Kategoria: Rozważania

Rozważania

Sukcesywny brak szacunku

29/07/2019

Dostaliśmy od naszych czytelników niepokojące wieści, że coś dzieje się z Sukcesją. Pojechaliśmy więc szybko na miejsce sprawdzić co się dzieje. Okazało się, że sytuacja nie wygląda dobrze ponieważ prawie nie widać już Sukcesji. Jedyne co widać to postępujący brak estetyki i coraz większy brak poszanowania historii miasta.

Parę razy wspominaliśmy, że Centrum handlowo-rozrywkowe Sukcesja odkąd tylko powstało nie budzi u nas zbytniego respektu ponieważ nie za bardzo czuliśmy respekt tej inwestycji do dziedzictwa Łodzi oraz do nas – łodzian. Staraliśmy się jednak o tym za często nie wspominać ale coraz bardziej niepokoi nas jej działalność a wobec tego, co tu obecnie się dzieje nie możemy już przejść obojętnie.

Sukcesja od początku budziła nasz niesmak ponieważ powstała na gruzach przędzalni bawełny Juliusza Albrechta i Józefa Gampego czyli późniejszych Zakładów Przemysłu Bawełnianego Maltex, chociaż tak naprawdę inwestor otrzymał na swoją inwestycję dofinansowanie w wysokości 8 milionów złotych z Regionalnego Programu Operacyjnego. Projekt, na jaki dostał dofinansowanie nosił nazwę „Rewitalizacja obiektów pofabrycznych na Centrum biznesowo-handlowo-rozrywkowe Sukcesja – etap 1”. Niestety inwestor budynki fabryczne wyburzył a potem łącząc swoje finansowanie ze środkami unijnymi „odbudował” budynek fabryczny tworząc jedynie jedną elewację (od strony ul. Politechniki) przypominającą elewację budynku fabrycznego.

Darzymy architekturę poprzemysłową ogromną miłością i to wszystko od samego początku nas przerażało. Nigdy nie mogliśmy zrozumieć, że można zrównać z ziemią obiekty fabryczne i ubiegać się o dofinansowanie na rewitalizację terenów przemysłowych. Swoje wątpliwości co do otrzymanego dofinansowania miało także Centralne Biuro Antykorupcyjne a niedawno pojawiła się również informacja, że inwestor musi zwrócić część dofinansowania ze względu na to, że „(…)beneficjent w poszczególnych latach okresu trwałości projektu nie osiągnął wskaźnika rezultatu zapisanego w umowie, jako `liczba nowych przedsiębiorstw zlokalizowanych na zrewitalizowanych obszarach'”. Sama ceglana ściana od początku budzi już wiele wątpliwości za sprawą braku autentyczności, braku wewnętrznych historycznych elementów, martwości okien czy też mocno dominującej nadbudowy. Oczywiście, rewitalizacja nie odnosi się tylko do budynków ale także obszarów i miejsca ale mimo to takie potraktowanie fabrycznych obiektów jest według nas nie w porządku, jest nieuczciwe zarówno względem architektury i dziedzictwa Łodzi ale też względem nas – łodzian. Tutaj pojawia nam się też wiele pytań związanych z samą zabytkowością jednej ściany budynku fabrycznego. Czy taka atrapa w ogóle nosi obecnie jakiekolwiek znamiona zabytkowości? Czy cokolwiek z tego obiektu jest wpisane do ewidencji zabytków? Czy jeśli coś zostanie odbudowane na wzór zabytku to czy nadal jest zabytkiem?

Jest jeszcze coś, co powodowało naszą niechęć do tej inwestycji. Również rozplanowanie przestrzeni wewnątrz Sukcesji naszym zdaniem od początku nie było najlepsze. Weźmy na przykład dostęp do kina. Jak zapewne wiecie w obiekcie mieści się kino Helios, niestety, całkowicie odcięto do niego dostęp z zewnątrz, tak więc aby z kina skorzystać musimy dostać się do niego przez galerię handlową. Nie możemy więc wybrać się do kina, musimy wybrać się do galerii handlowej aby dostać się do kina. Takie działanie zmusza osoby chcące tylko obejrzeć film do przechadzania się korytarzem pomiędzy bluzeczkami a skarpetami. Poza tym taki brak odrębności obiektu nie wpływa pozytywnie na wrażenia związane z seansem ponieważ degraduje nam całą kontemplację filmu.

Do tej pory nie myśleliśmy jednak, że możemy być jeszcze bardziej niechętni. Do czasu gdy zobaczyliśmy tydzień temu jak wygląda teraz Sukcesja od strony ulicy Politechniki. Niechęć zamieniła się w zniesmaczenie.

Największym atutem wakacyjnych wieczorów na dachu Sukcesji jest to, że z dachu nie widać tego, co dzieje się przed budynkiem

Ceglana ściana, która miała być przecież ozdobą i na którą inwestor otrzymał dofinansowanie ze środków UE zamiast przywodzić historię miejsca (w swej dziwnej, co prawda, formie) stała się dodatkowo stojakiem reklamowym. Na elewacji zawieszono ogromne banery, które zajmują już bardzo dużą część obiektu i zasłaniają fabrykopodobną fasadę. Pojawiły się również logotypy marek znajdujących się w budynku, chociaż przecież te same logotypy znajdują się już na budynku tylko na innych jego ścianach. Ceglana elewacja powoli znika za logotypami i banerami ale to jeszcze nie wszystko. Ustawiono tu też stojaki z ofertą sklepu Stokrotka, co tylko wizualnie upodabnia Sukcesję do hipermarketu.

Wolelibyśmy jednak, żeby chwalono się zabytkami…
A może by tak… 3 reklamy w cenie 1?

Dodatkowo absurdalne jest pojawienie się tu również budki z lodami, co może zwiastować… pojawienie się kolejnych. Po cóż było w takim razie tworzyć martwy parter w budynku? Czy nie lepiej było tu od razu umieścić lokale z dostępem od zewnątrz? Wygląda na to, że teraz wokół Sukcesji będziemy mieli coraz szerszy wachlarz „atrakcji”…

W końcu jakiś lokal z dostępem bezpośrednio od ulicy. Klasyka, jak z Mielna!

Podsumowując, mamy wrażenie, że od początku brakuje tu wiarygodności. Działania tej inwestycji mogą sugerować brak wrażliwości na łódzką architekturę i brak szacunku do łódzkiej historii. W naszej ocenie zapadło tu co najmniej kilka niekorzystnych decyzji, które wymieniamy poniżej:

 – nie mamy tu historycznej fabryki;

 – zamiast odbudowanej całej fabryki mamy jedną ścianę fabryki;

 – jedna odbudowana ściana fabryki jest tylko atrapą udającą ścianę fabryki;

 – nie mamy żadnego historycznego wystroju wnętrza;

– przed Sukcesją mamy pomnik Rajmunda Rembielińskiego – twórcy przemysłowej Łodzi – a zasadność jego obecności tuż obok wyburzonego obiektu przemysłowego jest conajmniej dyskusyjna;

 – mamy nadbudowę, która dominuje nad atrapą, co tylko wizualnie oddala budynek od dawnego wyglądu;

 – mamy atakujące wizualnie banery na ceglanej ścianie, które sprawiają, że ściana jest już nie tylko dziwna dlatego, że jest atrapą ale dlatego, że jest dziwną atrapą pokrytą banerami;

 – mamy olbrzymią ilość logotypów powodującą oczopląs;

 – mamy bilbordy ustawione przed budynkiem więc mamy jeszcze większy wizualny dyskomfort.

Czy może być jeszcze gorzej? Jak daleko można się posunąć w zasłanianiu elewacji? Czy tylko uchwała krajobrazowa może zatrzymać dalszą spiralę estetycznej degradacji tego miejsca? Od dawna przykro jest patrzeć na Rajmunda Rembielińskiego stojącego tuż obok miejsca wyburzeń fabryki ale od niedawna jest jeszcze bardziej przykro ponieważ jego postać towarzyszy już nie tylko czemuś, co udaje fabrykę a również reklamom masła, szynki czy proszku do prania. Ze względu na sposób rewitalizacji zawsze mieliśmy wątpliwości czy Sukcesja w ogóle ceni sobie przemysłową historię miasta Łodzi ale obecne działania pogarszające estetykę budynku tylko dodatkowo utwierdzają nas w przekonaniu, że szacunku do przemysłowej Łodzi tu ewidentnie brakuje.

Twórca Łodzi przemysłowej z szynką doskonałą w tle

Tekst i zdjęcia: Rafał Tomczyk

Rozważania

Smażymy się w mieście Łodzi + apel do władz

17/06/2019

Drzewa nie tylko oczyszczają nasze powietrze ale też dają nam ulgę w ciepły dzień i chłodzą miejsca tuż obok nich, izolując beton. Drzewa sa ważne, każde małe dziecko to wie, a w dobie kryzysu klimatycznego drzewa będą nam coraz bardziej potrzebne abyśmy w ogóle mogli funkcjonować. Urzędnicy i prywatni inwestorzy albo tej tajemnej wiedzy nie posiadają albo posiadają ale z premedytacją gotują dla mieszkańców miasta prawdziwe piekiełko wycinając drzewa na potęgę, tworząc w ich miejscach parkingi i stawiając tyci drzewka w donicach. Dlaczego celowo pozbawia się nas zdrowego powietrza i zacienionych miejsc dających nam ukojenie w upalne dni?

Po pierwsze morze betonu wylewa się bo jest to najłatwiejsze i nie potrzeba do tego żadnej kreatywności. Gdy nie ma się pomysłu na przestrzeń najłatwiej jest zrobić płaski plac a potem wmówić mieszkańcom miasta, że będzie dzięki temu uniwersalny i sprawdzi się pod imprezy miejskie. Tylko, że… zazwyczaj kończy się to tak, że żadnych imprez miejskich się w takich miejscach nie organizuje a jeśli już się zorganizuje to raz w roku event lub demontrację, a poza tym jednym dniem plac stoi pusty i nikomu nie służy, jak np. plac Dąbrowskiego. W upalny dzień nikt tu nie usiądzie, a dlaczego przekonacie się za chwilę.

Plac (patelnia) Dąbrowskiego

Druga sprawa. Zieleń łatwo zabiera się pod pretekstem nowych inwestycji, a tam gdzie jej wcześniej nie było przy powstawaniu nowych inwestycji również się nie tworzy. Mamy sporo takich przykładów w Łodzi, w których widać jak nowe inwestycje całkowicie pomijają sadzenie drzew, świetnym przykładem może być teren dworca Łódź Fabryczna.

Teren (patelnia) obok dworca Łódź Fabryczna
Teren (patelnia) przed wejściem głównym dworca Łódź Fabryczna, widok na Bramę Miasta

Organizacja społeczna „Miasto jest nasze” zmierzyła temperaturę na warszawskim placu Bankowym. Pomyśleliśmy, że może warto zmierzyć temperaturę i u nas, przecież dobrze wszyscy wiemy, że zieleń jest potrzebna ale chcieliśmy się w końcu przekonać jak bardzo jest potrzebna i zobaczyć na własne oczy, w łódzkich realiach, różnice temperatur. I proszę, poniżej przedstawiamy wyniki naszych pomiarów, tym samym, zapraszamy do prawdziwego łódzkiego piekiełka ;)

Pierwsza patelnia, naszym zdaniem najmocniej piekąca w Łodzi, czyli plac Dąbrowskiego. Przy samej płycie placu mamy 44° a na drewnianych ławeczkach aż 58° (ałć!). Jeśli chcemy usiąść i grzać się nieco mniej proponujemy na kamiennych siedziskach przy fontannie, tam temperatura wyniosła 44° – to jest więcej niż się spodziewaliśmy, jak widać woda nie ochładza powietrza aż tak, jak sądziliśmy do tej pory, no ale jeśli mamy do wyboru grzanko na 58° i 44° wybieramy to drugie.

Wszyscy dobrze wiemy i widzimy dlaczego w upał rzadko ktoś tu siada, a mimo to plac w obecnej formie sobie jest. Nasze pytanie brzmi: po co? Dlaczego nie zostanie przebudowany ponownie jeśli poprzednia przebudowa ewidentnie była błędnie wykonana (w naszym rozumowaniu jeśli nie służy ludziom to jest błędnie wykonana)? Brak przebudowy świadczy, że władze miasta nie widzą takiej potrzeby, tak więc plac ma sobie służyć samemu sobie, zdecydowanie nie nam, mieszkańcom.

Sprawdźmy teraz sytuację na terenie dworca Łódź Fabryczna. Tutaj sytuacja przedstawia się nieco korzystniej bo po stronie północnej dworca mamy temperaturę chodnika 36° a ławki 34°. Niestety, w gorące dni nikt tu nie usiądzie, wszyscy siedzą w środku budynku dworca, a piękną pogodę obserwują zza szyby. To dla kogo ten teren? Kolejne miejsce do szybkiego przejścia a nie do siedzenia? To po co tutaj w ogóle ławki?

Sprawdzilismy też z ciekawości przystanek przy ulicy Sienkiewicza. Przy przystanku 40°, na ławce tyle samo. W gorący dzień nie ma niestety gdzie schronić się przed słońcem, wiata uchroni nas jedynie przed deszczem a kiedy jest nam za ciepło jedynym wyjściem jest udać się kawałek dalej do drzew.

Z ciekawości sprawdziliśmy też rowery miejskie, które stoją na odkrytych i nagrzanych przestrzeniach. Jaką temperaturę w takim razie ma nagrzane siodełko roweru miejskiego przy placu Dąbrowskiego? 56°! Nie chcę Was straszyć, ale organizm człowieka przejmuje temperaturę tego siodełka i bardzo szkodliwe jest przyjmowanie na jedną partię ciała aż 56 stopni…

Wiemy już jak cieplutkie są patelnie miejskie. A teraz sprawdźmy jak wygląda różnica temperatur w miejscach bez zieleni i z zielenią. Pierwszy przykład to ulica Narutowicza, tuż obok Collegium Anatomicum, 45°, a (uwaga!) kilka metrów dalej, za warzywniakiem, pod wielkim drzewem, 28°! Różnica ogromna!

Idziemy dalej. Drugi przykład to skrzyżowanie Narutowicza – Kilińskiego. Tuż przy hotelu Polonia mamy 44° a tylko kawałeczek dalej na skwerku 35°. Tutaj różnica pewnie nie jest tak szokująca ze względu na lokalizację przy mocno ruchliwym skrzyżowaniu ale 10° i tak może dać nam odrobinę wytchnienia w gorący dzień.

Kolejny przykład to dalszy skwerek, obok „budynku TVP”. Temperatura na skwerku 34°, na ławce 39°, gdy się kawałek oddalimy od zieleni i mamy większy kontakt z zaparkowanymi samochodami niż parę metrów wcześniej temperatura rośnie aż do 41°, a jeszcze kawałek dalej gdy staniemy pod drzewem zmaleje aż do 29°!

Ostatni przykład jaki podamy to ulica Traugutta. Postawiono tu nowiutkie ławki i posadzono małe drzewka pomiędzy nimi. Niestety. Temperatura na ławce jest dużo wyższa niż na chodniku pomiędzy wysokimi drzewami, na ławce wynosi aż 46° więc zdecydowanie korzystniej niż tu siedzieć jest stać lub ukucnąć pomiędzy drzewami kawałek dalej w temperaturze 28°.

W tym szale mierzenia moglibyśmy dużo wymierzyć ale patelni jest tyle, że nie starczyłoby nam życia. Pomierzyliśmy tylko trochę dla przykładu. Wszystkie pomiary wykonane zostały 15 czerwca w godzinach 13:00-15:00. Poprzedniego dnia padał deszcz co obniżyło temperaturę nawierzchni tak więc gdy kilka dni z rzędu nie ma deszczy temperatura jest jeszcze wyższa… Wnioski nasuwają się same i są przerażające. Jeśli nie obudzimy się w Łodzi z tego betonowego snu teraz to już niedługo lepiej się będzie nie budzić bo wszyscy się usmażymy, i to nie usmażymy się szybko, a będziemy się podpiekać stopniowo coraz bardziej i bardziej. Dlatego pokazujmy jak ważne są dla nas drzewa i jak ważna jest niska zieleń, interweniujmy gdy dochodzi do wycinek, nie parkujmy samochodów na trawnikach. Dla Urzędu Miasta Łodzi napisaliśmy dodatkowo specjalny apel, i tym apelem zakończymy wpis. Jesli macie ochotę skopiować ten apel, szerować go w swoich social mediach nie krępujcie się, skopiujcie i pokażcie wszystkim jak ważne są dla Was drzewa w mieście, może władze tego po prostu nie wiedzą.

 

„Drogi Urzędzie Miasta Łodzi,

Z niepokojem i przerażeniem przyglądamy się łatwości z jaką zapadają decyzje o wycince drzew w naszym mieście. Rozpoczęła się prawdziwa rzeź. Podejrzewamy, że odpowiadają za nią osoby albo wyjątkowo uprzedzone do drzewostanu albo osoby nie lubiące Łodzian.

Drzewa mają same zalety, drzewa nie mają wad. Wycinając drzewa robi się nam, łodzianom, krzywdę. Drzewa najskuteczniej produkują tlen w atmosferze, pochłaniają CO2 z atmosfery dzięki czemu łagodzą efekt cieplarniany i utrzymują odpowiednią wilgotność powietrza stabilizując w ten sposób klimat i łagodząc nagłe zmiany temperatury. Drzewa są naturalną zaporą przed zanieczyszczeniami powietrza a ich korzenie pomagają zmniejszać zanieczyszczenie wód. Drzewa są środowiskiem życia dla roślin i zwierząt. Drzewa dają nam cień w gorące dni. Drzewa sprawiają, że miasto wygląda ładniej. Drzewa sprawiają, że się nam lepiej żyje. Dlatego nie zabierajcie nam drzew. Nie róbcie nam krzywdy.

Nie wmawiajcie też łodzianom, że drzewa są chore. Łodzianie sami sprawdzą czy to prawda. Łodzianie będą protestować przeciwko nieuzasadnionym wycinkom drzew. Łodzianie będą walczyć za każdym razem gdy ktoś bez dokładnego przebadania drzew postanowi zlecić ich wycięcie. Łodzianie nie odpuszczą, zorganizują się, będą Was prosić i będą błagać. I będą robić to dotąd, aż zostaną wysłuchani a wycinki zostaną wstrzymane. Łodzianie nie pozwolą na tą rzeź. Dlatego Drogi Urzędzie Miasta Łodzi zatroszcz się o nasze drzewa i nie każ nam o nie walczyć.

Urzędzie Miasta Łodzi, nie bądź jak władze innych polskich miast. Przecież Łódź to nie miasto, to stan umysłu. Łódź jest prawdziwym hipsterem wśród miast. Dlatego nie rób tego co jest mainstreamem, i co jest teraz modne, rób inaczej, na przekór. Zamiast wspierać betonozę wspieraj zdrowie mieszkańców!

Podpisano, Łodzianie.”

Rozważania

Nowy symbol Łodzi z parówkami w tle

09/06/2019

Piękny słoneczny dzień, 7 czerwca 2019 roku, tuż obok Przystanku Centrum, zbierają się tłumy łodzian. Atmosfera jest niezwykle gorąca, ma bowiem zostać zaprezentowany długo wyczekiwany pomnik jednorożca, zaproponowany przez jednego z łodzian i zrealizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego.

