Tag: zabytek

Miasto

20 ciekawostek o Grand Hotelu

14/03/2018
Hotel Grand Łódź

Grand Hotel Łódź był świadkiem wielu ciekawych wydarzeń a jego przeszłość symbolizuje wzloty i upadki miasta. Od początku funkcjonowania był samowystarczalnym obiektem i przodował w wielu dziedzinach – oferował szeroki zakres usług kulinarnych, kulturalnych i rozrywkowych oraz luksusowe warunki pobytu. Wprowadzał do życia Łodzi nowe trendy, dzięki którym społeczeństwo było „na czasie”. Zawsze wzbudzał nasz wielki szacunek swoją pozycją ale nie tylko. Swoim gościom Grand oferował zawsze to, czego oczekiwali – kiedy trzeba anonsował ich przyjazd a kiedy trzeba dyskretnie ukrywał ich pobyt. Jak każdy hotel o takiej randze posiada wiele tajemnic i jak przystało na hotel o takiej randze niewiele tajemnic wyjawił. Personel hotelu jest bardzo dyskretny, zwykł mawiać: „Co się zdarzyło w Grandzie, zostaje w Grandzie” dlatego nie możemy zdradzać żadnych pikantnych szczegółów z życia gości ale przygotowaliśmy kilka ciekawostek, o których być może nie mieliście okazji usłyszeć. Będą to zarówno krótkie wspomnienia jak i dłuższe informacje, o których można napisać dużo więcej. Zapraszamy do czytania!

.

1. Łódzkie centrum wszechświata

Grand Hotel od początku powstania cieszył się wielkim prestiżem i wybierany był na miejsce spotkań przez najbardziej wpływowe i zamożne osoby w mieście. Był siedzibą bardzo wielu ważnych instytucji, organizacji i elitarnych klubów, m.in. Komitetu Giełdowego, Związku Łódzkich Przemysłówców, Związku Przemysłu Bawełnianego, Ogólnopolskiego Zrzeszenia Prywatnego Przemysłu Włókienniczego, Łódzkiego Towarzystwa Cyklistów (później Klubu 1886 r.), oddziału Banku Angielsko – Polskiego i Banku Związku Spółek Zarobkowych a nawet PPR, PPS i PZPR… Można tak długo wymieniać i wymieniać!

2. Największa kawiarnia w mieście

W Grandzie mieściła się słynna Grand Cafe – największa i najwytworniejsza kawiarnia w Łodzi. Działała od 1913r., zajmowała pomieszczenia na parterze i pierwszym piętrze. Spotykali się w niej przedstawiciele miejscowego oraz napływowego świata przemysłu, handlu i spekulacji. Był to lokal urządzony z wielkim przemychem. Składał się aż z kilkunastu pomieszczeń: dużej sali zielonej, mniejszych sal mahoniowej i jesionowej, sali bilardowej, czytelni, bufetu cukierniczego i kawiarnianego, zmywalni, dużej kuchni, spiżarni, piwnicy, kotłowni, toalet i kantoru. Główne pomieszczenia miały zielone obicia empire. Lokal czynny był w godzinach od 6:00 do 20:00 a od godziny 18:00 odbywały się występy muzyczne z udziałem znakomitych artystów. Oferowane tu wyroby cukiernicze były bardzo popularne a kuchnia świadczyła usługi tzw. grillade czyli oferowała nabiał, kremy owocowe oraz piwo. W 1933r. jedno z pomieszczeń przerobiono na salę dansingową, która cieszyła się sporym powodzeniem u młodzieży.

Wnętrze Grand Cafe, zdjęcie archiwalne

3. Własna elektrownia, kotłownia i system wentylacyjny

Jeszcze zanim uruchomiono EC1 w jednym z pomieszczeń gospodarczych Grand Hotelu urządzono mini elektrownię o mocy 60KW. Zainstalowano tam dynamomaszynę – tzw. Prowizorium I – składającą się z lokomobili Lanz i prądnicy niskiego napięcia, która dostarczała prąd do budynków kablem, ułożonym wzdłuż ul. Krótkiej (obecnie Traugutta) i Piotrkowskiej. Gdy rozpoczęto budowę elektrowni od razu rozpoczęto też wytwarzanie energii przy pomocy zestawu z hotelu Grand, dodając kolejne połączenia kablowe.

Hotel Grand już na początku swojej działalności dysponował również własną kotłownią, zasilającą system ogrzewczy. Posiadał również system wentylacyjny oraz ozonizację.

Hotel Grand podwórko (1)

4. Dyskretne pokoje

Do działu restauracyjnego należało kilka specjalnych gabinetów – tzw. separatek – które przeznaczone były dla gości chcących zachować w tajemnicy swoją obecność. W pomieszczeniach tych odbywały się imprezy towarzyskie z udziałem kobiet należących do najstarszego zawodu świata. Goście mogli spędzać tu czas nie będąc zauważonymi przez innych oraz liczyć na dyskrecję.

5. Grand pierwszą galerią w mieście

Z powodu braku w Łodzi salonu wystawowego organizatorzy wystaw korzystali z sal Grand Hotelu aby zaprezentować dzieła. Dzięki temu wzrastał napływ gości w hotelu, organizowano specjalne spotkania i uroczyste bankiety. W 1894r. zorganizowano tu pierwszą dużą wystawę prac łódzkich artystów, obrazy wystawili wtedy m.in. Samuel Hirszenberg, Leopold Pilichowski oraz Henryk Glincenstein. W kwietniu 1895r. eksponowano tu „Szał uniesień” Władysława Podkowińskiego.

6. Pierwsze pokazy mody

Sala Malinowa w Grandzie była miejscem organizowania nie tylko balów sylwestrowych, karnawałowych i sportowych ale również kilkunastu rewii mody. Organizowano tu pokazy, w których uczestniczyły znane firmy krajowei zagraniczne. Imprezy połączone były z występami artystycznymi. Swoje kolekcje prezentowała tu co roku np. znana warszawska firma konfekcyjna Hersego. Grand był też pierwszym miejscem kiermaszy dywanów.

7. Szkoła tańca i szkoła baletowa

Od połowy lat 20. w Hotelu Grand odbywały się zajęcia szkoły tańca Witolda Lipińskiego. W latach 30. funkcjonowała tu niewielka szkoła baletowa prowadzona przez siostrę Leopolda Krukowskiego, znanego w kraju artysty kabaretowego.

8. Własne kino i teatr

W 1911r. urządzono w Grandzie Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym. Obiekt obejmował dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. W późniejszym czasie kinoteatr ulegał przebudowom oraz zmianom nazwy a jego losy były dość burzliwe – raz pełnił rolę sali balowej oferując rozrywkę najwyższym sferom, innym razem był składem kartofli. Skrót jego historii oraz nasze zdjęcia prezentujące jego obecny wygląd znajdziecie w naszym poprzednim wpisie, do którego odsyłamy tutaj.

Sala balowa Grand Hotelu
Sala balowa Grand Hotelu, zdjęcie archiwalne

9. Szemrane interesy

W latach 1919 – 1939 w Grandzie funkcjonowała „czarna giełda”. Na Piotrkowskiej dominowało specyficzne walutowo – paskarski zbiorowisko a luksusowy hotel przyciągał ludzi ze świata przestępczego, rekinów spekulacji, przemytu i szabru. Prasa łódzka pisała wtedy:

„W cukierni, restauracji, na ulicy, wszędzie rozbełgotany tłum chłystków – gołowąsów w getrach, sakach, borsalinach – rozpycha się, rozpiera i – handluje walutą, manufakturą, bawełną, i czym tylko można, a zwłaszcza czym nie można”.

Kawiarnia hotelowa miała w tym czasie opinię bazy dla czarnorynkowych transakcji, doszło w niej nawet do zatrzymania kilkunastu osób podejrzanych o przestępcze machinacje handlowe.

10. Własna cukiernia, piekarnia i wytwórnia wód gazowanych

Dział kulinarny Grand Hotelu przejmowali znakomici kuchmistrze. Jednym z nich był Eryk Szakowski, który uruchomił tu ciastkarnię a w jednym z pomieszczeń sklepowych od strony ulicy Krótkiej (obecnie Traugutta) otworzył punkt sprzedaży jej wyrobów, z czasem nazwany „Słodką Dziurką”. Cukiernię w późniejszym czasie rozbudowano a personel sprowadzano do niej specjalnie z zagranicy. Wyroby cukiernicze były produkcji własnej. Pod salą Złotą natomiast funkcjonowała wytwórnia wód gazowanych. Hotel dzięki takim udogodnieniom był niezależny i samowystarczalny a dzięki własnej produkcji podnosił swój prestiż.

11. Bomba w hotelu

Dnia 17 stycznia 1942r. lewicowy działacz socjalistyczny Henryk Domeradzki dokonał aktu sabotażu, którego celem było wysadzenie Grand Hotelu. Znając dokładne plany budynku przedostał się na strych i podłożył tam ładunek wybuchowy a na najwyższym piętrze spowodował spięcie elektryczne. Wybuchł wielki pożar, który gaszono całą noc a jego efektem były zniszczenia części dachu i niektórych pokoi na czwartym piętrze. Przystąpiono do odbudowy i, przy okazji, dobudowy, podczas której w miejsce dekoracyjnej mansardy wprowadzono gładki pas okien.

12. Show tragiczne w skutkach

W okresie międzywojennym w sali Malinowej koncertowały najlepsze zespoły muzyczne, m.in. zespoły Petersburskiego i Golda, kopozytorów Karasińskiego i Kataszka. Program był niezwyke bogaty, angażowano znanych śpiewaków, piosenkarzy a nawet akrobatów, komików i tancerzy. Jeden z występów artystycznych zakończył się tragicznym wydarzeniem – młoda artystka jeżdżąca na wrotkach poniosła śmierć w wyniku wypadku.

Hotel Grand Łódź ciekawostki (1)

13. Fremdehof General Litzmann zamiast Grand Hotel

11 kwietnia 1940r. zmieniono nazwę miasta na Litzmannstadt, wtedy także dokonano zmiany nazwy Grand Hotelu ponieważ uznano go za najbardziej reprezentacyjny obiekt miasta. Jego pełna nazwa brzmiała: Fremdehof General Litzmann.

14. Radiofonizacja budynku

W czasach okupacji hitlerowskiej przeprowadzono radiofonizację hotelu. Centralę nadawczo – odbiorczą wraz z radiem zainstalowano w restauracji. Zradiofonizowano kawiarnię, recepcję i niektóre pokoje. W radio emitowano specjalne meldunki z frontu, hymny oraz przemówienia a wszyscy pracownicy hotelu mieli obowiązek słuchać ich na stojąco.

15. Aresztowania pracowników hotelu

W czasach okupacji obiekt świadczył usługi wojskowym niemieckiem oraz przedstawicielom administracji, organizacji politycznych i społecznych. Każdorazowany pobyt wysokiego dygnitarza hitlerowskiego poprzedzało aresztowanie kilku polskich pracowników hotelu, których w charakterze zakładników przewożono do więzienia przy ulicy Sterlinga. Była to swoista forma gwarancji bezpieczeństwa.

16. Konspiracja i podsłuchy

Działalność konspiracyjna ludności polskiej na terenach włączonych do III Rzeszy była bardzo niebezpieczna, uciekano się więc do innych form walki. Pewna grupa młodych pracowników hotelu, mająca dostęp do pokoi hotelowych wyposażonych w radia organizowała nasłuch audycji w języku polskim a zdobyte w ich trakcie informacje przekazywała na zewnątrz, zaufanym osobom.

Hotel Grand klatka schodowa (2)

17. Portret Hitlera

Gdy pierwsi żołnierze i oficerowie Armii Czerwonej przekroczyli drzwi Grandu zespół pracowników przywitał ich chlebem i solą. Roczpoczęto wtedy nowy etap w historii miasta i nowy etap w dziejach hotelu, należało więc to wydarzenie szczególnie upamiętnić. Żołnierze dokonali symbolicznego zniszczenia wielkiego portetu Hitlera, który wisiał na ścianie sali Malinowej.

18. Hotel ogólnopolskim centrum wsześchwiata i schronieniem dla potrzebujących

W pierwszych dniach po wyzwoleniu Hotel Grand stanowił bazę dla grup operacyjnych przybywających do Łodzi, dla personelu wielu instytucji oraz urzędów, zanim otrzymały one swoje nowe stałe siedziby. Hotelowe pokoje często pełniły w tym czasie rolę biur i punktów kontaktowych. W pokojach na drugim piętrze urzędowali np. inspektorzy Biura Kontroli Krajowej Rady Narodowej. Grand zapewniał w tym czasie również noclegi i posiłki pozbawionym w wyniku wojny dobytku warszawianom, repatriantom i reemigrantom.

19. Prezentacja z nieszczęśliwym finałem

Podczas wizyty radzieckiego zespołu pieśni i tańca pod kierunkiem Aleksandra Aleksandrowa zorganizowano na cześć zespołu wystawne przyjęcie w sali Malinowej, ze specjalną atrakcją. Po zgaszeniu świateł cukiernicy wnieśli wspaniały, wielopiętrowy tort, podświetlony od wewnątrz (!), co zrobiło ogromne wrażenie na gościach. Słodka budowla emitowała różnego koloru świetlne refleksy. Niestety finał tej prezentacji nie zakończył się pomyślnie bowiem dzieło mistrza Józefa Burdajewicza upadło i uległo zniszczeniu.

20. Własny ogród

Do 1931r. do dyspozycji hotelu był piękny ogród Meyera, z którego korzystali zarówno goście hotelowi jak i osoby z zewnątrz. Zajmował powierzchnię 3615m2 (teren obecnego budynku YMCA), był wyposażony w drewnianą werandę, fontannę oraz pawilon muzyczny (scenę). W sezonie letnim w dni powszednie organizowano tu podwieczorki muzyczne a w niedziele i święta poranki muzyczne, z lekkim repertuarem, muzyką operetkową i baletową. Występowały tu również orkiestry symfoniczne oraz grupy teatralne, wystawiano tu romanse rosyjskie i cygańskie. Ogród oddzielała od ulicy Krótkiej (obecnie Traugutta) drewniana balustrada, a wzdłuż ulicy Hotelowej stały trzy altany. Od strony ulicy Krótkiej mieścił się również niewielki zajad dla powozów. Ogród cieszył suę ogromnym powodzeniem – znakomita lokalizacja i bogaty repertuar programów rozrywkowych przyciągały przechodniów.

Ogród Hotelu Grand, zdjęcie archiwalne
Ogród Grand Hotelu, bufet, zdjęcie archiwalne

Mamy przygotowanych jeszcze kilka ciekawostek, bądźcie czujni na naszym Facebooku!

*

Źródło do tekstu: „Grand Hotel w Łodzi 1888 – 1988” K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka oraz opowieści pracowników hotelu.

Zdjęcia archiwalne pochodzą ze zbiorów Muzeum Miasta Łodzi oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Zdjęcia współczesne: Marta Ostrowska | Fabryczna

Miasto

Czy EC-1 już otwarte?

15/01/2018

W 2013 roku EC-1 uzyskało w plebistycie publiczności tytuł Bryły Roku 2013. Otwarto tu supernowoczesne Planetarium, to tutaj całą Polskę zapraszamy na wystawę Leonardo da Vinci – Energia Umysłu, i co więcej, to tutaj tydzień temu otwarto długo wyczekiwane Centrum Nauki i Techniki. Wydawać by się mogło, że teren kompleksu będzie coraz bardziej tętnił życiem i stopniowo wpisywał się w ogólnodostępną przestrzeń miasta. Nic bardziej mylnego. Choć od zakończenia głównych prac budowlanych minęło już 5 lat, nadal pojawiają się pytania „Czy to EC-1 to już jest otwarte?”.

Czy EC-1 już otwarte (3)

Aż strach wejść.

Odnowa zabytkowych murów pierwszej łódzkiej elektrociepłowni była bardzo istotnym wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców. Wiele łodzian dumnie chwali się czymś, czego nie posiada żadne inne polskie miasto. Tylko co nam po odnowie budynków jeśli wokół nich zbyt wiele się nie zmienia? Co nam po tym, że budynki wyglądają świetnie jeśli przechodnie nie wiedzą czy można do nich podejść? Budowa została dawno zakończona a tymczasem od strony ulicy Tuwima i ulicy Sass-Zdort wciąż dumnie stoją płoty budowlane, które odgradzają przestrzeń EC-1 (przestrzeń publiczną) od reszty miasta. Od strony ulicy Targowej również wejście na teren wyląda niezbyt zachęcająco.
Czy EC1 już otwarte (5)

Czy EC-1 już otwarte (6)

Wejście wygląda na zastawione. Ale zastawione tak, że spokojnie da się wejść. Czy to znaczy, że mogę wejść czy nie mogę wejść?

Z racji tego, że mieszkamy niedaleko dość często spotykamy ludzi, którzy pytają czy na teren EC-1 „normalnie można wejść”, „czy ochrona kompleksu pozwala na wejście” lub „czy można zrobić sobie zdjęcie budynków”. Pytania te zadają mieszkańcy miasta, którzy po prostu słyszeli, że kompleks już działa ale widok terenu budzi w nich wątpliwości. Pytają też przyjezdni (którzy pojawiają się tu często ze względu na bliskość dworca Łódź Fabryczna), i są to nie tylko zagraniczni turyści, którzy nic nie wiedzą na ten temat. Są to również przyjezdni z dużych polskich miast, którzy w mediach widzieli informację, że ten jedyny w swoim rodzaju kompleks, wyjątkowy na skalę Polski, jest już otwarty ale nie wiedzą czy tak na prawdę mogą do niego podejść. Pytanie „czy można tam normalnie wejść?” fatalnie świadczy o tym miejscu i, oczywiście, generalnie moglibyśmy to wszystko olać i przyzwyczaić się do tego ale tak w żadnym wypadku nie powinniśmy robić. Przecież zależy nam na tym aby z innych miast przyjeżdżali tu zwiedzający. Zależy nam aby spacerowały tu rodziny z dziećmi. Przecież chcemy żeby wszyscy czuli się tu dobrze i nie musieli się niczego obawiać. Dlaczego więc jednocześnie wszystkich olewamy i wyznaczamy im wąskie przesmyki, przez które muszą przechodzić pojedynczo, gęsiego jak owieczki z zagrody?

Płoty, płotki, płoteczki… Płotoza!

Mogłoby się więc wydawać, że pozostawienie tu płotów ma jakiś wyższy cel, że chodzi tu faktycznie o coś, co jeszcze nie jest skończone i grozi niebezpieczeństwem dla mieszkańców. Odpowiadamy właśnie na wszelkie wątpliwości. Otóż po terenie można chodzić. Ochrona nie wygania nikogo. Możemy się przespacerować i podziwiać efekty rewitalizacji. Nic nam na głowę nie spadnie. Po cóż w takim razie te płoty? Hmm, to tylko wynik niemocy w sprawie parkowania i brak porozumienia w tej sprawie pomiędzy instytucją EC-1, Strażą Miejską oraz Zarządem Dróg i Transportu. W każdym wolnym miejscu nielegalnie parkowane są samochody. Ostatnio przybyło ich z powodu budowy Bramy Miasta i otwarcia biurowca Mbank. Straż Miejska nakłada na te samochody blokady (szacun za wykonywanie pracy, która nie daje ogólnie zbyt wielkiego sensu, to takie „never-ending story” czyli blokadę założymy dziś, założymy jutro i będziemy zakładać tu codziennie). Samochody parkują dlatego, że nie wprowadzono tu rozwiązania systemowego w postaci słupków przy krawędzi jezdni, przez co teren nie jest upordkowany.

Czy EC-1 już otwarte (9)

Nie ma gdzie parkować, parkujmy więc na chodniku, który jest dla pieszych a piesi niech chodzą po ulicy – logiczne.

Kierowcy parkują bo myślą, że można. Poza tym, miejsc parkingowych nie wystarcza i teoretycznie mogliby parkować na parkingu dworca Łódź Fabryczna (do czego gorąco zachęca EC-1 oraz ZdiT i co jest ogólnie bardzo dobrym pomysłem)… ale nikt przez ostatni rok nie pomyslał by stworzyć cywilizowane dojście na przedłużeniu ulicy Knychalskiego, do Targowej. Obecnie nie ma tam ani chodnika, ani światła. Iść trzeba po błocie i betonowych płytach, pomiędzy zaparkowanymi dziko autami. To prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Gdy widzimy idących tędy podróżnych z walizkami to jest nam bardzo przykro bo idą w Nowym Centrum Łodzi, tuż obok nowego dworca i obok genialnej starej elektrowni. Tak samo jest nam przykro gdy widzimy zaparkowane tu auta bo tak na prawdę niewiadomo czy jest to przestrzeń dla pieszych czy dla aut, frustrujące jest łamanie przepisów i zasad. I jest nam też przykro gdy widzimy w Internecie krytykę skierowaną w stronę kierowców bo o nich w tym wszystkim też tu nie pomyślano. Podsumowując, auta tu parkują bo nie mają gdzie lub dlatego, że dojście jest fatalne. Aby więc nie parkowały tu auta pozostawione są płoty (auta gdyby mogły tu wjechać stałyby pewnie nawet pod samymi budynkami EC-1!!). Skoro są płoty przechodnie nie wiedzą czy mogą tu wejść a jesli już wiedzą to muszą przechodzić przez wyznaczone dla nich w płotach otwory. Koło się zamyka.

Czy EC-1 już otwarte (10)

Dziadoparking. 

Co prawda okolice ulicy Hasa mają być za 2-3 lata przebudowane wraz z budową nowej drogi podziemnej i parkingu pod przyszłym rynkiem Kobro. Ale to nie znaczy, że do tego czasu mamy godzić się na taką bylejakość i taki nieporządek. EC-1 choć jest największą miejską instytucją kultury nie tworzy na swoim terenie nowej jakości przestrzeni i nowego, lepszego obrazu miasta. Nie wyznacza w sumie nowej jakości… kultury. Z resztą… jak można oczekiwać estetycznego wytyczenia stref jeśli nawet regulamin terenu jest umieszczony w miejscu niewygodnym dla istot ludzkich?

Czy EC-1 już otwarte (1)

Zdjęcia poglądowe. Przedstawiają pozycje, w jakich przeczytanie regulaminu terenu EC-1 jest możliwe.

Wszystko to stwarza smutny obraz Łodzi, w którym króluje niemoc, niechęć i nieumiejętność znajdowania skutecznych rozwiązań. Czy tak to wszystko powinno funkcjonować w mieście XXI wieku? Czy miejsce tak istotne dla miasta powinno tak wyglądać? Oczywiście, że nie! Natomiast my, mieszkańcy, nie powinniśmy się taką bylejakość godzić. Miasto powinno znaleźć takie rozwiązania, ażeby wszystkim – pieszym, rowerzystom, kierowcom – funkcjonowało się tu wygodnie i żeby miejsce to dobrze o nas wszystkich świadczyło. Płoty okalające teren, dziko zaparkowane auta i krzywe płyty przy dworcu to rzeczy, które w żadnym wypadku nie pasują do EC-1, po prostu nie przystoją takiej instytucji. Osobiście bardzo cenimy rewitalizację i modernizację tego miejsca, uwielbiamy wnętrza kompleksu, podziwiamy elementy wystroju i, co tu dużo mówić, bardzo lubimy tu przychodzić. Może właśnie dlatego więcej od tej instytucji wymagamy i nie możemy się doczekać momentu, w którym już sam teren wokół EC-1 będzie dokładnie odpowiadał temu, co jest w jej środku. Bardzo tego miastu i nam wszystkim życzymy.

Zdjęcia i tekst: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk.

AKTUALIZACJA

Dnia 11.03.2018r. odnotowaliśmy brak siatki a zamiast niej słupki. Poniżej zdjęcie. Cieszymy się bardzo! :)

EC-1 Otwarte

Film, Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Teatr

29/12/2017

Rozpoczęliśmy intrygującą podróż po łódzkim Grand Hotelu, pełną niesamowitych miejsc i wciągających opowiadań. Wracamy do przeszłości, analizujemy ją w kontekście hotelowym. Poznajemy Łódź jakiej jeszcze nie znaliśmy. Zdajemy Wam relacje z tej podróży w postaci „Opowieści z Grand Hotelu”, przed Wami właśnie ich druga część.

Tak jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie, który był wprowadzeniem do naszej podróży, Grand Hotel Łódź to żywa historia naszego miasta oraz świadectwo jego rozwoju. Osoby zarządzające Grandem wprowadziły do życia Łodzian wiele nowości i zaspokajając najbardziej wymagające gusta wywarły ogromny wpływ na kulturę w mieście.

To właśnie w okolicy Grand Hotelu ulokowano największą liczbę kinematografów. To w Grand Hotelu założono stworzyszenie muzyczne Lutnia i Polskie Towarzystwo Teatralne. To tutaj, w Grand Bar-Cafe, koncertowały orkiestry symfoniczne i to tutaj, w 1911r. urządzono Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym.

Obiekt obejmował wtedy dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. Późniejszy dzierżawca Wacław Głowiński zmienił jego nazwę na Mirage i zabiegał o wyświetlanie tu najlepszych obrazów filmowych. Od połowy 1916r. kino przeszło pod zarządzanie dyrekcji Grand Hotelu i dokonano w nim kilka przeróbek, zmieniono również jego nazwę na Teatr „Grand Kino”.

Nad kinem natomiast, w 1919r. założono Białą Salę, w której siedzibę miało Towarzystwo Miłośników Muzyki. Przejął ją Bolesław Górczyński, dyrektor Teatru Miejskiego i przeznaczył ją na Teatr Kameralny. Salę poddano gruntownej przebudowie: wzniesiono scenę, zainstalowano nowoczesne oświetlenie, a salę ozdobiły freski wybitnych artystów. Teatr Kameralny miał widownię około 291 miejsc i nowoczesne urządzenia sceniczne.

Panujący później kryzys ekonomiczny niekorzystnie wpłynął na poziom repertuaru. Zamiast skupić się na poziomie artystycznym skupiono się na zyskach i wystawiano głównie komedie czy utwory sensacyjne. Scena była kilkakrotnie użytkowana przez Teatr Miejski a w 1933r. otworzono tu Nowy Teatr Kameralny, który  później przeniósł się na ul. Cegielnianą (obecnie Jaracza).

Wybuch II wojny światowej przerwał rozwój teatru, hotel został kwaterą wojsk niemieckich a w sali teatralnej przechowywano zapas kartofli (!). W 1942 r. w wyniku  sabotażowej akcji lewicy wybuchł pożar, który zniszczył m.in. salę Teatru Kameralnego. Dopiero po wojnie, gdy powstał Teatr Miniatur „Syrena” doczekano się remontu sceny i balkonu a sąsiadujące pokoje hotelowe przerobiono na aktorskie garderoby. Uzyskano aż 600 miejsc. Repertuar nawiązywał do najlepszych tradycji kabaretu literackiego i opierał się głównie na małych formach dramaturgicznych. Występy „Syreny” cieszyły się dużym powodzeniem u publiczności. W 1948 r. Teatr przeniósł się do Warszawy a jego miejsce zajął teatr satyryczny „Osa”.

Po rozwiązaniu „Osy” powstał tu jeszcze Teatr Mały, a później Teatr 7.15, który działał do 1982 roku. Przeniesiono go na ul. Piotrkowską 243, do budynku Lutni, gdzie funkcjonował do roku 1988. Pomieszczenia po nim zaadaptowano na salę konferencyjną.

W pierwszych latach powojennych swoje miejsce w Grand Hotelu znalazło także Studio Muzyczne, później tzw. „Teatr na pięterku”, prowadzone przez Łódzką Agencję Koncertową.

Pozostałością po wszystkich kinematograficznych i teatralnych aktywnościach Grand Hotelu jest sala, którą zobaczycie na poniższych zdjęciach. Jest ona wyłączona z użytkowania, udostępniana jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dostaliśmy zgodę na wykonanie tu zdjęć i bardzo się cieszymy, że możemy je Wam wszystkim pokazać. Bardzo jesteśmy wdzięczni dyrekcji hotelu za taką możliwość i bardzo dziękujemy!

Sala robi na żywo ogromne wrażenie. Ma bardzo strojny sufit i profesjonalne zaplecze, jest niezwykle elegancka. Oczywiście jej stan nie jest najlepszy natomiast pojawiła się nadzieja, że niedługo się to zmieni. Trzymamy więc kciuki za wszystkie przyszłe działania właścicieli bo zarówno sala, którą widzicie na zdjęciach jak i inne pomieszczenia wykorzystywane na potrzeby teatru, są po prostu rewelacyjne (!) i byłoby pięknie gdyby na nowo odżyły. Jesteśmy pewni, że będziecie trzymać kciuki razem z nami, tym bardziej gdy za chwilę poznacie wnętrza, które wywarły wielki wpływ na łódzką kulturę.

Teatr Grand Hotelu (3)Teatr Grand Hotelu (2)Teatr Grand Hotelu (9)Teatr Grand Hotelu (5)Teatr Grand Hotelu (8)Teatr Grand Hotelu (6)Teatr Grand Hotelu (1)

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Źródło do tekstu: Grand Hotel w Łodzi (1988) K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka

Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Hotel Grand klatka schodowaGrand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Miasto

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Home, Miasto

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)

 

Miasto

Przędzalnia Braci Muehle

18/08/2017
Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (4)

Już kilka lat możemy cieszyć się drugim wcieleniem przędzalni braci Muehle a jeszcze nie poświęcilismy jej tu więcej uwagi, zdecydowanie czas najwyższy naprawić ten błąd.

Pierwszym właścicielem obiektu przy ul. Żeligowskiego 3/5 był Izaak Szatan, który stworzył w tym miejscu przędzalnię wigoni. Około 1904 roku nieruchomość została przejęta przez rodzinę Muehle, która przez 15 lat prowadziła tu przędzalnię wełny zgrzebnej. W póżniejszych latach właściciele obiektu się zmieniali, sam obiekt był wielokrotnie przebudowywany i niezbyt doceniany. Na szczęście jego potencjał w porę został doceniony. Kilka lat temu obecny właściciel kompleksu – Fenix Group – przeprowadził gruntowną modernizację oraz rewitalizację kompleksu pofabrycznego, przekształcając go w kompleks biurowo-konferencyjny, o łącznej powierzchni użytkowej ponad 3800 m2. Kompleks unowocześniono bardzo gustownie i elegancko, przy użyciu kontrastu bieli z ciemną szarością. Bardzo fajne jest też to, że zachowano oryginalną nazwę – to pięknie przypomina o historii tego miejsca.

Więcej o Przędzalni Braci Muehle można przeczytać tutaj a poniżej zobaczcie kilka zdjęć odnowionej nieruchomości.

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (2)Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (6)

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (7)

 

Fotografia

Łódzki industrial na fotografiach Davida Lyncha

26/07/2017
David Lynch Lodz (3)

David Lynch jest moim ulubionym reżyserem. Jego filmy się nie tylko ogląda, jego filmy się czuje. Mocno ubolewam i ubolewać będę, że nie doszło do realizacji jego planów względem centrum filmowego natomiast bardzo cieszy mnie świadomość, że mój ulubiony reżyser doceniał uroki Łodzi, ba, czuję się zaszczycona wręcz, że łódzkie fascynacje mojego ulubionego reżysera są bardzo podobne do moich.

Jak zapewne wiecie niektóre sceny do filmu „Inland Empire” powstały w Łodzi ale pewnie nie każdy z Was wie, że w Łodzi Lynch również fotografował. Prace, które powstały w naszym mieście znalazły się w 2014 roku na wystawie w Londynie i przedstawiały… łódzkie fabryki.

Industrial i nagie kobiety – to największe pasje fotograficzne Lyncha a w poprzemysłowej architekturze najbardziej interesuje go proces rozkładu i przemijanie. Podczas jednej z wizyt w Łodzi miał on okazję zobaczyć niektóre łódzkie przestrzenie pofabryczne. Powstały wtedy ciemne, enigmatyczne i mistyczne fotografie naszego industrialu.

Wykonane przez Lyncha zdjęcia zostały opublikowane w albumie Petry Giloy-Hirtz, zatytułowanym „David Lynch: The Factory Photographs”, kilka zdjęć z tego albumu prezentuję poniżej. Zobaczcie jak wyglądała Łódź jego okiem.

Źródło zdjęcia: David Lynch: The Factory Photographs, autor: David Lynch

 

Miasto

Monopolis – W duchu miasta

17/05/2017
Monopolis W duchu miasta (1)
Zabytkowe przestrzenie dawnego Monopolu Wódczanego zamieniają się w Monopolis – wyjątkowy projekt, który połączy w sobie najwyższej klasy biura, usługi i kulturę z szeroką ofertą gastronomiczną. Dziś miała miejsce oficjalna premiera projektu wielkiej rewitalizacji tego miejsca, mieliśmy przyjemność w niej uczestniczyć i śpieszymy poniżej z relacją.
Długo wyczekiwana premiera projektu odbyła się w jednym z pomieszczeń Monopolis, projekt zaprezentował prezes zarządu firmy Virako. Po prezentacji, wraz z prezydent Hanną Zdanowską i przedstawicielem biura architektonicznego odpowiedzialnego za koncepcję rewitalizacji, uroczyście odsłonięto makietę kompleksu.
.
W Monopolis powstanie 23 400 mkw. najwyższej klasy biur. Zostaną stworzone w głównym gmachu dawnej rozlewni wódki i dwóch nowych budynkach. W postindustrialnych przestrzeniach historycznego budynku M1 powstanie 7 000 mkw. nowoczesnych biur. W dwóch nowych gmachach M2 i M3 – odpowiednio 8 050 i 8 350 mkw. W sumie niemal 2 500 komfortowych miejsc pracy o najwyższym standardzie. Goście i klienci Monopolis będą mieli do dyspozycji poza biurami także restauracje, kawiarnie, punkty usługowe, kameralny skwer, zielone tarasy na dachu, muzeum poświęcone historii Monopolu Wódczanego, galerię sztuki, teatr, spa z basenem, klub malucha i przedszkole. Projekt Monopolis przygotowała uznana polska pracownia Grupa 5 Architekci we współpracy z łódzką pracownią Jerzego Lutomskiego.
– Monopolis to miejsce wyjątkowe. Ujmujące skalą i urbanistycznym układem zasługującym na drugie życie. Zachowaliśmy historyczne proporcje zabytkowych budynków, nie ingerowaliśmy w to, co w nich najważniejsze, przybudowami. Dodatkowe powierzchnie biurowe umieściliśmy w nowych bryłach. Historyczna patyna będzie uzupełniona o elegancką współczesność. Biurowy porządek będzie przenikać się z kulturą i aktywną rekreacją – opowiada Rafał Grzelewski, główny projektant Monopolis. Poniżej wizualizacja projektu.
.
– Biurowiec – choćby nie wiem, jak nowoczesny – to dziś za mało. Miejsce pracy to już nie stanowisko z biurkiem i telefonem od 9 do 17, to już nawet nie biuro z ciekawym wyposażeniem w hamak i playstation. To przestrzeń, w której wygodnie i komfortowo spędzimy czas – możemy wziąć laptopa, telefon i pracować w zieleni, pójść do kawiarni piętro niżej, spotkać się z klientem lub kolegą z zespołu w restauracji, zostawić dziecko w klubie tuż obok. Wszystko w zasięgu ręki i wszystko to znajdziemy w Monopolis – mówi Krzysztof Witkowski, prezes zarządu Virako – Chcemy, aby Monopolis było miejscem, które będzie żyło również po godzinach pracy, otwartym na wszystkich mieszkańców, w którym łodzianie będą czuli się dobrze i znajdą coś dla siebie – dodaje.
.
Nie miałam najmniejszych wątpliwości, że właściciel ma na to miejsce mnóstwo fajnych pomysłów, że zamierza pobudzić je do życia i wykorzystać cały potencjał. Jednak zdając sobie sprawę z tego, że nie jest to wcale miejsce łatwe do przystosowania dla wszystkich (nie tylko dla pracowników biur) z niecierpliwością czekałam na wizualizacje projektu. I co ja mogę powiedzieć… projekt jest świetny! Jest kompleksowy i przyszłościowy, uwzględnia wszystko. Przestrzeń wykorzystana jest maksymalnie, każdy zakątek będzie miał swoje przeznaczenie.
 .
Projekt ma jeszcze jedną zaletę. Ten projekt jest dla nas wszystkich. To nie jest projekt strefy biurowej a małego miasteczka w mieście, obszaru tętniącego życiem, pełnego nie tylko pracujących tu ludzi ale też spacerujących rodzin, biegających dzieci czy spotykających się ze sobą znajomych. Patrząc na projekt nie widzę tu przestrzeni biurowej, widzę przyjemną przestrzeń dla wszystkich ludzi, przestrzeń o różnorakim przeznaczeniu. Architektom należą się ogromne brawa, za to, że wydobyli maksimum potencjału, bez efektu przeładowania czy przekombinowania. Rozwiązania, które tu zaproponowano bardzo pasują do pofabrycznych obiektów i jednocześnie są bardzo przyszłościowe. Wielkie brawa należą się również prezesowi zarządu firmy Virako, za wielką wizję, świetny gust i dobre decyzje. Monopolis będzie prawdziwą wizytówką Łodzi, spektakularną rewitalizacją, z której skorzystamy wszyscy. Poniżej kilka zdjęć makiety.
.

Prace budowlane w Monopolis rozpoczną się w drugiej połowie tego roku. W pierwszym etapie zostaną odrestaurowane i zaadaptowane do nowych funkcji historyczne budynki dawnego Monopolu Wódczanego. Zrealizowane zostaną nowoczesne biura w dawnym gmachu postindustrialnym, a także inne miastotwórcze funkcje. Budynek M1, podobnie jak pozostałe zrewitalizowane przestrzenie Monopolis, zostanie oddany do użytku w drugiej połowie 2018 roku. W kolejnych etapach powstaną budynki M2 i M3. Zostaną ukończone odpowiednio w 2019 i 2020 roku.
 .
Po więcej na temat Monopolis zapraszamy na stronę internetową projektu oraz na facebook.
Miasto

Ulica Polska

05/04/2017
Ulica Polska Lodz expo2022 (3)

Łódzka kandydatura do organizacji EXPO2022 jest okazją do powstania fajnych przedsięwzięć i pretekstem do ciekawych dyskusji na temat miast, rozwoju i rewitalizacji. To właśnie EXPO zainspirowało miasto Łódź do stworzenia projektu „Ulica Polska”, prezentującego polskie kamienice i mającego na celu wykreowanie obrazu ulicy globalnej. Co prawda na pierwszy plan wysuwa się architektura ale to właśnie za jej pośrednictwem organizatorzy projektu chcą zapoczątkować międzymiastowy dialog, który ma w przyszłości pomagać w procesie tworzenia przestrzeni.  

„Ulica Polska” to projekt stworzony nie tylko na potrzeby EXPO2022 ale dla Łodzi i jej mieszkańców. To projekt pokazujący zarówno zróżnicowanie miast jak i to, co wszystkie miasta łączy czyli dążenie do tworzenia przestrzeni ładnej, przyjemnej, wygodnej i funkcjonalnej.

Projekt ma nie tylko ideologiczne ale też namacalne oblicze ;) w hali wschodniej dworca Łódź Fabryczna pojawiła się wystawa, zaprojektowana przez studentów łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Wizerunki polskich kamienic umieszczono na szklanych powierzchniach – wystawa jest minimalistyczna i transparentna, dzięki temu pięknie wkomponowała się we wnętrze dworca. Zobaczcie poniżej kilka zdjęć i koniecznie zatrzymajcie się przy niej na chwilę będąc w okolicy.

fot. Marta Ostrowska

Film

Uroczysta premiera filmu „Powidoki”

13/01/2017
Powidoki Andzreja Wajdy Premiera 12

Film „Powidoki” to ostatni film Andrzeja Wajdy, wyczekiwany niecierpliwie przez wszystkich fanów jego twórczości, filmowców i byłych współpracowników. Bardzo niecierpliwie na premierę oczekiwaliśmy i my, nie tylko dlatego, że to film Wajdy, ale też… przede wszystkim… dlatego, że o Władysławie Strzemińskim – wybitnym malarzu, nieprzeciętnym wykładowcy, pionierze awangardy lat 20. i 30. XX wieku, twórcy teorii unizmu. „Powidoki” to film ważny dla nas jako łodzian, pasjonatów Łodzi oraz historii sztuki, dlatego czujemy się zaszczyceni, że mogliśmy być obecni na jego ogólnopolskiej premierze.

Tę niezwykłą i jedyną w swoim rodzaju premierę zorganizowano w Hali Maszyn EC1,  uczestniczyli w niej media, filmowcy oraz aktorzy. Gości z Warszawy przywiózł do Łodzi specjalny pociąg, zapewniony na tę szczególną okazję przez Łódzką Kolej Aglomeracyjną. Projekcję filmu poprzedziła uroczystość upamiętniająca reżysera, z udziałem aktorów filmów Wajdy oraz ekipy filmowej „Powidoków”. Dla wszystkich obecnych była to chwila wyjątkowa i wzruszająca. O samym filmie nie będę się rozpisywać bo nie chcę zbyt wiele zdradzić. Bardzo brakowało mi w nim Katarzyny Kobro, która miała spory wpływ na rozwój twórczości męża natomiast zdecydowanie należy ten film obejrzeć. Pełen jest scen bezpośrednich, prawdziwych, naturalnych i bardzo wymownych. Jest to film o walce z systemem, o dążeniu do wolności artystycznej i do normalnego życia w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami. Nie jest to łatwy i przyjemny film ale na pewno zapamiętam go na długo.

Po projekcji przyszedł czas na poczęstunek, wywiady, rozmowy i refleksje a wszystko to w przemiłej atmosferze. Następnie po gości przyjechał pociąg powrotny, którym udali się do Warszawy.

Całym wydarzeniem jesteśmy zachwyceni. Organizacja rewelacyjna, duzo osób do obsługi, bardzo fajnie wydzielono strefy w foyer, co umożliwiło wygodne przemieszczanie się, postarano się również o fajną muzykę i piękne oświetlenie. Hala Maszyn świetnie sprawdza się w projekcjach audiowizualnych i film oglądało się bardziej komfortowo niż się spodziewałam. EC1 jest miejscem idealnym na tego typu wydarzenia a ten wieczór może spokojnie posłużyć jako piękny przykład należytego wykorzystywania potencjału Łodzi :)

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Studzienka w morzu detali

25/11/2016
Pałac Juliusza Kindermanna 02

Wille należące do wielkich rodów fabrykanckich zawsze imponują bogactwem detali. Nie tylko Poznańscy i Scheiblerowie wzbudzają podziw dekoracją swoich wnętrz, również u Kindermannów możemy zobaczyć wysublimowanie, dbałość o małe elementy i chęć wyróżnienia się.

Prócz najbardziej znanej willi Kindermanów – willi Leopolda, która słynie z secesyjnego przepychu – poznać trzeba willę Juliusza Kindermanna, mieści ona bardzo dużo ciekawych elementów, które mogą nam wiele powiedzieć o swoich dawnych właścicielach. Jak zapewne wiecie na fasadzie budynku znajduje się wyjątkowa mozaika projektu wiedeńskiego malarza Hansa Aloisa Schrama, wykonana przez słynny wenecki warsztat Andrea Salvatiego, opowiadająca o handlu bawełną. W środku budynku tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że rodzina Kindermannów bardzo upodobała sobie mozaiki.

Zaraz przy wejściu, na klatce schodowej willi przy Piotrkowskiej, naszym oczom ukazuje się piękna studzienka, dekorowana barwnymi kamieniami i drobnymi elementami mozaikowymi. Ród Kindermannów lubował się w studzienkach, znajdziemy je również tutaj na piętrze oraz w willi Adolfa Kindermanna. Ale ta jest wyjątkowa bo zdobiona w motywy morskie. Ryby, związane z żywiołem wody, sa symbolem narodzin, nieśmiertelności, chrztu ale też obfitości, mądrości i odrodzenia. Muszle kojarzone są z ponownymi narodzinami i ze szlachetnością pereł a wykorzystywane kiedyś przez pielgrzymów jako czarki do nabierania wody stały się też symbolem duchowej podróży.

Nie wiemy co było bezpośrednim powodem pojawienia się takich dekoracji na tej studzience ale z pewnością poznawanie takich kunsztownych drobiazgów umożliwia nam wszystkim swego rodzaju duchowe podróże: zarówno podróż w czasie do historii sztuki, do mody jaka niegdyś panowała w łódzkiej dekoracji wnętrz, jak i podróż po różnorodności doznań estetycznych, jakie serwuje nam nasze miasto. W tej willi jest jeszcze sporo istotnych elementów (kolumny, witraż, sklepienia), zapraszamy do ich poznania na nasz facebook :)

palac-juliusza-kindermanna-2palac-juliusza-kindermanna-4palac-juliusza-kindermanna-1palac-juliusza-kindermanna-3

fot. Marta Ostrowska

Art, Moda

Sodoma

22/11/2016

W kamienicy przy Piotrkowskiej, w klimatycznym lokalu z tajemniczą atmosferą powstała Sodoma – przestrzeń, w której kumulować się będą rozmaite kreatywne działania. Stworzyli ją ludzie pełni pasji i będzie przestrzenią do realizacji ich pomysłów.

Sodoma jest projektem tymczasowym, pojawi się i zniknie. Obecnie można tu kupić projekty lokalnych artystów m.in. ROWK, LIE SEX DIE, ODIO TEES, obejrzeć wystawę fotografii oraz malarstwa, wziąć udział w pokazie filmów, zobaczyć instalację audiowizualną od Odio-Pieczarkowski i przejrzeć jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny magazyn REALIA Aleksandry Talachy.

Podczas weekendu otwarcia zrobiliśmy zdjęcia Sodomy, zapraszamy do oglądania.

sodoma-7sodoma-4sodoma-5sodoma-6sodoma-2sodoma-1sodoma-3

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Wszyscy jesteśmy robotnikami

10/11/2016
Wszyscy jesteśmy robotnikami (3)

Łódź słynie z ducha przemysłowego a nasze fabryki stanowia jej esencję. Ale pamietajmy, że fabryki to nie tylko wielkie gmachy ale ludzie, przede wszystkim ludzie, którzy ciężko w nich pracowali. To nasze babcie i nasi dziadkowie stworzyli podwaliny współczesnej Łodzi. Pamiętajmy o nich, spójrzmy na nich, podziękujmy – taka idea przyświeca międzynarodowemu projektowi „Inside out”, który tym razem, w ramach Lodz Design, jest obecny również w Łodzi, pod hasłem „Wszyscy jesteśmy robotnikami”. Najwyższy czas przyjrzeć się historii ludzi, którzy spotkali się w zakładach, które były potęgą. Ci zwykli-niezwykli robotnicy i robotnice to bohaterowie opowieści o Łodzi.

Projekt „Wszyscy jesteśmy robotnikami” zachęcał do dyskusji i umożliwiał spotkanie z byłymi pracownikami łódzkich zakładów. W ramach projektu przygotowano również dwie wystawy: jedną, poświęconą pracownikom dawnych zakładów Polteks, która dostępna była do oglądania na rynku Manufaktury oraz drugą, poświęconą pracownikom dawnego Polmosu, którą można było zobaczyć na elewacji Monopolis.

Poniżej prezentujemy kilka zdjęć, przedstawiających pamiątkowe zdjęcia z czasów istnienia zakładów, które można było obejrzeć podczas wernisażu jednej z wystaw oraz zdjęcia dokumentujące same wystawy. Jeśli chcecie podzielić się podobnymi wspomnieniami swoich dziadków lub rodziców piszcie na adres: robotnicylodz@gmail.com.

Wszyscy jesteśmy robotnikami (4)Wszyscy jesteśmy robotnikami (10)Wszyscy jesteśmy robotnikami (11)Wszyscy jesteśmy robotnikami (4)Wszyscy jesteśmy robotnikami (3)

fot. Marta Ostrowska

 

Miasto

Najpiękniejszy ogród zimowy

12/09/2016
Akademia Muzyczna Łódź Ogród zimowy 01

Pałac Karola Poznańskiego jest od zawsze moją ulubioną łódzką rezydencją. Miałam okazję tu być na koncertach ale tym budynkiem zawsze tak się fascynowałam, że nigdy nie mogłam dostatecznie skupić się na muzyce. Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś zapomnieć na jakim koncercie byłam bo tak zapatrzyłam się w te wnętrza ;) Później, dzięki firmie Mosaicon, miałam okazję przyjrzeć się pracom konserwatorskim w Akademii (możecie ten wpis zobaczyć tutaj) i od tamtej pory z wielką niecierpliwością czekałam na moment ich zakończenia a najbardziej na… ogród zimowy :) Niedawno widziałam go w całej okazałości i muszę przyznać, że wygląda oszałamiająco! Blachy zdjęto, odkrywając piękne przeszklenia, dzięki którym odbywa się tu prawdziwy koncert światła i barw. Na ścianach misterne dekoracje, misy w kształcie muszli i oczko wodne – jeszcze puste – ale niedługo wypełni się wodą :) Niedługo pojawią się tu również rośliny.

Ten ogród zimowy już teraz według mnie nie ma sobie równych, drugiego takiego wnętrza w naszym mieście nie znajdziemy. Gdy jeszcze pojawi się tu natura będzie to miejsce, które zdecydowanie powinniśmy rozsławiać na cały świat. Cieszcie oczy i Wy tym pięknym ogrodem zimowym, poniżej jego zdjęcia.

A za umożliwienie obejrzenia wnętrz dziękuję Akademii Muzycznej i użytkownikom forum Skyscraper City.

akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-01 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-02 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-03akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-04 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Szlakiem historii czyli niewykorzystany potencjał

18/05/2016
Niewykorzystany potencjał Księży Młyn 13

Już 4 lata staramy się tutaj się pokazywać to, co jest najbardziej charakterystyczne dla Łodzi, najbardziej w niej intrygujące, inspirujące, ciekawe i wyjątkowe. Chcemy przekonać jak najwięcej ludzi do tego, że to miasto ma urok, tylko nieco ukryty i zachęcić do jego odkrywania. Mamy też na celu pokazać jak wielki ma potencjał… właśnie… tak się o Łodzi zwykło mawiać, że to miasto z wielkim potencjałem, niestety… niewykorzystanym. Koncentrując się głównie na tym co piękne nie zapominamy, że tylko to piękno istnieje i gdy przez kilka lat poświęcania miastu uwagi spostrzegamy, że niewiele się zmienia w sprawach najbardziej istotnych czujemy się w obowiązku poruszyć również tematy niemiłe.

Ja kocham ulicę Tymienieckiego, okolice Targowej, Fabrycznej, Przędzalnianej od pierwszego wejrzenia. Po pierwsze, zawsze byłam pod wrażeniem tego jak wiele ciekawych obiektów mieści ten fragment miasta i jak wielka część historii jest tu skondensowana. Po drugie, stojące tu budynki pofabryczne zawsze intrygowały mnie monumentalnością i budziły mój wielki podziw. To tutaj miasto z osady rzemieślniczo-przemysłowej przeobrażało się w wielką przemysłową potęgę. To tutaj powstało określenie „posiadła wodno-fabrycznego”. To tutaj powstał największy kompleks przemysłowy Łodzi czyli „Zjednoczone Zakłady Włókiennicze Karola Scheiblera i Ludwika Grohmana – Spółka Akcyjna w Łodzi”. To właśnie tutaj znajdują się, zaraz po Białej Fabryce, najważniejsze dla naszego miasta obiekty, których maszyny budowały nasze miasto. To tutaj mieszkali wielcy przemysłowcy oraz równie wielcy, ciężko pracujący tu robotnicy, dzięki którym maszyny mogły nasze miasto budować. To tutaj znajduje się kawał fascynującej historii, trudnej ale pięknej, którą niewątpliwie chcielibyśmy się pochwalić wszystkim narodom, turystom, rodzinie czy znajomym ale nie przychodzi to nam tak łatwo i przyjemnie jak powinno. Przestrzeń Księżego Młyna i ŁSSE nie jest odpowiednio uporządkowana a obiekty nie są sensownie ze sobą połączone. Jest tu wiele mniejszych elementów, o które nie zadbano, jakby była to dzicz: roślinność rośnie jak chce, mury się walą, chodniki przestają istnieć, o malowniczości i estetyce nie ma tu mowy. Dobrze wszyscy wiemy, że wiele drobnych elementów wpływa na odbiór większego terenu i w tym wypadku zamiast przyciągać tu mieszkańców czy turystów to miejsce ich może zniesmaczyć.

Gdy jednak jesteście wytrwali i zależy Wam na pokazaniu komuś tej wartościowej części przemysłowej Łodzi radzilibyśmy się do takiej prezentacji odpowiednio przygotować. Odnotowaliśmy wiele niedogodności na tym obszarze, nie zapowiada się na zmiany więc podpowiemy Wam na co szczególnie uważać gdy zabierzecie znajomego-turystę na wycieczkę. Mamy nadzieję, że dzięki temu sprytnie unikniecie niemiłych sytuacji. Żeby jak najlepiej zobrazować czekające na Was pułapki publikujemy zdjęcia – z komórki, celowo, bez retuszu, żeby jak najbardziej naturalnie pokazać wszystkie niebezpieczeństwa.

Nasz uroczy spacer „Szlakiem historii Łodzi i jej przemysłowego dziedzictwa” (nacechowany sporą ilością ironii) rozpoczynamy przy zabytkowym pałacu Edwarda Herbsta – współwłaściciela fabryki Karola Scheiblera, mecenasa Dziennika Łódzkiego, prezesa Banku Handlowego w Łodzi (dość ważna postać prawda?). Kierujemy wzrok znajomego jedynie na budynek pałacu aby nie zdegustował się ujrzawszy zlokalizowany tylko 30 metrów od niego chyba najstarszy model łódzkiego przystanku, przypominający bardziej czasy lat 80-tych czy 90-tych niż współczesność. Po cóż przy tak istotnym obiekcie miałby stać przystanek nowy? Przestrzeń byle jaka więc i kierowcy parkują sobie jak chcą.

Niewykorzystany potencjał 01

Zaglądamy na Przędzalnianą gdzie staramy się aby turysta nie zauważył nieładnego chodnika i niezbyt atrakcyjnych betonowych pozostałości, niegdyś okalających zieleń. Po cóż zasadzić drzewa poprawiające estetykę, skoro można wylać beton i estetyki nie poprawić?

Niewykorzystany potencjał 02

Przechadzamy się skwerem w śladzie dawnej kolei scheiblerowskiej. Rozpoczęto tutaj prace mające na celu ucywilizowanie tego fragmentu, niestety ich nie dokończono. Pokonując przeszkodę uformowaną z kabli przerzuconych przez drzewo, płot i brukowaną alejkę uważamy by się nie wywrócić i prezentujemy granitowe alejki odwracając uwagę od piaszczystej drogi, na której miały powstać chodnik i droga rowerowa. Miało być tak pięknie… tylko po co, skoro alejka może się tak po prostu kończyć w przypadkowym miejscu?

Niewykorzystany potencjał 03

Niewykorzystany potencjał 04

Wracamy na Tymienieckiego i tutaj musimy wykazać się dużą wiedzą aby jak najdłużej zająć uwagę naszego turysty (radzimy uprzednio przygotować sobie interesujący monolog i właśnie tutaj go wygłosić). Chodnik na tej ulicy należy naszym zdaniem do najgorszych chodników w mieście a przecież jest głównym ciągiem zabytkowego Księżego Młyna. Przeszedł już wszystkie fazy erozji a w niektórych miejscach nawet przestał istnieć. Z pewnością nie jest to przyjemna aleja spacerowa dla turysty dlatego w trosce o jego doznania staramy się cały czas kierować jego wzrok ku górze opowiadając ciekawe anegdoty, jednocześnie w trosce o jego bezpieczeństwo uważamy aby się nie potknął.

(Tutaj problem jest poważniejszy, potrzebna jest gruntowna przebudowa ze zmianą priorytetów w przestrzeni: szerokie chodniki, pasy rowerowe, zieleń, zwężone jezdnie i uporządkowane parkowanie tylko… po co?)

Oczywiście nie obędzie się tutaj bez nielegalnie i samolubnie parkujących kierowców, którzy niszcząc chodnik zawężają go do szerokości, która często nie pozwala na przejście kobiecie z wózkiem czy nawet wyminięcie się dwójki osób.

Niewykorzystany potencjał 05

Ulicę Magazynową i tkalnię Grohmana starajmy się zaprezentować z jak najdalszej odległości, sugerujemy znacznie przyśpieszyć krok aby turysta nie koncentrował się zbyt długo na zniszczonych budynkach. Obraz nędzy i rozpaczy. Już lepiej żeby ten teren zamknięto niż, żeby swobodnie tędy spacerowano. Niestety ogrodzenie zdewastowane a brama na teren otwarta, to pewnie celowy zabieg.

Processed with VSCO with c1 preset

Szybki rzut okiem na stare tory, które są również istotnym elementem dawnej historii tego miejsca ale, rzecz jasna, nieodpowiednio wyeksponowanym. Jezdnie i chodniki wołają o pomstę do nieba. Betonowe płoty okalające tereny również nie poprawiają wizerunku tego miejsca.

Niewykorzystany potencjał 07

Wejdźmy na teren ŁSSE. Przekraczając szlaban i płot znajdujemy się w miejscu najbardziej zadbanym w okolicy. Możemy odetchnąć z ulgą i się na chwilę odprężyć. Odnowiona fabryka Grohmana, staw i przyjemne miejsce do siedzenia sprawiają, że czujemy się tu dobrze, miło jest tu na chwilę się zatrzymać. Natomiast już gorzej jest gdy udamy się na spacer po terenie ponieważ wokół magazyny, kontenery, skrzynie i pudła i poczujemy się tu bardziej jak w przedsiębiorstwie niż w strefie zabytkowej. Co ważne, niewiele osób w ogóle wie, że jest to teren publiczny i o każdej porze można tu wejść. Brak jest tego typu informacji przy wejściach. Może właśnie dlatego zawsze jest tu strasznie pusto? Sami okoliczni mieszkańcy tu nie zaglądają to jak zajrzeć mają tu turyści?

W tym momencie fajnie byłoby pokazać Textorial Park. Widzimy furtkę. Niestety, za każdym razem próba przejścia w tym miejscu jest bezskuteczna. Zamiast pójść najkrótszą spacerową drogą musimy okrążać cały teren i udać się do jednego z dwóch szlabanów.

(W takim razie po co montować furtkę jeśli ma być zawsze zamknięta? Absurd!)

Niewykorzystany potencjał 08

Postanawiamy więc zrezygnować z Textorial Parku, przełożyć to inną okazję i wyjść z terenu ŁSSE przy skrzyżowaniu Targowej i Tylnej. Tutaj tez żegnają nas szlabany, patrzymy na nie po wyjściu i zdajemy sobie sprawę, że ewidentnie nie zachęcają do wejścia na teren. Co więcej, w ogóle nie wygląda na to, że w głębi gdzieś tam znajduje się piękny zabytek ponieważ nie ma tu żadnej informacji tego typu. Sporo spacerujących tu ludzi nawet tu nie wejdzie bo teren wygląda na prywatny. I tu pojawia się pytanie czy dostęp do zabytku powinien być ograniczony czy wręcz przeciwnie?

Niewykorzystany potencjał 09

Wychodzimy na Targową i poświęcamy chwilę willi Grohmana. Już za 80 metrów kolejny ważny obiekt Łodzi czyli tzw. Beczki Grohmana. Niestety nawet go jeszcze nie widzimy ze względu na zasłaniające go auta, dojść tam nie możemy bo samochody zajmują praktycznie cały chodnik parkując, musimy tu zejść na jezdnię i nią iść. Drodzy kierowcy egoiści, przykro nam było patrzeć na starszą kobietę z wózkiem, która zmuszona była iść jezdnią ponieważ chodnik był zajęty w imię Św. Przepustowości. Nieładnie.

Niewykorzystany potencjał 10

Jest nam wstyd z powodu braku kultury kierowców ale konsekwentnie zbliżamy się do Beczek. Tutaj niestety jesteśmy postawieni w sytuacji najtrudniejszej podczas tej wycieczki. Jak wytłumaczyć turyście dlaczego główne i efektowne niegdyś wejście prowadzące do ważnej dla miasta fabryki obecnie jest zamknięte i służy jedynie do wyładowania się przez szaleńców ze sprayem w ręku? Beczki Grohmana, z charakterystycznym łukiem i kolumnami przypominającymi szpulki nici oraz szczytem jak w zamkach średniowiecznych. Tak, taki obiekt stoi pośrodku niczego. I sobie niszczeje, zapaskudzony. Czy o jakimkolwiek wykorzystaniu potencjału można tu mówić?

Niewykorzystany potencjał 11

Przy beczkach nie da się nie zauważyć okropnych murów należących do ŁSSE. Ciekawi nas czy Państwo właściciele dbają o swój wygląd tak samo jak o wygląd strefy czyli jedynie z przodu? Tył ŁSSE jaki jest każdy widzi: brud, zniszczona cegła, odpadający tynk i graffiti z wulgaryzmami. Podkreślmy, że jesteśmy na terenie zabytkowego Księżego Młyna tuż przy terenach ważnych instytucji jak Szkoła Filmowa (za pomocą której Łódź dumnie się promuje) czy Wyższa Szkoła Sztuki i Projektowania (w której kształcą się ludzie wrażliwi na estetykę)! To się w głowie nie mieści.

Nawet drzewo zdaje się być załamane stanem przestrzeni, chodników, jezdni, przystanku i budynków. Spoglądamy na znajomego-turystę i podejmujemy decyzję czy kontynuować wycieczkę czy nie. Najgorsze już widział, teraz może być już tylko lepiej ale w trosce o jego zdrowie psychiczne w tym momencie zalecamy ostrożność i dla przeciwwagi wybór miejsca bardziej pozytywnego. My podczas ostatniego spaceru właśnie tu zrezygnowaliśmy z przechadzki.

Niewykorzystany potencjał 12

Skupiliśmy się tylko na niektórych „atrakcjach” bo nie wystarczyłoby nam miejsca na serwerze do opublikowania wszystkich :) Czy budynek przędzalni Scheiblera, Pałac Herbstów, pierwsza fabryczna Straż Ogniowa, wille Grohmanów, Beczki Grohmana, to za mało aby zadbać o chodniki, ogrodzenie, bezpieczeństwo, komfort, estetykę? Czy władze w Łodzi zrozumieją kiedyś jak małe elementy wpływają na pozytywny odbiór całego fragmentu miasta? Czy umieszczono tu jakiekolwiek informacje dla zwiedzających turystów? Czy mieszkańcom chcącym wybrać się na spacer uprzyjemnia się poruszanie po tym terenie czy też nie? I wreszcie, czy należycie wykorzystano ogromny turystyczny potencjał tego miejsca? Zachęcamy do dyskusji na facebooku i dziękujemy wytrwałym za uwagę :)

Niewykorzystany potencjał 13

– tekst: Marta Ostrowska  –

– uporządkowanie naszych spostrzeżeń odnośnie problemowej przestrzeni: Rafał Tomczyk –

– zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –