Home, Rozważania

Niezmienna bylejakość zmian

21/10/2019

Parę lat temu bardzo cieszyliśmy się na wiadomość, że miasto sprzedało działkę pod planowany hotel Puro i jednocześnie zobowiązało nabywcę terenu by w ramach inwestycji przed budynkiem stworzył plac. Wszyscy dobrze wiemy jak fatalnie latami wyglądał ten narożnik i wszyscy bardzo liczyliśmy tutaj na jakiś postęp. Poza tym tuż obok Pałacu Poznańskich i Muzeum Historii Miasta Łodzi od dawna widać było potrzebę stworzenia miejsca, w którym będzie można na chwilę przysiąść, popatrzeć na elewację zabytku, powspominać zwiedzanie wnętrz lub obgadać wystawę. Kolejne potrzeby przyszły wraz z wybudowaniem biurowca Ogrodowa Office, który wygenerował tu większy ruch a przecież nawet mały placyk fajnie pomaga ten ruch na chwilę „przejmować” – przydaje się pracownikom biur by na chwilę wyjść w trakcie przerwy czy gościom biurowca, którzy zwyczajnie chcą poczekać na tramwaj. Bardzo się cieszyliśmy, że doceniono wartość takiej miejskiej „przystani”, myśleliśmy, że to jest dobry znak i zaczyna się przemycać rozwiązania, które dają nam nową jakość przestrzeni. Było to wszystko oczywiście dość tajemnicze ale rokowało naprawdę dobrą współpracę na linii miasto – inwestor prywatny i liczyliśmy, że może w tym miejscu powstać naprawdę ciekawa przestrzeń. Cieszyliśmy się. Do czasu kiedy plac okazał się jedynie nową nawierzchnią, nie zapraszającą do siadania i miłego spędzania czasu. Wyglądał zupełnie jak… do niczego, i jedyne co mu wróżyliśmy to szybkie zaatakowanie go przez samochody.

Czas mijał, w upalne dni plac świecił pustkami. Nic w tym dziwnego ponieważ ze względu na brak wysokich drzew, mogących dawać jakikolwiek cień, siedzenie tutaj groziło poparzeniem lub udarem słonecznym. Robiło się coraz chłodniej, plac nadal nie cieszył się jakimś wielkim powodzeniem ale powoli widać było więcej osób siedzących na ławkach. Niestety, taki stan rzeczy oczywiście nie mógł trwać długo ponieważ zaczęto tolerować tu parkowanie samochodów… Otóż nieszczęśliwie w Polsce panuje taki paskudny zwyczaj, że gdy tylko istnieje jakaś pusta przestrzeń, np. pusta przestrzeń placu stworzona dla pieszych, to ta pusta przestrzeń nie zostaje długo do dyspozycji pieszych tylko jest zabierana pieszym. Plac przed hotelem Puro ma sporą ilość pustej przestrzeni dlatego, że pełni częściowo rolę miejsca dojazdu na parking podziemny oraz, w razie konieczności, drogi przeciwpożarowej dla samego hotelu. Niemniej jednak można było tę przestrzeń rozplanować dużo lepiej, tak, aby pustka „nie prosiła się” w przyszłości o jej odebranie. Nie minęło pół roku kiedy plac o funkcji rekreacyjnej zamienił się w parking z możliwością siadania na ławce. Czy to brak konsekwencji i samowolna zmiana decyzji czy też może od początku taki był plan a łodzian oszukano?

Kolejny bylejaki plac dla łodzian
Samochody zaparkowane są jak chcą i gdzie chcą

Na etapie projektowania popełniono tu chyba wszystkie możliwe błędy. Wykonano pustą i nieatrakcyjną płytę oraz ustawiono kilka ławek. Posadzono śladową ilość traw ozdobnych i trzy maleńkie drzewka. Umieszczono słupki w sposób nieuchraniający pieszych przed wjazdem samochodów. Zamiast przyjemnej „przystani”, przy której z przyjemnością spotkamy się ze znajomymi tuż przed pójściem na wystawę czy do klubu nabyliśmy kolejne dysfunkcyjne miejsce, w którym:

 – Ludzie spacerują i jeżdżą samochody, co jest niebezpieczne;  

 – Ludzie jeżdżą samochodami i spacerują tu ludzie, co jest niebezpieczne;

 – Spędzanie czasu jest nieprzyjemne ponieważ jeżdżące tu samochody wywołują w pieszych niepokój. W efekcie zamiast musieć obawiać się o swój komfort i swoje bezpieczeństwo piesi wolą nie spacerować po placu oraz nie przechodzić przez środek placu;

 – Siedzenie na ławce obok zaparkowanych samochodów nie jest przyjemne ponieważ piesi korzystają z miejskich „przystani” po to, by odpocząć od samochodów a nie z nimi obcować. Dlatego plac, w którym mamy bliski kontakt z jadącymi lub stojącymi samochodami jest placem nie spełniającym swojej funkcji rekreacyjnej;

 – Płyta placu jest coraz bardziej zniszczona, ponieważ jeżdżą po niej samochody. Już po kilku miesiącach od zakończenia inwestycji płyta nadaje się do wyczyszczenia;

– Słupki ulokowano niezwykle gęsto, jednocześnie w taki sposób, że zabezpieczają plac przed samochodami jedynie z dwóch stron a gdyby były ulokowane w szerszych odstępach wystarczyłoby ich na zabezpieczenie placu z każdej strony.

W takim razie po co stworzony został plac z ławkami skoro nie jest fajnie na tych ławkach siedzieć? A jeśli plac miał służyć do parkowania to po co znalazły się tu ławki a nawierzchnią są płyty granitowe? To dla kogo w ogóle powstał plac przed Puro? Kiedy płyta zostanie wyczyszczona z plam? Te pytania pozostaną bez odpowiedzi ale ewidentnie coś się tu nie udało, do takiej sytuacji nie powinno już w obecnych czasach dochodzić. Natomiast skoro już do niej doszło to w fajnym, normalnym świecie ktoś powinien na straży takich spraw stać. Skoro plac został sprzedany pod jakimiś warunkami instytucje miejskie powinny kontrolować sytuację i odpowiednio zareagować. Niestety mijają kolejne tygodnie dzikich zachowań, dalej pozwala się na zawłaszczanie przestrzeni pieszym, konfrontując ze sobą wszystkich użytkowników przestrzeni aby ich ze sobą skonfliktować, i aby wzajemnie stanowili dla siebie zagrożenie. Kiedy ktoś zareaguje? Za rok? Dwa? Nigdy? Może to od początku był taki niecny plan by władować w jedno miejsce biegające dzieci razem z jeżdżącymi po placu autami? W takim razie skoro tak totalnie mamy gdzieś porządek, komfort i bezpieczeństwo to po co w ogóle umieszczono tu słupki? Już można je było sobie darować, szybciej byśmy się wszyscy wykończyli.

Mieliśmy mieć do dyspozycji przyjemny plac, wyszło jak zwykle. I kolejny raz mamy wrażenie, że łodzianie są pozostawieni samym sobie. Ławka jest, możesz sobie usiąść, a że jest nieprzyjemnie to trudno. Słupków brak więc możesz wjechać a że dziecko wybiegnie ci nagle przed maskę samochodu to trudno. Podarowano nam kolejną przestrzeń generującą dodatkowe konflikty. Co zrobili łodzianie źle, że podarowano im za karę taki plac?

Plac czy jednak parking?

Jako wisienkę na torcie tej całej komedii dodamy, że hotel Puro ustawił tu tabliczkę z zakazem parkowania, który dotyczy chyba tylko niektórych skoro jednak jakieś samochody za tabliczką parkują. Czyli podsumowując: mamy przestrzeń dla wszystkich (co oznacza w praktyce przestrzeń dla nikogo), mieszającą ze sobą różnych użytkowników przestrzeni, narażającą ich na niebezpieczeństwo; mamy też prywatny hotel rozporządzający przestrzenią o wymogach określonych przez miasto, oraz brak kontroli miasta nad swoją własną działką.

Zakaz parkowania na placu, na którym parkują samochody

Powstała nam więc kolejna przestrzeń, która sama nie wie czym ma być. Trochę placem dla mieszkańców, trochę parkingiem na granicie a trochę drogą pożarową i dojazdem do hotelu. Dodatkowym absurdem jest to, że choć inwestor czyli hotel Puro zobowiązany był do zagospodarowania terenu przed hotelem to teren ten nadal należy do miasta, tak więc niewiadomo kto faktycznie poczuwa się do niego jako właściciel. Z jednej strony hotel umieszcza tabliczki zakazujące parkowania osobom nie będacym jego gośćmi a z drugiej strony Straż Miejska nie postrzega tego terenu jako miejski i nie panuje nad tą sytuacją. To wszystko sprawia, że zamiast fajnego miejsca mamy kolejne „byleco” i „byle by było”, kolejny „niby plac”. Niestety, konsekwencje za bałagan „wyżej” ponoszą ci „najniżsi” czyli mieszkańcy, którzy muszą albo korzystać z niedopasowanej do nich przestrzeni albo zrezygnować z korzystania z niej. Przykro to stwierdzać ale to wygląda tak, jakby wcale nie chciano nam pomóc w codziennym funkcjonowaniu, a wręcz odwrotnie – jakby chciano nam szkodzić, i nikt „tam wyżej” nie pomyśli, że dla nas taka przestrzeń to nie jest jedynie nieudana inwestycja tylko odebranie nam pewnej szansy na fajne miejsce, na progres miejsca. Taka nieudana inwestycja to swego rodzaju ułomność fragmentu miasta, z którą mieszkańcy muszą się na co dzień zmagać. Mamy przestrzeń wyremontowaną, nową, ale zupełnie bez lepszej jakości. I pomyśleć, że taką bylejakość serwuje się w okolicy najważniejszej, tuż przy najważniejszych zabytkach Łodzi – Pałacu Poznańskich oraz dawnym kompleksie fabrycznym Izraela Poznańskiego. Ot, kolejna zmiana, totalnie bez progresu, kolejna zmiana bez zmiany na lepsze, kto by się tym przejmował?

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk