Kategoria: Odkrywanie

Dzieje się, Odkrywanie

Na budowie Monopolis

09/11/2019

Zabytkowe przestrzenie dawnego Monopolu Wódczanego zamieniają się w Monopolis – wyjątkowy projekt, który połączy w sobie najwyższej klasy biura, usługi i kulturę z szeroką ofertą gastronomiczną. Na budowie byliśmy już trzy razy a każdą z naszych wycieczek po terenie mogliście śledzić w naszych mediach społecznościowych. Postanowiliśmy dodatkowo udokumentować proces budowy tutaj na stronie dlatego zebraliśmy kilka zdjęć z ostatniego spaceru i zapraszamy Was do oglądania i czytania.

Już podczas poprzednich fotorelacji wspominaliśmy o tym, że przebudowa Monopolis jest bezkompromisowa a zarówno za pomocą projektu jak i doboru materiałów dąży się tu do urzeczywistnienia wizji stworzenia wysokiej jakości przestrzeni, architektury i wnętrz. Cały teren będzie bardzo zróżnicowany, pełen alejek i zakątków. Odnosimy wrażenie, że wszystko, co tkwiło w tym terenie wykorzystano maksymalnie na jego korzyść a za pomocą nowej kładki, wyniesienia terenu czy choćby miejsc na zieleń wytyczono dodatkowo nowe kierunki poruszania się. To całe bogactwo nowych dróg powoduje, że dysponujemy tu wieloma punktami widokowymi – wszędzie gdzie się udamy zyskamy nową perspektywę na Monopolis. Zieleń znajdzie się nie tylko w przestrzeniach ogrodzonych kortenem, będzie swobodnie rosła i pięła się w różnych kierunkach. Przemyślano również lokalizację ławek i zadbano o ich kameralny charakter. Cały czas widać tę bezkompromisowość i widać ją również w coraz mniejszych szczegółach. Po pierwsze nigdzie nie zobaczymy tego, co może być mniej przyjemne do oglądania bo wszystkie instalacje i kable zostały ukryte. Mimo, że Monopolis mieści się w zabytkowych budynkach to jest przepełnione nowoczesnymi technologiami, niezbędnymi do prowadzenia firm o zasięgu globalnym. Mamy więc tutaj takie elementy jak podniesione podłogi, pod którymi można schować wszelkie kable. Sam kompleks posiada przyłącza elektryczne do dwóch niezależnych transformatorów a w razie braku prądu w obydwu z nich do akcji wkroczy agregat prądotwórczy, który zapewni ciągłość pracy. Więcej dowiecie się z opisów pod poszczególnymi zdjęciami.

Pasaż z poziomu -1. Z lewej strony mieścić się będzie galeria sztuki, z prawej będą wejścia do restauracji i powierzchni usługowych. Po prawej stronie widoczne są oazy zieleni z ławkami. Zewnętrzną warstwę terenów zielonych stanowi korten. Ciekawym akcentem w okolicy ławek jest drewniana nawierzchnia.

Widok na pasaż w kierunku północnym. W oddali widoczna kładka prowadząca nad teren pasażu. 

Spojrzenie na pasaż z pomieszczeniem galerii na poziomie -1. Z lewej strony widać konstrukcję dla roślin pnących. Nad galerią znajdzie się natomiast restauracja z małym tarasem. W oddali oczywiście odnowiony komin z neonem Monopolis.

Pasaż na poziomie -1. Na dole widoczne obszary z przeznaczeniem na zieleń. Na wprost fragment budynku, który został przebity na poziomie -1 by umożliwić przebicie pasażu na jego drugą stronę. Było to jedno z najcięższych technologicznie zagadnień na budowie.

Jedno z pomieszczeń biurowych. Skromna i elegancka kolorystyka, w której ważną rolę odgrywa czerwona cegła.

Najwyższa kondygnacja budynku głównego, który zajmie firma Clariant. Poza biurami znajdą się tutaj także tarasy z zielenią dla użytkowników.

Widok z okna jednego z pomieszczeń biurowych na pasaż. Można pozazdrościć przyszłemu najemcy tego biura!

Hol windowy na poziomie 0. Biel, czerń i pomarańcz cegły. Świetne połączenie!

Główna, zabytkowa klatka schodowa. Przed schodami znajdować się będą bramki umożliwiające wstęp do przestrzeni biurowych klasy A na wyższych piętrach. Za naszymi plecami natomiast mieścić się będzie recepcja. 

Zadbano też o smaczki takie jak charakterystyczne żeliwne płyty. W tym przypadku płyty okalają zabytkowe kolumny.

Szachty elektryczne w holach zostały sprytnie ukryte w białych kubikach. Za zewnętrzną warstwą kubików znajdują się drzwi zapewniające dostęp do najważniejszych instalacji elektrycznych w budynku.

Widok z poziomu +2 na zachód gdzie znajduje się jeden z nowych budynków w kompleksie Monopolis. Zostanie on oddany trochę później wraz z nową wieżą biurową, której budowa rozpocznie się w przyszłym roku. 

Znajdziemy tutaj także podniesione podłogi dzięki którym w łatwy i szybki sposób będzie można dostosować przestrzeń pod kątem okablowania do potrzeb najemcy. Dzięki temu rozwiązaniu nie ingerowano też w zabytkowe stropy głównego budynku całego kompleksu.

Tzw. płuca Monopolis czyli przestrzeń w której znajdują się wszystkie instalacje wentylacyjne i klimatyzacyjne. Dzięki zastosowaniu żyletkowego „dachu” instalacje zostały sprytnie ukryte przed oczami osób z zewnątrz.

Tutaj mieści się agregat prądotwórczy, który zapewni ciągłość pracy w przypadku braku prądu.

Wejście do budynku zaadaptowanego specjalnie na potrzeby klubu dla dzieci. Zwraca uwagę czarna stolarka okienna (zamiast stosowanej często w Łodzi grafitowej stolarki) oraz sposób odnowienia cegły z zachowaniem klimatu i nierówności kolorystycznych poszczególnych cegieł. Daje to większe wrażenie autentyczności niż np. w Manufakturze.

Dwupoziomowa przestrzeń klubu dla dzieci. Pierwotnie było to wysokie jednokondygnacyjne pomieszczenie, które zostało podzielone zupełnie nowym stropem oraz mniejszymi pomieszczeniami na potrzeby zajęć.

Jesteśmy pod zabytkowym budynkiem gdzie powstało przebicie między pasażami. Znajdzie się tutaj muzeum Monopolis.

Tak będą wyglądać wnętrza restauracji, zlokalizowane w dawnych piwnicach.

Tutaj znajdzie się galeria sztuki Monopolis.

Scena Monopolis czyli teatr, który pomieści około 250 widzów. Poniżej widać amfiteatr, który będzie nie tylko obłędnie wyglądał ale również pełnił funkcję siedzisk. Bardzo fajnie wykorzystano nierówność terenu, dzięki temu przestrzeń będzie bardziej rożnorodna.

Scena Monopolis od środka. Będzie to miejsce zarówno dla teatru jak konferencji czy pokazów mody. Na wprost pod oknem będzie zlokalizowana scena. Po prawej stronie widoczna jest zapadnia czyli winda towarowa dla teatru.

Zbliżenie na wykończenie odnowionej cegły. Uwagę zwracają także szprosy okien, które nie są płaskie jak w niektórych kompleksach fabrycznych. W Monopolis szprosy mają przyjemny efekt 3d nadając stolarce autentyczności.

Południowa część pasażu z miejscami na zieleń. W oddali biurowiec Forum 76.

Przed budynkiem teatru mieści się amfiteatr z ławkami. W oddali kładka nad poziomem -1. Tym razem z widokiem na południe.

Monopolis pełne jest ciekawych perspektyw widokowych. Na zdjęciu jedna z nich, na której zamknięciu znajduje się komin i budynek Forum 76.

Pod koniec tego roku ma się zakończyć pierwszy etap prac i ma się wprowadzić już pierwszy najemca. Na początku przyszłego roku rozpoczyna swoje działanie Scena Monopolis. Będziemy podglądać dalsze prace ale zdecydowanie jesteśmy już na finiszu tych najważniejszych. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy się z Wami dzielić wszystkim informacjami z budowy i mogliście zobaczyć jak będzie wyglądać to miejsce, dlatego bardzo dziękujemy Monopolis za zaproszenie na spacery po budowie, Krzysztofowi Witkowskiemu i Barbarze Otto za osobiste oprowadzanie po kompleksie i podzielenie się wszystkimi ciekawostkami. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał kompleks dawnych zakładów Polmos jeszcze przed rozpoczęciem prac zapraszamy Was tutaj a teraz pozostaje nam już wszystkim czekać tylko na otwarcie, mamy nadzieję, że przyjdziecie!

Odkrywanie

Fabryczna nad fabrykami #3 Imperium Scheiblera

30/10/2019

Przed Wami fotograficzna i filmowa realizacja trzeciego tematu wykonanego w ramach projektu Fabryczna nad fabrykami. Zrealizowany przez nas materiał ukazuje poprzemysłową architekturę dawnego przedsiębiorstwa Karola Scheiblera – największego wśród przedsiębiorstw włókienniczych w Królestwie Polskim, które objęło teren od ulicy Piotrkowskiej po granicę Widzewa.

Karol Scheibler rozbudował okolicę Księżego Młyna i swoją działalnością zapewnił Łodzi czołowe miejsce w Europie jeśli chodzi o przemysł włókienniczy. Był twórcą prawdziwego przemysłowego imperium, w skład którego wchodziły tzw. Centrala przy Wodnym Rynku, kompleks Księżego Młyna oraz zabudowa biegnąca wzdłuż obecnej ulicy Tymienieckiego aż do ulicy Piotrkowskiej, o łącznej powierzchni około 500 ha.

W 1921r. Scheibler swoje imperium połączył z fabryką Ludwika Grohmana, od tej pory wszystkie zespoły obydwóch fabrykantów nosiły nazwę Zjednoczonych Zakładów K. Scheiblera i L. Grohmana S.A. Po 1962r. imperium Scheiblera zmieniło nazwę na Zakłady Przemysłu Bawełnianego Uniontex. Po 1989 roku zakłady nie radziły sobie na konkurencyjnym rynku i zabytek z biegiem czasu popadał w coraz większą ruinę aż w roku 2001 ogłoszono upadłość zakładów.

Przedsiębiorstwo Karola Scheiblera było największe wśród przedsiębiorstw włókienniczych w Królestwie Polskim i a teren jaki zajmował wynosił mniej więcej 14% ówczesnego terytorium miasta. Dziś zabytkowa przędzalnia Scheiblera i budynki jej towarzyszące tworzą osiedle, w którym możemy zamieszkać. Do dyspozycji mamy „lofty u Scheiblera” lub jeśli jesteśmy w Łodzi tylko przejazdem klimatyczne apartamenty hotelowe Loft Aparts. Na terenie kompleksu znajduje się także część rekreacyjna z alejkami spacerowymi i malowniczym stawem. Budynki kompleksu magazynowego przy ulicy Fabrycznej również zostały zrewitalizowane, noszą teraz nazwę Textorial Park i mieszczą biura. Dwa budynki z zabudowy wzdłuż ulicy Tymienieckiego 3 obecnie noszą nazwę Art_Inkubator i pełnią rolę centrum kultury i przedsiębiorczości. Pozostałe budynki, wraz z secesyjną elektrownią, wchodzą w skład inwestycji Fuzja i w najbliższym czasie zostaną odnowione. Zabudowa wdłuż ulicy Kilińskiego wciąż oczekuje na lepszy czas.

W 2015 Księży Młyn został uznany pomnikiem historii.

Obiekty zaprezentowane na fotografiach i w filmie:

Przędzalnia bawełny przy Placu Zwycięstwa 1

Przędzalnia bawełny przy Tymienieckiego 25

Straż pożarna przy Tymienieckiego 30

Domy familijne przy Tymienieckiego i Przędzalnianej

Powierzchnie magazynowe przy Fabrycznej i Magazynowej, obecnie Textorial Park

„Nowa tkalnia” przy Kilińskiego 187

Bielnik, tkalnia i wykańczalnia przy Tymienieckiego 3, obecnie Art Inkubator

Elektrownia przy Tymienieckiego 3, obecnie Fuzja Łódź

Realizacja zdjęć i filmu: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Muzyka w filmie: Mateusz Stryjek | Primo Ultimo

Odkrywanie

Fabryczna nad fabrykami #2 Widzewska Manufaktura

08/05/2019

Drugi temat zrealizowany w ramach projektu Fabryczna nad fabrykami to Widzewska Manufaktura. Przed Wami tradycyjnie krótki zarys historyczny miejsca a później fotografie i film.

Przy ulicy Piłsudskiego w Łodzi znajduje się kompleks fabryczny, który pełnił przez wiele lat bardzo ważną rolę w życiu miasta i przyczynił się do przekształcenia wsi Widzew w przedmieście Łodzi. W roku 1880 przedsiębiorca Juliusz Kunitzer wybudował tu przędzalnię bawełny, tkalnię, zakład gazowy, farbiarnię, bielnik oraz zabudowania gospodarcze. Wraz ze wspólnikiem Juliuszem Heinzlem wzniósł sporych rozmiarów kompleks fabryczny pod nazwą Towarzystwo Akcyjne „Heinzel i Kunitzer”. Po I wojnie światowej przedsiębiorstwo zajmowało się nie tylko wytwarzaniem przędzy i tkanin bawełnianych ale również produkcją maszyn przędzalniczych, urządzeń włókienniczych, mebli metalowych oraz prostego sprzętu gospodarstwa domowego. Nazwę zmieniono wtedy z „Towarzystwa Akcyjnego Widzewskich Zakładów Bawełnianych” na „Widzewska Manufaktura Sp. Akc.”.

Chociaż zarząd Widzewskiej Manufaktury na przestrzeni lat zmieniał swój skład, zawsze słynął ze wspierania lokalnych inicjatyw, chętnie udostępniał sale fabryczne na spotkania, imprezy, przedstawienia czy zebrania. W okresie Dwudziestolecia Międzywojennego Widzewska Manufaktura niestety przechodziła kłopoty finansowe i z powodu zadłużenia m.in. w bankach i instytucjach ogłosiła w 1933r. upadłość. Po II wojnie światowej przeszła na własność państwa.

Obecnie siedzibę swoją ma tu wiele firm i pracowni, a branża kreatywna z każdym rokiem intensyfikuje tu swoją działalność. W przestrzeniach pofabrycznych znajduje się m.in. Teatr Zamiast, restauracja Tektura Boho. Szczególnie warte polecenia są organizowane tu wystawy i spotkania artystyczne, z których najbardziej popularna to „Przestrzeń improwizacji osobistej – Kipisz”.

Realizacja zdjęć i filmu: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Muzyka w filmie: Mateusz Stryjek | Primo Ultimo

Odkrywanie

Fabryczna nad fabrykami #1 Imperium Poznańskiego

02/02/2019

Publikujemy fotograficzną i filmową realizację pierwszego tematu wykonanego w ramach projektu Fabryczna nad fabrykami. Zrealizowany przez nas materiał ukazuje powstałe pod koniec XIX wieku Zakłady Izraela Poznańskiego, późniejsze Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego „Poltex”.

Na północ od ulicy Ogrodowej, pod koniec XIX wieku powstały Zakłady Izraela Poznańskiego. Cały kompleks składał się z tkalni, przędzalni, bielnika i apretury, farbiarni, drukarni, tkanin i wykończalni, oddziału naprawy i budowy maszyn, ślusarni, odlewni i parowozowni, gazowni, remizy strażackiej, magazynów, bocznicy kolejowej oraz pałacu fabrykanta, kantoru fabrycznego i budynków mieszkalnych dla robotników czyli tzw. „famuł”. Najbardziej okazałym obiektem kompleksu była pięciokondygnacyjna przędzalnia bawełny z czerwonej nieotynkowanej cegły.

W czasach PRL fabryka nosiła nazwę Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego „Poltex”. Z powodu utraty wschodnich rynków zbytu oraz przejęcia większości udziałów przez włoskie banki w latach 20. i 30. XX wieku fabryka była na granicy bankructwa, w roku 1991 przedsiębiorstwo zostało zlikwidowane.

W 2006 roku otwarto tutaj Centrum Handlowe Manufaktura a w 2008 r. ms2 – oddział Muzeum Sztuki w Łodzi. Rok później w okazałym budynku byłej przędzalni powstał czterogwiazdkowy hotel i centrum konferencyjne sieci Andel’s. W 2015 roku przędzalnia i brama fabryki zostały uznane pomnikami historii. Obecnie kompleks pofabryczny Poznańskiego cieszy się dużą popularnością wśród mieszkańców Łodzi, jest też jednym z najważniejszych miejsc odwiedzanych przez turystów. Znajdują się tu liczne punkty handlowe i gastronomiczne, kino, kręgielnia oraz Muzeum Fabryki. Odbywają się tu również imprezy miejskie. Bardzo miło jest patrzeć jak cały teren tętni życiem i jak ta wielka potęga ubiegłego wieku pięknie teraz służy nam wszystkim.

 

Realizacja zdjęć i filmu: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Muzyka w filmie: Mateusz Stryjek | Primo Ultimo

PODZIĘKOWANIA: Serdecznie dziękujemy C.H. Manufaktura za pomoc w realizacji materiału, za cierpliwość i za poświęcony nam czas. Podziękowania w szczególności kierujemy do Pani Justyny Kowalewskiej, która sprawnie kontrolowała naszą pracę oraz do pracowników ochrony obiektu za wsparcie podczas pracy.

Odkrywanie

Opowieści z Grand Hotelu | Teatr

29/12/2017

Rozpoczęliśmy intrygującą podróż po łódzkim Grand Hotelu, pełną niesamowitych miejsc i wciągających opowiadań. Wracamy do przeszłości, analizujemy ją w kontekście hotelowym. Poznajemy Łódź jakiej jeszcze nie znaliśmy. Zdajemy Wam relacje z tej podróży w postaci „Opowieści z Grand Hotelu”, przed Wami właśnie ich druga część.

