takie drobne nasadzenia bo robią dużą różnicę. Przy al. Piłsudskiego, obok Piotrkowskiej, posadzono bowiem ozdobne trawy i to dość wysokie, sięgające prawie do dwóch metrów. Efekt jest naprawdę rewelacyjny a miejsce zyskało na atrakcyjności i kameralności.

3. Zasadzenie dużych drzew przy al. 1 Maja, ul. Jaracza, ul. Gdańskiej

Tutaj nie będziemy się rozpisywać. Zawsze będziemy doceniać sadzenie zieleni wysokiej i chcielibyśmy aby zasadzenia z al. 1 Maja, ul. Jarcza i ul. Gdańskiej były przykładem do przyszłych podobnych realizacji.

4. Przebudowa ulicy 1 Maja

Przebudowę alei 1 Maja uważamy za jedną z najlepszych jaką zakończono w minionym roku. Posadzono tu nowe drzewa i krzewy a przebudowa została wykonana bardzo sensownie, z dbałością o detale. 1 Maja zyskała nie tylko jeszcze więcej elegancji ale również zyskała społecznie – mieszkańcy bardzo chętnie spotykają się teraz przed kamienicami.

5. Przebudowa ulicy Gdańskiej

Ta przebudowa może nie jest do końca idealna i pewne rozwiązania tutaj wzbudzają kontrowersje ale wszyscy pewnie się zgodzimy jak bardzo potrzebny był remont tego istotnego odcinka Gdańskiej. Już nie będzie tak wstyd prowadzić znajomych tędy do Manufaktury, a poza tym jest to fajny początek w ogóle wszystkich zmian przy ulicy Gdańskiej, na które bardzo bardzo czekamy.

.

KATEGORIA: UCIECHA ROKU

1. Zabudowane narożniki skrzyżowania dzięki Ogrodowa Office i Puro Hotel

Wielu z Was cieszy się z tego, że problematyczne narożniki przy ulicy Zachodniej zostały wreszcie zabudowane. Dzięki temu znacząco poprawiła się estetyka całego skrzyżowania Zachodniej i Ogrodowej. Nie sposób przejść obojętnie obok tej zmiany i niezależnie od kwestii architektonicznych nowych budynków to miejsce urbanistycznie na pewno zyskało na obydwu inwestycjach.

2. Rozpoczęcie przebudowy Monopolis

Wszyscy ekscytujemy się przekształceniem dawnych zakładów Polmos w tętniące życiem miejsce o nowej tożsamości. Uważamy więc rozpoczęcie tej realizacji za jedno z najszczęśliwszych wydarzeń minionego roku.

3. Otwarcie Centrum Nauki i Techniki EC-1

Nie trzeba tłumaczyć dlaczego cieszymy się z otwarcia tego miejsca, zdecydowanie dla nas wszystkich to było jedno z najbardziej oczekiwanych wydarzeń ostatnich kilku lat! Mamy swoje Centrum Nauki i Techniki a przyjezdni dzięki niemu mogą zobaczyć jedną z najbardziej imponujących przemian zabudowy industrialnej w Polsce.

4. Otwarcie punktu widokowego na chłodni EC-1

Biorąc pod uwagę fakt, że tak szybko zmieniające się miasto jak Łódź nie ma swoich punktów widokowych (a powinno mieć kilka) a jedyny jaki mieliśmy czyli ten w Textilimpeksie został zamknięty, uruchomienie takiego punktu na chłodni EC-1 było według nas super cudowną sprawą. Bardzo kibicujemy temu pomysłowi i polecamy tu zaglądać!

5. Nowe artystyczne podwórko „Narodziny Dnia”

Może przesadzimy mówiąc, że Łódź PRZODUJE w podwórkowych wizjach ale coś nam się wydaje, że nasze miasto może zrobić prawdziwą podwórkową rewolucję, której efekty będą oglądać turyści z całej Europy. Właśnie w minionym roku miała miejsce premiera kolejnego po Pasażu Róży podwórka pełnego sztuki, a może nawet podwórka, które całe jest sztuką? Czekamy na więcej takich realizacji!

.

KATEGORIA: INICJATYWA ROKU

1. Przewodnik po Studium dla Łodzi autorstwa Miejskiej Pracowni Urbanistycznej

MPU przygotowała przewodnik po Studium dla Łodzi, który w bardzo klarowny i ciekawy graficznie sposób wprowadza w tematykę tego dokumentu i wyjaśnia różne zagadnienia z nim związane. Wielkie brawa za pomysł i wykonanie.

2. Nowa strona internetowa na temat łódzkiej rewitalizacji

Przejrzysty, intuicyjny i rzetelny zbiór informacji na temat łódzkiej rewitalizacji czyli wszystko, co każdy łodzianin chciałby wiedzieć o rewitalizacji swojego miasta ale wcześniej nie miał gdzie o tym przeczytać. Wielkie brawa za stworzenie tej strony internetowej, w końcu Łódź aspiruje do miana „miasta rewitalizacji”. Link do strony tutaj.

3. Art Mural Challenge firmy Profbud

Firma Profbud postanowiła nie tylko ozdobić muralem ścianę kamienicy stojącej obok realizowanej przez nich inwestycji ale również zaprosiła do wykonania projektów muralu artystów z całej Polski organizując konkurs. Co więcej, postanowiła nawet zapytać innych o zdanie i to właśnie my wszyscy zadecydowaliśmy o tym, jaki mural będziemy oglądać. Wielkie brawa za pomysł i realizację! Jak widać dla niektórych liczy się zdanie mieszkańców a kwestie estetyki potrafią poddać pod większą dyskusję. Strona konkursu tutaj.

4. Przystanek Architektura

Dawna krańcówka tramwajowa przy ulicy Północnej długo wyglądała tylko jak niewykorzystany potencjał. Na szczęście Łódzka Izba Architektów postanowiła to zmienić i podarowała obiektowi totalnie nowe życie tworząc nowy wizerunek miejsca i wprowadzając ciekawą komunikację wizualną. Obiekt zyskał też rewelacyjny neon, dzięki czemu z daleka widać jaką funkcję pełni obiekt i z jaką dziedziną jest teraz związany.

.

KITY

.

KATEGORIA: GORYCZ ROKU

1. Lokale na dworcu Łódź Fabryczna bez najemców

Kolejny rok minął a dworzec fabryczny nadal posiada piękne lokale użytkowe, które zamiast służyć mieszkańcom i turystom nie służą mieszkańcom i turystom ponieważ nie są wynajęte. Jest nam z tego powodu bardzo przykro ponieważ w okolicy dworca brakuje gastronomii, usług a nawet dyskontu. Trudno powiedzieć jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy, być może gdzieś jest jakiś potężny problem nie do przeskoczenia?

2. Nieskuteczna walka z nielegalnym parkowaniem w centrum miasta

Liczba samochodów rośnie wprost nieproporcjonalnie do liczby miejsc parkingowych a władze miasta zdają się nie widzieć problemu. W efekcie za każdym rogiem czai się prawdziwa dzicz, trawniki z dnia na dzień zmieniają się w klepiska a piesi zapisują się na kursy gimnastyczne aby w drodze do pracy szybciej i sprawniej wykonywać chodnikowy slalom między autami. Ok, to ostatnie to żart ale fakt jest taki, że chodniki są dla pieszych a nie dla samochodów a my, mieszkańcy Śródmieścia mamy tych chodników do dyspozycji z każdym rokiem coraz mniej i nie propsujemy takiej sytuacji.

3. Przyzwolenie na parkowanie na placu Dąbrowskiego

Plac przed Teatrem Wielkim wydaje się być idealnym miejscem do propagowania wysokiej kultury osobistej a jest niestety ciągłym wyrazem nieposzanowania przestrzeni miejskiej. Nie zgadzamy się na taki stan rzeczy. Nie zgadzamy się na manewry samochodowe po placu Dąbrowskiego i jesteśmy zniesmaczeni czekając kolejny rok na interwencję dyrekcji teatru oraz instytucji miejskich odpowiedzialnych za organizację ruchu.

4. Kolejny rok z wysokim poziomem smogu

Kolejny rok minął a zdjęcia Łodzi w smogu nadal pojawiają się na demotywatorach i są powodem do pośmiewiska. Nie to jest jednak najważniejsze a to, że wysoki poziom smogu nie ułatwia nam życia bo pogarsza zdrowie nas wszystkich. Należy podjąć szybkie i radykalne kroki aby (dosłownie i nie przesadzając) nas uratować.

5. Projekt przebudowy pasażu Schillera

Ten projekt powinien być według nas potraktowany przez łodzian jako żart ponieważ zamiast dać im nową jakość przestrzeni, aktywizować ich i odrodzić to miejsce daje im tylko nową nawierzchnię, fontanny i ławki. Tak niska jakość, w tak ważnym miejscu w mieście jest jak policzek dla łodzian albo jak wygrana gwarantowanego tysiąca złotych w „Milionerach”.

.

KATEGORIA: TRAUMA ROKU

1. Zamknięcie przejścia przy Kopcińskiego

Przejście dla pieszych przy ulicy Kopcińskiego, niedaleko łódzkiego oddziału NFZ, istniało około 34 lata. Było niestety bardzo niebezpieczne –  rozpędzały się tu samochody, autobusy i tramwaje. O zainstalowanie sygnalizacji świetlnej wielokrotnie wnioskowali dyrektorzy szkół, szefowie pobliskich firm, dyrekcja NFZ i rada osiedla. Z pomocą mediów sprawę w końcu nagłośniono a w akcję zaangażowało się m.in. Monopolis i kilka znanych osób. Niestety władze miasta zamiast wsłuchać się w potrzeby osób korzystających codziennie z tego przejścia i znaleźć najlepsze rozwiązanie sytuacji przejście… zamknęło twierdząc, że samo istnienie przejścia generuje ruch pieszych i jak się je zamknie to nikt tędy nie będzie chodził xD

2. Zlecenie wycinki drzew przy ul. Zelwerowicza

W konsekwencji złej przycinki drzew przy ulicy Zelwerowicza na przestrzeni ostatnich lat znacznie pogorszył się ich stan. Władze miasta zakwalifikowały więc piękną aleje jesionów do wycinki, i chociaż informacja o tym była dostępna na stronie Zarządu Zieleni Miejskiej nie była wcale łatwa do znalezienia. Na dodatek mieszkańcy okolicy, dla których aleja miała przecież bardzo ważne znaczenie, nie zostali przed wycinką odpowiednio poinformowani i któregoś pięknego dnia totalnie zaskoczeni pracami wezwali policję sądząc, że są one prowadzone nielegalnie. Mieszkańcy Radiostacji zorganizowali prostesty aby wycinkę wstrzymać i prosić władze by jeszcze raz przeanalizowały sprawę w trosce o uratowanie chociaż części drzew. Wycinka dzięki protestom została wstrzymana, na dalszy ciąg sprawy czekamy do dzisiaj ale to, jak postąpiono z mieszkańcami okolicy kwalifikujemy jako rzecz nie do przyjęcia. Kontakty z osobami najbardziej zainteresowanymi należy natychmiast usprawnić, takie sytuacje nie mogą się powtarzać.

3. Częściowe wyburzenie kamienicy na rogu ulic KIlińskiego i Tuwima

Skrzyżowanie ulic Kilińskiego i Tuwima zawsze było jednym z najbardziej wielkomiejskich za sprawą zabudowanych czterech narożników. Niestety zabudowa jednego z nich niknie w oczach a zła passa kamienicy na południowo-zachodnim narożniku trwa. Najpierw miał tu miejsce poważny pożar, a potem, właśnie w roku 2018, właściciel postanowił wyburzyć dwie najwyższe kondygnacje budynku. Wygląda dość podejrzanie a łodzianie z przerażeniem obserwują toczące się tu wydarzenia i powoli żegnają się z kamienicą. Nie tak powinno być, nie tak…

4. Usunięcie sgraffita na elewacji Szkoły Baletowej

W ubiegłym roku rozpoczęła się termomodernizacja Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella w Łodzi. Niestety oryginalne sgraffito o niewątpliwej wartości dekoracyjnej zostało całkowicie skute z frontowej elewacji, ku przygnębieniu łodzian. Według specjalistów wcale nie musiało tak być i można albo ominąć ten fragment elewacji albo znaleźć inny sposób na jego odświeżenie. Oczywiście sgraffito ma zostać odtworzone ale wartość oryginału byłaby nieporównywalnie większa dlatego bardzo nie podoba nam się takie podejście do sprawy i oceniamy je jako mało profesjonalne. Do detali należy podchodzić bardzo ostrożnie i starać się o jak najmniejszy uszczerbek na ich postaci. Na długo zapamiętamy nasze zdegustowanie tą sytuacją.

.

KATEGORIA: ABSURD ROKU

1. Mural reklamowy w pasażu Schillera

Właściciele kamienicy przy Piotrkowskiej 114 postanowili na ścianie swojej kamienicy zarabiać więc zlecili wykonanie muralu a na nim sporych rozmiarów przestrzeń reklamową. Już pomijając kwestie wartości estetycznej muralu dziwnym wydaje nam się fakt, że władze miasta wyraziły na ten pomysł zgodę. Obowiązujący tu park kulturowy ulicy Piotrkowskiej stworzony został właśnie po to aby nie znajdowały się tu wielkoformatowe reklamy tymczasem namalowanie muralu z powierzchnią reklamową wielkości sporego banera jest akceptowane. Absurd? Na pewno. Tym sposobem w pasażu widzimy obecnie reklamę dezodorantu wplecioną w historię kamienicy…

2. Rondo dla pieszych nad skrzyżowaniem ulic Ogrodowej i Zachodniej

Miasto Łódź zaproponowało na oficjalnym profilu miejskim na Facebooku kilka projektów dla pieszych w okolicach pałacu Poznańskiego. Niestety pomysły te były tak dziwne, że pod wizualizacjami pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy, w tym sugestii postradania rozumu przez autorów pomysłów. My do dziś nie wiemy czy był to żart administratorów strony czy też poważna propozycja. Wolelibyśmy aby to był żart, choć nie lubimy kiedy robi się takie żarty z miasta.

3. Pomysł przejścia podziemnego pod ulicą Zachodnią

To druga z błyskotliwych propozycji wspomnianych w poprzednim punkcie. Od kilkudziesięciu lat polskie miasta (w tym Łódź) powoli likwidują przejścia podziemne tymczasem w Łodzi (tak, w Łodzi) zaproponowano właśnie takie rozwiązanie. I tu również nie wiemy czy to był żart administratorów strony na Facebooku czy też poważna propozycja, może wolelibyśmy nawet nie wiedzieć.

4. Jednorożec jako nowy element wizerunku miasta

Miasto włókiennictwa, filmu i przemysłów kreatywnych wybiera na swoją nową tożsamość postać… jednorożca. Wybiera ten motyw ze względu na to, że kojarzy się ze stajnią jednorożców, wydaje się świeże i może „odczarować” miasto cieszące się złą sławą. Czy to aby nie ignorowanie historii? Czy to aby nie szukanie czegoś nieprawdziwego, pozbawionego wiarygodności i nawet grosteskowego? Według nas tak. Na tym, czym obecnie dysponuje Łódź spokojnie możemy zbudować nową ideologię, jesteśmy świetni tacy, jacy jesteśmy i nie potrzebujemy cyrku, klaunów i kolorowych koni. A jeśli już chcemy opowiadać bajki opowiadajmy Misia Uszatka :)

.

Listę nominowanych już znacie, pozostaje teraz oczekiwać na głosowanie. Jak tylko będzie gotowe damy znać a tymczasem zostawiamy Was z powyższymi tematami i zapraszamy do przemyśleń :)

 

Rozważania

Z czym kojarzy się Łódź? Wyniki naszej sondy

11/02/2019

Zastanawialiśmy się jak mieszkańcy Łodzi obecnie postrzegają Łódź, z czym najbardziej im się kojarzy łódzka codzienność i czy są to dość pupularne określenia czy też skojarzenia bardzo osobiste. Czy Łódź nadal postrzegana jest jako miasto smutne i zaniedbane czy wręcz przeciwnie – miasto postępu, perspektyw i nowych inwestycji? Poprosiliśmy więc naszych obserwatorów na Facebooku i Instagramie aby wymienili swoje 3 pierwsze skojarzenia z Łodzią. Mogło to być dosłownie wszystko – ulice, budynki, postacie, kolory czy emocje – ważne żeby wyszły prosto z serca.  Zebraliśmy odpowiedzi 100 osób w chmurę pojęć, którą publikujemy poniżej. Częstotliwość pojawiania się słów odzwierciedlona jest w ich rozmiarze: im częściej słowo pojawiało się wśród odpowiedzi tym większy rozmiar ma słowo. Ciekawe czy wyniki naszej sondy Was zaskoczą czy też nie ;)

Jak widać Łódź jest bardzo różnorodna i pełna sprzeczności, na szczęście jednak większość haseł ma pozytywny wydźwięk. Cały czas dość mocno kojarzona jest z ulicą Piotrkowską i Manufakturą. Bardzo wysoko uplasował się również znany cytat z filmu „Ajlawju” ;) Niewiele skojarzeń natomiast pojawiło się ze stajnią jednorożców i to chyba jest jedno z naszych największych zaskoczeń.

Wasze odpowiedzi czytaliśmy z wielkim zaciekawieniem – zwłaszcza miło było przeczytać, że z naszym miastem kojarzą się Wam też magiczne i metaficzne rzeczy. Największą radość wywołała w nas odpowiedź „ja” bo to trochę tak jak jest z nami, my to Łódź :)

Jeśli ktoś nie miał okazji jeszcze podać swoich 3 skojarzeń zapraszamy do podzielenia się nimi w komentarzu pod tym postem a jeśli interesuje Was więcej sond, ankiet i trochę filozoficznych rozważań to zapraszamy do naszej grupy na Facebooku.

Rozważania

Kreskówka historyczna w pasażu Schillera

20/08/2018
Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (2)

Jedna z najsłynniejszych pustych ścian w Łodzi zmienia właśnie swój wygląd. Pustka o powierzchni 731 mkw., na której zagospodarowanie właściciel przez wiele lat nie miał funduszy i pomysłu, zamienia się właśnie w mural reklamowy.

Pasaż Schillera to jedno z najważniejszych punktów na mapie Łodzi i zawsze powtarzamy, że jego potencjał jest zupełnie niewykorzystany. Niestety nie jest to przestrzeń łatwa, wymaga totalnej przebudowy i sensownych rozwiązań, które nie tylko ją uestetyzują ale rozwiążą jej problemy. Jedną z najbardziej kłopotliwych kwestii jest pusta ściana szczytowa nieruchomości przy Piotrkowskiej 114, która jest bardzo widoczna z każdej strony i w znaczący sposób wpływa na wygląd fragmentu pasażu Schillera i ulicy Piotrkowskiej. Już nie będzie ona straszyć pustką i odrzucać bazgrołami, ma natomiast szansę zniechęcać z kilku innych powodów.

Lepsze nie jest najlepsze czyli półśrodki

Na naszym facebooku nawiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Pojawiła się zarówno ostra krytyka muralu jak i spore zdziwienie spowodowane naszą krytyką. Zasugerowano nam, że powinniśmy się przecież cieszyć z tego, że ściana przestanie być wreszcie czymś w rodzaju toalety miejskiej, i że każda zmiana jest przecież dobra. Nie zgadzamy się z tym i wyjaśniamy dlaczego.

Otóż jesteśmy wielkimi zwolennikami zmian. Jednocześnie jesteśmy wielkimi przeciwnikami niekorzystnych zmian. Według nas zmiana jest korzystna jeśli w jej wyniku otrzymujemy najlepszą wersję czegoś, a nie trochę lepszą wersję czegoś. Pusta ściana szczytowa to nie jest zjawisko naturalne w przestrzeni miejskiej i wymaga całkowitego przeobrażenia. Ściana na nieruchomości przy Piotrkowskiej 114 to wielka odpowiedzialność i wymaga kompleksowych rozwiązań, zupełnie innych niż mural.

Poza tym, obowiązuje tu Park Kulturowy, który wypracowany został po to, aby rozprawić się z reklamami. Zakazane jest więc wieszanie banerów ale… murale reklamowe są już możliwe do stosowania. Ta niekonsekwencja zdecydowanie nie znajduje u nas poparcia.

Najlepsze rozwiązanie za drogie i zbyt odważne

Najlepszym rozwiązaniem byłaby zabudowa, o czym pisaliśmy już tutaj, która mogłaby zarabiać na siebie i być innowacyjną atrakcją miejską. Mogłyby znaleźć się tam niewielkie lokale gastronomiczne, pracownie artystyczne oraz informacja turystyczna z punktem widokowym, którego z pewnością Piotrkowskiej brakuje. Działka jest własnością miasta a miasto Łódź nie jest jeszcze gotowe na tak niesamowicie innowacyjne rozwiązania, choć już od dawna w Polsce takie rzeczy się robi. Bardzo nad tym ubolewamy bo pasaż Schillera bardzo zasługuje na innowacje. Propozycja właściciela budynku wydała się dla miasta bardzo atrakcyjna – namalowanie muralu jest przecież najprostszą drogą do polepszenia sytuacji tylko, że jednocześnie jest drogą najmniej ambitną, która zmieni jedynie obraz, nie dając innej wartości przestrzennej. Co gorsza, takie rozwiązanie zmieni obraz z pustki i nicości na coś, co ja nazywam od dziś ‚kreskówką historyczną’.

Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (1)

Niesubtelne nawiązanie do historii czy brutalny atak na widza?

Kiedy patrzę na ten mural tak naprawdę nie wiem co się dzieje. Dzieje się zbyt wiele. Ilość ukazanych tu elementów jest zupełnie nieadekwatna do okolicy. Tak bardzo chcemy w Łodzi aby ulica Piotrkowska miała elegancki charakter i była naszą chlubą, dlaczego więc ją ośmieszamy czymś, co niepotrzebnie udaje rzeczywistość? Właściciel przekonuje, że mural ma wysoką wartość estetyczną bo związany jest z jego posesją, odważnie stwierdził nawet, że ma większą wartość artystyczną niż „niektóre bohomazy, które powstały w ramach galerii Urban Forms”. Zerknijmy więc na atrakcje, które znalazły się na muralu, oto niektóre z nich:

– okna, w których odwzorowano wnętrza znajdujące się po drugiej stronie ściany;

– salon fryzjerski, który działa obecnie;

– zakład luster, który mieścił się tutaj przed wojną;

– budynek dawnej hali targowej (ten, w którym zlokalizowany był Atlas Sztuki);

– panowie ciągnący bryłę lodu z lodowni, która kiedyś znajdowała się w hali targowej;

– kino objazdowe „Raj” czyli kino dziadka właściciela kamienicy;

– dziadek i babcia właściciela kamienicy, wpuszczający ludzi do kina.

Do tego wszystkiego jeszcze kilka innych postaci oraz główny punkt programu: ckliwa reklama Onetu, poruszająca temat niepodległości Polski, który umieszczony w tej kreskówce nie dość, że traci na powadze to jeszcze potęguje kicz. Onet na scenie kinoteatru? Jaką wartość ta reklama wprowadza w historię posesji? Według mnie historia posesji stała się w tym przypadku karykaturą historii posesji.

Rozumiem, że właściciel chciał pochwalić się swoją nieruchomością i jej historią ale nie rozumiem czemu uraczył nas nią aż tak bardzo. Tu jest budynków za dużo, ludzi za dużo, jest nawet sztuczne niebo (?!). Moim zdaniem brakuje na tej ścianie jeszcze orszaku, kilku klaunów, baniek mydlanych, waty cukrowej, przemarszu żołnierzy i ewentualnie (ale niekoniecznie) statku Krzysztofa Kolumba. Ponadto namalowanie budynku, który nie został wyburzony, istnieje obecnie w podwórzu nieruchomości i każdy może go zobaczyć, jest już conajmniej dziwne. Najwyraźniej właściciel zamiast zaprosić mieszkańców na swoją posesję w ramach budowania pozytywnego wizerunku i realnie prezentować wartość swojego bardzo ładnego podwórka wolał jedynie wszystkim pokazać namalowaną wartość swojego podwórka.

Co ciekawe, właściciel i zarządca sami przyznali, że mural jest kiczowaty, dlatego, że dużo kiczu jest w historii tego miejsca. Mam więc rozumieć, że kicz uzasadnia kolejny kicz? To ma być argument?

Trzeba pamiętać też o tym, że my, mieszkańcy, nie dowiemy się o całej historii posesji raz czy dwa a będziemy ją widzieć wielokrotnie, za każdym razem korzystania z pasażu. Natomiast tak wyraziste motywy mają to do siebie, że bardzo szybko się „przejadają” a kiedy to następuje zamiast być dla ludzi neutralne zaczynają ludzi męczyć. Ciekawe jaki będzie odbiór malunku za rok, dwa czy trzy? Po prostu będziemy mieć go dość.

Egoizm własnościowy w kreowaniu przestrzeni

Nieruchomość, jak każda, musi zarabiać, m.in. na podatki i remonty. Właściciel budynku uważa, że zrobił wszystko co trzeba – zaangażował dobrą firmę wykonawczą, zastosował się do zaleceń konserwatora a biuro architekta miasta zatwierdziło projekt. Oczywiście, każdy ma prawo zrobić co chce ze swoją własnością ale czy jeśli własnością jest fragment przestrzeni miejskiej a nie dywan w salonie nie warto skonsultować go z faktycznymi użytkownikami tej przestrzeni? Posiadanie tak wielkiej i widocznej ściany według nas jest odpowiedzialnością za kawałek przestrzeni i za jej użytkowników. Jeśli chcemy wnieść coś, z czym ludzie będą czuli się komfortowo wypada się z nimi spotkać i zadać im kilka pytań albo zrobić ankietę internetową. Wypada pokazać trzy projekty, celem wyboru najlepszego. To by było miłe i to by było sprawiedliwe. To by było przyznanie, że ta ściana służyć ma mieszkańcom a nie tylko prezentować właściciela. Niestety w Polsce jeszcze długo będzie panować przekonanie, że ‚co moje to moje i nikt nie ma prawa mi się w to wtrącać’, a jeśli już ktoś coś skrytykuje to pada wtedy magiczne „o gustach się nie dyskutuje”, co ucina wszelką dyskusję. I dlatego właśnie Polska wygląda jak wygląda.

Powstanie tego muralu tylko potwierdza dziwną karuzelę absurdów. Niedługo rozpocząć ma się przebudowa pasażu Schillera, naturalnym wydaje się więc fakt, że należy na ostateczne projekty zaczekać aby wiedzieć czy mural wpasuje się w nową okolicę. Całkiem dobrym pomysłem byłaby współpraca z projektantami przebudowy, która zagwarantowałaby jakąś spójność. Niestety tak się nie dzieje. Jeśli jeszcze do takiego „wolnoć Tomku w swoim domku” dodamy brak wyczucia i smaku recepta na karykaturę gotowa.

.

W całej sprawie tego malunku bardzo rzuca się w oczy ograniczenie postrzegania. Niektórzy nie są w stanie patrzeć szerzej, wielowymiarowo. Właściciel posesji zaserwował nam mural, który nie jest zbyt dobrze wpasowany w kontekst przestrzeni. Na dodatek on nie widzi nic niekorzystnego w reklamie nie pasującej do malunku czy okolicy bo przecież taka sama reklama Onetu pojawia się w telewizji. Tylko, że Piotrkowska i pasaż Schillera to nie są odbiorniki telewizyjne, na które można przenieść wszystko zewsząd i w których można zmienić kanał jeśli reklamy nas drażnią.

O ile jeszcze nie wymagamy od wszystkich właścicieli kamienic dobrego gustu i umiaru to władze miasta powinny taką radosną szaloną twórczość jakoś przystopować a odpowiedni sztab specjalistów powinien propozycję takiego muralu odpowiednio zweryfikować pod kątem przestrzennym. Tymczasem, bądźmy szczerzy, władzom na rękę była właśnie taka opcja malunkowa – najmniej ambitna ale najprostsza do realizacji. Bardzo ubolewamy, że nie jest to najlepsza odpowiedź na problemy pasażu Schillera, a jedynie sposób na ich chwilowe uśpienie. Tymczasowość rozwiązań zupełnie do nas nie przemawia. Obawiamy się natomiast co będzie później, jaki obraz będzie współtworzyć ten mural razem z nowym wcieleniem pasażu i czy tuż obok jego nowej, odświeżonej wersji nie będzie wyglądał jeszcze bardziej nieadekwatnie?

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Rafał Tomczyk