Tag: odkrywanie

Fotografia

„Inne drogi poznania” Alexandra Lethbridge | Fotofestiwal 2017

26/06/2017

Alexandra Lethbridge urodziła się w Hong Kongu, obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Ukończyła Uniwersytet w Brighton i Winchester School of Art. Na tegorocznej edycji Fotofestiwalu zaprezentowała projekt Inne drogi poznania, w którym teatralna iluzoryczność magii i zwodzenia, zestawione są z mistyfikacją, oszustwem i podstępem.  Celem takiej wizualnej konfrontacji tych dwóch koncepcji było, po pierwsze, zbadanie jak nasz sposób postrzegania determinuje naszą interpretację i jaki nadaje tok naszemu rozumowaniu. oraz, po drugie, jak działa na nas wykorzystanie mylnych wskazówek, fałszywych akcentów i symbolicznych znaczeń.

Interpretację informacji łatwiej zrozumieć dzięki tzw „drogom poznania” czyli narzędziom, które wspomagają nas w naukowym prześledzeniu, w jaki sposób coś pojmujemy i jak zdobywamy wiedzę. Istnieje osiem takich dróg, a mianowicie: język, percepcja zmysłowa, emocje, rozum, wyobraźnia, wiara, intuicja oraz pamięć. Projekt Alexandry Lethbridge skupia się na percepcji wizualnej w przeciwieństwie do instynktownej. Fotografie koncentrują się na estetyce zamiast na rozumowaniu abstrakcyjnym, mimo to, ich interpretacja do oczywistych nie należy. Fotografka zastosowała kilka trików, zarówno w technice fotografii jak i w grafice, skłaniając widza do samodzielnej, indywidualnej oceny czy to, co widzi to fakt czy fikcja.

Zobaczcie kilka zdjęć z wystawy, całą fotorelację z Fotofestiwalu znajdziecie na naszym facebooku.

– fot. Marta Ostrowska –

 

 

Fotografia

Fotofestiwal 2017

22/06/2017

Dasz wiarę? Dasz się oszukać? Naprawdę wierzysz w to, co widzisz? Naprawdę wierzysz, że widzisz wszystko? Tegoroczna edycja Fotofestiwalu zaprezentowała rzeczywistość, w której nic nie jest oczywiste i jasne na pierwszy rzut oka. Pokazała nam też wszechświaty, w których łatwo się zgubić, jeśli choć na chwilę stracimy czujność oraz umożliwiła spotkanie z artystami, którzy naszą wyobraźnię wystawili na próbę.

Joan Fontcuberta, Augustin Rebetez, Noémie Goudal, Martin Kollar mówią: nie ufaj, wątp, pytaj, bądź wnikliwym i uważnym obserwatorem, nie wierz fotografii. Pod wspólnym hasłem: Dasz wiarę? / Can you imagine? pokazano cztery różne projekty. Wspólny dla nich był język, który mieszał fikcję z rzeczywistością – po to, aby podać w wątpliwość wiarygodność medium, opowiedzieć o niematerialnej rzeczywistości albo zwrócić uwagę na absurdy codzienności. Wspólnym był również gest artysty wobec widza – zaproszenie do wzięcia udziału w spektaklu. Za pomocą różnych strategii i estetyk artyści i kuratorzy postawili przed widzami wyzwanie i zmusili do uważnego przyjrzenia się pojedynczemu obrazowi oraz kontekstowi, w jakim został umieszczony.

Ta edycja Fotofestiwalu była chyba najtrudniejszą w odbiorze ale jednocześnie najbardziej intrygującą edycją. Gdy staram się analizować obrazy, które zobaczyłam to wiem, że nic tu nie było tak jasne jakby mogło się wydawać. Tematy wystaw oscylowały wokół nie-oczywistości, wyobraźni i wszechświatów, o których tak na prawdę nie mamy pojęcia a jeśli nawet je w jakiś sposób znamy to… tutaj może się okazać, że tylko nam się wydawało, że je znamy. Bardzo lubię takie sprawy, niewyjaśnione tak do końca, nie podane na tacy gotowe rozwiązania. Takie wystawy długo się wspomina, często do nich wraca. Można je interpretować bardzo indywidualnie i sięgnąć za ich pośrednictwem wgłąb samego siebie…

Kto nie odwiedził w tym roku Fotofestiwalu ten ma czego żałować. Poniżej nasza fotorelacja z otwarcia. Po więcej zapraszamy na nasz facebook.

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

10/11/2016

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Najpiękniejszy ogród zimowy

12/09/2016

Pałac Karola Poznańskiego jest od zawsze moją ulubioną łódzką rezydencją. Miałam okazję tu być na koncertach ale tym budynkiem zawsze tak się fascynowałam, że nigdy nie mogłam dostatecznie skupić się na muzyce. Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś zapomnieć na jakim koncercie byłam bo tak zapatrzyłam się w te wnętrza ;) Później, dzięki firmie Mosaicon, miałam okazję przyjrzeć się pracom konserwatorskim w Akademii (możecie ten wpis zobaczyć tutaj) i od tamtej pory z wielką niecierpliwością czekałam na moment ich zakończenia a najbardziej na… ogród zimowy :) Niedawno widziałam go w całej okazałości i muszę przyznać, że wygląda oszałamiająco! Blachy zdjęto, odkrywając piękne przeszklenia, dzięki którym odbywa się tu prawdziwy koncert światła i barw. Na ścianach misterne dekoracje, misy w kształcie muszli i oczko wodne – jeszcze puste – ale niedługo wypełni się wodą :) Niedługo pojawią się tu również rośliny.

Ten ogród zimowy już teraz według mnie nie ma sobie równych, drugiego takiego wnętrza w naszym mieście nie znajdziemy. Gdy jeszcze pojawi się tu natura będzie to miejsce, które zdecydowanie powinniśmy rozsławiać na cały świat. Cieszcie oczy i Wy tym pięknym ogrodem zimowym, poniżej jego zdjęcia.

A za umożliwienie obejrzenia wnętrz dziękuję Akademii Muzycznej i użytkownikom forum Skyscraper City.

akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-01 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-02 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-03akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-04 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Miasto

Na szczycie Łodzi

27/11/2015

Kilka ostatnich dni bardzo się nam dłużyło, perspektywa fotografowania miasta z najwyższego budynku była niezwykle interesująca. Niecierpliwie wyczekaliśmy na lepsze niebo i weszliśmy na dach. Red Tower był od dawna naszym marzeniem, gdy się ono spełniło i znaleźliśmy się na małej kładce pomiędzy setką rusztowań okazało się, że widoki na miasto przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Było widać wszystko. I wszystko wyglądało inaczej. To stąd struktura miasta wygląda jak maleńka makieta. I to stąd można było zobaczyć dach tego olbrzymiego Manhattanu, wobec którego my z poziomu ulicy jesteśmy mikroskopijni. Co więcej, to stąd można zobaczyć jak pięknie zmieniła się Łódź w ciągu kilku ostatnich lat.

My jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie a dla Was mamy trochę zdjęć. Wszystkich tutaj opublikować nie możemy ale na naszym facebooku będzie ich dużo więcej. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przyczynili się do tej niezwykłej okoliczności :)

Na szczycie Łodzi 01 Na szczycie Łodzi 02 Na szczycie Łodzi 03 Na szczycie Łodzi 04Na szczycie Łodzi 05Na szczycie Łodzi 06Na szczycie Łodzi 07Na szczycie Łodzi 08

– fot. Marta Ostrowska –
Miasto

W dawnym Teatrze Scala

23/10/2015

Kontynuując cykl prezentujący wnętrza najbardziej magicznych klatek schodowych dziś zabierzemy Was w iście angielskie wnętrze ;)

Niepozorne drzwi wejściowe do budynku przy Więckowskiego przenoszą w zupełnie inny klimat. Już w eleganckim przedsionku ściany pokryte są ciemnobrązowym drewnem, co od razu przywodzi na myśl brytyjskie wnętrza. Stojąc tutaj przed oczami mamy mroczne, zadymione od cygar wnętrze pubu z XIX wieku, w którym elegancko ubrani ludzie delektują się muzyką tamtych lat. Ten klimat dodatkowo podkreśla oświetlenie, uwydatniające najważniejsze elementy takie jak kasetony, umieszczone na półkolistym suficie. Idąc dalej docieramy do równie eleganckiej (i odnowionej) klatki schodowej. I tu naszą uwagę zwracają nisze zwieńczone muszlami, które prawdopodobnie na początku XIX wieku wypełnione były rzeźbami. Tych już co prawda nie uświadczymy ale detale, które pozostały do dziś sprawiają, że można poczuć się tu jak na przełomie XIX i XX wieku.

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zainteresowali się motywem muszli. W Grecji do dziś kojarzą się one romantycznie przywołując na myśl wynurzającą się z piany morskiej Afrodytę, w chrześcijaństwie zaś muszlę kojarzono z niepokalanym poczęciem Maryi, pielgrzymi wykorzystując muszle jako czarki do nabierania wody stworzyli z niej symbol duchowej podróży a w kulturze żydowskiej muszla symbolizowała nieśmiertelność duszy. Dwie ostatnie kwestie nabierają sensu gdy przeanalizujemy historię kamienicy. Sam budynek powstał w 1912 roku mieszcząc żydowski teatr „Scala”, być może muszla oznaczać miała duchową podróż jaką odbywa widz podczas spektakli teatralnych?

Na siedzibę teatru wykorzystywany był także sąsiedni budynek. Tuż po wojnie do wnętrz przeprowadziła się Szkoła Żydowska Icchaka Lejba Pereca i funkcjonowała w gmachu do 1965 roku. O jej historii przypomina umieszczona na elewacji pamiątkowa tablica „Adres ten jest miejscem na mapie pamięci rozrzuconych po świecie byłych uczniów szkoły”. W chwili obecnej kamienica jest siedzibą kilku podmiotów gospodarczych, które wynajmują pomieszczenia na siedziby swoich firm ale do dziś wnętrze klatki schodowej pobudza wyobraźnię.

W teatrze Scala 01 W teatrze Scala 02 W teatrze Scala 03 W teatrze Scala 04 W teatrze Scala 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Zapomniana klatka Heinzla

29/09/2015

Nie ulega wątpliwości, że pałac Juliusza Heinzla, przy ulicy Piotrkowskiej 104 jest jednym z ważniejszych obiektów pałacowych na terenie Łodzi. Wybudowany w 1880 roku pałac był pierwszą tego typu rezydencją przy głównej ulicy miasta, łączącą zarówno funkcje biurowe na parterze, reprezentacyjne na I pietrze i mieszkalne na poddaszu.

Mało osób jednak wie, że kiedyś najbliższe otoczenie pałacu wyglądało inaczej niż obecnie. Do okresu międzywojennego reprezentacyjny pałac z obu stron flankowany był podwójnymi jednopiętrowymi oficynami z bramami wjazdowymi (zobacz zdjęcie archiwalne tutaj). Było to z pewnością interesujące rozwiązanie, nieco odbiegające od pierzejowej zabudowy ulicy Piotrkowskiej, uwydatniające rangę budynku właściciela obiektu. Zmiany nastąpiły w latach wolnej Polski gdy bramy te zlikwidowano a przestrzeń po nich wypełniono zabudową, przez co zmienił się wygląd bocznych skrzydeł pałacu Heinzla. Jeden z budynków, które wtedy powstały, wykorzystywany jest obecnie na potrzeby Urzędu Miasta Łodzi a drugi mieści mieszkania oraz lokale użytkowe i to właśnie ten drugi bardziej przykuł naszą uwagę. Pod numerem 102A kryją się dwa style architektoniczne, które zobaczymy zaglądając na podwórze. Różnicę widać od razu – boki to neorenesansowe budynki z końca XIX wieku a środek, zgodnie z trendami lat międzywojennych, to uproszczona modernistyczna część budynku. Przebudowy, według projektu architekta Wiesława Lisowskiego, dokonał Roman Borkenhagen, który ulokował tu największy w tamtych czasach łódzki zakład dostarczający klisze do większości drukarni oraz wydawnictw łódzkich i pozałódzkich. To nie jedyna ciekawostka jaką skrywa wspomniany adres. W lewej oficynie znajdziemy drewnianą, oryginalną klatkę schodową, która pamięta czasy początków pałacu Heinzla. Jest fantastyczna! Kształtne balustrady, drewniane skrzypiące schody a do drzwi lokali prowadzą specjalne przedsionki, oddzielone od schodów szybami. Zapraszamy więc na małą wycieczkę krętymi schodami w górę i w dół ;)

W podwórku Piotrkowskiej 102A jest jeszcze coś ciekawego… prawdziwie zamkowa wieża ;) Jej zdjęcia tu nie pokażemy, celowo! Zapraszamy Was do osobistego sprawdzenia jak ta wieża wygląda a efekty publikujcie u nas na >facebooku< :)

Zapomniania klatka Heinzla 01 Zapomniana klatka Heinzla 02 Zapomniana klatka Heinzla 03 Zapomniana klatka Heinzla 04 Zapomniana klatka Heinzla 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Symbolika pod farbą

02/09/2015

Gdy odwiedzamy wnętrza znane nam z opowieści czy Internetu wiemy czego się spodziewać, natomiast w tym przypadku było zupełnie inaczej. Z zewnątrz choć wyremontowany przez Mia100 Kamienic i z kilkoma zdobieniami budynek wygląda całkiem zwyczajnie. Zajmowany w ciągu ostatnich lat przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie był opisywany, wspominany ani fotografowany. Co najgorsze, bardzo niedoceniany a cenne elementy jakie posiada zamiast wychwalać zamalowywuje się kolejnymi warstwami farb olejnych.

Klatka schodowa z pięknymi oryginalnymi balustradami, dość nietypowa bo z półkolumnami to tylko początek bo w pomieszczeniach zastajemy kolejne ciekawe elementy: takie jak kominek, zdobiony piec kaflowy, sztukaterie na sufitach,  witraże w korytarzu, tajemnicze przeszklenia między pomieszczeniami czy szafy wnękowe.  Najciekawszym co zastaliśmy są bez wątpienia drzwi – każde pomieszczenie posiada inne, od zewnątrz z bogatą stolarką, od wewnątrz z innym zdobieniem. Bez problemu można rozpoznać drzwi od głównego pomieszczenia bo wyglądają tak, jak żadne inne w Łodzi – całe w złotych dekoracjach  i to nie tylko z motywem roślin ale co ciekawe też i zwierząt a co najciekawsze (bo rzadko spotykane), ryb! Dekoracje na pewno nie pojawiły się tu bez powodu, właściciele domów dekorowali przecież swoje wnętrza tak aby nawiązywać nimi do bóstwa, chronić przed złą energią czy sprzyjać fortunie i miłości. Nie wiemy czemu akurat taki motyw się tu pojawił ale zdecydowanie najwięcej symboliki ryby odnajdziemy w sztuce sakralnej. To właśnie ryba była znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan i najczęściej używanym, zaszyfrowanym symbolem Chrystusa – ze względu na jego relację z wodą, czyli chrzest, i odnowienie duchowe.

W kulturze żydowskiej wizerunków ryb znajdziemy jeszcze więcej – na świątecznych talerzach,  na nagrobkach, na naczyniach do rytualnego obmywania rąk oraz w dekoracji synagog a pod postacią ryby w żydowskiej sztuce przedstawiano mitycznego potwora Lewiatana.  Woda natomiast, którą też widzimy na drzwiach symbolizuje w tradycji żydowskiej Torę, tak więc ryby w tym wypadku oznaczają ludzi sprawiedliwych, którzy czerpiąc z jej „źródeł zbawienia” zapewniają sobie życie wieczne oraz uosabiają dusze, które po śmierci przebywają w raju, nieśmiertelność i życie przyszłe.

Według tradycji astrologicznej natomiast Ryby to dwunasty i ostatni znak zodiaku przed równonocą wiosenną a woda jest w tym znaku początkiem i końcem życia, oraz przygotowaniem nowych narodzin. W heraldyce złota ryba oznacza sprawiedliwość.

Na drzwiach pojawiają się również ptaki – symbolizujące w kulturze żydowskiej  wiarę w szybkie dotarcie modlitw do nieba „Jak ptaki latające, tak Pan Zastępów osłoni Jeruzalem, osłoni i ocali, oszczędzi i wyzwoli”. Są tu też tajemnicze sploty, które przypominają zamknięte węzły celtyckie, oznaczające linię życia i nieskończoność. Czy te drzwi miały zatem oznaczać zbliżenie się do Boga i życie wieczne czy odrodzenie? Czy może coś zupełnie innego? Jak Wam się wydaje?

Gorąco zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wnętrz, które robiliśmy z niemałą złością widząc barbarzyńskie traktowanie zdobień olejną farbą… na szczęście jest jeszcze co oglądać, obecnie obiekt zmienia użytkowników, może oni przywrócą mu taki stan jak za czasów jego świetności?

Symbolika pod farbą 01 Symbolika pod farbą 02 Symbolika pod farbą 03 Symbolika pod farbą 04Symbolika pod farbą 05 Symbolika pod farbą 06 Symbolika pod farbą 07Symbolika pod farbą 08Symbolika pod farbą 09Symbolika pod farbą 10Symbolika pod farbą 11

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Niebo u Stefanusa

25/08/2015

Kilka lat temu Łódź obiegła informacja, że w Domu tym pod 3 warstwami farby olejnej ekipa konserwatorów odkryła złocenia i polichromie. Przez moment się o nich mówiło a później długo długo nic. Choć Dom już od dłuższego czasu jest po remoncie i konserwacjach mało się o nim mówi więc postanowiliśmy to zmienić!

Budynek powstał w 1900r. i należał do Edmunda Stefanusa, właściciela fabryki kotłów parowych. Po wojnie należał do Teatru Wielkiego a później służył mieszkańcom miasta i niestety z roku na rok niszczał coraz bardziej. Dopiero aktualny właściciel postanowił przywrócić mu dawny blask i dzięki niemu możemy podziwiać niezwykle gustowne odnowione wnętrza. W Domu Stefanusa pomimo zaniedbań zachowało się wiele cennych elementów, np. złocenia na ścianach, okładziny stiukowe imitujące marmur, stalowa balustrada z motywem kwiatowym, marmurowe schody, sztukaterie na sufitach, stolarka drzwiowa z elementami secesyjnymi i kryształowe szyby w drzwiach. Największe wrażenie robi iście pałacowa główna część klatki schodowej, z sufitem ozdobionym polichromiami – na jednej z nich widnieje amor i czworo dzieci a na drugiej scena w ogrodzie z udziałem mężczyzny, kobiety i dzieci. Co konkretnie przedstawiają malowidła nie wiemy, postacie małych dzieci często wykorzystywane były w sztuce renesansu, baroku, rokoka i posiadały one raczej pozytywną symbolikę. Postać uskrzydlona przedstawia najpewniej kupidyna kojarzonego z pożądaniem, pragnieniem, miłością albo aniołka, który ma znaczenie religijne i zbliżać miał do Boga. Jedno z dzieci trzyma w ręku jakiś przedmiot, niektórzy twierdzą, że to jakieś mieszadło lub część kotła parowego ;) Trzecia, centralna polichromia przedstawia ornament roślinny na tle nieba a w jej środkowym punkcie zawieszono przepiękny żyrandol, wykonany na specjalne zamówienie.

To jednak nie wszystko co możemy obecnie zastać w budynku. Prócz bardziej reprezentacyjnej części klatki schodowej jest jeszcze jej kontynuacja, choć bardzo nowoczesna, minimalistyczna, cała w przeszkleniach, to jest ona ozdobiona ornamentyką, nawiązując do stylu jaki panuje w pozostałych wnętrzach. Przezroczystości w połączeniu z czerwienią na schodach powodują, że klatka schodowa wygląda elegancko i luksusowo, idealnie się komponując z resztą wnętrz.

Niebo na suficie jest chyba najbardziej zastanawiające, może miało być czymś w rodzaju okna i dawać poczucie otwartej przestrzeni a może miało symbolizować bliskość do niebios czyli szczęście właściciela? To tylko domysły, pewne jest natomiast, że Stefanus był fabrykantem bardzo majętnym a bogata klatka schodowa miała jego status materialny gościom Domu uzmysławiać. Tak jak on chciał zachwycać wnętrzem my postaramy się zachwycić nimi również gości naszej strony ;) Zapraszamy do zdjęć!

Dom Stefanusa 01 Dom Stefanusa 02 Dom Stefanusa 03 Dom Stefanusa 04 Dom Stefanusa 05Dom Stefanusa 06Dom Stefanusa 07Dom Stefanusa 08Dom Stefanusa 09Dom Stefanusa 10

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Willa Quantum

02/08/2015

Gustaw Schreer w kilka lat po wybudowaniu swojej fabryki postawił według projektu Gustawa Landau-Gutentegera stylową jednopiętrową willę. Jej renesansowe elewacje ozdobione są ornamentami akantu, plecionkami i rozetami a największą uwagę przykuwają wieńce, półkolumny i motywy kobiecych głów. Za sprawą remontu kolejny nasz zabytek wypiękniał, jak zapewne mieliście okazję zobaczyć z zewnątrz prezentuję się znakomicie a wnętrza za chwilę zobaczycie tutaj.

Już przy wejściu do budynku znajduje się oryginalna krata-brama, dalej przepiękna klatka schodowa prowadzi do rozmieszczonych amfiladowo pokoi, z niesamowitymi podłogami, przesuwnymi dębowymi drzwiami o stylowych przeszkleniach i sztukateriami na sufitach. Pomieszczenia parteru – jadalnia, salon i biblioteka – zdobione są w duchu neorenesansu. Sypialnie na piętrze natomiast zdobione są ornamentyką rokokową a największą uwagę przykuwają zabudowane narożne witryny oraz dwa kominki – jeden z dwiema kolumnami po bokach i kryształowym lustrem a drugi z obrazem ze sceną miłosną pośród pejzażu. Ogromne wrażenie robią też stojące w dawnej bibliotece szafy, połączone z sufitem roślinnymi dekoracjami, które ozdobione są popiersiami kobiet i mężczyzn. Na głowach postaci znajdują się kosze pełne owoców, co najpewniej symbolizowac miało dobrobyt. Dawna biblioteka jest w willi pomieszczeniem najciemniejszym i chyba najbardziej klimatycznym, co sprawia, że postacie nabierają bardziej poważnego charakteru i nie sposób ich nie zapamiętać.

Firma „Quantum” to wielka firma ubezpieczeniowa z tradycjami dlatego tym bardziej cieszy, że na swoją siedzibę wybrała sobie pałacyk, który jest pamiątką historyczną i dla łodzian cennym obiektem. Jesteśmy pod wrażeniem wykonanej pracy i precyzji z jaką wykonano remont. Obecny właściciel postanowił zrobić wszystko aby wnętrza cieszyły oko. Podczas konserwacji wykorzystano wiele ocalałych elementów a resztę postarano się jak najwierniej odtworzyć, zadbano o najdrobniejszy szczegół i nawet najmniejsze złocenia. Serce się raduje na ten widok :)

Willa Schreera 01 Willa Schreera 02Willa Schreera 03 Willa Schreera 04 Willa Schreera 05Willa Schreera 06Willa Schreera 07Willa Schreera 08

fot. Marta Ostrowska

Film, Miasto

Kostiumowy raj

18/06/2015

Pewnie dobrze znane są Wam takie tytuły filmów jak „Ziemia obiecana”, „1920.Bitwa Warszawska”, „Czas honoru”, „Miasto 44″, „Wałęsa”, „Hiszpanka” czy „Ida”. To tylko niektóre z filmów, w których bohaterowie mają na sobie stroje z naszego Łódzkiego Centrum Filmowego, które według nas zasługuje na Waszą uwagę.

Nasze miasto ma na swoim koncie wiele filmowych sukcesów, może się również poszczycić największą w Polsce wypożyczalnią kostiumów filmowych. W zbiorach ŁCF znajduje się ponad 150 000 kostiumów cywilnych i mundurów oraz niemal 50 000 rekwizytów, to tutaj znajduje się także największy magazyn broni palnej w Polsce. Ponieważ interesują nas zarówno kostiumy jak i film, nie mogliśmy się nie wybrać do magazynu aby te zbiory zobaczyć, oczywiście poniżej prezentujemy Wam zdjęcia. Stroje wykonane z niezwykłą starannością, przedmioty nie z tej epoki, a wszystko w olbrzymich ilościach – to robi wrażenie! Co ciekawe, z biegiem lat zmienia się również sposób wykorzystania tychże zbiorów. Rekwizyty i kostiumy wypożyczane są nie tylko do produkcji filmów i reklam ale również dla klientów indywidualnych, agencji eventowych czy na potrzeby stylizowanych sesji fotograficznych.

Centrum Filmowe 01 Centrum Filmowe 02 Centrum Filmowe 03Centrum Filmowe 04Centrum Filmowe 05Centrum Filmowe 06Cntrum Filmowe 07Centrum Filmowe 08

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

 

Miasto

Duch Monopolis

30/05/2015

M_onopolis to nowa nazwa dawnych Zakładów Monopolu Wódczanego, później „Polmosu”, trzeciego co do wielkości kompleksu fabrycznego w Łodzi.  Przed autorem nowej nazwy postawiono bardzo trudne zadanie bowiem miała ona zarówno podkreślać charakter techniczny – kojarzący się z uprzemysłowieniem Łodzi w latach jej świetności – jak i artystyczny – kojarzący się z kreatywną stroną Łodzi. Efekt końcowy zawdzięczamy Januszowi Kaniewskiemu. Pierwsza część nazwy odnosi się oczywiście do łódzkiej siedziby Polmosu czyli monopolu, do niej dodano słowo „polis”, które oznacza formę państwa w starożytnej Grecji i tym sposobem można interpretować to miejsce trochę jako „miasto w mieście” .  O_drodzenie Monopolis następuje właśnie od momentu gdy dostało nową nazwę, nowy logotyp i gdy właściciel wytyczył cele co do nowego przeznaczenia kompleksu. Za symbol odrodzenia można uważać instalację świetlną Janusza Kaniewskiego, wiszącą na elewacji budynku, która rozświetlała się stopniowo, po jednej literze. Dopiero gdy rozbłysła każda z nich ukazała się pełna nowa nazwa kompleksu.

01 M 02 M2 03 M 04 O 05 O

N_owe życie, które dostaje to miejsce wraz z nowym właścicielem jakim jest firma Virako, ma być związane z kulturą i rozrywką. Klimatyczny teren z małymi uliczkami i zakamarkami, ceglane budynki, w których znajdują się wielkie hale mają wielki potencjał. O_dtworzenie historii przyświeca Virako w tworzeniu tego miejsca. „Myśląc o przyszłości, dbamy o przeszłość” – mówią, dlatego szukają informacji na temat Polmosu nawet w Sankt Peterbsurgu! Jeśli więc posiadasz jakiekolwiek pamiątki, wspomnienia dotyczące tego miejsca podziel się nimi. Niedługo wszyscy będą mieli okazję te pamiątki zobaczyć.

07 N 08 N09 N10 N11 O12 O

P_asja to coś, bez czego firma deweloperska Virako a pewno nie odnosiłaby takich sukcesów. Kierując się hasłem „tworzymy z pasją”  inwestuje w budowę powierzchni biurowych i wynajmuje je. Te działania nie pozostają nie doceniane, w ubiegłym roku dostała prestiżową nagrodę Eurobuild Awards za najlepszy biurowiec w Polsce – Forum 76.

O_dnowa budynków trwa. W pierwszej kolejności naprawiono dachy, których zły stan zagrażał strukturze budynków. Wraz ze stopniowym odnawianiem zrealizowano tu już kilka ciekawych wydarzeń takich jak wystawy w ramach Fotofestiwalu czy pokazy łódzkiego tygodnia mody, projekcje, koncerty.  Monopolis było też scenografią niektórych zdjęć do filmów Obywatel i Miasto 44. Podczas tych wydarzeń miejsce to zdecydowanie sprawdziło się. Kompleks ten nie bez powodu porównuje się do niemieckiego Kulturbrauerei, który przywrócił świetność opuszczonym budynkom dawnego browaru i dzielnicę biedoty zamienił w jedną z najmodniejszych w Berlinie, lub do Maison Folie we Francji, gdzie dawną fabrykę tekstyliów przekształcono w miejsce spotkań i pracy wybitnych artystów z całego świata.  Nie możemy doczekać się aż to miejsce znów zacznie tętnić życiem.

13 P16 P 17 O 18 O19 O 20 O

Kompleks Monopolis rozsławiła charytatywna działalność firmy Virako. L_uksusowy kalendarz Virako to nie tylko rodzaj prestiżowego gadżetu, to przede wszystkim wspólna działalność osób zaangażowanych w pomoc na rzecz innych.  I_dea akcji „Szczęśliwe Podwórka” pojawiła się w momencie gdy Prezes Virako zetknął się ze świetlicą dla dzieci przy ul. Pomorskiej. Postanowił wtedy to, co osiągnął swoją pracą wykorzystać tak, aby pomóc dzieciom ich zainteresowania i pasje. I tak powstał artystyczny kalendarz stworzony przez młodych łódzkich fotografików z oryginalnymi zdjęciami biur. Cały dochód z jego sprzedaży przeznaczono na wspomnianą świetlicę z ul. Pomorskiej ale idea kalendarza nie zakończyła się a wręcz przeciwnie. Wydano kolejne kalendarze we współpracy ze znakomitymi fotografikami m.ni. Chrisem Niedenthalem i Jodi Bieber. Co roku wspierane są finansowo potrzeby różnych świetlic.

S_pirit to słowo, które związane jest z najgłośniejszym kalendarzem Virako. Autorem zdjeć do niego był Ryszard Horowitz – jeden z czołowych artystów fotografików XX wieku i prekursorów wykorzystywania komputerów w fotografii.  W niepowtarzalnej scenerii fabrycznej  dawnego polmosu powstało 13 niezwykłych fotografii. Ryszard Horowitz zamienił świat zrujnowanych wnętrz w pełne magii i tajemniczości obrazy. Duchy, zjawy, piękne kobiety… Powstał surrealistyczny świat widziany jego oczami. Tytuł kalendarza to „Łódź Spirit” ponieważ  w języku angielskim słowo „spirit” ma podwójne znaczenie: alkohol i duchy, autor zastosował tu grę słów,  resztę pozostawił, jak mówi, fantazji.

21 L 22 L 23 I 25 S

Wnętrza dawnego Polmosu zrobiły wrażenie nie tylko na Ryszardzie Horowitzu, na nas też. Dobrze zachowane wnętrza, ich różnorodność, ogrom fabrycznych hal i jeden z niewielu łódzkich kominów budują specyficzną atmosferę, sprawiając, że nie chce się stamtąd wyjść.  Trzymamy kciuki za Monopolis i za to aby w przyszłości każdy z Was mógł poczuć tę atmosferę, „ducha” Monopolis.

26 Monopolis

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Żródła:

http://www.designalive.pl/

http://lodz.gazeta.pl

Miasto

Twierdza z maszynerią

08/04/2015

Jako pierwsza na tym terenie stanęła tkalnia bawełny Karola Rejmana, która to później przechodziła w ręce kolejnych właścicieli: Józefa Stegmana, Leona Wernera, Edwarda Herbsta. Dopiero gdy od tego ostatniego Zygmunt Jarociński kupił działkę, fabrykę, willę i ogród, teren ten stał się potężnym kompleksem fabrycznym.

Jarociński był człowiekiem nadzwyczaj pracowitym. Przyjechał do Łodzi z Kielc z zamiarem zaistnienia w łódzkim przemyśle włókienniczym. Swoją pracą zyskał silną pozycję, którą jeszcze dodatkowo umocniły bardzo korzystne małżeństwa jego dzieci. Rozpoczynał z majątkiem zaledwie 1500 rubli, a po upływie 50 lat rodzina Jarocińskich była trzecią rodziną pod względem zamożności wśród łódzkich przemysłowców pochodzenia żydowskiego.

Jarociński odegrał rolę istotną nie tylko dla przemysłu ale i dla miasta. Prowadził działalność pozaprzemysłową, zasiadał w radzie nadzorczej Towarzystwa Kredytowego i działał filantropijnie, m.in. otworzył słynną żydowską szkołę rzemieślniczą „Talmud Tora” przy ul. Pomorskiej 46.

Choć cały teren ma kilka ciekawych obiektów jak np. willę, portiernię czy oficynę mieszkalno-magazynową, zdecydowanie najwięcej zainteresowania budzi magazyn i tkalnia szedowa. Magazyn przędzy od razu rzuca się w oczy, jest potężny, klatkę schodową ma zakończoną wieżą i przypomina warownię średniowieczną. Obok znajduje się dwukrotnie rozbudowywana tkalnia szedowa, która ma dziś największą oryginalną halę szedową w Łodzi. Obiekty te skrywają w swoich wnętrzach prawdziwe skarby, które przyciągają pasjonatów opuszczonych miejsc z całej Europy. Ponieważ po śmierci Jarocińskiego mieściły się tu różne firmy dziewiarskie, w budynkach znajduje się mnóstwo maszyn i przedmiotów stosowanych w produkcji. Ogrom wyposażenia robi naprawdę duże wrażenie dlatego zdecydowanie ta „twierdza” ma czego chronić, z resztą zobaczcie sami na poniższych zdjęciach. Po więcej zdjęć zaglądajcie oczywiście na nasz facebook :)

Twierdza 01 Twierdza 02 Twierdza 03 Twierdza 04Twierdza 05Twierdza 06Twierdza 07Twierdza 08Twierdza 09Twierdza 10Twierdza 11Twierdza 12Twierdza 13– fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Źródła do tekstu:

http://www.sztetl.org.pl/

http://www.tonz.org.pl/

http://www.dzienniklodzki.pl/

Film, Miasto

Hotel z filmową duszą

03/03/2015

Drugiego takiego miejsca w Łodzi nie ma. Przekraczając próg hotelu Stare Kino Cinema Residence tak na prawdę wchodzimy nie do kamienicy, nie do hotelu ale do świata filmu.

To właśnie tutaj, pod koniec XIX wieku, powstało pierwsze stałe kino w Polsce i właśnie na cześć tego wydarzenia powstał jedyny w Polsce filmowy hotel. Wnętrza inspirowane są sławnymi filmami ale to nie jest tak, że mają charakter filmowy, całe to miejsce jest po prostu filmem. Już na samej klatce schodowej czujemy się jak między scenografią filmową lub teatralną, wszędzie leży sprzęt i gadżety, które dotyczą filmu, personel jest wręcz zafascynowany filmem – obłęd, obłęd! :) Nie znajdziemy tu dwóch takich samych korytarzy bo każde piętro kamienicy inspirowane było inną epoką. Nie znajdziemy tu dwóch takich samych pokoi bo każdy z 22 apartamentów ma inny motyw przewodni – możemy zamieszkać jak mieszkała Marylin Monroe albo w kingsajzowej szuflandii. Ponadto w każdym pomieszczeniu znajduje się przedmiot charakterystyczny dla konkretnego filmu, np. Serce oceanu z „Titanica” Jamesa Camerona ;)

Fajne jest to, że hotel się rozwija wykorzystując każdą przestrzeń w praktyczny sposób. Jest tu restauracja, sala bilardowa, sala konferencyjna i wiele ciekawych zakamarków… Jest w tym hotelu coś jeszcze. Na każdym kroku znajdziemy odniesienia do Łodzi a wnętrza są jakby wystawą fotografii, która prezentuje ważne dla miasta filmowe wspomnienia.

Czas na zdjęcia hotelu, trudno było wybrać ze wszystkich bo wnętrza bardzo się od siebie różnią. Ale na pewno łączy je jedno – ogromna pasja ludzi, którzy w podwórku Piotrkowskiej tworzą tę rzeczywistość angażując się w najdrobniejszy detal i skrupulatnie wyszukując każdy najmniejszy przedmiot. Wielkie brawa dla nich!

Stare Kino 01Stare Kino 02Stare Kino 03Stare Kino 04Stare Kino 05Stare Kino 06Stare Kino 07Stare Kino 08

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto

Szmaragdowe kolumny Pana Hermana

09/02/2015

Żydowski kupiec Herman Konstadt w latach 80. XIX wieku należał do najbogatszych mieszkańców Łodzi. Był radnym łódzkim, jednym z założycieli i członkiem Towarzystwa Kredytowego Miasta Łodzi oraz prowadził wiele aktywności filantropijnych. Ponieważ wraz z żoną Miną nie mieli dzieci, oboje bardzo angażowali się w działalność społeczną, szczególnie wspierając działania na rzecz chorych, ubogich i młodzieży żydowskiej. Ona zarządzała fundacją dobroczynną a on dofinansowywał lub budował szpitale, przytułki i szkoły, zyskał nawet miano ojca żydowskiego szkolnictwa powszechnego. Fundusz Konstadta zabezpieczony był na hipotece domu z ul. Piotrkowskiej, który obejrzeliśmy od środka.

Kamienica eklektyczna z widoczną przewagą form renesansowych, z dominującym elementem – wykuszem nad bramą, dźwiganym przez dwóch atlantów oraz kariatydami powyżej. Zaprojektował ją Juliusz Jung, absolwent paryskiej Ecole des Beaux Arts, zatem nie powinny nikogo dziwić odniesienia do architektury francuskiej czyli tzw. „kostium francuski”, który w architekturze rezydencjonalnej był nawiązaniem do wszystkich cnót kojarzących się Polakom z ówczesną Francją: swobody myśli, wolności oraz cywilizacji związanej z zachodnioeuropejskim systemem wartości. Kamienica nie tylko z zewnątrz robi wrażenie. Klatka schodowa – cała w zielonych barwach, z licznymi sztukateriami, jest niczym zapomniany skarb, podobny do tego w kamienicy Scheiblera. Zajrzeliśmy również do lokali mieszkalnych, w których zachowało się wiele bogato zdobionych sufitów. Najciekawszym elementem wystroju, który chyba szczególnie upodobali sobie dawni właściciele kamienicy, są kolumny, które znajdują się zarówno na klatce schodowej jak i w lokalach, co więcej, nawet okalają grobowiec małżonków Konstadtów.

Obejrzycie zaraz zdjęcia wnętrz, które jak sami się przekonacie nie są w dobrym stanie. Oczywiście jest nam bardzo żal na nie patrzeć, są to przecież pamiątki po kimś, kto dla miasta i jego mieszkańców wiele zrobił. Staramy się dostać do miejsc trochę zapomnianych przez czas i ludzi a następnie je zaprezentować nie po to, by zwiększyć niezadowolenie z powodu ich stanu ale po to by uświadomić ludziom ile piękna drzemie w takich wnętrzach i obiektach. Mocno wierzymy w Miasto i działania jakie są podejmowane żeby odnawiać takie perełki, jednak biorąc pod uwagę koszty jakie kryją się pod remontami obiektów zabytkowych wiemy, że jest to proces długotrwały i właściwie niekończący się. Jedno jest pewne: są ludzie, którzy walczą o to by ich los zmienić, uwierzcie nam :) A teraz zapraszamy na nie byle jakie salony i do szmaragdowej klatki schodowej!

Kamienica Konstadta 01 Kamienica Konstadta 02Kamienica Konstadta 03Kamienica Konstadta 04Kamienica Konstadta 05Kamienica Konstadta 06Kamienica Konstadta 07Kamienica Konstadta 08Kamienica Konstadta 09Kamienica Konstadta 10

 –

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Źródła:

http://www.centrumdialogu.com

http://www.tonz.org.pl