Tag: odkrywanie

Miasto

Socrealizm, polska ludowość i Rzym

24/01/2018
Socrealizm-z-włoskim-akcentem-3

Stary Rynek i jego okolice nierzadko wyglądają na przestrzeń opustoszałą i pozbawioną życia. Nie oznacza to wcale, że jest tu architektonicznie nieciekawie, wręcz przeciwnie, jest tu sporo miejsc wartych uwagi. Niestety potencjał tej przestrzeni nie jest wykorzystany a władze miasta traktują ją jak niewidzialną, na czym wszyscy tracimy. Wielką szansą dla niej może być planowana tu rewitalizacja obszarowa.

Jednym z ciekawszych budynków w tej okolicy zdecydowanie jest ten przy ulicy Podrzecznej, wzniesiony w roku 1954 w nurcie socjalizmu, z widoczną inspiracją klasycyzmem. W czasach PRL-u mieściła się tu kawiarnia „Staromiejska”, z tarasem, czytelnią i pokojem gier. Wyobrażenie sobie tego lokalu w latach jego świetności niewiele ma związku z obecną rzeczywistością.

Kawiarnia Staromiejska Stary Rynek

Lata 1960-1975 Kawiarnia Staromiejska w Łodzi. Źródło: http://fotopolska.eu

Szczególnie podobają mi się tutaj kolumny – nadają budynkowi eleganckiego charakteru – poza tym interesujące są dekoracyjne ozdoby na elewacji, wykonane w technice sgrafitto, która polega na nakładaniu kolejnych warstw tynku lub gliny i zeskrobywaniu ich wierzchnich warstw gdy jeszcze nie zaschły. Dekoracje przedstawiają postaci pełniące różne funkcje w społeczeństwie oraz różne zawody – przedstawianie wizerunku pracy było bardzo zgodne z duchem socjalizmu stąd pewnie taki temat.

To miejsce jest mieszanką różnych kultur, połączeniem polskiej ludowości z włoską estetyką. Z jednej strony polskie tradycje i sentyment do dawnej pracy rzemieślniczej a z drugiej kolumny jak ze starożytnego Rzymu i dekoracje we włoskiej technice. Jedyny taki budynek w mieście. Niestety jego wyjątkowość została już dawno zapomniana – fragmenty polskiej ludowości odpadają a między kolumnami gromadzą się puste butelki.

Poniżej kilka zdjęć, zerknijcie i dajcie znać czy Wy też lubicie ten blok? A może jest w tej okolicy jeszcze ciekawsze miejsce? :)

Socrealizm-z-włoskim-akcentem-1Socrealizm-z-włoskim-akcentem-2Socrealizm-z-włoskim-akcentem-4Socrealizm-z-włoskim-akcentem-5fot. Marta Ostrowska

Film, Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Teatr

29/12/2017

Rozpoczęliśmy intrygującą podróż po łódzkim Grand Hotelu, pełną niesamowitych miejsc i wciągających opowiadań. Wracamy do przeszłości, analizujemy ją w kontekście hotelowym. Poznajemy Łódź jakiej jeszcze nie znaliśmy. Zdajemy Wam relacje z tej podróży w postaci „Opowieści z Grand Hotelu”, przed Wami właśnie ich druga część.

Tak jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie, który był wprowadzeniem do naszej podróży, Grand Hotel Łódź to żywa historia naszego miasta oraz świadectwo jego rozwoju. Osoby zarządzające Grandem wprowadziły do życia Łodzian wiele nowości i zaspokajając najbardziej wymagające gusta wywarły ogromny wpływ na kulturę w mieście.

To właśnie w okolicy Grand Hotelu ulokowano największą liczbę kinematografów. To w Grand Hotelu założono stworzyszenie muzyczne Lutnia i Polskie Towarzystwo Teatralne. To tutaj, w Grand Bar-Cafe, koncertowały orkiestry symfoniczne i to tutaj, w 1911r. urządzono Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym.

Obiekt obejmował wtedy dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. Późniejszy dzierżawca Wacław Głowiński zmienił jego nazwę na Mirage i zabiegał o wyświetlanie tu najlepszych obrazów filmowych. Od połowy 1916r. kino przeszło pod zarządzanie dyrekcji Grand Hotelu i dokonano w nim kilka przeróbek, zmieniono również jego nazwę na Teatr „Grand Kino”.

Nad kinem natomiast, w 1919r. założono Białą Salę, w której siedzibę miało Towarzystwo Miłośników Muzyki. Przejął ją Bolesław Górczyński, dyrektor Teatru Miejskiego i przeznaczył ją na Teatr Kameralny. Salę poddano gruntownej przebudowie: wzniesiono scenę, zainstalowano nowoczesne oświetlenie, a salę ozdobiły freski wybitnych artystów. Teatr Kameralny miał widownię około 291 miejsc i nowoczesne urządzenia sceniczne.

Panujący później kryzys ekonomiczny niekorzystnie wpłynął na poziom repertuaru. Zamiast skupić się na poziomie artystycznym skupiono się na zyskach i wystawiano głównie komedie czy utwory sensacyjne. Scena była kilkakrotnie użytkowana przez Teatr Miejski a w 1933r. otworzono tu Nowy Teatr Kameralny, który  później przeniósł się na ul. Cegielnianą (obecnie Jaracza).

Wybuch II wojny światowej przerwał rozwój teatru, hotel został kwaterą wojsk niemieckich a w sali teatralnej przechowywano zapas kartofli (!). W 1942 r. w wyniku  sabotażowej akcji lewicy wybuchł pożar, który zniszczył m.in. salę Teatru Kameralnego. Dopiero po wojnie, gdy powstał Teatr Miniatur „Syrena” doczekano się remontu sceny i balkonu a sąsiadujące pokoje hotelowe przerobiono na aktorskie garderoby. Uzyskano aż 600 miejsc. Repertuar nawiązywał do najlepszych tradycji kabaretu literackiego i opierał się głównie na małych formach dramaturgicznych. Występy „Syreny” cieszyły się dużym powodzeniem u publiczności. W 1948 r. Teatr przeniósł się do Warszawy a jego miejsce zajął teatr satyryczny „Osa”.

Po rozwiązaniu „Osy” powstał tu jeszcze Teatr Mały, a później Teatr 7.15, który działał do 1982 roku. Przeniesiono go na ul. Piotrkowską 243, do budynku Lutni, gdzie funkcjonował do roku 1988. Pomieszczenia po nim zaadaptowano na salę konferencyjną.

W pierwszych latach powojennych swoje miejsce w Grand Hotelu znalazło także Studio Muzyczne, później tzw. „Teatr na pięterku”, prowadzone przez Łódzką Agencję Koncertową.

Pozostałością po wszystkich kinematograficznych i teatralnych aktywnościach Grand Hotelu jest sala, którą zobaczycie na poniższych zdjęciach. Jest ona wyłączona z użytkowania, udostępniana jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dostaliśmy zgodę na wykonanie tu zdjęć i bardzo się cieszymy, że możemy je Wam wszystkim pokazać. Bardzo jesteśmy wdzięczni dyrekcji hotelu za taką możliwość i bardzo dziękujemy!

Sala robi na żywo ogromne wrażenie. Ma bardzo strojny sufit i profesjonalne zaplecze, jest niezwykle elegancka. Oczywiście jej stan nie jest najlepszy natomiast pojawiła się nadzieja, że niedługo się to zmieni. Trzymamy więc kciuki za wszystkie przyszłe działania właścicieli bo zarówno sala, którą widzicie na zdjęciach jak i inne pomieszczenia wykorzystywane na potrzeby teatru, są po prostu rewelacyjne (!) i byłoby pięknie gdyby na nowo odżyły. Jesteśmy pewni, że będziecie trzymać kciuki razem z nami, tym bardziej gdy za chwilę poznacie wnętrza, które wywarły wielki wpływ na łódzką kulturę.

Teatr Grand Hotelu (3)Teatr Grand Hotelu (2)Teatr Grand Hotelu (9)Teatr Grand Hotelu (5)Teatr Grand Hotelu (8)Teatr Grand Hotelu (6)Teatr Grand Hotelu (1)

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Źródło do tekstu: Grand Hotel w Łodzi (1988) K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka

Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Grand Hotel Łódź (11)Grand Hotel Łódź (8)Grand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Art, Miasto

Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych Macieja Zdanowicza.

18/12/2017
FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (4)

Na pewno lubicie oglądać Łódź i często ją oglądacie ale czy zdarza się Wam Łodzi SŁUCHAĆ? Nie? To ja bardzo chciałabym Was do tego zachęcić, tym bardziej, że nadarza się ku temu piękna okazja – zostaliśmy patronem fantastycznego projektu artysty Macieja Zdanowicza „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych„.

Maciej od kilku lat zajmuje się dźwiękiem. Interesuje go to, co dociera do nas za pośrednictwem uszu. Nagrywa fragmenty pejzaży dźwiękowych i tworzy swego rodzaju archiwum dźwięku. Poza tym, interesuje go również to, jakie przy pomocy dźwięku mogą powstawać obrazy – łączy więc dźwięk z fotografią, w wyniku czego powstają niezwykłe fonografiki. Ich forma dyktowana jest przez strukturę brzmienia, przyjmuje kształty zależne od jego fizycznych parametrów.

Artysta jest bardzo związany z Łodzią. Obserwuje skutki upadku miasta oraz jego transformację i dokumentuje przeobrażenie łódzkiej audiosfery. Temat ten zainteresował nas ponieważ my na co dzień koncentrujemy się na obrazie, przekazując myśli za pomocą fotografii w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z brzmienia miasta. Po tym jak Maciej zaprezentował nam parę takich brzmień postanowiliśmy temat mocniej zgłębić i już od jakiegoś czasu bardziej koncentrujemy się na dźwięku, staramy się bardziej wsłuchać w codzienne sytuacje i wyciągać z nich wnioski. Teraz bardziej zwracamy uwagę na dźwięk jadącego tramwaju czy rowerzysty, niestety, nie jest łatwo wsłuchać się w brzmienie miasta idąc jego ulicami bo ilość sygnałów jakie do nas docierają jest zbyt duża. Dlatego bardzo dobrze, że jest ktoś, kto nagrywa dla nas wszystkich poszczególne pejzaże dźwiękowe, które możemy przesłuchać w słuchawkach i całkowicie dać się im ponieść. Maciej publikuje swoje prace na stronie Łódź – słuchanie miasta oraz na swoim kanale na Soundcloud, w wolnej chwili zajrzyjcie tam a ja tymczasem wrzucam poniżej przekierowania do trzech z jego prac: do brzmienia fabryki Ariadna, dworca Łódź Fabryczna oraz nocnej podróży tramwajem.

Niby zwyczajne, codzienne sytuacje, niby dobrze nam znane brzmienia a jednak… poznajemy je dopiero teraz. Nigdy przedtem przecież nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić jak brzmi fabryka, dworzec czy podróż tramwajem, teraz możemy. Bardzo Was zachęcam do kontynuowania tej dźwiękowej wędrówki i poznawania Łodzi dalej, od strony dźwiękowej. Projekt „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych” możecie zgłębiać zaglądając na stronę: lodzphonocity.

Słuchając brzmień miasta nie zapomnijcie o tym, że do każdego brzmienia Maciej Zdanowicz dołącza też treść wizualną czyli fonografikę. Z połączenia zdjęcia i dźwięku powstają na prawdę bardzo intrygujące obrazy, można powiedzieć, że jest to coś, dzięki czemu w pewien sposób WIDZIMY dźwięk. W sobotę, 16 grudnia, w Muzeum Książki Artystycznej, odbył się wernisaż wystawy takich właśnie fonografik, wzbogaconych oczywiście o pejzaże dźwiękowe do odsłuchania. Poniżej prezentujemy Wam zdjęcia z tego wydarzenia i zapraszamy do śledzenia naszego facebooka, ponieważ projekt, o którym piszę i aktywność słuchania miasta tak na prawdę dopiero się rozpoczyna. Artysta nie chce jeszcze zdradzać swoich najbliższych planów ale wszystkiego dowiemy się tuż po Nowym Roku.

FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (5)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (3)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (1)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (6)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (2)

fot. Rafał Tomczyk

Miasto

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Design

Jedzenie przyszłości | Lodz Design 2017

09/10/2017
Future Inlab Lodz Design 2017 2

Tematem głównym tegorocznej edycji Lodz Design Festival była/o OD.NOWA a co za tym idzie zaprezentowane w tym roku wystawy jak żadne inne udowadniały, że wszystko można zaprojektować od nowa. Co więcej, udowadniały, że nawet własne myślenie można zrewolucjonizować i zacząć postrzegać te same sprawy zupełnie od nowa.

Przy tej wystawie zatrzymałam się na długo. Oglądałam wszystko dokładnie, z niedowierzaniem. Dotarło do mnie wtedy, że przyszłość, jaką znam z filmów jest już w zasięgu mojej ręki.

Projekt „Future of Food” zainicjowany został przez Natalię Hatalską, założycielkę infuture institute, która we współpracy z Wydziałem Architektury i Wzornictwa ASP w Gdańsku zorganizowała konkurs na prace typu speculative design czyli design eksperymentalny. Założeniem konkursu było, aby każdy z projektów został merytorycznie osadzony w rzeczywistości, a wizjonerska koncepcja miała podstawy naukowe. Cały projekt oparty był o badania trendów żywieniowych, kulturowych, społecznych i środowiskowych a jego finał stanowiła ekspozycja prac konkursowych „infuture food lab”, opracowany raport „Future of Food” oraz, zaprojektowane przez studentów ASP, jedzenie przyszłości.

Projekt prowadzony był przez Pracownię Designu Eksperymentalnego oraz konsultowany z mikrobiologiem Adamem Ossowickim z Netherlands Institute of Ecology (NIOO-KNAW) a jego partnerem strategicznym była firma Tesco. Projekt ten jest zatem wzorcowym przykładem udanej, interdyscyplinarnej współpracy dwóch różnych ośrodków naukowo-badawczych z biznesem.

Na wystawie mogliśmy zobaczyć jedzenie w zupełnie nowej postaci, o nowym wyglądzie i powstałe w zupełnie inny sposób niż ten dobrze nam znany. Przyznam szczerze, że dawno nic mnie tak nie zaciekawiło jak ten właśnie temat. Aby Wam nieco bardziej wytłumaczyć ideę projektu oraz abyście zrozumieli moją niemałą ekscytację pokażę Wam jedno zdjęcie:

Future Inlab Lodz Design 2017 1

Pomidor i jakiś proszek w buteleczkach – nic nadzwyczajnego? Przeczytajcie zatem poniższy opis, pochodzący ze strony internetowej autorki projektu Future of Food, który tłumaczy niesamowitość bohaterów ze zdjęcia:

KUSGOS. Projekt: Martyna Wojciechowska. KUSGOS to sześć smaków – kwaśny, umami, słodki, gorzki, ostry i słony – które wpływają na wszystkie potrawy, owoce czy warzywa. Smaki te, zachowane jako dane na serwerach, będą mogły zostać przez użytkownika wykorzystane jako nowoczesny smakowy tusz. Używany w odpowiednich proporcjach i w połączeniu z nośnikiem wykonanym z rozdrobnionej soi, idealnie odtworzy obraz tego, co było smaczne w przeszłości. Będzie to możliwość przypomnienia sobie wrażenia, jakie dawniej nadawało jedzenie kubkom smakowym, lub całkiem nowe doświadczenie dla kogoś, kto urodził się w erze nowych, bezsmakowych posiłków.

Intrygujące, prawda? Mięso in vitro, mąka z owadów, jadalny druk – tak właśnie może wyglądać jedzenie przyszłości. Poznanie tych projektów było niesamowitym doświadczeniem. Zobaczcie w takim razie poniżej resztę zdjęć, które dla Was zrobiliśmy. Dajcie znać czy widzieliście wystawę i co o niej sądzicie.

Future Inlab Lodz Design 2017 5Future Inlab Lodz Design 2017 2Future Inlab Lodz Design 2017 4Future Inlab Lodz Design 2017 3

 

 

 

 

 

Miasto

Nasz autorski drink w Sky FLY Bar hotelu Andel’s

24/09/2017

Mam wielką przyjemność wreszcie podzielić się z Wami super fajną informacją! Hotel Vienna House Andel’s Lodz zorganizował specjalną koktailową akcję, do której zaprosił kilkoro blogerów, w tym nas. Wszyscy mieliśmy niesamowitą okazję stworzyć autorskiego drinka, dedykowanego dla podniebnego baru Sky Fly. Nasz drink wejdzie do sprzedaży na przyszły tydzień i każdy będzie mógł go spróbować – zarówno goście hotelu jak i goście zaglądający jedynie do cocktail baru.

Zadanie wcale nie było łatwe. Mieliśmy do dyspozycji wszystko, co jest zazwyczaj dostępne na barze czyli wybór mieliśmy ogromny. Dopasowanie składników to sprawa bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać a gdy do tego doszło jeszcze ustalenie proporcji to zaczęlismy wątpić czy uda nam się trafić w gusta gości.  Na szczęście mogliśmy liczyć na poradę wykwalifikowanego barmana, który pomógł nam rozwiać niepewności i podjąć ostateczną decyzję. Stworzyliśmy w ten sposób jedynego w swoim rodzaju drinka, jakiego jeszcze nigdy nie było w ofercie tego hotelu.

Urban Jungle drink Sky Fly bar (4)

Ten niepowtarzalny napój nazwaliśmy „Urban Jungle” – nazwa inspirowana jest pędem miasta, całą miejską tkanką, która na co dzień tętni życiem, która nas napędza do działania i bez której trudno jest nam funkcjonować. Chcieliśmy aby jego kompozycja oddawała charakter naszego miasta, które jest pełne sprzeczności. Drink ma silną i wyrazistą bazę, która symbolizuje industrialnego ducha Łodzi ale wzbogacony jest o egzotyczną nutę, która odnosi się do nowoczesnego oblicza miasta i do odrodzenia. Dokładnego składu jeszcze nie będziemy zdradzać, zapraszamy Was serdecznie do podniebnego baru, spróbujcie drinka sami i dajcie nam koniecznie znać jakie są Wasze odczucia. Za pośrednictwem tej kompozycji będziecie mogli przekonać się jak według nas smakuje Łódź :) więc zapraszamy do odkrywania smaku miasta! :)

Drink jest w sprzedaży od 25 września do 1 października, znajdziecie go w Sky Fly Barze hotelu Andel’s, który otwarty jest codziennie w godzinach 19:00 – 1:00. Warto tu przy okazji wspomnieć, że do podniebnego baru możecie wejść zawsze bo jest on dostępny nie tylko dla gości hotelu. Jego nowa lokalizacja jest jeszcze lepsza od poprzedniej a widok jeszcze ciekawszy!

Będzie nam miło jak dołączycie do wydarzenia na facebooku, link do koktajlowej akcji znajdziecie tutaj. Możecie tu zdawać relację z Waszego pobytu w barze i dzielić się zdjęciami. W ten sposób będziemy wszyscy mieć pamiątkę z tej fantastycznej okazji.

Dziękujemy ekipie hotelu Vienna House Andel’s Lodz za zaufanie i za zaproszenie nas do akcji :)

Urban Jungle drink Sky Fly bar (1)Urban Jungle drink Sky Fly bar (8)Urban Jungle drink Sky Fly bar (7)

fot. Rafał Tomczyk

 

Home, Miasto

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)

 

Fotografia

Łódzki industrial na fotografiach Davida Lyncha

26/07/2017
David Lynch Lodz (3)

David Lynch jest moim ulubionym reżyserem. Jego filmy się nie tylko ogląda, jego filmy się czuje. Mocno ubolewam i ubolewać będę, że nie doszło do realizacji jego planów względem centrum filmowego natomiast bardzo cieszy mnie świadomość, że mój ulubiony reżyser doceniał uroki Łodzi, ba, czuję się zaszczycona wręcz, że łódzkie fascynacje mojego ulubionego reżysera są bardzo podobne do moich.

Jak zapewne wiecie niektóre sceny do filmu „Inland Empire” powstały w Łodzi ale pewnie nie każdy z Was wie, że w Łodzi Lynch również fotografował. Prace, które powstały w naszym mieście znalazły się w 2014 roku na wystawie w Londynie i przedstawiały… łódzkie fabryki.

Industrial i nagie kobiety – to największe pasje fotograficzne Lyncha a w poprzemysłowej architekturze najbardziej interesuje go proces rozkładu i przemijanie. Podczas jednej z wizyt w Łodzi miał on okazję zobaczyć niektóre łódzkie przestrzenie pofabryczne. Powstały wtedy ciemne, enigmatyczne i mistyczne fotografie naszego industrialu.

Wykonane przez Lyncha zdjęcia zostały opublikowane w albumie Petry Giloy-Hirtz, zatytułowanym „David Lynch: The Factory Photographs”, kilka zdjęć z tego albumu prezentuję poniżej. Zobaczcie jak wyglądała Łódź jego okiem.

Źródło zdjęcia: David Lynch: The Factory Photographs, autor: David Lynch

 

Design, Miasto

Skandynawski design w łódzkich kamienicach | Scandilove

Zapewne niewielu z Was wie, że poza „fabryczną” zawodowo zajmujemy się również dekoracją i fotografią wnętrz dlatego wnętrza są jedną z najważniejszych dziedzin w naszym życiu. Skoro tak bardzo nas ta dziedzina interesuje a Was bardzo interesuje Łódź postanowiłam, że będę się z Wami dzielić najpiękniejszymi łódzkimi wnętrzami.

Podglądamy ich działalność już od jakiegoś czasu jednak dopiero całkiem niedawno mieliśmy okazję zobaczyć efekty ich pracy na żywo. Scandilove jest nietypową agencją nieruchomości. Oferuje mieszkania na wynajem i sprzedaż ale zanim to nastąpi aranżuje ich przestrzeń na nowo, według skandynawskiej estetyki, zachowując przy tym możliwie jak najwięcej oryginalnych elementów wystroju. Wynikiem ich pracy są nowoczesne mieszkania z wyjątkowym charakterem oraz z wyposażeniem od najlepszych polskich marek – nic więc dziwnego, że oferty stają się nieaktualne już chwilę po publikacji a o ich mieszkaniach piszą najlepsze magazyny. Działalność Scandilove ma jeszcze jeden atut – przełamuje stereotypy i pozytywnie wpływa na postrzeganie nieruchomości w łódzkich kamienicach.

Zebraliśmy zdjęcia kilku mieszkań z oferty Scandilove, prezentujemy je poniżej a jesli chcecie być na bieżąco z ich aktywnością zapraszamy tutaj.

Zdjęcia: własność Scandilove

 

 

Fotografia

„Inne drogi poznania” Alexandra Lethbridge | Fotofestiwal 2017

26/06/2017

Alexandra Lethbridge urodziła się w Hong Kongu, obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Ukończyła Uniwersytet w Brighton i Winchester School of Art. Na tegorocznej edycji Fotofestiwalu zaprezentowała projekt Inne drogi poznania, w którym teatralna iluzoryczność magii i zwodzenia, zestawione są z mistyfikacją, oszustwem i podstępem.  Celem takiej wizualnej konfrontacji tych dwóch koncepcji było, po pierwsze, zbadanie jak nasz sposób postrzegania determinuje naszą interpretację i jaki nadaje tok naszemu rozumowaniu. oraz, po drugie, jak działa na nas wykorzystanie mylnych wskazówek, fałszywych akcentów i symbolicznych znaczeń.

Interpretację informacji łatwiej zrozumieć dzięki tzw „drogom poznania” czyli narzędziom, które wspomagają nas w naukowym prześledzeniu, w jaki sposób coś pojmujemy i jak zdobywamy wiedzę. Istnieje osiem takich dróg, a mianowicie: język, percepcja zmysłowa, emocje, rozum, wyobraźnia, wiara, intuicja oraz pamięć. Projekt Alexandry Lethbridge skupia się na percepcji wizualnej w przeciwieństwie do instynktownej. Fotografie koncentrują się na estetyce zamiast na rozumowaniu abstrakcyjnym, mimo to, ich interpretacja do oczywistych nie należy. Fotografka zastosowała kilka trików, zarówno w technice fotografii jak i w grafice, skłaniając widza do samodzielnej, indywidualnej oceny czy to, co widzi to fakt czy fikcja.

Zobaczcie kilka zdjęć z wystawy, całą fotorelację z Fotofestiwalu znajdziecie na naszym facebooku.

– fot. Marta Ostrowska –

 

 

Fotografia

Fotofestiwal 2017

22/06/2017

Dasz wiarę? Dasz się oszukać? Naprawdę wierzysz w to, co widzisz? Naprawdę wierzysz, że widzisz wszystko? Tegoroczna edycja Fotofestiwalu zaprezentowała rzeczywistość, w której nic nie jest oczywiste i jasne na pierwszy rzut oka. Pokazała nam też wszechświaty, w których łatwo się zgubić, jeśli choć na chwilę stracimy czujność oraz umożliwiła spotkanie z artystami, którzy naszą wyobraźnię wystawili na próbę.

Joan Fontcuberta, Augustin Rebetez, Noémie Goudal, Martin Kollar mówią: nie ufaj, wątp, pytaj, bądź wnikliwym i uważnym obserwatorem, nie wierz fotografii. Pod wspólnym hasłem: Dasz wiarę? / Can you imagine? pokazano cztery różne projekty. Wspólny dla nich był język, który mieszał fikcję z rzeczywistością – po to, aby podać w wątpliwość wiarygodność medium, opowiedzieć o niematerialnej rzeczywistości albo zwrócić uwagę na absurdy codzienności. Wspólnym był również gest artysty wobec widza – zaproszenie do wzięcia udziału w spektaklu. Za pomocą różnych strategii i estetyk artyści i kuratorzy postawili przed widzami wyzwanie i zmusili do uważnego przyjrzenia się pojedynczemu obrazowi oraz kontekstowi, w jakim został umieszczony.

Ta edycja Fotofestiwalu była chyba najtrudniejszą w odbiorze ale jednocześnie najbardziej intrygującą edycją. Gdy staram się analizować obrazy, które zobaczyłam to wiem, że nic tu nie było tak jasne jakby mogło się wydawać. Tematy wystaw oscylowały wokół nie-oczywistości, wyobraźni i wszechświatów, o których tak na prawdę nie mamy pojęcia a jeśli nawet je w jakiś sposób znamy to… tutaj może się okazać, że tylko nam się wydawało, że je znamy. Bardzo lubię takie sprawy, niewyjaśnione tak do końca, nie podane na tacy gotowe rozwiązania. Takie wystawy długo się wspomina, często do nich wraca. Można je interpretować bardzo indywidualnie i sięgnąć za ich pośrednictwem wgłąb samego siebie…

Kto nie odwiedził w tym roku Fotofestiwalu ten ma czego żałować. Poniżej nasza fotorelacja z otwarcia. Po więcej zapraszamy na nasz facebook.

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

10/11/2016
Kamienica Meyera Łódź 04

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Najpiękniejszy ogród zimowy

12/09/2016
Akademia Muzyczna Łódź Ogród zimowy 01

Pałac Karola Poznańskiego jest od zawsze moją ulubioną łódzką rezydencją. Miałam okazję tu być na koncertach ale tym budynkiem zawsze tak się fascynowałam, że nigdy nie mogłam dostatecznie skupić się na muzyce. Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś zapomnieć na jakim koncercie byłam bo tak zapatrzyłam się w te wnętrza ;) Później, dzięki firmie Mosaicon, miałam okazję przyjrzeć się pracom konserwatorskim w Akademii (możecie ten wpis zobaczyć tutaj) i od tamtej pory z wielką niecierpliwością czekałam na moment ich zakończenia a najbardziej na… ogród zimowy :) Niedawno widziałam go w całej okazałości i muszę przyznać, że wygląda oszałamiająco! Blachy zdjęto, odkrywając piękne przeszklenia, dzięki którym odbywa się tu prawdziwy koncert światła i barw. Na ścianach misterne dekoracje, misy w kształcie muszli i oczko wodne – jeszcze puste – ale niedługo wypełni się wodą :) Niedługo pojawią się tu również rośliny.

Ten ogród zimowy już teraz według mnie nie ma sobie równych, drugiego takiego wnętrza w naszym mieście nie znajdziemy. Gdy jeszcze pojawi się tu natura będzie to miejsce, które zdecydowanie powinniśmy rozsławiać na cały świat. Cieszcie oczy i Wy tym pięknym ogrodem zimowym, poniżej jego zdjęcia.

A za umożliwienie obejrzenia wnętrz dziękuję Akademii Muzycznej i użytkownikom forum Skyscraper City.

akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-01 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-02 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-03akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-04 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016
Kamienica Dom pod Atlasami 01

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Miasto

Na szczycie Łodzi

27/11/2015
Red Tower Łódź 01

Kilka ostatnich dni bardzo się nam dłużyło, perspektywa fotografowania miasta z najwyższego budynku była niezwykle interesująca. Niecierpliwie wyczekaliśmy na lepsze niebo i weszliśmy na dach. Red Tower był od dawna naszym marzeniem, gdy się ono spełniło i znaleźliśmy się na małej kładce pomiędzy setką rusztowań okazało się, że widoki na miasto przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Było widać wszystko. I wszystko wyglądało inaczej. To stąd struktura miasta wygląda jak maleńka makieta. I to stąd można było zobaczyć dach tego olbrzymiego Manhattanu, wobec którego my z poziomu ulicy jesteśmy mikroskopijni. Co więcej, to stąd można zobaczyć jak pięknie zmieniła się Łódź w ciągu kilku ostatnich lat.

My jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie a dla Was mamy trochę zdjęć. Wszystkich tutaj opublikować nie możemy ale na naszym facebooku będzie ich dużo więcej. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przyczynili się do tej niezwykłej okoliczności :)

Na szczycie Łodzi 01 Na szczycie Łodzi 02 Na szczycie Łodzi 03 Na szczycie Łodzi 04Na szczycie Łodzi 05Na szczycie Łodzi 06Na szczycie Łodzi 07Na szczycie Łodzi 08

– fot. Marta Ostrowska –