Tag: przestrzeń

Art, Home

KIPISZ – przestrzeń improwizacji osobistej

27/06/2018

W dawnej Widzewskiej Manufakturze za dnia działają przemysły kreatywne. Wieczorami i nocą natomiast ta przestrzeń nabiera zupełnie innego charakteru a to za sprawą ludzi, którzy postanowili w tym miejscu wykreować przestrzeń improwizacji osobistej. 

Paweł Grala i Basia Południak stworzyli w Wi-Mie sferę szerokiej wymiany energii twórczej, tzw. KIPISZ. To interdyscyplinarne miejsce sztuki, które wręcz kipi nieskrępowaną energią, kipi pomysłami i mocą kreatywno-sprawczą. Taką moc może mieć tu każdy, kto tylko zechce. To również przestrzeń do swobodnej dyskusji o współczesnej sztuce i kulturze, to samoodnawiające się stałe źródło czerpania inspiracji oraz wymiany doświadczeń. Kto uczestniczy w kreowaniu tej przestrzeni? Z jednej strony ci, którzy chcą przekazać swoją energię. Muzycy, instrumentaliści, performerzy, tancerze, plastycy, artyści słowa, artyści wizualni, filmowcy, improwizatorzy, artyści nowych mediów. Studenci i absolwenci uczelni artystycznych. I wszyscy, których nie można zaliczyć do żadnej z wyżej wymienionych grup ale którzy po prostu mają coś do przekazania i chcą poeksperymentować. Z drugiej strony wszyscy ci, którzy chcą energię odbierać, obserwować, analizować i odczuwać.

KIPISZ to cykl spotkań, które odbywają się w każdy ostatni piątek miesiąca. Każde spotkanie jest podzielone na dwie części. Pierwsza to prezentacje artystów, zarówno tych już wszystkim dobrze znanych jak i tych, którzy chcą się pokazać po raz pierwszy. Druga część to taka nietypowa impreza, nietypowa bo jej charakter tworzy się samoistnie, poprzez improwizacje ruchowe i muzyczne. Na taką imprezę można zabrać swój instrument i na nim zagrać, potańczyć lub się po prostu wyluzować. I to jest genialne, że ta przestrzeń nie jest w żaden sposób ograniczona – nie ograniczają jej ani organizatorzy ani uczestnicy. Nie ograniczna jej również tematyka i forma przekazu. Najważniejszą ideą tych spotkań jest eksperyment, coś w procesie, niezdefiniowanym procesie, którego częścią każdy z nas może się stać.

I to się udaje. To się udaje bardzo dobrze, na każdy KIPISZ przychodzi mnóstwo osób. Atmosfera tutaj jest po prostu genialna. To jest atmosfera niczym nie skrępowana, swobodna i kreatywna. Tutaj się świetnie odpoczywa i odpoczywa się nie tylko fizycznie ale i (przede wszystkim) duchowo.

Takie inicjatywy świetnie się sprawdzają w Łodzi. Takiej inicjatywy bardzo nam brakowało. Niesamowicie się cieszymy, że są ludzie, którzy potrafią wykorzystać potencjał twórczych osób, dają im niezwykłą szansę prezentacji a przy tym jeszcze wykorzystują potencjał pofabrycznej przestrzeni, która, sami przyznacie, jest bardzo udanym gospodarzem dla łódzkiej sceny artystycznej.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć z szóstego spotkania KIPISZ, zapraszamy również na stronę internetową kipisz.pl po więcej informacji i koniecznie zaglądajcie do Wi-My na kolejne wydarzenia.

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Miasto

(Anty)poradnik: Jak NIE robić pasażu Schillera w 5 krokach

10/06/2018
Pasaż Schillera Łódź projekt (1)

Tak, tak, dobrze widzicie, kolejny (anty)poradnik przed Wami. Niestety. Projekt rewitalizacji Starego Rynku nie jest jedynym złym pomysłem na tworzenie przestrzeni w mieście, oj nie nie. Są jeszcze inne propozycje, które naszym zdaniem nie powinny być zrealizowane i na które nikt nie powinien się zgodzić.

Tym razem chcielibyśmy się odnieść do projektu Pasażu Schillera, który w ramach rewitalizacji Łodzi również przejdzie metamorfozę. Sprawdziliśmy jakie zmiany mają zostać tu wprowadzone i nie możemy oprzeć się wrażeniu, że są one kolejnymi idealnymi (anty)wskazówkami do tego jak NIE tworzyć przestrzeni miejskiej!  Rzućmy okiem na finezyjne projekty, które wydają się pasować bardziej do promenady w Ciechocinku aniżeli do jednego z najważniejszych punktów wielkiego miasta.

Robi wrażenie, prawda? Dlatego drodzy studenci kierunków projektowych, drodzy urbaniści: rzućcie studia, nie traćcie na nie czasu, to nie ma sensu. Edukujcie się interpretując takie projekty, podejrzyjcie jaką rewitalizację serwuje nam miasto a będziecie mogli nauczyć się o wiele więcej niż z podręczników. Drogi Urzędzie Miasta Łodzi uważnie przeczytaj, zwłaszcza ostatni punkt tyczy się Twojej pracy. Poniżej spisaliśmy kluczowe zasady, którymi powinniście się kierować. Do każdych wskazówek dodajemy linki odsyłające Was do pomysłów, których pod żadnym pozorem nie wykorzystujcie! Zerknijcie na rozwiązania i wystrzegajcie się ich jak ognia, pamiętajcie, że im nudniej zaprojektowana przestrzeń, tym lepiej. Zaczynamy. 

KROK 1. Pozostaw gołe ściany szczytowe zamiast je zagospodarować

Pasaż Schillera powstał po II wojnie światowej, w następstwie wyburzenia parterowych domów tkaczy, stojących bezpośrednio przy ulicy Piotrkowskiej pod numerami 110 i 112. Otworzyło to kwartał miasta bardziej eksponując fragmenty, które eksponowane być nie powinny, takie jak oficyny i ściany szczytowe. Przy okazji rewitalizacji wypadałoby zadbać o zmianę tego, co powoli staje się już negatywnym symbolem Łodzi i zastosować rozwiązania, które zagospodarowałyby puste ściany szczytowe zamiast… kontynuować niezagospodarowanie pustych ścian szczytowych. Czyż nie? Wydawać by się mogło, że rewitalizacja obszarowa jest okazją idealną do estetyzacji gołych ścian – nic bardziej mylnego, miasto nie widzi takiej potrzeby.

Atrakcyjność pasażu Schillera w dużej mierze zależy od oprawy architektonicznej wokół niego. Ciekawych obiektów tu nie brakuje bo z jednej strony mamy zabudowę z XIXw. i zabudowę powojenną przy ulicy Piotrkowskiej, a z drugiej bardzo gustowny powojenny budynek, tzw. Dom Technika. Należałoby zrobić coś z obiektami, które wyglądają przeciętnie lub gorzej niż przeciętnie, i które negatywnie wpływają na postrzeganie całego pasażu już od wielu, wielu lat. Możliwości jest dużo. Najbardziej oczywiste wydaje się zasłonięcie ścian szczytowych pasażu poprzez budowę nowych wąskich budynków, będących jednocześnie „bramą do pasażu”, od strony ulicy Piotrkowskiej. Uchwalony przez miasto Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru ulic: Piotrkowska – Nawrot – Tuwima – Kilińskiego zakłada taką możliwość zabudowy. W związku z tym nasuwa się pytanie czemu nie przewidziano tego w projektowaniu generalnej przebudowy pasażu? Czy nie można było zadbać o estetykę otoczenia już teraz? Czy od tego wręcz nie powinno się zacząć? Cóż nam po estetycznej nawierzchni gdy ściany bez okien będą skutecznie niszczyć postrzeganie całej przestrzeni, tak jak się to ma miejsce tutaj już od kilkudziesięciu lat?

Spokojnie znajdziemy w Polsce parę przykładów dobrych pomysłów na wypełnienie wąskiej przestrzeni i zasłanięcie gołych ścian, np. Infobox w Gdyni [link], który zabudowuje ścianę szczytową sąsiedniej kamienicy jednocześnie spełniając funkcję tarasu widokowego (!) oraz punktu informacji o zachodzących w Gdyni zmianach i inwestycjach. Takie miejsce w Łodzi bardzo by się przydało bo to miasto się dynamicznie rozwija, fajnie byłoby móc te zmiany oglądać z wysokich punktów. O wyjątkowości ulicy Piotrkowskiej natomiast nikogo nie trzeba przekonywać, spokojnie zasługuje ona na swój własny punkt widokowy. Przyznajcie sami, czy pasaż Schillera nie jest miejscem wręcz idealnym dla takiego rozwiązania?

Kolejnym przykładem fajnego pomysłu na tak kłopotliwą przestrzeń może być też pawilon Wyspiańskiego w Krakowie [link], który zabudowuje pustą ścianę szczytową kamienicy i jednocześnie tworzy estetyczną elewację Placu Wszystkich Świętych. Można? Można! Wygląda to rewelacyjnie i na dodatek wprowadza nowe funkcje.

Ciekawym rozwiązaniem byłyby tutaj również tymczasowe obiekty w postaci kilkupiętrowej zabudowy z kontenerów, jak np. restauracja Doki Gastrobar w OFF Piotrkowska [link].

Zawsze jest możliwość wykorzystać takie puste ściany szczytowe na zielone ogrody wertykalne, jak np. ten na ścianie Caixa Forum w Madrycie [link].

Oczywiście nie twierdzimy by zaproponowane wyżej przez nas rozwiązania przenosić do Łodzi w takiej samej formie, podaliśmy jedynie przykłady tego, co jest już powszechnie stosowane. Kreatywne rozwiązania potrzebne są też w Łodzi, czas leci, a kreatywnych rozwiązań brak. Teraz mamy idealną okazję do tego by przy okazji poprawiania wyglądu samego pasażu wprowadzić na nim atrakcyjny element przestrzeni. My gdybyśmy mieli wybierać zdecydowanie bylibyśmy za zabudową, która na parterze pełniłaby funkcję usługową, np. informacji turystycznej, na wyższych piętrach funkcję gastronomiczną, a na samej górze funkcję tarasu widokowego.

KROK 2. Co tam rewitalizacja, zrób remont odtworzeniowy

Struktura pasażu jest kolejnym elementem, do którego zarówno miasto jak i projektanci podeszli niezwykle zachowawczo. Znowu zachowawczość. Znowu brak wizji i znowu brak odwagi. I tutaj pojawia się taka wątpliwość hmmm czy powinniśmy w ogóle w tym przypadku posługiwać się pojęciem „rewitalizacja”? W prawie budowlanym istnieje bowiem takie określenie jak „remont odtworzeniowy”, które określa przeprowadzenie inwestycji poprzez wymianę materiałów na nowe bez zmiany układu przestrzeni. Mamy nieodparte wrażenie, że w przypadku pasażu Schillera zamiast terminu „rewitalizacja” (którym miasto tak radośnie się posługuje, szastając nim na prawo i lewo) lepiej pasowałby termin „remontu odtworzeniowego”. Planowane tu zmiany są tak minimalne, że niejeden mógłby nawet ich na wizualizacji nie odnotować. To nie jest zaprojektowanie przestrzeni od nowa, to nie jest przystosowanie jej do współczesnych warunków, standardów i potrzeb. Przecież place, rynki i pasaże mają niezwykłą moc miastotwórczą. Pasaż, o którym mowa jest istotnym punktem przystankowym podczas spacerów Piotrkowską oraz istotnym punktem przechodnim od Piotrkowskiej do Sienkiewicza. Sporo osób się tu przewija, sporo młodzieży tu przesiaduje i biega sporo dzieci. To wartościowe i już bardzo aktywne miejsce zasługuje na kilka świetnych rozwiązań, które nie tylko uwydatnią jego atuty, wykorzystają widoczny potencjał oraz wzbogacą je o rzeczy nowe. Niestety. W miejscu obecnych ławek zyskamy nowe ławki a w miejscu obecnej fontanny zyskamy nową fontannę. To skandalicznie małe zmiany bo bilans wychodzi nam na 0 a mieszkańcy nie zyskują wraz z „rewitalizacją” nic więcej. To śmieszne. Planowane w pasażu zmiany odnoszą się wyłącznie do estetyki i nie wnoszą żadnej nowej wartości w przestrzeń miasta.

KROK 3. Zrób absolutne minimum, powtarzaj sobie jak mantrę: drzewo, trawa, ławka i fontanna, (i jeszcze raz) drzewo, trawa, ławka i fontanna…

W projekcie nie ma żadnych elementów, które zatrzymałyby przechodnia na dłużej. Nie ma tam nic, czego by obecnie nie było. Drzewo, trawa, ławka i (może być ale nie musi) fontanna to w sumie podstawy. Dzieci w przedszkolu mogłyby te elementy umieścić na projekcie. Ale mamy XXI w. a projektowaniem zajmują się specjaliści. Dlaczego w takim razie poziom projektu jest tak bardzo niski? Mało interesująco wygląda to teraz a co dopiero będzie za 20 lat?

Następna sprawa to płaska nawierzchnia. Znowu. Dlaczego wszystko w Łodzi musi być zrobione na płasko? Dlaczego nawierzchnia jest tak mało zróżnicowana? Przecież aż się prosi o jakieś fajne podwyższenia, na których można usiąść lub nawet się położyć. Czy to brak wiedzy architektów o tym jak się obecnie projektuje czy może ignorancja? A może brak odwagi? Co jest przyczyną tej bylejakości? Jeśli nawierzchnia jest płaska dlaczego nie zastosuje się chociaż różnych materiałów, różnych barw? Pasaż Schillera można „podzielić” nawierzchnią i podkreślić jego dwojaki charakter – od Piotrkowskiej do centralnej części jeden charakter i od centralnej części w stronę Sienkiewicza drugi charakter. Wprowadźmy trochę urozmaicenia, come on. Podamy przykład zastosowania koloru w nawierzchni, spójrzcie na plac Superkilen w Danii [link].

I kolejna sprawa to zieleń. Są trawniki, super, fajnie, szkoda tylko, że tak nudne i w tak nieciekawej formie, że już o wiele lepsze są te obecne. Przynajmniej mają charakter. Pisząc ten tekst zastanawiamy się czy może w Łodzi jest jakiś architekt krajobrazu? Może warto go poszukać i zatrudnić do projektów? Może wreszcie warto zredefiniować pojęcie łódzkiego projektowania krajobrazu? Dla przykładu, podajemy parę fajnych zastosowań, w których „coś się dzieje”: dziedziniec kompleksu biurowego w Pradze [link], kampus uniwersytecki w Tokio [link], skwer w Mediolanie [link], plac King Cross w Londynie [link] czy chociażby plac Grzybowski w Warszawie [link].

I kolejna sprawa… Pasaż Schillera ma być kolejną przestrzenią publiczną w Łodzi, w której zostaną zamontowane dwie nowe fontanny w poziomie nawierzchni. Przypomnijmy, że według planów takie same fontanny pojawią się na: Starym Rynku, ulicy Hasa w Nowym Centrum Łodzi oraz na Placu Wolności. Czy to nie za dużo miejsc z identycznym rozwiązaniem? No raczej, że za dużo. A innych fontann nie ma na świecie, żeby się trochę zainspirować? Są. Zobaczcie fontannę w kształcie łodzi, jest w Walencji [link]. Dużo lepszym rozwiązaniem już według nas byłoby już zachowanie obecnej fontanny, która mimo, że jest mocno zaniedbana to jest po prostu charakterystyczna i świetnie pasuje do miejsca z powojenną architekturą. Wystarczyłoby ją odświeżyć i pasaż Schillera nadal miałby fontannę jakiej nie miałby żaden inny pasaż, rynek czy plac w Łodzi.

Następnie… sztuka. Nikt jej w nowym pasażu nie przewidział. A szkoda. Artyści mają wielką moc kreowania przestrzeni miejskich. Wróćmy choćby do Light Move Festivalu w 2016 roku, kiedy to w pasażu Schillera stanęła instalacja „La Lampounette” w postaci lamp, świecących różnokolorowym światłem [link]. Zapewne pamiętacie jakim zainteresowaniem cieszyła się wśród odwiedzających i jak świetnie wpisała się w układ pasażu. Była to dla wszystkich wielka atrakcja i już wtedy byliśmy zdania, że ta instalacja mogłaby nawet pozostać w pasażu Schillera na dłużej. Jak widać można znaleźć sposób na uatrakcyjnienie przestrzeni i wcale nie trzeba daleko szukać. Co prawda od strony eleganckiej ulicy Piotrkowskiej lepiej nie szaleć ale bliżej ulicy Sienkiewicza spokojnie można i ten fragment pasażu mógłby mieć dużo nowocześniejszy charakter. Spójrzcie na instalację artystyczną Fata Morgana w Nowym Jorku, która ma formę lustrzanego labiryntu [link]. Piękna, prawda? A może w pasażu Schillera powinniśmy się odnieść do samej postaci Leona Schillera i spróbować instalacją podkreślić tę postać? Może warto odnieść się do teatru lub radia? A może instalacja dźwiękowa znalazłaby tu miejsce? Przykładem może być Ode to Philly w Chicago [link]? A jeśli nie instalacje stałe to może stwórzmy jakiś punkt dla instalacji, które by się zmieniały? Nie mamy w Łodzi miejsca tego typu a taka atrakcja nie tylko zaciekawiłaby mieszkańców i turystów ale też umożliwiłaby artystom pokazanie swojej twórczości.

Wiecie co nas bardzo boli? Konsekwencje. Konsekwencje zachowawczości i braku ambicji. Łódź ma tylko kilka placów, rynków i pasaży w centrum miasta. Odnowione będą właśnie w ramach rewitalizacji obszarowej a pełne efekty wszystkich prac obejrzymy zapewne w 2022 roku. Obawiamy się jednak, że o ile w 2022 roku dostrzeżemy dużą poprawę wizerunku miasta to jednocześnie zdamy sobie sprawę, że mamy do czynienia z przestrzeniami miejskimi, które są identyczne, i są one identycznie… przeciętne. Na każdym placu, pasażu czy rynku będziemy mieć kilka drzew, trawników i fontannę. Nie będą się one niczym wyróżniać nie tylko w Polsce ale nawet w samej Łodzi ciężko je będzie od siebie odróżnić. Żadna z nich nie będzie miała swojego stylu i swojego charakteru. To straszne.

KROK 4. Pomiń obserwacje i nie wykorzystaj potencjału

Pasaż Schillera jest od wielu wielu lat miejscem licznych wydarzeń artystycznych i rozrywkowych. Przestrzeń ta jednak nie jest obecnie idealna do tego typu inicjatyw i warto byłoby ją lekko zmodyfikować aby stała się bardziej praktyczna. Już wiele razy okazało się, że brakuje tu miejsca na scenę oraz widownię. Byliśmy kiedyś tu na projekcji filmu i ciężko było wytrzymać w niewygodnej, pokracznej pozycji.

Pasaż Schillera jest też miejscem, które generuje spory ruch i jest (pomimo zaniedbań) często wykorzystywanym miejscem do spotkań. Dlatego przydałoby się tę funkcję pasażu uwydatnić i warunki do spotkań stworzyć jeszcze dogodniejsze. Świetnie sprawdziłoby się tutaj miejsce na tzw. speakers corner, czyli taki łódzki hyde park, w którym ludzie mogliby dzielić się z innymi swoimi pomysłami. Przydałoby się niewielkie podwyższenie w terenie i stworzenie pewnych udogodnień do przemawiania czy zainstalowania sprzętu do projekcji itp.

Ze względu na bliskość Urzędu Miasta Łodzi widzimy tu także przestrzeń wymiany myśli o mieście oraz spotkań urzędników z mieszkańcami. Przecież to miejsce jest wręcz idealne do takich spraw!

Trochę też jest nam przykro, że nie został doceniony potencjał Hort Cafe. Ta kultowa kawiarnia ma świetny ogródek, który potrzebuje małej odnowy. Można by było ogródek powiększyć i nieco bardziej zintegrować go z pasażem. W projektowaniu nie doceniono również potencjału niewielkich zatoczek przy kawiarni, które często są fajną lokalizacją dla stoisk lokalnych przedsiębiorców, sprzedających swoje produkty przy okazji różnych wydarzeń.

KROK 5. Nie organizuj konkursu na projekt najważniejszych przestrzeni publicznych w mieście

Ten punkt spokojnie można zastosować przy analizie wszystkich projektów ponieważ dotyczy generalnie sposobu decydowania o najistotniejszych przestrzeniach w Łodzi jakimi są rynki, place i pasaże. Jest to punkt też najważniejszy bo tłumaczy przyczynę całej tej sytuacji i całej tej karuzeli żenady. Generalnie wszyscy o tym wiedzą, każdy jest tego świadom ale tylko miasto jakoś udaje, że o tym nie wie. To my przypomnimy. Obecnie stosowane są praktyki, w których inwestor czyli Zarząd Inwestycji Miejskich zleca firmom consultingowym opracowanie koncepcji a ta z kolei zleca realizację architektom, którzy zlecają ją kolejnym architektom. Architekci natomiast projektują przestrzeń jedynie poprawnie technicznie, bez większej wizji i głębszego wydźwięku. Zarówno oni jak i miasto, które później ten projekt akceptuje, nie zważają zupełnie na fakt, że projektując taki pasaż jest się tak naprawdę kreatorem fragmentu miasta i kreatorem nowej tożsamości tego fragmentu miasta. Trzeba myśleć o wielu aspektach (rekreacyjnym, użytkowym, rozrywkowym, handlowym) i je wszystkie sensownie połączyć. Stworzeni przestrzeni, z której korzystać mają ludzie przez następnych kilkadziesiąt lat jest czynem bardzo odpowiedzialnym dlatego cały proces projektowania powinien opierać się o liczne debaty specjalistów, natomiast ostateczny projekt zagospodarowania powinien być wybrany w drodze otwartego konkursu urbanistyczno-architektonicznego. W konkursach często rodzą się genialne pomysły, my natomiast musimy się wszyscy zadowolić jedynie przeciętnością. Ile jeszcze to potrwa? Ile jeszcze mamy się na godzić na nijakie rozwiązania?

.

Podsumowując, uważamy, że projekt przebudowy pasażu Schillera został potraktowany bardzo zachowawczo a planowane tu zmiany dotyczyć będą jedynie kwestii estetycznych, choć i tak nie wszystkich bo o otoczeniu pasażu Urząd Miasta Łodzi zapomniał. Poza tym, zaproponowany projekt nie wprowadza żadnych nowych funkcji, nie daje nam zupełnie nic więcej niż mamy obecnie. Jedynie materiały zostaną wymienione na nowsze. A pasaż Schillera aż się prosi o wprowadzenie ciekawych rozwiązań przestrzennych, urozmaiconej architektury krajobrazu i choć odrobiny ekstrawagancji, której w przestrzeniach publicznych naszego miasta zdecydowanie brakuje.

Miasto serwuje nam przebudowę, która jest konieczna ale powinna ona przybrać formę, dzięki której będzie przebudową przyszłościową i atrakcyjną przez następne kilkadziesiąt lat. Zaproponowanej koncepcji nie jesteśmy w stanie zaakceptować, co więcej, uważamy ją za niefajny żart. Żart ze wszystkich mieszkańców Łodzi. Szczerze, czujemy się oszukani i zastanawiamy się czy jest jeszcze możliwe powstrzymanie tej karuzeli nudy, beznadziei i nijakości? Czy karuzelę tej żenady można jeszcze zatrzymać?

Celem naszego wpisu nie jest opluwanie, rzucanie błotem czy obrażanie kogokolwiek. Chcemy natomiast wyrazić nasze ubolewanie nad tym, że zmarnowany ma zostać kolejny potencjał. Łódź zasługuje na więcej, zdecydowanie. Mamy również nadzieję, że ta koncepcja jeszcze może się zmienić, tak bardzo byśmy tego życzyli miastu. Apelujemy do UMŁ o zatrzymanie się, przemyślenie i podejście do tematu od nowa. Apelujemy o świeżość, nowoczesność i rozwojowe wizje.

A co Wy uważacie na ten temat? Chętnie podyskutujemy, chętnie dowiemy się jakie są Wasze opinie. A może macie jakieś fajne pomysły na zagospodarowanie tej przestrzeni? Dajcie znać. Zachęcamy również do komentowania i podglądania komentarzy na Facebooku, ,pod postem z poprzednim artykułem miała miejsce ogromna, merytoryczna i bardzo ciekawa dyskusja, liczymy na taką również teraz :)

_

Źródło wizualizacji: materiały prasowe Urzędu Miasta Łodzi

Projekt: Deloitte Consulting S.A., Sud Architekt Sp. z o.o., DESIGN LAB Maciej Taczalski

Design, Home

„11” Ceramiki Paradyż na Lodz Design 2018

04/06/2018
Wystawa 11 Lodz Design 2018 (11)

Ceramika Paradyż jest mecenasem Lodz Design Festival i co roku, specjalnie na święto dizajnu, przygotowuje swoje własne wystawy. Zawsze nas pozytywnie zaskakuje. Również podczas tegorocznej edycji marka przygotowała coś, co nieco szerzej otworzyło nam oczy ;)

Wystawa choć tytuł miała skromny – „11” – zupełnie nie była uboga w przemyślenia. Została zainspirowana jedenastościenną bryłą geometryczną „k-dron”, odkrytą przez Janusza Kapustę oraz filmem „Odyseja Kosmiczna” Stanleya Kubricka z 1968 roku. Bryła „k-dron” powstała w wyniku rozmyślań nad rysowaniem nieskończoności. Jest strukturą zarazem zadziwiająco prostą i niesamowicie skomplikowaną. Forma podstawowa tego jedenastościanu ma kwadratową podstawę, a główna ściana, w kształcie rombu, nachylona jest do niej pod kątem 45 stopni. Oglądany z góry k-dron jest kwadratem… wpisanym w kwadrat. Jego powierzchnia jest zarazem symetryczna i niesymetryczna, wklęsła i wypukła. Dzięki unikalnej budowie bryła posiada jedyne w swoim rodzaju właściwości optyczne, akustyczne i strukturalne. Co ciekawe, używana jest m.in. do projektowania elewacji budynków, dachówek, sufitów, mebli, opakowań, zabawek, gier, głośników, czy wyrobów jubilerskich.

Instalacja Ceramiki Paradyż składała się z odpowiednio zestawionych dwóch k-dronów, które po połączeniu stworzyłyby idealny sześcian. Dwa k-drony – jak yin i yang – dopełniają się, tworząc sześcian. K-dron może być rozciągany, ale zawsze dwa takie same, nałożone na siebie, utworzą… prostopadłościan. Niesamowite! :) Świetnie, że mecenas festiwalu porusza tak ciekawe tematy, o których potem się dużo czyta i o których się z wielką pasją rozmawia. Instalacja miała na celu skłonić nas wszystkich do refleksji nad miejscem człowieka na ziemi oraz nasuwać skojarzenia z kosmosem i nieskończonością. Wcale nie było trudno o takie rozważania ponieważ wielokrotność załamań i kątów lustrzanych ścian, ustawionych odpowiednio naprzeciw siebie sprawiła, że gdy staliśmy pomiędzy dwiema bryłami nasze odbicie rozsypało się w nieokreślonej przestrzeni, tworząc niezwykłą mozaikę, niczym w kalejdoskopie. Tu głowa, tam nogi, tam znowu nogi. Niewiarygodne! Fascynująca sprawa! Zależnie od tego gdzie spoglądaliśmy tak rozsypane było nasze odbicie. Zdjęcia tego nie oddadzą wcale ale mimo to publikujemy kilka z nich poniżej :)

Jeśli temat Was zaintrygował zapraszamy na na http://www.k-dron.com/ gdzie znajdziecie więcej info o k-dronie. Udało się Wam zobaczyć tę wystawę? Co sądzicie?

Wystawa 11 Lodz Design 2018 (12)

Wystawa 11 Lodz Design 2018 (13)Wystawa 11 Lodz Design 2018 (9)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

 

Miasto

(Anty)poradnik: Jak NIE robić Starego Rynku w 10 krokach

28/05/2018
Stary Rynek w Łodzi projekt (2)

Stary Rynek w Łodzi niewątpliwie potrzebuje zmian i czekamy na nie z wielką niecierpliwością. Kawał czasu temu został praktycznie zapomniany i poza kilkoma instalacjami artystycznymi (po których pozostałości stoją do dziś i dziwacznie wyglądają) i poza spotkaniami lokalnych społeczności nic się tu nie dzieje. I choć zlokalizowany jest tuż obok Parku Staromiejskiego i niedaleko Manufaktury, które generują ogromny ruch, Stary Rynek wciąż wygląda na podupadły teren.

Znamy już mniej więcej termin remontu, już od kwietnia 2020r. rozpoczną się prace i to jest piękna wiadomość. Ale poza tym piękne rzeczy się kończą. Od kilku dni w Internecie toczą się wzmożone gorące dyskusje na temat propozycji koncepcji na zagospodarowanie tej przestrzeni, poniżej wizualizacja.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to przestrzeń łatwa do remontu, bo chociaż wiele elementów w niej nie wymaga w ogóle poprawy i wiele rozwiązań zastosowanych podczas jego budowy świetnie się sprawdza aż do dzisiaj, to taki remont będzie musiał być niezwykle przemyślany. Należy zadbać o estetykę tego miejsca nie zapominając o funkcjonalności, należy wykorzystać jak najwięcej atutów obecnej przestrzeni a do tego zastosować nowe (nowoczesne) rozwiązania, które tchną życie nie tylko w sam rynek ale też zintegrują go z resztą miasta. Tej przestrzeni musimy nadać zupełnie nowy wymiar i stworzyć tutaj nową rzeczywistość.

Przyglądamy się temu projektowi i nie możemy uwierzyć, że tak w naszym mieście tworzy się nową rzeczywistość… Z wielką przykrością stwierdzamy, że nam się to nie podoba i tak nowej rzeczywistości NIE powinno się tworzyć. Pomysł jest żaden. Miasto-twórczość żadna. Głębszej wizji brak. Sensu tej nowej przestrzeni nie jesteśmy w stanie zrozumieć i ponieważ Stary Rynek jest dla nas bardzo ważny, i ponieważ w historii miasta zajmuje on ważne miejsce, nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie wobec tak niefortunnej propozycji. Trochę nas nawet przeraża, że to miejsce może tak wyglądać przez kolejne 40 lat. Mamy wrażenie, że Miasto robi sobie żarty, że ktoś się tu bawi zamiast być poważnym. Dlatego my też się trochę zabawimy, wyjaśnimy Wam w 10 punktach jak według nas NIE powinno się robić Starego Rynku i dlaczego czyli podsumujemy jak najlepiej zaprojektować remont aby nie tworzyć za jego pośrednictwem fajnej, ciekawej i funkcjonalnej przestrzeni.

KROK 1. Zaprojektuj rynek nie uwzględniając ulic wokół niego

Zacznijmy od tego, że nie da się w ogóle dobrze podejść do tematu remontu Starego Rynku bez uwzględnienia ewentualnych zmian wokół niego. Ulica Drewnowska, Podrzeczna na odcinku Zgierska-Zachodnia, Kościelna oraz Bojowników Getta Warszawskiego generują ruch w stronę Rynku lub do samego Rynku – wprowadzają do niego oraz wyprowadzają z niego ludzi. Oczywiste więc jest, że projekt remontu Starego Rynku powinien być ściśle powiązany z przebudową ulic, które go otaczają. Według założeń zaprezentowanej koncepcji zadbano niestety tylko o południową stronę (choć i tutaj są spore braki) pomijając istotny fakt, że wszystkie drogi dojścia do wyremontowanego rynku powinny być komfortowe.

KROK 2. Zaplanuj stragany pod handel, nie stwarzaj warunków do handlu

Projekt remontu rynku zakłada wprowadzenie na płycie straganów pod handel. To jest kiepski pomysł. Nie widzimy niczego złego w samej idei stworzenia tu miejsca do handlu ale aby taka przestrzeń zdała tu egzamin cała koncepcja powinna być zaprojektowana zupełnie od nowa, stwarzając odpowiednie warunki do konkretnego rodzaju handlu. Po pierwsze, na takich straganach zazwyczaj szybko powstaje duży bałagan – trzeba więc przemyśleć tu kwestie wizualne czyli stworzyć warunki do wygodnego chowania niepotrzebnych rzeczy. Być może stragany powinny być bardziej zabudowane. W projekcie nie przewidziano również lokalizacji dla śmietników kubaturowych – rozumiemy, że pewnie postawiono by je po prostu gdzie popadnie i sobie tak by stały, na widoku… Po drugie, aby stragan mógł funkcjonować trzeba do niego dostarczyć produkty. Jak sprzedawca je dostarczy jeśli nie będzie miał żadnych dróg dojazdu samochodem do straganu? Jak sprzedawca przetransportuje tutaj z samochodu 3 worki ziemniaków, worek marchewki, i wiele wiele innych worków? Według tego, co widać na projekcie najprawdopodobniej aby wyłożyć towar na stragan będzie musiał jeździć samochodem po wyremontowanej płycie placu.

Także fajnie, że pomyślano o straganach. Szkoda tylko, że kompletnie pominięto kwestie funkcjonalne. A tak poza tym niedaleko jest Rynek Bałucki, czy jest sens tworzyć tu kolejny targ?

KROK 3. Postaw fontannę w miejscu, w którym chodzi się „na skróty”

Sam pomysł umieszczenia fontanny w płycie placu jest dobry, byłaby to jakaś atrakcja a atrakcji tutaj przewidzianych jest niewiele. Byłaby fajna szczególnie dla dzieci. Jednakże zaproponowano dla niej lokalizację na samym środku, równolegle do ulicy Podrzecznej. Kto mógł wpaść na taki pomysł? Z pewnością ktoś, kto nie spędził na obecnym Starym Rynku choćby kwadransa na obserwacji. Tak, wystarczy kwadrans tu posiedzieć, żeby zauważyć, że w miejscu, w którym ma ona być wbudowana przecinają się naturalne ciągi piesze zarówno z południowego-zachodu na północny-wschód jak i z południowego-wschodu na północny-zachód. Nie powinno się projektować remontu tej przestrzeni nie znając obecnych zwyczajów korzystania z niej.

Następna sprawa jest taka, że przy fontannie nie ma żadnych miejsc siedzących. Jeśli mają bawić się tu dzieci lepiej byłoby stworzyć obok przyjemne miejsce dla ich rodziców, w których mogliby usiąść i odpocząć, mając jednocześnie na oku swoje pociechy.

Kierunek fontanny również jest niekorzystny. Lepiej byłoby gdyby była równoległa do straganów (jeśli te miałyby w ogóle tu stanąć).

W naszej ocenie najlepszym rozwiązaniem byłyby po prostu dwie fontanny ale mniejsze, umieszczone równolegle do ulicy Zgierskiej, lekko przesunięte do wschodniego i zachodniego boku placu.

KROK 4. Płaska nawierzchnia i fontanna są – projekt już na finiszu

Nie jesteśmy zwolennikami wciskania zieleni gdzie się da, lubimy gdy jest stosowana sensownie. Ale mamy już w mieście place bez zieleni. Nie potrzeba ich więcej. Na zaprezentowanej koncepcji płyta placu wygląda bardziej jak lodowisko aniżeli płyta placu. Poza tym, w środku rynku nie widać ławek, tak więc miejsca do siedzenia niestety tu nie przewidziano, posiedzieć można będzie tylko i wyłącznie na obrzeżach placu. Czyli w sumie tak jak obecnie. Na środku będziemy mieć tylko nawierzchnię i fontannę. Żadnej aktywnej powierzchni na środku…

A tymczasem Stary Rynek słynie z fajnych kwadratowych form na nawierzchni, czy one się aż nie proszą o to aby w nich zastosować niską zieleń lub trawniki z ławkami?

KROK 5. Nie odnoś się do historii

I płynnie przechodzimy do kolejnego punktu, jakim są odniesienia do przeszłości. W projekcie nie ma żadnych ciekawych elementów, które przypominałyby o historii tego miejsca.

KROK 6. Zaprojektuj rynek tak, by w przyszłości mógł być parkingiem

Według koncepcji plac ma być zupełnie pozbawiony barier architektonicznych, np. schodków, co jest bardzo dobrą decyzją. Niestety takie rozwiązanie wiąże się z koniecznością zabezpieczenia placu przed nieuprawnionymi wjazdami samochodów, którego oczywiście brakuje w projekcie. Bez żadnych fizycznych przeszkód Stary Rynek stanie się drugim placem Dąbrowskiego, po którym samochody jeżdżą jak po placu manewrowym do nauki jazdy traktując idących ludzi jak pachołków. W projekcie Starego Rynku w takim razie nie zadbano ani o powierzchnię płyty ani o bezpieczeństwo ludzi korzystających z placu.

Warto tu jeszcze dodać, że połączenie fontanny i aut skutkować może jedynie tragedią. Fontanny lokalizowane w poziomie posadzki są niezwykle wrażliwe na nacisk. Przekonało się o tym już wielu kierowców. Wpiszcie sobie w wyszukiwarkę hasło „auto w fontannie” i przygotujcie się na podobny widok na Starym Rynku.

KROK 7. Stwórz strefę zamieszkania bez ograniczania prędkości

Część ulicy Podrzecznej utworzono strefą zamieszkania ale nie zastosowano tu jednocześnie żadnych spowalniaczy dla aut aby dozwolona prędkość, wynosząca 20km/h, była tu przestrzegana. Nie zastosowano zmiany toru jazdy ani poduszek berlińskich jak np. na Traugutta. Czyli uspokajamy ruch nie dbając o uspokojenie ruchu. To bez sensu.

KROK 8. Wystrzegaj się zróżnicowania przestrzeni

W koncepcji brakuje jakiegokolwiek podwyższenia na placu, które zawsze jest jakimś uatrakcyjnieniem przestrzeni i zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród dzieci. Takie elementy pełnią często rolę murków, siedzisk, czy scen do spotkań lub niewielkich koncertów. Obecnie istnieje takie podwyższenie (pozostałość po pomniku Juliana Marchlewskiego) niedaleko północnej strony placu, z którego dzieci chętnie korzystają, niestety, ma on zostać zniwelowany… Zabrane zostanie tym samym jedyne miejsce, które jest urozmaiceniem dla płaskiej powierzchni. Czy w roku 2018, w Europie, jedyna wariacja na temat płyty placu to płaska, pusta płyta placu? Raczej nie.

KROK 9. Integruj przestrzeń poprzez dzielenie

Podobno jednym z celów projektu remontu Starego Rynku jest otwarcie go na park Staromiejski i zintegrowanie go z nim. Niestety w południowej części placu planowana jest zabudowa w postaci pawilonów gastronomicznych, która jednak, mimo wszystko, będzie barierą między parkiem a rynkiem. To mija się z celem.

KROK 10. Dobierz nie pasujące charakterem meble miejskie

Taka wisienka na torcie. Zaplanowane w projekcie meble miejskie będą wyglądać jak te przy ulicy Piotrkowskiej, które pasują do zabudowy XIX/XX wiecznej. Niestety nie będą one pasować do socrealistycznej zabudowy Starego Miasta i nie podkreślą specyficznego dla tego miejsca charakteru. Zamiast podkreślić wyjątkowość miejsca zastosowane zostanie coś z innych realiów, o innych walorach estetycznych.

 

Podsumowując, uważamy, że projekt Starego Rynku nie został poważnie przemyślany a zanim jeszcze powstał nie dokonano wystarczających analiz. Przede wszystkim brakuje tak naprawdę sprecyzowania czym ma być nowy Stary Rynek, jakie funkcje ma pełnić i jaką postać ma przybrać. Nie połączymy wszystkiego w tym jednym miejscu, musimy się zdecydować czy wybieramy handel czy tylko rozrywkę i wypoczynek. Poza tym zaproponowane rozwiązania wydają się być umieszczone na projekcie bez wcześniejszych obserwacji obecnego korzystania z tego miejsca, na czym Stary Rynek na pewno bardzo straci. Wystarczy poznać jak zachowują w tym miejscu ludzie, z których zakątków korzystają mieszkańcy a z których chcieliby korzystać ale nie mogą. Na dodatek zaprezentowany projekt jest bardzo zachowawczy, bardzo nijaki a najwyższy czas zacząć stosować rozwiązania nowoczesne i twórcze, tak, aby przestrzeń wreszcie na nas wpływała, aby pobudzała naszą kreatywność.

Być może ktoś, kto decyduje o tym jak będzie wyglądać ta przestrzeń spojrzy na projekt i jeszcze raz przemyśli czy chce dla Łodzi tylko czystszej i zadbanej wersji obecnego Starego Rynku czy może chce aby nowe oblicze Starego Rynku byłą najlepszą z możliwych wersji Starego Rynku?

Jest jeszcze jedna sprawa, która nas irytuje coraz bardziej. Miasto udaje, że stwarza okazję do partycypacji i próbuje trochę nam wszystkim wmówić, że my, mieszkańcy, mamy wpływ na to jak będzie nasze miasto wyglądać. Ehe. Podobno zanim powstała koncepcja remontu Starego Rynku odbyły się konsultacje z jego mieszkańcami. To ciekawe, że mieszkańcy mają mnóstwo zastrzeżeń do koncepcji. To w końcu jak to jest? Były konsultacje czy nie? A może wskazówki mieszkańców, które powinny być wysłuchane w pierwszej kolejności i mocno brane pod uwagę w projekcie nie zostały w ogóle uwzględnione? No cóż. Sądząc po ostatnim spotkaniu przedstawicieli Urzędu Miasta Łodzi z mieszkańcami Starego Rynku, na którym byliśmy obecni, takie spotkania mają ewidentnie kiepską formę. Pan z Urzędu posłucha, pani wypisze uwagi i na tym koniec. Na spotkaniu nie było ani jednego specjalisty od tego typu przestrzeni. Ani jednego specjalisty od projektowania krajobrazu. Ani jednego urbanisty. Ani jednego architekta odpowiedzialnego za projekt, który powinien sam, osobiście, mieszkańców wysłuchać i nawet im na konkretne wątpliwości odpowiedzieć. No cóż. Takie konsultacje trochę mijają się z celem, nieprawdaż?

A co Wy myślicie na ten temat? Czy Waszym zdaniem również zasługujemy na lepszy Stary Rynek?

_

Źródło wizualizacji: materiały prasowe Urzędu Miasta Łodzi

Projekt: KPMG, 3D ARCHITEKCI z Wizją Jakub Krzysztofik & Partnerzy

Art, Home

Kapsuły Czasu i pokazywanie niewidzialnego

23/04/2018
Kapsuły Czasu (5)

.

„Jestem Julia oddaję bransoletkę. Dostałam ją od mojej byłej przyjaciółki, która była dla mnie bardzo ważna. Wychowałam się z nią. Lecz przez nową szkołę ograniczyłyśmy kontakt parę lat temu. Została mi po niej tylko bransoletka.”

.

Powyższy cytat pochodzi od jednej z uczestniczek projektu, o którym za chwilę przeczytacie. Bardzo się cieszymy, że możemy właśnie co nieco Wam o tym napisać bo jest to jeden z najciekawszych projektów w przestrzeni miejskiej jakie poznaliśmy podczas prowadzenia „Fabrycznej”. Totalnie zakochaliśmy się w tej idei i bardzo byśmy chcieli, żeby jej popularność rosła, i to nie tylko w naszym mieście.

Projekt „Kapsuła czasu – ukazywanie niewidzialnego” to kolejna odsłona projektu „Kapsuły Czasu” autorstwa duetu artystów robosexi w składzie: Roksana Kularska-Król, Sebastian Kularski. Głównym celem projektu jest aktywizacja osób wykluczonych, które często traktowane są przez innych jako „niewidzialne” lub „niesłyszalne”, w tym przede wszystkim osób bez domu, poprzez umożliwienie im aktywnego uczestnictwa w kulturze. Artyści najpierw pozyskują od mieszkańców miasta przedmioty i pamiątki a potem zatapiają je w transparentnej żywicy syntetycznej. W efekcie powstają trójwymiarowe obiekty. Działanie to ma charakter akupunktury miejskiej poprzez montaż powstałych rzeźb – instalacji w przestrzeni publicznej. Rozmowy, które artyści prowadzą z ludźmi są przez nich rejestrowane, a przedmioty, które otrzymują są przez nich dokumentowane zanim jeszcze zostaną zalane w „Kapsułach Czasu”.

Kapsuły Czasu (7)

Jesteśmy pod wielkim wrażeniem całego pomysłu, który niesie ze sobą sporo nostalgii ale jednocześnie też wiele pozytywnych emocji. Przedmioty, które dla kogoś mają wartość sentymentalną zostają trwale umieszczone we fragmencie miasta – czyż to nie magiczne? Te drobiazgi stają się właściwie częścią miasta a miasto dzięki nim zyskuje zupełnie nową wartość. Polecamy stanąć przy Kapsułach i się im przyjrzeć – gwarantujemy Wam, że szybko od nich nie odejdziecie. Zaczniecie analizować każdą rzecz i zadawać sobie pytania jakie wspomnienia każda z nich zapisuje w żywicy. To jest po prostu piękne – piękne wizualnie i piękne ideowo.

Kiedy już popatrzycie na Kapsułę i wyobrazicie sobie historie związane z ukrytymi tu przedmiotami powinniście zajrzeć na stronę internetową projektu pokazywanieniewidzialnego.pl czyli wirtualnego banku wspomnień, w którym umieszczone są zapisy rozmów i zdjęcia obiektów podarowanych przez osoby, które zdecydowały się wziąć udział w projekcie. Fascynujące jest odkrywanie zawartości tej strony, polecamy gorąco.

Oczywiście zdjęcia nie oddają całego charakteru instalacji ale mamy nadzieję, że zachęcą Was do tego by zobaczyć je na żywo. Dajcie znać jak Wam się takie instalacje podobają. Przygotowaliśmy też filmik, który nagraliśmy gdy Sebastian montował Kapsułę, zapraszamy do obejrzenia tutaj.

Kapsuły Czasu (4)

Kapsuły Czasu Instalacja artystyczna Łódź (6)

Kapsuły Czasu (9)

Kapsuły Czasu Instalacja Łódź (1)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Czy EC-1 już otwarte?

15/01/2018

W 2013 roku EC-1 uzyskało w plebistycie publiczności tytuł Bryły Roku 2013. Otwarto tu supernowoczesne Planetarium, to tutaj całą Polskę zapraszamy na wystawę Leonardo da Vinci – Energia Umysłu, i co więcej, to tutaj tydzień temu otwarto długo wyczekiwane Centrum Nauki i Techniki. Wydawać by się mogło, że teren kompleksu będzie coraz bardziej tętnił życiem i stopniowo wpisywał się w ogólnodostępną przestrzeń miasta. Nic bardziej mylnego. Choć od zakończenia głównych prac budowlanych minęło już 5 lat, nadal pojawiają się pytania „Czy to EC-1 to już jest otwarte?”.

Czy EC-1 już otwarte (3)

Aż strach wejść.

Odnowa zabytkowych murów pierwszej łódzkiej elektrociepłowni była bardzo istotnym wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców. Wiele łodzian dumnie chwali się czymś, czego nie posiada żadne inne polskie miasto. Tylko co nam po odnowie budynków jeśli wokół nich zbyt wiele się nie zmienia? Co nam po tym, że budynki wyglądają świetnie jeśli przechodnie nie wiedzą czy można do nich podejść? Budowa została dawno zakończona a tymczasem od strony ulicy Tuwima i ulicy Sass-Zdort wciąż dumnie stoją płoty budowlane, które odgradzają przestrzeń EC-1 (przestrzeń publiczną) od reszty miasta. Od strony ulicy Targowej również wejście na teren wyląda niezbyt zachęcająco.
Czy EC1 już otwarte (5)

Czy EC-1 już otwarte (6)

Wejście wygląda na zastawione. Ale zastawione tak, że spokojnie da się wejść. Czy to znaczy, że mogę wejść czy nie mogę wejść?

Z racji tego, że mieszkamy niedaleko dość często spotykamy ludzi, którzy pytają czy na teren EC-1 „normalnie można wejść”, „czy ochrona kompleksu pozwala na wejście” lub „czy można zrobić sobie zdjęcie budynków”. Pytania te zadają mieszkańcy miasta, którzy po prostu słyszeli, że kompleks już działa ale widok terenu budzi w nich wątpliwości. Pytają też przyjezdni (którzy pojawiają się tu często ze względu na bliskość dworca Łódź Fabryczna), i są to nie tylko zagraniczni turyści, którzy nic nie wiedzą na ten temat. Są to również przyjezdni z dużych polskich miast, którzy w mediach widzieli informację, że ten jedyny w swoim rodzaju kompleks, wyjątkowy na skalę Polski, jest już otwarty ale nie wiedzą czy tak na prawdę mogą do niego podejść. Pytanie „czy można tam normalnie wejść?” fatalnie świadczy o tym miejscu i, oczywiście, generalnie moglibyśmy to wszystko olać i przyzwyczaić się do tego ale tak w żadnym wypadku nie powinniśmy robić. Przecież zależy nam na tym aby z innych miast przyjeżdżali tu zwiedzający. Zależy nam aby spacerowały tu rodziny z dziećmi. Przecież chcemy żeby wszyscy czuli się tu dobrze i nie musieli się niczego obawiać. Dlaczego więc jednocześnie wszystkich olewamy i wyznaczamy im wąskie przesmyki, przez które muszą przechodzić pojedynczo, gęsiego jak owieczki z zagrody?

Płoty, płotki, płoteczki… Płotoza!

Mogłoby się więc wydawać, że pozostawienie tu płotów ma jakiś wyższy cel, że chodzi tu faktycznie o coś, co jeszcze nie jest skończone i grozi niebezpieczeństwem dla mieszkańców. Odpowiadamy właśnie na wszelkie wątpliwości. Otóż po terenie można chodzić. Ochrona nie wygania nikogo. Możemy się przespacerować i podziwiać efekty rewitalizacji. Nic nam na głowę nie spadnie. Po cóż w takim razie te płoty? Hmm, to tylko wynik niemocy w sprawie parkowania i brak porozumienia w tej sprawie pomiędzy instytucją EC-1, Strażą Miejską oraz Zarządem Dróg i Transportu. W każdym wolnym miejscu nielegalnie parkowane są samochody. Ostatnio przybyło ich z powodu budowy Bramy Miasta i otwarcia biurowca Mbank. Straż Miejska nakłada na te samochody blokady (szacun za wykonywanie pracy, która nie daje ogólnie zbyt wielkiego sensu, to takie „never-ending story” czyli blokadę założymy dziś, założymy jutro i będziemy zakładać tu codziennie). Samochody parkują dlatego, że nie wprowadzono tu rozwiązania systemowego w postaci słupków przy krawędzi jezdni, przez co teren nie jest upordkowany.

Czy EC-1 już otwarte (9)

Nie ma gdzie parkować, parkujmy więc na chodniku, który jest dla pieszych a piesi niech chodzą po ulicy – logiczne.

Kierowcy parkują bo myślą, że można. Poza tym, miejsc parkingowych nie wystarcza i teoretycznie mogliby parkować na parkingu dworca Łódź Fabryczna (do czego gorąco zachęca EC-1 oraz ZdiT i co jest ogólnie bardzo dobrym pomysłem)… ale nikt przez ostatni rok nie pomyslał by stworzyć cywilizowane dojście na przedłużeniu ulicy Knychalskiego, do Targowej. Obecnie nie ma tam ani chodnika, ani światła. Iść trzeba po błocie i betonowych płytach, pomiędzy zaparkowanymi dziko autami. To prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Gdy widzimy idących tędy podróżnych z walizkami to jest nam bardzo przykro bo idą w Nowym Centrum Łodzi, tuż obok nowego dworca i obok genialnej starej elektrowni. Tak samo jest nam przykro gdy widzimy zaparkowane tu auta bo tak na prawdę niewiadomo czy jest to przestrzeń dla pieszych czy dla aut, frustrujące jest łamanie przepisów i zasad. I jest nam też przykro gdy widzimy w Internecie krytykę skierowaną w stronę kierowców bo o nich w tym wszystkim też tu nie pomyślano. Podsumowując, auta tu parkują bo nie mają gdzie lub dlatego, że dojście jest fatalne. Aby więc nie parkowały tu auta pozostawione są płoty (auta gdyby mogły tu wjechać stałyby pewnie nawet pod samymi budynkami EC-1!!). Skoro są płoty przechodnie nie wiedzą czy mogą tu wejść a jesli już wiedzą to muszą przechodzić przez wyznaczone dla nich w płotach otwory. Koło się zamyka.

Czy EC-1 już otwarte (10)

Dziadoparking. 

Co prawda okolice ulicy Hasa mają być za 2-3 lata przebudowane wraz z budową nowej drogi podziemnej i parkingu pod przyszłym rynkiem Kobro. Ale to nie znaczy, że do tego czasu mamy godzić się na taką bylejakość i taki nieporządek. EC-1 choć jest największą miejską instytucją kultury nie tworzy na swoim terenie nowej jakości przestrzeni i nowego, lepszego obrazu miasta. Nie wyznacza w sumie nowej jakości… kultury. Z resztą… jak można oczekiwać estetycznego wytyczenia stref jeśli nawet regulamin terenu jest umieszczony w miejscu niewygodnym dla istot ludzkich?

Czy EC-1 już otwarte (1)

Zdjęcia poglądowe. Przedstawiają pozycje, w jakich przeczytanie regulaminu terenu EC-1 jest możliwe.

Wszystko to stwarza smutny obraz Łodzi, w którym króluje niemoc, niechęć i nieumiejętność znajdowania skutecznych rozwiązań. Czy tak to wszystko powinno funkcjonować w mieście XXI wieku? Czy miejsce tak istotne dla miasta powinno tak wyglądać? Oczywiście, że nie! Natomiast my, mieszkańcy, nie powinniśmy się taką bylejakość godzić. Miasto powinno znaleźć takie rozwiązania, ażeby wszystkim – pieszym, rowerzystom, kierowcom – funkcjonowało się tu wygodnie i żeby miejsce to dobrze o nas wszystkich świadczyło. Płoty okalające teren, dziko zaparkowane auta i krzywe płyty przy dworcu to rzeczy, które w żadnym wypadku nie pasują do EC-1, po prostu nie przystoją takiej instytucji. Osobiście bardzo cenimy rewitalizację i modernizację tego miejsca, uwielbiamy wnętrza kompleksu, podziwiamy elementy wystroju i, co tu dużo mówić, bardzo lubimy tu przychodzić. Może właśnie dlatego więcej od tej instytucji wymagamy i nie możemy się doczekać momentu, w którym już sam teren wokół EC-1 będzie dokładnie odpowiadał temu, co jest w jej środku. Bardzo tego miastu i nam wszystkim życzymy.

Zdjęcia i tekst: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk.

AKTUALIZACJA

Dnia 11.03.2018r. odnotowaliśmy brak siatki a zamiast niej słupki. Poniżej zdjęcie. Cieszymy się bardzo! :)

EC-1 Otwarte

Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Hotel Grand klatka schodowaGrand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Art, Miasto

Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych Macieja Zdanowicza

18/12/2017
FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (4)

Na pewno lubicie oglądać Łódź i często ją oglądacie ale czy zdarza się Wam Łodzi SŁUCHAĆ? Nie? To ja bardzo chciałabym Was do tego zachęcić, tym bardziej, że nadarza się ku temu piękna okazja – zostaliśmy patronem fantastycznego projektu artysty Macieja Zdanowicza „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych„.

Maciej od kilku lat zajmuje się dźwiękiem. Interesuje go to, co dociera do nas za pośrednictwem uszu. Nagrywa fragmenty pejzaży dźwiękowych i tworzy swego rodzaju archiwum dźwięku. Poza tym, interesuje go również to, jakie przy pomocy dźwięku mogą powstawać obrazy – łączy więc dźwięk z fotografią, w wyniku czego powstają niezwykłe fonografiki. Ich forma dyktowana jest przez strukturę brzmienia, przyjmuje kształty zależne od jego fizycznych parametrów.

Artysta jest bardzo związany z Łodzią. Obserwuje skutki upadku miasta oraz jego transformację i dokumentuje przeobrażenie łódzkiej audiosfery. Temat ten zainteresował nas ponieważ my na co dzień koncentrujemy się na obrazie, przekazując myśli za pomocą fotografii w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z brzmienia miasta. Po tym jak Maciej zaprezentował nam parę takich brzmień postanowiliśmy temat mocniej zgłębić i już od jakiegoś czasu bardziej koncentrujemy się na dźwięku, staramy się bardziej wsłuchać w codzienne sytuacje i wyciągać z nich wnioski. Teraz bardziej zwracamy uwagę na dźwięk jadącego tramwaju czy rowerzysty, niestety, nie jest łatwo wsłuchać się w brzmienie miasta idąc jego ulicami bo ilość sygnałów jakie do nas docierają jest zbyt duża. Dlatego bardzo dobrze, że jest ktoś, kto nagrywa dla nas wszystkich poszczególne pejzaże dźwiękowe, które możemy przesłuchać w słuchawkach i całkowicie dać się im ponieść. Maciej publikuje swoje prace na stronie Łódź – słuchanie miasta oraz na swoim kanale na Soundcloud, w wolnej chwili zajrzyjcie tam a ja tymczasem wrzucam poniżej przekierowania do trzech z jego prac: do brzmienia fabryki Ariadna, dworca Łódź Fabryczna oraz nocnej podróży tramwajem.

Niby zwyczajne, codzienne sytuacje, niby dobrze nam znane brzmienia a jednak… poznajemy je dopiero teraz. Nigdy przedtem przecież nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić jak brzmi fabryka, dworzec czy podróż tramwajem, teraz możemy. Bardzo Was zachęcam do kontynuowania tej dźwiękowej wędrówki i poznawania Łodzi dalej, od strony dźwiękowej. Projekt „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych” możecie zgłębiać zaglądając na stronę: lodzphonocity.

Słuchając brzmień miasta nie zapomnijcie o tym, że do każdego brzmienia Maciej Zdanowicz dołącza też treść wizualną czyli fonografikę. Z połączenia zdjęcia i dźwięku powstają na prawdę bardzo intrygujące obrazy, można powiedzieć, że jest to coś, dzięki czemu w pewien sposób WIDZIMY dźwięk. W sobotę, 16 grudnia, w Muzeum Książki Artystycznej, odbył się wernisaż wystawy takich właśnie fonografik, wzbogaconych oczywiście o pejzaże dźwiękowe do odsłuchania. Poniżej prezentujemy Wam zdjęcia z tego wydarzenia i zapraszamy do śledzenia naszego facebooka, ponieważ projekt, o którym piszę i aktywność słuchania miasta tak na prawdę dopiero się rozpoczyna. Artysta nie chce jeszcze zdradzać swoich najbliższych planów ale wszystkiego dowiemy się tuż po Nowym Roku.

FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (5)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (3)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (1)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (6)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (2)

fot. Rafał Tomczyk

Miasto

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Design, Miasto

Miejskie marzenia | Lodz Design 2017

09/10/2017
Miejskie marzenia Lodz Design 2017 4

Miejskie marzenia (Rêveries Urbaines) to wystawa wyprodukowana przez Vitra Design Museum we współpracy z les Champs Libres, Rennes, i zaprezentowana podczas tegorocznej edycji Lodz Design Festival w Łodzi. Składa się na nią 14 różnych obiektów badań i 14 propozycji różnych sytuacji miejskich. Aranżacja ekspozycji ma za zadanie postawienie widza w obliczu różnych scenariuszy a każdy scenariusz jest niczym oddzielny akt miejskiej sztuki. Zaprezentowano tu różne rozwiązania dla miast i różne możliwości ich rozwoju, z dużym uwzględnieniem wprowadzenia naturalnych form czyli roślin, zwierząt, wody i ognia.

Projekt Miejskie marzenia zajmuje się badaniem jak natura oddziałuje na miasto i jak może ona uzupełniać miejską surową rzeczywistość. Pokazuje również zupełnie nowy kierunek relacji pomiędzy budynkami, typem chodników, umiejscowieniem fontann czy sadzeniem dżungli oraz zabiera nas w nowy wymiar miasta, które nie tylko ma służyć mieszkańcom ale też inspirować i zachwycać.

Cały ten projekt uświadamia nam jak mogłyby wyglądać nasze miasta oraz jak sprytnie można zorganizować przestrzeń aby była ona funkcjonalna i piękna jednocześnie. Ekspozycję przygotowano w minimalistycznej estetyce, z zachwycającą precyzją. Goście zaintrygowani byli każdym szczegółem i zafascynowani przyglądali się elementom z bliska. Bardzo dobrym pomysłem było też wprowadzenie elementu audio – poszczególnym sytuacjom miejskim przyporządkowano odpowiednie dźwięki.

Poniżej zobaczcie kilka zdjęć z wystawy. Mieliście okazję ją zobaczyć? Dajcie znać czy Wam się podobała.

Miejskie marzenia Lodz Design 2017 2Miejskie marzenia Lodz Design 2017 4Miejskie marzenia Lodz Design 2017 3Miejskie marzenia Lodz Design 2017 5Miejskie marzenia Lodz Design 2017 1Miejskie marzenia Lodz Design 2017 6

Art, Moda

Galeria Czynna | Blask Brzask Dom Mody Limanka

16/06/2017

W ramach Festiwalu Sztuki Współczesnej Blask Brzask Galeria Czynna zorganizowała dla modnych łodzian nie lada gratkę. Na dwa dni przestrzeń byłego lumpeksu przy Placu Wolności zamieniła się w miejsce działań Grzegorza Demczuka, Domu Mody Limanka (Tomasz Armada, Coco Kate, Sasa Lubińska, Kacper Szalecki), Marty Krześlak oraz grupy Szmatrix (Marta Kortan, Sandra Małgorzata Mikołajczyk, Michał Szufla). Powstała tu tymczasowa galeria sztuki (Centrum Taniej Sztuki) oraz pasaż handlowo-usługowy. Była to niebywała okazja do nabycia za bezcen, na wagę, prac malarskich, rysunków oraz koszulek z metkami największych światowych domów mody. Można było również zobaczyć ciekawe filmy oraz skorzystać z nietypowego solarium.

Artystów do udziału w tym przedsięwzięciu skłoniły osobiste doświadczenia związane z próbami sprzedaży prac, które często idą w parze z dużym rozczarowaniem. Poprzez odwołanie się do lumpeksowej historii tego miejsca wprowadzili kupowanie sztuki w znany i bliski kontekst. Każdy przecież życzyłby sobie „Sztuki dla każdego” w przystępnej cenie. Inicjatywa zdecydowanie była strzałem w dziesiątkę, ludzie spragnieni sztuki przybywali tłumnie. Fantastyczny pomysł, brawa dla organizatorów i artystów! Poniżej zobaczcie fotorelację z wydarzenia.

fot. Marta Ostrowska

Art, Miasto

Koncert na wstążki

12/08/2016
Wstążki Stary Rynek Jerzy Janiszewski 01

Fundacja Urban Forms zdecydowanie najbardziej słynie z ozdabiania Łodzi muralami ale nie ogranicza się tylko do jednej dziedziny sztuki miejskiej. Jakiś czas temu mieliśmy okazję obejrzeć instalację Studio Urma, teraz możemy oglądać efekty kolejnego artystycznego przedsięwzięcia zainicjowanego przez Urban Forms.

Na lokalizację inicjatywy wybrano Stary Rynek, miejsce niestety (ku naszemu wielkiemu ubolewaniu) puste, nieco zapomniane ale z ogromnym potencjałem. Rozstawiono tu wielkie wsporniki, między nimi rozwieszono ogromną siatkę a na niej zamocowano mnóstwo kolorowych wstążek. Na pierwszy rzut oka w tym miejscu ustawione cztery metalowe ustrojstwa a między nimi do niczego nie pasujące kolorystycznie wstęgi wydają się być trochę komiczne i mało eleganckie ale gdy się temu wszystkiemu bliżej przyjrzymy i staniemy w samym centrum tej atrakcji zaczynamy rozumieć po co i dlaczego to wszystko, i że ma to sens.

Instalacja ta nosi nazwę „Koncert na wstążki” i jest poruszaną przez naturę rzeźbą autorstwa Jerzego Janiszewskiego – twórcy jednego z najbardziej rozpoznawalnych znaków na świecie czyli logotypu „Solidarności” a poza tym m.in. logotypu Sejmu czy Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej oraz wielu projektów instalacji miejskich w Polsce i na świecie. Wstążki te Janiszewski zaprezentował już w Barcelonie, Madrycie, Gdańsku a obecnie dzięki współpracy z Fundacją Urban Forms, z projektantami z Biura Projektów AGG Architekci Grupa Grabowski oraz realizatorami z firmy Cayenne Visual Communication możemy je oglądać również u nas. Co ciekawe, możemy je nie tylko oglądać ale też ich słuchać – każda z wstążek pod wpływem wiejącego wiatru porusza się – bardziej lub mniej – i wydaje z każdym ruchem – większy lub mniejszy – szelest. Dodatkowo o różnych porach dnia wstążki wyglądają inaczej i zależnie od tego jak dużo światła na nie pada są bardziej lub mniej połyskujące. Według inicjatorów instalacji ma ona być „estetyką radości, którą obecnie realizuje Łódź”, według samego autora to abstrakcyjny żywy spektakl, którego interpretację oddaje oglądającym i faktycznie tak jest – jest to niewątpliwie pozytywny spektakl, dynamiczna rzeźba pobudzająca wyobraźnię ale nie tylko. Dla nas jest zdecydowanie czymś więcej. Jest dowodem na to, że warto zmieniać przestrzeń i na przykładzie niegdyś opustoszałego na co dzień Starego Rynku widać jak bardzo w takich miejscach potrzebna jest interwencja aby takie miejsca jeszcze bardziej służyły mieszkańcom. Dawno nie widzieliśmy takiego ożywienia w tym miejscu, tylu ludzi w tym miejscu i, co najważniejsze, dawno nie widzieliśmy tylu uśmiechniętych ludzi w tym miejscu :)

„Koncert na wstążki” jest do oglądania i słuchania do października. A potem… mam nadzieję, że zagości tu kolejna atrakcja :)

Wstążki Jerzy Janiszewski 01Wstążki Jerzy Janiszewski 02Wstążki Jerzy Janiszewski 03Wstążki Jerzy Janiszewski 04Wstążki Jerzy Janiszewski 05Wstążki Jerzy Janiszewski 06

 – fot. Marta Ostrowska –