Tag: industrial

Art, Kultura

KIPISZ – przestrzeń improwizacji osobistej

27/06/2018

W dawnej Widzewskiej Manufakturze za dnia działają przemysły kreatywne. Wieczorami i nocą natomiast ta przestrzeń nabiera zupełnie innego charakteru a to za sprawą ludzi, którzy postanowili w tym miejscu wykreować przestrzeń improwizacji osobistej. 

Paweł Grala i Basia Południak stworzyli w Wi-Mie sferę szerokiej wymiany energii twórczej, tzw. KIPISZ. To interdyscyplinarne miejsce sztuki, które wręcz kipi nieskrępowaną energią, kipi pomysłami i mocą kreatywno-sprawczą. Taką moc może mieć tu każdy, kto tylko zechce. To również przestrzeń do swobodnej dyskusji o współczesnej sztuce i kulturze, to samoodnawiające się stałe źródło czerpania inspiracji oraz wymiany doświadczeń. Kto uczestniczy w kreowaniu tej przestrzeni? Z jednej strony ci, którzy chcą przekazać swoją energię. Muzycy, instrumentaliści, performerzy, tancerze, plastycy, artyści słowa, artyści wizualni, filmowcy, improwizatorzy, artyści nowych mediów. Studenci i absolwenci uczelni artystycznych. I wszyscy, których nie można zaliczyć do żadnej z wyżej wymienionych grup ale którzy po prostu mają coś do przekazania i chcą poeksperymentować. Z drugiej strony wszyscy ci, którzy chcą energię odbierać, obserwować, analizować i odczuwać.

KIPISZ to cykl spotkań, które odbywają się w każdy ostatni piątek miesiąca. Każde spotkanie jest podzielone na dwie części. Pierwsza to prezentacje artystów, zarówno tych już wszystkim dobrze znanych jak i tych, którzy chcą się pokazać po raz pierwszy. Druga część to taka nietypowa impreza, nietypowa bo jej charakter tworzy się samoistnie, poprzez improwizacje ruchowe i muzyczne. Na taką imprezę można zabrać swój instrument i na nim zagrać, potańczyć lub się po prostu wyluzować. I to jest genialne, że ta przestrzeń nie jest w żaden sposób ograniczona – nie ograniczają jej ani organizatorzy ani uczestnicy. Nie ograniczna jej również tematyka i forma przekazu. Najważniejszą ideą tych spotkań jest eksperyment, coś w procesie, niezdefiniowanym procesie, którego częścią każdy z nas może się stać.

I to się udaje. To się udaje bardzo dobrze, na każdy KIPISZ przychodzi mnóstwo osób. Atmosfera tutaj jest po prostu genialna. To jest atmosfera niczym nie skrępowana, swobodna i kreatywna. Tutaj się świetnie odpoczywa i odpoczywa się nie tylko fizycznie ale i (przede wszystkim) duchowo.

Takie inicjatywy świetnie się sprawdzają w Łodzi. Takiej inicjatywy bardzo nam brakowało. Niesamowicie się cieszymy, że są ludzie, którzy potrafią wykorzystać potencjał twórczych osób, dają im niezwykłą szansę prezentacji a przy tym jeszcze wykorzystują potencjał pofabrycznej przestrzeni, która, sami przyznacie, jest bardzo udanym gospodarzem dla łódzkiej sceny artystycznej.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć z szóstego spotkania KIPISZ, zapraszamy również na stronę internetową kipisz.pl po więcej informacji i koniecznie zaglądajcie do Wi-My na kolejne wydarzenia.

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Art, Kultura

Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych Macieja Zdanowicza

18/12/2017
FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (4)

Na pewno lubicie oglądać Łódź i często ją oglądacie ale czy zdarza się Wam Łodzi SŁUCHAĆ? Nie? To ja bardzo chciałabym Was do tego zachęcić, tym bardziej, że nadarza się ku temu piękna okazja – zostaliśmy patronem fantastycznego projektu artysty Macieja Zdanowicza „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych„.

Maciej od kilku lat zajmuje się dźwiękiem. Interesuje go to, co dociera do nas za pośrednictwem uszu. Nagrywa fragmenty pejzaży dźwiękowych i tworzy swego rodzaju archiwum dźwięku. Poza tym, interesuje go również to, jakie przy pomocy dźwięku mogą powstawać obrazy – łączy więc dźwięk z fotografią, w wyniku czego powstają niezwykłe fonografiki. Ich forma dyktowana jest przez strukturę brzmienia, przyjmuje kształty zależne od jego fizycznych parametrów.

Artysta jest bardzo związany z Łodzią. Obserwuje skutki upadku miasta oraz jego transformację i dokumentuje przeobrażenie łódzkiej audiosfery. Temat ten zainteresował nas ponieważ my na co dzień koncentrujemy się na obrazie, przekazując myśli za pomocą fotografii w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z brzmienia miasta. Po tym jak Maciej zaprezentował nam parę takich brzmień postanowiliśmy temat mocniej zgłębić i już od jakiegoś czasu bardziej koncentrujemy się na dźwięku, staramy się bardziej wsłuchać w codzienne sytuacje i wyciągać z nich wnioski. Teraz bardziej zwracamy uwagę na dźwięk jadącego tramwaju czy rowerzysty, niestety, nie jest łatwo wsłuchać się w brzmienie miasta idąc jego ulicami bo ilość sygnałów jakie do nas docierają jest zbyt duża. Dlatego bardzo dobrze, że jest ktoś, kto nagrywa dla nas wszystkich poszczególne pejzaże dźwiękowe, które możemy przesłuchać w słuchawkach i całkowicie dać się im ponieść. Maciej publikuje swoje prace na stronie Łódź – słuchanie miasta oraz na swoim kanale na Soundcloud, w wolnej chwili zajrzyjcie tam a ja tymczasem wrzucam poniżej przekierowania do trzech z jego prac: do brzmienia fabryki Ariadna, dworca Łódź Fabryczna oraz nocnej podróży tramwajem.

Niby zwyczajne, codzienne sytuacje, niby dobrze nam znane brzmienia a jednak… poznajemy je dopiero teraz. Nigdy przedtem przecież nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić jak brzmi fabryka, dworzec czy podróż tramwajem, teraz możemy. Bardzo Was zachęcam do kontynuowania tej dźwiękowej wędrówki i poznawania Łodzi dalej, od strony dźwiękowej. Projekt „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych” możecie zgłębiać zaglądając na stronę: lodzphonocity.

Słuchając brzmień miasta nie zapomnijcie o tym, że do każdego brzmienia Maciej Zdanowicz dołącza też treść wizualną czyli fonografikę. Z połączenia zdjęcia i dźwięku powstają na prawdę bardzo intrygujące obrazy, można powiedzieć, że jest to coś, dzięki czemu w pewien sposób WIDZIMY dźwięk. W sobotę, 16 grudnia, w Muzeum Książki Artystycznej, odbył się wernisaż wystawy takich właśnie fonografik, wzbogaconych oczywiście o pejzaże dźwiękowe do odsłuchania. Poniżej prezentujemy Wam zdjęcia z tego wydarzenia i zapraszamy do śledzenia naszego facebooka, ponieważ projekt, o którym piszę i aktywność słuchania miasta tak na prawdę dopiero się rozpoczyna. Artysta nie chce jeszcze zdradzać swoich najbliższych planów ale wszystkiego dowiemy się tuż po Nowym Roku.

FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (5)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (3)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (1)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (6)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (2)

fot. Rafał Tomczyk

Miasto, Opowieści

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Nasz autorski drink w Sky FLY Bar hotelu Andel’s

24/09/2017

Mam wielką przyjemność wreszcie podzielić się z Wami super fajną informacją! Hotel Vienna House Andel’s Lodz zorganizował specjalną koktailową akcję, do której zaprosił kilkoro blogerów, w tym nas. Wszyscy mieliśmy niesamowitą okazję stworzyć autorskiego drinka, dedykowanego dla podniebnego baru Sky Fly. Nasz drink wejdzie do sprzedaży na przyszły tydzień i każdy będzie mógł go spróbować – zarówno goście hotelu jak i goście zaglądający jedynie do cocktail baru.

Zadanie wcale nie było łatwe. Mieliśmy do dyspozycji wszystko, co jest zazwyczaj dostępne na barze czyli wybór mieliśmy ogromny. Dopasowanie składników to sprawa bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać a gdy do tego doszło jeszcze ustalenie proporcji to zaczęlismy wątpić czy uda nam się trafić w gusta gości.  Na szczęście mogliśmy liczyć na poradę wykwalifikowanego barmana, który pomógł nam rozwiać niepewności i podjąć ostateczną decyzję. Stworzyliśmy w ten sposób jedynego w swoim rodzaju drinka, jakiego jeszcze nigdy nie było w ofercie tego hotelu.

Urban Jungle drink Sky Fly bar (4)

Ten niepowtarzalny napój nazwaliśmy „Urban Jungle” – nazwa inspirowana jest pędem miasta, całą miejską tkanką, która na co dzień tętni życiem, która nas napędza do działania i bez której trudno jest nam funkcjonować. Chcieliśmy aby jego kompozycja oddawała charakter naszego miasta, które jest pełne sprzeczności. Drink ma silną i wyrazistą bazę, która symbolizuje industrialnego ducha Łodzi ale wzbogacony jest o egzotyczną nutę, która odnosi się do nowoczesnego oblicza miasta i do odrodzenia. Dokładnego składu jeszcze nie będziemy zdradzać, zapraszamy Was serdecznie do podniebnego baru, spróbujcie drinka sami i dajcie nam koniecznie znać jakie są Wasze odczucia. Za pośrednictwem tej kompozycji będziecie mogli przekonać się jak według nas smakuje Łódź :) więc zapraszamy do odkrywania smaku miasta! :)

Drink jest w sprzedaży od 25 września do 1 października, znajdziecie go w Sky Fly Barze hotelu Andel’s, który otwarty jest codziennie w godzinach 19:00 – 1:00. Warto tu przy okazji wspomnieć, że do podniebnego baru możecie wejść zawsze bo jest on dostępny nie tylko dla gości hotelu. Jego nowa lokalizacja jest jeszcze lepsza od poprzedniej a widok jeszcze ciekawszy!

Dziękujemy ekipie hotelu Vienna House Andel’s Lodz za zaufanie i za zaproszenie nas do akcji :)

Urban Jungle drink Sky Fly bar (1)Urban Jungle drink Sky Fly bar (8)Urban Jungle drink Sky Fly bar (7)

fot. Rafał Tomczyk

 

Miasto, Odkrywanie

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)

 

Miasto, Opowieści

Przędzalnia Braci Muehle

18/08/2017
Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (4)

Już kilka lat możemy cieszyć się drugim wcieleniem przędzalni braci Muehle a jeszcze nie poświęcilismy jej tu więcej uwagi, zdecydowanie czas najwyższy naprawić ten błąd.

Pierwszym właścicielem obiektu przy ul. Żeligowskiego 3/5 był Izaak Szatan, który stworzył w tym miejscu przędzalnię wigoni. Około 1904 roku nieruchomość została przejęta przez rodzinę Muehle, która przez 15 lat prowadziła tu przędzalnię wełny zgrzebnej. W póżniejszych latach właściciele obiektu się zmieniali, sam obiekt był wielokrotnie przebudowywany i niezbyt doceniany. Na szczęście jego potencjał w porę został doceniony. Kilka lat temu obecny właściciel kompleksu – Fenix Group – przeprowadził gruntowną modernizację oraz rewitalizację kompleksu pofabrycznego, przekształcając go w kompleks biurowo-konferencyjny, o łącznej powierzchni użytkowej ponad 3800 m2. Kompleks unowocześniono bardzo gustownie i elegancko, przy użyciu kontrastu bieli z ciemną szarością. Bardzo fajne jest też to, że zachowano oryginalną nazwę – to pięknie przypomina o historii tego miejsca.

Więcej o Przędzalni Braci Muehle można przeczytać tutaj a poniżej zobaczcie kilka zdjęć odnowionej nieruchomości.

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (2)Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (6)

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (7)

 

Foto i film

Łódzki industrial na fotografiach Davida Lyncha

26/07/2017
David Lynch Lodz (3)

David Lynch jest moim ulubionym reżyserem. Jego filmy się nie tylko ogląda, jego filmy się czuje. Mocno ubolewam i ubolewać będę, że nie doszło do realizacji jego planów względem centrum filmowego natomiast bardzo cieszy mnie świadomość, że mój ulubiony reżyser doceniał uroki Łodzi, ba, czuję się zaszczycona wręcz, że łódzkie fascynacje mojego ulubionego reżysera są bardzo podobne do moich.

Jak zapewne wiecie niektóre sceny do filmu „Inland Empire” powstały w Łodzi ale pewnie nie każdy z Was wie, że w Łodzi Lynch również fotografował. Prace, które powstały w naszym mieście znalazły się w 2014 roku na wystawie w Londynie i przedstawiały… łódzkie fabryki.

Industrial i nagie kobiety – to największe pasje fotograficzne Lyncha a w poprzemysłowej architekturze najbardziej interesuje go proces rozkładu i przemijanie. Podczas jednej z wizyt w Łodzi miał on okazję zobaczyć niektóre łódzkie przestrzenie pofabryczne. Powstały wtedy ciemne, enigmatyczne i mistyczne fotografie naszego industrialu.

Wykonane przez Lyncha zdjęcia zostały opublikowane w albumie Petry Giloy-Hirtz, zatytułowanym „David Lynch: The Factory Photographs”, kilka zdjęć z tego albumu prezentuję poniżej. Zobaczcie jak wyglądała Łódź jego okiem.

Źródło zdjęcia: David Lynch: The Factory Photographs, autor: David Lynch

 

Foto i film, Kultura

Uroczysta premiera filmu „Powidoki”

13/01/2017
Powidoki Andzreja Wajdy Premiera 12

Film „Powidoki” to ostatni film Andrzeja Wajdy, wyczekiwany niecierpliwie przez wszystkich fanów jego twórczości, filmowców i byłych współpracowników. Bardzo niecierpliwie na premierę oczekiwaliśmy i my, nie tylko dlatego, że to film Wajdy, ale też… przede wszystkim… dlatego, że o Władysławie Strzemińskim – wybitnym malarzu, nieprzeciętnym wykładowcy, pionierze awangardy lat 20. i 30. XX wieku, twórcy teorii unizmu. „Powidoki” to film ważny dla nas jako łodzian, pasjonatów Łodzi oraz historii sztuki, dlatego czujemy się zaszczyceni, że mogliśmy być obecni na jego ogólnopolskiej premierze.

Tę niezwykłą i jedyną w swoim rodzaju premierę zorganizowano w Hali Maszyn EC1,  uczestniczyli w niej media, filmowcy oraz aktorzy. Gości z Warszawy przywiózł do Łodzi specjalny pociąg, zapewniony na tę szczególną okazję przez Łódzką Kolej Aglomeracyjną. Projekcję filmu poprzedziła uroczystość upamiętniająca reżysera, z udziałem aktorów filmów Wajdy oraz ekipy filmowej „Powidoków”. Dla wszystkich obecnych była to chwila wyjątkowa i wzruszająca. O samym filmie nie będę się rozpisywać bo nie chcę zbyt wiele zdradzić. Bardzo brakowało mi w nim Katarzyny Kobro, która miała spory wpływ na rozwój twórczości męża natomiast zdecydowanie należy ten film obejrzeć. Pełen jest scen bezpośrednich, prawdziwych, naturalnych i bardzo wymownych. Jest to film o walce z systemem, o dążeniu do wolności artystycznej i do normalnego życia w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami. Nie jest to łatwy i przyjemny film ale na pewno zapamiętam go na długo.

Po projekcji przyszedł czas na poczęstunek, wywiady, rozmowy i refleksje a wszystko to w przemiłej atmosferze. Następnie po gości przyjechał pociąg powrotny, którym udali się do Warszawy.

Całym wydarzeniem jesteśmy zachwyceni. Organizacja rewelacyjna, duzo osób do obsługi, bardzo fajnie wydzielono strefy w foyer, co umożliwiło wygodne przemieszczanie się, postarano się również o fajną muzykę i piękne oświetlenie. Hala Maszyn świetnie sprawdza się w projekcjach audiowizualnych i film oglądało się bardziej komfortowo niż się spodziewałam. EC1 jest miejscem idealnym na tego typu wydarzenia a ten wieczór może spokojnie posłużyć jako piękny przykład należytego wykorzystywania potencjału Łodzi :)

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Foto i film

Ruderal Realm | Andel’s Art

01/12/2016

Hotel Andel’s ma zaoferowania zdecydowanie więcej niż luksusowe noclegi, nowoczesne wnętrza i poszanowanie historii miasta, umożliwia nam bowiem niebywale przyjemny kontakt ze sztuką. W ramach cyklu/projektu „Andel’s Art” w lobby hotelu oglądać możemy interesujące wystawy fotografii. Są to zawsze wystawy niebanalne, taką też była i ta, oscylująca tematycznie pomiędzy naturą, architekturą i przemijaniem.

Roślinność wśród ruin, betonu, rdzy i odpadów. Na co dzień jest to niezauważalna walka, której areną jest przestrzeń miasta. „Ruderal Realm” to wystawa prezentująca najnowszy cykl obrazów, w którym Monstfur podejmuje temat świata zmienionego przez działanie człowieka, gdzie flora zmaga się z jego ingerencją. Monstfur swoją sztukę tworzy za pomocą ręcznie wycinanych szablonów na zardzewiałych blachach, starych tablicach informacyjnych, murach i płótnach. Prace kolektywu można spotkać na prestiżowych targach, m.in. Stroke Art Fair w Monachium, gdzie jego obiekty wystawiane są obok takich postaci, jak BANKSY czy MR.BRAINWASH.

Serdecznie polecamy wystawę i zapraszamy do jej obejrzenia, szczególnie, że temat walki roślinności z przestrzenią miejską jest w Łodzi zauważalny :) Jeśli nie zdążycie wystawy zobaczyć zerknijcie na poniższe zdjęcia.

fot. Marta Ostrowska

Miasto, Opowieści

Wszyscy jesteśmy robotnikami

10/11/2016
Wszyscy jesteśmy robotnikami (3)

Łódź słynie z ducha przemysłowego a nasze fabryki stanowia jej esencję. Ale pamietajmy, że fabryki to nie tylko wielkie gmachy ale ludzie, przede wszystkim ludzie, którzy ciężko w nich pracowali. To nasze babcie i nasi dziadkowie stworzyli podwaliny współczesnej Łodzi. Pamiętajmy o nich, spójrzmy na nich, podziękujmy – taka idea przyświeca międzynarodowemu projektowi „Inside out”, który tym razem, w ramach Lodz Design, jest obecny również w Łodzi, pod hasłem „Wszyscy jesteśmy robotnikami”. Najwyższy czas przyjrzeć się historii ludzi, którzy spotkali się w zakładach, które były potęgą. Ci zwykli-niezwykli robotnicy i robotnice to bohaterowie opowieści o Łodzi.

Projekt „Wszyscy jesteśmy robotnikami” zachęcał do dyskusji i umożliwiał spotkanie z byłymi pracownikami łódzkich zakładów. W ramach projektu przygotowano również dwie wystawy: jedną, poświęconą pracownikom dawnych zakładów Polteks, która dostępna była do oglądania na rynku Manufaktury oraz drugą, poświęconą pracownikom dawnego Polmosu, którą można było zobaczyć na elewacji Monopolis.

Poniżej prezentujemy kilka zdjęć, przedstawiających pamiątkowe zdjęcia z czasów istnienia zakładów, które można było obejrzeć podczas wernisażu jednej z wystaw oraz zdjęcia dokumentujące same wystawy. Jeśli chcecie podzielić się podobnymi wspomnieniami swoich dziadków lub rodziców piszcie na adres: robotnicylodz@gmail.com.

Wszyscy jesteśmy robotnikami (4)Wszyscy jesteśmy robotnikami (10)Wszyscy jesteśmy robotnikami (11)Wszyscy jesteśmy robotnikami (4)Wszyscy jesteśmy robotnikami (3)

fot. Marta Ostrowska

 

Miasto, Rozważania

Szlakiem historii czyli niewykorzystany potencjał

18/05/2016
Niewykorzystany potencjał Księży Młyn 13

Już 4 lata staramy się tutaj się pokazywać to, co jest najbardziej charakterystyczne dla Łodzi, najbardziej w niej intrygujące, inspirujące, ciekawe i wyjątkowe. Chcemy przekonać jak najwięcej ludzi do tego, że to miasto ma urok, tylko nieco ukryty i zachęcić do jego odkrywania. Mamy też na celu pokazać jak wielki ma potencjał… właśnie… tak się o Łodzi zwykło mawiać, że to miasto z wielkim potencjałem, niestety… niewykorzystanym. Koncentrując się głównie na tym co piękne nie zapominamy, że tylko to piękno istnieje i gdy przez kilka lat poświęcania miastu uwagi spostrzegamy, że niewiele się zmienia w sprawach najbardziej istotnych czujemy się w obowiązku poruszyć również tematy niemiłe.

Ja kocham ulicę Tymienieckiego, okolice Targowej, Fabrycznej, Przędzalnianej od pierwszego wejrzenia. Po pierwsze, zawsze byłam pod wrażeniem tego jak wiele ciekawych obiektów mieści ten fragment miasta i jak wielka część historii jest tu skondensowana. Po drugie, stojące tu budynki pofabryczne zawsze intrygowały mnie monumentalnością i budziły mój wielki podziw. To tutaj miasto z osady rzemieślniczo-przemysłowej przeobrażało się w wielką przemysłową potęgę. To tutaj powstało określenie „posiadła wodno-fabrycznego”. To tutaj powstał największy kompleks przemysłowy Łodzi czyli „Zjednoczone Zakłady Włókiennicze Karola Scheiblera i Ludwika Grohmana – Spółka Akcyjna w Łodzi”. To właśnie tutaj znajdują się, zaraz po Białej Fabryce, najważniejsze dla naszego miasta obiekty, których maszyny budowały nasze miasto. To tutaj mieszkali wielcy przemysłowcy oraz równie wielcy, ciężko pracujący tu robotnicy, dzięki którym maszyny mogły nasze miasto budować. To tutaj znajduje się kawał fascynującej historii, trudnej ale pięknej, którą niewątpliwie chcielibyśmy się pochwalić wszystkim narodom, turystom, rodzinie czy znajomym ale nie przychodzi to nam tak łatwo i przyjemnie jak powinno. Przestrzeń Księżego Młyna i ŁSSE nie jest odpowiednio uporządkowana a obiekty nie są sensownie ze sobą połączone. Jest tu wiele mniejszych elementów, o które nie zadbano, jakby była to dzicz: roślinność rośnie jak chce, mury się walą, chodniki przestają istnieć, o malowniczości i estetyce nie ma tu mowy. Dobrze wszyscy wiemy, że wiele drobnych elementów wpływa na odbiór większego terenu i w tym wypadku zamiast przyciągać tu mieszkańców czy turystów to miejsce ich może zniesmaczyć.

Gdy jednak jesteście wytrwali i zależy Wam na pokazaniu komuś tej wartościowej części przemysłowej Łodzi radzilibyśmy się do takiej prezentacji odpowiednio przygotować. Odnotowaliśmy wiele niedogodności na tym obszarze, nie zapowiada się na zmiany więc podpowiemy Wam na co szczególnie uważać gdy zabierzecie znajomego-turystę na wycieczkę. Mamy nadzieję, że dzięki temu sprytnie unikniecie niemiłych sytuacji. Żeby jak najlepiej zobrazować czekające na Was pułapki publikujemy zdjęcia – z komórki, celowo, bez retuszu, żeby jak najbardziej naturalnie pokazać wszystkie niebezpieczeństwa.

Nasz uroczy spacer „Szlakiem historii Łodzi i jej przemysłowego dziedzictwa” (nacechowany sporą ilością ironii) rozpoczynamy przy zabytkowym pałacu Edwarda Herbsta – współwłaściciela fabryki Karola Scheiblera, mecenasa Dziennika Łódzkiego, prezesa Banku Handlowego w Łodzi (dość ważna postać prawda?). Kierujemy wzrok znajomego jedynie na budynek pałacu aby nie zdegustował się ujrzawszy zlokalizowany tylko 30 metrów od niego chyba najstarszy model łódzkiego przystanku, przypominający bardziej czasy lat 80-tych czy 90-tych niż współczesność. Po cóż przy tak istotnym obiekcie miałby stać przystanek nowy? Przestrzeń byle jaka więc i kierowcy parkują sobie jak chcą.

Niewykorzystany potencjał 01

Zaglądamy na Przędzalnianą gdzie staramy się aby turysta nie zauważył nieładnego chodnika i niezbyt atrakcyjnych betonowych pozostałości, niegdyś okalających zieleń. Po cóż zasadzić drzewa poprawiające estetykę, skoro można wylać beton i estetyki nie poprawić?

Niewykorzystany potencjał 02

Przechadzamy się skwerem w śladzie dawnej kolei scheiblerowskiej. Rozpoczęto tutaj prace mające na celu ucywilizowanie tego fragmentu, niestety ich nie dokończono. Pokonując przeszkodę uformowaną z kabli przerzuconych przez drzewo, płot i brukowaną alejkę uważamy by się nie wywrócić i prezentujemy granitowe alejki odwracając uwagę od piaszczystej drogi, na której miały powstać chodnik i droga rowerowa. Miało być tak pięknie… tylko po co, skoro alejka może się tak po prostu kończyć w przypadkowym miejscu?

Niewykorzystany potencjał 03

Niewykorzystany potencjał 04

Wracamy na Tymienieckiego i tutaj musimy wykazać się dużą wiedzą aby jak najdłużej zająć uwagę naszego turysty (radzimy uprzednio przygotować sobie interesujący monolog i właśnie tutaj go wygłosić). Chodnik na tej ulicy należy naszym zdaniem do najgorszych chodników w mieście a przecież jest głównym ciągiem zabytkowego Księżego Młyna. Przeszedł już wszystkie fazy erozji a w niektórych miejscach nawet przestał istnieć. Z pewnością nie jest to przyjemna aleja spacerowa dla turysty dlatego w trosce o jego doznania staramy się cały czas kierować jego wzrok ku górze opowiadając ciekawe anegdoty, jednocześnie w trosce o jego bezpieczeństwo uważamy aby się nie potknął.

(Tutaj problem jest poważniejszy, potrzebna jest gruntowna przebudowa ze zmianą priorytetów w przestrzeni: szerokie chodniki, pasy rowerowe, zieleń, zwężone jezdnie i uporządkowane parkowanie tylko… po co?)

Oczywiście nie obędzie się tutaj bez nielegalnie i samolubnie parkujących kierowców, którzy niszcząc chodnik zawężają go do szerokości, która często nie pozwala na przejście kobiecie z wózkiem czy nawet wyminięcie się dwójki osób.

Niewykorzystany potencjał 05

Ulicę Magazynową i tkalnię Grohmana starajmy się zaprezentować z jak najdalszej odległości, sugerujemy znacznie przyśpieszyć krok aby turysta nie koncentrował się zbyt długo na zniszczonych budynkach. Obraz nędzy i rozpaczy. Już lepiej żeby ten teren zamknięto niż, żeby swobodnie tędy spacerowano. Niestety ogrodzenie zdewastowane a brama na teren otwarta, to pewnie celowy zabieg.

Processed with VSCO with c1 preset

Szybki rzut okiem na stare tory, które są również istotnym elementem dawnej historii tego miejsca ale, rzecz jasna, nieodpowiednio wyeksponowanym. Jezdnie i chodniki wołają o pomstę do nieba. Betonowe płoty okalające tereny również nie poprawiają wizerunku tego miejsca.

Niewykorzystany potencjał 07

Wejdźmy na teren ŁSSE. Przekraczając szlaban i płot znajdujemy się w miejscu najbardziej zadbanym w okolicy. Możemy odetchnąć z ulgą i się na chwilę odprężyć. Odnowiona fabryka Grohmana, staw i przyjemne miejsce do siedzenia sprawiają, że czujemy się tu dobrze, miło jest tu na chwilę się zatrzymać. Natomiast już gorzej jest gdy udamy się na spacer po terenie ponieważ wokół magazyny, kontenery, skrzynie i pudła i poczujemy się tu bardziej jak w przedsiębiorstwie niż w strefie zabytkowej. Co ważne, niewiele osób w ogóle wie, że jest to teren publiczny i o każdej porze można tu wejść. Brak jest tego typu informacji przy wejściach. Może właśnie dlatego zawsze jest tu strasznie pusto? Sami okoliczni mieszkańcy tu nie zaglądają to jak zajrzeć mają tu turyści?

W tym momencie fajnie byłoby pokazać Textorial Park. Widzimy furtkę. Niestety, za każdym razem próba przejścia w tym miejscu jest bezskuteczna. Zamiast pójść najkrótszą spacerową drogą musimy okrążać cały teren i udać się do jednego z dwóch szlabanów.

(W takim razie po co montować furtkę jeśli ma być zawsze zamknięta? Absurd!)

Niewykorzystany potencjał 08

Postanawiamy więc zrezygnować z Textorial Parku, przełożyć to inną okazję i wyjść z terenu ŁSSE przy skrzyżowaniu Targowej i Tylnej. Tutaj tez żegnają nas szlabany, patrzymy na nie po wyjściu i zdajemy sobie sprawę, że ewidentnie nie zachęcają do wejścia na teren. Co więcej, w ogóle nie wygląda na to, że w głębi gdzieś tam znajduje się piękny zabytek ponieważ nie ma tu żadnej informacji tego typu. Sporo spacerujących tu ludzi nawet tu nie wejdzie bo teren wygląda na prywatny. I tu pojawia się pytanie czy dostęp do zabytku powinien być ograniczony czy wręcz przeciwnie?

Niewykorzystany potencjał 09

Wychodzimy na Targową i poświęcamy chwilę willi Grohmana. Już za 80 metrów kolejny ważny obiekt Łodzi czyli tzw. Beczki Grohmana. Niestety nawet go jeszcze nie widzimy ze względu na zasłaniające go auta, dojść tam nie możemy bo samochody zajmują praktycznie cały chodnik parkując, musimy tu zejść na jezdnię i nią iść. Drodzy kierowcy egoiści, przykro nam było patrzeć na starszą kobietę z wózkiem, która zmuszona była iść jezdnią ponieważ chodnik był zajęty w imię Św. Przepustowości. Nieładnie.

Niewykorzystany potencjał 10

Jest nam wstyd z powodu braku kultury kierowców ale konsekwentnie zbliżamy się do Beczek. Tutaj niestety jesteśmy postawieni w sytuacji najtrudniejszej podczas tej wycieczki. Jak wytłumaczyć turyście dlaczego główne i efektowne niegdyś wejście prowadzące do ważnej dla miasta fabryki obecnie jest zamknięte i służy jedynie do wyładowania się przez szaleńców ze sprayem w ręku? Beczki Grohmana, z charakterystycznym łukiem i kolumnami przypominającymi szpulki nici oraz szczytem jak w zamkach średniowiecznych. Tak, taki obiekt stoi pośrodku niczego. I sobie niszczeje, zapaskudzony. Czy o jakimkolwiek wykorzystaniu potencjału można tu mówić?

Niewykorzystany potencjał 11

Przy beczkach nie da się nie zauważyć okropnych murów należących do ŁSSE. Ciekawi nas czy Państwo właściciele dbają o swój wygląd tak samo jak o wygląd strefy czyli jedynie z przodu? Tył ŁSSE jaki jest każdy widzi: brud, zniszczona cegła, odpadający tynk i graffiti z wulgaryzmami. Podkreślmy, że jesteśmy na terenie zabytkowego Księżego Młyna tuż przy terenach ważnych instytucji jak Szkoła Filmowa (za pomocą której Łódź dumnie się promuje) czy Wyższa Szkoła Sztuki i Projektowania (w której kształcą się ludzie wrażliwi na estetykę)! To się w głowie nie mieści.

Nawet drzewo zdaje się być załamane stanem przestrzeni, chodników, jezdni, przystanku i budynków. Spoglądamy na znajomego-turystę i podejmujemy decyzję czy kontynuować wycieczkę czy nie. Najgorsze już widział, teraz może być już tylko lepiej ale w trosce o jego zdrowie psychiczne w tym momencie zalecamy ostrożność i dla przeciwwagi wybór miejsca bardziej pozytywnego. My podczas ostatniego spaceru właśnie tu zrezygnowaliśmy z przechadzki.

Niewykorzystany potencjał 12

Skupiliśmy się tylko na niektórych „atrakcjach” bo nie wystarczyłoby nam miejsca na serwerze do opublikowania wszystkich :) Czy budynek przędzalni Scheiblera, Pałac Herbstów, pierwsza fabryczna Straż Ogniowa, wille Grohmanów, Beczki Grohmana, to za mało aby zadbać o chodniki, ogrodzenie, bezpieczeństwo, komfort, estetykę? Czy władze w Łodzi zrozumieją kiedyś jak małe elementy wpływają na pozytywny odbiór całego fragmentu miasta? Czy umieszczono tu jakiekolwiek informacje dla zwiedzających turystów? Czy mieszkańcom chcącym wybrać się na spacer uprzyjemnia się poruszanie po tym terenie czy też nie? I wreszcie, czy należycie wykorzystano ogromny turystyczny potencjał tego miejsca? Zachęcamy do dyskusji na facebooku i dziękujemy wytrwałym za uwagę :)

Niewykorzystany potencjał 13

– tekst: Marta Ostrowska  –

– uporządkowanie naszych spostrzeżeń odnośnie problemowej przestrzeni: Rafał Tomczyk –

– zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Art

Instalacja STUDIO URMA

14/09/2015

Fundację Urban Forms doskonale znamy dzięki temu, że wzbogaca nasze miasto o  wielkoformatową sztukę i koloryzuje jego zakątki. W ubiegły weekend mogliśmy zobaczyć efekty zupełnie nowej inicjatywy Urban Forms a mianowicie wystawę – instalację, autorstwa STUDIO URMA. Tematyką była ona bliska działalności Fundacji, dotyczyła bowiem sztuki ulicznej i sposobu myślenia o przestrzeni.

URMA to w skrócie Urban Art and Morphogenetic Architecture i jest interdyscyplinarną instytucją, w skład której wchodzą artyści, architekci i muzycy. W swoich artystycznych działaniach URMA wchodzi w relacje i dialog pomiędzy artystą, jego dziełem, odbiorcą i przestrzenią. Zwraca nam uwagę, że artysta aby stworzyć coś specyficznego i wynikającego z danej przestrzeni powinien zebrać informacje o kontekstach i miejscu, w którym tworzy, co w konsekwencji pozwoli nawiązać prawdziwy dialog między artystą i jego dziełem a przestrzenią publiczną. Szefem zespołu URMA i najmocniejszym jego punktem jest założyciel Christos Voutichtis – na co dzień mieszka w Niemczech, jest architektem ale interesuje go również projektowanie produktowe, graficzne oraz nowe technologie elektroniczne. Wszystkie swoje pasje wykorzystuje właśnie w miejskiej przestrzeni prezentując interakcje jakie zachodzą pomiędzy architekturą, sztuką, dizajnem i nauką. Jego celem jest kreacja czegoś, w czym każdy może wziąć udział i gdzie każdy może odkryć różne sposoby komunikacji i odbioru.

W wielkiej, pustej i chłodnej hali pofabrycznej Wi-My o niezwykle klimatycznej surowości ulokowano instalację – bardziej wolimy używać tu tego słowa niż słowa „wystawa”, bardziej odzwierciedla ono jej charakter. Co prawda prezentowała zawieszone w powietrzu grafiki ale zawieszono je w sposób taki aby odbiorca mógł między nimi swobodnie się przechadzać. Poza tym w instalacji wzięły udział również trójwymiarowe, bardziej namacalne elementy oraz animacja wyświetlana na ekranie w towarzystwie oprawy dźwiękowej. Nie mogliśmy przegapić szansy wzięcia udziału w inicjatywie Urban Forms, tym bardziej, że artysta zaproszony do współpracy działał już w kilku największych miastach Europy. Zdecydowanie warto było instalację nie tylko zobaczyć ale i ją uwiecznić, zdjęcia zobaczycie poniżej a my zapraszamy do zapoznania się z resztą projektów Christosa w jego portfolio.

Studio Urma 01 Studio Urma 02Studio Urma 03 Studio Urma 04 Studio Urma 05Studio Urma 06 Studio Urma 07

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Miasto, Odkrywanie

Duch Monopolis

30/05/2015
Monopolis 26

M_onopolis to nowa nazwa dawnych Zakładów Monopolu Wódczanego, później „Polmosu”, trzeciego co do wielkości kompleksu fabrycznego w Łodzi.  Przed autorem nowej nazwy postawiono bardzo trudne zadanie bowiem miała ona zarówno podkreślać charakter techniczny – kojarzący się z uprzemysłowieniem Łodzi w latach jej świetności – jak i artystyczny – kojarzący się z kreatywną stroną Łodzi. Efekt końcowy zawdzięczamy Januszowi Kaniewskiemu. Pierwsza część nazwy odnosi się oczywiście do łódzkiej siedziby Polmosu czyli monopolu, do niej dodano słowo „polis”, które oznacza formę państwa w starożytnej Grecji i tym sposobem można interpretować to miejsce trochę jako „miasto w mieście” .  O_drodzenie Monopolis następuje właśnie od momentu gdy dostało nową nazwę, nowy logotyp i gdy właściciel wytyczył cele co do nowego przeznaczenia kompleksu. Za symbol odrodzenia można uważać instalację świetlną Janusza Kaniewskiego, wiszącą na elewacji budynku, która rozświetlała się stopniowo, po jednej literze. Dopiero gdy rozbłysła każda z nich ukazała się pełna nowa nazwa kompleksu.

01 M 02 M2 03 M 04 O 05 O

N_owe życie, które dostaje to miejsce wraz z nowym właścicielem jakim jest firma Virako, ma być związane z kulturą i rozrywką. Klimatyczny teren z małymi uliczkami i zakamarkami, ceglane budynki, w których znajdują się wielkie hale mają wielki potencjał. O_dtworzenie historii przyświeca Virako w tworzeniu tego miejsca. „Myśląc o przyszłości, dbamy o przeszłość” – mówią, dlatego szukają informacji na temat Polmosu nawet w Sankt Peterbsurgu! Jeśli więc posiadasz jakiekolwiek pamiątki, wspomnienia dotyczące tego miejsca podziel się nimi. Niedługo wszyscy będą mieli okazję te pamiątki zobaczyć.

07 N 08 N09 N10 N11 O12 O

P_asja to coś, bez czego firma deweloperska Virako a pewno nie odnosiłaby takich sukcesów. Kierując się hasłem „tworzymy z pasją”  inwestuje w budowę powierzchni biurowych i wynajmuje je. Te działania nie pozostają nie doceniane, w ubiegłym roku dostała prestiżową nagrodę Eurobuild Awards za najlepszy biurowiec w Polsce – Forum 76.

O_dnowa budynków trwa. W pierwszej kolejności naprawiono dachy, których zły stan zagrażał strukturze budynków. Wraz ze stopniowym odnawianiem zrealizowano tu już kilka ciekawych wydarzeń takich jak wystawy w ramach Fotofestiwalu czy pokazy łódzkiego tygodnia mody, projekcje, koncerty.  Monopolis było też scenografią niektórych zdjęć do filmów Obywatel i Miasto 44. Podczas tych wydarzeń miejsce to zdecydowanie sprawdziło się. Kompleks ten nie bez powodu porównuje się do niemieckiego Kulturbrauerei, który przywrócił świetność opuszczonym budynkom dawnego browaru i dzielnicę biedoty zamienił w jedną z najmodniejszych w Berlinie, lub do Maison Folie we Francji, gdzie dawną fabrykę tekstyliów przekształcono w miejsce spotkań i pracy wybitnych artystów z całego świata.  Nie możemy doczekać się aż to miejsce znów zacznie tętnić życiem.

13 P16 P 17 O 18 O19 O 20 O

Kompleks Monopolis rozsławiła charytatywna działalność firmy Virako. L_uksusowy kalendarz Virako to nie tylko rodzaj prestiżowego gadżetu, to przede wszystkim wspólna działalność osób zaangażowanych w pomoc na rzecz innych.  I_dea akcji „Szczęśliwe Podwórka” pojawiła się w momencie gdy Prezes Virako zetknął się ze świetlicą dla dzieci przy ul. Pomorskiej. Postanowił wtedy to, co osiągnął swoją pracą wykorzystać tak, aby pomóc dzieciom ich zainteresowania i pasje. I tak powstał artystyczny kalendarz stworzony przez młodych łódzkich fotografików z oryginalnymi zdjęciami biur. Cały dochód z jego sprzedaży przeznaczono na wspomnianą świetlicę z ul. Pomorskiej ale idea kalendarza nie zakończyła się a wręcz przeciwnie. Wydano kolejne kalendarze we współpracy ze znakomitymi fotografikami m.ni. Chrisem Niedenthalem i Jodi Bieber. Co roku wspierane są finansowo potrzeby różnych świetlic.

S_pirit to słowo, które związane jest z najgłośniejszym kalendarzem Virako. Autorem zdjeć do niego był Ryszard Horowitz – jeden z czołowych artystów fotografików XX wieku i prekursorów wykorzystywania komputerów w fotografii.  W niepowtarzalnej scenerii fabrycznej  dawnego polmosu powstało 13 niezwykłych fotografii. Ryszard Horowitz zamienił świat zrujnowanych wnętrz w pełne magii i tajemniczości obrazy. Duchy, zjawy, piękne kobiety… Powstał surrealistyczny świat widziany jego oczami. Tytuł kalendarza to „Łódź Spirit” ponieważ  w języku angielskim słowo „spirit” ma podwójne znaczenie: alkohol i duchy, autor zastosował tu grę słów,  resztę pozostawił, jak mówi, fantazji.

21 L 22 L 23 I 25 S

Wnętrza dawnego Polmosu zrobiły wrażenie nie tylko na Ryszardzie Horowitzu, na nas też. Dobrze zachowane wnętrza, ich różnorodność, ogrom fabrycznych hal i jeden z niewielu łódzkich kominów budują specyficzną atmosferę, sprawiając, że nie chce się stamtąd wyjść.  Trzymamy kciuki za Monopolis i za to aby w przyszłości każdy z Was mógł poczuć tę atmosferę, „ducha” Monopolis.

26 Monopolis

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Żródła:

http://www.designalive.pl/

http://lodz.gazeta.pl

Foto i film, Miasto, Opowieści

ESENCJA Łodzi | Wystawa naszych zdjęć

17/05/2015
Wystawa fotografii Esencja Łodzi 07

„Esencja” to istota, sedno, sens i oznacza prawdziwą naturę, która wydaje się osiągalna jeśli tylko wgłębimy się w poznanie świata. Istotą bytu jest natomiast wszystko to, co sprawia, że byt jest taki jaki jest albo, że w ogóle jest… Jednym z wydarzeń towarzyszących tegorocznej Nocy Muzeów była wystawa naszych fotografii, za pomocą których chcieliśmy zachęcić do zastanowienia się nad bytem Łodzi, istotą Łodzi i tym, co zbudowało jej obecny charakter. Wystawa odbyła się w ART_Inkubatorze, bardzo cenimy to miejsce za jego wielką historię i za to, że jest pięknym przykładem rewitalizacji.  Jako ciekawostkę dodam, że to właśnie przy ul. Tymienieckiego powstał pomysł założenia FABRYCZNEJ więc tak na prawdę nie mogliśmy sobie lepszego miejsca na wystawę wymarzyć :) DZIĘKUJEMY wszystkim, którzy na wystawę przyszli, patrzyli, analizowali, pytali, rozmawiali. Dziękujemy Urzędowi Miasta Łódź za docenienie naszej pracy i ekipie Art_Inkubatora za organizację i wsparcie :)

A poniżej zdjęcia dokumentujące to wydarzenie.

wystawa-01 wystawa-02 wystawa-03 wystawa-05 wystawa-06

A o to wszystkie zdjęcia, które pojawiły się na wystawie :)

01 02 03

Miasto, Odkrywanie

Twierdza z maszynerią

08/04/2015
Fabryka Jarocińskiego 01

Jako pierwsza na tym terenie stanęła tkalnia bawełny Karola Rejmana, która to później przechodziła w ręce kolejnych właścicieli: Józefa Stegmana, Leona Wernera, Edwarda Herbsta. Dopiero gdy od tego ostatniego Zygmunt Jarociński kupił działkę, fabrykę, willę i ogród, teren ten stał się potężnym kompleksem fabrycznym.

Jarociński był człowiekiem nadzwyczaj pracowitym. Przyjechał do Łodzi z Kielc z zamiarem zaistnienia w łódzkim przemyśle włókienniczym. Swoją pracą zyskał silną pozycję, którą jeszcze dodatkowo umocniły bardzo korzystne małżeństwa jego dzieci. Rozpoczynał z majątkiem zaledwie 1500 rubli, a po upływie 50 lat rodzina Jarocińskich była trzecią rodziną pod względem zamożności wśród łódzkich przemysłowców pochodzenia żydowskiego.

Jarociński odegrał rolę istotną nie tylko dla przemysłu ale i dla miasta. Prowadził działalność pozaprzemysłową, zasiadał w radzie nadzorczej Towarzystwa Kredytowego i działał filantropijnie, m.in. otworzył słynną żydowską szkołę rzemieślniczą „Talmud Tora” przy ul. Pomorskiej 46.

Choć cały teren ma kilka ciekawych obiektów jak np. willę, portiernię czy oficynę mieszkalno-magazynową, zdecydowanie najwięcej zainteresowania budzi magazyn i tkalnia szedowa. Magazyn przędzy od razu rzuca się w oczy, jest potężny, klatkę schodową ma zakończoną wieżą i przypomina warownię średniowieczną. Obok znajduje się dwukrotnie rozbudowywana tkalnia szedowa, która ma dziś największą oryginalną halę szedową w Łodzi. Obiekty te skrywają w swoich wnętrzach prawdziwe skarby, które przyciągają pasjonatów opuszczonych miejsc z całej Europy. Ponieważ po śmierci Jarocińskiego mieściły się tu różne firmy dziewiarskie, w budynkach znajduje się mnóstwo maszyn i przedmiotów stosowanych w produkcji. Ogrom wyposażenia robi naprawdę duże wrażenie dlatego zdecydowanie ta „twierdza” ma czego chronić, z resztą zobaczcie sami na poniższych zdjęciach. Po więcej zdjęć zaglądajcie oczywiście na nasz facebook :)

Twierdza 01 Twierdza 02 Twierdza 03 Twierdza 04Twierdza 05Twierdza 06Twierdza 07Twierdza 08Twierdza 09Twierdza 10Twierdza 11Twierdza 12Twierdza 13– fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Źródła do tekstu:

http://www.sztetl.org.pl/

http://www.tonz.org.pl/

http://www.dzienniklodzki.pl/

Miasto, Opowieści

EC-1 Zachód

04/09/2014
Elektrownia EC1 Łódź 02

Ponad rok temu mieliśmy okazję zobaczyć wnętrza EC-1 Wschód, przyszedł w końcu czas na „podbicie” EC-1 Zachód! Powstaje tu Centrum Nauki i Techniki, które poświęcone  będzie dokumentowaniu i upamiętnianiu myśli technicznej. W związku z funkcjonalnością i wcześniejszym przeznaczeniem tego miejsca powstaną tu trzy „Ścieżki Edukacyjne”, tj. energetyczna, historii cywilizacji i nauki oraz mikro świat – makro świat a główny szlak zwiedzania będzie pokrywał się z historycznym szlakiem powstawania energii. Znajdziemy tu interaktywne urządzenia, umożliwiające samodzielne przeprowadzanie działań i doświadczeń, obserwowanie i badanie określonego zjawiska fizycznego, reakcji chemicznej, czy struktury biologicznej. W znacznym stopniu zachowano oryginalne wyposażenie obiektów a niektóre wnętrza, ze względu na niepowtarzalny poindustrialny klimat, wykorzystano dla nowych funkcji. Rozdzielnia, maszynownia, kotłownia i chłodnia kominowa wraz z ich wyposażeniem będą w pełni zachowane wzdłuż ich osi podłużnych natomiast po drugiej stronie osi dokonana zostanie adaptacja wnętrz dla ich nowych funkcji. 

Centrum Nauki i Techniki będzie realizować cele w trzech ważnych obszarach: upowszechniania nauki, edukacji oraz rozwoju i promocji miasta. My, podobnie jak inne media, zostaliśmy zaproszeni na spacer po terenie i wnętrzach EC-1 Zachód więc poniżej prezentujemy Wam zdjęcia. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat inwestycji zaglądajcie na stronę internetową EC-1
NCŁ 01 NCŁ 02NCŁ 03 NCŁ 04 NCŁ 05 NCŁ 06NCŁ 07 NCŁ 08 NCŁ 09 NCŁ 10 NCŁ 11

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk