Tag: wnętrza

Film, Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Teatr

29/12/2017

Rozpoczęliśmy intrygującą podróż po łódzkim Grand Hotelu, pełną niesamowitych miejsc i wciągających opowiadań. Wracamy do przeszłości, analizujemy ją w kontekście hotelowym. Poznajemy Łódź jakiej jeszcze nie znaliśmy. Zdajemy Wam relacje z tej podróży w postaci „Opowieści z Grand Hotelu”, przed Wami właśnie ich druga część.

Tak jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie, który był wprowadzeniem do naszej podróży, Grand Hotel Łódź to żywa historia naszego miasta oraz świadectwo jego rozwoju. Osoby zarządzające Grandem wprowadziły do życia Łodzian wiele nowości i zaspokajając najbardziej wymagające gusta wywarły ogromny wpływ na kulturę w mieście.

To właśnie w okolicy Grand Hotelu ulokowano największą liczbę kinematografów. To w Grand Hotelu założono stworzyszenie muzyczne Lutnia i Polskie Towarzystwo Teatralne. To tutaj, w Grand Bar-Cafe, koncertowały orkiestry symfoniczne i to tutaj, w 1911r. urządzono Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym.

Obiekt obejmował wtedy dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. Późniejszy dzierżawca Wacław Głowiński zmienił jego nazwę na Mirage i zabiegał o wyświetlanie tu najlepszych obrazów filmowych. Od połowy 1916r. kino przeszło pod zarządzanie dyrekcji Grand Hotelu i dokonano w nim kilka przeróbek, zmieniono również jego nazwę na Teatr „Grand Kino”.

Nad kinem natomiast, w 1919r. założono Białą Salę, w której siedzibę miało Towarzystwo Miłośników Muzyki. Przejął ją Bolesław Górczyński, dyrektor Teatru Miejskiego i przeznaczył ją na Teatr Kameralny. Salę poddano gruntownej przebudowie: wzniesiono scenę, zainstalowano nowoczesne oświetlenie, a salę ozdobiły freski wybitnych artystów. Teatr Kameralny miał widownię około 291 miejsc i nowoczesne urządzenia sceniczne.

Panujący później kryzys ekonomiczny niekorzystnie wpłynął na poziom repertuaru. Zamiast skupić się na poziomie artystycznym skupiono się na zyskach i wystawiano głównie komedie czy utwory sensacyjne. Scena była kilkakrotnie użytkowana przez Teatr Miejski a w 1933r. otworzono tu Nowy Teatr Kameralny, który  później przeniósł się na ul. Cegielnianą (obecnie Jaracza).

Wybuch II wojny światowej przerwał rozwój teatru, hotel został kwaterą wojsk niemieckich a w sali teatralnej przechowywano zapas kartofli (!). W 1942 r. w wyniku  sabotażowej akcji lewicy wybuchł pożar, który zniszczył m.in. salę Teatru Kameralnego. Dopiero po wojnie, gdy powstał Teatr Miniatur „Syrena” doczekano się remontu sceny i balkonu a sąsiadujące pokoje hotelowe przerobiono na aktorskie garderoby. Uzyskano aż 600 miejsc. Repertuar nawiązywał do najlepszych tradycji kabaretu literackiego i opierał się głównie na małych formach dramaturgicznych. Występy „Syreny” cieszyły się dużym powodzeniem u publiczności. W 1948 r. Teatr przeniósł się do Warszawy a jego miejsce zajął teatr satyryczny „Osa”.

Po rozwiązaniu „Osy” powstał tu jeszcze Teatr Mały, a później Teatr 7.15, który działał do 1982 roku. Przeniesiono go na ul. Piotrkowską 243, do budynku Lutni, gdzie funkcjonował do roku 1988. Pomieszczenia po nim zaadaptowano na salę konferencyjną.

W pierwszych latach powojennych swoje miejsce w Grand Hotelu znalazło także Studio Muzyczne, później tzw. „Teatr na pięterku”, prowadzone przez Łódzką Agencję Koncertową.

Pozostałością po wszystkich kinematograficznych i teatralnych aktywnościach Grand Hotelu jest sala, którą zobaczycie na poniższych zdjęciach. Jest ona wyłączona z użytkowania, udostępniana jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dostaliśmy zgodę na wykonanie tu zdjęć i bardzo się cieszymy, że możemy je Wam wszystkim pokazać. Bardzo jesteśmy wdzięczni dyrekcji hotelu za taką możliwość i bardzo dziękujemy!

Sala robi na żywo ogromne wrażenie. Ma bardzo strojny sufit i profesjonalne zaplecze, jest niezwykle elegancka. Oczywiście jej stan nie jest najlepszy natomiast pojawiła się nadzieja, że niedługo się to zmieni. Trzymamy więc kciuki za wszystkie przyszłe działania właścicieli bo zarówno sala, którą widzicie na zdjęciach jak i inne pomieszczenia wykorzystywane na potrzeby teatru, są po prostu rewelacyjne (!) i byłoby pięknie gdyby na nowo odżyły. Jesteśmy pewni, że będziecie trzymać kciuki razem z nami, tym bardziej gdy za chwilę poznacie wnętrza, które wywarły wielki wpływ na łódzką kulturę.

Teatr Grand Hotelu (3)Teatr Grand Hotelu (2)Teatr Grand Hotelu (9)Teatr Grand Hotelu (5)Teatr Grand Hotelu (8)Teatr Grand Hotelu (6)Teatr Grand Hotelu (1)

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Źródło do tekstu: Grand Hotel w Łodzi (1988) K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka

Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Grand Hotel Łódź (11)Grand Hotel Łódź (8)Grand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Art, Film, Fotografia

Wystawa „Zdrowie Kobiety”

07/10/2017
Wystawa Zdrowie Kobiety (2)

Wieczorem, 6 października 2017 roku, Dom Mody Limanka ponownie zabrał nas wszystkich do świata swoich fantazji. Tym razem opowiedział o ginekologicznej przeszłości swojego mieszkania i gdzieś pomiędzy literaturą medyczną a parawanem ginekologicznym umiejscowił poszczególne elementy swojej najnowszej wystawy „Zdrowie Kobiety”. Zaprezentowane zostały prace malarskie i fotograficzne oraz osobliwe gadżety związane z medycyną. Ekspozycja była intrygująca, kontrowersyjna, szokująca, bezkompromisowa i szczera. Pikanterii temu wydarzeniu dodały atrakcje, np. kobiece organy wewnętrzne, dzięki którym goście mieli niepowtarzalną okazję stworzyć muzyczne kompozycje. Wszystko odbyło się w przemiłej atmosferze, przy uroczym poczęstunku.

Pacjentki i pacjenci, którzy wzięli udział w wystawie:

Tomasz Armada, Dominika Ciemięga, Coco Kate, Monika Czarska, Monika Drożyńska, Dawid Furkot, Alicja Gąsiewska (@existinamoeba), Maria Iciak, Karolina Kardas, Kuratorki: Sasa Lubińska, Magdalena Kirklewska, Magdalena Samborska, Maria Szachnowska, Kacper Szalecki.

Wystawa Zdrowie Kobiety (3)Wystawa Zdrowie Kobiety (4)Wystawa Zdrowie Kobiety (1)Wystawa Zdrowie Kobiety (5)

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Art, Design, Miasto

Urodziny Societa / Kartell / Rosenthal i wystawa KRAVTS

10/09/2017
Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (12)

W sobotę, 9 września, w butiku Kartell przy ul. Próchnika 1, odbył się wyjątkowy event. Agencja nieruchomości Societa, Salon Rosenthal oraz butik Kartell obchodziły wspólnie swoje drugie urodziny. Uroczystości towarzyszył wernisaż wystawy malarstwa artysty Grzegorza Worpus – Budziejewskiego, reprezentującego galerię KRAVTS. Obrazy zostały przygotowane specjalnie dla Societa, z myślą o wnętrzach domów ich klientów.

Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w uroczystości i musimy przyznać, że wydarzenie przygotowano doskonale. Piękne miejsce, przepełnione luksusowym designem, pyszny catering od Affogato, wyselekcjonowane wina od Dwa przez cztery winebar oraz muzyka DJ’a Shell w tle. Tego wieczora połączono ze sobą kilka odrębnych dziedzin – nieruchomości, malarstwo oraz wystrój wnętrz – które wzajemnie się przenikały i uzupełniały. Urodziny świętowały różne marki, o różnej działalności ale wszystko ze sobą idealnie współgrało.

Kilka zdjęć z urodzin możecie zobaczyć poniżej. Wystawę Grzegorza Worpus – Budziejewskiego „Entropia” można oglądać do końca września, na pierwszym piętrze butiku przy ul. Próchnika 1, gdzie gorąco Was wszystkich zapraszamy.

Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (3)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (1)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (9)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (10)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (12)

Fotografia

Łódzki industrial na fotografiach Davida Lyncha

26/07/2017
David Lynch Lodz (3)

David Lynch jest moim ulubionym reżyserem. Jego filmy się nie tylko ogląda, jego filmy się czuje. Mocno ubolewam i ubolewać będę, że nie doszło do realizacji jego planów względem centrum filmowego natomiast bardzo cieszy mnie świadomość, że mój ulubiony reżyser doceniał uroki Łodzi, ba, czuję się zaszczycona wręcz, że łódzkie fascynacje mojego ulubionego reżysera są bardzo podobne do moich.

Jak zapewne wiecie niektóre sceny do filmu „Inland Empire” powstały w Łodzi ale pewnie nie każdy z Was wie, że w Łodzi Lynch również fotografował. Prace, które powstały w naszym mieście znalazły się w 2014 roku na wystawie w Londynie i przedstawiały… łódzkie fabryki.

Industrial i nagie kobiety – to największe pasje fotograficzne Lyncha a w poprzemysłowej architekturze najbardziej interesuje go proces rozkładu i przemijanie. Podczas jednej z wizyt w Łodzi miał on okazję zobaczyć niektóre łódzkie przestrzenie pofabryczne. Powstały wtedy ciemne, enigmatyczne i mistyczne fotografie naszego industrialu.

Wykonane przez Lyncha zdjęcia zostały opublikowane w albumie Petry Giloy-Hirtz, zatytułowanym „David Lynch: The Factory Photographs”, kilka zdjęć z tego albumu prezentuję poniżej. Zobaczcie jak wyglądała Łódź jego okiem.

Źródło zdjęcia: David Lynch: The Factory Photographs, autor: David Lynch

 

Design, Miasto

Skandynawski design w łódzkich kamienicach | Scandilove

Zapewne niewielu z Was wie, że poza „fabryczną” zawodowo zajmujemy się również dekoracją i fotografią wnętrz dlatego wnętrza są jedną z najważniejszych dziedzin w naszym życiu. Skoro tak bardzo nas ta dziedzina interesuje a Was bardzo interesuje Łódź postanowiłam, że będę się z Wami dzielić najpiękniejszymi łódzkimi wnętrzami.

Podglądamy ich działalność już od jakiegoś czasu jednak dopiero całkiem niedawno mieliśmy okazję zobaczyć efekty ich pracy na żywo. Scandilove jest nietypową agencją nieruchomości. Oferuje mieszkania na wynajem i sprzedaż ale zanim to nastąpi aranżuje ich przestrzeń na nowo, według skandynawskiej estetyki, zachowując przy tym możliwie jak najwięcej oryginalnych elementów wystroju. Wynikiem ich pracy są nowoczesne mieszkania z wyjątkowym charakterem oraz z wyposażeniem od najlepszych polskich marek – nic więc dziwnego, że oferty stają się nieaktualne już chwilę po publikacji a o ich mieszkaniach piszą najlepsze magazyny. Działalność Scandilove ma jeszcze jeden atut – przełamuje stereotypy i pozytywnie wpływa na postrzeganie nieruchomości w łódzkich kamienicach.

Zebraliśmy zdjęcia kilku mieszkań z oferty Scandilove, prezentujemy je poniżej a jesli chcecie być na bieżąco z ich aktywnością zapraszamy tutaj.

Zdjęcia: własność Scandilove

 

 

Miasto

Dworzec Łódź Fabryczna

18/12/2016
Dworzec Łódź Fabryczna (4)

Wreszcie nadszedł ten dzień, w którym mogę napisać, że mamy upragniony, nowy dworzec Łódź Fabryczna. Czekałam na ten dzień bardzo długo.

Pochodzę z małej miejscowości, poznałam Łódź gdy miałam jakieś 17 lat, najpierw rodzice zabierali mnie ze sobą na zakupy, później studiowałam tu 5 lat, korzystałam więc ze starego dworca fabrycznego dość często. Nie można mu było odmówić specyficznego uroku, choć urokiem to trudno nazwać… może bardziej atmosfera panowała tu specyficzna, budynek dworca architektonicznie zawsze mnie fascynował natomiast stopień jego zaniedbania plus wygląd terenu wokoło nie napawał optymizmem. Możnaby powiedzieć nawet, że miejscami teren dworca był nieprzyzwoicie obskurny, odrażający wręcz. Mimo to coś cały czas do niego przyciągało, może były to najlepsze w mieście hamburgery lub ciekawe kolekcje płyt ;)

Czasy się zmieniają, Łódź się rozwija, w ciągu kilku ostatnich lat zmieniła się nie do poznania… pięknieją nam kamienice, powstają nowoczesne hotele, rewitalizowane są fabryki – wszystko to sprawia, że tak wielkie, i, coraz to bardziej nowoczesne, miasto musiało iść z duchem czasu, stary dworzec po prostu nie miał już racji bytu. Potrzebny był ogromny krok w przód, wielka i droga inwestycja, która umożliwiłaby funkcjonowanie godne współczesności i przyszłości.

Obserwowałam powstawanie dworca Łódź Fabryczna z wielką pasją i zaciekawieniem, odwiedziłam teren budowy dwa razy i kiedy przyszedł dzień otwarcia czułam, że było to wielkie święto, nie tylko moje święto ale wszystkich mieszkańców Łodzi, bo choć dworzec służy głównie podróżnym to chyba jednak najbardziej dumni z niego są właśnie łodzianie. Było to widać podczas wielkiego otwarcia, tłumy jakie się pojawiły już o 5:00 rano mnie wzruszyły i były potwierdzeniem tego jak bardzo ten dworzec był nam wszystkim potrzebny. Chcielismy mieć dworzec jak inne wielkie miasta Europy, taki, za który byśmy nie musieli się wstydzić. I mamy. I razem z jego otwarciem  zaczął się zupełnie nowy rozdział w historii naszego miasta.

Nasz dworzec jest nowoczesny, funkcjonalny i piękny, choć ma parę niedopracowań jest najlepszym dworcem jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Jest on ciekawy zarówno pod względem architektonicznym jak i fotograficznym ;) Dlatego sporo jego zdjęć pojawi się w najbliższym czasie na facebooku, poniżej publikuję jedynie kilka z nich.

Drodzy Łodzianie, jestem pod wielkim wrażeniem tego jak licznie przybyliście na otwarcie i ak bardzo interesujecie się tym miejscem. Pokazujecie, że Łódź jest dla Was ważna i że jesteście z niej dumni. Jesteście najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmienia się Łódź, i najlepszym powodem aby ją zmieniać!

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Studzienka w morzu detali

25/11/2016
Pałac Juliusza Kindermanna 02

Wille należące do wielkich rodów fabrykanckich zawsze imponują bogactwem detali. Nie tylko Poznańscy i Scheiblerowie wzbudzają podziw dekoracją swoich wnętrz, również u Kindermannów możemy zobaczyć wysublimowanie, dbałość o małe elementy i chęć wyróżnienia się.

Prócz najbardziej znanej willi Kindermanów – willi Leopolda, która słynie z secesyjnego przepychu – poznać trzeba willę Juliusza Kindermanna, mieści ona bardzo dużo ciekawych elementów, które mogą nam wiele powiedzieć o swoich dawnych właścicielach. Jak zapewne wiecie na fasadzie budynku znajduje się wyjątkowa mozaika projektu wiedeńskiego malarza Hansa Aloisa Schrama, wykonana przez słynny wenecki warsztat Andrea Salvatiego, opowiadająca o handlu bawełną. W środku budynku tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że rodzina Kindermannów bardzo upodobała sobie mozaiki.

Zaraz przy wejściu, na klatce schodowej willi przy Piotrkowskiej, naszym oczom ukazuje się piękna studzienka, dekorowana barwnymi kamieniami i drobnymi elementami mozaikowymi. Ród Kindermannów lubował się w studzienkach, znajdziemy je również tutaj na piętrze oraz w willi Adolfa Kindermanna. Ale ta jest wyjątkowa bo zdobiona w motywy morskie. Ryby, związane z żywiołem wody, sa symbolem narodzin, nieśmiertelności, chrztu ale też obfitości, mądrości i odrodzenia. Muszle kojarzone są z ponownymi narodzinami i ze szlachetnością pereł a wykorzystywane kiedyś przez pielgrzymów jako czarki do nabierania wody stały się też symbolem duchowej podróży.

Nie wiemy co było bezpośrednim powodem pojawienia się takich dekoracji na tej studzience ale z pewnością poznawanie takich kunsztownych drobiazgów umożliwia nam wszystkim swego rodzaju duchowe podróże: zarówno podróż w czasie do historii sztuki, do mody jaka niegdyś panowała w łódzkiej dekoracji wnętrz, jak i podróż po różnorodności doznań estetycznych, jakie serwuje nam nasze miasto. W tej willi jest jeszcze sporo istotnych elementów (kolumny, witraż, sklepienia), zapraszamy do ich poznania na nasz facebook :)

palac-juliusza-kindermanna-2palac-juliusza-kindermanna-4palac-juliusza-kindermanna-1palac-juliusza-kindermanna-3