#ŁódzkiJednorożec #KochamŁódź

Prezydent miasta odkrywa oblicze pomnika i wszystkim ukazuje się rzeźba autorstwa japońskiego artysty Tomohiro Inaba. Chwilę później, już po ostudzeniu emocji, przedstawiciele Działu Promocji miasta zachęcają wszystkich – nie tylko łodzian ale również przyjezdnych – do fotografowania się z jednorożcem. Selfie z bliska lub zdjęcie z oddali z pomnikiem w tle – to nie jest istotne, ważne by się pochwalić nową rzeźbą i… nowym symbolem Łodzi, jakim jednorożec stał się tuż po wykorzystaniu pewnego niewinnego żartu, porównującego dach Przystanku Centrum do tęczy i jednorożców. Powód wyboru takiej postaci na nowy symbol miasta wydaje nam się mało wystarczający, o czym możecie się przekonać wracając do >tego wpisu< tymczasem chcielibyśmy zwrócić uwagę na jeden mało istotny dla władz miasta szczegół ostatniej uroczystości, wywierający jednak ogromny wpływ na odbiór dzieła Inaby.

#JednorożecNowySymbolŁodzi #KochamŁódź

Próbując zrobić sobie zdjęcie w towarzystwie pomnika, lub po prostu zdjęcie pomnika, mamy dość ograniczone pole do eksperymentowania z kompozycją. Oczywistym jest, że samą postać jednorożca najbardziej wypada pokazać od frontu lub z dwóch boków, od tyłu pewnie mamy ochotę zaprezentować pomnik dużo rzadziej, z oczywistyczch względów. Jeśli natomiast chcemy być na zdjęciu my to niewątpliwie najbardziej naturalne jest pokazać jednorożca od przodu. Pozując więc z rzeźbą musimy liczyć się z tym, że w tle towarzyszyć nam będą paskudne banery, o, dokładnie te:

Jedno z najważniejszych skrzyżowań w mieście od kilku lat obrzydzają banery reklamowe z produktami mięsnymi, oferty sukcesywnie są wymieniane na nowe i nie widaćaby cokolwiek w tej kwestii miało się zmienić. Zastanawialiśmy się wielokrotnie dlaczego władze miasta nie znajdują sposobu na zadbanie o estetykę tego miejsca i mamy pewną sugestię/propozycję na wypadek gdyby nikt nie miał pomysłu.

Park kulturowy ulicy Piotrkowskiej to jest bardzo dobre narzędzie do porządkowania przestrzeni i ograniczania ilości reklam. Sprawdza się w Łodzi świetnie i naprawdę widać obecnie jak niezbędne było to rozwiązanie. Natomiast na przykładzie Centralu widzimy wyraźnie, że park został wytyczony trochę niekompletnie. Po pierwsze, skoro przy Piotrkowskiej mają nie wisieć wielkie reklamy to dlaczego stojąc przy tej samej Piotrkowskiej, na skrzyżowaniu z Piłsudskiego, naszym oczom musi ukazywać się gigantyczna reklama parówek? Co więcej, idąc Piotrkowską do Piłsudskiego widzimy reklamę przez dość długi czas. Skoro zależy nam na estetycznej Piotrkowskiej to powinno nam zależeć na tym, aby estetycznie Piotrkowska wyglądała z każdego punktu, czyż nie? Po drugie, park kulturowy Piotrkowskiej powinien sięgać nie tylko do Piłsudskiego a dalej do końca ulicy ponieważ dalszy jej odcinek zasługuje na urodę i estetykę w takim samym stopniu jak część deptakowa. Po trzecie, park kulturowy posiada swego rodzaju „bufor” czyli przecznice, które w ramach parku kulturowego również są chronione od brzydkich reklam. Ale uwaga, taki bufor istnieje tylko od północy (park kulturowy sięga do ulicy Północnej) a od południa kończy się na jednej pierzei Mickiewicza-Piłsudskiego, co daje nam lepszą estetykę jedynie… jednej pierzei. To jest dziwne i wręcz absurdalne. Gdyby zastosować taki sam „bufor” na południu jak na północy, wynoszący jedną przecznicę, to park kulturowy sięgałby przecznicę dalej czyli do ulic Żwirki i Wigury. Dzięki temu moglibyśmy uporządkować pod kątem reklamowym odcinek miasta, który mocno wizualnie wpływa na samą Piotrkowską oraz odkryte i wyeksponowane miejsce – trasę WZ, i centrum przesiadkowe. Jedną decyzją moglibyśmy sprawić, że na zawsze zmieniłby się wygląd całego skrzyżowania, tak więc czemu tego nie robimy?

#ZgarnijKoszulkęZJednorożcem #WydrukujSobieJednorożca

#PromujŁódźJednorożcem

Gdyby nie wystarczyło wcześniej wspomnianych powodów do zwiększenia obaszru parku kulturowego, doszedł nam jeszcze kolejny. Przy skrzyżowaniu Piotrkowska – Piłsudskiego znalazł się pomnik jednorożca o znaczeniu symbolicznym, i pomimo tego, że zostanie on przeniesiony później w inne miejsce przez jakiś czas będzie sobie tutaj tak stał i był niewinną ofiarą banerozy. Oczywiście później też będzie ofiarą banerozy ale już nie w takim stopniu. Tak więc bardzo bawi nas fakt, że władze miasta planując uroczyste odsłonięcie nowego symbolu Łodzi oraz zakrojoną na szeroką skalę promocję w ogólnopolskich mediach jednocześnie naraziło swój nowy symbol Łodzi na śmieszność. Dwa lata miały władze aby zająć się przestrzenią dla nowego pomnika ale w żaden sposób nie zainteresowały się przestrzenią wokół samego pomnika. Nadajemy centrum przesiadkowemu wysoką rangę i symbol kolorowej tęczy pełnej dobrobytu i perspektyw a jednorożcowi rangę prawdziwego nowego symbolu miasta. Dodajemy do tego całą ideologię odnośnie nowego kierunku jaki obiera Łódź, jednocześnie tę ideologię prezentujemy w tak paskudnym otoczeniu? Czyż to nie absurd?

Jeśli nie zamierzano zaprzestać wieszania baneru to lepiej byłoby chociaż zaczekać z prezentacją rzeźby do nowego miejsca, i nawet wydzielić estetycznie przestrzeń wokół pomnika, np. zielenią. Tylko, że po co? Przecież pewnie to tylko niewielka ilość łodzian zwróci uwagę na to, że tak ładnej rzeźbie, wokół której zrobiło się tak wielki szum, przydałoby się ładne tło. Pewnie to tylko parę osób spogląda na pomnik i myśli „ładny pomnik ale ten baner jest paskudny”, „piękna rzeżba ale to tło jest ohydne”. Pewnie tylko my narzekamy bo tylko nam zależałoby na przedstawieniu czegoś tak ważnego w nienaganny sposób, oddający powagę sytuacji i szacunek artyście ;) Pewnie tylko my nie rozumiemy, że Łódź tak bardzo stara się zrobić na innych polskich miastach wrażenie, że za bardzo myśli akcjach promocyjnych lub o rozdawaniu koszulek z motywem jednorożca aniżeli o samym pomniku…

#ŁódźPromuje

#Jednorożec&Parówki

Dla nas to smutna rzeczywistość, niedopracowana, nawet komiczna. Stąd te hasztagi przewijające się w tekście, żeby uwydatnić jak bardzo wpaja się do głów, że jest cudownie. Ale w tej cudowności brakuje konsekwencji. Pozostaje nam się chyba tylko odwrócić i udawać, że banerów obok pomnika nie ma. Udajmy więc na chwilę i popatrzmy na pomnik z czystej, nie skalanej banerem perspektywy, żeby bardziej radośnie zakończyć ten wpis.

Kiedy tak chociaż paskudne banery nas nie rozpraszają możemy chwilę popatrzeć na rzeźbę i naszym zdaniem jest ona bardzo udana. Formę ma minimalistyczną i skromną a jednocześnie wymowną. Artysta Tomohiro Inaba ciekawie zaprezentował dynamikę i „rozpływanie się” pędzącego jednorożca w powietrzu. Na pewno warto pomyśleć jeszcze o jakimś przyjemnym otoczeniu wokół, chociażby w postaci zieleni. Kto wie, może doczeka się on realizacji kreatywnych pomysłów na prowadzenie z nim interakcji, co jeszcze bardziej podkreśliłoby magiczny i mistyczny charakter postaci.

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk

Dzieje się, Rozważania

Miejskie dialogi | Prezentacja Mikaela Colville – Andersena

30/05/2019

W ubiegłym tygodniu odbyły się pierwsze „Miejskie Dialogi” czyli pierwszy cykl spotkań, których celem jest zaprezentowanie mieszkańcom Łodzi rozwiązań stosowanych w krajach skandynawskich i krajach Beneluxu w zakresie współdecydowania społeczności o rozwoju przestrzeni publicznej. Gościem specjalnym wydarzenia był jeden z naszych ulubionych urbanistów Mikael Colville – Andersen.

Najpierw odbyły się warsztaty programowe EXPO 2024 Horticultural oraz prezentacja „Mediacja odpowiedzią na konflikt w dojrzałym społeczeństwie obywatelskim – działalność Wojewódzkiego Centrum Arbitrażu i Mediacji w Łodzi”. Później Mikael Colville – Andersen premierowo zaprezentował swoją książkę „Być jak Kopenhaga”, wydaną przez Wydawnictwo Wysoki Zamek.

Miejskie dialogi Łódź (1)

 

Mikael Colville – Andersen to kanadyjsko-duński urbanista i ekspert ds. mobilności w mieście. Jest dyrektorem naczelnym Copenhagenize Design Company, prowadzi serial dokumentalny o urbanistyce „The Life-Sized City”. Jego zdaniem komfortowe dla wszystkich i zielone miasto to żadna utopia, co więcej, udowadnia to współpracując z miastami i rządami na całym świecie oraz projektując dla nich rozwiązania komunikacyjne. W swojej pracy wykorzystuje antropologię, socjologię a przede wszystkim dużo obserwuje, można powiedzieć, że jest swego rodzaju choreografem miast. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o poglądach tego urbanisty zajrzyjcie do jednej z jego prezentacji, link tutaj.

Mamy już własną książkę „Być jak Kopenhaga” i nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić również Was do zakupu. Wydało ją wydawnictwo Wysoki Zamek, link do księgarni i do książki znajdziecie tutaj. Czego dotyczy ta książka? W głównej mierze rowerów i poruszania się rowerem po mieście ale również tego czym tak naprawdę jest miasto, czym powinno być, jak powinno funckjonować by jego mieszkańcy byli szczęśliwi. Dowiecie się z niej między innymi tego, że miasta są nieprzyjazne ponieważ nie zostały zaprojektowane tak, by pogodzić wiele funkcji i służyć wszystkim użytkownikom przestrzeni w równym stopniu. Książka zwraca uwagę na sprawy, które są dość oczywiste, z których zdajemy sobie sprawę ale na co dzień się nad nimi nie zastanawiamy, jak np. dlaczego ciągle w miastach zadaje się pytanie: „jak zmieścić na ulicach jeszcze więcej samochodów?” zamiast „jak zmieścić na ulicach coraz więcej ludzi?” i dlaczego miejskie życie zostało podporządkowane samochodom. Colville – Andersen podaje w swojej książce również gotowe rozwiązania na to jak uprzyjaźnić miasto dlatego jeśli temat planowania przestrzeni Was interesuje to zdecydowanie powinniście tę książkę przeczytać.

Po sobotniej prezentacji jesteśmy jednocześnie smutni i podeskcytowani bo z jednej strony wiemy ile potrzeba w Łodzi zmienić ale z drugiej strony trochę to spotkanie nas podbudowało uświadamiając nam, że zmiany, które uważamy za potrzebne mają sporą moc. Ciekawe czy doczekamy się momentu, w którym władze naszego miasta zaczną uświadamiać sobie skalę problemu z jakim obecnie już przyszło nam się mierzyć. Zdominowane przez samochody miasto jest coraz mniej przyjazne spacerom, zwłaszcza Śródmieście, w którym z roku na rok coraz bardziej nasila się nielegalne parkowanie i zawłaszczanie przestrzeni – przez samochody zajmowane są kolejne chodniki, trawniki, skwery, place i rynki. Poziom infrastruktury rowerowej jest przerażająco niski a na horyzoncie nie widać żadnych budujących perspektyw. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że władze Łodzi odważą się wreszcie podjąć odpowiednie kroki oraz dalej robić swoje i przedstawiać swój punkt widzenia tak, by uświadamiać coraz więcej osób. Przyda nam się więc jeszcze więcej sił do działania także wszystkim organizatorom sobotniego wydarzenia dziękujemy za stworzenie niezwykłej okoliczności spotkania się z kimś, kogo podziwiamy. Taka krótka rozmowa podładowała trochę akumulatory, dzięki!

Motywująca dedykacja autora książki „Być jak Kopenhaga”

W ramach wydarzenia „Miejskie dialogi” odbyła się również dyskusja panelowa „Dialog w przestrzeni – przestrzeń w dialogu”, której celem było inspirowanie do rozmów z innymi i przekonywania innych do swoich racji. W dyskusji udział wzięli Waldemar Olbryk – członek Zarządu Echo Investment, wspomniany już wyżej Mikael Colville-Andersen, Agnieszka Pietrzak – Biuro ds. Expo UMŁ Expo 2024 oraz Bartłomiej Zgorzelski – BZB Projekt Biuro Zarządzania w Budownictwie.

Podczas spotkania wyświetlono również prezentację dotychczasowej działalności Fundacji Normalne Miasto Fenomen a po ukończeniu konferencji wspólnie świętowaliśmy 10 lecie pracy Fundacji. Gratulujemy i życzymy całej ekipie dalszych sukcesów!

Prezes Fundacji odbiera symboliczną nagrodę w postaci miniaturowego roweru :)

Zapraszamy Was gorąco do śledzenia strony na Facebooku „Miejskie dialogi” i oczekiwania na kolejne inspirujące spotkania.

Rozważania

Uratujmy chodniki i trawniki

07/05/2019

Skończyła nam się cierpliwość. Mamy dość.

Z roku na rok przestrzeń piesza w centrum Łodzi jest coraz mniej dostępna dla pieszych a zaparkowane na chodnikach samochody uniemożliwiają komfortowe poruszanie się oraz niszczą płyty chodnikowe. Trawniki wykorzystywane są jako parkingi i zamieniają się w klepiska. Tak nie może być, nie zgadzamy się na takie zawłaszczanie przestrzeni i na niszczenie zieleni w mieście. Nie jesteśmy przeciwni miejscom parkingowym samym w sobie, jesteśmy jedynie gorącymi zwolennikami ich uporządkowania.

Chcemy móc korzystać z naszej codziennej przestrzeni tak, jak na to zasługuje każdy mieszkaniec centrum miasta.
Chcemy chodzić chodnikiem a nie korytarzem pomiędzy samochodami.
Chcemy chodzić chodnikiem i nie musieć się co chwila odwracać sprawdzając czy ktoś nie jedzie prosto na nas.
Chcemy chodzić chodnikiem i nie musieć ustępować samochodom na chodniku.
Chcemy od poniedziałku do piątku mijać trawniki, a nie samochody na trawnikach.
Chcemy w weekendy mijać trawniki a nie klepiska.

Czy oczekujemy zbyt wiele? Nie. Oczekujemy tego, co się przynależy każdemu mieszkańcowi miasta i co jest z roku na rok nam wszystkim coraz bardziej odbierane. Dlatego mówimy NIE takiej sytuacji i zapowiadamy, że w najbliższym czasie poświęcimy więcej uwagi chodnikom i trawnikom w mieście.

Niniejszym ogłaszamy akcję o nazwie „Uratujmy chodniki i trawniki”, mającą na celu zjednoczenie wszystkich osób, dla których przestrzeń piesza jest ważna oraz wspólne działanie aby oddano pieszym zawłaszczoną przestrzeń. Akcja polegać będzie na czynnościach, które:

1. Pokażą istotę problemu (bo problem jest i władze miasta nie mogą już dalej udawać, że go nie ma).

2. Zainicjują niewielkie zmiany, które w znaczący sposób uporządkują przestrzeń.

Jakie działania w najbliższym czasie podejmiemy?

  – Wybierzemy najpilniejsze miejsca, które potrzebują ratunku;

 – Przeanalizujemy miejsca pod względem drogowym, własnościowym i administracyjnym oraz dobierzemy adekwatne do lokalizacji rozwiązania;

 – Opublikujemy gotowe wzory pism dla każdej z lokalizacji, i udostępnimy je dla wszystkich, którzy chcą działać razem z nami;

 – Będziemy wymieniać się wiedzą i doświadczeniem rozpowszechniając ideę akcji poza centrum miasta;

 – Będziemy kierować pisma do odpowiednich instytucji i oczekiwać na efekty;

 – Jeśli efektów nie będzie bierzemy chodniki i trawniki w swoje ręce, dosłownie, czyli zakasamy rękawy i działamy „w terenie”. Do tego potrzebna nam będzie Wasza pomoc więc jeśli tylko będziecie chcieli możecie razem z nami zrobić coś pożytecznego.

Jeśli zauważasz w swojej okolicy podobny problem i chcesz razem z nami coś z tym bajzlem zrobić przyłącz się do nas! :) Dołącz do wydarzenia na Facebooku (link tutaj) lub zapisz się do Newslettera aby dostawać informacje o akcji na bieżąco.

Możesz nam też pomóc nagłaśniając akcję. Jak?

– Udostępnij wydarzenie/akcję w swoich social mediach;

– Zaproś do wydarzenia/akcji swoich znajomych;

– Udostępniaj posty związane z akcją;

– Porozmawiaj na swoim osiedlu jak możecie razem rozwiązać problem parkowania na chodnikach i trawnikach;

– Publikuj na swoich social mediach lub w wydarzeniu zdjęcia ukazujące zaparkowane na chodnikach i trawnikach auta i dodaj do nich hasztag #uratujmychodniki i/lub #uratujmytrawniki oraz oznaczcie nasz profil.

Życzcie nam powodzenia!

Rozważania

Plebiscyt HITY i KITY 2018 roku | Wyniki

11/03/2019

Mamy wyniki plebiscytu HITY i KITY 2018 roku! Co uznaliście za najlepszą aktywność roku w mionym roku? Z jakich wydarzeń najbardziej się cieszyliście? A co według was było najbardziej nietrafionym pomysłem i największym rozczarowaniem? Nie trzymamy dłużej w niepewności i zapraszamy do sprawdzenia jak układały się wasze głosy :)

HITY

KATEGORIA: AKTYWNOŚĆ ROKU

czyli najlepsze działanie w trosce o estetykę miasta

KATEGORIA: UCIECHA ROKU

czyli największy powód do radości

KATEGORIA: INICJATYWA ROKU

czyli najlepszy pomysł, którego realizacja wcale nie była konieczna ale jego autorzy uznali, że będzie czymś wartościowym

KITY

KATEGORIA: GORYCZ ROKU

czyli bezczynność, której nie umiemy zrozumieć, największa bezradność i przygnębiający brak postępów

KATEGORIA: TRAUMA ROKU

czyli najbardziej bolesny dla łodzian incydent

KATEGORIA: ABSURD ROKU

czyli najbardziej nietrafiony pomysł

Aktywnością Roku według was zostało Ograniczenie ilości reklam w ramach parku kulturowego ul. Piotrkowskiej, co nas niesamowicie cieszy bo dla nas też bardzo bardzo ważne jest oczyszczanie przestrzeni miejskiej z paskudnych reklam i zapobieganie instalowania nowych. Myślę, że wszyscy, którzy codziennie nad tym pracują jeszcze bardziej się zmobilizują widząc tak imponujący wynik. Najwięcej radości sprawiło wam natomiast Zabudowanie narożników skrzyżowania Zachodniej i Ogrodowej, dzięki Ogrodowa Office i Puro Hotel. Super! Patrzycie na miasto szerzej i dobrze wiecie jak architektura może znacząco poprawić estetykę fragmentu miasta. Za najlepszy pomysł uznaliście Przewodnik po Studium dla Łodzi Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, co dla nas było chyba największym (pozytywnym) zaskoczeniem. Nie sądziliśmy, że wśród naszych czytelników jest aż tyle osób, dla których edukacja w dziedzinie urbanistyki jest tak cenna. Szanujemy!

Gratulujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do powyższych zwycięskich spraw, niech docenienie naszych czytelników będzie dla was motywacją! :) Jednocześnie gratulujemy osobom, dzięki którym zrealizowano też pozostałe sprawy, bo samo znalezienie się wśród nominowanych oznaczało nasze wielkie poparcie.

Za największą bezczynność/bezradność uznaliście Lokale na dworcu Łódź Fabryczna, które kolejny rok stoją puste. Też nas boli ta sytuacja, tym bardziej, że po pierwsze lokale tutaj są naprawdę świetne, przestrzenne i dobrze oświetlone, a po drugie mieszkamy tuż obok i zauważamy deficyt lokali usługowych i handlowych w tej okolicy. Dworzec wydaje się być wręcz idealnym miejscem na zapewnienie potrzeb nie tylko mieszkańców ale też turystów, którzy często nie mają czasu iść na Traugutta, Piotrkowską lub Narutowicza, zwłaszcza z bagażami. Najardziej bolesną sprawą było według was Częściowe wyburzenie kamienicy na rogu ulic KIlińskiego i Tuwima – tutaj nie ma co nawet pisać, wszyscy dobrze znamy przyczyny tej sytuacji. Największym absurdem okazał się natomiast Mural reklamowy w pasażu Schillera. Nie wiemy czy macie bardziej zastrzeżenia do samego muralu czy do zasadności jego umiejscowienia, w każdym jednak wypadku jego pojawienie się jest niezbyt odpowiedzialną decyzją ze strony właściciela kamienicy oraz hipokryzją władz miasta, które tak przecież walczą o estetyzację parku kulturowego Piotrkowskiej a zezwalają na namalowanie tak dużej reklamy. Nie gratulujemy zwycięskim sprawom, nie gratulujemy również pozostałym nominowanym do Kitów.

Bardzo dziękujemy wam za wszystkie oddane głosy! Plebiscyt HITY i KITY ROKU jest nie tylko pożyteczny bo pokazuje co aprobujecie a czego nie, ale jest też świetną zabawą – nie wiem jak wy ale my się trochę uśmialiśmy zarówno rozpisując nominacje jak i sprawdzając wyniki ;) Jeśli macie ochotę z nami podyskutować o rezultacie głosowania serdecznie zapraszamy na nasz Facebook!

Więcej o idei plebiscytu oraz o nominowanych sprawach znajdziecie tutaj.

Rozważania

Plebiscyt HITY I KITY ROKU 2018 | GŁOSOWANIE

24/02/2019

Witamy Was serdecznie w pierwszym plebiscycie HITY i KITY roku! To pierwszy plebiscyt, w którym wybieramy wspólnie najlepsze i najgorsze rzeczy minionego roku, blaski i cienie naszej łódzkiej rzeczywistości oraz powody do dumy i do wstydu. Ten humorystyczny plebiscyt ma za zadanie w nieskrępowany sposób pokazać co łodzianie polubili a czego nie, co im się najbardziej spodobało a co uważają za nietrafiony pomysł.

W głosowaniu wyłonimy zwycięzców w 6 kategoriach: Aktywność Roku, Uciecha Roku, Inicjatywa Roku oraz Gorycz Roku, Trauma Roku i Absurd Roku. Jeśli jeszcze nie poznaliście całej listy nominowanych koniecznie ją sprawdźcie i przeczytajcie nasze krótkie uzasadnienie!

Głosowanie trwa od 24 lutego do 9 marca a wyniki poznamy 11 marca.

Zapraszamy do oddania głosu i życzymy miłej zabawy!

GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE. Dziękujemy za wszystkie głosy!

Udostępnij link do głosowania swoim znajomym, niech też zagłosują! :)

Rozważania

Plebiscyt HITY i KITY 2018 roku | Nominacje

16/02/2019

Stało się, ogłaszamy plebiscyt HITY i KITY roku! To pierwszy plebiscyt, w którym wybierzecie najlepsze i najgorsze rzeczy minionego roku, blaski i cienie naszej łódzkiej rzeczywistości oraz powody do dumy i do wstydu.

Ciągle wydaje nam się, że w Łodzi brakuje dyskusji. Zwłaszcza dyskusji odważnych, które pokazałyby zdanie łodzian na tematy kluczowe dla miasta. Uważamy też, że trochę się za rzadko kontruktywnie krytykuje a kiedy już się kontruktywnie skrytykuje zostaje się nazwanym malkontentem. Naszym zdaniem jednak godząc się na wszystko, co dzieje się w mieście bez żadnej krytyki często akceptuje się rozwiązania dobre zamiast szukać najlepszych. Warto stawiać miastu coraz to wyższą poprzeczkę, dla dobra nas wszystkich.

Warto też chwalić i zdecydowanie warto więcej chwalić rzeczy, które zrobiono nie dlatego, że taka była konieczność a dlatego, że uważano je za ważne dla innych. Warto doceniać, że zrobiono coś ponad program bo najzwyczajniej w świecie pomyślano, że na to zasługujemy.

Zaproponowaliśmy więc w prostej ankiecie na Facebooku, że możemy podjąć się inicjatywy stworzenia humorystycznego plebiscytu – plebiscytu pół żartem, pół serio – w którym to nasi obserwatorzy wybiorą fajne i mniej fajne rzeczy, które wydarzyły się w minionym roku. Zainteresowanie było na tyle duże, że postanowiliśmy ten pomysł zrealizować. I tak właśnie powstał skromny ale wymowny plebiscyt, który będzie miał za zadanie w luźny sposób pokazać co łodzianie polubili a czego nie, co im się najbardziej spodobało a co uważają za nietrafiony pomysł. Na pewno nie jest celem tego plebiscytu wyśmianie, wręcz przeciwnie – pokazanie co może być przykładem dla innych a co warto by przemyśleć.

Głosowanie będzie polegało na wyłonieniu zwycięzców w 6 kategoriach – wybraliśmy 3 kategorie dobrych rzeczy i 3 mniej dobrych rzeczy. Do HITÓW ROKU 2018 z przyjemnością nominujemy w kategoriach: Aktywność roku, Uciecha roku oraz Inicjatywa roku, natomiast do KITÓW ROKU 2018 z mniejszą przyjemnością nominujemy w kategoriach: Gorycz roku, Trauma roku oraz Absurd roku. Poniżej ogłaszamy pełną listę nominowanych spraw.

HITY

KATEGORIA: AKTYWNOŚĆ ROKU

czyli najlepsze działanie w trosce o estetykę miasta

1. Ograniczenie ilości reklam w ramach parku kulturowego ul. Piotrkowskiej

Bardzo doceniamy wkład pracy w kontrolowanie reklam na obszarze parku kulturowego ulicy Piotrkowskiej. W minionym roku dało się zauważyć znaczącą różnicę w estetyce tego obszaru. Warto iść w tym kierunku, oby tak dalej.

2. Zasadzenie ozdobnych traw przy trasie WZ

Lubimy takie drobne nasadzenia bo robią dużą różnicę. Przy al. Piłsudskiego, obok Piotrkowskiej, posadzono bowiem ozdobne trawy i to dość wysokie, sięgające prawie do dwóch metrów. Efekt jest naprawdę rewelacyjny a miejsce zyskało na atrakcyjności i kameralności.

3. Zasadzenie dużych drzew przy al. 1 Maja, ul. Jaracza, ul. Gdańskiej

Tutaj nie będziemy się rozpisywać. Zawsze będziemy doceniać sadzenie zieleni wysokiej i chcielibyśmy aby zasadzenia z al. 1 Maja, ul. Jarcza i ul. Gdańskiej były przykładem do przyszłych podobnych realizacji.

4. Przebudowa ulicy 1 Maja

Przebudowę alei 1 Maja uważamy za jedną z najlepszych jaką zakończono w minionym roku. Posadzono tu nowe drzewa i krzewy a przebudowa została wykonana bardzo sensownie, z dbałością o detale. 1 Maja zyskała nie tylko jeszcze więcej elegancji ale również zyskała społecznie – mieszkańcy bardzo chętnie spotykają się teraz przed kamienicami.

5. Przebudowa ulicy Gdańskiej

Ta przebudowa może nie jest do końca idealna i pewne rozwiązania tutaj wzbudzają kontrowersje ale wszyscy pewnie się zgodzimy jak bardzo potrzebny był remont tego istotnego odcinka Gdańskiej. Już nie będzie tak wstyd prowadzić znajomych tędy do Manufaktury, a poza tym jest to fajny początek w ogóle wszystkich zmian przy ulicy Gdańskiej, na które bardzo bardzo czekamy.

KATEGORIA: UCIECHA ROKU

czyli największy powód do radości

1. Zabudowane narożniki skrzyżowania dzięki Ogrodowa Office i Puro Hotel

Wielu z Was cieszy się z tego, że problematyczne narożniki przy ulicy Zachodniej zostały wreszcie zabudowane. Dzięki temu znacząco poprawiła się estetyka całego skrzyżowania Zachodniej i Ogrodowej. Nie sposób przejść obojętnie obok tej zmiany i niezależnie od kwestii architektonicznych nowych budynków to miejsce urbanistycznie na pewno zyskało na obydwu inwestycjach.

2. Rozpoczęcie przebudowy Monopolis

Wszyscy ekscytujemy się przekształceniem dawnych zakładów Polmos w tętniące życiem miejsce o nowej tożsamości. Uważamy więc rozpoczęcie tej realizacji za jedno z najszczęśliwszych wydarzeń minionego roku.

3. Otwarcie Centrum Nauki i Techniki EC-1

Nie trzeba tłumaczyć dlaczego cieszymy się z otwarcia tego miejsca, zdecydowanie dla nas wszystkich to było jedno z najbardziej oczekiwanych wydarzeń ostatnich kilku lat! Mamy swoje Centrum Nauki i Techniki a przyjezdni dzięki niemu mogą zobaczyć jedną z najbardziej imponujących przemian zabudowy industrialnej w Polsce.

4. Otwarcie punktu widokowego na chłodni EC-1

Biorąc pod uwagę fakt, że tak szybko zmieniające się miasto jak Łódź nie ma swoich punktów widokowych (a powinno mieć kilka) a jedyny jaki mieliśmy czyli ten w Textilimpeksie został zamknięty, uruchomienie takiego punktu na chłodni EC-1 było według nas super cudowną sprawą. Bardzo kibicujemy temu pomysłowi i polecamy tu zaglądać!

5. Nowe artystyczne podwórko „Narodziny Dnia”

Może przesadzimy mówiąc, że Łódź PRZODUJE w podwórkowych wizjach ale coś nam się wydaje, że nasze miasto może zrobić prawdziwą podwórkową rewolucję, której efekty będą oglądać turyści z całej Europy. Właśnie w minionym roku miała miejsce premiera kolejnego po Pasażu Róży podwórka pełnego sztuki, a może nawet podwórka, które całe jest sztuką? Czekamy na więcej takich realizacji!

KATEGORIA: INICJATYWA ROKU

czyli najlepszy pomysł, którego realizacja wcale nie była konieczna ale jego autorzy uznali, że będzie czymś wartościowym

1. Przewodnik po Studium dla Łodzi autorstwa Miejskiej Pracowni Urbanistycznej

MPU przygotowała przewodnik po Studium dla Łodzi, który w bardzo klarowny i ciekawy graficznie sposób wprowadza w tematykę tego dokumentu i wyjaśnia różne zagadnienia z nim związane. Wielkie brawa za pomysł i wykonanie.

2. Nowa strona internetowa na temat łódzkiej rewitalizacji

Przejrzysty, intuicyjny i rzetelny zbiór informacji na temat łódzkiej rewitalizacji czyli wszystko, co każdy łodzianin chciałby wiedzieć o rewitalizacji swojego miasta ale wcześniej nie miał gdzie o tym przeczytać. Wielkie brawa za stworzenie tej strony internetowej, w końcu Łódź aspiruje do miana „miasta rewitalizacji”. Link do strony tutaj.

3. Art Mural Challenge firmy Profbud

Firma Profbud postanowiła nie tylko ozdobić muralem ścianę kamienicy stojącej obok realizowanej przez nich inwestycji ale również zaprosiła do wykonania projektów muralu artystów z całej Polski organizując konkurs. Co więcej, postanowiła nawet zapytać innych o zdanie i to właśnie my wszyscy zadecydowaliśmy o tym, jaki mural będziemy oglądać. Wielkie brawa za pomysł i realizację! Jak widać dla niektórych liczy się zdanie mieszkańców a kwestie estetyki potrafią poddać pod większą dyskusję. Strona konkursu tutaj.

4. Przystanek Architektura

Dawna krańcówka tramwajowa przy ulicy Północnej długo wyglądała tylko jak niewykorzystany potencjał. Na szczęście Łódzka Izba Architektów postanowiła to zmienić i podarowała obiektowi totalnie nowe życie tworząc nowy wizerunek miejsca i wprowadzając ciekawą komunikację wizualną. Obiekt zyskał też rewelacyjny neon, dzięki czemu z daleka widać jaką funkcję pełni obiekt i z jaką dziedziną jest teraz związany.

KITY

KATEGORIA: GORYCZ ROKU

czyli bezczynność, której nie umiemy zrozumieć, największa bezradność i przygnębiający brak postępów

1. Lokale na dworcu Łódź Fabryczna bez najemców

Kolejny rok minął a dworzec fabryczny nadal posiada piękne lokale użytkowe, które zamiast służyć mieszkańcom i turystom nie służą mieszkańcom i turystom ponieważ nie są wynajęte. Jest nam z tego powodu bardzo przykro ponieważ w okolicy dworca brakuje gastronomii, usług a nawet dyskontu. Trudno powiedzieć jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy, być może gdzieś jest jakiś potężny problem nie do przeskoczenia?

2. Nieskuteczna walka z nielegalnym parkowaniem w centrum miasta

Liczba samochodów rośnie wprost nieproporcjonalnie do liczby miejsc parkingowych a władze miasta zdają się nie widzieć problemu. W efekcie za każdym rogiem czai się prawdziwa dzicz, trawniki z dnia na dzień zmieniają się w klepiska a piesi zapisują się na kursy gimnastyczne aby w drodze do pracy szybciej i sprawniej wykonywać chodnikowy slalom między autami. Ok, to ostatnie to żart ale fakt jest taki, że chodniki są dla pieszych a nie dla samochodów a my, mieszkańcy Śródmieścia mamy tych chodników do dyspozycji z każdym rokiem coraz mniej i nie propsujemy takiej sytuacji.

3. Przyzwolenie na parkowanie na placu Dąbrowskiego

Plac przed Teatrem Wielkim wydaje się być idealnym miejscem do propagowania wysokiej kultury osobistej a jest niestety ciągłym wyrazem nieposzanowania przestrzeni miejskiej. Nie zgadzamy się na taki stan rzeczy. Nie zgadzamy się na manewry samochodowe po placu Dąbrowskiego i jesteśmy zniesmaczeni czekając kolejny rok na interwencję dyrekcji teatru oraz instytucji miejskich odpowiedzialnych za organizację ruchu.

4. Kolejny rok z wysokim poziomem smogu

Kolejny rok minął a zdjęcia Łodzi w smogu nadal pojawiają się na demotywatorach i są powodem do pośmiewiska. Nie to jest jednak najważniejsze a to, że wysoki poziom smogu nie ułatwia nam życia bo pogarsza zdrowie nas wszystkich. Należy podjąć szybkie i radykalne kroki aby (dosłownie i nie przesadzając) nas uratować.

5. Projekt przebudowy pasażu Schillera

Ten projekt powinien być według nas potraktowany przez łodzian jako żart ponieważ zamiast dać im nową jakość przestrzeni, aktywizować ich i odrodzić to miejsce daje im tylko nową nawierzchnię, fontanny i ławki. Tak niska jakość, w tak ważnym miejscu w mieście jest jak policzek dla łodzian albo jak wygrana gwarantowanego tysiąca złotych w „Milionerach”.

KATEGORIA: TRAUMA ROKU

czyli najbardziej bolesny dla łodzian incydent

1. Zamknięcie przejścia przy Kopcińskiego

Przejście dla pieszych przy ulicy Kopcińskiego, niedaleko łódzkiego oddziału NFZ, istniało około 34 lata. Było niestety bardzo niebezpieczne –  rozpędzały się tu samochody, autobusy i tramwaje. O zainstalowanie sygnalizacji świetlnej wielokrotnie wnioskowali dyrektorzy szkół, szefowie pobliskich firm, dyrekcja NFZ i rada osiedla. Z pomocą mediów sprawę w końcu nagłośniono a w akcję zaangażowało się m.in. Monopolis i kilka znanych osób. Niestety władze miasta zamiast wsłuchać się w potrzeby osób korzystających codziennie z tego przejścia i znaleźć najlepsze rozwiązanie sytuacji przejście… zamknęło twierdząc, że samo istnienie przejścia generuje ruch pieszych i jak się je zamknie to nikt tędy nie będzie chodził xD

2. Zlecenie wycinki drzew przy ul. Zelwerowicza

W konsekwencji złej przycinki drzew przy ulicy Zelwerowicza na przestrzeni ostatnich lat znacznie pogorszył się ich stan. Władze miasta zakwalifikowały więc piękną aleje jesionów do wycinki, i chociaż informacja o tym była dostępna na stronie Zarządu Zieleni Miejskiej nie była wcale łatwa do znalezienia. Na dodatek mieszkańcy okolicy, dla których aleja miała przecież bardzo ważne znaczenie, nie zostali przed wycinką odpowiednio poinformowani i któregoś pięknego dnia totalnie zaskoczeni pracami wezwali policję sądząc, że są one prowadzone nielegalnie. Mieszkańcy Radiostacji zorganizowali prostesty aby wycinkę wstrzymać i prosić władze by jeszcze raz przeanalizowały sprawę w trosce o uratowanie chociaż części drzew. Wycinka dzięki protestom została wstrzymana, na dalszy ciąg sprawy czekamy do dzisiaj ale to, jak postąpiono z mieszkańcami okolicy kwalifikujemy jako rzecz nie do przyjęcia. Kontakty z osobami najbardziej zainteresowanymi należy natychmiast usprawnić, takie sytuacje nie mogą się powtarzać.

3. Częściowe wyburzenie kamienicy na rogu ulic KIlińskiego i Tuwima

Skrzyżowanie ulic Kilińskiego i Tuwima zawsze było jednym z najbardziej wielkomiejskich za sprawą zabudowanych czterech narożników. Niestety zabudowa jednego z nich niknie w oczach a zła passa kamienicy na południowo-zachodnim narożniku trwa. Najpierw miał tu miejsce poważny pożar, a potem, właśnie w roku 2018, właściciel postanowił wyburzyć dwie najwyższe kondygnacje budynku. Wygląda dość podejrzanie a łodzianie z przerażeniem obserwują toczące się tu wydarzenia i powoli żegnają się z kamienicą. Nie tak powinno być, nie tak…

4. Usunięcie sgraffita na elewacji Szkoły Baletowej

W ubiegłym roku rozpoczęła się termomodernizacja Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella w Łodzi. Niestety oryginalne sgraffito o niewątpliwej wartości dekoracyjnej zostało całkowicie skute z frontowej elewacji, ku przygnębieniu łodzian. Według specjalistów wcale nie musiało tak być i można albo ominąć ten fragment elewacji albo znaleźć inny sposób na jego odświeżenie. Oczywiście sgraffito ma zostać odtworzone ale wartość oryginału byłaby nieporównywalnie większa dlatego bardzo nie podoba nam się takie podejście do sprawy i oceniamy je jako mało profesjonalne. Do detali należy podchodzić bardzo ostrożnie i starać się o jak najmniejszy uszczerbek na ich postaci. Na długo zapamiętamy nasze zdegustowanie tą sytuacją.

KATEGORIA: ABSURD ROKU

czyli najbardziej nietrafiony pomysł

1. Mural reklamowy w pasażu Schillera

Właściciele kamienicy przy Piotrkowskiej 114 postanowili na ścianie swojej kamienicy zarabiać więc zlecili wykonanie muralu a na nim sporych rozmiarów przestrzeń reklamową. Już pomijając kwestie wartości estetycznej muralu dziwnym wydaje nam się fakt, że władze miasta wyraziły na ten pomysł zgodę. Obowiązujący tu park kulturowy ulicy Piotrkowskiej stworzony został właśnie po to aby nie znajdowały się tu wielkoformatowe reklamy tymczasem namalowanie muralu z powierzchnią reklamową wielkości sporego banera jest akceptowane. Absurd? Na pewno. Tym sposobem w pasażu widzimy obecnie reklamę dezodorantu wplecioną w historię kamienicy…

2. Rondo dla pieszych nad skrzyżowaniem ulic Ogrodowej i Zachodniej

Miasto Łódź zaproponowało na oficjalnym profilu miejskim na Facebooku kilka projektów dla pieszych w okolicach pałacu Poznańskiego. Niestety pomysły te były tak dziwne, że pod wizualizacjami pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy, w tym sugestii postradania rozumu przez autorów pomysłów. My do dziś nie wiemy czy był to żart administratorów strony czy też poważna propozycja. Wolelibyśmy aby to był żart, choć nie lubimy kiedy robi się takie żarty z miasta.

3. Pomysł przejścia podziemnego pod ulicą Zachodnią

To druga z błyskotliwych propozycji wspomnianych w poprzednim punkcie. Od kilkudziesięciu lat polskie miasta (w tym Łódź) powoli likwidują przejścia podziemne tymczasem w Łodzi (tak, w Łodzi) zaproponowano właśnie takie rozwiązanie. I tu również nie wiemy czy to był żart administratorów strony na Facebooku czy też poważna propozycja, może wolelibyśmy nawet nie wiedzieć.

4. Jednorożec jako nowy element wizerunku miasta

Miasto włókiennictwa, filmu i przemysłów kreatywnych wybiera na swoją nową tożsamość postać… jednorożca. Wybiera ten motyw ze względu na to, że kojarzy się ze stajnią jednorożców, wydaje się świeże i może „odczarować” miasto cieszące się złą sławą. Czy to aby nie ignorowanie historii? Czy to aby nie szukanie czegoś nieprawdziwego, pozbawionego wiarygodności i nawet grosteskowego? Według nas tak. Na tym, czym obecnie dysponuje Łódź spokojnie możemy zbudować nową ideologię, jesteśmy świetni tacy, jacy jesteśmy i nie potrzebujemy cyrku, klaunów i kolorowych koni. A jeśli już chcemy opowiadać bajki opowiadajmy Misia Uszatka :)

Listę nominowanych już znacie, pozostaje teraz oczekiwać na głosowanie. Jak tylko będzie gotowe damy znać a tymczasem zostawiamy Was z powyższymi tematami i zapraszamy do przemyśleń :)

Rozważania

Z czym kojarzy się Łódź? Wyniki naszej sondy

11/02/2019

Zastanawialiśmy się jak mieszkańcy Łodzi obecnie postrzegają Łódź, z czym najbardziej im się kojarzy łódzka codzienność i czy są to dość pupularne określenia czy też skojarzenia bardzo osobiste. Czy Łódź nadal postrzegana jest jako miasto smutne i zaniedbane czy wręcz przeciwnie – miasto postępu, perspektyw i nowych inwestycji? Poprosiliśmy więc naszych obserwatorów na Facebooku i Instagramie aby wymienili swoje 3 pierwsze skojarzenia z Łodzią. Mogło to być dosłownie wszystko – ulice, budynki, postacie, kolory czy emocje – ważne żeby wyszły prosto z serca.  Zebraliśmy odpowiedzi 100 osób w chmurę pojęć, którą publikujemy poniżej. Częstotliwość pojawiania się słów odzwierciedlona jest w ich rozmiarze: im częściej słowo pojawiało się wśród odpowiedzi tym większy rozmiar ma słowo. Ciekawe czy wyniki naszej sondy Was zaskoczą czy też nie ;)

Jak widać Łódź jest bardzo różnorodna i pełna sprzeczności, na szczęście jednak większość haseł ma pozytywny wydźwięk. Cały czas dość mocno kojarzona jest z ulicą Piotrkowską i Manufakturą. Bardzo wysoko uplasował się również znany cytat z filmu „Ajlawju” ;) Niewiele skojarzeń natomiast pojawiło się ze stajnią jednorożców i to chyba jest jedno z naszych największych zaskoczeń.

Wasze odpowiedzi czytaliśmy z wielkim zaciekawieniem – zwłaszcza miło było przeczytać, że z naszym miastem kojarzą się Wam też magiczne i metaficzne rzeczy. Największą radość wywołała w nas odpowiedź „ja” bo to trochę tak jak jest z nami, my to Łódź :)

Jeśli ktoś nie miał okazji jeszcze podać swoich 3 skojarzeń zapraszamy do podzielenia się nimi w komentarzu pod tym postem a jeśli interesuje Was więcej sond, ankiet i trochę filozoficznych rozważań to zapraszamy do naszej grupy na Facebooku.

Rozważania

Kreskówka historyczna w pasażu Schillera

20/08/2018
Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (2)

Jedna z najsłynniejszych pustych ścian w Łodzi zmienia właśnie swój wygląd. Pustka o powierzchni 731 mkw., na której zagospodarowanie właściciel przez wiele lat nie miał funduszy i pomysłu, zamienia się właśnie w mural reklamowy.

Pasaż Schillera to jedno z najważniejszych punktów na mapie Łodzi i zawsze powtarzamy, że jego potencjał jest zupełnie niewykorzystany. Niestety nie jest to przestrzeń łatwa, wymaga totalnej przebudowy i sensownych rozwiązań, które nie tylko ją uestetyzują ale rozwiążą jej problemy. Jedną z najbardziej kłopotliwych kwestii jest pusta ściana szczytowa nieruchomości przy Piotrkowskiej 114, która jest bardzo widoczna z każdej strony i w znaczący sposób wpływa na wygląd fragmentu pasażu Schillera i ulicy Piotrkowskiej. Już nie będzie ona straszyć pustką i odrzucać bazgrołami, ma natomiast szansę zniechęcać z kilku innych powodów.

Lepsze nie jest najlepsze czyli półśrodki

Na naszym facebooku nawiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Pojawiła się zarówno ostra krytyka muralu jak i spore zdziwienie spowodowane naszą krytyką. Zasugerowano nam, że powinniśmy się przecież cieszyć z tego, że ściana przestanie być wreszcie czymś w rodzaju toalety miejskiej, i że każda zmiana jest przecież dobra. Nie zgadzamy się z tym i wyjaśniamy dlaczego.

Otóż jesteśmy wielkimi zwolennikami zmian. Jednocześnie jesteśmy wielkimi przeciwnikami niekorzystnych zmian. Według nas zmiana jest korzystna jeśli w jej wyniku otrzymujemy najlepszą wersję czegoś, a nie trochę lepszą wersję czegoś. Pusta ściana szczytowa to nie jest zjawisko naturalne w przestrzeni miejskiej i wymaga całkowitego przeobrażenia. Ściana na nieruchomości przy Piotrkowskiej 114 to wielka odpowiedzialność i wymaga kompleksowych rozwiązań, zupełnie innych niż mural.

Poza tym, obowiązuje tu Park Kulturowy, który wypracowany został po to, aby rozprawić się z reklamami. Zakazane jest więc wieszanie banerów ale… murale reklamowe są już możliwe do stosowania. Ta niekonsekwencja zdecydowanie nie znajduje u nas poparcia.

Najlepsze rozwiązanie za drogie i zbyt odważne

Najlepszym rozwiązaniem byłaby zabudowa, o czym pisaliśmy już tutaj, która mogłaby zarabiać na siebie i być innowacyjną atrakcją miejską. Mogłyby znaleźć się tam niewielkie lokale gastronomiczne, pracownie artystyczne oraz informacja turystyczna z punktem widokowym, którego z pewnością Piotrkowskiej brakuje. Działka jest własnością miasta a miasto Łódź nie jest jeszcze gotowe na tak niesamowicie innowacyjne rozwiązania, choć już od dawna w Polsce takie rzeczy się robi. Bardzo nad tym ubolewamy bo pasaż Schillera bardzo zasługuje na innowacje. Propozycja właściciela budynku wydała się dla miasta bardzo atrakcyjna – namalowanie muralu jest przecież najprostszą drogą do polepszenia sytuacji tylko, że jednocześnie jest drogą najmniej ambitną, która zmieni jedynie obraz, nie dając innej wartości przestrzennej. Co gorsza, takie rozwiązanie zmieni obraz z pustki i nicości na coś, co ja nazywam od dziś ‚kreskówką historyczną’.

Tandeta i kicz mural w pasażu Schillera (1)

Niesubtelne nawiązanie do historii czy brutalny atak na widza?

Kiedy patrzę na ten mural tak naprawdę nie wiem co się dzieje. Dzieje się zbyt wiele. Ilość ukazanych tu elementów jest zupełnie nieadekwatna do okolicy. Tak bardzo chcemy w Łodzi aby ulica Piotrkowska miała elegancki charakter i była naszą chlubą, dlaczego więc ją ośmieszamy czymś, co niepotrzebnie udaje rzeczywistość? Właściciel przekonuje, że mural ma wysoką wartość estetyczną bo związany jest z jego posesją, odważnie stwierdził nawet, że ma większą wartość artystyczną niż „niektóre bohomazy, które powstały w ramach galerii Urban Forms”. Zerknijmy więc na atrakcje, które znalazły się na muralu, oto niektóre z nich:

– okna, w których odwzorowano wnętrza znajdujące się po drugiej stronie ściany;

– salon fryzjerski, który działa obecnie;

– zakład luster, który mieścił się tutaj przed wojną;

– budynek dawnej hali targowej (ten, w którym zlokalizowany był Atlas Sztuki);

– panowie ciągnący bryłę lodu z lodowni, która kiedyś znajdowała się w hali targowej;

– kino objazdowe „Raj” czyli kino dziadka właściciela kamienicy;

– dziadek i babcia właściciela kamienicy, wpuszczający ludzi do kina.

Do tego wszystkiego jeszcze kilka innych postaci oraz główny punkt programu: ckliwa reklama Onetu, poruszająca temat niepodległości Polski, który umieszczony w tej kreskówce nie dość, że traci na powadze to jeszcze potęguje kicz. Onet na scenie kinoteatru? Jaką wartość ta reklama wprowadza w historię posesji? Według mnie historia posesji stała się w tym przypadku karykaturą historii posesji.

Rozumiem, że właściciel chciał pochwalić się swoją nieruchomością i jej historią ale nie rozumiem czemu uraczył nas nią aż tak bardzo. Tu jest budynków za dużo, ludzi za dużo, jest nawet sztuczne niebo (?!). Moim zdaniem brakuje na tej ścianie jeszcze orszaku, kilku klaunów, baniek mydlanych, waty cukrowej, przemarszu żołnierzy i ewentualnie (ale niekoniecznie) statku Krzysztofa Kolumba. Ponadto namalowanie budynku, który nie został wyburzony, istnieje obecnie w podwórzu nieruchomości i każdy może go zobaczyć, jest już conajmniej dziwne. Najwyraźniej właściciel zamiast zaprosić mieszkańców na swoją posesję w ramach budowania pozytywnego wizerunku i realnie prezentować wartość swojego bardzo ładnego podwórka wolał jedynie wszystkim pokazać namalowaną wartość swojego podwórka.

Co ciekawe, właściciel i zarządca sami przyznali, że mural jest kiczowaty, dlatego, że dużo kiczu jest w historii tego miejsca. Mam więc rozumieć, że kicz uzasadnia kolejny kicz? To ma być argument?

Trzeba pamiętać też o tym, że my, mieszkańcy, nie dowiemy się o całej historii posesji raz czy dwa a będziemy ją widzieć wielokrotnie, za każdym razem korzystania z pasażu. Natomiast tak wyraziste motywy mają to do siebie, że bardzo szybko się „przejadają” a kiedy to następuje zamiast być dla ludzi neutralne zaczynają ludzi męczyć. Ciekawe jaki będzie odbiór malunku za rok, dwa czy trzy? Po prostu będziemy mieć go dość.

Egoizm własnościowy w kreowaniu przestrzeni

Nieruchomość, jak każda, musi zarabiać, m.in. na podatki i remonty. Właściciel budynku uważa, że zrobił wszystko co trzeba – zaangażował dobrą firmę wykonawczą, zastosował się do zaleceń konserwatora a biuro architekta miasta zatwierdziło projekt. Oczywiście, każdy ma prawo zrobić co chce ze swoją własnością ale czy jeśli własnością jest fragment przestrzeni miejskiej a nie dywan w salonie nie warto skonsultować go z faktycznymi użytkownikami tej przestrzeni? Posiadanie tak wielkiej i widocznej ściany według nas jest odpowiedzialnością za kawałek przestrzeni i za jej użytkowników. Jeśli chcemy wnieść coś, z czym ludzie będą czuli się komfortowo wypada się z nimi spotkać i zadać im kilka pytań albo zrobić ankietę internetową. Wypada pokazać trzy projekty, celem wyboru najlepszego. To by było miłe i to by było sprawiedliwe. To by było przyznanie, że ta ściana służyć ma mieszkańcom a nie tylko prezentować właściciela. Niestety w Polsce jeszcze długo będzie panować przekonanie, że ‚co moje to moje i nikt nie ma prawa mi się w to wtrącać’, a jeśli już ktoś coś skrytykuje to pada wtedy magiczne „o gustach się nie dyskutuje”, co ucina wszelką dyskusję. I dlatego właśnie Polska wygląda jak wygląda.

Powstanie tego muralu tylko potwierdza dziwną karuzelę absurdów. Niedługo rozpocząć ma się przebudowa pasażu Schillera, naturalnym wydaje się więc fakt, że należy na ostateczne projekty zaczekać aby wiedzieć czy mural wpasuje się w nową okolicę. Całkiem dobrym pomysłem byłaby współpraca z projektantami przebudowy, która zagwarantowałaby jakąś spójność. Niestety tak się nie dzieje. Jeśli jeszcze do takiego „wolnoć Tomku w swoim domku” dodamy brak wyczucia i smaku recepta na karykaturę gotowa.

.

W całej sprawie tego malunku bardzo rzuca się w oczy ograniczenie postrzegania. Niektórzy nie są w stanie patrzeć szerzej, wielowymiarowo. Właściciel posesji zaserwował nam mural, który nie jest zbyt dobrze wpasowany w kontekst przestrzeni. Na dodatek on nie widzi nic niekorzystnego w reklamie nie pasującej do malunku czy okolicy bo przecież taka sama reklama Onetu pojawia się w telewizji. Tylko, że Piotrkowska i pasaż Schillera to nie są odbiorniki telewizyjne, na które można przenieść wszystko zewsząd i w których można zmienić kanał jeśli reklamy nas drażnią.

O ile jeszcze nie wymagamy od wszystkich właścicieli kamienic dobrego gustu i umiaru to władze miasta powinny taką radosną szaloną twórczość jakoś przystopować a odpowiedni sztab specjalistów powinien propozycję takiego muralu odpowiednio zweryfikować pod kątem przestrzennym. Tymczasem, bądźmy szczerzy, władzom na rękę była właśnie taka opcja malunkowa – najmniej ambitna ale najprostsza do realizacji. Bardzo ubolewamy, że nie jest to najlepsza odpowiedź na problemy pasażu Schillera, a jedynie sposób na ich chwilowe uśpienie. Tymczasowość rozwiązań zupełnie do nas nie przemawia. Obawiamy się natomiast co będzie później, jaki obraz będzie współtworzyć ten mural razem z nowym wcieleniem pasażu i czy tuż obok jego nowej, odświeżonej wersji nie będzie wyglądał jeszcze bardziej nieadekwatnie?

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Rafał Tomczyk

Rozważania

Łódź przeprasza

16/08/2018
Mobilna Łódź

Łódź. Miasto z walącymi się fabrykami, zaniedbanymi podwórkami i niskimi zarobkami. Miasto beczek z dziećmi. Taki obraz przed oczami ma jeszcze sporo ludzi z innych miast Polski. Walkę z tym obrazem podjął Urząd Miasta Łodzi, który już od kilku lat prowadzi bardzo aktywną politykę promocyjną tylko czy kierunek jaki obiera jest dobry?

Swoją podróż po Polsce rozpoczyna tzw. Łodzio-Bus, jego „tournee” potrwa od sierpnia do listopada. W środku znajdują się trzy interaktywne monitory, stół multimedialny z interaktywną mapą Łodzi, wielki smartfon, na którym będzie można zobaczyć miasto a po rozłożeniu ścian bocznych ukaże się 37m2 powierzchni wystawienniczej. Ideą Łodzio-Busa (swoją drogą bardzo nieprzyjemna nazwa) ma być promocja miasta jako miejsca, w którym warto żyć i warto pracować. I o ile samo wysłanie takiego autobusu w Polskę jest super pomysłem to jego wygląd pozostawia wiele do życzenia. Autobus nosi na sobie wizerunek… jednorożca, który został okrzyknięty „nowym wcieleniem” miasta. A jest tak nie dlatego, że Łódź jest w jakikolwiek sposób związana z jednorożcami (!) a dlatego, że kiedyś ktoś zrobił sobie żart z przystanku Piotrkowska Centrum i nazwał go Stajnią Jednorożców. UMŁ do dziś bazuje na tym żarcie, nie wysilając się na nowe pomysły.

Dlaczego jednorożec?

Według UMŁ jednorożec jest „jakiś” i wzbudza zainteresowanie a jego wizerunek okaże się nowym trendem, z którym na pewno każdy będzie chciał zrobić sobie selfie. I to by było na tyle. Mamy XXI wiek a jedynym atutem kampanii zrealizowanej za ponad milion złotych jest, że jest „jakaś”. To fajnie. Nic nie szkodzi, że w kampanii nie ma żadnego odniesienia do łódzkiej rzeczywistości. Równie dobrze można było wybrać świnkę Peppę lub kozę. Pomijając totalny brak odniesień, zastanówmy się co takiego może mieszkańcom innych miast przekazać jednorożec.

Dziecinada, pośmiewisko, cwaniactwo

Dzięki zastosowanej kolorystyce, czcionce oraz estetyce wizerunku samego jednorożca (jednorożce są pięknymi postaciami, niestety tutaj grafik płakał jak projektował i wygląda to tandetnie) autobus, który miał Łódź promować ma niestety dużą szansę być kolejnym powodem do wyśmiewania się z Łodzi. Zamiast przyciągnąć dorosłych ludzi, chcących zmienić swoje życie, przyciągać będzie małe dzieci. Jakież będzie tych biednych dzieci rozczarowanie gdy zobaczą, że w środku nie ma placu zabaw. Współczujemy ich rodzicom, przed nimi nie lada wyzwanie udzielenia pociechom odpowiedzi na pytanie: „Mamo, tato, dlaczego z Łodzi przyjechał jednorożec?”. Polecamy odpowiadać: „Drogie dziecko, po to żeby ludzie robili sobie z nim selfie i publikowali je na Instagramie.” – w końcu to prawda bo Łódź nie ma zamiaru promować Łodzi tylko… no właśnie, co? Poczucie humoru? Dystans? Brak powagi? To za mało by ktoś uznał Łódź za miasto atrakcyjne do życia i pracy.

Bajkę? Życie jak w bajce? W takim razie to duże kłamstwo bo Łódź to nie bajka. W takim razie oszukujemy mieszkańców innych miast.

Cwaniactwo? Prostactwo? Przecież ten koń z rogiem, w tych okularach przeciwsłonecznych i ze złotym łańcuchem na szyi wygląda jak typowy polski cwaniak. Być może ukrytym przekazem jest, że cwaniaki z Łodzi szukają ludzików do pracy za marne grosze, może to ma być symbol wyzysku, a może jednorożec jest odniesieniem do typowego woła roboczego?

Łódź Boratem polskich miast

Jeden z naszych obserwatorów skomentował na Facebooku pomysł na kampanię pewnym porównaniem, bardzo nas ono rozbawiło. W jego opinii UMŁ chce zrobić z Łodzi „Borata polskich miast”, i chociaż jest to bardzo śmieszne i trafne to jednak ostatecznie bardzo zasmuca. Kampania „Mobilna Łódź” nie mówi o Łodzi kompletnie nic. To bardzo nieodpowiedzialne, to ignoracja, za którą jest nam po prostu wstyd. Chcemy przyciągnąć tu ludzi a nie dajemy im w zamian tak naprawdę nic. Chcemy by podeszli do autobusu, żeby mu zaprezentować wystawców (którzy pewnie hojnie zapłacili aby się tam pojawić) ale zanim do autobusu wejdą nie zasługują nawet na to, by wiedzieć o Łodzi cokolwiek. A o Łodzi dużo pięknych rzeczy można się dowiedzieć…

Łódź przeprasza za ignorancję

…Nasze fabryki to pozostałość po wielkiej włókienniczej potędze. Nasze pałace niosły chlubę ich właścicielom daleko za granice Polski. Łódź słynie ze znakomitej Szkoły Filmowej, słynie z festiwalu designu i Fotofestiwalu, na które to wydarzenia przyjeżdżają goście z całej Europy. To tutaj tworzył Julian Tuwim – jeden z najpopularniejszych poetów dwudziestolecia międzywojennego. To tutaj gromadzimy jedno z największych zasobów sztuki awangardowej w Europie (Muzeum Sztuki). To tutaj mamy Muzeum Książki Artystycznej, które prowadzi szeroką działalność edukacyjną. To tutaj mamy fantastyczne przemysły kreatywne. To tutaj Studio Filmowe Semafor stworzyło takie postacie jak Mały pingwin Pik-Pok, Miś Colargol, kot Filemon, Muminki czy Miś uszatek. To te postacie z bajek, codziennie o godzinie 19:00, oglądało prawie każde dziecko w polskim domu. I teraz najważniejsze. To tutaj w Łodzi mamy odrodzenie. Słowo klucz, z którego nikt nie korzysta. Łódź niczym Feniks z popiołów odradza się na naszych oczach. Nie ma drugiego takiego miasta w Polsce, które by po takim upadku wstało i poszło przed siebie. Nie ma drugiego miasta w Polsce, w którym to, co upadło teraz chodzi na wielkich obrotach. Powoli fabryki przestają straszyć, dwa wielkie kompleksy – Poznańskiego i Scheiblera – są naszą dumą już teraz a dwa kolejne właśnie się przeobrażają. Z tego wszystkiego, co wymieniam powyżej, jesteśmy dumni. To jest coś, z czego każdy z nas powinien być dumny. Jak można oddzielać się od tego wszystkiego? Jak można udawać, że Łódź tym nie jest? Jak można tak bezczelnie olać naszą historię? Jak UMŁ może tak traktować wszystko to, co ściąga do nas ludzi?

Kiczowata kreskówka o niczym zamiast przekazu z ideą

Jest nam przykro. Zamiast jeździć po Polsce z tym, co jest naszą chlubą jeździmy z czymś, co jest efektem żartu. O wiele lepszym pomysłem na kampanię byłoby pokazanie faktycznego drugiego wcielenia Łodzi, pokazanie tego, jak z niczym postapokaliptycznej ruiny wzrasta nowa, polska potęga, która być może w ciągu kilku następnych lat wysunie się na prowadzenie. Warto o tym mówić, o tym powinno się w Polsce słyszeć. Można to pokazać w nowoczesny sposób, bez beki. Wystarczy dać innym miastom przekaz, który zawiera ten jeden jedyny, wiarygodny argument –  naszą transformację, bo jakie miasto jest lepsze na początek nowego życia niż miasto, które najlepiej wie jak drugie życie rozpocząć? :) Można było nawet użyć wizerunku Feniksa, który w wielu publikacjach pokazany jest w czerwono-pomarańczowym kolorze (podobnie do naszych budynków pofabrycznych). Być może użycie Feniksa jest nieco banalne ale stoi za tym przynajmniej jakaś ideologia – mógłby się on ciekawie wyłaniać z czerwonych murów, pozostawiając w tle apokaliptyczną rzeczywistość i kierować się do miasta, w jakim każdy chciałby żyć.

Jeśli natomiast UMŁ tak bardzo pragnie używać motywów bajkowych, żeby pokazać jacy jesteśmy zabawni, dziecinni i zdystansowani, to mógłby chociaż wykorzystać to, z czego Łódź naprawdę słynęła. Bylibyśmy wtedy szczerzy, wiarygodni. To Łódź stworzyła kultowego Misia Uszatka a na swój nowy wizerunek wybiera sobie jednorożca…?! Łódź miastem absurdu. Może celem kampanii właśnie jest pokazanie, że Łódź ma wiele dobrych rzeczy ale nie potrafi ich docenić? Może Łódź tak bardzo wypiera swoją dotychczasową tożsamość, że aż odcina się od Łodzi grubą kreską? Może Łódź przeprasza za to, że jest Łodzią? Może po kampanii „Łódź pozdrawia” przychodzi czas na „Łódź przeprasza”?

Pisząc ten wpis łezka w oku mi się zakręciła. Mamy tak wiele powodów do dumy, nasza rzeczywistość zmienia się na lepszą a zarządzający miastem wolą zamiast niej pokazać jednorożca. A Wy? Co byście pokazali mieszkańcom innych miast? Z czego jesteście tak najbardziej dumni w Łodzi? Jaki wizerunek zaproponowalibyście autobusowi i miastu?

Tekst: Marta Ostrowska

Rozważania

(Anty)poradnik: Jak NIE robić pasażu Schillera w 5 krokach

10/06/2018
Pasaż Schillera Łódź projekt (1)

Tak, tak, dobrze widzicie, kolejny (anty)poradnik przed Wami. Niestety. Projekt rewitalizacji Starego Rynku nie jest jedynym złym pomysłem na tworzenie przestrzeni w mieście, oj nie nie. Są jeszcze inne propozycje, które naszym zdaniem nie powinny być zrealizowane i na które nikt nie powinien się zgodzić.

Tym razem chcielibyśmy się odnieść do projektu Pasażu Schillera, który w ramach rewitalizacji Łodzi również przejdzie metamorfozę. Sprawdziliśmy jakie zmiany mają zostać tu wprowadzone i nie możemy oprzeć się wrażeniu, że są one kolejnymi idealnymi (anty)wskazówkami do tego jak NIE tworzyć przestrzeni miejskiej!  Rzućmy okiem na finezyjne projekty, które wydają się pasować bardziej do promenady w Ciechocinku aniżeli do jednego z najważniejszych punktów wielkiego miasta.

Robi wrażenie, prawda? Dlatego drodzy studenci kierunków projektowych, drodzy urbaniści: rzućcie studia, nie traćcie na nie czasu, to nie ma sensu. Edukujcie się interpretując takie projekty, podejrzyjcie jaką rewitalizację serwuje nam miasto a będziecie mogli nauczyć się o wiele więcej niż z podręczników. Drogi Urzędzie Miasta Łodzi uważnie przeczytaj, zwłaszcza ostatni punkt tyczy się Twojej pracy. Poniżej spisaliśmy kluczowe zasady, którymi powinniście się kierować. Do każdych wskazówek dodajemy linki odsyłające Was do pomysłów, których pod żadnym pozorem nie wykorzystujcie! Zerknijcie na rozwiązania i wystrzegajcie się ich jak ognia, pamiętajcie, że im nudniej zaprojektowana przestrzeń, tym lepiej. Zaczynamy. 

KROK 1. Pozostaw gołe ściany szczytowe zamiast je zagospodarować

Pasaż Schillera powstał po II wojnie światowej, w następstwie wyburzenia parterowych domów tkaczy, stojących bezpośrednio przy ulicy Piotrkowskiej pod numerami 110 i 112. Otworzyło to kwartał miasta bardziej eksponując fragmenty, które eksponowane być nie powinny, takie jak oficyny i ściany szczytowe. Przy okazji rewitalizacji wypadałoby zadbać o zmianę tego, co powoli staje się już negatywnym symbolem Łodzi i zastosować rozwiązania, które zagospodarowałyby puste ściany szczytowe zamiast… kontynuować niezagospodarowanie pustych ścian szczytowych. Czyż nie? Wydawać by się mogło, że rewitalizacja obszarowa jest okazją idealną do estetyzacji gołych ścian – nic bardziej mylnego, miasto nie widzi takiej potrzeby.

Atrakcyjność pasażu Schillera w dużej mierze zależy od oprawy architektonicznej wokół niego. Ciekawych obiektów tu nie brakuje bo z jednej strony mamy zabudowę z XIXw. i zabudowę powojenną przy ulicy Piotrkowskiej, a z drugiej bardzo gustowny powojenny budynek, tzw. Dom Technika. Należałoby zrobić coś z obiektami, które wyglądają przeciętnie lub gorzej niż przeciętnie, i które negatywnie wpływają na postrzeganie całego pasażu już od wielu, wielu lat. Możliwości jest dużo. Najbardziej oczywiste wydaje się zasłonięcie ścian szczytowych pasażu poprzez budowę nowych wąskich budynków, będących jednocześnie „bramą do pasażu”, od strony ulicy Piotrkowskiej. Uchwalony przez miasto Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru ulic: Piotrkowska – Nawrot – Tuwima – Kilińskiego zakłada taką możliwość zabudowy. W związku z tym nasuwa się pytanie czemu nie przewidziano tego w projektowaniu generalnej przebudowy pasażu? Czy nie można było zadbać o estetykę otoczenia już teraz? Czy od tego wręcz nie powinno się zacząć? Cóż nam po estetycznej nawierzchni gdy ściany bez okien będą skutecznie niszczyć postrzeganie całej przestrzeni, tak jak się to ma miejsce tutaj już od kilkudziesięciu lat?

Spokojnie znajdziemy w Polsce parę przykładów dobrych pomysłów na wypełnienie wąskiej przestrzeni i zasłanięcie gołych ścian, np. Infobox w Gdyni [link], który zabudowuje ścianę szczytową sąsiedniej kamienicy jednocześnie spełniając funkcję tarasu widokowego (!) oraz punktu informacji o zachodzących w Gdyni zmianach i inwestycjach. Takie miejsce w Łodzi bardzo by się przydało bo to miasto się dynamicznie rozwija, fajnie byłoby móc te zmiany oglądać z wysokich punktów. O wyjątkowości ulicy Piotrkowskiej natomiast nikogo nie trzeba przekonywać, spokojnie zasługuje ona na swój własny punkt widokowy. Przyznajcie sami, czy pasaż Schillera nie jest miejscem wręcz idealnym dla takiego rozwiązania?

Kolejnym przykładem fajnego pomysłu na tak kłopotliwą przestrzeń może być też pawilon Wyspiańskiego w Krakowie [link], który zabudowuje pustą ścianę szczytową kamienicy i jednocześnie tworzy estetyczną elewację Placu Wszystkich Świętych. Można? Można! Wygląda to rewelacyjnie i na dodatek wprowadza nowe funkcje.

Ciekawym rozwiązaniem byłyby tutaj również tymczasowe obiekty w postaci kilkupiętrowej zabudowy z kontenerów, jak np. restauracja Doki Gastrobar w OFF Piotrkowska [link].

Zawsze jest możliwość wykorzystać takie puste ściany szczytowe na zielone ogrody wertykalne, jak np. ten na ścianie Caixa Forum w Madrycie [link].

Oczywiście nie twierdzimy by zaproponowane wyżej przez nas rozwiązania przenosić do Łodzi w takiej samej formie, podaliśmy jedynie przykłady tego, co jest już powszechnie stosowane. Kreatywne rozwiązania potrzebne są też w Łodzi, czas leci, a kreatywnych rozwiązań brak. Teraz mamy idealną okazję do tego by przy okazji poprawiania wyglądu samego pasażu wprowadzić na nim atrakcyjny element przestrzeni. My gdybyśmy mieli wybierać zdecydowanie bylibyśmy za zabudową, która na parterze pełniłaby funkcję usługową, np. informacji turystycznej, na wyższych piętrach funkcję gastronomiczną, a na samej górze funkcję tarasu widokowego.

KROK 2. Co tam rewitalizacja, zrób remont odtworzeniowy

Struktura pasażu jest kolejnym elementem, do którego zarówno miasto jak i projektanci podeszli niezwykle zachowawczo. Znowu zachowawczość. Znowu brak wizji i znowu brak odwagi. I tutaj pojawia się taka wątpliwość hmmm czy powinniśmy w ogóle w tym przypadku posługiwać się pojęciem „rewitalizacja”? W prawie budowlanym istnieje bowiem takie określenie jak „remont odtworzeniowy”, które określa przeprowadzenie inwestycji poprzez wymianę materiałów na nowe bez zmiany układu przestrzeni. Mamy nieodparte wrażenie, że w przypadku pasażu Schillera zamiast terminu „rewitalizacja” (którym miasto tak radośnie się posługuje, szastając nim na prawo i lewo) lepiej pasowałby termin „remontu odtworzeniowego”. Planowane tu zmiany są tak minimalne, że niejeden mógłby nawet ich na wizualizacji nie odnotować. To nie jest zaprojektowanie przestrzeni od nowa, to nie jest przystosowanie jej do współczesnych warunków, standardów i potrzeb. Przecież place, rynki i pasaże mają niezwykłą moc miastotwórczą. Pasaż, o którym mowa jest istotnym punktem przystankowym podczas spacerów Piotrkowską oraz istotnym punktem przechodnim od Piotrkowskiej do Sienkiewicza. Sporo osób się tu przewija, sporo młodzieży tu przesiaduje i biega sporo dzieci. To wartościowe i już bardzo aktywne miejsce zasługuje na kilka świetnych rozwiązań, które nie tylko uwydatnią jego atuty, wykorzystają widoczny potencjał oraz wzbogacą je o rzeczy nowe. Niestety. W miejscu obecnych ławek zyskamy nowe ławki a w miejscu obecnej fontanny zyskamy nową fontannę. To skandalicznie małe zmiany bo bilans wychodzi nam na 0 a mieszkańcy nie zyskują wraz z „rewitalizacją” nic więcej. To śmieszne. Planowane w pasażu zmiany odnoszą się wyłącznie do estetyki i nie wnoszą żadnej nowej wartości w przestrzeń miasta.

KROK 3. Zrób absolutne minimum, powtarzaj sobie jak mantrę: drzewo, trawa, ławka i fontanna, (i jeszcze raz) drzewo, trawa, ławka i fontanna…

W projekcie nie ma żadnych elementów, które zatrzymałyby przechodnia na dłużej. Nie ma tam nic, czego by obecnie nie było. Drzewo, trawa, ławka i (może być ale nie musi) fontanna to w sumie podstawy. Dzieci w przedszkolu mogłyby te elementy umieścić na projekcie. Ale mamy XXI w. a projektowaniem zajmują się specjaliści. Dlaczego w takim razie poziom projektu jest tak bardzo niski? Mało interesująco wygląda to teraz a co dopiero będzie za 20 lat?

Następna sprawa to płaska nawierzchnia. Znowu. Dlaczego wszystko w Łodzi musi być zrobione na płasko? Dlaczego nawierzchnia jest tak mało zróżnicowana? Przecież aż się prosi o jakieś fajne podwyższenia, na których można usiąść lub nawet się położyć. Czy to brak wiedzy architektów o tym jak się obecnie projektuje czy może ignorancja? A może brak odwagi? Co jest przyczyną tej bylejakości? Jeśli nawierzchnia jest płaska dlaczego nie zastosuje się chociaż różnych materiałów, różnych barw? Pasaż Schillera można „podzielić” nawierzchnią i podkreślić jego dwojaki charakter – od Piotrkowskiej do centralnej części jeden charakter i od centralnej części w stronę Sienkiewicza drugi charakter. Wprowadźmy trochę urozmaicenia, come on. Podamy przykład zastosowania koloru w nawierzchni, spójrzcie na plac Superkilen w Danii [link].

I kolejna sprawa to zieleń. Są trawniki, super, fajnie, szkoda tylko, że tak nudne i w tak nieciekawej formie, że już o wiele lepsze są te obecne. Przynajmniej mają charakter. Pisząc ten tekst zastanawiamy się czy może w Łodzi jest jakiś architekt krajobrazu? Może warto go poszukać i zatrudnić do projektów? Może wreszcie warto zredefiniować pojęcie łódzkiego projektowania krajobrazu? Dla przykładu, podajemy parę fajnych zastosowań, w których „coś się dzieje”: dziedziniec kompleksu biurowego w Pradze [link], kampus uniwersytecki w Tokio [link], skwer w Mediolanie [link], plac King Cross w Londynie [link] czy chociażby plac Grzybowski w Warszawie [link].

I kolejna sprawa… Pasaż Schillera ma być kolejną przestrzenią publiczną w Łodzi, w której zostaną zamontowane dwie nowe fontanny w poziomie nawierzchni. Przypomnijmy, że według planów takie same fontanny pojawią się na: Starym Rynku, ulicy Hasa w Nowym Centrum Łodzi oraz na Placu Wolności. Czy to nie za dużo miejsc z identycznym rozwiązaniem? No raczej, że za dużo. A innych fontann nie ma na świecie, żeby się trochę zainspirować? Są. Zobaczcie fontannę w kształcie łodzi, jest w Walencji [link]. Dużo lepszym rozwiązaniem już według nas byłoby już zachowanie obecnej fontanny, która mimo, że jest mocno zaniedbana to jest po prostu charakterystyczna i świetnie pasuje do miejsca z powojenną architekturą. Wystarczyłoby ją odświeżyć i pasaż Schillera nadal miałby fontannę jakiej nie miałby żaden inny pasaż, rynek czy plac w Łodzi.

Następnie… sztuka. Nikt jej w nowym pasażu nie przewidział. A szkoda. Artyści mają wielką moc kreowania przestrzeni miejskich. Wróćmy choćby do Light Move Festivalu w 2016 roku, kiedy to w pasażu Schillera stanęła instalacja „La Lampounette” w postaci lamp, świecących różnokolorowym światłem [link]. Zapewne pamiętacie jakim zainteresowaniem cieszyła się wśród odwiedzających i jak świetnie wpisała się w układ pasażu. Była to dla wszystkich wielka atrakcja i już wtedy byliśmy zdania, że ta instalacja mogłaby nawet pozostać w pasażu Schillera na dłużej. Jak widać można znaleźć sposób na uatrakcyjnienie przestrzeni i wcale nie trzeba daleko szukać. Co prawda od strony eleganckiej ulicy Piotrkowskiej lepiej nie szaleć ale bliżej ulicy Sienkiewicza spokojnie można i ten fragment pasażu mógłby mieć dużo nowocześniejszy charakter. Spójrzcie na instalację artystyczną Fata Morgana w Nowym Jorku, która ma formę lustrzanego labiryntu [link]. Piękna, prawda? A może w pasażu Schillera powinniśmy się odnieść do samej postaci Leona Schillera i spróbować instalacją podkreślić tę postać? Może warto odnieść się do teatru lub radia? A może instalacja dźwiękowa znalazłaby tu miejsce? Przykładem może być Ode to Philly w Chicago [link]? A jeśli nie instalacje stałe to może stwórzmy jakiś punkt dla instalacji, które by się zmieniały? Nie mamy w Łodzi miejsca tego typu a taka atrakcja nie tylko zaciekawiłaby mieszkańców i turystów ale też umożliwiłaby artystom pokazanie swojej twórczości.

Wiecie co nas bardzo boli? Konsekwencje. Konsekwencje zachowawczości i braku ambicji. Łódź ma tylko kilka placów, rynków i pasaży w centrum miasta. Odnowione będą właśnie w ramach rewitalizacji obszarowej a pełne efekty wszystkich prac obejrzymy zapewne w 2022 roku. Obawiamy się jednak, że o ile w 2022 roku dostrzeżemy dużą poprawę wizerunku miasta to jednocześnie zdamy sobie sprawę, że mamy do czynienia z przestrzeniami miejskimi, które są identyczne, i są one identycznie… przeciętne. Na każdym placu, pasażu czy rynku będziemy mieć kilka drzew, trawników i fontannę. Nie będą się one niczym wyróżniać nie tylko w Polsce ale nawet w samej Łodzi ciężko je będzie od siebie odróżnić. Żadna z nich nie będzie miała swojego stylu i swojego charakteru. To straszne.

KROK 4. Pomiń obserwacje i nie wykorzystaj potencjału

Pasaż Schillera jest od wielu wielu lat miejscem licznych wydarzeń artystycznych i rozrywkowych. Przestrzeń ta jednak nie jest obecnie idealna do tego typu inicjatyw i warto byłoby ją lekko zmodyfikować aby stała się bardziej praktyczna. Już wiele razy okazało się, że brakuje tu miejsca na scenę oraz widownię. Byliśmy kiedyś tu na projekcji filmu i ciężko było wytrzymać w niewygodnej, pokracznej pozycji.

Pasaż Schillera jest też miejscem, które generuje spory ruch i jest (pomimo zaniedbań) często wykorzystywanym miejscem do spotkań. Dlatego przydałoby się tę funkcję pasażu uwydatnić i warunki do spotkań stworzyć jeszcze dogodniejsze. Świetnie sprawdziłoby się tutaj miejsce na tzw. speakers corner, czyli taki łódzki hyde park, w którym ludzie mogliby dzielić się z innymi swoimi pomysłami. Przydałoby się niewielkie podwyższenie w terenie i stworzenie pewnych udogodnień do przemawiania czy zainstalowania sprzętu do projekcji itp.

Ze względu na bliskość Urzędu Miasta Łodzi widzimy tu także przestrzeń wymiany myśli o mieście oraz spotkań urzędników z mieszkańcami. Przecież to miejsce jest wręcz idealne do takich spraw!

Trochę też jest nam przykro, że nie został doceniony potencjał Hort Cafe. Ta kultowa kawiarnia ma świetny ogródek, który potrzebuje małej odnowy. Można by było ogródek powiększyć i nieco bardziej zintegrować go z pasażem. W projektowaniu nie doceniono również potencjału niewielkich zatoczek przy kawiarni, które często są fajną lokalizacją dla stoisk lokalnych przedsiębiorców, sprzedających swoje produkty przy okazji różnych wydarzeń.

KROK 5. Nie organizuj konkursu na projekt najważniejszych przestrzeni publicznych w mieście

Ten punkt spokojnie można zastosować przy analizie wszystkich projektów ponieważ dotyczy generalnie sposobu decydowania o najistotniejszych przestrzeniach w Łodzi jakimi są rynki, place i pasaże. Jest to punkt też najważniejszy bo tłumaczy przyczynę całej tej sytuacji i całej tej karuzeli żenady. Generalnie wszyscy o tym wiedzą, każdy jest tego świadom ale tylko miasto jakoś udaje, że o tym nie wie. To my przypomnimy. Obecnie stosowane są praktyki, w których inwestor czyli Zarząd Inwestycji Miejskich zleca firmom consultingowym opracowanie koncepcji a ta z kolei zleca realizację architektom, którzy zlecają ją kolejnym architektom. Architekci natomiast projektują przestrzeń jedynie poprawnie technicznie, bez większej wizji i głębszego wydźwięku. Zarówno oni jak i miasto, które później ten projekt akceptuje, nie zważają zupełnie na fakt, że projektując taki pasaż jest się tak naprawdę kreatorem fragmentu miasta i kreatorem nowej tożsamości tego fragmentu miasta. Trzeba myśleć o wielu aspektach (rekreacyjnym, użytkowym, rozrywkowym, handlowym) i je wszystkie sensownie połączyć. Stworzeni przestrzeni, z której korzystać mają ludzie przez następnych kilkadziesiąt lat jest czynem bardzo odpowiedzialnym dlatego cały proces projektowania powinien opierać się o liczne debaty specjalistów, natomiast ostateczny projekt zagospodarowania powinien być wybrany w drodze otwartego konkursu urbanistyczno-architektonicznego. W konkursach często rodzą się genialne pomysły, my natomiast musimy się wszyscy zadowolić jedynie przeciętnością. Ile jeszcze to potrwa? Ile jeszcze mamy się na godzić na nijakie rozwiązania?

.

Podsumowując, uważamy, że projekt przebudowy pasażu Schillera został potraktowany bardzo zachowawczo a planowane tu zmiany dotyczyć będą jedynie kwestii estetycznych, choć i tak nie wszystkich bo o otoczeniu pasażu Urząd Miasta Łodzi zapomniał. Poza tym, zaproponowany projekt nie wprowadza żadnych nowych funkcji, nie daje nam zupełnie nic więcej niż mamy obecnie. Jedynie materiały zostaną wymienione na nowsze. A pasaż Schillera aż się prosi o wprowadzenie ciekawych rozwiązań przestrzennych, urozmaiconej architektury krajobrazu i choć odrobiny ekstrawagancji, której w przestrzeniach publicznych naszego miasta zdecydowanie brakuje.

Miasto serwuje nam przebudowę, która jest konieczna ale powinna ona przybrać formę, dzięki której będzie przebudową przyszłościową i atrakcyjną przez następne kilkadziesiąt lat. Zaproponowanej koncepcji nie jesteśmy w stanie zaakceptować, co więcej, uważamy ją za niefajny żart. Żart ze wszystkich mieszkańców Łodzi. Szczerze, czujemy się oszukani i zastanawiamy się czy jest jeszcze możliwe powstrzymanie tej karuzeli nudy, beznadziei i nijakości? Czy karuzelę tej żenady można jeszcze zatrzymać?

Celem naszego wpisu nie jest opluwanie, rzucanie błotem czy obrażanie kogokolwiek. Chcemy natomiast wyrazić nasze ubolewanie nad tym, że zmarnowany ma zostać kolejny potencjał. Łódź zasługuje na więcej, zdecydowanie. Mamy również nadzieję, że ta koncepcja jeszcze może się zmienić, tak bardzo byśmy tego życzyli miastu. Apelujemy do UMŁ o zatrzymanie się, przemyślenie i podejście do tematu od nowa. Apelujemy o świeżość, nowoczesność i rozwojowe wizje.

A co Wy uważacie na ten temat? Chętnie podyskutujemy, chętnie dowiemy się jakie są Wasze opinie. A może macie jakieś fajne pomysły na zagospodarowanie tej przestrzeni? Dajcie znać. Zachęcamy również do komentowania i podglądania komentarzy na Facebooku, ,pod postem z poprzednim artykułem miała miejsce ogromna, merytoryczna i bardzo ciekawa dyskusja, liczymy na taką również teraz :)

_

Źródło wizualizacji: materiały prasowe Urzędu Miasta Łodzi

Projekt: Deloitte Consulting S.A., Sud Architekt Sp. z o.o., DESIGN LAB Maciej Taczalski

Rozważania

(Anty)poradnik: Jak NIE robić Starego Rynku w 10 krokach

28/05/2018
Stary Rynek w Łodzi projekt (2)

Stary Rynek w Łodzi niewątpliwie potrzebuje zmian i czekamy na nie z wielką niecierpliwością. Kawał czasu temu został praktycznie zapomniany i poza kilkoma instalacjami artystycznymi (po których pozostałości stoją do dziś i dziwacznie wyglądają) i poza spotkaniami lokalnych społeczności nic się tu nie dzieje. I choć zlokalizowany jest tuż obok Parku Staromiejskiego i niedaleko Manufaktury, które generują ogromny ruch, Stary Rynek wciąż wygląda na podupadły teren.

Znamy już mniej więcej termin remontu, już od kwietnia 2020r. rozpoczną się prace i to jest piękna wiadomość. Ale poza tym piękne rzeczy się kończą. Od kilku dni w Internecie toczą się wzmożone gorące dyskusje na temat propozycji koncepcji na zagospodarowanie tej przestrzeni, poniżej wizualizacja.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to przestrzeń łatwa do remontu, bo chociaż wiele elementów w niej nie wymaga w ogóle poprawy i wiele rozwiązań zastosowanych podczas jego budowy świetnie się sprawdza aż do dzisiaj, to taki remont będzie musiał być niezwykle przemyślany. Należy zadbać o estetykę tego miejsca nie zapominając o funkcjonalności, należy wykorzystać jak najwięcej atutów obecnej przestrzeni a do tego zastosować nowe (nowoczesne) rozwiązania, które tchną życie nie tylko w sam rynek ale też zintegrują go z resztą miasta. Tej przestrzeni musimy nadać zupełnie nowy wymiar i stworzyć tutaj nową rzeczywistość.

Przyglądamy się temu projektowi i nie możemy uwierzyć, że tak w naszym mieście tworzy się nową rzeczywistość… Z wielką przykrością stwierdzamy, że nam się to nie podoba i tak nowej rzeczywistości NIE powinno się tworzyć. Pomysł jest żaden. Miasto-twórczość żadna. Głębszej wizji brak. Sensu tej nowej przestrzeni nie jesteśmy w stanie zrozumieć i ponieważ Stary Rynek jest dla nas bardzo ważny, i ponieważ w historii miasta zajmuje on ważne miejsce, nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie wobec tak niefortunnej propozycji. Trochę nas nawet przeraża, że to miejsce może tak wyglądać przez kolejne 40 lat. Mamy wrażenie, że Miasto robi sobie żarty, że ktoś się tu bawi zamiast być poważnym. Dlatego my też się trochę zabawimy, wyjaśnimy Wam w 10 punktach jak według nas NIE powinno się robić Starego Rynku i dlaczego czyli podsumujemy jak najlepiej zaprojektować remont aby nie tworzyć za jego pośrednictwem fajnej, ciekawej i funkcjonalnej przestrzeni.

KROK 1. Zaprojektuj rynek nie uwzględniając ulic wokół niego

Zacznijmy od tego, że nie da się w ogóle dobrze podejść do tematu remontu Starego Rynku bez uwzględnienia ewentualnych zmian wokół niego. Ulica Drewnowska, Podrzeczna na odcinku Zgierska-Zachodnia, Kościelna oraz Bojowników Getta Warszawskiego generują ruch w stronę Rynku lub do samego Rynku – wprowadzają do niego oraz wyprowadzają z niego ludzi. Oczywiste więc jest, że projekt remontu Starego Rynku powinien być ściśle powiązany z przebudową ulic, które go otaczają. Według założeń zaprezentowanej koncepcji zadbano niestety tylko o południową stronę (choć i tutaj są spore braki) pomijając istotny fakt, że wszystkie drogi dojścia do wyremontowanego rynku powinny być komfortowe.

KROK 2. Zaplanuj stragany pod handel, nie stwarzaj warunków do handlu

Projekt remontu rynku zakłada wprowadzenie na płycie straganów pod handel. To jest kiepski pomysł. Nie widzimy niczego złego w samej idei stworzenia tu miejsca do handlu ale aby taka przestrzeń zdała tu egzamin cała koncepcja powinna być zaprojektowana zupełnie od nowa, stwarzając odpowiednie warunki do konkretnego rodzaju handlu. Po pierwsze, na takich straganach zazwyczaj szybko powstaje duży bałagan – trzeba więc przemyśleć tu kwestie wizualne czyli stworzyć warunki do wygodnego chowania niepotrzebnych rzeczy. Być może stragany powinny być bardziej zabudowane. W projekcie nie przewidziano również lokalizacji dla śmietników kubaturowych – rozumiemy, że pewnie postawiono by je po prostu gdzie popadnie i sobie tak by stały, na widoku… Po drugie, aby stragan mógł funkcjonować trzeba do niego dostarczyć produkty. Jak sprzedawca je dostarczy jeśli nie będzie miał żadnych dróg dojazdu samochodem do straganu? Jak sprzedawca przetransportuje tutaj z samochodu 3 worki ziemniaków, worek marchewki, i wiele wiele innych worków? Według tego, co widać na projekcie najprawdopodobniej aby wyłożyć towar na stragan będzie musiał jeździć samochodem po wyremontowanej płycie placu.

Także fajnie, że pomyślano o straganach. Szkoda tylko, że kompletnie pominięto kwestie funkcjonalne. A tak poza tym niedaleko jest Rynek Bałucki, czy jest sens tworzyć tu kolejny targ?

KROK 3. Postaw fontannę w miejscu, w którym chodzi się „na skróty”

Sam pomysł umieszczenia fontanny w płycie placu jest dobry, byłaby to jakaś atrakcja a atrakcji tutaj przewidzianych jest niewiele. Byłaby fajna szczególnie dla dzieci. Jednakże zaproponowano dla niej lokalizację na samym środku, równolegle do ulicy Podrzecznej. Kto mógł wpaść na taki pomysł? Z pewnością ktoś, kto nie spędził na obecnym Starym Rynku choćby kwadransa na obserwacji. Tak, wystarczy kwadrans tu posiedzieć, żeby zauważyć, że w miejscu, w którym ma ona być wbudowana przecinają się naturalne ciągi piesze zarówno z południowego-zachodu na północny-wschód jak i z południowego-wschodu na północny-zachód. Nie powinno się projektować remontu tej przestrzeni nie znając obecnych zwyczajów korzystania z niej.

Następna sprawa jest taka, że przy fontannie nie ma żadnych miejsc siedzących. Jeśli mają bawić się tu dzieci lepiej byłoby stworzyć obok przyjemne miejsce dla ich rodziców, w których mogliby usiąść i odpocząć, mając jednocześnie na oku swoje pociechy.

Kierunek fontanny również jest niekorzystny. Lepiej byłoby gdyby była równoległa do straganów (jeśli te miałyby w ogóle tu stanąć).

W naszej ocenie najlepszym rozwiązaniem byłyby po prostu dwie fontanny ale mniejsze, umieszczone równolegle do ulicy Zgierskiej, lekko przesunięte do wschodniego i zachodniego boku placu.

KROK 4. Płaska nawierzchnia i fontanna są – projekt już na finiszu

Nie jesteśmy zwolennikami wciskania zieleni gdzie się da, lubimy gdy jest stosowana sensownie. Ale mamy już w mieście place bez zieleni. Nie potrzeba ich więcej. Na zaprezentowanej koncepcji płyta placu wygląda bardziej jak lodowisko aniżeli płyta placu. Poza tym, w środku rynku nie widać ławek, tak więc miejsca do siedzenia niestety tu nie przewidziano, posiedzieć można będzie tylko i wyłącznie na obrzeżach placu. Czyli w sumie tak jak obecnie. Na środku będziemy mieć tylko nawierzchnię i fontannę. Żadnej aktywnej powierzchni na środku…

A tymczasem Stary Rynek słynie z fajnych kwadratowych form na nawierzchni, czy one się aż nie proszą o to aby w nich zastosować niską zieleń lub trawniki z ławkami?

KROK 5. Nie odnoś się do historii

I płynnie przechodzimy do kolejnego punktu, jakim są odniesienia do przeszłości. W projekcie nie ma żadnych ciekawych elementów, które przypominałyby o historii tego miejsca.

KROK 6. Zaprojektuj rynek tak, by w przyszłości mógł być parkingiem

Według koncepcji plac ma być zupełnie pozbawiony barier architektonicznych, np. schodków, co jest bardzo dobrą decyzją. Niestety takie rozwiązanie wiąże się z koniecznością zabezpieczenia placu przed nieuprawnionymi wjazdami samochodów, którego oczywiście brakuje w projekcie. Bez żadnych fizycznych przeszkód Stary Rynek stanie się drugim placem Dąbrowskiego, po którym samochody jeżdżą jak po placu manewrowym do nauki jazdy traktując idących ludzi jak pachołków. W projekcie Starego Rynku w takim razie nie zadbano ani o powierzchnię płyty ani o bezpieczeństwo ludzi korzystających z placu.

Warto tu jeszcze dodać, że połączenie fontanny i aut skutkować może jedynie tragedią. Fontanny lokalizowane w poziomie posadzki są niezwykle wrażliwe na nacisk. Przekonało się o tym już wielu kierowców. Wpiszcie sobie w wyszukiwarkę hasło „auto w fontannie” i przygotujcie się na podobny widok na Starym Rynku.

KROK 7. Stwórz strefę zamieszkania bez ograniczania prędkości

Część ulicy Podrzecznej utworzono strefą zamieszkania ale nie zastosowano tu jednocześnie żadnych spowalniaczy dla aut aby dozwolona prędkość, wynosząca 20km/h, była tu przestrzegana. Nie zastosowano zmiany toru jazdy ani poduszek berlińskich jak np. na Traugutta. Czyli uspokajamy ruch nie dbając o uspokojenie ruchu. To bez sensu.

KROK 8. Wystrzegaj się zróżnicowania przestrzeni

W koncepcji brakuje jakiegokolwiek podwyższenia na placu, które zawsze jest jakimś uatrakcyjnieniem przestrzeni i zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród dzieci. Takie elementy pełnią często rolę murków, siedzisk, czy scen do spotkań lub niewielkich koncertów. Obecnie istnieje takie podwyższenie (pozostałość po pomniku Juliana Marchlewskiego) niedaleko północnej strony placu, z którego dzieci chętnie korzystają, niestety, ma on zostać zniwelowany… Zabrane zostanie tym samym jedyne miejsce, które jest urozmaiceniem dla płaskiej powierzchni. Czy w roku 2018, w Europie, jedyna wariacja na temat płyty placu to płaska, pusta płyta placu? Raczej nie.

KROK 9. Integruj przestrzeń poprzez dzielenie

Podobno jednym z celów projektu remontu Starego Rynku jest otwarcie go na park Staromiejski i zintegrowanie go z nim. Niestety w południowej części placu planowana jest zabudowa w postaci pawilonów gastronomicznych, która jednak, mimo wszystko, będzie barierą między parkiem a rynkiem. To mija się z celem.

KROK 10. Dobierz nie pasujące charakterem meble miejskie

Taka wisienka na torcie. Zaplanowane w projekcie meble miejskie będą wyglądać jak te przy ulicy Piotrkowskiej, które pasują do zabudowy XIX/XX wiecznej. Niestety nie będą one pasować do socrealistycznej zabudowy Starego Miasta i nie podkreślą specyficznego dla tego miejsca charakteru. Zamiast podkreślić wyjątkowość miejsca zastosowane zostanie coś z innych realiów, o innych walorach estetycznych.

 

Podsumowując, uważamy, że projekt Starego Rynku nie został poważnie przemyślany a zanim jeszcze powstał nie dokonano wystarczających analiz. Przede wszystkim brakuje tak naprawdę sprecyzowania czym ma być nowy Stary Rynek, jakie funkcje ma pełnić i jaką postać ma przybrać. Nie połączymy wszystkiego w tym jednym miejscu, musimy się zdecydować czy wybieramy handel czy tylko rozrywkę i wypoczynek. Poza tym zaproponowane rozwiązania wydają się być umieszczone na projekcie bez wcześniejszych obserwacji obecnego korzystania z tego miejsca, na czym Stary Rynek na pewno bardzo straci. Wystarczy poznać jak zachowują w tym miejscu ludzie, z których zakątków korzystają mieszkańcy a z których chcieliby korzystać ale nie mogą. Na dodatek zaprezentowany projekt jest bardzo zachowawczy, bardzo nijaki a najwyższy czas zacząć stosować rozwiązania nowoczesne i twórcze, tak, aby przestrzeń wreszcie na nas wpływała, aby pobudzała naszą kreatywność.

Być może ktoś, kto decyduje o tym jak będzie wyglądać ta przestrzeń spojrzy na projekt i jeszcze raz przemyśli czy chce dla Łodzi tylko czystszej i zadbanej wersji obecnego Starego Rynku czy może chce aby nowe oblicze Starego Rynku byłą najlepszą z możliwych wersji Starego Rynku?

Jest jeszcze jedna sprawa, która nas irytuje coraz bardziej. Miasto udaje, że stwarza okazję do partycypacji i próbuje trochę nam wszystkim wmówić, że my, mieszkańcy, mamy wpływ na to jak będzie nasze miasto wyglądać. Ehe. Podobno zanim powstała koncepcja remontu Starego Rynku odbyły się konsultacje z jego mieszkańcami. To ciekawe, że mieszkańcy mają mnóstwo zastrzeżeń do koncepcji. To w końcu jak to jest? Były konsultacje czy nie? A może wskazówki mieszkańców, które powinny być wysłuchane w pierwszej kolejności i mocno brane pod uwagę w projekcie nie zostały w ogóle uwzględnione? No cóż. Sądząc po ostatnim spotkaniu przedstawicieli Urzędu Miasta Łodzi z mieszkańcami Starego Rynku, na którym byliśmy obecni, takie spotkania mają ewidentnie kiepską formę. Pan z Urzędu posłucha, pani wypisze uwagi i na tym koniec. Na spotkaniu nie było ani jednego specjalisty od tego typu przestrzeni. Ani jednego specjalisty od projektowania krajobrazu. Ani jednego urbanisty. Ani jednego architekta odpowiedzialnego za projekt, który powinien sam, osobiście, mieszkańców wysłuchać i nawet im na konkretne wątpliwości odpowiedzieć. No cóż. Takie konsultacje trochę mijają się z celem, nieprawdaż?

A co Wy myślicie na ten temat? Czy Waszym zdaniem również zasługujemy na lepszy Stary Rynek?

_

Źródło wizualizacji: materiały prasowe Urzędu Miasta Łodzi

Projekt: KPMG, 3D ARCHITEKCI z Wizją Jakub Krzysztofik & Partnerzy

Rozważania

Czy EC-1 już otwarte?

15/01/2018

W 2013 roku EC-1 uzyskało w plebistycie publiczności tytuł Bryły Roku 2013. Otwarto tu supernowoczesne Planetarium, to tutaj całą Polskę zapraszamy na wystawę Leonardo da Vinci – Energia Umysłu, i co więcej, to tutaj tydzień temu otwarto długo wyczekiwane Centrum Nauki i Techniki. Wydawać by się mogło, że teren kompleksu będzie coraz bardziej tętnił życiem i stopniowo wpisywał się w ogólnodostępną przestrzeń miasta. Nic bardziej mylnego. Choć od zakończenia głównych prac budowlanych minęło już 5 lat, nadal pojawiają się pytania „Czy to EC-1 to już jest otwarte?”.

Czy EC-1 już otwarte (3)

Aż strach wejść.

Odnowa zabytkowych murów pierwszej łódzkiej elektrociepłowni była bardzo istotnym wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców. Wiele łodzian dumnie chwali się czymś, czego nie posiada żadne inne polskie miasto. Tylko co nam po odnowie budynków jeśli wokół nich zbyt wiele się nie zmienia? Co nam po tym, że budynki wyglądają świetnie jeśli przechodnie nie wiedzą czy można do nich podejść? Budowa została dawno zakończona a tymczasem od strony ulicy Tuwima i ulicy Sass-Zdort wciąż dumnie stoją płoty budowlane, które odgradzają przestrzeń EC-1 (przestrzeń publiczną) od reszty miasta. Od strony ulicy Targowej również wejście na teren wyląda niezbyt zachęcająco.
Czy EC1 już otwarte (5)

Czy EC-1 już otwarte (6)

Wejście wygląda na zastawione. Ale zastawione tak, że spokojnie da się wejść. Czy to znaczy, że mogę wejść czy nie mogę wejść?

Z racji tego, że mieszkamy niedaleko dość często spotykamy ludzi, którzy pytają czy na teren EC-1 „normalnie można wejść”, „czy ochrona kompleksu pozwala na wejście” lub „czy można zrobić sobie zdjęcie budynków”. Pytania te zadają mieszkańcy miasta, którzy po prostu słyszeli, że kompleks już działa ale widok terenu budzi w nich wątpliwości. Pytają też przyjezdni (którzy pojawiają się tu często ze względu na bliskość dworca Łódź Fabryczna), i są to nie tylko zagraniczni turyści, którzy nic nie wiedzą na ten temat. Są to również przyjezdni z dużych polskich miast, którzy w mediach widzieli informację, że ten jedyny w swoim rodzaju kompleks, wyjątkowy na skalę Polski, jest już otwarty ale nie wiedzą czy tak na prawdę mogą do niego podejść. Pytanie „czy można tam normalnie wejść?” fatalnie świadczy o tym miejscu i, oczywiście, generalnie moglibyśmy to wszystko olać i przyzwyczaić się do tego ale tak w żadnym wypadku nie powinniśmy robić. Przecież zależy nam na tym aby z innych miast przyjeżdżali tu zwiedzający. Zależy nam aby spacerowały tu rodziny z dziećmi. Przecież chcemy żeby wszyscy czuli się tu dobrze i nie musieli się niczego obawiać. Dlaczego więc jednocześnie wszystkich olewamy i wyznaczamy im wąskie przesmyki, przez które muszą przechodzić pojedynczo, gęsiego jak owieczki z zagrody?

Płoty, płotki, płoteczki… Płotoza!

Mogłoby się więc wydawać, że pozostawienie tu płotów ma jakiś wyższy cel, że chodzi tu faktycznie o coś, co jeszcze nie jest skończone i grozi niebezpieczeństwem dla mieszkańców. Odpowiadamy właśnie na wszelkie wątpliwości. Otóż po terenie można chodzić. Ochrona nie wygania nikogo. Możemy się przespacerować i podziwiać efekty rewitalizacji. Nic nam na głowę nie spadnie. Po cóż w takim razie te płoty? Hmm, to tylko wynik niemocy w sprawie parkowania i brak porozumienia w tej sprawie pomiędzy instytucją EC-1, Strażą Miejską oraz Zarządem Dróg i Transportu. W każdym wolnym miejscu nielegalnie parkowane są samochody. Ostatnio przybyło ich z powodu budowy Bramy Miasta i otwarcia biurowca Mbank. Straż Miejska nakłada na te samochody blokady (szacun za wykonywanie pracy, która nie daje ogólnie zbyt wielkiego sensu, to takie „never-ending story” czyli blokadę założymy dziś, założymy jutro i będziemy zakładać tu codziennie). Samochody parkują dlatego, że nie wprowadzono tu rozwiązania systemowego w postaci słupków przy krawędzi jezdni, przez co teren nie jest upordkowany.

Czy EC-1 już otwarte (9)

Nie ma gdzie parkować, parkujmy więc na chodniku, który jest dla pieszych a piesi niech chodzą po ulicy – logiczne.

Kierowcy parkują bo myślą, że można. Poza tym, miejsc parkingowych nie wystarcza i teoretycznie mogliby parkować na parkingu dworca Łódź Fabryczna (do czego gorąco zachęca EC-1 oraz ZdiT i co jest ogólnie bardzo dobrym pomysłem)… ale nikt przez ostatni rok nie pomyslał by stworzyć cywilizowane dojście na przedłużeniu ulicy Knychalskiego, do Targowej. Obecnie nie ma tam ani chodnika, ani światła. Iść trzeba po błocie i betonowych płytach, pomiędzy zaparkowanymi dziko autami. To prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Gdy widzimy idących tędy podróżnych z walizkami to jest nam bardzo przykro bo idą w Nowym Centrum Łodzi, tuż obok nowego dworca i obok genialnej starej elektrowni. Tak samo jest nam przykro gdy widzimy zaparkowane tu auta bo tak na prawdę niewiadomo czy jest to przestrzeń dla pieszych czy dla aut, frustrujące jest łamanie przepisów i zasad. I jest nam też przykro gdy widzimy w Internecie krytykę skierowaną w stronę kierowców bo o nich w tym wszystkim też tu nie pomyślano. Podsumowując, auta tu parkują bo nie mają gdzie lub dlatego, że dojście jest fatalne. Aby więc nie parkowały tu auta pozostawione są płoty (auta gdyby mogły tu wjechać stałyby pewnie nawet pod samymi budynkami EC-1!!). Skoro są płoty przechodnie nie wiedzą czy mogą tu wejść a jesli już wiedzą to muszą przechodzić przez wyznaczone dla nich w płotach otwory. Koło się zamyka.

Czy EC-1 już otwarte (10)

Dziadoparking. 

Co prawda okolice ulicy Hasa mają być za 2-3 lata przebudowane wraz z budową nowej drogi podziemnej i parkingu pod przyszłym rynkiem Kobro. Ale to nie znaczy, że do tego czasu mamy godzić się na taką bylejakość i taki nieporządek. EC-1 choć jest największą miejską instytucją kultury nie tworzy na swoim terenie nowej jakości przestrzeni i nowego, lepszego obrazu miasta. Nie wyznacza w sumie nowej jakości… kultury. Z resztą… jak można oczekiwać estetycznego wytyczenia stref jeśli nawet regulamin terenu jest umieszczony w miejscu niewygodnym dla istot ludzkich?

Czy EC-1 już otwarte (1)

Zdjęcia poglądowe. Przedstawiają pozycje, w jakich przeczytanie regulaminu terenu EC-1 jest możliwe.

Wszystko to stwarza smutny obraz Łodzi, w którym króluje niemoc, niechęć i nieumiejętność znajdowania skutecznych rozwiązań. Czy tak to wszystko powinno funkcjonować w mieście XXI wieku? Czy miejsce tak istotne dla miasta powinno tak wyglądać? Oczywiście, że nie! Natomiast my, mieszkańcy, nie powinniśmy się taką bylejakość godzić. Miasto powinno znaleźć takie rozwiązania, ażeby wszystkim – pieszym, rowerzystom, kierowcom – funkcjonowało się tu wygodnie i żeby miejsce to dobrze o nas wszystkich świadczyło. Płoty okalające teren, dziko zaparkowane auta i krzywe płyty przy dworcu to rzeczy, które w żadnym wypadku nie pasują do EC-1, po prostu nie przystoją takiej instytucji. Osobiście bardzo cenimy rewitalizację i modernizację tego miejsca, uwielbiamy wnętrza kompleksu, podziwiamy elementy wystroju i, co tu dużo mówić, bardzo lubimy tu przychodzić. Może właśnie dlatego więcej od tej instytucji wymagamy i nie możemy się doczekać momentu, w którym już sam teren wokół EC-1 będzie dokładnie odpowiadał temu, co jest w jej środku. Bardzo tego miastu i nam wszystkim życzymy.

Zdjęcia i tekst: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk.

AKTUALIZACJA

Dnia 11.03.2018r. odnotowaliśmy brak siatki a zamiast niej słupki. Poniżej zdjęcie. Cieszymy się bardzo! :)

EC-1 Otwarte

Rozważania

Zanim osądzisz dworzec Łódź Fabryczna

28/05/2017

W sobotę odbyła się X edycja targów Towary – targów z markową odzieżą od polskich projektantów oraz z akcesoriami od polskich rękodzielników. Targi te odbywały się już w Wi-Mie, w OFF Piotrkowska oraz w Art_Inkubatorze. Ta edycja, jubileuszowa, zlokalizowana została w największej łódzkiej inwestycji ostatnich lat – na dworcu Łódź Fabryczna – co wzbudziło wiele kontrowersji i spowodowało lawinę nieprzychylnych komentarzy na facebooku. Komentarze te dały nam sporo do myślenia. Przy okazji niezadowolenia z powodu targów okazało się bowiem, że problem jest dużo większy.

Targi szmatkami a dworzec komedią

Z przykrością czytaliśmy wypowiedzi komentujących. Z wielkim rozczarowaniem patrzyliśmy na lawinę hejtu. Tak, hejtu. Nie konstruktywnej krytyki, do której można się jakoś odnieść ale jadu hejtującego zarówno lokalizację targów i całe wydarzenie jak i (!) ku naszemu zdziwieniu sam dworzec.

Oto niektóre z wypowiedzi, znalezione na facebooku, cytujemy:

„Najdroższy bazar na świecie.”

„Tesco by się tam zmieściło.”

„Bałucki rynek jak znalazł tylko ludzi trochę mniej.”

„Może lumpex przyciągnie ludzi.”

„Ku…a kpina! Ten dworzec to jedno wielkie nieporozumienie!”

„Ku…a ale wiocha, wstydu za grosz nie mają.”

„Ktoś ma nasrane we łbie…”

„Buahahaha…to jedyny sposób żeby pojawili się tam ludzie.”

„Czyżby nowy Stadion X-lecia na Dworcu Fabrycznym?”

„Hipsterskie pomysły. Tak to się kończy jak ma się nasrane we łbie. Dworzec ma być wizytówką miasta a nie targowiskiem dla quasi handlarzy.”

„Super, skoro mały ruch – to teraz był większy.”

„Alem się ubawiła… w końcu pomnik głupoty łódzkich oficieli się na coś przydał….ajwaju loooodz…..jaja jak berety….

„Następna deficytowa inwestycja zaraz po lotnisku. Więc ratujmy się szmatkami.”

„Ja Prd. Jarmark na fabrycznym. hahahaha Ale wiocha.”

„Dworzec a jednak stragan.”

„No wreszcie jacyś ludzie.”

„Ten dworzec to jest komedia.”

Czujemy się w obowiązku wypowiedzieć na ten temat.

Dworzec (nie)tylko dla podróżnych i szacunek do twórców

Po pierwsze, uważamy, że przestrzeń dworca Łódź Fabryczna jak najbardziej może służyć do różnorakich inicjatyw od handlowych po artystyczne. Dworzec jest fantastycznie oświetlony dziennym światłem przez co nie mamy tu poczucia przebywania w zamknięciu. Miejsca jest bardzo dużo, jest tu nowocześnie a wnętrze jest neutralne i stanowić może ładne, estetyczne tło dla różnych działalności. Po drugie, przykro jest czytać słowa, w których odzież od polskich projektantów, uszyta u nas w kraju przyrównywana jest do odzieży z Rynku Bałuckiego. Osoby, które wypowiadają się w ten lekceważący sposób nie posiadają minimum wiedzy na temat branży modowej i tekstylnej, minimum wiedzy na temat produktów oferowanych na targach oraz, co chyba najgorsze, nie mają szacunku do polskich twórców. Bardzo nieładna postawa. Natomiast odnośnie dworca jako lokalizacji na targi, jeśli ktoś uważa, że dworzec okazjonalnie nie może posłużyć do żadnej działalności czy inicjatywy społecznej to przekazuję mu wyrazy głębokiego współczucia dla swojej zaściankowości i swojego ograniczenia.

I na co komu było ten dworzec budować…

A teraz o samym dworcu. Bardzo wiele osób w sieci twierdzi, że dworzec „świeci pustkami”. Wielokrotnie wyjaśnialiśmy dlaczego na dworcu nie ma ścisku a podróżni nie trącają się łokciami, niestety bezskutecznie. Dlatego postanowiliśmy się już nie denerwować, zczilałtować i zebrać wszystkie merytoryczne argumenty, odnoszące się do ciągłej krytyki wielkości i funkcjonalności dworca. Publikujemy je poniżej. Jeśli uważasz, że Łódź Fabryczna to paskudny moloch świecący pustkami – przeczytaj poniższe uwagi. Jeśli nie zgadzasz się z krytykantami – przeczytaj również, podajemy Ci na tacy gotowe argumenty do dyskusji z krytykantem.

Inwestycja nie jest jeszcze ukończona

Dworzec jest obecnie dworcem czołowym, z niewielką (jak na trzecie co do ilości mieszkańców miasto) ilością połączeń: ok. 110 przyjazdów i odjazdów łacznie. Obecnie więcej pociągów (i w bardziej różnorodnych relacjach) odjeżdża z dworca Łódź Widzew. Sytuacja ta diametralnie się zmieni po wybudowaniu tunelu średnicowego. Przetarg na jego budowę został już ogłoszony i trwa obecnie analiza ofert złożonych przez przyszłych wykonawców. Charakterystyczne dla dworca czołowego jest też to, że nawet na peronach znajduje się mało osób, a to dlatego, że pociąg stoi na peronie na długo przed odjazdem i ludzie idący na pociąg nie czekają na niego nawet chwili na peronie tylko od razu wsiadają do pociągu.

Obecnie dworzec obsługuje głównie relacje do Warszawy a po budowie tunelu nie tylko stanie się ważnym elementem ruchu regionalnego ale także krajowego i międzynarodowego ponieważ pociągi nie będą omijać już Łodzi jak to miało miejsce przez ostatnie dziesięciolecia.

Dlatego więc kamieniem milowym będzie uruchomienie tunelu pod Łodzią i połączenie dworca Łódź Kaliska z dworcem Łódź Fabryczna. Wtedy ŁF zyska niemal pełne kolejowe wykorzystanie i stanie się niezwykle ważnym węzłem dla ruchu zarówno regionalnego w woj. łódzkim, jak i krajowego oraz międzynarodowego. Spowoduje to znaczne zwiększenie ilości pociągów przejeżdżających przez dworzec ŁF. Ma się tak stać do 2022 roku. Pamiętajmy, że już wtedy wokół dworca pracować będzie około 10 tys. osób.

Dlaczego dworzec jest rozległy i wydaje się pusty

Dworzec Łódź Fabryczna pełni przede wszystkim funkcję komunikacyjną i nie jest tak jak wiele dworców w Polsce aneksem dworcowym, połączonym z wielką galerią handlową jak np: w Poznaniu czy Krakowie. W wyniku tego ruch na dworcu i w jego okolicach nie jest sztucznie napędzany przez galerię handlową.

Wielu osobom nasz dworzec wydaje się zbyt duży i zbyt rozległy. Tymczasem jednym z zamierzeń architektów dworca prócz stworzenia funkcjonalnego obiektu było wykreowanie przestrzeni wewnętrznych jako placów i pasaży, które jednocześnie otwierają się na otoczenie.

Funkcjonalność dworca stoi na najwyższym poziomie. Przestrzenie na dworcu dają odpowiednią ilość miejsca dla swobodnego przejścia. Dzięki temu nie jest to obiekt klaustrofobiczny. Ze względu na powyższe możemy czasem mieć wrażenie, że dworzec szybko „pustoszeje” natomiast ludzie po prostu bardzo sprawnie przemieszczają się na wyższe poziomy i rozchodzą po okolicy nawet gdy wysiądzie tu 200 osób jednocześnie.

Dworzec nie jest na chwilę

Dworce kolejowe budowane są na dziesięciolecia. Tak samo jest w przypadku dworca Łódź Fabryczna, który dodatkowo oprócz części kolejowej posiada także część autobusową. Gdyby dworzec już kilka miesięcy po uruchomieniu wykazywał oznaki 80% czy 100% wypełnienia to oznaczałoby, że został źle zaprojektowany a szansa dla przyszłego rozwoju została zaprzepaszczona. Pamietajmy, że dworzec jest jednym z kluczowych elementów Nowego Centrum Łodzi, które stopniowo jest realizowane.

Przyszłość dworca Łódź Fabryczna i jego rosnące znaczenie w Nowym Centrum Łodzi

Obszar wokół dworca Łódź Fabryczna cały czas się zabudowuje. Teren nad dworcem został zaplanowany jako strop dla budynków komercyjnych, które w naturalny sposób zapełnią przestrzeń okolic dworca na poziomie 0 i przestrzenie wnęwnętrzne na poziomie -1. Dodatkowo w Nowym Centrum zostaną ukończone kolejne inwestycje: Brama Miasta, Rynek Kobro, inwestycje Ghelamco, i na nich zapewne się nie skończy. W III kwartale 2017 roku otwarte zostaną pierwsze dwa budynki biurowe wokół dworca a w EC-1 uruchomione zostanie Centrum Nauki i Techniki. W każdym z tych budynków biurowych będzie pracować około 2 tys. osób.

Ponadto, z każdym miesiącem zwiększa się ilość połączeń autobusowych na dworcu. Będzie się tak dziać stopniowo, za sprawą budowy nowych dróg, prowadzących do dworca i ułatwionego dojazdu, który obecnie dla autobusów dalekobieżnych jest dość zawiły. Ukończone zostaną inwestycje drogowe, które połączą komunikacyjnie dworzec z miastem, będzie to budowa ulic: Grohmanów do ulicy Kopcińskiego a także przedłużenie Nowotargowej na południe do Piłsudskiego oraz ukończenie przebudowy Składowej, Knychalskiego i Lindleya. Pamiętajmy, że wynajęte zostaną też znajdujące się już na dworcu lokale handlowo-usługowe.

Zanim osądzisz dworzec Łódź Fabryczna…

Tak wiele w tym miejscu jeszcze się wydarzy. Tak na prawdę to, co widzimy obecnie jest tylko ułamkiem powstającego na naszych oczach Nowego Centrum Łodzi i nie chodzi tu tylko o sam teren, powierzchnię czy budynek, chodzi też, a przede wszystkim, o ludzi – podróżnych i mieszkańców – których będzie przybywać z każdym rokiem. Dlatego zanim powiesz „po co ten dworzec było budować” weź głęboki oddech i zastanów się czy na pewno chcesz już teraz rozliczać nie ukończoną jeszcze inwestycję, która ma nam służyć przez kolejne dziesięciolecia.

Tekst i zdjęcia: Rafał Tomczyk, Marta Ostrowska

Rozważania

Szlakiem historii czyli niewykorzystany potencjał

18/05/2016
Niewykorzystany potencjał Księży Młyn 13

Już 4 lata staramy się tutaj się pokazywać to, co jest najbardziej charakterystyczne dla Łodzi, najbardziej w niej intrygujące, inspirujące, ciekawe i wyjątkowe. Chcemy przekonać jak najwięcej ludzi do tego, że to miasto ma urok, tylko nieco ukryty i zachęcić do jego odkrywania. Mamy też na celu pokazać jak wielki ma potencjał… właśnie… tak się o Łodzi zwykło mawiać, że to miasto z wielkim potencjałem, niestety… niewykorzystanym. Koncentrując się głównie na tym co piękne nie zapominamy, że tylko to piękno istnieje i gdy przez kilka lat poświęcania miastu uwagi spostrzegamy, że niewiele się zmienia w sprawach najbardziej istotnych czujemy się w obowiązku poruszyć również tematy niemiłe.

Ja kocham ulicę Tymienieckiego, okolice Targowej, Fabrycznej, Przędzalnianej od pierwszego wejrzenia. Po pierwsze, zawsze byłam pod wrażeniem tego jak wiele ciekawych obiektów mieści ten fragment miasta i jak wielka część historii jest tu skondensowana. Po drugie, stojące tu budynki pofabryczne zawsze intrygowały mnie monumentalnością i budziły mój wielki podziw. To tutaj miasto z osady rzemieślniczo-przemysłowej przeobrażało się w wielką przemysłową potęgę. To tutaj powstało określenie „posiadła wodno-fabrycznego”. To tutaj powstał największy kompleks przemysłowy Łodzi czyli „Zjednoczone Zakłady Włókiennicze Karola Scheiblera i Ludwika Grohmana – Spółka Akcyjna w Łodzi”. To właśnie tutaj znajdują się, zaraz po Białej Fabryce, najważniejsze dla naszego miasta obiekty, których maszyny budowały nasze miasto. To tutaj mieszkali wielcy przemysłowcy oraz równie wielcy, ciężko pracujący tu robotnicy, dzięki którym maszyny mogły nasze miasto budować. To tutaj znajduje się kawał fascynującej historii, trudnej ale pięknej, którą niewątpliwie chcielibyśmy się pochwalić wszystkim narodom, turystom, rodzinie czy znajomym ale nie przychodzi to nam tak łatwo i przyjemnie jak powinno. Przestrzeń Księżego Młyna i ŁSSE nie jest odpowiednio uporządkowana a obiekty nie są sensownie ze sobą połączone. Jest tu wiele mniejszych elementów, o które nie zadbano, jakby była to dzicz: roślinność rośnie jak chce, mury się walą, chodniki przestają istnieć, o malowniczości i estetyce nie ma tu mowy. Dobrze wszyscy wiemy, że wiele drobnych elementów wpływa na odbiór większego terenu i w tym wypadku zamiast przyciągać tu mieszkańców czy turystów to miejsce ich może zniesmaczyć.

Gdy jednak jesteście wytrwali i zależy Wam na pokazaniu komuś tej wartościowej części przemysłowej Łodzi radzilibyśmy się do takiej prezentacji odpowiednio przygotować. Odnotowaliśmy wiele niedogodności na tym obszarze, nie zapowiada się na zmiany więc podpowiemy Wam na co szczególnie uważać gdy zabierzecie znajomego-turystę na wycieczkę. Mamy nadzieję, że dzięki temu sprytnie unikniecie niemiłych sytuacji. Żeby jak najlepiej zobrazować czekające na Was pułapki publikujemy zdjęcia – z komórki, celowo, bez retuszu, żeby jak najbardziej naturalnie pokazać wszystkie niebezpieczeństwa.

Nasz uroczy spacer „Szlakiem historii Łodzi i jej przemysłowego dziedzictwa” (nacechowany sporą ilością ironii) rozpoczynamy przy zabytkowym pałacu Edwarda Herbsta – współwłaściciela fabryki Karola Scheiblera, mecenasa Dziennika Łódzkiego, prezesa Banku Handlowego w Łodzi (dość ważna postać prawda?). Kierujemy wzrok znajomego jedynie na budynek pałacu aby nie zdegustował się ujrzawszy zlokalizowany tylko 30 metrów od niego chyba najstarszy model łódzkiego przystanku, przypominający bardziej czasy lat 80-tych czy 90-tych niż współczesność. Po cóż przy tak istotnym obiekcie miałby stać przystanek nowy? Przestrzeń byle jaka więc i kierowcy parkują sobie jak chcą.

Niewykorzystany potencjał 01

Zaglądamy na Przędzalnianą gdzie staramy się aby turysta nie zauważył nieładnego chodnika i niezbyt atrakcyjnych betonowych pozostałości, niegdyś okalających zieleń. Po cóż zasadzić drzewa poprawiające estetykę, skoro można wylać beton i estetyki nie poprawić?

Niewykorzystany potencjał 02

Przechadzamy się skwerem w śladzie dawnej kolei scheiblerowskiej. Rozpoczęto tutaj prace mające na celu ucywilizowanie tego fragmentu, niestety ich nie dokończono. Pokonując przeszkodę uformowaną z kabli przerzuconych przez drzewo, płot i brukowaną alejkę uważamy by się nie wywrócić i prezentujemy granitowe alejki odwracając uwagę od piaszczystej drogi, na której miały powstać chodnik i droga rowerowa. Miało być tak pięknie… tylko po co, skoro alejka może się tak po prostu kończyć w przypadkowym miejscu?

Niewykorzystany potencjał 03

Niewykorzystany potencjał 04

Wracamy na Tymienieckiego i tutaj musimy wykazać się dużą wiedzą aby jak najdłużej zająć uwagę naszego turysty (radzimy uprzednio przygotować sobie interesujący monolog i właśnie tutaj go wygłosić). Chodnik na tej ulicy należy naszym zdaniem do najgorszych chodników w mieście a przecież jest głównym ciągiem zabytkowego Księżego Młyna. Przeszedł już wszystkie fazy erozji a w niektórych miejscach nawet przestał istnieć. Z pewnością nie jest to przyjemna aleja spacerowa dla turysty dlatego w trosce o jego doznania staramy się cały czas kierować jego wzrok ku górze opowiadając ciekawe anegdoty, jednocześnie w trosce o jego bezpieczeństwo uważamy aby się nie potknął.

(Tutaj problem jest poważniejszy, potrzebna jest gruntowna przebudowa ze zmianą priorytetów w przestrzeni: szerokie chodniki, pasy rowerowe, zieleń, zwężone jezdnie i uporządkowane parkowanie tylko… po co?)

Oczywiście nie obędzie się tutaj bez nielegalnie i samolubnie parkujących kierowców, którzy niszcząc chodnik zawężają go do szerokości, która często nie pozwala na przejście kobiecie z wózkiem czy nawet wyminięcie się dwójki osób.

Niewykorzystany potencjał 05

Ulicę Magazynową i tkalnię Grohmana starajmy się zaprezentować z jak najdalszej odległości, sugerujemy znacznie przyśpieszyć krok aby turysta nie koncentrował się zbyt długo na zniszczonych budynkach. Obraz nędzy i rozpaczy. Już lepiej żeby ten teren zamknięto niż, żeby swobodnie tędy spacerowano. Niestety ogrodzenie zdewastowane a brama na teren otwarta, to pewnie celowy zabieg.

Processed with VSCO with c1 preset

Szybki rzut okiem na stare tory, które są również istotnym elementem dawnej historii tego miejsca ale, rzecz jasna, nieodpowiednio wyeksponowanym. Jezdnie i chodniki wołają o pomstę do nieba. Betonowe płoty okalające tereny również nie poprawiają wizerunku tego miejsca.

Niewykorzystany potencjał 07

Wejdźmy na teren ŁSSE. Przekraczając szlaban i płot znajdujemy się w miejscu najbardziej zadbanym w okolicy. Możemy odetchnąć z ulgą i się na chwilę odprężyć. Odnowiona fabryka Grohmana, staw i przyjemne miejsce do siedzenia sprawiają, że czujemy się tu dobrze, miło jest tu na chwilę się zatrzymać. Natomiast już gorzej jest gdy udamy się na spacer po terenie ponieważ wokół magazyny, kontenery, skrzynie i pudła i poczujemy się tu bardziej jak w przedsiębiorstwie niż w strefie zabytkowej. Co ważne, niewiele osób w ogóle wie, że jest to teren publiczny i o każdej porze można tu wejść. Brak jest tego typu informacji przy wejściach. Może właśnie dlatego zawsze jest tu strasznie pusto? Sami okoliczni mieszkańcy tu nie zaglądają to jak zajrzeć mają tu turyści?

W tym momencie fajnie byłoby pokazać Textorial Park. Widzimy furtkę. Niestety, za każdym razem próba przejścia w tym miejscu jest bezskuteczna. Zamiast pójść najkrótszą spacerową drogą musimy okrążać cały teren i udać się do jednego z dwóch szlabanów.

(W takim razie po co montować furtkę jeśli ma być zawsze zamknięta? Absurd!)

Niewykorzystany potencjał 08

Postanawiamy więc zrezygnować z Textorial Parku, przełożyć to inną okazję i wyjść z terenu ŁSSE przy skrzyżowaniu Targowej i Tylnej. Tutaj tez żegnają nas szlabany, patrzymy na nie po wyjściu i zdajemy sobie sprawę, że ewidentnie nie zachęcają do wejścia na teren. Co więcej, w ogóle nie wygląda na to, że w głębi gdzieś tam znajduje się piękny zabytek ponieważ nie ma tu żadnej informacji tego typu. Sporo spacerujących tu ludzi nawet tu nie wejdzie bo teren wygląda na prywatny. I tu pojawia się pytanie czy dostęp do zabytku powinien być ograniczony czy wręcz przeciwnie?

Niewykorzystany potencjał 09

Wychodzimy na Targową i poświęcamy chwilę willi Grohmana. Już za 80 metrów kolejny ważny obiekt Łodzi czyli tzw. Beczki Grohmana. Niestety nawet go jeszcze nie widzimy ze względu na zasłaniające go auta, dojść tam nie możemy bo samochody zajmują praktycznie cały chodnik parkując, musimy tu zejść na jezdnię i nią iść. Drodzy kierowcy egoiści, przykro nam było patrzeć na starszą kobietę z wózkiem, która zmuszona była iść jezdnią ponieważ chodnik był zajęty w imię Św. Przepustowości. Nieładnie.

Niewykorzystany potencjał 10

Jest nam wstyd z powodu braku kultury kierowców ale konsekwentnie zbliżamy się do Beczek. Tutaj niestety jesteśmy postawieni w sytuacji najtrudniejszej podczas tej wycieczki. Jak wytłumaczyć turyście dlaczego główne i efektowne niegdyś wejście prowadzące do ważnej dla miasta fabryki obecnie jest zamknięte i służy jedynie do wyładowania się przez szaleńców ze sprayem w ręku? Beczki Grohmana, z charakterystycznym łukiem i kolumnami przypominającymi szpulki nici oraz szczytem jak w zamkach średniowiecznych. Tak, taki obiekt stoi pośrodku niczego. I sobie niszczeje, zapaskudzony. Czy o jakimkolwiek wykorzystaniu potencjału można tu mówić?

Niewykorzystany potencjał 11

Przy beczkach nie da się nie zauważyć okropnych murów należących do ŁSSE. Ciekawi nas czy Państwo właściciele dbają o swój wygląd tak samo jak o wygląd strefy czyli jedynie z przodu? Tył ŁSSE jaki jest każdy widzi: brud, zniszczona cegła, odpadający tynk i graffiti z wulgaryzmami. Podkreślmy, że jesteśmy na terenie zabytkowego Księżego Młyna tuż przy terenach ważnych instytucji jak Szkoła Filmowa (za pomocą której Łódź dumnie się promuje) czy Wyższa Szkoła Sztuki i Projektowania (w której kształcą się ludzie wrażliwi na estetykę)! To się w głowie nie mieści.

Nawet drzewo zdaje się być załamane stanem przestrzeni, chodników, jezdni, przystanku i budynków. Spoglądamy na znajomego-turystę i podejmujemy decyzję czy kontynuować wycieczkę czy nie. Najgorsze już widział, teraz może być już tylko lepiej ale w trosce o jego zdrowie psychiczne w tym momencie zalecamy ostrożność i dla przeciwwagi wybór miejsca bardziej pozytywnego. My podczas ostatniego spaceru właśnie tu zrezygnowaliśmy z przechadzki.

Niewykorzystany potencjał 12

Skupiliśmy się tylko na niektórych „atrakcjach” bo nie wystarczyłoby nam miejsca na serwerze do opublikowania wszystkich :) Czy budynek przędzalni Scheiblera, Pałac Herbstów, pierwsza fabryczna Straż Ogniowa, wille Grohmanów, Beczki Grohmana, to za mało aby zadbać o chodniki, ogrodzenie, bezpieczeństwo, komfort, estetykę? Czy władze w Łodzi zrozumieją kiedyś jak małe elementy wpływają na pozytywny odbiór całego fragmentu miasta? Czy umieszczono tu jakiekolwiek informacje dla zwiedzających turystów? Czy mieszkańcom chcącym wybrać się na spacer uprzyjemnia się poruszanie po tym terenie czy też nie? I wreszcie, czy należycie wykorzystano ogromny turystyczny potencjał tego miejsca? Zachęcamy do dyskusji na facebooku i dziękujemy wytrwałym za uwagę :)

Niewykorzystany potencjał 13

– tekst: Marta Ostrowska  –

– uporządkowanie naszych spostrzeżeń odnośnie problemowej przestrzeni: Rafał Tomczyk –

– zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –