Kategoria: Miasto

Miasto

Zanim osądzisz dworzec Łódź Fabryczna

28/05/2017

W sobotę odbyła się X edycja targów Towary – targów z markową odzieżą od polskich projektantów oraz z akcesoriami od polskich rękodzielników. Targi te odbywały się już w Wi-Mie, w OFF Piotrkowska oraz w Art_Inkubatorze. Ta edycja, jubileuszowa, zlokalizowana została w największej łódzkiej inwestycji ostatnich lat – na dworcu Łódź Fabryczna – co wzbudziło wiele kontrowersji i spowodowało lawinę nieprzychylnych komentarzy na facebooku. Komentarze te dały nam sporo do myślenia. Przy okazji niezadowolenia z powodu targów okazało się bowiem, że problem jest dużo większy.

Targi szmatkami a dworzec komedią

Z przykrością czytaliśmy wypowiedzi komentujących. Z wielkim rozczarowaniem patrzyliśmy na lawinę hejtu. Tak, hejtu. Nie konstruktywnej krytyki, do której można się jakoś odnieść ale jadu hejtującego zarówno lokalizację targów i całe wydarzenie jak i (!) ku naszemu zdziwieniu sam dworzec.

Oto niektóre z wypowiedzi, znalezione na facebooku, cytujemy:

„Najdroższy bazar na świecie.”

„Tesco by się tam zmieściło.”

„Bałucki rynek jak znalazł tylko ludzi trochę mniej.”

„Może lumpex przyciągnie ludzi.”

„Ku…a kpina! Ten dworzec to jedno wielkie nieporozumienie!”

„Ku…a ale wiocha, wstydu za grosz nie mają.”

„Ktoś ma nasrane we łbie…”

„Buahahaha…to jedyny sposób żeby pojawili się tam ludzie.”

„Czyżby nowy Stadion X-lecia na Dworcu Fabrycznym?”

„Hipsterskie pomysły. Tak to się kończy jak ma się nasrane we łbie. Dworzec ma być wizytówką miasta a nie targowiskiem dla quasi handlarzy.”

„Super, skoro mały ruch – to teraz był większy.”

„Alem się ubawiła… w końcu pomnik głupoty łódzkich oficieli się na coś przydał….ajwaju loooodz…..jaja jak berety….

„Następna deficytowa inwestycja zaraz po lotnisku. Więc ratujmy się szmatkami.”

„Ja Prd. Jarmark na fabrycznym. hahahaha Ale wiocha.”

„Dworzec a jednak stragan.”

„No wreszcie jacyś ludzie.”

„Ten dworzec to jest komedia.”

Czujemy się w obowiązku wypowiedzieć na ten temat.

Dworzec (nie)tylko dla podróżnych i szacunek do twórców

Po pierwsze, uważamy, że przestrzeń dworca Łódź Fabryczna jak najbardziej może służyć do różnorakich inicjatyw od handlowych po artystyczne. Dworzec jest fantastycznie oświetlony dziennym światłem przez co nie mamy tu poczucia przebywania w zamknięciu. Miejsca jest bardzo dużo, jest tu nowocześnie a wnętrze jest neutralne i stanowić może ładne, estetyczne tło dla różnych działalności. Po drugie, przykro jest czytać słowa, w których odzież od polskich projektantów, uszyta u nas w kraju przyrównywana jest do odzieży z Rynku Bałuckiego. Osoby, które wypowiadają się w ten lekceważący sposób nie posiadają minimum wiedzy na temat branży modowej i tekstylnej, minimum wiedzy na temat produktów oferowanych na targach oraz, co chyba najgorsze, nie mają szacunku do polskich twórców. Bardzo nieładna postawa. Natomiast odnośnie dworca jako lokalizacji na targi, jeśli ktoś uważa, że dworzec okazjonalnie nie może posłużyć do żadnej działalności czy inicjatywy społecznej to przekazuję mu wyrazy głębokiego współczucia dla swojej zaściankowości i swojego ograniczenia.

I na co komu było ten dworzec budować…

A teraz o samym dworcu. Bardzo wiele osób w sieci twierdzi, że dworzec „świeci pustkami”. Wielokrotnie wyjaśnialiśmy dlaczego na dworcu nie ma ścisku a podróżni nie trącają się łokciami, niestety bezskutecznie. Dlatego postanowiliśmy się już nie denerwować, zczilałtować i zebrać wszystkie merytoryczne argumenty, odnoszące się do ciągłej krytyki wielkości i funkcjonalności dworca. Publikujemy je poniżej. Jeśli uważasz, że Łódź Fabryczna to paskudny moloch świecący pustkami – przeczytaj poniższe uwagi. Jeśli nie zgadzasz się z krytykantami – przeczytaj również, podajemy Ci na tacy gotowe argumenty do dyskusji z krytykantem.

Inwestycja nie jest jeszcze ukończona

Dworzec jest obecnie dworcem czołowym, z niewielką (jak na trzecie co do ilości mieszkańców miasto) ilością połączeń: ok. 110 przyjazdów i odjazdów łacznie. Obecnie więcej pociągów (i w bardziej różnorodnych relacjach) odjeżdża z dworca Łódź Widzew. Sytuacja ta diametralnie się zmieni po wybudowaniu tunelu średnicowego. Przetarg na jego budowę został już ogłoszony i trwa obecnie analiza ofert złożonych przez przyszłych wykonawców. Charakterystyczne dla dworca czołowego jest też to, że nawet na peronach znajduje się mało osób, a to dlatego, że pociąg stoi na peronie na długo przed odjazdem i ludzie idący na pociąg nie czekają na niego nawet chwili na peronie tylko od razu wsiadają do pociągu.

Obecnie dworzec obsługuje głównie relacje do Warszawy a po budowie tunelu nie tylko stanie się ważnym elementem ruchu regionalnego ale także krajowego i międzynarodowego ponieważ pociągi nie będą omijać już Łodzi jak to miało miejsce przez ostatnie dziesięciolecia.

Dlatego więc kamieniem milowym będzie uruchomienie tunelu pod Łodzią i połączenie dworca Łódź Kaliska z dworcem Łódź Fabryczna. Wtedy ŁF zyska niemal pełne kolejowe wykorzystanie i stanie się niezwykle ważnym węzłem dla ruchu zarówno regionalnego w woj. łódzkim, jak i krajowego oraz międzynarodowego. Spowoduje to znaczne zwiększenie ilości pociągów przejeżdżających przez dworzec ŁF. Ma się tak stać do 2022 roku. Pamiętajmy, że już wtedy wokół dworca pracować będzie około 10 tys. osób.

Dlaczego dworzec jest rozległy i wydaje się pusty

Dworzec Łódź Fabryczna pełni przede wszystkim funkcję komunikacyjną i nie jest tak jak wiele dworców w Polsce aneksem dworcowym, połączonym z wielką galerią handlową jak np: w Poznaniu czy Krakowie. W wyniku tego ruch na dworcu i w jego okolicach nie jest sztucznie napędzany przez galerię handlową.

Wielu osobom nasz dworzec wydaje się zbyt duży i zbyt rozległy. Tymczasem jednym z zamierzeń architektów dworca prócz stworzenia funkcjonalnego obiektu było wykreowanie przestrzeni wewnętrznych jako placów i pasaży, które jednocześnie otwierają się na otoczenie.

Funkcjonalność dworca stoi na najwyższym poziomie. Przestrzenie na dworcu dają odpowiednią ilość miejsca dla swobodnego przejścia. Dzięki temu nie jest to obiekt klaustrofobiczny. Ze względu na powyższe możemy czasem mieć wrażenie, że dworzec szybko „pustoszeje” natomiast ludzie po prostu bardzo sprawnie przemieszczają się na wyższe poziomy i rozchodzą po okolicy nawet gdy wysiądzie tu 200 osób jednocześnie.

Dworzec nie jest na chwilę

Dworce kolejowe budowane są na dziesięciolecia. Tak samo jest w przypadku dworca Łódź Fabryczna, który dodatkowo oprócz części kolejowej posiada także część autobusową. Gdyby dworzec już kilka miesięcy po uruchomieniu wykazywał oznaki 80% czy 100% wypełnienia to oznaczałoby, że został źle zaprojektowany a szansa dla przyszłego rozwoju została zaprzepaszczona. Pamietajmy, że dworzec jest jednym z kluczowych elementów Nowego Centrum Łodzi, które stopniowo jest realizowane.

Przyszłość dworca Łódź Fabryczna i jego rosnące znaczenie w Nowym Centrum Łodzi

Obszar wokół dworca Łódź Fabryczna cały czas się zabudowuje. Teren nad dworcem został zaplanowany jako strop dla budynków komercyjnych, które w naturalny sposób zapełnią przestrzeń okolic dworca na poziomie 0 i przestrzenie wnęwnętrzne na poziomie -1. Dodatkowo w Nowym Centrum zostaną ukończone kolejne inwestycje: Brama Miasta, Rynek Kobro, inwestycje Ghelamco, i na nich zapewne się nie skończy. W III kwartale 2017 roku otwarte zostaną pierwsze dwa budynki biurowe wokół dworca a w EC-1 uruchomione zostanie Centrum Nauki i Techniki. W każdym z tych budynków biurowych będzie pracować około 2 tys. osób.

Ponadto, z każdym miesiącem zwiększa się ilość połączeń autobusowych na dworcu. Będzie się tak dziać stopniowo, za sprawą budowy nowych dróg, prowadzących do dworca i ułatwionego dojazdu, który obecnie dla autobusów dalekobieżnych jest dość zawiły. Ukończone zostaną inwestycje drogowe, które połączą komunikacyjnie dworzec z miastem, będzie to budowa ulic: Grohmanów do ulicy Kopcińskiego a także przedłużenie Nowotargowej na południe do Piłsudskiego oraz ukończenie przebudowy Składowej, Knychalskiego i Lindleya. Pamiętajmy, że wynajęte zostaną też znajdujące się już na dworcu lokale handlowo-usługowe.

Zanim osądzisz dworzec Łódź Fabryczna…

Tak wiele w tym miejscu jeszcze się wydarzy. Tak na prawdę to, co widzimy obecnie jest tylko ułamkiem powstającego na naszych oczach Nowego Centrum Łodzi i nie chodzi tu tylko o sam teren, powierzchnię czy budynek, chodzi też, a przede wszystkim, o ludzi – podróżnych i mieszkańców – których będzie przybywać z każdym rokiem. Dlatego zanim powiesz „po co ten dworzec było budować” weź głęboki oddech i zastanów się czy na pewno chcesz już teraz rozliczać nie ukończoną jeszcze inwestycję, która ma nam służyć przez kolejne dziesięciolecia.

Tekst i zdjęcia: Rafał Tomczyk, Marta Ostrowska

Miasto

Na dachu Solaris Park

Od kilku lat interesujemy się architekturą miasta a z nią powiązana jest dziedzina nieruchomości. Postanowiliśmy więc jakiś czas temu wzbogacić naszą wiedzę i wniknąć do samego środka interesujących inwestycji. Z pomocą nam przyszła firma Societa Group, która zajmuje się luksusowymi nieruchomościami a w swojej ofercie ma m.in. apartamenty w Tobaco Park czy w Loftach u Scheiblera. Societa nie jest typową agencją nieruchomości, oferują bowiem nie tylko najlepszą jakość usług ale starają się również przekazać klientom trochę swojej filozofii życiowej. Lubią dobrą architekturę, mają świetne wyczucie stylu i starannie dobierają oferty. Do prezentacji lokali zawsze się przygotowywują, home staging nie jest im obcy a profesjonalne sesje zdjęciowe są według nich niezbędne. Takie podejście bardzo mi się podoba, takich agencji nieruchomości w Łodzi brakuje przez co szukanie mieszkania jest prawdziwą katorgą. Jeśli jesteście ciekawi ich działalności odsyłam Was do ich strony internetowej a ja przechodzę do meritum.

NIgdy nie mieliśmy okazji zajrzeć do budynku Solaris Park i dzięki Societa Group się to udało. Budynek znajduje się w ścisłym centrum Łodzi ale dzięki otoczeniu drzew w tutejszych mieszkaniach zdecydowanie można się wyciszyć. Nieruchomość składa się z dwóch budynków, połączonych przeszkloną klatką schodową, znajdują się tu 102 apartamenty a niektóre z nich mają dostęp do tarasów na dachu. Ja bardzo lubię wszelkie wykorzystywanie dachów, niestety większość inwestorów o nich zapomina tracąc tym samym bardzo cenną przestrzeń. Tymczasem na takim dachowym tarasie możemy nie tylko posiedzieć ze znajomymi ale też popracować. Kolejną wartością dodaną w tym przypadku są… widoki :) I tym razem chciałabym Wam pokazać jakie fajne widoki mają na wyciągnięcie ręki lokatorzy Solaris Park.

Więcej zdjęć pojawi się na facebooku.

Miasto

Monopolis – W duchu miasta

17/05/2017
Zabytkowe przestrzenie dawnego Monopolu Wódczanego zamieniają się w Monopolis – wyjątkowy projekt, który połączy w sobie najwyższej klasy biura, usługi i kulturę z szeroką ofertą gastronomiczną. Dziś miała miejsce oficjalna premiera projektu wielkiej rewitalizacji tego miejsca, mieliśmy przyjemność w niej uczestniczyć i śpieszymy poniżej z relacją.
Długo wyczekiwana premiera projektu odbyła się w jednym z pomieszczeń Monopolis, projekt zaprezentował prezes zarządu firmy Virako. Po prezentacji, wraz z prezydent Hanną Zdanowską i przedstawicielem biura architektonicznego odpowiedzialnego za koncepcję rewitalizacji, uroczyście odsłonięto makietę kompleksu.
.
W Monopolis powstanie 23 400 mkw. najwyższej klasy biur. Zostaną stworzone w głównym gmachu dawnej rozlewni wódki i dwóch nowych budynkach. W postindustrialnych przestrzeniach historycznego budynku M1 powstanie 7 000 mkw. nowoczesnych biur. W dwóch nowych gmachach M2 i M3 – odpowiednio 8 050 i 8 350 mkw. W sumie niemal 2 500 komfortowych miejsc pracy o najwyższym standardzie. Goście i klienci Monopolis będą mieli do dyspozycji poza biurami także restauracje, kawiarnie, punkty usługowe, kameralny skwer, zielone tarasy na dachu, muzeum poświęcone historii Monopolu Wódczanego, galerię sztuki, teatr, spa z basenem, klub malucha i przedszkole. Projekt Monopolis przygotowała uznana polska pracownia Grupa 5 Architekci we współpracy z łódzką pracownią Jerzego Lutomskiego.
– Monopolis to miejsce wyjątkowe. Ujmujące skalą i urbanistycznym układem zasługującym na drugie życie. Zachowaliśmy historyczne proporcje zabytkowych budynków, nie ingerowaliśmy w to, co w nich najważniejsze, przybudowami. Dodatkowe powierzchnie biurowe umieściliśmy w nowych bryłach. Historyczna patyna będzie uzupełniona o elegancką współczesność. Biurowy porządek będzie przenikać się z kulturą i aktywną rekreacją – opowiada Rafał Grzelewski, główny projektant Monopolis. Poniżej wizualizacja projektu.
.
– Biurowiec – choćby nie wiem, jak nowoczesny – to dziś za mało. Miejsce pracy to już nie stanowisko z biurkiem i telefonem od 9 do 17, to już nawet nie biuro z ciekawym wyposażeniem w hamak i playstation. To przestrzeń, w której wygodnie i komfortowo spędzimy czas – możemy wziąć laptopa, telefon i pracować w zieleni, pójść do kawiarni piętro niżej, spotkać się z klientem lub kolegą z zespołu w restauracji, zostawić dziecko w klubie tuż obok. Wszystko w zasięgu ręki i wszystko to znajdziemy w Monopolis – mówi Krzysztof Witkowski, prezes zarządu Virako – Chcemy, aby Monopolis było miejscem, które będzie żyło również po godzinach pracy, otwartym na wszystkich mieszkańców, w którym łodzianie będą czuli się dobrze i znajdą coś dla siebie – dodaje.
.
Nie miałam najmniejszych wątpliwości, że właściciel ma na to miejsce mnóstwo fajnych pomysłów, że zamierza pobudzić je do życia i wykorzystać cały potencjał. Jednak zdając sobie sprawę z tego, że nie jest to wcale miejsce łatwe do przystosowania dla wszystkich (nie tylko dla pracowników biur) z niecierpliwością czekałam na wizualizacje projektu. I co ja mogę powiedzieć… projekt jest świetny! Jest kompleksowy i przyszłościowy, uwzględnia wszystko. Przestrzeń wykorzystana jest maksymalnie, każdy zakątek będzie miał swoje przeznaczenie.
 .
Projekt ma jeszcze jedną zaletę. Ten projekt jest dla nas wszystkich. To nie jest projekt strefy biurowej a małego miasteczka w mieście, obszaru tętniącego życiem, pełnego nie tylko pracujących tu ludzi ale też spacerujących rodzin, biegających dzieci czy spotykających się ze sobą znajomych. Patrząc na projekt nie widzę tu przestrzeni biurowej, widzę przyjemną przestrzeń dla wszystkich ludzi, przestrzeń o różnorakim przeznaczeniu. Architektom należą się ogromne brawa, za to, że wydobyli maksimum potencjału, bez efektu przeładowania czy przekombinowania. Rozwiązania, które tu zaproponowano bardzo pasują do pofabrycznych obiektów i jednocześnie są bardzo przyszłościowe. Wielkie brawa należą się również prezesowi zarządu firmy Virako, za wielką wizję, świetny gust i dobre decyzje. Monopolis będzie prawdziwą wizytówką Łodzi, spektakularną rewitalizacją, z której skorzystamy wszyscy. Poniżej kilka zdjęć makiety.
.

Prace budowlane w Monopolis rozpoczną się w drugiej połowie tego roku. W pierwszym etapie zostaną odrestaurowane i zaadaptowane do nowych funkcji historyczne budynki dawnego Monopolu Wódczanego. Zrealizowane zostaną nowoczesne biura w dawnym gmachu postindustrialnym, a także inne miastotwórcze funkcje. Budynek M1, podobnie jak pozostałe zrewitalizowane przestrzenie Monopolis, zostanie oddany do użytku w drugiej połowie 2018 roku. W kolejnych etapach powstaną budynki M2 i M3. Zostaną ukończone odpowiednio w 2019 i 2020 roku.
 .
Po więcej na temat Monopolis zapraszamy na stronę internetową projektu oraz na facebook.
Miasto

Ulica Polska

05/04/2017

Łódzka kandydatura do organizacji EXPO2022 jest okazją do powstania fajnych przedsięwzięć i pretekstem do ciekawych dyskusji na temat miast, rozwoju i rewitalizacji. To właśnie EXPO zainspirowało miasto Łódź do stworzenia projektu „Ulica Polska”, prezentującego polskie kamienice i mającego na celu wykreowanie obrazu ulicy globalnej. Co prawda na pierwszy plan wysuwa się architektura ale to właśnie za jej pośrednictwem organizatorzy projektu chcą zapoczątkować międzymiastowy dialog, który ma w przyszłości pomagać w procesie tworzenia przestrzeni.  

„Ulica Polska” to projekt stworzony nie tylko na potrzeby EXPO2022 ale dla Łodzi i jej mieszkańców. To projekt pokazujący zarówno zróżnicowanie miast jak i to, co wszystkie miasta łączy czyli dążenie do tworzenia przestrzeni ładnej, przyjemnej, wygodnej i funkcjonalnej.

Projekt ma nie tylko ideologiczne ale też namacalne oblicze ;) w hali wschodniej dworca Łódź Fabryczna pojawiła się wystawa, zaprojektowana przez studentów łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Wizerunki polskich kamienic umieszczono na szklanych powierzchniach – wystawa jest minimalistyczna i transparentna, dzięki temu pięknie wkomponowała się we wnętrze dworca. Zobaczcie poniżej kilka zdjęć i koniecznie zatrzymajcie się przy niej na chwilę będąc w okolicy.

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Rękodzielnicze „miasto w mieście”

10/03/2017
Rękodzielnicze miasto w mieście 09

Dziś chciałabym Wam pokazać kolejne łódzkie „miasto w mieście”, na pewno mniej znane niż Księży Młyn, teren dawnej przędzalni Poznańskiego czy kompleks Monopolis ale nie mniej ciekawe.

Dawna Szkoła Rękodzielniczo-Przemysłowa, wybudowana według projektu P. Brukalskiego, skrywa wiele ciekawych obiektów, małych uliczek i zakamarków. Jej główny budynek, w kształcie litery U, oblicowany jasnożółtą cegłą, z wielkimi oknami, wygląda najbardziej imponująco ale wcale nie znaczy to, że na tym terenie nie spotkamy innych atrakcji.

Ponieważ szkoła ta dostarczała wyspecjalizowaną kadrę techniczną postawiono tu również budynki, w których uczniowie mogli nabywać wiedzę praktyczną i szlifować swoje umiejętności. Główny budynek szkoły uzupełniło laboratorium chemiczne, warsztaty mechaniczne, tkalnię, farbiarnię i drukarnię, co pozwalało na odtwarzanie w warunkach szkolnych całego cyklu produkcyjnego w przemyśle włókienniczym. Co ciekawe, postawiono tu również dwa domy mieszkalne – dla dyrektora szkoły i urzędników – które bardzo łatwo można odróżnić od pozostałych budynków.

Obecnie mieści się tu Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 im. Karola Wojtyły, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Centrum Kształcenia Ustawicznego oraz kilka prywatnych przedsiębiorstw. Znajdują się tu zarówno przestrzenie biurowe jak i warsztaty, cały ten teren jest na prawdę bardzo różnorodny i przemieszczając się tutaj ma się wrażenie przebywania w małym miasteczku :) Niestety budynki i nawierzchnia są zaniedbane a w pochmurne dni to miejsce wygląda bardziej przygnębiająco niż energetyzująco ale polecam wybrać się na spacer :) A tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć.

Rękodzielnicze miasto w mieście 09Rękodzielnicze miasto w mieście 02Rękodzielnicze miasto w mieście 10Rękodzielnicze miasto w mieście 3Rękodzielnicze miasto w mieście 08Rękodzielnicze miasto w mieście 06Rękodzielnicze miasto w mieście 04Rękodzielnicze miasto w mieście 05Rękodzielnicze miasto w mieście 07Rękodzielnicze miasto w mieście 01

– fot. Marta Ostrowska –

Miasto

Dworzec Łódź Fabryczna

18/12/2016

Wreszcie nadszedł ten dzień, w którym mogę napisać, że mamy upragniony, nowy dworzec Łódź Fabryczna. Czekałam na ten dzień bardzo długo.

Pochodzę z małej miejscowości, poznałam Łódź gdy miałam jakieś 17 lat, najpierw rodzice zabierali mnie ze sobą na zakupy, później studiowałam tu 5 lat, korzystałam więc ze starego dworca fabrycznego dość często. Nie można mu było odmówić specyficznego uroku, choć urokiem to trudno nazwać… może bardziej atmosfera panowała tu specyficzna, budynek dworca architektonicznie zawsze mnie fascynował natomiast stopień jego zaniedbania plus wygląd terenu wokoło nie napawał optymizmem. Możnaby powiedzieć nawet, że miejscami teren dworca był nieprzyzwoicie obskurny, odrażający wręcz. Mimo to coś cały czas do niego przyciągało, może były to najlepsze w mieście hamburgery lub ciekawe kolekcje płyt ;)

Czasy się zmieniają, Łódź się rozwija, w ciągu kilku ostatnich lat zmieniła się nie do poznania… pięknieją nam kamienice, powstają nowoczesne hotele, rewitalizowane są fabryki – wszystko to sprawia, że tak wielkie, i, coraz to bardziej nowoczesne, miasto musiało iść z duchem czasu, stary dworzec po prostu nie miał już racji bytu. Potrzebny był ogromny krok w przód, wielka i droga inwestycja, która umożliwiłaby funkcjonowanie godne współczesności i przyszłości.

Obserwowałam powstawanie dworca Łódź Fabryczna z wielką pasją i zaciekawieniem, odwiedziłam teren budowy dwa razy i kiedy przyszedł dzień otwarcia czułam, że było to wielkie święto, nie tylko moje święto ale wszystkich mieszkańców Łodzi, bo choć dworzec służy głównie podróżnym to chyba jednak najbardziej dumni z niego są właśnie łodzianie. Było to widać podczas wielkiego otwarcia, tłumy jakie się pojawiły już o 5:00 rano mnie wzruszyły i były potwierdzeniem tego jak bardzo ten dworzec był nam wszystkim potrzebny. Chcielismy mieć dworzec jak inne wielkie miasta Europy, taki, za który byśmy nie musieli się wstydzić. I mamy. I razem z jego otwarciem  zaczął się zupełnie nowy rozdział w historii naszego miasta.

Nasz dworzec jest nowoczesny, funkcjonalny i piękny, choć ma parę niedopracowań jest najlepszym dworcem jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Jest on ciekawy zarówno pod względem architektonicznym jak i fotograficznym ;) Dlatego sporo jego zdjęć pojawi się w najbliższym czasie na facebooku, poniżej publikuję jedynie kilka z nich.

Drodzy Łodzianie, jestem pod wielkim wrażeniem tego jak licznie przybyliście na otwarcie i ak bardzo interesujecie się tym miejscem. Pokazujecie, że Łódź jest dla Was ważna i że jesteście z niej dumni. Jesteście najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmienia się Łódź, i najlepszym powodem aby ją zmieniać!

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Studzienka w morzu detali

25/11/2016

Wille należące do wielkich rodów fabrykanckich zawsze imponują bogactwem detali. Nie tylko Poznańscy i Scheiblerowie wzbudzają podziw dekoracją swoich wnętrz, również u Kindermannów możemy zobaczyć wysublimowanie, dbałość o małe elementy i chęć wyróżnienia się.

Prócz najbardziej znanej willi Kindermanów – willi Leopolda, która słynie z secesyjnego przepychu – poznać trzeba willę Juliusza Kindermanna, mieści ona bardzo dużo ciekawych elementów, które mogą nam wiele powiedzieć o swoich dawnych właścicielach. Jak zapewne wiecie na fasadzie budynku znajduje się wyjątkowa mozaika projektu wiedeńskiego malarza Hansa Aloisa Schrama, wykonana przez słynny wenecki warsztat Andrea Salvatiego, opowiadająca o handlu bawełną. W środku budynku tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że rodzina Kindermannów bardzo upodobała sobie mozaiki.

Zaraz przy wejściu, na klatce schodowej willi przy Piotrkowskiej, naszym oczom ukazuje się piękna studzienka, dekorowana barwnymi kamieniami i drobnymi elementami mozaikowymi. Ród Kindermannów lubował się w studzienkach, znajdziemy je również tutaj na piętrze oraz w willi Adolfa Kindermanna. Ale ta jest wyjątkowa bo zdobiona w motywy morskie. Ryby, związane z żywiołem wody, sa symbolem narodzin, nieśmiertelności, chrztu ale też obfitości, mądrości i odrodzenia. Muszle kojarzone są z ponownymi narodzinami i ze szlachetnością pereł a wykorzystywane kiedyś przez pielgrzymów jako czarki do nabierania wody stały się też symbolem duchowej podróży.

Nie wiemy co było bezpośrednim powodem pojawienia się takich dekoracji na tej studzience ale z pewnością poznawanie takich kunsztownych drobiazgów umożliwia nam wszystkim swego rodzaju duchowe podróże: zarówno podróż w czasie do historii sztuki, do mody jaka niegdyś panowała w łódzkiej dekoracji wnętrz, jak i podróż po różnorodności doznań estetycznych, jakie serwuje nam nasze miasto. W tej willi jest jeszcze sporo istotnych elementów (kolumny, witraż, sklepienia), zapraszamy do ich poznania na nasz facebook :)

palac-juliusza-kindermanna-2palac-juliusza-kindermanna-4palac-juliusza-kindermanna-1palac-juliusza-kindermanna-3

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Wszyscy jesteśmy robotnikami

10/11/2016

Łódź słynie z ducha przemysłowego a nasze fabryki stanowia jej esencję. Ale pamietajmy, że fabryki to nie tylko wielkie gmachy ale ludzie, przede wszystkim ludzie, którzy ciężko w nich pracowali. To nasze babcie i nasi dziadkowie stworzyli podwaliny współczesnej Łodzi. Pamiętajmy o nich, spójrzmy na nich, podziękujmy – taka idea przyświeca międzynarodowemu projektowi „Inside out”, który tym razem, w ramach Lodz Design, jest obecny również w Łodzi, pod hasłem „Wszyscy jesteśmy robotnikami”. Najwyższy czas przyjrzeć się historii ludzi, którzy spotkali się w zakładach, które były potęgą. Ci zwykli-niezwykli robotnicy i robotnice to bohaterowie opowieści o Łodzi.

Projekt „Wszyscy jesteśmy robotnikami” zachęcał do dyskusji i umożliwiał spotkanie z byłymi pracownikami łódzkich zakładów. W ramach projektu przygotowano również dwie wystawy: jedną, poświęconą pracownikom dawnych zakładów Polteks, która dostępna była do oglądania na rynku Manufaktury oraz drugą, poświęconą pracownikom dawnego Polmosu, którą można było zobaczyć na elewacji Monopolis.

Poniżej prezentujemy kilka zdjęć, przedstawiających pamiątkowe zdjęcia z czasów istnienia zakładów, które można było obejrzeć podczas wernisażu jednej z wystaw oraz zdjęcia dokumentujące same wystawy. Jeśli chcecie podzielić się podobnymi wspomnieniami swoich dziadków lub rodziców piszcie na adres: robotnicylodz@gmail.com.

fot. Marta Ostrowska

 

Miasto

Niepozorna kamienica z tradycją żydowską w tle

Można by przypuszczać, że im okazalej z zewnątrz wygląda kamienica tym bardziej imponująca jest we wnętrzu. W Łodzi jednak tak domniemywać się nie powinno, bowiem często ciekawe skarby skrywają budynki o skromnej aparycji. Tak jest w przypadku tej kamienicy przy Piotrkowskiej, wygląda ona bardzo zwyczajnie, i choć pochwalić się może najsłynniejszą w mieście kuczką nigdy bym jej nie podejrzewała o takie cudeńka na klatce schodowej. Zachowały się tu ciekawe elementy dekoracji, choć niestety wiele z nich pokrytych jest warstwą okropnej olejnej farby to wrażenie niewątpliwie robią duże. Największym zaskoczeniem były dla mnie otwory na listy w drzwiach.

Kamienica, o której mowa należała kiedyś do Ludwika Meyera, później do Berka Grzywacza a jeszcze później do rodziny Chaskielów, która wybudowała w podwórzu (nieistniejący już) dom modlitewny. W tym właśnie budynku mieszkał wuj Juliana Tuwima, znany lekarz Izydor Krukowski. Mieściło się tu wiele ważnych punktów usługowych: kantor ekspedycyjno-transportowy Józefa Lwowa, pralnia bielizny Cieślaka, skład warszawskiej fabryki gorsetów „Francoise”, pracownia konfekcji męskiej Lissa i pierwszy łódzki zakład naprawczy sprzętów gospodarstwa domowego! W jednym z lokali mieszkalnych zachował się wyjątkowy przedpokój – z lustrem w ścianie i specjalnym parapetem na przybory, jestem nim zauroczona. Pikanterii temu miejscu dodaje fakt, że w podłodze jednego z lokali jest bardzo tajemniczy, sporych rozmiarów, schowek… który mógłby pomieścić nawet dwie osoby.

Fantastyczną sprawą są tego typu niespodzianki, jeszcze zapewne wiele takich przede mną i napewno jest to jeden z powodów, dla których tak cenię sobie moje miasto. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wnętrz tej kamienicy, zobaczycie na nich jak wygląda reprezentacyjna klatka schodowa (klatek jest tu więcej ale ta najbardziej zasługuje na uwagę), jeden z piecy z lokalu mieszkalnego oraz fragment imponującego dawnego przedpokoju.

kamienica-meyera-01 kamienica-meyera-02 kamienica-meyera-03kamienica-meyera-04 kamienica-meyera-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Najpiękniejszy ogród zimowy

12/09/2016

Pałac Karola Poznańskiego jest od zawsze moją ulubioną łódzką rezydencją. Miałam okazję tu być na koncertach ale tym budynkiem zawsze tak się fascynowałam, że nigdy nie mogłam dostatecznie skupić się na muzyce. Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś zapomnieć na jakim koncercie byłam bo tak zapatrzyłam się w te wnętrza ;) Później, dzięki firmie Mosaicon, miałam okazję przyjrzeć się pracom konserwatorskim w Akademii (możecie ten wpis zobaczyć tutaj) i od tamtej pory z wielką niecierpliwością czekałam na moment ich zakończenia a najbardziej na… ogród zimowy :) Niedawno widziałam go w całej okazałości i muszę przyznać, że wygląda oszałamiająco! Blachy zdjęto, odkrywając piękne przeszklenia, dzięki którym odbywa się tu prawdziwy koncert światła i barw. Na ścianach misterne dekoracje, misy w kształcie muszli i oczko wodne – jeszcze puste – ale niedługo wypełni się wodą :) Niedługo pojawią się tu również rośliny.

Ten ogród zimowy już teraz według mnie nie ma sobie równych, drugiego takiego wnętrza w naszym mieście nie znajdziemy. Gdy jeszcze pojawi się tu natura będzie to miejsce, które zdecydowanie powinniśmy rozsławiać na cały świat. Cieszcie oczy i Wy tym pięknym ogrodem zimowym, poniżej jego zdjęcia.

A za umożliwienie obejrzenia wnętrz dziękuję Akademii Muzycznej i użytkownikom forum Skyscraper City.

akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-01 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-02 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-03akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-04 akademia-muzyczna-ogrod-zimowy-05

fot. Marta Ostrowska

Miasto

Zielone ściany

02/09/2016

W Łodzi pustych ścian bez pomysłu nie brakuje. Wyglądają byle jak, potrafią zaburzyć ładny obraz i oszpecić nawet najbardziej urocze fragmenty miasta. Jednym sposobem na ich zakrycie i uatrakcyjnienie zarazem są murale ale to nie musi być jedyna opcja. Wśród projektów zgłaszanych do Budżetu Obywatelskiego znalazł się jakiś czas temu świetny pomysł na „zielone ściany” i choć dobrze się zapowiadało efekt obecnie jest mizerny a szkoda bo wiele miejsc w Łodzi mogłoby wyglądać jak to poniżej :)

Tej ściany nie widać zbyt dobrze, rzadko kiedy przechodnie zwracają na nią uwagę idąc ulicą Narutowicza, prawdopodobnie dlatego, że przestrzeń z tą roślinnością jest bardzo wąska i zasłonięta okratowaniem. Mimo wszystko jednak trudno mi uwierzyć w to, że nikt o tym nie wspomina, ja czuję taką konieczność i śpieszę z wyjaśnieniem. Chodzi oczywiście o wąski przesmyk, znajdujący się między kamienicą pod numerem 24 a Filharmonią, ze ścianą obrośniętą pnączem po jednej stronie i z lustrzanym jej odbiciem po stronie przeciwnej. Uwielbiam takie zakątki, które choć są bardzo niewielkich rozmiarów wyglądają fenomenalnie! Wiadomo, zakątek ze szklaną powierzchnią robi tu dużą robotę (nie ma opcji, żeby ściana naszej filharmonii wyglądała nieatrakcyjnie) ale spójrzcie chociażby na samą roślinność. Naprawdę nie jest jej dużo, można by nawet powiedzieć, że to „mini zielona ściana” ale nawet zdobiąc tak małą powierzchnię zieleń może stworzyć tak magiczny obraz jak ten. Spójrzcie poniżej na kilka zdjęć, więcej jak zwykle dorzucę na facebooka. A Wy, jak tylko będziecie mieli okazję, zerknijcie na ten zakątek.

Zielone ściany 01 Zielone ściany 02 Zielone ściany 03 Zielone ściany 04

– fot. Marta Ostrowska –

Miasto

Dom złudzeń pod Atlasami

23/08/2016

Ulica Narutowicza jest wyjątkowo elegancką ulicą, przy której znajdziemy budynki bardzo stylowe. Jednym z nich jest dobrze znany wszystkim „Dom pod Atlasami”, wykończony ostatecznie w roku 1924, według projektu Józefa Handzelewicza po tym jak nabyła go Pocztowa Kasa Oszczędności i przeznaczyła na swój łódzki oddział. Obecnie w kamienicy mieszczą się lokale mieszkalne i użytkowe.

Budynek pomimo tego, że ma prostą formę i oszczędny detal intryguje swoim neobarokowym charakterem i przykuwa uwagę główną dekoracją, umiejscowioną na parterze a mianowicie potężnymi podporami architektonicznymi. Podpory te przyjmują formy pięciu postaci – Atlasów, trzymających w dłoniach atrybuty symbolizujące różne dziedziny ludzkiej pracy. Ten mitologiczny motyw jest niezwykle ciekawy ale wyjątkowo nie na nim dziś chcemy się skupić. Zawsze gdy mijamy masywnych siłaczy spoglądamy na ich zmęczony wyraz twarzy a ich codzienny wysiłek i cierpliwość zawsze budzą nasz podziw. Ciekawe jest też, to, że stojąc obok nich zawsze ma się dziwne wrażenie, że gdy choć na chwilę zrobią sobie odpoczynek wszystkie wyższe piętra zawalą się na nas ;)

Odkąd zobaczyliśmy wnętrze budynku jeszcze jedna rzecz związana z tym Domem śni nam się po nocach ;) Kto tutaj miał okazję być ten wie, że klatka schodowa skrywa mega fajne lustra, które razem wywołują złudzenie optyczne i tworzą swego rodzaju niekończący się tunel. Takiego elementu jeszcze nigdzie w Łodzi nie widzieliśmy, zrobiliśmy więc dla Was trochę zdjęć ale żeby nie było tak banalnie trochę się tą iluzją pobawiliśmy. Żal byłoby tak fantastycznego efektu nie wykorzystać i tak jak lustra oszukują odwiedzających kamienicę tak my nieco oszukamy i Was :) Więcej zdjęć i bardziej standardowe ujęcia pojawią się na facebooku, zapraszamy!

Dom pod Atlasami 01 Dom pod Atlasami 02 Dom pod Atlasami 03Dom pod Atlasami 04 Dom pod Atlasami 05 Dom pod Atlasami 06 Dom pod Atlasami 07

– fot. Marta Ostrowska –

Art, Miasto

Koncert na wstążki

12/08/2016

Fundacja Urban Forms zdecydowanie najbardziej słynie z ozdabiania Łodzi muralami ale nie ogranicza się tylko do jednej dziedziny sztuki miejskiej. Jakiś czas temu mieliśmy okazję obejrzeć instalację Studio Urma, teraz możemy oglądać efekty kolejnego artystycznego przedsięwzięcia zainicjowanego przez Urban Forms.

Na lokalizację inicjatywy wybrano Stary Rynek, miejsce niestety (ku naszemu wielkiemu ubolewaniu) puste, nieco zapomniane ale z ogromnym potencjałem. Rozstawiono tu wielkie wsporniki, między nimi rozwieszono ogromną siatkę a na niej zamocowano mnóstwo kolorowych wstążek. Na pierwszy rzut oka w tym miejscu ustawione cztery metalowe ustrojstwa a między nimi do niczego nie pasujące kolorystycznie wstęgi wydają się być trochę komiczne i mało eleganckie ale gdy się temu wszystkiemu bliżej przyjrzymy i staniemy w samym centrum tej atrakcji zaczynamy rozumieć po co i dlaczego to wszystko, i że ma to sens.

Instalacja ta nosi nazwę „Koncert na wstążki” i jest poruszaną przez naturę rzeźbą autorstwa Jerzego Janiszewskiego – twórcy jednego z najbardziej rozpoznawalnych znaków na świecie czyli logotypu „Solidarności” a poza tym m.in. logotypu Sejmu czy Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej oraz wielu projektów instalacji miejskich w Polsce i na świecie. Wstążki te Janiszewski zaprezentował już w Barcelonie, Madrycie, Gdańsku a obecnie dzięki współpracy z Fundacją Urban Forms, z projektantami z Biura Projektów AGG Architekci Grupa Grabowski oraz realizatorami z firmy Cayenne Visual Communication możemy je oglądać również u nas. Co ciekawe, możemy je nie tylko oglądać ale też ich słuchać – każda z wstążek pod wpływem wiejącego wiatru porusza się – bardziej lub mniej – i wydaje z każdym ruchem – większy lub mniejszy – szelest. Dodatkowo o różnych porach dnia wstążki wyglądają inaczej i zależnie od tego jak dużo światła na nie pada są bardziej lub mniej połyskujące. Według inicjatorów instalacji ma ona być „estetyką radości, którą obecnie realizuje Łódź”, według samego autora to abstrakcyjny żywy spektakl, którego interpretację oddaje oglądającym i faktycznie tak jest – jest to niewątpliwie pozytywny spektakl, dynamiczna rzeźba pobudzająca wyobraźnię ale nie tylko. Dla nas jest zdecydowanie czymś więcej. Jest dowodem na to, że warto zmieniać przestrzeń i na przykładzie niegdyś opustoszałego na co dzień Starego Rynku widać jak bardzo w takich miejscach potrzebna jest interwencja aby takie miejsca jeszcze bardziej służyły mieszkańcom. Dawno nie widzieliśmy takiego ożywienia w tym miejscu, tylu ludzi w tym miejscu i, co najważniejsze, dawno nie widzieliśmy tylu uśmiechniętych ludzi w tym miejscu :)

„Koncert na wstążki” jest do oglądania i słuchania do października. A potem… mam nadzieję, że zagości tu kolejna atrakcja :)

Wstążki Jerzy Janiszewski 01Wstążki Jerzy Janiszewski 02Wstążki Jerzy Janiszewski 03Wstążki Jerzy Janiszewski 04Wstążki Jerzy Janiszewski 05Wstążki Jerzy Janiszewski 06

 – fot. Marta Ostrowska –

Miasto

Szlakiem historii czyli niewykorzystany potencjał

18/05/2016

Już 4 lata staramy się tutaj się pokazywać to, co jest najbardziej charakterystyczne dla Łodzi, najbardziej w niej intrygujące, inspirujące, ciekawe i wyjątkowe. Chcemy przekonać jak najwięcej ludzi do tego, że to miasto ma urok, tylko nieco ukryty i zachęcić do jego odkrywania. Mamy też na celu pokazać jak wielki ma potencjał… właśnie… tak się o Łodzi zwykło mawiać, że to miasto z wielkim potencjałem, niestety… niewykorzystanym. Koncentrując się głównie na tym co piękne nie zapominamy, że tylko to piękno istnieje i gdy przez kilka lat poświęcania miastu uwagi spostrzegamy, że niewiele się zmienia w sprawach najbardziej istotnych czujemy się w obowiązku poruszyć również tematy niemiłe.

Ja kocham ulicę Tymienieckiego, okolice Targowej, Fabrycznej, Przędzalnianej od pierwszego wejrzenia. Po pierwsze, zawsze byłam pod wrażeniem tego jak wiele ciekawych obiektów mieści ten fragment miasta i jak wielka część historii jest tu skondensowana. Po drugie, stojące tu budynki pofabryczne zawsze intrygowały mnie monumentalnością i budziły mój wielki podziw. To tutaj miasto z osady rzemieślniczo-przemysłowej przeobrażało się w wielką przemysłową potęgę. To tutaj powstało określenie „posiadła wodno-fabrycznego”. To tutaj powstał największy kompleks przemysłowy Łodzi czyli „Zjednoczone Zakłady Włókiennicze Karola Scheiblera i Ludwika Grohmana – Spółka Akcyjna w Łodzi”. To właśnie tutaj znajdują się, zaraz po Białej Fabryce, najważniejsze dla naszego miasta obiekty, których maszyny budowały nasze miasto. To tutaj mieszkali wielcy przemysłowcy oraz równie wielcy, ciężko pracujący tu robotnicy, dzięki którym maszyny mogły nasze miasto budować. To tutaj znajduje się kawał fascynującej historii, trudnej ale pięknej, którą niewątpliwie chcielibyśmy się pochwalić wszystkim narodom, turystom, rodzinie czy znajomym ale nie przychodzi to nam tak łatwo i przyjemnie jak powinno. Przestrzeń Księżego Młyna i ŁSSE nie jest odpowiednio uporządkowana a obiekty nie są sensownie ze sobą połączone. Jest tu wiele mniejszych elementów, o które nie zadbano, jakby była to dzicz: roślinność rośnie jak chce, mury się walą, chodniki przestają istnieć, o malowniczości i estetyce nie ma tu mowy. Dobrze wszyscy wiemy, że wiele drobnych elementów wpływa na odbiór większego terenu i w tym wypadku zamiast przyciągać tu mieszkańców czy turystów to miejsce ich może zniesmaczyć.

Gdy jednak jesteście wytrwali i zależy Wam na pokazaniu komuś tej wartościowej części przemysłowej Łodzi radzilibyśmy się do takiej prezentacji odpowiednio przygotować. Odnotowaliśmy wiele niedogodności na tym obszarze, nie zapowiada się na zmiany więc podpowiemy Wam na co szczególnie uważać gdy zabierzecie znajomego-turystę na wycieczkę. Mamy nadzieję, że dzięki temu sprytnie unikniecie niemiłych sytuacji. Żeby jak najlepiej zobrazować czekające na Was pułapki publikujemy zdjęcia – z komórki, celowo, bez retuszu, żeby jak najbardziej naturalnie pokazać wszystkie niebezpieczeństwa.

Nasz uroczy spacer „Szlakiem historii Łodzi i jej przemysłowego dziedzictwa” (nacechowany sporą ilością ironii) rozpoczynamy przy zabytkowym pałacu Edwarda Herbsta – współwłaściciela fabryki Karola Scheiblera, mecenasa Dziennika Łódzkiego, prezesa Banku Handlowego w Łodzi (dość ważna postać prawda?). Kierujemy wzrok znajomego jedynie na budynek pałacu aby nie zdegustował się ujrzawszy zlokalizowany tylko 30 metrów od niego chyba najstarszy model łódzkiego przystanku, przypominający bardziej czasy lat 80-tych czy 90-tych niż współczesność. Po cóż przy tak istotnym obiekcie miałby stać przystanek nowy? Przestrzeń byle jaka więc i kierowcy parkują sobie jak chcą.

Niewykorzystany potencjał 01

Zaglądamy na Przędzalnianą gdzie staramy się aby turysta nie zauważył nieładnego chodnika i niezbyt atrakcyjnych betonowych pozostałości, niegdyś okalających zieleń. Po cóż zasadzić drzewa poprawiające estetykę, skoro można wylać beton i estetyki nie poprawić?

Niewykorzystany potencjał 02

Przechadzamy się skwerem w śladzie dawnej kolei scheiblerowskiej. Rozpoczęto tutaj prace mające na celu ucywilizowanie tego fragmentu, niestety ich nie dokończono. Pokonując przeszkodę uformowaną z kabli przerzuconych przez drzewo, płot i brukowaną alejkę uważamy by się nie wywrócić i prezentujemy granitowe alejki odwracając uwagę od piaszczystej drogi, na której miały powstać chodnik i droga rowerowa. Miało być tak pięknie… tylko po co, skoro alejka może się tak po prostu kończyć w przypadkowym miejscu?

Niewykorzystany potencjał 03

Niewykorzystany potencjał 04

Wracamy na Tymienieckiego i tutaj musimy wykazać się dużą wiedzą aby jak najdłużej zająć uwagę naszego turysty (radzimy uprzednio przygotować sobie interesujący monolog i właśnie tutaj go wygłosić). Chodnik na tej ulicy należy naszym zdaniem do najgorszych chodników w mieście a przecież jest głównym ciągiem zabytkowego Księżego Młyna. Przeszedł już wszystkie fazy erozji a w niektórych miejscach nawet przestał istnieć. Z pewnością nie jest to przyjemna aleja spacerowa dla turysty dlatego w trosce o jego doznania staramy się cały czas kierować jego wzrok ku górze opowiadając ciekawe anegdoty, jednocześnie w trosce o jego bezpieczeństwo uważamy aby się nie potknął.

(Tutaj problem jest poważniejszy, potrzebna jest gruntowna przebudowa ze zmianą priorytetów w przestrzeni: szerokie chodniki, pasy rowerowe, zieleń, zwężone jezdnie i uporządkowane parkowanie tylko… po co?)

Oczywiście nie obędzie się tutaj bez nielegalnie i samolubnie parkujących kierowców, którzy niszcząc chodnik zawężają go do szerokości, która często nie pozwala na przejście kobiecie z wózkiem czy nawet wyminięcie się dwójki osób.

Niewykorzystany potencjał 05

Ulicę Magazynową i tkalnię Grohmana starajmy się zaprezentować z jak najdalszej odległości, sugerujemy znacznie przyśpieszyć krok aby turysta nie koncentrował się zbyt długo na zniszczonych budynkach. Obraz nędzy i rozpaczy. Już lepiej żeby ten teren zamknięto niż, żeby swobodnie tędy spacerowano. Niestety ogrodzenie zdewastowane a brama na teren otwarta, to pewnie celowy zabieg.

Processed with VSCO with c1 preset

Szybki rzut okiem na stare tory, które są również istotnym elementem dawnej historii tego miejsca ale, rzecz jasna, nieodpowiednio wyeksponowanym. Jezdnie i chodniki wołają o pomstę do nieba. Betonowe płoty okalające tereny również nie poprawiają wizerunku tego miejsca.

Niewykorzystany potencjał 07

Wejdźmy na teren ŁSSE. Przekraczając szlaban i płot znajdujemy się w miejscu najbardziej zadbanym w okolicy. Możemy odetchnąć z ulgą i się na chwilę odprężyć. Odnowiona fabryka Grohmana, staw i przyjemne miejsce do siedzenia sprawiają, że czujemy się tu dobrze, miło jest tu na chwilę się zatrzymać. Natomiast już gorzej jest gdy udamy się na spacer po terenie ponieważ wokół magazyny, kontenery, skrzynie i pudła i poczujemy się tu bardziej jak w przedsiębiorstwie niż w strefie zabytkowej. Co ważne, niewiele osób w ogóle wie, że jest to teren publiczny i o każdej porze można tu wejść. Brak jest tego typu informacji przy wejściach. Może właśnie dlatego zawsze jest tu strasznie pusto? Sami okoliczni mieszkańcy tu nie zaglądają to jak zajrzeć mają tu turyści?

W tym momencie fajnie byłoby pokazać Textorial Park. Widzimy furtkę. Niestety, za każdym razem próba przejścia w tym miejscu jest bezskuteczna. Zamiast pójść najkrótszą spacerową drogą musimy okrążać cały teren i udać się do jednego z dwóch szlabanów.

(W takim razie po co montować furtkę jeśli ma być zawsze zamknięta? Absurd!)

Niewykorzystany potencjał 08

Postanawiamy więc zrezygnować z Textorial Parku, przełożyć to inną okazję i wyjść z terenu ŁSSE przy skrzyżowaniu Targowej i Tylnej. Tutaj tez żegnają nas szlabany, patrzymy na nie po wyjściu i zdajemy sobie sprawę, że ewidentnie nie zachęcają do wejścia na teren. Co więcej, w ogóle nie wygląda na to, że w głębi gdzieś tam znajduje się piękny zabytek ponieważ nie ma tu żadnej informacji tego typu. Sporo spacerujących tu ludzi nawet tu nie wejdzie bo teren wygląda na prywatny. I tu pojawia się pytanie czy dostęp do zabytku powinien być ograniczony czy wręcz przeciwnie?

Niewykorzystany potencjał 09

Wychodzimy na Targową i poświęcamy chwilę willi Grohmana. Już za 80 metrów kolejny ważny obiekt Łodzi czyli tzw. Beczki Grohmana. Niestety nawet go jeszcze nie widzimy ze względu na zasłaniające go auta, dojść tam nie możemy bo samochody zajmują praktycznie cały chodnik parkując, musimy tu zejść na jezdnię i nią iść. Drodzy kierowcy egoiści, przykro nam było patrzeć na starszą kobietę z wózkiem, która zmuszona była iść jezdnią ponieważ chodnik był zajęty w imię Św. Przepustowości. Nieładnie.

Niewykorzystany potencjał 10

Jest nam wstyd z powodu braku kultury kierowców ale konsekwentnie zbliżamy się do Beczek. Tutaj niestety jesteśmy postawieni w sytuacji najtrudniejszej podczas tej wycieczki. Jak wytłumaczyć turyście dlaczego główne i efektowne niegdyś wejście prowadzące do ważnej dla miasta fabryki obecnie jest zamknięte i służy jedynie do wyładowania się przez szaleńców ze sprayem w ręku? Beczki Grohmana, z charakterystycznym łukiem i kolumnami przypominającymi szpulki nici oraz szczytem jak w zamkach średniowiecznych. Tak, taki obiekt stoi pośrodku niczego. I sobie niszczeje, zapaskudzony. Czy o jakimkolwiek wykorzystaniu potencjału można tu mówić?

Niewykorzystany potencjał 11

Przy beczkach nie da się nie zauważyć okropnych murów należących do ŁSSE. Ciekawi nas czy Państwo właściciele dbają o swój wygląd tak samo jak o wygląd strefy czyli jedynie z przodu? Tył ŁSSE jaki jest każdy widzi: brud, zniszczona cegła, odpadający tynk i graffiti z wulgaryzmami. Podkreślmy, że jesteśmy na terenie zabytkowego Księżego Młyna tuż przy terenach ważnych instytucji jak Szkoła Filmowa (za pomocą której Łódź dumnie się promuje) czy Wyższa Szkoła Sztuki i Projektowania (w której kształcą się ludzie wrażliwi na estetykę)! To się w głowie nie mieści.

Nawet drzewo zdaje się być załamane stanem przestrzeni, chodników, jezdni, przystanku i budynków. Spoglądamy na znajomego-turystę i podejmujemy decyzję czy kontynuować wycieczkę czy nie. Najgorsze już widział, teraz może być już tylko lepiej ale w trosce o jego zdrowie psychiczne w tym momencie zalecamy ostrożność i dla przeciwwagi wybór miejsca bardziej pozytywnego. My podczas ostatniego spaceru właśnie tu zrezygnowaliśmy z przechadzki.

Niewykorzystany potencjał 12

Skupiliśmy się tylko na niektórych „atrakcjach” bo nie wystarczyłoby nam miejsca na serwerze do opublikowania wszystkich :) Czy budynek przędzalni Scheiblera, Pałac Herbstów, pierwsza fabryczna Straż Ogniowa, wille Grohmanów, Beczki Grohmana, to za mało aby zadbać o chodniki, ogrodzenie, bezpieczeństwo, komfort, estetykę? Czy władze w Łodzi zrozumieją kiedyś jak małe elementy wpływają na pozytywny odbiór całego fragmentu miasta? Czy umieszczono tu jakiekolwiek informacje dla zwiedzających turystów? Czy mieszkańcom chcącym wybrać się na spacer uprzyjemnia się poruszanie po tym terenie czy też nie? I wreszcie, czy należycie wykorzystano ogromny turystyczny potencjał tego miejsca? Zachęcamy do dyskusji na facebooku i dziękujemy wytrwałym za uwagę :)

Niewykorzystany potencjał 13

– tekst: Marta Ostrowska  –

– uporządkowanie naszych spostrzeżeń odnośnie problemowej przestrzeni: Rafał Tomczyk –

– zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk –

Miasto

Zapomniany pawilon

03/04/2016

Marność nad marnościami i wszystko marność, nieubłagany upływ czasu i inne przemyślenia na tle egzystencjalnym mogą pojawić się gdy spacerujemy po Łodzi. Ewidentnie jest coraz lepiej, nasze miasto budzi się ze snu ale jednocześnie tak wiele jest jeszcze do zrobienia. Gdy straszące zapomnieniem ruiny stoją gdzieś na uboczu, nie mijamy ich na co dzień lub znamy je ze słyszenia mamy do tego większy dystans i nie rozpaczamy zalewając się łzami. Natomiast gdy budynek zlokalizowany jest w miejscu ruchliwym, często uczęszczanym, bardzo widocznym i gdy mamy świadomość, że mijają go przejezdni z całego kraju odczucia stają się bardziej intensywne tyle, że oprócz smutku, melancholii czy zadumy czuje się złość i frustrację. Wyeksponowane bardzo dobrze, nieopodal nowiuśkiej Trasy W-Z, zapomniane pawilony, których nikt nie chce kupić, pogarszają swój stan drastycznie i nie dość, że straszą przejezdnych to służą za niezbyt bezpieczne miejsce zabaw dla dzieci i młodzieży z pobliskiego osiedla. Biorąc pod uwagę nasiloną aktywność marketingową władz miasta w sieci, mającą na celu poprawę wizerunku miasta, sytuacja ta wydaje się niemałym absurdem. ALE… Być może brak zabezpieczenia budynku jest celowy? W końcu w ten sposób można lepiej zaprezentować jego wnętrza – aktualnie zobaczyć je może każdy nawet z oddali, nawet jadąc tramwajem! Tym sposobem niwelujemy koszty i kłopoty związane z prezentacją budynku. Co więcej, być może ta intratna oferta sprzedaży z biegiem czasu stanie się bardziej atrakcyjna ponieważ wraz z niszczeniem nieruchomości obniży się jej cena? Pozostaje tylko oczekiwać na korzystniejszą wartość, w nadziei, że wśród porozbijanych szyb nie dojdzie do żadnej tragedii. Oczywiście, kto chętny do zakupu może oglądać nieruchomość 24/h.

Takie łódzkie absurdy ;) Tak tutaj jest i niestety większość z nas do tego chyba przywykła. Gór tym postem nie przeniesiemy, polityki miasta nie zmienimy ale pamiątkę po zapomnianym pawilonie będziemy mieć ;) 

Zapomniany pawilon 01 Zapomniany pawilon 02 Zapomniany pawilon 03

– fot. Marta Ostrowska –

Fotografia, Miasto

Z magicznym szkiełkiem przez Łódź

06/03/2016

Jeśli otaczająca rzeczywistość się nudzi trzeba sobie stworzyć inną, własną. Kilka ostatnich lat intensywnie poznawaliśmy Łódź i spełniliśmy swoje największe eksploracyjne marzenia dlatego próbujemy teraz czegoś, co pozwala nam odkryć Łódź od innej strony. Wędrujemy po mieście ze szkiełkiem, które niekoniecznie pokazuje rzeczywistość taką jaką jest ale taką jaką my sami sobie tworzymy :)

Magiczne szkiełko ma wielki potencjał i w zależności od ustawienia daje wiele możliwości ekspresji. Efekty eksperymentów są bardzo różne – czasem są to ładne rozmyte obrazy dobrze nam znanych scenerii a czasem mozaiki złożone jedynie z fragmentów obiektów. W każdym przypadku rezultaty kombinacji są ciekawe i co najważniejsze zaskakujące, fajnie tak raz na jakiś czas zrobić coś fotograficznie innego. Poniżej zobaczcie przykłady zastosowań szkiełka i kilka zdjęć, na niektórych można nawet Łodzi nie poznać ;)

A tajemnicze tytułowe szkiełko to nie jakiś super wypasiony drogocenny obiektyw czy filtr fotograficzny a zabawka nabyta drogą kupna w sklepie Pan tu nie stał :)

Ze szkiełkiem przez Łódź 01 Ze szkiełkiem przez Łódź 02 Ze szkiełkiem przez Łódź 03Ze szkiełkiem przez Łódź 04 Ze szkiełkiem przez Łódź 05 Ze szkiełkiem przez Łódź 06 Ze szkiełkiem przez Łódź 07

– fot. Marta Ostrowska –