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

10/11/2016
Kamienica Meyera Łódź 04

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Najpiękniejszy ogród zimowy

12/09/2016
Akademia Muzyczna Łódź Ogród zimowy 01

Pałac Karola Poznańskiego jest od zawsze moją ulubioną łódzką rezydencją. Miałam okazję tu być na koncertach ale tym budynkiem zawsze tak się fascynowałam, że nigdy nie mogłam dostatecznie skupić się na muzyce. Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś zapomnieć na jakim koncercie byłam bo tak zapatrzyłam się w te wnętrza ;) Później, dzięki firmie Mosaicon, miałam okazję przyjrzeć się pracom konserwatorskim w Akademii (możecie ten wpis zobaczyć tutaj) i od tamtej pory z wielką niecierpliwością czekałam na moment ich zakończenia a najbardziej na… ogród zimowy :) Niedawno widziałam go w całej okazałości i muszę przyznać, że wygląda oszałamiająco! Blachy zdjęto, odkrywając piękne przeszklenia, dzięki którym odbywa się tu prawdziwy koncert światła i barw. Na ścianach misterne dekoracje, misy w kształcie muszli i oczko wodne – jeszcze puste – ale niedługo wypełni się wodą :) Niedługo pojawią się tu również rośliny.

Ten ogród zimowy już teraz według mnie nie ma sobie równych, drugiego takiego wnętrza w naszym mieście nie znajdziemy. Gdy jeszcze pojawi się tu natura będzie to miejsce, które zdecydowanie powinniśmy rozsławiać na cały świat. Cieszcie oczy i Wy tym pięknym ogrodem zimowym, poniżej jego zdjęcia.

A za umożliwienie obejrzenia wnętrz dziękuję Akademii Muzycznej i użytkownikom forum Skyscraper City.

akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-01 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-02 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-03akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-04 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016
Kamienica Dom pod Atlasami 01

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Miasto

Anioły i demony

03/01/2016
Anioły i demony Klatka schodowa Łódź 01

Przy ulicy Gdańskiej stoi narożna kamienica, której wnętrza skrywają piękne zdobienia. Według informacji jakie znaleźliśmy w archiwach państwowych kamienicę postawili Abram Geliebter i Jakub Joskowicz, według projektu Gustawa Landau-Gutentegera. Budynek powstawał przez kilka lat, najpierw wybudowano niewielką część od strony ulicy Gdańskiej a póżniej dłuższą część od strony al. 1 Maja. Na przestrzeni lat zmieniały się trendy i fascynacje, zmieniał się również styl samego architekta Landau-Gutentegera. Zapewne dlatego w tym budynku możemy teraz oglądać wnętrza o dwóch różnych charakterach. Przedsionek od strony Gdańskiej utrzymany jest w stylu neorenesansowym, ozdobiony pięknym bajecznym sufitem z motywami kwiatów, owoców, łabędzi i postaci ze skrzydłami. Soczyste owoce, świeże kwiaty i czuwający Aniołowie tworzą to wnętrze pozytywnym i przyjaznym. Natomiast drugi przedsionek, prowadzący do drugiej klatki schodowej, ma charakter ponury i mroczny. Wnętrze utrzymane jest w stylu secesyjnym, w ciemniejszych barwach, z motywami roślinnymi i geometrycznymi. Zarówno sufit jak i ściany zdobią precyzyjnie wykonane mozaiki. O ile pojawienie się we wnętrzach motywów, o których wspomnieliśmy możemy łatwo zinterpretować to jednego elementu rozszyfrować nie potrafimy. Przy suficie drugiego przedsionka znajduje się tajemnicza mozaika przedstawiająca postać, grającą na dwóch trąbkach, a u jej boków widać jeszcze dwie brodate postacie. Ta scenka przywodzi na myśl boga greckiego Dionizosa, który szczególnie upodobał sobie muzyczną rozrywkę i który otaczał się brodatymi satyrami ale może to być mylne skojarzenie. Dokładne zdjęcie tychże postaci znajdziecie u podróżnika i wielbiciela klatek schodowych – Klatkowca – pod tym adresem ;) koniecznie zajrzyjcie i dajcie znać co o tych postaciach myślicie :)

Więcej naszych fotografii z tego miejsca ukaże się na facebooku, opublikujemy tam zarówno zdjęcia obydwu przepięknych sufitów jak i klatek schodowych tego budynku.

Anioły i demony 01 Anioły i demony 02 Anioły i demony 03Anioły i demony 04Anioły i demony 05

– fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Miasto

W dawnym Teatrze Scala

23/10/2015
W teatrze Scala Klatka schodowa Więckowskiego 03

Kontynuując cykl prezentujący wnętrza najbardziej magicznych klatek schodowych dziś zabierzemy Was w iście angielskie wnętrze ;)

Niepozorne drzwi wejściowe do budynku przy Więckowskiego przenoszą w zupełnie inny klimat. Już w eleganckim przedsionku ściany pokryte są ciemnobrązowym drewnem, co od razu przywodzi na myśl brytyjskie wnętrza. Stojąc tutaj przed oczami mamy mroczne, zadymione od cygar wnętrze pubu z XIX wieku, w którym elegancko ubrani ludzie delektują się muzyką tamtych lat. Ten klimat dodatkowo podkreśla oświetlenie, uwydatniające najważniejsze elementy takie jak kasetony, umieszczone na półkolistym suficie. Idąc dalej docieramy do równie eleganckiej (i odnowionej) klatki schodowej. I tu naszą uwagę zwracają nisze zwieńczone muszlami, które prawdopodobnie na początku XIX wieku wypełnione były rzeźbami. Tych już co prawda nie uświadczymy ale detale, które pozostały do dziś sprawiają, że można poczuć się tu jak na przełomie XIX i XX wieku.

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zainteresowali się motywem muszli. W Grecji do dziś kojarzą się one romantycznie przywołując na myśl wynurzającą się z piany morskiej Afrodytę, w chrześcijaństwie zaś muszlę kojarzono z niepokalanym poczęciem Maryi, pielgrzymi wykorzystując muszle jako czarki do nabierania wody stworzyli z niej symbol duchowej podróży a w kulturze żydowskiej muszla symbolizowała nieśmiertelność duszy. Dwie ostatnie kwestie nabierają sensu gdy przeanalizujemy historię kamienicy. Sam budynek powstał w 1912 roku mieszcząc żydowski teatr „Scala”, być może muszla oznaczać miała duchową podróż jaką odbywa widz podczas spektakli teatralnych?

Na siedzibę teatru wykorzystywany był także sąsiedni budynek. Tuż po wojnie do wnętrz przeprowadziła się Szkoła Żydowska Icchaka Lejba Pereca i funkcjonowała w gmachu do 1965 roku. O jej historii przypomina umieszczona na elewacji pamiątkowa tablica „Adres ten jest miejscem na mapie pamięci rozrzuconych po świecie byłych uczniów szkoły”. W chwili obecnej kamienica jest siedzibą kilku podmiotów gospodarczych, które wynajmują pomieszczenia na siedziby swoich firm ale do dziś wnętrze klatki schodowej pobudza wyobraźnię.

W teatrze Scala 01 W teatrze Scala 02 W teatrze Scala 03 W teatrze Scala 04 W teatrze Scala 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Zapomniana klatka Heinzla

29/09/2015
Klatka schodowa pałacu Heinzla 03

Nie ulega wątpliwości, że pałac Juliusza Heinzla, przy ulicy Piotrkowskiej 104 jest jednym z ważniejszych obiektów pałacowych na terenie Łodzi. Wybudowany w 1880 roku pałac był pierwszą tego typu rezydencją przy głównej ulicy miasta, łączącą zarówno funkcje biurowe na parterze, reprezentacyjne na I pietrze i mieszkalne na poddaszu.

Mało osób jednak wie, że kiedyś najbliższe otoczenie pałacu wyglądało inaczej niż obecnie. Do okresu międzywojennego reprezentacyjny pałac z obu stron flankowany był podwójnymi jednopiętrowymi oficynami z bramami wjazdowymi (zobacz zdjęcie archiwalne tutaj). Było to z pewnością interesujące rozwiązanie, nieco odbiegające od pierzejowej zabudowy ulicy Piotrkowskiej, uwydatniające rangę budynku właściciela obiektu. Zmiany nastąpiły w latach wolnej Polski gdy bramy te zlikwidowano a przestrzeń po nich wypełniono zabudową, przez co zmienił się wygląd bocznych skrzydeł pałacu Heinzla. Jeden z budynków, które wtedy powstały, wykorzystywany jest obecnie na potrzeby Urzędu Miasta Łodzi a drugi mieści mieszkania oraz lokale użytkowe i to właśnie ten drugi bardziej przykuł naszą uwagę. Pod numerem 102A kryją się dwa style architektoniczne, które zobaczymy zaglądając na podwórze. Różnicę widać od razu – boki to neorenesansowe budynki z końca XIX wieku a środek, zgodnie z trendami lat międzywojennych, to uproszczona modernistyczna część budynku. Przebudowy, według projektu architekta Wiesława Lisowskiego, dokonał Roman Borkenhagen, który ulokował tu największy w tamtych czasach łódzki zakład dostarczający klisze do większości drukarni oraz wydawnictw łódzkich i pozałódzkich. To nie jedyna ciekawostka jaką skrywa wspomniany adres. W lewej oficynie znajdziemy drewnianą, oryginalną klatkę schodową, która pamięta czasy początków pałacu Heinzla. Jest fantastyczna! Kształtne balustrady, drewniane skrzypiące schody a do drzwi lokali prowadzą specjalne przedsionki, oddzielone od schodów szybami. Zapraszamy więc na małą wycieczkę krętymi schodami w górę i w dół ;)

W podwórku Piotrkowskiej 102A jest jeszcze coś ciekawego… prawdziwie zamkowa wieża ;) Jej zdjęcia tu nie pokażemy, celowo! Zapraszamy Was do osobistego sprawdzenia jak ta wieża wygląda a efekty publikujcie u nas na >facebooku< :)

Zapomniania klatka Heinzla 01 Zapomniana klatka Heinzla 02 Zapomniana klatka Heinzla 03 Zapomniana klatka Heinzla 04 Zapomniana klatka Heinzla 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Symbolika pod farbą

02/09/2015
Symbolika pod farbą Łódź klatka schodowa 01

Gdy odwiedzamy wnętrza znane nam z opowieści czy Internetu wiemy czego się spodziewać, natomiast w tym przypadku było zupełnie inaczej. Z zewnątrz choć wyremontowany przez Mia100 Kamienic i z kilkoma zdobieniami budynek wygląda całkiem zwyczajnie. Zajmowany w ciągu ostatnich lat przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie był opisywany, wspominany ani fotografowany. Co najgorsze, bardzo niedoceniany a cenne elementy jakie posiada zamiast wychwalać zamalowywuje się kolejnymi warstwami farb olejnych.

Klatka schodowa z pięknymi oryginalnymi balustradami, dość nietypowa bo z półkolumnami to tylko początek bo w pomieszczeniach zastajemy kolejne ciekawe elementy: takie jak kominek, zdobiony piec kaflowy, sztukaterie na sufitach,  witraże w korytarzu, tajemnicze przeszklenia między pomieszczeniami czy szafy wnękowe.  Najciekawszym co zastaliśmy są bez wątpienia drzwi – każde pomieszczenie posiada inne, od zewnątrz z bogatą stolarką, od wewnątrz z innym zdobieniem. Bez problemu można rozpoznać drzwi od głównego pomieszczenia bo wyglądają tak, jak żadne inne w Łodzi – całe w złotych dekoracjach  i to nie tylko z motywem roślin ale co ciekawe też i zwierząt a co najciekawsze (bo rzadko spotykane), ryb! Dekoracje na pewno nie pojawiły się tu bez powodu, właściciele domów dekorowali przecież swoje wnętrza tak aby nawiązywać nimi do bóstwa, chronić przed złą energią czy sprzyjać fortunie i miłości. Nie wiemy czemu akurat taki motyw się tu pojawił ale zdecydowanie najwięcej symboliki ryby odnajdziemy w sztuce sakralnej. To właśnie ryba była znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan i najczęściej używanym, zaszyfrowanym symbolem Chrystusa – ze względu na jego relację z wodą, czyli chrzest, i odnowienie duchowe.

W kulturze żydowskiej wizerunków ryb znajdziemy jeszcze więcej – na świątecznych talerzach,  na nagrobkach, na naczyniach do rytualnego obmywania rąk oraz w dekoracji synagog a pod postacią ryby w żydowskiej sztuce przedstawiano mitycznego potwora Lewiatana.  Woda natomiast, którą też widzimy na drzwiach symbolizuje w tradycji żydowskiej Torę, tak więc ryby w tym wypadku oznaczają ludzi sprawiedliwych, którzy czerpiąc z jej „źródeł zbawienia” zapewniają sobie życie wieczne oraz uosabiają dusze, które po śmierci przebywają w raju, nieśmiertelność i życie przyszłe.

Według tradycji astrologicznej natomiast Ryby to dwunasty i ostatni znak zodiaku przed równonocą wiosenną a woda jest w tym znaku początkiem i końcem życia, oraz przygotowaniem nowych narodzin. W heraldyce złota ryba oznacza sprawiedliwość.

Na drzwiach pojawiają się również ptaki – symbolizujące w kulturze żydowskiej  wiarę w szybkie dotarcie modlitw do nieba „Jak ptaki latające, tak Pan Zastępów osłoni Jeruzalem, osłoni i ocali, oszczędzi i wyzwoli”. Są tu też tajemnicze sploty, które przypominają zamknięte węzły celtyckie, oznaczające linię życia i nieskończoność. Czy te drzwi miały zatem oznaczać zbliżenie się do Boga i życie wieczne czy odrodzenie? Czy może coś zupełnie innego? Jak Wam się wydaje?

Gorąco zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wnętrz, które robiliśmy z niemałą złością widząc barbarzyńskie traktowanie zdobień olejną farbą… na szczęście jest jeszcze co oglądać, obecnie obiekt zmienia użytkowników, może oni przywrócą mu taki stan jak za czasów jego świetności?

Symbolika pod farbą 01 Symbolika pod farbą 02 Symbolika pod farbą 03 Symbolika pod farbą 04Symbolika pod farbą 05 Symbolika pod farbą 06 Symbolika pod farbą 07Symbolika pod farbą 08Symbolika pod farbą 09Symbolika pod farbą 10Symbolika pod farbą 11

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Niebo u Stefanusa

25/08/2015
Dom Stefanusa Łódź 04

Kilka lat temu Łódź obiegła informacja, że w Domu tym pod 3 warstwami farby olejnej ekipa konserwatorów odkryła złocenia i polichromie. Przez moment się o nich mówiło a później długo długo nic. Choć Dom już od dłuższego czasu jest po remoncie i konserwacjach mało się o nim mówi więc postanowiliśmy to zmienić!

Budynek powstał w 1900r. i należał do Edmunda Stefanusa, właściciela fabryki kotłów parowych. Po wojnie należał do Teatru Wielkiego a później służył mieszkańcom miasta i niestety z roku na rok niszczał coraz bardziej. Dopiero aktualny właściciel postanowił przywrócić mu dawny blask i dzięki niemu możemy podziwiać niezwykle gustowne odnowione wnętrza. W Domu Stefanusa pomimo zaniedbań zachowało się wiele cennych elementów, np. złocenia na ścianach, okładziny stiukowe imitujące marmur, stalowa balustrada z motywem kwiatowym, marmurowe schody, sztukaterie na sufitach, stolarka drzwiowa z elementami secesyjnymi i kryształowe szyby w drzwiach. Największe wrażenie robi iście pałacowa główna część klatki schodowej, z sufitem ozdobionym polichromiami – na jednej z nich widnieje amor i czworo dzieci a na drugiej scena w ogrodzie z udziałem mężczyzny, kobiety i dzieci. Co konkretnie przedstawiają malowidła nie wiemy, postacie małych dzieci często wykorzystywane były w sztuce renesansu, baroku, rokoka i posiadały one raczej pozytywną symbolikę. Postać uskrzydlona przedstawia najpewniej kupidyna kojarzonego z pożądaniem, pragnieniem, miłością albo aniołka, który ma znaczenie religijne i zbliżać miał do Boga. Jedno z dzieci trzyma w ręku jakiś przedmiot, niektórzy twierdzą, że to jakieś mieszadło lub część kotła parowego ;) Trzecia, centralna polichromia przedstawia ornament roślinny na tle nieba a w jej środkowym punkcie zawieszono przepiękny żyrandol, wykonany na specjalne zamówienie.

To jednak nie wszystko co możemy obecnie zastać w budynku. Prócz bardziej reprezentacyjnej części klatki schodowej jest jeszcze jej kontynuacja, choć bardzo nowoczesna, minimalistyczna, cała w przeszkleniach, to jest ona ozdobiona ornamentyką, nawiązując do stylu jaki panuje w pozostałych wnętrzach. Przezroczystości w połączeniu z czerwienią na schodach powodują, że klatka schodowa wygląda elegancko i luksusowo, idealnie się komponując z resztą wnętrz.

Niebo na suficie jest chyba najbardziej zastanawiające, może miało być czymś w rodzaju okna i dawać poczucie otwartej przestrzeni a może miało symbolizować bliskość do niebios czyli szczęście właściciela? To tylko domysły, pewne jest natomiast, że Stefanus był fabrykantem bardzo majętnym a bogata klatka schodowa miała jego status materialny gościom Domu uzmysławiać. Tak jak on chciał zachwycać wnętrzem my postaramy się zachwycić nimi również gości naszej strony ;) Zapraszamy do zdjęć!

Dom Stefanusa 01 Dom Stefanusa 02 Dom Stefanusa 03 Dom Stefanusa 04 Dom Stefanusa 05Dom Stefanusa 06Dom Stefanusa 07Dom Stefanusa 08Dom Stefanusa 09Dom Stefanusa 10

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk