Kategoria: Miasto

Miasto

(Anty)poradnik: Jak NIE robić pasażu Schillera w 5 krokach

10/06/2018
Pasaż Schillera Łódź projekt (1)

Tak, tak, dobrze widzicie, kolejny (anty)poradnik przed Wami. Niestety. Projekt rewitalizacji Starego Rynku nie jest jedynym złym pomysłem na tworzenie przestrzeni w mieście, oj nie nie. Są jeszcze inne propozycje, które naszym zdaniem nie powinny być zrealizowane i na które nikt nie powinien się zgodzić.

Tym razem chcielibyśmy się odnieść do projektu Pasażu Schillera, który w ramach rewitalizacji Łodzi również przejdzie metamorfozę. Sprawdziliśmy jakie zmiany mają zostać tu wprowadzone i nie możemy oprzeć się wrażeniu, że są one kolejnymi idealnymi (anty)wskazówkami do tego jak NIE tworzyć przestrzeni miejskiej!  Rzućmy okiem na finezyjne projekty, które wydają się pasować bardziej do promenady w Ciechocinku aniżeli do jednego z najważniejszych punktów wielkiego miasta.

Robi wrażenie, prawda? Dlatego drodzy studenci kierunków projektowych, drodzy urbaniści: rzućcie studia, nie traćcie na nie czasu, to nie ma sensu. Edukujcie się interpretując takie projekty, podejrzyjcie jaką rewitalizację serwuje nam miasto a będziecie mogli nauczyć się o wiele więcej niż z podręczników. Drogi Urzędzie Miasta Łodzi uważnie przeczytaj, zwłaszcza ostatni punkt tyczy się Twojej pracy. Poniżej spisaliśmy kluczowe zasady, którymi powinniście się kierować. Do każdych wskazówek dodajemy linki odsyłające Was do pomysłów, których pod żadnym pozorem nie wykorzystujcie! Zerknijcie na rozwiązania i wystrzegajcie się ich jak ognia, pamiętajcie, że im nudniej zaprojektowana przestrzeń, tym lepiej. Zaczynamy. 

KROK 1. Pozostaw gołe ściany szczytowe zamiast je zagospodarować

Pasaż Schillera powstał po II wojnie światowej, w następstwie wyburzenia parterowych domów tkaczy, stojących bezpośrednio przy ulicy Piotrkowskiej pod numerami 110 i 112. Otworzyło to kwartał miasta bardziej eksponując fragmenty, które eksponowane być nie powinny, takie jak oficyny i ściany szczytowe. Przy okazji rewitalizacji wypadałoby zadbać o zmianę tego, co powoli staje się już negatywnym symbolem Łodzi i zastosować rozwiązania, które zagospodarowałyby puste ściany szczytowe zamiast… kontynuować niezagospodarowanie pustych ścian szczytowych. Czyż nie? Wydawać by się mogło, że rewitalizacja obszarowa jest okazją idealną do estetyzacji gołych ścian – nic bardziej mylnego, miasto nie widzi takiej potrzeby.

Atrakcyjność pasażu Schillera w dużej mierze zależy od oprawy architektonicznej wokół niego. Ciekawych obiektów tu nie brakuje bo z jednej strony mamy zabudowę z XIXw. i zabudowę powojenną przy ulicy Piotrkowskiej, a z drugiej bardzo gustowny powojenny budynek, tzw. Dom Technika. Należałoby zrobić coś z obiektami, które wyglądają przeciętnie lub gorzej niż przeciętnie, i które negatywnie wpływają na postrzeganie całego pasażu już od wielu, wielu lat. Możliwości jest dużo. Najbardziej oczywiste wydaje się zasłonięcie ścian szczytowych pasażu poprzez budowę nowych wąskich budynków, będących jednocześnie „bramą do pasażu”, od strony ulicy Piotrkowskiej. Uchwalony przez miasto Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru ulic: Piotrkowska – Nawrot – Tuwima – Kilińskiego zakłada taką możliwość zabudowy. W związku z tym nasuwa się pytanie czemu nie przewidziano tego w projektowaniu generalnej przebudowy pasażu? Czy nie można było zadbać o estetykę otoczenia już teraz? Czy od tego wręcz nie powinno się zacząć? Cóż nam po estetycznej nawierzchni gdy ściany bez okien będą skutecznie niszczyć postrzeganie całej przestrzeni, tak jak się to ma miejsce tutaj już od kilkudziesięciu lat?

Spokojnie znajdziemy w Polsce parę przykładów dobrych pomysłów na wypełnienie wąskiej przestrzeni i zasłanięcie gołych ścian, np. Infobox w Gdyni [link], który zabudowuje ścianę szczytową sąsiedniej kamienicy jednocześnie spełniając funkcję tarasu widokowego (!) oraz punktu informacji o zachodzących w Gdyni zmianach i inwestycjach. Takie miejsce w Łodzi bardzo by się przydało bo to miasto się dynamicznie rozwija, fajnie byłoby móc te zmiany oglądać z wysokich punktów. O wyjątkowości ulicy Piotrkowskiej natomiast nikogo nie trzeba przekonywać, spokojnie zasługuje ona na swój własny punkt widokowy. Przyznajcie sami, czy pasaż Schillera nie jest miejscem wręcz idealnym dla takiego rozwiązania?

Kolejnym przykładem fajnego pomysłu na tak kłopotliwą przestrzeń może być też pawilon Wyspiańskiego w Krakowie [link], który zabudowuje pustą ścianę szczytową kamienicy i jednocześnie tworzy estetyczną elewację Placu Wszystkich Świętych. Można? Można! Wygląda to rewelacyjnie i na dodatek wprowadza nowe funkcje.

Ciekawym rozwiązaniem byłyby tutaj również tymczasowe obiekty w postaci kilkupiętrowej zabudowy z kontenerów, jak np. restauracja Doki Gastrobar w OFF Piotrkowska [link].

Zawsze jest możliwość wykorzystać takie puste ściany szczytowe na zielone ogrody wertykalne, jak np. ten na ścianie Caixa Forum w Madrycie [link].

Oczywiście nie twierdzimy by zaproponowane wyżej przez nas rozwiązania przenosić do Łodzi w takiej samej formie, podaliśmy jedynie przykłady tego, co jest już powszechnie stosowane. Kreatywne rozwiązania potrzebne są też w Łodzi, czas leci, a kreatywnych rozwiązań brak. Teraz mamy idealną okazję do tego by przy okazji poprawiania wyglądu samego pasażu wprowadzić na nim atrakcyjny element przestrzeni. My gdybyśmy mieli wybierać zdecydowanie bylibyśmy za zabudową, która na parterze pełniłaby funkcję usługową, np. informacji turystycznej, na wyższych piętrach funkcję gastronomiczną, a na samej górze funkcję tarasu widokowego.

KROK 2. Co tam rewitalizacja, zrób remont odtworzeniowy

Struktura pasażu jest kolejnym elementem, do którego zarówno miasto jak i projektanci podeszli niezwykle zachowawczo. Znowu zachowawczość. Znowu brak wizji i znowu brak odwagi. I tutaj pojawia się taka wątpliwość hmmm czy powinniśmy w ogóle w tym przypadku posługiwać się pojęciem „rewitalizacja”? W prawie budowlanym istnieje bowiem takie określenie jak „remont odtworzeniowy”, które określa przeprowadzenie inwestycji poprzez wymianę materiałów na nowe bez zmiany układu przestrzeni. Mamy nieodparte wrażenie, że w przypadku pasażu Schillera zamiast terminu „rewitalizacja” (którym miasto tak radośnie się posługuje, szastając nim na prawo i lewo) lepiej pasowałby termin „remontu odtworzeniowego”. Planowane tu zmiany są tak minimalne, że niejeden mógłby nawet ich na wizualizacji nie odnotować. To nie jest zaprojektowanie przestrzeni od nowa, to nie jest przystosowanie jej do współczesnych warunków, standardów i potrzeb. Przecież place, rynki i pasaże mają niezwykłą moc miastotwórczą. Pasaż, o którym mowa jest istotnym punktem przystankowym podczas spacerów Piotrkowską oraz istotnym punktem przechodnim od Piotrkowskiej do Sienkiewicza. Sporo osób się tu przewija, sporo młodzieży tu przesiaduje i biega sporo dzieci. To wartościowe i już bardzo aktywne miejsce zasługuje na kilka świetnych rozwiązań, które nie tylko uwydatnią jego atuty, wykorzystają widoczny potencjał oraz wzbogacą je o rzeczy nowe. Niestety. W miejscu obecnych ławek zyskamy nowe ławki a w miejscu obecnej fontanny zyskamy nową fontannę. To skandalicznie małe zmiany bo bilans wychodzi nam na 0 a mieszkańcy nie zyskują wraz z „rewitalizacją” nic więcej. To śmieszne. Planowane w pasażu zmiany odnoszą się wyłącznie do estetyki i nie wnoszą żadnej nowej wartości w przestrzeń miasta.

KROK 3. Zrób absolutne minimum, powtarzaj sobie jak mantrę: drzewo, trawa, ławka i fontanna, (i jeszcze raz) drzewo, trawa, ławka i fontanna…

W projekcie nie ma żadnych elementów, które zatrzymałyby przechodnia na dłużej. Nie ma tam nic, czego by obecnie nie było. Drzewo, trawa, ławka i (może być ale nie musi) fontanna to w sumie podstawy. Dzieci w przedszkolu mogłyby te elementy umieścić na projekcie. Ale mamy XXI w. a projektowaniem zajmują się specjaliści. Dlaczego w takim razie poziom projektu jest tak bardzo niski? Mało interesująco wygląda to teraz a co dopiero będzie za 20 lat?

Następna sprawa to płaska nawierzchnia. Znowu. Dlaczego wszystko w Łodzi musi być zrobione na płasko? Dlaczego nawierzchnia jest tak mało zróżnicowana? Przecież aż się prosi o jakieś fajne podwyższenia, na których można usiąść lub nawet się położyć. Czy to brak wiedzy architektów o tym jak się obecnie projektuje czy może ignorancja? A może brak odwagi? Co jest przyczyną tej bylejakości? Jeśli nawierzchnia jest płaska dlaczego nie zastosuje się chociaż różnych materiałów, różnych barw? Pasaż Schillera można „podzielić” nawierzchnią i podkreślić jego dwojaki charakter – od Piotrkowskiej do centralnej części jeden charakter i od centralnej części w stronę Sienkiewicza drugi charakter. Wprowadźmy trochę urozmaicenia, come on. Podamy przykład zastosowania koloru w nawierzchni, spójrzcie na plac Superkilen w Danii [link].

I kolejna sprawa to zieleń. Są trawniki, super, fajnie, szkoda tylko, że tak nudne i w tak nieciekawej formie, że już o wiele lepsze są te obecne. Przynajmniej mają charakter. Pisząc ten tekst zastanawiamy się czy może w Łodzi jest jakiś architekt krajobrazu? Może warto go poszukać i zatrudnić do projektów? Może wreszcie warto zredefiniować pojęcie łódzkiego projektowania krajobrazu? Dla przykładu, podajemy parę fajnych zastosowań, w których „coś się dzieje”: dziedziniec kompleksu biurowego w Pradze [link], kampus uniwersytecki w Tokio [link], skwer w Mediolanie [link], plac King Cross w Londynie [link] czy chociażby plac Grzybowski w Warszawie [link].

I kolejna sprawa… Pasaż Schillera ma być kolejną przestrzenią publiczną w Łodzi, w której zostaną zamontowane dwie nowe fontanny w poziomie nawierzchni. Przypomnijmy, że według planów takie same fontanny pojawią się na: Starym Rynku, ulicy Hasa w Nowym Centrum Łodzi oraz na Placu Wolności. Czy to nie za dużo miejsc z identycznym rozwiązaniem? No raczej, że za dużo. A innych fontann nie ma na świecie, żeby się trochę zainspirować? Są. Zobaczcie fontannę w kształcie łodzi, jest w Walencji [link]. Dużo lepszym rozwiązaniem już według nas byłoby już zachowanie obecnej fontanny, która mimo, że jest mocno zaniedbana to jest po prostu charakterystyczna i świetnie pasuje do miejsca z powojenną architekturą. Wystarczyłoby ją odświeżyć i pasaż Schillera nadal miałby fontannę jakiej nie miałby żaden inny pasaż, rynek czy plac w Łodzi.

Następnie… sztuka. Nikt jej w nowym pasażu nie przewidział. A szkoda. Artyści mają wielką moc kreowania przestrzeni miejskich. Wróćmy choćby do Light Move Festivalu w 2016 roku, kiedy to w pasażu Schillera stanęła instalacja „La Lampounette” w postaci lamp, świecących różnokolorowym światłem [link]. Zapewne pamiętacie jakim zainteresowaniem cieszyła się wśród odwiedzających i jak świetnie wpisała się w układ pasażu. Była to dla wszystkich wielka atrakcja i już wtedy byliśmy zdania, że ta instalacja mogłaby nawet pozostać w pasażu Schillera na dłużej. Jak widać można znaleźć sposób na uatrakcyjnienie przestrzeni i wcale nie trzeba daleko szukać. Co prawda od strony eleganckiej ulicy Piotrkowskiej lepiej nie szaleć ale bliżej ulicy Sienkiewicza spokojnie można i ten fragment pasażu mógłby mieć dużo nowocześniejszy charakter. Spójrzcie na instalację artystyczną Fata Morgana w Nowym Jorku, która ma formę lustrzanego labiryntu [link]. Piękna, prawda? A może w pasażu Schillera powinniśmy się odnieść do samej postaci Leona Schillera i spróbować instalacją podkreślić tę postać? Może warto odnieść się do teatru lub radia? A może instalacja dźwiękowa znalazłaby tu miejsce? Przykładem może być Ode to Philly w Chicago [link]? A jeśli nie instalacje stałe to może stwórzmy jakiś punkt dla instalacji, które by się zmieniały? Nie mamy w Łodzi miejsca tego typu a taka atrakcja nie tylko zaciekawiłaby mieszkańców i turystów ale też umożliwiłaby artystom pokazanie swojej twórczości.

Wiecie co nas bardzo boli? Konsekwencje. Konsekwencje zachowawczości i braku ambicji. Łódź ma tylko kilka placów, rynków i pasaży w centrum miasta. Odnowione będą właśnie w ramach rewitalizacji obszarowej a pełne efekty wszystkich prac obejrzymy zapewne w 2022 roku. Obawiamy się jednak, że o ile w 2022 roku dostrzeżemy dużą poprawę wizerunku miasta to jednocześnie zdamy sobie sprawę, że mamy do czynienia z przestrzeniami miejskimi, które są identyczne, i są one identycznie… przeciętne. Na każdym placu, pasażu czy rynku będziemy mieć kilka drzew, trawników i fontannę. Nie będą się one niczym wyróżniać nie tylko w Polsce ale nawet w samej Łodzi ciężko je będzie od siebie odróżnić. Żadna z nich nie będzie miała swojego stylu i swojego charakteru. To straszne.

KROK 4. Pomiń obserwacje i nie wykorzystaj potencjału

Pasaż Schillera jest od wielu wielu lat miejscem licznych wydarzeń artystycznych i rozrywkowych. Przestrzeń ta jednak nie jest obecnie idealna do tego typu inicjatyw i warto byłoby ją lekko zmodyfikować aby stała się bardziej praktyczna. Już wiele razy okazało się, że brakuje tu miejsca na scenę oraz widownię. Byliśmy kiedyś tu na projekcji filmu i ciężko było wytrzymać w niewygodnej, pokracznej pozycji.

Pasaż Schillera jest też miejscem, które generuje spory ruch i jest (pomimo zaniedbań) często wykorzystywanym miejscem do spotkań. Dlatego przydałoby się tę funkcję pasażu uwydatnić i warunki do spotkań stworzyć jeszcze dogodniejsze. Świetnie sprawdziłoby się tutaj miejsce na tzw. speakers corner, czyli taki łódzki hyde park, w którym ludzie mogliby dzielić się z innymi swoimi pomysłami. Przydałoby się niewielkie podwyższenie w terenie i stworzenie pewnych udogodnień do przemawiania czy zainstalowania sprzętu do projekcji itp.

Ze względu na bliskość Urzędu Miasta Łodzi widzimy tu także przestrzeń wymiany myśli o mieście oraz spotkań urzędników z mieszkańcami. Przecież to miejsce jest wręcz idealne do takich spraw!

Trochę też jest nam przykro, że nie został doceniony potencjał Hort Cafe. Ta kultowa kawiarnia ma świetny ogródek, który potrzebuje małej odnowy. Można by było ogródek powiększyć i nieco bardziej zintegrować go z pasażem. W projektowaniu nie doceniono również potencjału niewielkich zatoczek przy kawiarni, które często są fajną lokalizacją dla stoisk lokalnych przedsiębiorców, sprzedających swoje produkty przy okazji różnych wydarzeń.

KROK 5. Nie organizuj konkursu na projekt najważniejszych przestrzeni publicznych w mieście

Ten punkt spokojnie można zastosować przy analizie wszystkich projektów ponieważ dotyczy generalnie sposobu decydowania o najistotniejszych przestrzeniach w Łodzi jakimi są rynki, place i pasaże. Jest to punkt też najważniejszy bo tłumaczy przyczynę całej tej sytuacji i całej tej karuzeli żenady. Generalnie wszyscy o tym wiedzą, każdy jest tego świadom ale tylko miasto jakoś udaje, że o tym nie wie. To my przypomnimy. Obecnie stosowane są praktyki, w których inwestor czyli Zarząd Inwestycji Miejskich zleca firmom consultingowym opracowanie koncepcji a ta z kolei zleca realizację architektom, którzy zlecają ją kolejnym architektom. Architekci natomiast projektują przestrzeń jedynie poprawnie technicznie, bez większej wizji i głębszego wydźwięku. Zarówno oni jak i miasto, które później ten projekt akceptuje, nie zważają zupełnie na fakt, że projektując taki pasaż jest się tak naprawdę kreatorem fragmentu miasta i kreatorem nowej tożsamości tego fragmentu miasta. Trzeba myśleć o wielu aspektach (rekreacyjnym, użytkowym, rozrywkowym, handlowym) i je wszystkie sensownie połączyć. Stworzeni przestrzeni, z której korzystać mają ludzie przez następnych kilkadziesiąt lat jest czynem bardzo odpowiedzialnym dlatego cały proces projektowania powinien opierać się o liczne debaty specjalistów, natomiast ostateczny projekt zagospodarowania powinien być wybrany w drodze otwartego konkursu urbanistyczno-architektonicznego. W konkursach często rodzą się genialne pomysły, my natomiast musimy się wszyscy zadowolić jedynie przeciętnością. Ile jeszcze to potrwa? Ile jeszcze mamy się na godzić na nijakie rozwiązania?

.

Podsumowując, uważamy, że projekt przebudowy pasażu Schillera został potraktowany bardzo zachowawczo a planowane tu zmiany dotyczyć będą jedynie kwestii estetycznych, choć i tak nie wszystkich bo o otoczeniu pasażu Urząd Miasta Łodzi zapomniał. Poza tym, zaproponowany projekt nie wprowadza żadnych nowych funkcji, nie daje nam zupełnie nic więcej niż mamy obecnie. Jedynie materiały zostaną wymienione na nowsze. A pasaż Schillera aż się prosi o wprowadzenie ciekawych rozwiązań przestrzennych, urozmaiconej architektury krajobrazu i choć odrobiny ekstrawagancji, której w przestrzeniach publicznych naszego miasta zdecydowanie brakuje.

Miasto serwuje nam przebudowę, która jest konieczna ale powinna ona przybrać formę, dzięki której będzie przebudową przyszłościową i atrakcyjną przez następne kilkadziesiąt lat. Zaproponowanej koncepcji nie jesteśmy w stanie zaakceptować, co więcej, uważamy ją za niefajny żart. Żart ze wszystkich mieszkańców Łodzi. Szczerze, czujemy się oszukani i zastanawiamy się czy jest jeszcze możliwe powstrzymanie tej karuzeli nudy, beznadziei i nijakości? Czy karuzelę tej żenady można jeszcze zatrzymać?

Celem naszego wpisu nie jest opluwanie, rzucanie błotem czy obrażanie kogokolwiek. Chcemy natomiast wyrazić nasze ubolewanie nad tym, że zmarnowany ma zostać kolejny potencjał. Łódź zasługuje na więcej, zdecydowanie. Mamy również nadzieję, że ta koncepcja jeszcze może się zmienić, tak bardzo byśmy tego życzyli miastu. Apelujemy do UMŁ o zatrzymanie się, przemyślenie i podejście do tematu od nowa. Apelujemy o świeżość, nowoczesność i rozwojowe wizje.

A co Wy uważacie na ten temat? Chętnie podyskutujemy, chętnie dowiemy się jakie są Wasze opinie. A może macie jakieś fajne pomysły na zagospodarowanie tej przestrzeni? Dajcie znać. Zachęcamy również do komentowania i podglądania komentarzy na Facebooku, ,pod postem z poprzednim artykułem miała miejsce ogromna, merytoryczna i bardzo ciekawa dyskusja, liczymy na taką również teraz :)

_

Źródło wizualizacji: materiały prasowe Urzędu Miasta Łodzi

Projekt: Deloitte Consulting S.A., Sud Architekt Sp. z o.o., DESIGN LAB Maciej Taczalski

Miasto

(Anty)poradnik: Jak NIE robić Starego Rynku w 10 krokach

28/05/2018
Stary Rynek w Łodzi projekt (2)

Stary Rynek w Łodzi niewątpliwie potrzebuje zmian i czekamy na nie z wielką niecierpliwością. Kawał czasu temu został praktycznie zapomniany i poza kilkoma instalacjami artystycznymi (po których pozostałości stoją do dziś i dziwacznie wyglądają) i poza spotkaniami lokalnych społeczności nic się tu nie dzieje. I choć zlokalizowany jest tuż obok Parku Staromiejskiego i niedaleko Manufaktury, które generują ogromny ruch, Stary Rynek wciąż wygląda na podupadły teren.

Znamy już mniej więcej termin remontu, już od kwietnia 2020r. rozpoczną się prace i to jest piękna wiadomość. Ale poza tym piękne rzeczy się kończą. Od kilku dni w Internecie toczą się wzmożone gorące dyskusje na temat propozycji koncepcji na zagospodarowanie tej przestrzeni, poniżej wizualizacja.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to przestrzeń łatwa do remontu, bo chociaż wiele elementów w niej nie wymaga w ogóle poprawy i wiele rozwiązań zastosowanych podczas jego budowy świetnie się sprawdza aż do dzisiaj, to taki remont będzie musiał być niezwykle przemyślany. Należy zadbać o estetykę tego miejsca nie zapominając o funkcjonalności, należy wykorzystać jak najwięcej atutów obecnej przestrzeni a do tego zastosować nowe (nowoczesne) rozwiązania, które tchną życie nie tylko w sam rynek ale też zintegrują go z resztą miasta. Tej przestrzeni musimy nadać zupełnie nowy wymiar i stworzyć tutaj nową rzeczywistość.

Przyglądamy się temu projektowi i nie możemy uwierzyć, że tak w naszym mieście tworzy się nową rzeczywistość… Z wielką przykrością stwierdzamy, że nam się to nie podoba i tak nowej rzeczywistości NIE powinno się tworzyć. Pomysł jest żaden. Miasto-twórczość żadna. Głębszej wizji brak. Sensu tej nowej przestrzeni nie jesteśmy w stanie zrozumieć i ponieważ Stary Rynek jest dla nas bardzo ważny, i ponieważ w historii miasta zajmuje on ważne miejsce, nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie wobec tak niefortunnej propozycji. Trochę nas nawet przeraża, że to miejsce może tak wyglądać przez kolejne 40 lat. Mamy wrażenie, że Miasto robi sobie żarty, że ktoś się tu bawi zamiast być poważnym. Dlatego my też się trochę zabawimy, wyjaśnimy Wam w 10 punktach jak według nas NIE powinno się robić Starego Rynku i dlaczego czyli podsumujemy jak najlepiej zaprojektować remont aby nie tworzyć za jego pośrednictwem fajnej, ciekawej i funkcjonalnej przestrzeni.

KROK 1. Zaprojektuj rynek nie uwzględniając ulic wokół niego

Zacznijmy od tego, że nie da się w ogóle dobrze podejść do tematu remontu Starego Rynku bez uwzględnienia ewentualnych zmian wokół niego. Ulica Drewnowska, Podrzeczna na odcinku Zgierska-Zachodnia, Kościelna oraz Bojowników Getta Warszawskiego generują ruch w stronę Rynku lub do samego Rynku – wprowadzają do niego oraz wyprowadzają z niego ludzi. Oczywiste więc jest, że projekt remontu Starego Rynku powinien być ściśle powiązany z przebudową ulic, które go otaczają. Według założeń zaprezentowanej koncepcji zadbano niestety tylko o południową stronę (choć i tutaj są spore braki) pomijając istotny fakt, że wszystkie drogi dojścia do wyremontowanego rynku powinny być komfortowe.

KROK 2. Zaplanuj stragany pod handel, nie stwarzaj warunków do handlu

Projekt remontu rynku zakłada wprowadzenie na płycie straganów pod handel. To jest kiepski pomysł. Nie widzimy niczego złego w samej idei stworzenia tu miejsca do handlu ale aby taka przestrzeń zdała tu egzamin cała koncepcja powinna być zaprojektowana zupełnie od nowa, stwarzając odpowiednie warunki do konkretnego rodzaju handlu. Po pierwsze, na takich straganach zazwyczaj szybko powstaje duży bałagan – trzeba więc przemyśleć tu kwestie wizualne czyli stworzyć warunki do wygodnego chowania niepotrzebnych rzeczy. Być może stragany powinny być bardziej zabudowane. W projekcie nie przewidziano również lokalizacji dla śmietników kubaturowych – rozumiemy, że pewnie postawiono by je po prostu gdzie popadnie i sobie tak by stały, na widoku… Po drugie, aby stragan mógł funkcjonować trzeba do niego dostarczyć produkty. Jak sprzedawca je dostarczy jeśli nie będzie miał żadnych dróg dojazdu samochodem do straganu? Jak sprzedawca przetransportuje tutaj z samochodu 3 worki ziemniaków, worek marchewki, i wiele wiele innych worków? Według tego, co widać na projekcie najprawdopodobniej aby wyłożyć towar na stragan będzie musiał jeździć samochodem po wyremontowanej płycie placu.

Także fajnie, że pomyślano o straganach. Szkoda tylko, że kompletnie pominięto kwestie funkcjonalne. A tak poza tym niedaleko jest Rynek Bałucki, czy jest sens tworzyć tu kolejny targ?

KROK 3. Postaw fontannę w miejscu, w którym chodzi się „na skróty”

Sam pomysł umieszczenia fontanny w płycie placu jest dobry, byłaby to jakaś atrakcja a atrakcji tutaj przewidzianych jest niewiele. Byłaby fajna szczególnie dla dzieci. Jednakże zaproponowano dla niej lokalizację na samym środku, równolegle do ulicy Podrzecznej. Kto mógł wpaść na taki pomysł? Z pewnością ktoś, kto nie spędził na obecnym Starym Rynku choćby kwadransa na obserwacji. Tak, wystarczy kwadrans tu posiedzieć, żeby zauważyć, że w miejscu, w którym ma ona być wbudowana przecinają się naturalne ciągi piesze zarówno z południowego-zachodu na północny-wschód jak i z południowego-wschodu na północny-zachód. Nie powinno się projektować remontu tej przestrzeni nie znając obecnych zwyczajów korzystania z niej.

Następna sprawa jest taka, że przy fontannie nie ma żadnych miejsc siedzących. Jeśli mają bawić się tu dzieci lepiej byłoby stworzyć obok przyjemne miejsce dla ich rodziców, w których mogliby usiąść i odpocząć, mając jednocześnie na oku swoje pociechy.

Kierunek fontanny również jest niekorzystny. Lepiej byłoby gdyby była równoległa do straganów (jeśli te miałyby w ogóle tu stanąć).

W naszej ocenie najlepszym rozwiązaniem byłyby po prostu dwie fontanny ale mniejsze, umieszczone równolegle do ulicy Zgierskiej, lekko przesunięte do wschodniego i zachodniego boku placu.

KROK 4. Płaska nawierzchnia i fontanna są – projekt już na finiszu

Nie jesteśmy zwolennikami wciskania zieleni gdzie się da, lubimy gdy jest stosowana sensownie. Ale mamy już w mieście place bez zieleni. Nie potrzeba ich więcej. Na zaprezentowanej koncepcji płyta placu wygląda bardziej jak lodowisko aniżeli płyta placu. Poza tym, w środku rynku nie widać ławek, tak więc miejsca do siedzenia niestety tu nie przewidziano, posiedzieć można będzie tylko i wyłącznie na obrzeżach placu. Czyli w sumie tak jak obecnie. Na środku będziemy mieć tylko nawierzchnię i fontannę. Żadnej aktywnej powierzchni na środku…

A tymczasem Stary Rynek słynie z fajnych kwadratowych form na nawierzchni, czy one się aż nie proszą o to aby w nich zastosować niską zieleń lub trawniki z ławkami?

KROK 5. Nie odnoś się do historii

I płynnie przechodzimy do kolejnego punktu, jakim są odniesienia do przeszłości. W projekcie nie ma żadnych ciekawych elementów, które przypominałyby o historii tego miejsca.

KROK 6. Zaprojektuj rynek tak, by w przyszłości mógł być parkingiem

Według koncepcji plac ma być zupełnie pozbawiony barier architektonicznych, np. schodków, co jest bardzo dobrą decyzją. Niestety takie rozwiązanie wiąże się z koniecznością zabezpieczenia placu przed nieuprawnionymi wjazdami samochodów, którego oczywiście brakuje w projekcie. Bez żadnych fizycznych przeszkód Stary Rynek stanie się drugim placem Dąbrowskiego, po którym samochody jeżdżą jak po placu manewrowym do nauki jazdy traktując idących ludzi jak pachołków. W projekcie Starego Rynku w takim razie nie zadbano ani o powierzchnię płyty ani o bezpieczeństwo ludzi korzystających z placu.

Warto tu jeszcze dodać, że połączenie fontanny i aut skutkować może jedynie tragedią. Fontanny lokalizowane w poziomie posadzki są niezwykle wrażliwe na nacisk. Przekonało się o tym już wielu kierowców. Wpiszcie sobie w wyszukiwarkę hasło „auto w fontannie” i przygotujcie się na podobny widok na Starym Rynku.

KROK 7. Stwórz strefę zamieszkania bez ograniczania prędkości

Część ulicy Podrzecznej utworzono strefą zamieszkania ale nie zastosowano tu jednocześnie żadnych spowalniaczy dla aut aby dozwolona prędkość, wynosząca 20km/h, była tu przestrzegana. Nie zastosowano zmiany toru jazdy ani poduszek berlińskich jak np. na Traugutta. Czyli uspokajamy ruch nie dbając o uspokojenie ruchu. To bez sensu.

KROK 8. Wystrzegaj się zróżnicowania przestrzeni

W koncepcji brakuje jakiegokolwiek podwyższenia na placu, które zawsze jest jakimś uatrakcyjnieniem przestrzeni i zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród dzieci. Takie elementy pełnią często rolę murków, siedzisk, czy scen do spotkań lub niewielkich koncertów. Obecnie istnieje takie podwyższenie (pozostałość po pomniku Juliana Marchlewskiego) niedaleko północnej strony placu, z którego dzieci chętnie korzystają, niestety, ma on zostać zniwelowany… Zabrane zostanie tym samym jedyne miejsce, które jest urozmaiceniem dla płaskiej powierzchni. Czy w roku 2018, w Europie, jedyna wariacja na temat płyty placu to płaska, pusta płyta placu? Raczej nie.

KROK 9. Integruj przestrzeń poprzez dzielenie

Podobno jednym z celów projektu remontu Starego Rynku jest otwarcie go na park Staromiejski i zintegrowanie go z nim. Niestety w południowej części placu planowana jest zabudowa w postaci pawilonów gastronomicznych, która jednak, mimo wszystko, będzie barierą między parkiem a rynkiem. To mija się z celem.

KROK 10. Dobierz nie pasujące charakterem meble miejskie

Taka wisienka na torcie. Zaplanowane w projekcie meble miejskie będą wyglądać jak te przy ulicy Piotrkowskiej, które pasują do zabudowy XIX/XX wiecznej. Niestety nie będą one pasować do socrealistycznej zabudowy Starego Miasta i nie podkreślą specyficznego dla tego miejsca charakteru. Zamiast podkreślić wyjątkowość miejsca zastosowane zostanie coś z innych realiów, o innych walorach estetycznych.

 

Podsumowując, uważamy, że projekt Starego Rynku nie został poważnie przemyślany a zanim jeszcze powstał nie dokonano wystarczających analiz. Przede wszystkim brakuje tak naprawdę sprecyzowania czym ma być nowy Stary Rynek, jakie funkcje ma pełnić i jaką postać ma przybrać. Nie połączymy wszystkiego w tym jednym miejscu, musimy się zdecydować czy wybieramy handel czy tylko rozrywkę i wypoczynek. Poza tym zaproponowane rozwiązania wydają się być umieszczone na projekcie bez wcześniejszych obserwacji obecnego korzystania z tego miejsca, na czym Stary Rynek na pewno bardzo straci. Wystarczy poznać jak zachowują w tym miejscu ludzie, z których zakątków korzystają mieszkańcy a z których chcieliby korzystać ale nie mogą. Na dodatek zaprezentowany projekt jest bardzo zachowawczy, bardzo nijaki a najwyższy czas zacząć stosować rozwiązania nowoczesne i twórcze, tak, aby przestrzeń wreszcie na nas wpływała, aby pobudzała naszą kreatywność.

Być może ktoś, kto decyduje o tym jak będzie wyglądać ta przestrzeń spojrzy na projekt i jeszcze raz przemyśli czy chce dla Łodzi tylko czystszej i zadbanej wersji obecnego Starego Rynku czy może chce aby nowe oblicze Starego Rynku byłą najlepszą z możliwych wersji Starego Rynku?

Jest jeszcze jedna sprawa, która nas irytuje coraz bardziej. Miasto udaje, że stwarza okazję do partycypacji i próbuje trochę nam wszystkim wmówić, że my, mieszkańcy, mamy wpływ na to jak będzie nasze miasto wyglądać. Ehe. Podobno zanim powstała koncepcja remontu Starego Rynku odbyły się konsultacje z jego mieszkańcami. To ciekawe, że mieszkańcy mają mnóstwo zastrzeżeń do koncepcji. To w końcu jak to jest? Były konsultacje czy nie? A może wskazówki mieszkańców, które powinny być wysłuchane w pierwszej kolejności i mocno brane pod uwagę w projekcie nie zostały w ogóle uwzględnione? No cóż. Sądząc po ostatnim spotkaniu przedstawicieli Urzędu Miasta Łodzi z mieszkańcami Starego Rynku, na którym byliśmy obecni, takie spotkania mają ewidentnie kiepską formę. Pan z Urzędu posłucha, pani wypisze uwagi i na tym koniec. Na spotkaniu nie było ani jednego specjalisty od tego typu przestrzeni. Ani jednego specjalisty od projektowania krajobrazu. Ani jednego urbanisty. Ani jednego architekta odpowiedzialnego za projekt, który powinien sam, osobiście, mieszkańców wysłuchać i nawet im na konkretne wątpliwości odpowiedzieć. No cóż. Takie konsultacje trochę mijają się z celem, nieprawdaż?

A co Wy myślicie na ten temat? Czy Waszym zdaniem również zasługujemy na lepszy Stary Rynek?

_

Źródło wizualizacji: materiały prasowe Urzędu Miasta Łodzi

Projekt: KPMG, 3D ARCHITEKCI z Wizją Jakub Krzysztofik & Partnerzy

Miasto

20 ciekawostek o Grand Hotelu

14/03/2018
Hotel Grand Łódź

Grand Hotel Łódź był świadkiem wielu ciekawych wydarzeń a jego przeszłość symbolizuje wzloty i upadki miasta. Od początku funkcjonowania był samowystarczalnym obiektem i przodował w wielu dziedzinach – oferował szeroki zakres usług kulinarnych, kulturalnych i rozrywkowych oraz luksusowe warunki pobytu. Wprowadzał do życia Łodzi nowe trendy, dzięki którym społeczeństwo było „na czasie”. Zawsze wzbudzał nasz wielki szacunek swoją pozycją ale nie tylko. Swoim gościom Grand oferował zawsze to, czego oczekiwali – kiedy trzeba anonsował ich przyjazd a kiedy trzeba dyskretnie ukrywał ich pobyt. Jak każdy hotel o takiej randze posiada wiele tajemnic i jak przystało na hotel o takiej randze niewiele tajemnic wyjawił. Personel hotelu jest bardzo dyskretny, zwykł mawiać: „Co się zdarzyło w Grandzie, zostaje w Grandzie” dlatego nie możemy zdradzać żadnych pikantnych szczegółów z życia gości ale przygotowaliśmy kilka ciekawostek, o których być może nie mieliście okazji usłyszeć. Będą to zarówno krótkie wspomnienia jak i dłuższe informacje, o których można napisać dużo więcej. Zapraszamy do czytania!

.

1. Łódzkie centrum wszechświata

Grand Hotel od początku powstania cieszył się wielkim prestiżem i wybierany był na miejsce spotkań przez najbardziej wpływowe i zamożne osoby w mieście. Był siedzibą bardzo wielu ważnych instytucji, organizacji i elitarnych klubów, m.in. Komitetu Giełdowego, Związku Łódzkich Przemysłówców, Związku Przemysłu Bawełnianego, Ogólnopolskiego Zrzeszenia Prywatnego Przemysłu Włókienniczego, Łódzkiego Towarzystwa Cyklistów (później Klubu 1886 r.), oddziału Banku Angielsko – Polskiego i Banku Związku Spółek Zarobkowych a nawet PPR, PPS i PZPR… Można tak długo wymieniać i wymieniać!

2. Największa kawiarnia w mieście

W Grandzie mieściła się słynna Grand Cafe – największa i najwytworniejsza kawiarnia w Łodzi. Działała od 1913r., zajmowała pomieszczenia na parterze i pierwszym piętrze. Spotykali się w niej przedstawiciele miejscowego oraz napływowego świata przemysłu, handlu i spekulacji. Był to lokal urządzony z wielkim przemychem. Składał się aż z kilkunastu pomieszczeń: dużej sali zielonej, mniejszych sal mahoniowej i jesionowej, sali bilardowej, czytelni, bufetu cukierniczego i kawiarnianego, zmywalni, dużej kuchni, spiżarni, piwnicy, kotłowni, toalet i kantoru. Główne pomieszczenia miały zielone obicia empire. Lokal czynny był w godzinach od 6:00 do 20:00 a od godziny 18:00 odbywały się występy muzyczne z udziałem znakomitych artystów. Oferowane tu wyroby cukiernicze były bardzo popularne a kuchnia świadczyła usługi tzw. grillade czyli oferowała nabiał, kremy owocowe oraz piwo. W 1933r. jedno z pomieszczeń przerobiono na salę dansingową, która cieszyła się sporym powodzeniem u młodzieży.

Wnętrze Grand Cafe, zdjęcie archiwalne

3. Własna elektrownia, kotłownia i system wentylacyjny

Jeszcze zanim uruchomiono EC1 w jednym z pomieszczeń gospodarczych Grand Hotelu urządzono mini elektrownię o mocy 60KW. Zainstalowano tam dynamomaszynę – tzw. Prowizorium I – składającą się z lokomobili Lanz i prądnicy niskiego napięcia, która dostarczała prąd do budynków kablem, ułożonym wzdłuż ul. Krótkiej (obecnie Traugutta) i Piotrkowskiej. Gdy rozpoczęto budowę elektrowni od razu rozpoczęto też wytwarzanie energii przy pomocy zestawu z hotelu Grand, dodając kolejne połączenia kablowe.

Hotel Grand już na początku swojej działalności dysponował również własną kotłownią, zasilającą system ogrzewczy. Posiadał również system wentylacyjny oraz ozonizację.

Hotel Grand podwórko (1)

4. Dyskretne pokoje

Do działu restauracyjnego należało kilka specjalnych gabinetów – tzw. separatek – które przeznaczone były dla gości chcących zachować w tajemnicy swoją obecność. W pomieszczeniach tych odbywały się imprezy towarzyskie z udziałem kobiet należących do najstarszego zawodu świata. Goście mogli spędzać tu czas nie będąc zauważonymi przez innych oraz liczyć na dyskrecję.

5. Grand pierwszą galerią w mieście

Z powodu braku w Łodzi salonu wystawowego organizatorzy wystaw korzystali z sal Grand Hotelu aby zaprezentować dzieła. Dzięki temu wzrastał napływ gości w hotelu, organizowano specjalne spotkania i uroczyste bankiety. W 1894r. zorganizowano tu pierwszą dużą wystawę prac łódzkich artystów, obrazy wystawili wtedy m.in. Samuel Hirszenberg, Leopold Pilichowski oraz Henryk Glincenstein. W kwietniu 1895r. eksponowano tu „Szał uniesień” Władysława Podkowińskiego.

6. Pierwsze pokazy mody

Sala Malinowa w Grandzie była miejscem organizowania nie tylko balów sylwestrowych, karnawałowych i sportowych ale również kilkunastu rewii mody. Organizowano tu pokazy, w których uczestniczyły znane firmy krajowei zagraniczne. Imprezy połączone były z występami artystycznymi. Swoje kolekcje prezentowała tu co roku np. znana warszawska firma konfekcyjna Hersego. Grand był też pierwszym miejscem kiermaszy dywanów.

7. Szkoła tańca i szkoła baletowa

Od połowy lat 20. w Hotelu Grand odbywały się zajęcia szkoły tańca Witolda Lipińskiego. W latach 30. funkcjonowała tu niewielka szkoła baletowa prowadzona przez siostrę Leopolda Krukowskiego, znanego w kraju artysty kabaretowego.

8. Własne kino i teatr

W 1911r. urządzono w Grandzie Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym. Obiekt obejmował dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. W późniejszym czasie kinoteatr ulegał przebudowom oraz zmianom nazwy a jego losy były dość burzliwe – raz pełnił rolę sali balowej oferując rozrywkę najwyższym sferom, innym razem był składem kartofli. Skrót jego historii oraz nasze zdjęcia prezentujące jego obecny wygląd znajdziecie w naszym poprzednim wpisie, do którego odsyłamy tutaj.

Sala balowa Grand Hotelu
Sala balowa Grand Hotelu, zdjęcie archiwalne

9. Szemrane interesy

W latach 1919 – 1939 w Grandzie funkcjonowała „czarna giełda”. Na Piotrkowskiej dominowało specyficzne walutowo – paskarski zbiorowisko a luksusowy hotel przyciągał ludzi ze świata przestępczego, rekinów spekulacji, przemytu i szabru. Prasa łódzka pisała wtedy:

„W cukierni, restauracji, na ulicy, wszędzie rozbełgotany tłum chłystków – gołowąsów w getrach, sakach, borsalinach – rozpycha się, rozpiera i – handluje walutą, manufakturą, bawełną, i czym tylko można, a zwłaszcza czym nie można”.

Kawiarnia hotelowa miała w tym czasie opinię bazy dla czarnorynkowych transakcji, doszło w niej nawet do zatrzymania kilkunastu osób podejrzanych o przestępcze machinacje handlowe.

10. Własna cukiernia, piekarnia i wytwórnia wód gazowanych

Dział kulinarny Grand Hotelu przejmowali znakomici kuchmistrze. Jednym z nich był Eryk Szakowski, który uruchomił tu ciastkarnię a w jednym z pomieszczeń sklepowych od strony ulicy Krótkiej (obecnie Traugutta) otworzył punkt sprzedaży jej wyrobów, z czasem nazwany „Słodką Dziurką”. Cukiernię w późniejszym czasie rozbudowano a personel sprowadzano do niej specjalnie z zagranicy. Wyroby cukiernicze były produkcji własnej. Pod salą Złotą natomiast funkcjonowała wytwórnia wód gazowanych. Hotel dzięki takim udogodnieniom był niezależny i samowystarczalny a dzięki własnej produkcji podnosił swój prestiż.

11. Bomba w hotelu

Dnia 17 stycznia 1942r. lewicowy działacz socjalistyczny Henryk Domeradzki dokonał aktu sabotażu, którego celem było wysadzenie Grand Hotelu. Znając dokładne plany budynku przedostał się na strych i podłożył tam ładunek wybuchowy a na najwyższym piętrze spowodował spięcie elektryczne. Wybuchł wielki pożar, który gaszono całą noc a jego efektem były zniszczenia części dachu i niektórych pokoi na czwartym piętrze. Przystąpiono do odbudowy i, przy okazji, dobudowy, podczas której w miejsce dekoracyjnej mansardy wprowadzono gładki pas okien.

12. Show tragiczne w skutkach

W okresie międzywojennym w sali Malinowej koncertowały najlepsze zespoły muzyczne, m.in. zespoły Petersburskiego i Golda, kopozytorów Karasińskiego i Kataszka. Program był niezwyke bogaty, angażowano znanych śpiewaków, piosenkarzy a nawet akrobatów, komików i tancerzy. Jeden z występów artystycznych zakończył się tragicznym wydarzeniem – młoda artystka jeżdżąca na wrotkach poniosła śmierć w wyniku wypadku.

Hotel Grand Łódź ciekawostki (1)

13. Fremdehof General Litzmann zamiast Grand Hotel

11 kwietnia 1940r. zmieniono nazwę miasta na Litzmannstadt, wtedy także dokonano zmiany nazwy Grand Hotelu ponieważ uznano go za najbardziej reprezentacyjny obiekt miasta. Jego pełna nazwa brzmiała: Fremdehof General Litzmann.

14. Radiofonizacja budynku

W czasach okupacji hitlerowskiej przeprowadzono radiofonizację hotelu. Centralę nadawczo – odbiorczą wraz z radiem zainstalowano w restauracji. Zradiofonizowano kawiarnię, recepcję i niektóre pokoje. W radio emitowano specjalne meldunki z frontu, hymny oraz przemówienia a wszyscy pracownicy hotelu mieli obowiązek słuchać ich na stojąco.

15. Aresztowania pracowników hotelu

W czasach okupacji obiekt świadczył usługi wojskowym niemieckiem oraz przedstawicielom administracji, organizacji politycznych i społecznych. Każdorazowany pobyt wysokiego dygnitarza hitlerowskiego poprzedzało aresztowanie kilku polskich pracowników hotelu, których w charakterze zakładników przewożono do więzienia przy ulicy Sterlinga. Była to swoista forma gwarancji bezpieczeństwa.

16. Konspiracja i podsłuchy

Działalność konspiracyjna ludności polskiej na terenach włączonych do III Rzeszy była bardzo niebezpieczna, uciekano się więc do innych form walki. Pewna grupa młodych pracowników hotelu, mająca dostęp do pokoi hotelowych wyposażonych w radia organizowała nasłuch audycji w języku polskim a zdobyte w ich trakcie informacje przekazywała na zewnątrz, zaufanym osobom.

Hotel Grand klatka schodowa (2)

17. Portret Hitlera

Gdy pierwsi żołnierze i oficerowie Armii Czerwonej przekroczyli drzwi Grandu zespół pracowników przywitał ich chlebem i solą. Roczpoczęto wtedy nowy etap w historii miasta i nowy etap w dziejach hotelu, należało więc to wydarzenie szczególnie upamiętnić. Żołnierze dokonali symbolicznego zniszczenia wielkiego portetu Hitlera, który wisiał na ścianie sali Malinowej.

18. Hotel ogólnopolskim centrum wsześchwiata i schronieniem dla potrzebujących

W pierwszych dniach po wyzwoleniu Hotel Grand stanowił bazę dla grup operacyjnych przybywających do Łodzi, dla personelu wielu instytucji oraz urzędów, zanim otrzymały one swoje nowe stałe siedziby. Hotelowe pokoje często pełniły w tym czasie rolę biur i punktów kontaktowych. W pokojach na drugim piętrze urzędowali np. inspektorzy Biura Kontroli Krajowej Rady Narodowej. Grand zapewniał w tym czasie również noclegi i posiłki pozbawionym w wyniku wojny dobytku warszawianom, repatriantom i reemigrantom.

19. Prezentacja z nieszczęśliwym finałem

Podczas wizyty radzieckiego zespołu pieśni i tańca pod kierunkiem Aleksandra Aleksandrowa zorganizowano na cześć zespołu wystawne przyjęcie w sali Malinowej, ze specjalną atrakcją. Po zgaszeniu świateł cukiernicy wnieśli wspaniały, wielopiętrowy tort, podświetlony od wewnątrz (!), co zrobiło ogromne wrażenie na gościach. Słodka budowla emitowała różnego koloru świetlne refleksy. Niestety finał tej prezentacji nie zakończył się pomyślnie bowiem dzieło mistrza Józefa Burdajewicza upadło i uległo zniszczeniu.

20. Własny ogród

Do 1931r. do dyspozycji hotelu był piękny ogród Meyera, z którego korzystali zarówno goście hotelowi jak i osoby z zewnątrz. Zajmował powierzchnię 3615m2 (teren obecnego budynku YMCA), był wyposażony w drewnianą werandę, fontannę oraz pawilon muzyczny (scenę). W sezonie letnim w dni powszednie organizowano tu podwieczorki muzyczne a w niedziele i święta poranki muzyczne, z lekkim repertuarem, muzyką operetkową i baletową. Występowały tu również orkiestry symfoniczne oraz grupy teatralne, wystawiano tu romanse rosyjskie i cygańskie. Ogród oddzielała od ulicy Krótkiej (obecnie Traugutta) drewniana balustrada, a wzdłuż ulicy Hotelowej stały trzy altany. Od strony ulicy Krótkiej mieścił się również niewielki zajad dla powozów. Ogród cieszył suę ogromnym powodzeniem – znakomita lokalizacja i bogaty repertuar programów rozrywkowych przyciągały przechodniów.

Ogród Hotelu Grand, zdjęcie archiwalne
Ogród Grand Hotelu, bufet, zdjęcie archiwalne

Mamy przygotowanych jeszcze kilka ciekawostek, bądźcie czujni na naszym Facebooku!

*

Źródło do tekstu: „Grand Hotel w Łodzi 1888 – 1988” K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka oraz opowieści pracowników hotelu.

Zdjęcia archiwalne pochodzą ze zbiorów Muzeum Miasta Łodzi oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Zdjęcia współczesne: Marta Ostrowska | Fabryczna

Miasto

Socrealizm, polska ludowość i Rzym

24/01/2018
Socrealizm-z-włoskim-akcentem-3

Stary Rynek i jego okolice nierzadko wyglądają na przestrzeń opustoszałą i pozbawioną życia. Nie oznacza to wcale, że jest tu architektonicznie nieciekawie, wręcz przeciwnie, jest tu sporo miejsc wartych uwagi. Niestety potencjał tej przestrzeni nie jest wykorzystany a władze miasta traktują ją jak niewidzialną, na czym wszyscy tracimy. Wielką szansą dla niej może być planowana tu rewitalizacja obszarowa.

Jednym z ciekawszych budynków w tej okolicy zdecydowanie jest ten przy ulicy Podrzecznej, wzniesiony w roku 1954 w nurcie socjalizmu, z widoczną inspiracją klasycyzmem. W czasach PRL-u mieściła się tu kawiarnia „Staromiejska”, z tarasem, czytelnią i pokojem gier. Wyobrażenie sobie tego lokalu w latach jego świetności niewiele ma związku z obecną rzeczywistością.

Kawiarnia Staromiejska Stary Rynek

Lata 1960-1975 Kawiarnia Staromiejska w Łodzi. Źródło: http://fotopolska.eu

Szczególnie podobają mi się tutaj kolumny – nadają budynkowi eleganckiego charakteru – poza tym interesujące są dekoracyjne ozdoby na elewacji, wykonane w technice sgrafitto, która polega na nakładaniu kolejnych warstw tynku lub gliny i zeskrobywaniu ich wierzchnich warstw gdy jeszcze nie zaschły. Dekoracje przedstawiają postaci pełniące różne funkcje w społeczeństwie oraz różne zawody – przedstawianie wizerunku pracy było bardzo zgodne z duchem socjalizmu stąd pewnie taki temat.

To miejsce jest mieszanką różnych kultur, połączeniem polskiej ludowości z włoską estetyką. Z jednej strony polskie tradycje i sentyment do dawnej pracy rzemieślniczej a z drugiej kolumny jak ze starożytnego Rzymu i dekoracje we włoskiej technice. Jedyny taki budynek w mieście. Niestety jego wyjątkowość została już dawno zapomniana – fragmenty polskiej ludowości odpadają a między kolumnami gromadzą się puste butelki.

Poniżej kilka zdjęć, zerknijcie i dajcie znać czy Wy też lubicie ten blok? A może jest w tej okolicy jeszcze ciekawsze miejsce? :)

Socrealizm-z-włoskim-akcentem-1Socrealizm-z-włoskim-akcentem-2Socrealizm-z-włoskim-akcentem-4Socrealizm-z-włoskim-akcentem-5fot. Marta Ostrowska

Miasto

Czy EC-1 już otwarte?

15/01/2018

W 2013 roku EC-1 uzyskało w plebistycie publiczności tytuł Bryły Roku 2013. Otwarto tu supernowoczesne Planetarium, to tutaj całą Polskę zapraszamy na wystawę Leonardo da Vinci – Energia Umysłu, i co więcej, to tutaj tydzień temu otwarto długo wyczekiwane Centrum Nauki i Techniki. Wydawać by się mogło, że teren kompleksu będzie coraz bardziej tętnił życiem i stopniowo wpisywał się w ogólnodostępną przestrzeń miasta. Nic bardziej mylnego. Choć od zakończenia głównych prac budowlanych minęło już 5 lat, nadal pojawiają się pytania „Czy to EC-1 to już jest otwarte?”.

Czy EC-1 już otwarte (3)

Aż strach wejść.

Odnowa zabytkowych murów pierwszej łódzkiej elektrociepłowni była bardzo istotnym wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców. Wiele łodzian dumnie chwali się czymś, czego nie posiada żadne inne polskie miasto. Tylko co nam po odnowie budynków jeśli wokół nich zbyt wiele się nie zmienia? Co nam po tym, że budynki wyglądają świetnie jeśli przechodnie nie wiedzą czy można do nich podejść? Budowa została dawno zakończona a tymczasem od strony ulicy Tuwima i ulicy Sass-Zdort wciąż dumnie stoją płoty budowlane, które odgradzają przestrzeń EC-1 (przestrzeń publiczną) od reszty miasta. Od strony ulicy Targowej również wejście na teren wyląda niezbyt zachęcająco.
Czy EC1 już otwarte (5)

Czy EC-1 już otwarte (6)

Wejście wygląda na zastawione. Ale zastawione tak, że spokojnie da się wejść. Czy to znaczy, że mogę wejść czy nie mogę wejść?

Z racji tego, że mieszkamy niedaleko dość często spotykamy ludzi, którzy pytają czy na teren EC-1 „normalnie można wejść”, „czy ochrona kompleksu pozwala na wejście” lub „czy można zrobić sobie zdjęcie budynków”. Pytania te zadają mieszkańcy miasta, którzy po prostu słyszeli, że kompleks już działa ale widok terenu budzi w nich wątpliwości. Pytają też przyjezdni (którzy pojawiają się tu często ze względu na bliskość dworca Łódź Fabryczna), i są to nie tylko zagraniczni turyści, którzy nic nie wiedzą na ten temat. Są to również przyjezdni z dużych polskich miast, którzy w mediach widzieli informację, że ten jedyny w swoim rodzaju kompleks, wyjątkowy na skalę Polski, jest już otwarty ale nie wiedzą czy tak na prawdę mogą do niego podejść. Pytanie „czy można tam normalnie wejść?” fatalnie świadczy o tym miejscu i, oczywiście, generalnie moglibyśmy to wszystko olać i przyzwyczaić się do tego ale tak w żadnym wypadku nie powinniśmy robić. Przecież zależy nam na tym aby z innych miast przyjeżdżali tu zwiedzający. Zależy nam aby spacerowały tu rodziny z dziećmi. Przecież chcemy żeby wszyscy czuli się tu dobrze i nie musieli się niczego obawiać. Dlaczego więc jednocześnie wszystkich olewamy i wyznaczamy im wąskie przesmyki, przez które muszą przechodzić pojedynczo, gęsiego jak owieczki z zagrody?

Płoty, płotki, płoteczki… Płotoza!

Mogłoby się więc wydawać, że pozostawienie tu płotów ma jakiś wyższy cel, że chodzi tu faktycznie o coś, co jeszcze nie jest skończone i grozi niebezpieczeństwem dla mieszkańców. Odpowiadamy właśnie na wszelkie wątpliwości. Otóż po terenie można chodzić. Ochrona nie wygania nikogo. Możemy się przespacerować i podziwiać efekty rewitalizacji. Nic nam na głowę nie spadnie. Po cóż w takim razie te płoty? Hmm, to tylko wynik niemocy w sprawie parkowania i brak porozumienia w tej sprawie pomiędzy instytucją EC-1, Strażą Miejską oraz Zarządem Dróg i Transportu. W każdym wolnym miejscu nielegalnie parkowane są samochody. Ostatnio przybyło ich z powodu budowy Bramy Miasta i otwarcia biurowca Mbank. Straż Miejska nakłada na te samochody blokady (szacun za wykonywanie pracy, która nie daje ogólnie zbyt wielkiego sensu, to takie „never-ending story” czyli blokadę założymy dziś, założymy jutro i będziemy zakładać tu codziennie). Samochody parkują dlatego, że nie wprowadzono tu rozwiązania systemowego w postaci słupków przy krawędzi jezdni, przez co teren nie jest upordkowany.

Czy EC-1 już otwarte (9)

Nie ma gdzie parkować, parkujmy więc na chodniku, który jest dla pieszych a piesi niech chodzą po ulicy – logiczne.

Kierowcy parkują bo myślą, że można. Poza tym, miejsc parkingowych nie wystarcza i teoretycznie mogliby parkować na parkingu dworca Łódź Fabryczna (do czego gorąco zachęca EC-1 oraz ZdiT i co jest ogólnie bardzo dobrym pomysłem)… ale nikt przez ostatni rok nie pomyslał by stworzyć cywilizowane dojście na przedłużeniu ulicy Knychalskiego, do Targowej. Obecnie nie ma tam ani chodnika, ani światła. Iść trzeba po błocie i betonowych płytach, pomiędzy zaparkowanymi dziko autami. To prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Gdy widzimy idących tędy podróżnych z walizkami to jest nam bardzo przykro bo idą w Nowym Centrum Łodzi, tuż obok nowego dworca i obok genialnej starej elektrowni. Tak samo jest nam przykro gdy widzimy zaparkowane tu auta bo tak na prawdę niewiadomo czy jest to przestrzeń dla pieszych czy dla aut, frustrujące jest łamanie przepisów i zasad. I jest nam też przykro gdy widzimy w Internecie krytykę skierowaną w stronę kierowców bo o nich w tym wszystkim też tu nie pomyślano. Podsumowując, auta tu parkują bo nie mają gdzie lub dlatego, że dojście jest fatalne. Aby więc nie parkowały tu auta pozostawione są płoty (auta gdyby mogły tu wjechać stałyby pewnie nawet pod samymi budynkami EC-1!!). Skoro są płoty przechodnie nie wiedzą czy mogą tu wejść a jesli już wiedzą to muszą przechodzić przez wyznaczone dla nich w płotach otwory. Koło się zamyka.

Czy EC-1 już otwarte (10)

Dziadoparking. 

Co prawda okolice ulicy Hasa mają być za 2-3 lata przebudowane wraz z budową nowej drogi podziemnej i parkingu pod przyszłym rynkiem Kobro. Ale to nie znaczy, że do tego czasu mamy godzić się na taką bylejakość i taki nieporządek. EC-1 choć jest największą miejską instytucją kultury nie tworzy na swoim terenie nowej jakości przestrzeni i nowego, lepszego obrazu miasta. Nie wyznacza w sumie nowej jakości… kultury. Z resztą… jak można oczekiwać estetycznego wytyczenia stref jeśli nawet regulamin terenu jest umieszczony w miejscu niewygodnym dla istot ludzkich?

Czy EC-1 już otwarte (1)

Zdjęcia poglądowe. Przedstawiają pozycje, w jakich przeczytanie regulaminu terenu EC-1 jest możliwe.

Wszystko to stwarza smutny obraz Łodzi, w którym króluje niemoc, niechęć i nieumiejętność znajdowania skutecznych rozwiązań. Czy tak to wszystko powinno funkcjonować w mieście XXI wieku? Czy miejsce tak istotne dla miasta powinno tak wyglądać? Oczywiście, że nie! Natomiast my, mieszkańcy, nie powinniśmy się taką bylejakość godzić. Miasto powinno znaleźć takie rozwiązania, ażeby wszystkim – pieszym, rowerzystom, kierowcom – funkcjonowało się tu wygodnie i żeby miejsce to dobrze o nas wszystkich świadczyło. Płoty okalające teren, dziko zaparkowane auta i krzywe płyty przy dworcu to rzeczy, które w żadnym wypadku nie pasują do EC-1, po prostu nie przystoją takiej instytucji. Osobiście bardzo cenimy rewitalizację i modernizację tego miejsca, uwielbiamy wnętrza kompleksu, podziwiamy elementy wystroju i, co tu dużo mówić, bardzo lubimy tu przychodzić. Może właśnie dlatego więcej od tej instytucji wymagamy i nie możemy się doczekać momentu, w którym już sam teren wokół EC-1 będzie dokładnie odpowiadał temu, co jest w jej środku. Bardzo tego miastu i nam wszystkim życzymy.

Zdjęcia i tekst: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk.

AKTUALIZACJA

Dnia 11.03.2018r. odnotowaliśmy brak siatki a zamiast niej słupki. Poniżej zdjęcie. Cieszymy się bardzo! :)

EC-1 Otwarte

Film, Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Teatr

29/12/2017

Rozpoczęliśmy intrygującą podróż po łódzkim Grand Hotelu, pełną niesamowitych miejsc i wciągających opowiadań. Wracamy do przeszłości, analizujemy ją w kontekście hotelowym. Poznajemy Łódź jakiej jeszcze nie znaliśmy. Zdajemy Wam relacje z tej podróży w postaci „Opowieści z Grand Hotelu”, przed Wami właśnie ich druga część.

Tak jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie, który był wprowadzeniem do naszej podróży, Grand Hotel Łódź to żywa historia naszego miasta oraz świadectwo jego rozwoju. Osoby zarządzające Grandem wprowadziły do życia Łodzian wiele nowości i zaspokajając najbardziej wymagające gusta wywarły ogromny wpływ na kulturę w mieście.

To właśnie w okolicy Grand Hotelu ulokowano największą liczbę kinematografów. To w Grand Hotelu założono stworzyszenie muzyczne Lutnia i Polskie Towarzystwo Teatralne. To tutaj, w Grand Bar-Cafe, koncertowały orkiestry symfoniczne i to tutaj, w 1911r. urządzono Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym.

Obiekt obejmował wtedy dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. Późniejszy dzierżawca Wacław Głowiński zmienił jego nazwę na Mirage i zabiegał o wyświetlanie tu najlepszych obrazów filmowych. Od połowy 1916r. kino przeszło pod zarządzanie dyrekcji Grand Hotelu i dokonano w nim kilka przeróbek, zmieniono również jego nazwę na Teatr „Grand Kino”.

Nad kinem natomiast, w 1919r. założono Białą Salę, w której siedzibę miało Towarzystwo Miłośników Muzyki. Przejął ją Bolesław Górczyński, dyrektor Teatru Miejskiego i przeznaczył ją na Teatr Kameralny. Salę poddano gruntownej przebudowie: wzniesiono scenę, zainstalowano nowoczesne oświetlenie, a salę ozdobiły freski wybitnych artystów. Teatr Kameralny miał widownię około 291 miejsc i nowoczesne urządzenia sceniczne.

Panujący później kryzys ekonomiczny niekorzystnie wpłynął na poziom repertuaru. Zamiast skupić się na poziomie artystycznym skupiono się na zyskach i wystawiano głównie komedie czy utwory sensacyjne. Scena była kilkakrotnie użytkowana przez Teatr Miejski a w 1933r. otworzono tu Nowy Teatr Kameralny, który  później przeniósł się na ul. Cegielnianą (obecnie Jaracza).

Wybuch II wojny światowej przerwał rozwój teatru, hotel został kwaterą wojsk niemieckich a w sali teatralnej przechowywano zapas kartofli (!). W 1942 r. w wyniku  sabotażowej akcji lewicy wybuchł pożar, który zniszczył m.in. salę Teatru Kameralnego. Dopiero po wojnie, gdy powstał Teatr Miniatur „Syrena” doczekano się remontu sceny i balkonu a sąsiadujące pokoje hotelowe przerobiono na aktorskie garderoby. Uzyskano aż 600 miejsc. Repertuar nawiązywał do najlepszych tradycji kabaretu literackiego i opierał się głównie na małych formach dramaturgicznych. Występy „Syreny” cieszyły się dużym powodzeniem u publiczności. W 1948 r. Teatr przeniósł się do Warszawy a jego miejsce zajął teatr satyryczny „Osa”.

Po rozwiązaniu „Osy” powstał tu jeszcze Teatr Mały, a później Teatr 7.15, który działał do 1982 roku. Przeniesiono go na ul. Piotrkowską 243, do budynku Lutni, gdzie funkcjonował do roku 1988. Pomieszczenia po nim zaadaptowano na salę konferencyjną.

W pierwszych latach powojennych swoje miejsce w Grand Hotelu znalazło także Studio Muzyczne, później tzw. „Teatr na pięterku”, prowadzone przez Łódzką Agencję Koncertową.

Pozostałością po wszystkich kinematograficznych i teatralnych aktywnościach Grand Hotelu jest sala, którą zobaczycie na poniższych zdjęciach. Jest ona wyłączona z użytkowania, udostępniana jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dostaliśmy zgodę na wykonanie tu zdjęć i bardzo się cieszymy, że możemy je Wam wszystkim pokazać. Bardzo jesteśmy wdzięczni dyrekcji hotelu za taką możliwość i bardzo dziękujemy!

Sala robi na żywo ogromne wrażenie. Ma bardzo strojny sufit i profesjonalne zaplecze, jest niezwykle elegancka. Oczywiście jej stan nie jest najlepszy natomiast pojawiła się nadzieja, że niedługo się to zmieni. Trzymamy więc kciuki za wszystkie przyszłe działania właścicieli bo zarówno sala, którą widzicie na zdjęciach jak i inne pomieszczenia wykorzystywane na potrzeby teatru, są po prostu rewelacyjne (!) i byłoby pięknie gdyby na nowo odżyły. Jesteśmy pewni, że będziecie trzymać kciuki razem z nami, tym bardziej gdy za chwilę poznacie wnętrza, które wywarły wielki wpływ na łódzką kulturę.

Teatr Grand Hotelu (3)Teatr Grand Hotelu (2)Teatr Grand Hotelu (9)Teatr Grand Hotelu (5)Teatr Grand Hotelu (8)Teatr Grand Hotelu (6)Teatr Grand Hotelu (1)

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Źródło do tekstu: Grand Hotel w Łodzi (1988) K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka

Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Hotel Grand klatka schodowaGrand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Art, Miasto

Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych Macieja Zdanowicza

18/12/2017
FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (4)

Na pewno lubicie oglądać Łódź i często ją oglądacie ale czy zdarza się Wam Łodzi SŁUCHAĆ? Nie? To ja bardzo chciałabym Was do tego zachęcić, tym bardziej, że nadarza się ku temu piękna okazja – zostaliśmy patronem fantastycznego projektu artysty Macieja Zdanowicza „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych„.

Maciej od kilku lat zajmuje się dźwiękiem. Interesuje go to, co dociera do nas za pośrednictwem uszu. Nagrywa fragmenty pejzaży dźwiękowych i tworzy swego rodzaju archiwum dźwięku. Poza tym, interesuje go również to, jakie przy pomocy dźwięku mogą powstawać obrazy – łączy więc dźwięk z fotografią, w wyniku czego powstają niezwykłe fonografiki. Ich forma dyktowana jest przez strukturę brzmienia, przyjmuje kształty zależne od jego fizycznych parametrów.

Artysta jest bardzo związany z Łodzią. Obserwuje skutki upadku miasta oraz jego transformację i dokumentuje przeobrażenie łódzkiej audiosfery. Temat ten zainteresował nas ponieważ my na co dzień koncentrujemy się na obrazie, przekazując myśli za pomocą fotografii w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z brzmienia miasta. Po tym jak Maciej zaprezentował nam parę takich brzmień postanowiliśmy temat mocniej zgłębić i już od jakiegoś czasu bardziej koncentrujemy się na dźwięku, staramy się bardziej wsłuchać w codzienne sytuacje i wyciągać z nich wnioski. Teraz bardziej zwracamy uwagę na dźwięk jadącego tramwaju czy rowerzysty, niestety, nie jest łatwo wsłuchać się w brzmienie miasta idąc jego ulicami bo ilość sygnałów jakie do nas docierają jest zbyt duża. Dlatego bardzo dobrze, że jest ktoś, kto nagrywa dla nas wszystkich poszczególne pejzaże dźwiękowe, które możemy przesłuchać w słuchawkach i całkowicie dać się im ponieść. Maciej publikuje swoje prace na stronie Łódź – słuchanie miasta oraz na swoim kanale na Soundcloud, w wolnej chwili zajrzyjcie tam a ja tymczasem wrzucam poniżej przekierowania do trzech z jego prac: do brzmienia fabryki Ariadna, dworca Łódź Fabryczna oraz nocnej podróży tramwajem.

Niby zwyczajne, codzienne sytuacje, niby dobrze nam znane brzmienia a jednak… poznajemy je dopiero teraz. Nigdy przedtem przecież nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić jak brzmi fabryka, dworzec czy podróż tramwajem, teraz możemy. Bardzo Was zachęcam do kontynuowania tej dźwiękowej wędrówki i poznawania Łodzi dalej, od strony dźwiękowej. Projekt „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych” możecie zgłębiać zaglądając na stronę: lodzphonocity.

Słuchając brzmień miasta nie zapomnijcie o tym, że do każdego brzmienia Maciej Zdanowicz dołącza też treść wizualną czyli fonografikę. Z połączenia zdjęcia i dźwięku powstają na prawdę bardzo intrygujące obrazy, można powiedzieć, że jest to coś, dzięki czemu w pewien sposób WIDZIMY dźwięk. W sobotę, 16 grudnia, w Muzeum Książki Artystycznej, odbył się wernisaż wystawy takich właśnie fonografik, wzbogaconych oczywiście o pejzaże dźwiękowe do odsłuchania. Poniżej prezentujemy Wam zdjęcia z tego wydarzenia i zapraszamy do śledzenia naszego facebooka, ponieważ projekt, o którym piszę i aktywność słuchania miasta tak na prawdę dopiero się rozpoczyna. Artysta nie chce jeszcze zdradzać swoich najbliższych planów ale wszystkiego dowiemy się tuż po Nowym Roku.

FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (5)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (3)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (1)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (6)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (2)

fot. Rafał Tomczyk

Miasto

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Design, Miasto

Miejskie marzenia | Lodz Design 2017

09/10/2017
Miejskie marzenia Lodz Design 2017 4

Miejskie marzenia (Rêveries Urbaines) to wystawa wyprodukowana przez Vitra Design Museum we współpracy z les Champs Libres, Rennes, i zaprezentowana podczas tegorocznej edycji Lodz Design Festival w Łodzi. Składa się na nią 14 różnych obiektów badań i 14 propozycji różnych sytuacji miejskich. Aranżacja ekspozycji ma za zadanie postawienie widza w obliczu różnych scenariuszy a każdy scenariusz jest niczym oddzielny akt miejskiej sztuki. Zaprezentowano tu różne rozwiązania dla miast i różne możliwości ich rozwoju, z dużym uwzględnieniem wprowadzenia naturalnych form czyli roślin, zwierząt, wody i ognia.

Projekt Miejskie marzenia zajmuje się badaniem jak natura oddziałuje na miasto i jak może ona uzupełniać miejską surową rzeczywistość. Pokazuje również zupełnie nowy kierunek relacji pomiędzy budynkami, typem chodników, umiejscowieniem fontann czy sadzeniem dżungli oraz zabiera nas w nowy wymiar miasta, które nie tylko ma służyć mieszkańcom ale też inspirować i zachwycać.

Cały ten projekt uświadamia nam jak mogłyby wyglądać nasze miasta oraz jak sprytnie można zorganizować przestrzeń aby była ona funkcjonalna i piękna jednocześnie. Ekspozycję przygotowano w minimalistycznej estetyce, z zachwycającą precyzją. Goście zaintrygowani byli każdym szczegółem i zafascynowani przyglądali się elementom z bliska. Bardzo dobrym pomysłem było też wprowadzenie elementu audio – poszczególnym sytuacjom miejskim przyporządkowano odpowiednie dźwięki.

Poniżej zobaczcie kilka zdjęć z wystawy. Mieliście okazję ją zobaczyć? Dajcie znać czy Wam się podobała.

Miejskie marzenia Lodz Design 2017 2Miejskie marzenia Lodz Design 2017 4Miejskie marzenia Lodz Design 2017 3Miejskie marzenia Lodz Design 2017 5Miejskie marzenia Lodz Design 2017 1Miejskie marzenia Lodz Design 2017 6

Miasto

Nasz autorski drink w Sky FLY Bar hotelu Andel’s

24/09/2017

Mam wielką przyjemność wreszcie podzielić się z Wami super fajną informacją! Hotel Vienna House Andel’s Lodz zorganizował specjalną koktailową akcję, do której zaprosił kilkoro blogerów, w tym nas. Wszyscy mieliśmy niesamowitą okazję stworzyć autorskiego drinka, dedykowanego dla podniebnego baru Sky Fly. Nasz drink wejdzie do sprzedaży na przyszły tydzień i każdy będzie mógł go spróbować – zarówno goście hotelu jak i goście zaglądający jedynie do cocktail baru.

Zadanie wcale nie było łatwe. Mieliśmy do dyspozycji wszystko, co jest zazwyczaj dostępne na barze czyli wybór mieliśmy ogromny. Dopasowanie składników to sprawa bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać a gdy do tego doszło jeszcze ustalenie proporcji to zaczęlismy wątpić czy uda nam się trafić w gusta gości.  Na szczęście mogliśmy liczyć na poradę wykwalifikowanego barmana, który pomógł nam rozwiać niepewności i podjąć ostateczną decyzję. Stworzyliśmy w ten sposób jedynego w swoim rodzaju drinka, jakiego jeszcze nigdy nie było w ofercie tego hotelu.

Urban Jungle drink Sky Fly bar (4)

Ten niepowtarzalny napój nazwaliśmy „Urban Jungle” – nazwa inspirowana jest pędem miasta, całą miejską tkanką, która na co dzień tętni życiem, która nas napędza do działania i bez której trudno jest nam funkcjonować. Chcieliśmy aby jego kompozycja oddawała charakter naszego miasta, które jest pełne sprzeczności. Drink ma silną i wyrazistą bazę, która symbolizuje industrialnego ducha Łodzi ale wzbogacony jest o egzotyczną nutę, która odnosi się do nowoczesnego oblicza miasta i do odrodzenia. Dokładnego składu jeszcze nie będziemy zdradzać, zapraszamy Was serdecznie do podniebnego baru, spróbujcie drinka sami i dajcie nam koniecznie znać jakie są Wasze odczucia. Za pośrednictwem tej kompozycji będziecie mogli przekonać się jak według nas smakuje Łódź :) więc zapraszamy do odkrywania smaku miasta! :)

Drink jest w sprzedaży od 25 września do 1 października, znajdziecie go w Sky Fly Barze hotelu Andel’s, który otwarty jest codziennie w godzinach 19:00 – 1:00. Warto tu przy okazji wspomnieć, że do podniebnego baru możecie wejść zawsze bo jest on dostępny nie tylko dla gości hotelu. Jego nowa lokalizacja jest jeszcze lepsza od poprzedniej a widok jeszcze ciekawszy!

Dziękujemy ekipie hotelu Vienna House Andel’s Lodz za zaufanie i za zaproszenie nas do akcji :)

Urban Jungle drink Sky Fly bar (1)Urban Jungle drink Sky Fly bar (8)Urban Jungle drink Sky Fly bar (7)

fot. Rafał Tomczyk

 

Art, Design, Miasto

Urodziny Societa / Kartell / Rosenthal i wystawa KRAVTS

10/09/2017
Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (12)

W sobotę, 9 września, w butiku Kartell przy ul. Próchnika 1, odbył się wyjątkowy event. Agencja nieruchomości Societa, Salon Rosenthal oraz butik Kartell obchodziły wspólnie swoje drugie urodziny. Uroczystości towarzyszył wernisaż wystawy malarstwa artysty Grzegorza Worpus – Budziejewskiego, reprezentującego galerię KRAVTS. Obrazy zostały przygotowane specjalnie dla Societa, z myślą o wnętrzach domów ich klientów.

Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w uroczystości i musimy przyznać, że wydarzenie przygotowano doskonale. Piękne miejsce, przepełnione luksusowym designem, pyszny catering od Affogato, wyselekcjonowane wina od Dwa przez cztery winebar oraz muzyka DJ’a Shell w tle. Tego wieczora połączono ze sobą kilka odrębnych dziedzin – nieruchomości, malarstwo oraz wystrój wnętrz – które wzajemnie się przenikały i uzupełniały. Urodziny świętowały różne marki, o różnej działalności ale wszystko ze sobą idealnie współgrało.

Kilka zdjęć z urodzin możecie zobaczyć poniżej. Wystawę Grzegorza Worpus – Budziejewskiego „Entropia” można oglądać do końca września, na pierwszym piętrze butiku przy ul. Próchnika 1, gdzie gorąco Was wszystkich zapraszamy.

Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (3)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (1)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (9)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (10)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (12)

Home, Miasto

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)

 

Miasto

Przędzalnia Braci Muehle

18/08/2017
Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (4)

Już kilka lat możemy cieszyć się drugim wcieleniem przędzalni braci Muehle a jeszcze nie poświęcilismy jej tu więcej uwagi, zdecydowanie czas najwyższy naprawić ten błąd.

Pierwszym właścicielem obiektu przy ul. Żeligowskiego 3/5 był Izaak Szatan, który stworzył w tym miejscu przędzalnię wigoni. Około 1904 roku nieruchomość została przejęta przez rodzinę Muehle, która przez 15 lat prowadziła tu przędzalnię wełny zgrzebnej. W póżniejszych latach właściciele obiektu się zmieniali, sam obiekt był wielokrotnie przebudowywany i niezbyt doceniany. Na szczęście jego potencjał w porę został doceniony. Kilka lat temu obecny właściciel kompleksu – Fenix Group – przeprowadził gruntowną modernizację oraz rewitalizację kompleksu pofabrycznego, przekształcając go w kompleks biurowo-konferencyjny, o łącznej powierzchni użytkowej ponad 3800 m2. Kompleks unowocześniono bardzo gustownie i elegancko, przy użyciu kontrastu bieli z ciemną szarością. Bardzo fajne jest też to, że zachowano oryginalną nazwę – to pięknie przypomina o historii tego miejsca.

Więcej o Przędzalni Braci Muehle można przeczytać tutaj a poniżej zobaczcie kilka zdjęć odnowionej nieruchomości.

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (2)Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (6)

Przędzalnia braci Muehle Łódź Industrial (7)

 

Design, Miasto

Skandynawski design w łódzkich kamienicach | Scandilove

26/07/2017

Zapewne niewielu z Was wie, że poza „fabryczną” zawodowo zajmujemy się również dekoracją i fotografią wnętrz dlatego wnętrza są jedną z najważniejszych dziedzin w naszym życiu. Skoro tak bardzo nas ta dziedzina interesuje a Was bardzo interesuje Łódź postanowiłam, że będę się z Wami dzielić najpiękniejszymi łódzkimi wnętrzami.

Podglądamy ich działalność już od jakiegoś czasu jednak dopiero całkiem niedawno mieliśmy okazję zobaczyć efekty ich pracy na żywo. Scandilove jest nietypową agencją nieruchomości. Oferuje mieszkania na wynajem i sprzedaż ale zanim to nastąpi aranżuje ich przestrzeń na nowo, według skandynawskiej estetyki, zachowując przy tym możliwie jak najwięcej oryginalnych elementów wystroju. Wynikiem ich pracy są nowoczesne mieszkania z wyjątkowym charakterem oraz z wyposażeniem od najlepszych polskich marek – nic więc dziwnego, że oferty stają się nieaktualne już chwilę po publikacji a o ich mieszkaniach piszą najlepsze magazyny. Działalność Scandilove ma jeszcze jeden atut – przełamuje stereotypy i pozytywnie wpływa na postrzeganie nieruchomości w łódzkich kamienicach.

Zebraliśmy zdjęcia kilku mieszkań z oferty Scandilove, prezentujemy je poniżej a jesli chcecie być na bieżąco z ich aktywnością zapraszamy tutaj.

Zdjęcia: własność Scandilove

 

 

Miasto

Zanim osądzisz dworzec Łódź Fabryczna

28/05/2017

W sobotę odbyła się X edycja targów Towary – targów z markową odzieżą od polskich projektantów oraz z akcesoriami od polskich rękodzielników. Targi te odbywały się już w Wi-Mie, w OFF Piotrkowska oraz w Art_Inkubatorze. Ta edycja, jubileuszowa, zlokalizowana została w największej łódzkiej inwestycji ostatnich lat – na dworcu Łódź Fabryczna – co wzbudziło wiele kontrowersji i spowodowało lawinę nieprzychylnych komentarzy na facebooku. Komentarze te dały nam sporo do myślenia. Przy okazji niezadowolenia z powodu targów okazało się bowiem, że problem jest dużo większy.

Targi szmatkami a dworzec komedią

Z przykrością czytaliśmy wypowiedzi komentujących. Z wielkim rozczarowaniem patrzyliśmy na lawinę hejtu. Tak, hejtu. Nie konstruktywnej krytyki, do której można się jakoś odnieść ale jadu hejtującego zarówno lokalizację targów i całe wydarzenie jak i (!) ku naszemu zdziwieniu sam dworzec.

Oto niektóre z wypowiedzi, znalezione na facebooku, cytujemy:

„Najdroższy bazar na świecie.”

„Tesco by się tam zmieściło.”

„Bałucki rynek jak znalazł tylko ludzi trochę mniej.”

„Może lumpex przyciągnie ludzi.”

„Ku…a kpina! Ten dworzec to jedno wielkie nieporozumienie!”

„Ku…a ale wiocha, wstydu za grosz nie mają.”

„Ktoś ma nasrane we łbie…”

„Buahahaha…to jedyny sposób żeby pojawili się tam ludzie.”

„Czyżby nowy Stadion X-lecia na Dworcu Fabrycznym?”

„Hipsterskie pomysły. Tak to się kończy jak ma się nasrane we łbie. Dworzec ma być wizytówką miasta a nie targowiskiem dla quasi handlarzy.”

„Super, skoro mały ruch – to teraz był większy.”

„Alem się ubawiła… w końcu pomnik głupoty łódzkich oficieli się na coś przydał….ajwaju loooodz…..jaja jak berety….

„Następna deficytowa inwestycja zaraz po lotnisku. Więc ratujmy się szmatkami.”

„Ja Prd. Jarmark na fabrycznym. hahahaha Ale wiocha.”

„Dworzec a jednak stragan.”

„No wreszcie jacyś ludzie.”

„Ten dworzec to jest komedia.”

Czujemy się w obowiązku wypowiedzieć na ten temat.

Dworzec (nie)tylko dla podróżnych i szacunek do twórców

Po pierwsze, uważamy, że przestrzeń dworca Łódź Fabryczna jak najbardziej może służyć do różnorakich inicjatyw od handlowych po artystyczne. Dworzec jest fantastycznie oświetlony dziennym światłem przez co nie mamy tu poczucia przebywania w zamknięciu. Miejsca jest bardzo dużo, jest tu nowocześnie a wnętrze jest neutralne i stanowić może ładne, estetyczne tło dla różnych działalności. Po drugie, przykro jest czytać słowa, w których odzież od polskich projektantów, uszyta u nas w kraju przyrównywana jest do odzieży z Rynku Bałuckiego. Osoby, które wypowiadają się w ten lekceważący sposób nie posiadają minimum wiedzy na temat branży modowej i tekstylnej, minimum wiedzy na temat produktów oferowanych na targach oraz, co chyba najgorsze, nie mają szacunku do polskich twórców. Bardzo nieładna postawa. Natomiast odnośnie dworca jako lokalizacji na targi, jeśli ktoś uważa, że dworzec okazjonalnie nie może posłużyć do żadnej działalności czy inicjatywy społecznej to przekazuję mu wyrazy głębokiego współczucia dla swojej zaściankowości i swojego ograniczenia.

I na co komu było ten dworzec budować…

A teraz o samym dworcu. Bardzo wiele osób w sieci twierdzi, że dworzec „świeci pustkami”. Wielokrotnie wyjaśnialiśmy dlaczego na dworcu nie ma ścisku a podróżni nie trącają się łokciami, niestety bezskutecznie. Dlatego postanowiliśmy się już nie denerwować, zczilałtować i zebrać wszystkie merytoryczne argumenty, odnoszące się do ciągłej krytyki wielkości i funkcjonalności dworca. Publikujemy je poniżej. Jeśli uważasz, że Łódź Fabryczna to paskudny moloch świecący pustkami – przeczytaj poniższe uwagi. Jeśli nie zgadzasz się z krytykantami – przeczytaj również, podajemy Ci na tacy gotowe argumenty do dyskusji z krytykantem.

Inwestycja nie jest jeszcze ukończona

Dworzec jest obecnie dworcem czołowym, z niewielką (jak na trzecie co do ilości mieszkańców miasto) ilością połączeń: ok. 110 przyjazdów i odjazdów łacznie. Obecnie więcej pociągów (i w bardziej różnorodnych relacjach) odjeżdża z dworca Łódź Widzew. Sytuacja ta diametralnie się zmieni po wybudowaniu tunelu średnicowego. Przetarg na jego budowę został już ogłoszony i trwa obecnie analiza ofert złożonych przez przyszłych wykonawców. Charakterystyczne dla dworca czołowego jest też to, że nawet na peronach znajduje się mało osób, a to dlatego, że pociąg stoi na peronie na długo przed odjazdem i ludzie idący na pociąg nie czekają na niego nawet chwili na peronie tylko od razu wsiadają do pociągu.

Obecnie dworzec obsługuje głównie relacje do Warszawy a po budowie tunelu nie tylko stanie się ważnym elementem ruchu regionalnego ale także krajowego i międzynarodowego ponieważ pociągi nie będą omijać już Łodzi jak to miało miejsce przez ostatnie dziesięciolecia.

Dlatego więc kamieniem milowym będzie uruchomienie tunelu pod Łodzią i połączenie dworca Łódź Kaliska z dworcem Łódź Fabryczna. Wtedy ŁF zyska niemal pełne kolejowe wykorzystanie i stanie się niezwykle ważnym węzłem dla ruchu zarówno regionalnego w woj. łódzkim, jak i krajowego oraz międzynarodowego. Spowoduje to znaczne zwiększenie ilości pociągów przejeżdżających przez dworzec ŁF. Ma się tak stać do 2022 roku. Pamiętajmy, że już wtedy wokół dworca pracować będzie około 10 tys. osób.

Dlaczego dworzec jest rozległy i wydaje się pusty

Dworzec Łódź Fabryczna pełni przede wszystkim funkcję komunikacyjną i nie jest tak jak wiele dworców w Polsce aneksem dworcowym, połączonym z wielką galerią handlową jak np: w Poznaniu czy Krakowie. W wyniku tego ruch na dworcu i w jego okolicach nie jest sztucznie napędzany przez galerię handlową.

Wielu osobom nasz dworzec wydaje się zbyt duży i zbyt rozległy. Tymczasem jednym z zamierzeń architektów dworca prócz stworzenia funkcjonalnego obiektu było wykreowanie przestrzeni wewnętrznych jako placów i pasaży, które jednocześnie otwierają się na otoczenie.

Funkcjonalność dworca stoi na najwyższym poziomie. Przestrzenie na dworcu dają odpowiednią ilość miejsca dla swobodnego przejścia. Dzięki temu nie jest to obiekt klaustrofobiczny. Ze względu na powyższe możemy czasem mieć wrażenie, że dworzec szybko „pustoszeje” natomiast ludzie po prostu bardzo sprawnie przemieszczają się na wyższe poziomy i rozchodzą po okolicy nawet gdy wysiądzie tu 200 osób jednocześnie.

Dworzec nie jest na chwilę

Dworce kolejowe budowane są na dziesięciolecia. Tak samo jest w przypadku dworca Łódź Fabryczna, który dodatkowo oprócz części kolejowej posiada także część autobusową. Gdyby dworzec już kilka miesięcy po uruchomieniu wykazywał oznaki 80% czy 100% wypełnienia to oznaczałoby, że został źle zaprojektowany a szansa dla przyszłego rozwoju została zaprzepaszczona. Pamietajmy, że dworzec jest jednym z kluczowych elementów Nowego Centrum Łodzi, które stopniowo jest realizowane.

Przyszłość dworca Łódź Fabryczna i jego rosnące znaczenie w Nowym Centrum Łodzi

Obszar wokół dworca Łódź Fabryczna cały czas się zabudowuje. Teren nad dworcem został zaplanowany jako strop dla budynków komercyjnych, które w naturalny sposób zapełnią przestrzeń okolic dworca na poziomie 0 i przestrzenie wnęwnętrzne na poziomie -1. Dodatkowo w Nowym Centrum zostaną ukończone kolejne inwestycje: Brama Miasta, Rynek Kobro, inwestycje Ghelamco, i na nich zapewne się nie skończy. W III kwartale 2017 roku otwarte zostaną pierwsze dwa budynki biurowe wokół dworca a w EC-1 uruchomione zostanie Centrum Nauki i Techniki. W każdym z tych budynków biurowych będzie pracować około 2 tys. osób.

Ponadto, z każdym miesiącem zwiększa się ilość połączeń autobusowych na dworcu. Będzie się tak dziać stopniowo, za sprawą budowy nowych dróg, prowadzących do dworca i ułatwionego dojazdu, który obecnie dla autobusów dalekobieżnych jest dość zawiły. Ukończone zostaną inwestycje drogowe, które połączą komunikacyjnie dworzec z miastem, będzie to budowa ulic: Grohmanów do ulicy Kopcińskiego a także przedłużenie Nowotargowej na południe do Piłsudskiego oraz ukończenie przebudowy Składowej, Knychalskiego i Lindleya. Pamiętajmy, że wynajęte zostaną też znajdujące się już na dworcu lokale handlowo-usługowe.

Zanim osądzisz dworzec Łódź Fabryczna…

Tak wiele w tym miejscu jeszcze się wydarzy. Tak na prawdę to, co widzimy obecnie jest tylko ułamkiem powstającego na naszych oczach Nowego Centrum Łodzi i nie chodzi tu tylko o sam teren, powierzchnię czy budynek, chodzi też, a przede wszystkim, o ludzi – podróżnych i mieszkańców – których będzie przybywać z każdym rokiem. Dlatego zanim powiesz „po co ten dworzec było budować” weź głęboki oddech i zastanów się czy na pewno chcesz już teraz rozliczać nie ukończoną jeszcze inwestycję, która ma nam służyć przez kolejne dziesięciolecia.

Tekst i zdjęcia: Rafał Tomczyk, Marta Ostrowska