Tak jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie, który był wprowadzeniem do naszej podróży, Grand Hotel Łódź to żywa historia naszego miasta oraz świadectwo jego rozwoju. Osoby zarządzające Grandem wprowadziły do życia Łodzian wiele nowości i zaspokajając najbardziej wymagające gusta wywarły ogromny wpływ na kulturę w mieście.

To właśnie w okolicy Grand Hotelu ulokowano największą liczbę kinematografów. To w Grand Hotelu założono stworzyszenie muzyczne Lutnia i Polskie Towarzystwo Teatralne. To tutaj, w Grand Bar-Cafe, koncertowały orkiestry symfoniczne i to tutaj, w 1911r. urządzono Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym.

Obiekt obejmował wtedy dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. Późniejszy dzierżawca Wacław Głowiński zmienił jego nazwę na Mirage i zabiegał o wyświetlanie tu najlepszych obrazów filmowych. Od połowy 1916r. kino przeszło pod zarządzanie dyrekcji Grand Hotelu i dokonano w nim kilka przeróbek, zmieniono również jego nazwę na Teatr „Grand Kino”.

Nad kinem natomiast, w 1919r. założono Białą Salę, w której siedzibę miało Towarzystwo Miłośników Muzyki. Przejął ją Bolesław Górczyński, dyrektor Teatru Miejskiego i przeznaczył ją na Teatr Kameralny. Salę poddano gruntownej przebudowie: wzniesiono scenę, zainstalowano nowoczesne oświetlenie, a salę ozdobiły freski wybitnych artystów. Teatr Kameralny miał widownię około 291 miejsc i nowoczesne urządzenia sceniczne.

Panujący później kryzys ekonomiczny niekorzystnie wpłynął na poziom repertuaru. Zamiast skupić się na poziomie artystycznym skupiono się na zyskach i wystawiano głównie komedie czy utwory sensacyjne. Scena była kilkakrotnie użytkowana przez Teatr Miejski a w 1933r. otworzono tu Nowy Teatr Kameralny, który  później przeniósł się na ul. Cegielnianą (obecnie Jaracza).

Wybuch II wojny światowej przerwał rozwój teatru, hotel został kwaterą wojsk niemieckich a w sali teatralnej przechowywano zapas kartofli (!). W 1942 r. w wyniku  sabotażowej akcji lewicy wybuchł pożar, który zniszczył m.in. salę Teatru Kameralnego. Dopiero po wojnie, gdy powstał Teatr Miniatur „Syrena” doczekano się remontu sceny i balkonu a sąsiadujące pokoje hotelowe przerobiono na aktorskie garderoby. Uzyskano aż 600 miejsc. Repertuar nawiązywał do najlepszych tradycji kabaretu literackiego i opierał się głównie na małych formach dramaturgicznych. Występy „Syreny” cieszyły się dużym powodzeniem u publiczności. W 1948 r. Teatr przeniósł się do Warszawy a jego miejsce zajął teatr satyryczny „Osa”.

Po rozwiązaniu „Osy” powstał tu jeszcze Teatr Mały, a później Teatr 7.15, który działał do 1982 roku. Przeniesiono go na ul. Piotrkowską 243, do budynku Lutni, gdzie funkcjonował do roku 1988. Pomieszczenia po nim zaadaptowano na salę konferencyjną.

W pierwszych latach powojennych swoje miejsce w Grand Hotelu znalazło także Studio Muzyczne, później tzw. „Teatr na pięterku”, prowadzone przez Łódzką Agencję Koncertową.

Pozostałością po wszystkich kinematograficznych i teatralnych aktywnościach Grand Hotelu jest sala, którą zobaczycie na poniższych zdjęciach. Jest ona wyłączona z użytkowania, udostępniana jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dostaliśmy zgodę na wykonanie tu zdjęć i bardzo się cieszymy, że możemy je Wam wszystkim pokazać. Bardzo jesteśmy wdzięczni dyrekcji hotelu za taką możliwość i bardzo dziękujemy!

Sala robi na żywo ogromne wrażenie. Ma bardzo strojny sufit i profesjonalne zaplecze, jest niezwykle elegancka. Oczywiście jej stan nie jest najlepszy natomiast pojawiła się nadzieja, że niedługo się to zmieni. Trzymamy więc kciuki za wszystkie przyszłe działania właścicieli bo zarówno sala, którą widzicie na zdjęciach jak i inne pomieszczenia wykorzystywane na potrzeby teatru, są po prostu rewelacyjne (!) i byłoby pięknie gdyby na nowo odżyły. Jesteśmy pewni, że będziecie trzymać kciuki razem z nami, tym bardziej gdy za chwilę poznacie wnętrza, które wywarły wielki wpływ na łódzką kulturę.

Teatr Grand Hotelu (3)Teatr Grand Hotelu (2)Teatr Grand Hotelu (9)Teatr Grand Hotelu (5)Teatr Grand Hotelu (8)Teatr Grand Hotelu (6)Teatr Grand Hotelu (1)

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Źródło do tekstu: Grand Hotel w Łodzi (1988) K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka

Odkrywanie

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)

 

Odkrywanie

Na dachu Solaris Park

28/05/2017

Od kilku lat interesujemy się architekturą miasta a z nią powiązana jest dziedzina nieruchomości. Postanowiliśmy więc jakiś czas temu wzbogacić naszą wiedzę i wniknąć do samego środka interesujących inwestycji. Z pomocą nam przyszła firma Societa Group, która zajmuje się luksusowymi nieruchomościami a w swojej ofercie ma m.in. apartamenty w Tobaco Park czy w Loftach u Scheiblera. Societa nie jest typową agencją nieruchomości, oferują bowiem nie tylko najlepszą jakość usług ale starają się również przekazać klientom trochę swojej filozofii życiowej. Lubią dobrą architekturę, mają świetne wyczucie stylu i starannie dobierają oferty. Do prezentacji lokali zawsze się przygotowywują, home staging nie jest im obcy a profesjonalne sesje zdjęciowe są według nich niezbędne. Takie podejście bardzo mi się podoba, takich agencji nieruchomości w Łodzi brakuje przez co szukanie mieszkania jest prawdziwą katorgą. Jeśli jesteście ciekawi ich działalności odsyłam Was do ich strony internetowej a ja przechodzę do meritum.

NIgdy nie mieliśmy okazji zajrzeć do budynku Solaris Park i dzięki Societa Group się to udało. Budynek znajduje się w ścisłym centrum Łodzi ale dzięki otoczeniu drzew w tutejszych mieszkaniach zdecydowanie można się wyciszyć. Nieruchomość składa się z dwóch budynków, połączonych przeszkloną klatką schodową, znajdują się tu 102 apartamenty a niektóre z nich mają dostęp do tarasów na dachu. Ja bardzo lubię wszelkie wykorzystywanie dachów, niestety większość inwestorów o nich zapomina tracąc tym samym bardzo cenną przestrzeń. Tymczasem na takim dachowym tarasie możemy nie tylko posiedzieć ze znajomymi ale też popracować. Kolejną wartością dodaną w tym przypadku są… widoki :) I tym razem chciałabym Wam pokazać jakie fajne widoki mają na wyciągnięcie ręki lokatorzy Solaris Park.

Więcej zdjęć pojawi się na facebooku.

Odkrywanie, Opowieści

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016
Kamienica Dom pod Atlasami 01

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Odkrywanie

Z magicznym szkiełkiem przez Łódź

06/03/2016
Łódź fotografia kreatywna 03

Jeśli otaczająca rzeczywistość się nudzi trzeba sobie stworzyć inną, własną. Kilka ostatnich lat intensywnie poznawaliśmy Łódź i spełniliśmy swoje największe eksploracyjne marzenia dlatego próbujemy teraz czegoś, co pozwala nam odkryć Łódź od innej strony. Wędrujemy po mieście ze szkiełkiem, które niekoniecznie pokazuje rzeczywistość taką jaką jest ale taką jaką my sami sobie tworzymy :)

Magiczne szkiełko ma wielki potencjał i w zależności od ustawienia daje wiele możliwości ekspresji. Efekty eksperymentów są bardzo różne – czasem są to ładne rozmyte obrazy dobrze nam znanych scenerii a czasem mozaiki złożone jedynie z fragmentów obiektów. W każdym przypadku rezultaty kombinacji są ciekawe i co najważniejsze zaskakujące, fajnie tak raz na jakiś czas zrobić coś fotograficznie innego. Poniżej zobaczcie przykłady zastosowań szkiełka i kilka zdjęć, na niektórych można nawet Łodzi nie poznać ;)

A tajemnicze tytułowe szkiełko to nie jakiś super wypasiony drogocenny obiektyw czy filtr fotograficzny a zabawka nabyta drogą kupna w sklepie Pan tu nie stał :)

Ze szkiełkiem przez Łódź 01 Ze szkiełkiem przez Łódź 02 Ze szkiełkiem przez Łódź 03Ze szkiełkiem przez Łódź 04 Ze szkiełkiem przez Łódź 05 Ze szkiełkiem przez Łódź 06 Ze szkiełkiem przez Łódź 07

– fot. Marta Ostrowska –

Odkrywanie

Na szczycie Łodzi

27/11/2015
Red Tower Łódź 01

Kilka ostatnich dni bardzo się nam dłużyło, perspektywa fotografowania miasta z najwyższego budynku była niezwykle interesująca. Niecierpliwie wyczekaliśmy na lepsze niebo i weszliśmy na dach. Red Tower był od dawna naszym marzeniem, gdy się ono spełniło i znaleźliśmy się na małej kładce pomiędzy setką rusztowań okazało się, że widoki na miasto przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Było widać wszystko. I wszystko wyglądało inaczej. To stąd struktura miasta wygląda jak maleńka makieta. I to stąd można było zobaczyć dach tego olbrzymiego Manhattanu, wobec którego my z poziomu ulicy jesteśmy mikroskopijni. Co więcej, to stąd można zobaczyć jak pięknie zmieniła się Łódź w ciągu kilku ostatnich lat.

My jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie a dla Was mamy trochę zdjęć. Wszystkich tutaj opublikować nie możemy ale na naszym facebooku będzie ich dużo więcej. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przyczynili się do tej niezwykłej okoliczności :)

Na szczycie Łodzi 01 Na szczycie Łodzi 02 Na szczycie Łodzi 03 Na szczycie Łodzi 04Na szczycie Łodzi 05Na szczycie Łodzi 06Na szczycie Łodzi 07Na szczycie Łodzi 08

– fot. Marta Ostrowska –
Dzieje się, Odkrywanie

Instalacja STUDIO URMA

14/09/2015

Fundację Urban Forms doskonale znamy dzięki temu, że wzbogaca nasze miasto o  wielkoformatową sztukę i koloryzuje jego zakątki. W ubiegły weekend mogliśmy zobaczyć efekty zupełnie nowej inicjatywy Urban Forms a mianowicie wystawę – instalację, autorstwa STUDIO URMA. Tematyką była ona bliska działalności Fundacji, dotyczyła bowiem sztuki ulicznej i sposobu myślenia o przestrzeni.

URMA to w skrócie Urban Art and Morphogenetic Architecture i jest interdyscyplinarną instytucją, w skład której wchodzą artyści, architekci i muzycy. W swoich artystycznych działaniach URMA wchodzi w relacje i dialog pomiędzy artystą, jego dziełem, odbiorcą i przestrzenią. Zwraca nam uwagę, że artysta aby stworzyć coś specyficznego i wynikającego z danej przestrzeni powinien zebrać informacje o kontekstach i miejscu, w którym tworzy, co w konsekwencji pozwoli nawiązać prawdziwy dialog między artystą i jego dziełem a przestrzenią publiczną. Szefem zespołu URMA i najmocniejszym jego punktem jest założyciel Christos Voutichtis – na co dzień mieszka w Niemczech, jest architektem ale interesuje go również projektowanie produktowe, graficzne oraz nowe technologie elektroniczne. Wszystkie swoje pasje wykorzystuje właśnie w miejskiej przestrzeni prezentując interakcje jakie zachodzą pomiędzy architekturą, sztuką, dizajnem i nauką. Jego celem jest kreacja czegoś, w czym każdy może wziąć udział i gdzie każdy może odkryć różne sposoby komunikacji i odbioru.

W wielkiej, pustej i chłodnej hali pofabrycznej Wi-My o niezwykle klimatycznej surowości ulokowano instalację – bardziej wolimy używać tu tego słowa niż słowa „wystawa”, bardziej odzwierciedla ono jej charakter. Co prawda prezentowała zawieszone w powietrzu grafiki ale zawieszono je w sposób taki aby odbiorca mógł między nimi swobodnie się przechadzać. Poza tym w instalacji wzięły udział również trójwymiarowe, bardziej namacalne elementy oraz animacja wyświetlana na ekranie w towarzystwie oprawy dźwiękowej. Nie mogliśmy przegapić szansy wzięcia udziału w inicjatywie Urban Forms, tym bardziej, że artysta zaproszony do współpracy działał już w kilku największych miastach Europy. Zdecydowanie warto było instalację nie tylko zobaczyć ale i ją uwiecznić, zdjęcia zobaczycie poniżej a my zapraszamy do zapoznania się z resztą projektów Christosa w jego portfolio.

Studio Urma 01 Studio Urma 02Studio Urma 03 Studio Urma 04 Studio Urma 05Studio Urma 06 Studio Urma 07

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Odkrywanie, Opowieści

Symbolika pod farbą

02/09/2015
Symbolika pod farbą Łódź klatka schodowa 01

Gdy odwiedzamy wnętrza znane nam z opowieści czy Internetu wiemy czego się spodziewać, natomiast w tym przypadku było zupełnie inaczej. Z zewnątrz choć wyremontowany przez Mia100 Kamienic i z kilkoma zdobieniami budynek wygląda całkiem zwyczajnie. Zajmowany w ciągu ostatnich lat przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie był opisywany, wspominany ani fotografowany. Co najgorsze, bardzo niedoceniany a cenne elementy jakie posiada zamiast wychwalać zamalowywuje się kolejnymi warstwami farb olejnych.

Klatka schodowa z pięknymi oryginalnymi balustradami, dość nietypowa bo z półkolumnami to tylko początek bo w pomieszczeniach zastajemy kolejne ciekawe elementy: takie jak kominek, zdobiony piec kaflowy, sztukaterie na sufitach,  witraże w korytarzu, tajemnicze przeszklenia między pomieszczeniami czy szafy wnękowe.  Najciekawszym co zastaliśmy są bez wątpienia drzwi – każde pomieszczenie posiada inne, od zewnątrz z bogatą stolarką, od wewnątrz z innym zdobieniem. Bez problemu można rozpoznać drzwi od głównego pomieszczenia bo wyglądają tak, jak żadne inne w Łodzi – całe w złotych dekoracjach  i to nie tylko z motywem roślin ale co ciekawe też i zwierząt a co najciekawsze (bo rzadko spotykane), ryb! Dekoracje na pewno nie pojawiły się tu bez powodu, właściciele domów dekorowali przecież swoje wnętrza tak aby nawiązywać nimi do bóstwa, chronić przed złą energią czy sprzyjać fortunie i miłości. Nie wiemy czemu akurat taki motyw się tu pojawił ale zdecydowanie najwięcej symboliki ryby odnajdziemy w sztuce sakralnej. To właśnie ryba była znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan i najczęściej używanym, zaszyfrowanym symbolem Chrystusa – ze względu na jego relację z wodą, czyli chrzest, i odnowienie duchowe.

W kulturze żydowskiej wizerunków ryb znajdziemy jeszcze więcej – na świątecznych talerzach,  na nagrobkach, na naczyniach do rytualnego obmywania rąk oraz w dekoracji synagog a pod postacią ryby w żydowskiej sztuce przedstawiano mitycznego potwora Lewiatana.  Woda natomiast, którą też widzimy na drzwiach symbolizuje w tradycji żydowskiej Torę, tak więc ryby w tym wypadku oznaczają ludzi sprawiedliwych, którzy czerpiąc z jej „źródeł zbawienia” zapewniają sobie życie wieczne oraz uosabiają dusze, które po śmierci przebywają w raju, nieśmiertelność i życie przyszłe.

Według tradycji astrologicznej natomiast Ryby to dwunasty i ostatni znak zodiaku przed równonocą wiosenną a woda jest w tym znaku początkiem i końcem życia, oraz przygotowaniem nowych narodzin. W heraldyce złota ryba oznacza sprawiedliwość.

Na drzwiach pojawiają się również ptaki – symbolizujące w kulturze żydowskiej  wiarę w szybkie dotarcie modlitw do nieba „Jak ptaki latające, tak Pan Zastępów osłoni Jeruzalem, osłoni i ocali, oszczędzi i wyzwoli”. Są tu też tajemnicze sploty, które przypominają zamknięte węzły celtyckie, oznaczające linię życia i nieskończoność. Czy te drzwi miały zatem oznaczać zbliżenie się do Boga i życie wieczne czy odrodzenie? Czy może coś zupełnie innego? Jak Wam się wydaje?

Gorąco zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wnętrz, które robiliśmy z niemałą złością widząc barbarzyńskie traktowanie zdobień olejną farbą… na szczęście jest jeszcze co oglądać, obecnie obiekt zmienia użytkowników, może oni przywrócą mu taki stan jak za czasów jego świetności?

Symbolika pod farbą 01 Symbolika pod farbą 02 Symbolika pod farbą 03 Symbolika pod farbą 04Symbolika pod farbą 05 Symbolika pod farbą 06 Symbolika pod farbą 07Symbolika pod farbą 08Symbolika pod farbą 09Symbolika pod farbą 10Symbolika pod farbą 11

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Odkrywanie

Kostiumowy raj

18/06/2015
Łódzkie Centrum Filmowe 01

Pewnie dobrze znane są Wam takie tytuły filmów jak „Ziemia obiecana”, „1920.Bitwa Warszawska”, „Czas honoru”, „Miasto 44″, „Wałęsa”, „Hiszpanka” czy „Ida”. To tylko niektóre z filmów, w których bohaterowie mają na sobie stroje z naszego Łódzkiego Centrum Filmowego, które według nas zasługuje na Waszą uwagę.

Nasze miasto ma na swoim koncie wiele filmowych sukcesów, może się również poszczycić największą w Polsce wypożyczalnią kostiumów filmowych. W zbiorach ŁCF znajduje się ponad 150 000 kostiumów cywilnych i mundurów oraz niemal 50 000 rekwizytów, to tutaj znajduje się także największy magazyn broni palnej w Polsce. Ponieważ interesują nas zarówno kostiumy jak i film, nie mogliśmy się nie wybrać do magazynu aby te zbiory zobaczyć, oczywiście poniżej prezentujemy Wam zdjęcia. Stroje wykonane z niezwykłą starannością, przedmioty nie z tej epoki, a wszystko w olbrzymich ilościach – to robi wrażenie! Co ciekawe, z biegiem lat zmienia się również sposób wykorzystania tychże zbiorów. Rekwizyty i kostiumy wypożyczane są nie tylko do produkcji filmów i reklam ale również dla klientów indywidualnych, agencji eventowych czy na potrzeby stylizowanych sesji fotograficznych.

Centrum Filmowe 01 Centrum Filmowe 02 Centrum Filmowe 03Centrum Filmowe 04Centrum Filmowe 05Centrum Filmowe 06Cntrum Filmowe 07Centrum Filmowe 08

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

 

Odkrywanie

Duch Monopolis

30/05/2015

M_onopolis to nowa nazwa dawnych Zakładów Monopolu Wódczanego, później „Polmosu”, trzeciego co do wielkości kompleksu fabrycznego w Łodzi.  Przed autorem nowej nazwy postawiono bardzo trudne zadanie bowiem miała ona zarówno podkreślać charakter techniczny – kojarzący się z uprzemysłowieniem Łodzi w latach jej świetności – jak i artystyczny – kojarzący się z kreatywną stroną Łodzi. Efekt końcowy zawdzięczamy Januszowi Kaniewskiemu. Pierwsza część nazwy odnosi się oczywiście do łódzkiej siedziby Polmosu czyli monopolu, do niej dodano słowo „polis”, które oznacza formę państwa w starożytnej Grecji i tym sposobem można interpretować to miejsce trochę jako „miasto w mieście” .  O_drodzenie Monopolis następuje właśnie od momentu gdy dostało nową nazwę, nowy logotyp i gdy właściciel wytyczył cele co do nowego przeznaczenia kompleksu. Za symbol odrodzenia można uważać instalację świetlną Janusza Kaniewskiego, wiszącą na elewacji budynku, która rozświetlała się stopniowo, po jednej literze. Dopiero gdy rozbłysła każda z nich ukazała się pełna nowa nazwa kompleksu.

01 M 02 M2 03 M 04 O 05 O

N_owe życie, które dostaje to miejsce wraz z nowym właścicielem jakim jest firma Virako, ma być związane z kulturą i rozrywką. Klimatyczny teren z małymi uliczkami i zakamarkami, ceglane budynki, w których znajdują się wielkie hale mają wielki potencjał. O_dtworzenie historii przyświeca Virako w tworzeniu tego miejsca. „Myśląc o przyszłości, dbamy o przeszłość” – mówią, dlatego szukają informacji na temat Polmosu nawet w Sankt Peterbsurgu! Jeśli więc posiadasz jakiekolwiek pamiątki, wspomnienia dotyczące tego miejsca podziel się nimi. Niedługo wszyscy będą mieli okazję te pamiątki zobaczyć.

08 N09 N10 N11 O12 O

P_asja to coś, bez czego firma deweloperska Virako a pewno nie odnosiłaby takich sukcesów. Kierując się hasłem „tworzymy z pasją”  inwestuje w budowę powierzchni biurowych i wynajmuje je. Te działania nie pozostają nie doceniane, w ubiegłym roku dostała prestiżową nagrodę Eurobuild Awards za najlepszy biurowiec w Polsce – Forum 76.

O_dnowa budynków trwa. W pierwszej kolejności naprawiono dachy, których zły stan zagrażał strukturze budynków. Wraz ze stopniowym odnawianiem zrealizowano tu już kilka ciekawych wydarzeń takich jak wystawy w ramach Fotofestiwalu czy pokazy łódzkiego tygodnia mody, projekcje, koncerty.  Monopolis było też scenografią niektórych zdjęć do filmów Obywatel i Miasto 44. Podczas tych wydarzeń miejsce to zdecydowanie sprawdziło się. Kompleks ten nie bez powodu porównuje się do niemieckiego Kulturbrauerei, który przywrócił świetność opuszczonym budynkom dawnego browaru i dzielnicę biedoty zamienił w jedną z najmodniejszych w Berlinie, lub do Maison Folie we Francji, gdzie dawną fabrykę tekstyliów przekształcono w miejsce spotkań i pracy wybitnych artystów z całego świata.  Nie możemy doczekać się aż to miejsce znów zacznie tętnić życiem.

13 P 19 O

20 O

Kompleks Monopolis rozsławiła charytatywna działalność firmy Virako. L_uksusowy kalendarz Virako to nie tylko rodzaj prestiżowego gadżetu, to przede wszystkim wspólna działalność osób zaangażowanych w pomoc na rzecz innych.  I_dea akcji „Szczęśliwe Podwórka” pojawiła się w momencie gdy Prezes Virako zetknął się ze świetlicą dla dzieci przy ul. Pomorskiej. Postanowił wtedy to, co osiągnął swoją pracą wykorzystać tak, aby pomóc dzieciom ich zainteresowania i pasje. I tak powstał artystyczny kalendarz stworzony przez młodych łódzkich fotografików z oryginalnymi zdjęciami biur. Cały dochód z jego sprzedaży przeznaczono na wspomnianą świetlicę z ul. Pomorskiej ale idea kalendarza nie zakończyła się a wręcz przeciwnie. Wydano kolejne kalendarze we współpracy ze znakomitymi fotografikami m.ni. Chrisem Niedenthalem i Jodi Bieber. Co roku wspierane są finansowo potrzeby różnych świetlic.

S_pirit to słowo, które związane jest z najgłośniejszym kalendarzem Virako. Autorem zdjeć do niego był Ryszard Horowitz – jeden z czołowych artystów fotografików XX wieku i prekursorów wykorzystywania komputerów w fotografii.  W niepowtarzalnej scenerii fabrycznej  dawnego polmosu powstało 13 niezwykłych fotografii. Ryszard Horowitz zamienił świat zrujnowanych wnętrz w pełne magii i tajemniczości obrazy. Duchy, zjawy, piękne kobiety… Powstał surrealistyczny świat widziany jego oczami. Tytuł kalendarza to „Łódź Spirit” ponieważ  w języku angielskim słowo „spirit” ma podwójne znaczenie: alkohol i duchy, autor zastosował tu grę słów,  resztę pozostawił, jak mówi, fantazji.

21 L 22 L 23 I 25 S

Wnętrza dawnego Polmosu zrobiły wrażenie nie tylko na Ryszardzie Horowitzu, na nas też. Dobrze zachowane wnętrza, ich różnorodność, ogrom fabrycznych hal i jeden z niewielu łódzkich kominów budują specyficzną atmosferę, sprawiając, że nie chce się stamtąd wyjść.  Trzymamy kciuki za Monopolis i za to aby w przyszłości każdy z Was mógł poczuć tę atmosferę, „ducha” Monopolis.

26 Monopolis

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Żródła:

http://www.designalive.pl/

http://lodz.gazeta.pl

Odkrywanie

Twierdza z maszynerią

08/04/2015
Fabryka Jarocińskiego 01

Jako pierwsza na tym terenie stanęła tkalnia bawełny Karola Rejmana, która to później przechodziła w ręce kolejnych właścicieli: Józefa Stegmana, Leona Wernera, Edwarda Herbsta. Dopiero gdy od tego ostatniego Zygmunt Jarociński kupił działkę, fabrykę, willę i ogród, teren ten stał się potężnym kompleksem fabrycznym.

Jarociński był człowiekiem nadzwyczaj pracowitym. Przyjechał do Łodzi z Kielc z zamiarem zaistnienia w łódzkim przemyśle włókienniczym. Swoją pracą zyskał silną pozycję, którą jeszcze dodatkowo umocniły bardzo korzystne małżeństwa jego dzieci. Rozpoczynał z majątkiem zaledwie 1500 rubli, a po upływie 50 lat rodzina Jarocińskich była trzecią rodziną pod względem zamożności wśród łódzkich przemysłowców pochodzenia żydowskiego.

Jarociński odegrał rolę istotną nie tylko dla przemysłu ale i dla miasta. Prowadził działalność pozaprzemysłową, zasiadał w radzie nadzorczej Towarzystwa Kredytowego i działał filantropijnie, m.in. otworzył słynną żydowską szkołę rzemieślniczą „Talmud Tora” przy ul. Pomorskiej 46.

Choć cały teren ma kilka ciekawych obiektów jak np. willę, portiernię czy oficynę mieszkalno-magazynową, zdecydowanie najwięcej zainteresowania budzi magazyn i tkalnia szedowa. Magazyn przędzy od razu rzuca się w oczy, jest potężny, klatkę schodową ma zakończoną wieżą i przypomina warownię średniowieczną. Obok znajduje się dwukrotnie rozbudowywana tkalnia szedowa, która ma dziś największą oryginalną halę szedową w Łodzi. Obiekty te skrywają w swoich wnętrzach prawdziwe skarby, które przyciągają pasjonatów opuszczonych miejsc z całej Europy. Ponieważ po śmierci Jarocińskiego mieściły się tu różne firmy dziewiarskie, w budynkach znajduje się mnóstwo maszyn i przedmiotów stosowanych w produkcji. Ogrom wyposażenia robi naprawdę duże wrażenie dlatego zdecydowanie ta „twierdza” ma czego chronić, z resztą zobaczcie sami na poniższych zdjęciach. Po więcej zdjęć zaglądajcie oczywiście na nasz facebook :)

Twierdza 01 Twierdza 02 Twierdza 03 Twierdza 04Twierdza 05Twierdza 06Twierdza 07Twierdza 08Twierdza 09Twierdza 10Twierdza 11Twierdza 12Twierdza 13– fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Źródła do tekstu:

http://www.sztetl.org.pl/

http://www.tonz.org.pl/

http://www.dzienniklodzki.pl/

Odkrywanie

Łódzka Szuflandia

18/03/2015
Szuflandia Willa Edwarda Hentschla 02

Przy Wólczańskiej stoi sobie willa. Jest to dawna rezydencja przemysłowca Edwarda Hentschela – właściciela pobliskiej parowej tkalni. Dominuje w niej styl neobarokowy, z elementami secesji. To prawdziwa gwiazda filmowa, to ją Juliusz Machulski obsadził w „Kingsajzie”, zagrała tam Instytut Badań Czwartorzędu oraz słynną Szuflandię.

W filmie, o którym mowa ukazane są dwa światy: Szuflandia – biedny wschód, w którym wszystkiego brakuje i Kingsajz – zachód pełen bogactw, który steruje wschodem jak marionetką. Machulski sparodiował system peerelowski i rzeczywistość, w której do wielu rzeczy nie było dostępu. W jednej z piosenek wykorzystanych w filmie Anna Jurksztowicz śpiewa „Gonić Zachód! Mówią mi. Gonić Zachód! Choćby i z pogardą” bo przecież to, co posiadał zachód było dla nas luksusem, który każdy w kraju chciałby posiadać.

Stoi sobie przy Wólczańskiej ta willa. Niestety wcale już nie wygląda jak gwiazda filmowa. Na skutek pożaru i wieloletnich zaniedbań nie posiada już południowego skrzydła z piękną bramą. Okna zabite są płytami. Wnętrza są w gorszym stanie niż myśleliśmy – obdrapana farba, spadający tynk, zawalone podłogi. Toczyła się tu akcja filmu, którego symbolika naszym zdaniem trochę przewija się w Łodzi. Tej willi bardzo daleko do Kingsajzu a bardzo blisko do Szuflandii… Dlaczego? Niech każdy spróbuje sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Anna Jurksztowicz – „Video dotyk”

Szuflandia 01 Szuflandia 02 Szuflandia 03 Szuflandia 04Szuflandia 05Szuflandia 06Szuflandia 07

 – fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –