Kategoria: Home

Home, Miasto

Łódź przeprasza

16/08/2018
Mobilna Łódź

Łódź. Miasto z walącymi się fabrykami, zaniedbanymi podwórkami i niskimi zarobkami. Miasto beczek z dziećmi. Taki obraz przed oczami ma jeszcze sporo ludzi z innych miast Polski. Walkę z tym obrazem podjął Urząd Miasta Łodzi, który już od kilku lat prowadzi bardzo aktywną politykę promocyjną tylko czy kierunek jaki obiera jest dobry?

Swoją podróż po Polsce rozpoczyna tzw. Łodzio-Bus, jego „tournee” potrwa od sierpnia do listopada. W środku znajdują się trzy interaktywne monitory, stół multimedialny z interaktywną mapą Łodzi, wielki smartfon, na którym będzie można zobaczyć miasto a po rozłożeniu ścian bocznych ukaże się 37m2 powierzchni wystawienniczej. Ideą Łodzio-Busa (swoją drogą bardzo nieprzyjemna nazwa) ma być promocja miasta jako miejsca, w którym warto żyć i warto pracować. I o ile samo wysłanie takiego autobusu w Polskę jest super pomysłem to jego wygląd pozostawia wiele do życzenia. Autobus nosi na sobie wizerunek… jednorożca, który został okrzyknięty „nowym wcieleniem” miasta. A jest tak nie dlatego, że Łódź jest w jakikolwiek sposób związana z jednorożcami (!) a dlatego, że kiedyś ktoś zrobił sobie żart z przystanku Piotrkowska Centrum i nazwał go Stajnią Jednorożców. UMŁ do dziś bazuje na tym żarcie, nie wysilając się na nowe pomysły.

Dlaczego jednorożec?

Według UMŁ jednorożec jest „jakiś” i wzbudza zainteresowanie a jego wizerunek okaże się nowym trendem, z którym na pewno każdy będzie chciał zrobić sobie selfie. I to by było na tyle. Mamy XXI wiek a jedynym atutem kampanii zrealizowanej za ponad milion złotych jest, że jest „jakaś”. To fajnie. Nic nie szkodzi, że w kampanii nie ma żadnego odniesienia do łódzkiej rzeczywistości. Równie dobrze można było wybrać świnkę Peppę lub kozę. Pomijając totalny brak odniesień, zastanówmy się co takiego może mieszkańcom innych miast przekazać jednorożec.

Dziecinada, pośmiewisko, cwaniactwo

Dzięki zastosowanej kolorystyce, czcionce oraz estetyce wizerunku samego jednorożca (jednorożce są pięknymi postaciami, niestety tutaj grafik płakał jak projektował i wygląda to tandetnie) autobus, który miał Łódź promować ma niestety dużą szansę być kolejnym powodem do wyśmiewania się z Łodzi. Zamiast przyciągnąć dorosłych ludzi, chcących zmienić swoje życie, przyciągać będzie małe dzieci. Jakież będzie tych biednych dzieci rozczarowanie gdy zobaczą, że w środku nie ma placu zabaw. Współczujemy ich rodzicom, przed nimi nie lada wyzwanie udzielenia pociechom odpowiedzi na pytanie: „Mamo, tato, dlaczego z Łodzi przyjechał jednorożec?”. Polecamy odpowiadać: „Drogie dziecko, po to żeby ludzie robili sobie z nim selfie i publikowali je na Instagramie.” – w końcu to prawda bo Łódź nie ma zamiaru promować Łodzi tylko… no właśnie, co?

Poczucie humoru? Dystans? Brak powagi? To za mało by ktoś uznał Łódź za miasto atrakcyjne do życia i pracy.

Bajkę? Życie jak w bajce? W takim razie to duże kłamstwo bo Łódź to nie bajka. W takim razie oszukujemy mieszkańców innych miast. 

Cwaniactwo? Prostactwo? Przecież ten koń z rogiem, w tych okularach przeciwsłonecznych i ze złotym łańcuchem na szyi wygląda jak typowy polski cwaniak. Być może ukrytym przekazem jest, że cwaniaki z Łodzi szukają ludzików do pracy za marne grosze, może to ma być symbol wyzysku, a może jednorożec jest odniesieniem do typowego woła roboczego?

Łódź Boratem polskich miast

Jeden z naszych obserwatorów skomentował na Facebooku pomysł na kampanię pewnym porównaniem, bardzo nas ono rozbawiło. W jego opinii UMŁ chce zrobić z Łodzi „Borata polskich miast”, i chociaż jest to bardzo śmieszne i trafne to jednak ostatecznie bardzo zasmuca. Kampania „Mobilna Łódź” nie mówi o Łodzi kompletnie nic. To bardzo nieodpowiedzialne, to ignoracja, za którą jest nam po prostu wstyd. Chcemy przyciągnąć tu ludzi a nie dajemy im w zamian tak naprawdę nic. Chcemy by podeszli do autobusu, żeby mu zaprezentować wystawców (którzy pewnie hojnie zapłacili aby się tam pojawić) ale zanim do autobusu wejdą nie zasługują nawet na to, by wiedzieć o Łodzi cokolwiek. A o Łodzi dużo pięknych rzeczy można się dowiedzieć…

Łódź przeprasza za ignorancję

…Nasze fabryki to pozostałość po wielkiej włókienniczej potędze. Nasze pałace niosły chlubę ich właścicielom daleko za granice Polski. Łódź słynie ze znakomitej Szkoły Filmowej, słynie z festiwalu designu i Fotofestiwalu, na które to wydarzenia przyjeżdżają goście z całej Europy. To tutaj tworzył Julian Tuwim – jeden z najpopularniejszych poetów dwudziestolecia międzywojennego. To tutaj gromadzimy jedno z największych zasobów sztuki awangardowej w Europie (Muzeum Sztuki). To tutaj mamy Muzeum Książki Artystycznej, które prowadzi szeroką działalność edukacyjną. To tutaj mamy fantastyczne przemysły kreatywne. To tutaj Studio Filmowe Semafor stworzyło takie postacie jak Mały pingwin Pik-Pok, Miś Colargol, kot Filemon, Muminki czy Miś uszatek. To te postacie z bajek, codziennie o godzinie 19:00, oglądało prawie każde dziecko w polskim domu. I teraz najważniejsze. To tutaj w Łodzi mamy odrodzenie. Słowo klucz, z którego nikt nie korzysta. Łódź niczym Feniks z popiołów odradza się na naszych oczach. Nie ma drugiego takiego miasta w Polsce, które by po takim upadku wstało i poszło przed siebie. Nie ma drugiego miasta w Polsce, w którym to, co upadło teraz chodzi na wielkich obrotach. Powoli fabryki przestają straszyć, dwa wielkie kompleksy – Poznańskiego i Scheiblera – są naszą dumą już teraz a dwa kolejne właśnie się przeobrażają. Z tego wszystkiego, co wymieniam powyżej, jesteśmy dumni. To jest coś, z czego każdy z nas powinien być dumny. Jak można oddzielać się od tego wszystkiego? Jak można udawać, że Łódź tym nie jest? Jak można tak bezczelnie olać naszą historię? Jak UMŁ może tak traktować wszystko to, co ściąga do nas ludzi?

Kiczowata kreskówka o niczym zamiast przekazu z ideą

Jest nam przykro. Zamiast jeździć po Polsce z tym, co jest naszą chlubą jeździmy z czymś, co jest efektem żartu. O wiele lepszym pomysłem na kampanię byłoby pokazanie faktycznego drugiego wcielenia Łodzi, pokazanie tego, jak z niczym postapokaliptycznej ruiny wzrasta nowa, polska potęga, która być może w ciągu kilku następnych lat wysunie się na prowadzenie. Warto o tym mówić, o tym powinno się w Polsce słyszeć. Można to pokazać w nowoczesny sposób, bez beki. Wystarczy dać innym miastom przekaz, który zawiera ten jeden jedyny, wiarygodny argument –  naszą transformację, bo jakie miasto jest lepsze na początek nowego życia niż miasto, które najlepiej wie jak drugie życie rozpocząć? :) Można było nawet użyć wizerunku Feniksa, który w wielu publikacjach pokazany jest w czerwono-pomarańczowym kolorze (podobnie do naszych budynków pofabrycznych). Być może użycie Feniksa jest nieco banalne ale stoi za tym przynajmniej jakaś ideologia – mógłby się on ciekawie wyłaniać z czerwonych murów, pozostawiając w tle apokaliptyczną rzeczywistość i kierować się do miasta, w jakim każdy chciałby żyć.

Jeśli natomiast UMŁ tak bardzo pragnie używać motywów bajkowych, żeby pokazać jacy jesteśmy zabawni, dziecinni i zdystansowani, to mógłby chociaż wykorzystać to, z czego Łódź naprawdę słynęła. Bylibyśmy wtedy szczerzy, wiarygodni. To Łódź stworzyła kultowego Misia Uszatka a na swój nowy wizerunek wybiera sobie jednorożca…?! Łódź miastem absurdu. Może celem kampanii właśnie jest pokazanie, że Łódź ma wiele dobrych rzeczy ale nie potrafi ich docenić? Może Łódź tak bardzo wypiera swoją dotychczasową tożsamość, że aż odcina się od Łodzi grubą kreską? Może Łódź przeprasza za to, że jest Łodzią? Może po kampanii „Łódź pozdrawia” przychodzi czas na „Łódź przeprasza”?

Pisząc ten wpis łezka w oku mi się zakręciła. Mamy tak wiele powodów do dumy, nasza rzeczywistość zmienia się na lepszą a zarządzający miastem wolą zamiast niej pokazać jednorożca. A Wy? Co byście pokazali mieszkańcom innych miast? Z czego jesteście tak najbardziej dumni w Łodzi? Jaki wizerunek zaproponowalibyście autobusowi i miastu?

Tekst: Marta Ostrowska

Art, Home

KIPISZ – przestrzeń improwizacji osobistej

27/06/2018

W dawnej Widzewskiej Manufakturze za dnia działają przemysły kreatywne. Wieczorami i nocą natomiast ta przestrzeń nabiera zupełnie innego charakteru a to za sprawą ludzi, którzy postanowili w tym miejscu wykreować przestrzeń improwizacji osobistej. 

Paweł Grala i Basia Południak stworzyli w Wi-Mie sferę szerokiej wymiany energii twórczej, tzw. KIPISZ. To interdyscyplinarne miejsce sztuki, które wręcz kipi nieskrępowaną energią, kipi pomysłami i mocą kreatywno-sprawczą. Taką moc może mieć tu każdy, kto tylko zechce. To również przestrzeń do swobodnej dyskusji o współczesnej sztuce i kulturze, to samoodnawiające się stałe źródło czerpania inspiracji oraz wymiany doświadczeń. Kto uczestniczy w kreowaniu tej przestrzeni? Z jednej strony ci, którzy chcą przekazać swoją energię. Muzycy, instrumentaliści, performerzy, tancerze, plastycy, artyści słowa, artyści wizualni, filmowcy, improwizatorzy, artyści nowych mediów. Studenci i absolwenci uczelni artystycznych. I wszyscy, których nie można zaliczyć do żadnej z wyżej wymienionych grup ale którzy po prostu mają coś do przekazania i chcą poeksperymentować. Z drugiej strony wszyscy ci, którzy chcą energię odbierać, obserwować, analizować i odczuwać.

KIPISZ to cykl spotkań, które odbywają się w każdy ostatni piątek miesiąca. Każde spotkanie jest podzielone na dwie części. Pierwsza to prezentacje artystów, zarówno tych już wszystkim dobrze znanych jak i tych, którzy chcą się pokazać po raz pierwszy. Druga część to taka nietypowa impreza, nietypowa bo jej charakter tworzy się samoistnie, poprzez improwizacje ruchowe i muzyczne. Na taką imprezę można zabrać swój instrument i na nim zagrać, potańczyć lub się po prostu wyluzować. I to jest genialne, że ta przestrzeń nie jest w żaden sposób ograniczona – nie ograniczają jej ani organizatorzy ani uczestnicy. Nie ograniczna jej również tematyka i forma przekazu. Najważniejszą ideą tych spotkań jest eksperyment, coś w procesie, niezdefiniowanym procesie, którego częścią każdy z nas może się stać.

I to się udaje. To się udaje bardzo dobrze, na każdy KIPISZ przychodzi mnóstwo osób. Atmosfera tutaj jest po prostu genialna. To jest atmosfera niczym nie skrępowana, swobodna i kreatywna. Tutaj się świetnie odpoczywa i odpoczywa się nie tylko fizycznie ale i (przede wszystkim) duchowo.

Takie inicjatywy świetnie się sprawdzają w Łodzi. Takiej inicjatywy bardzo nam brakowało. Niesamowicie się cieszymy, że są ludzie, którzy potrafią wykorzystać potencjał twórczych osób, dają im niezwykłą szansę prezentacji a przy tym jeszcze wykorzystują potencjał pofabrycznej przestrzeni, która, sami przyznacie, jest bardzo udanym gospodarzem dla łódzkiej sceny artystycznej.

Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć z szóstego spotkania KIPISZ, zapraszamy również na stronę internetową kipisz.pl po więcej informacji i koniecznie zaglądajcie do Wi-My na kolejne wydarzenia.

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Design, Home

„11” Ceramiki Paradyż na Lodz Design 2018

04/06/2018
Wystawa 11 Lodz Design 2018 (11)

Ceramika Paradyż jest mecenasem Lodz Design Festival i co roku, specjalnie na święto dizajnu, przygotowuje swoje własne wystawy. Zawsze nas pozytywnie zaskakuje. Również podczas tegorocznej edycji marka przygotowała coś, co nieco szerzej otworzyło nam oczy ;)

Wystawa choć tytuł miała skromny – „11” – zupełnie nie była uboga w przemyślenia. Została zainspirowana jedenastościenną bryłą geometryczną „k-dron”, odkrytą przez Janusza Kapustę oraz filmem „Odyseja Kosmiczna” Stanleya Kubricka z 1968 roku. Bryła „k-dron” powstała w wyniku rozmyślań nad rysowaniem nieskończoności. Jest strukturą zarazem zadziwiająco prostą i niesamowicie skomplikowaną. Forma podstawowa tego jedenastościanu ma kwadratową podstawę, a główna ściana, w kształcie rombu, nachylona jest do niej pod kątem 45 stopni. Oglądany z góry k-dron jest kwadratem… wpisanym w kwadrat. Jego powierzchnia jest zarazem symetryczna i niesymetryczna, wklęsła i wypukła. Dzięki unikalnej budowie bryła posiada jedyne w swoim rodzaju właściwości optyczne, akustyczne i strukturalne. Co ciekawe, używana jest m.in. do projektowania elewacji budynków, dachówek, sufitów, mebli, opakowań, zabawek, gier, głośników, czy wyrobów jubilerskich.

Instalacja Ceramiki Paradyż składała się z odpowiednio zestawionych dwóch k-dronów, które po połączeniu stworzyłyby idealny sześcian. Dwa k-drony – jak yin i yang – dopełniają się, tworząc sześcian. K-dron może być rozciągany, ale zawsze dwa takie same, nałożone na siebie, utworzą… prostopadłościan. Niesamowite! :) Świetnie, że mecenas festiwalu porusza tak ciekawe tematy, o których potem się dużo czyta i o których się z wielką pasją rozmawia. Instalacja miała na celu skłonić nas wszystkich do refleksji nad miejscem człowieka na ziemi oraz nasuwać skojarzenia z kosmosem i nieskończonością. Wcale nie było trudno o takie rozważania ponieważ wielokrotność załamań i kątów lustrzanych ścian, ustawionych odpowiednio naprzeciw siebie sprawiła, że gdy staliśmy pomiędzy dwiema bryłami nasze odbicie rozsypało się w nieokreślonej przestrzeni, tworząc niezwykłą mozaikę, niczym w kalejdoskopie. Tu głowa, tam nogi, tam znowu nogi. Niewiarygodne! Fascynująca sprawa! Zależnie od tego gdzie spoglądaliśmy tak rozsypane było nasze odbicie. Zdjęcia tego nie oddadzą wcale ale mimo to publikujemy kilka z nich poniżej :)

Jeśli temat Was zaintrygował zapraszamy na na http://www.k-dron.com/ gdzie znajdziecie więcej info o k-dronie. Udało się Wam zobaczyć tę wystawę? Co sądzicie?

Wystawa 11 Lodz Design 2018 (12)

Wystawa 11 Lodz Design 2018 (13)Wystawa 11 Lodz Design 2018 (9)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

 

Art, Home

Kapsuły Czasu i pokazywanie niewidzialnego

23/04/2018
Kapsuły Czasu (5)

.

„Jestem Julia oddaję bransoletkę. Dostałam ją od mojej byłej przyjaciółki, która była dla mnie bardzo ważna. Wychowałam się z nią. Lecz przez nową szkołę ograniczyłyśmy kontakt parę lat temu. Została mi po niej tylko bransoletka.”

.

Powyższy cytat pochodzi od jednej z uczestniczek projektu, o którym za chwilę przeczytacie. Bardzo się cieszymy, że możemy właśnie co nieco Wam o tym napisać bo jest to jeden z najciekawszych projektów w przestrzeni miejskiej jakie poznaliśmy podczas prowadzenia „Fabrycznej”. Totalnie zakochaliśmy się w tej idei i bardzo byśmy chcieli, żeby jej popularność rosła, i to nie tylko w naszym mieście.

Projekt „Kapsuła czasu – ukazywanie niewidzialnego” to kolejna odsłona projektu „Kapsuły Czasu” autorstwa duetu artystów robosexi w składzie: Roksana Kularska-Król, Sebastian Kularski. Głównym celem projektu jest aktywizacja osób wykluczonych, które często traktowane są przez innych jako „niewidzialne” lub „niesłyszalne”, w tym przede wszystkim osób bez domu, poprzez umożliwienie im aktywnego uczestnictwa w kulturze. Artyści najpierw pozyskują od mieszkańców miasta przedmioty i pamiątki a potem zatapiają je w transparentnej żywicy syntetycznej. W efekcie powstają trójwymiarowe obiekty. Działanie to ma charakter akupunktury miejskiej poprzez montaż powstałych rzeźb – instalacji w przestrzeni publicznej. Rozmowy, które artyści prowadzą z ludźmi są przez nich rejestrowane, a przedmioty, które otrzymują są przez nich dokumentowane zanim jeszcze zostaną zalane w „Kapsułach Czasu”.

Kapsuły Czasu (7)

Jesteśmy pod wielkim wrażeniem całego pomysłu, który niesie ze sobą sporo nostalgii ale jednocześnie też wiele pozytywnych emocji. Przedmioty, które dla kogoś mają wartość sentymentalną zostają trwale umieszczone we fragmencie miasta – czyż to nie magiczne? Te drobiazgi stają się właściwie częścią miasta a miasto dzięki nim zyskuje zupełnie nową wartość. Polecamy stanąć przy Kapsułach i się im przyjrzeć – gwarantujemy Wam, że szybko od nich nie odejdziecie. Zaczniecie analizować każdą rzecz i zadawać sobie pytania jakie wspomnienia każda z nich zapisuje w żywicy. To jest po prostu piękne – piękne wizualnie i piękne ideowo.

Kiedy już popatrzycie na Kapsułę i wyobrazicie sobie historie związane z ukrytymi tu przedmiotami powinniście zajrzeć na stronę internetową projektu pokazywanieniewidzialnego.pl czyli wirtualnego banku wspomnień, w którym umieszczone są zapisy rozmów i zdjęcia obiektów podarowanych przez osoby, które zdecydowały się wziąć udział w projekcie. Fascynujące jest odkrywanie zawartości tej strony, polecamy gorąco.

Oczywiście zdjęcia nie oddają całego charakteru instalacji ale mamy nadzieję, że zachęcą Was do tego by zobaczyć je na żywo. Dajcie znać jak Wam się takie instalacje podobają. Przygotowaliśmy też filmik, który nagraliśmy gdy Sebastian montował Kapsułę, zapraszamy do obejrzenia tutaj.

Kapsuły Czasu (4)

Kapsuły Czasu Instalacja artystyczna Łódź (6)

Kapsuły Czasu (9)

Kapsuły Czasu Instalacja Łódź (1)

Tekst: Marta Ostrowska

Zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Home, Miasto

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)

 

Art, Home

Zmysłowe krajobrazy

10/09/2015

Malarstwo krajobrazowe istniało już od starożytności. Dawniej służyło jako tło dla istotnych wydarzeń historycznych czy religijnych, później stosowane było jako dekoracja a od renesansu pełniło już ważniejszą rolę i stało się nowym gatunkiem malarskim. Kojarzy się nam najbardziej z fragmentem miasta lub natury, malowniczym widokiem górskim, łąką pełną kwiatów czy romantyczną plażą ale tylko do czasu gdy zobaczymy wystawę malarstwa „Sensual Landscapes”. Jej autorem jest Grzegorz Worpus-Budziejewski – malarz, grafik, projektant. Powiązany ze sztuką od urodzenia dzięki rodzicom artystom, obecnie jest właścicielem marki KRAVTS i zajmuje się promocją młodej sztuki. Grzegorz sprowadził krajobrazy do poziomych linii, które czasem są zdecydowane i stanowią mocny element a czasem tak lekko i płynnie przechodzą w inne, że w niektórych momentach możemy stracić pewność co do tego gdzie znajduje się horyzont. Minimalistyczne w formie, z pozoru wydają się upraszczać obraz, pokazują go abstrakcyjnie, symbolicznie ale mimo to (a może dzięki temu?) widzimy w nich różne scenerie i każdej z nich przypisujemy specyficzny sens. Po dłuższym zastanowieniu możemy odnieść nawet wrażenie, że sposób przedstawienia nasuwa nam tyle spostrzeżeń, że krajobrazy na które patrzymy wcale nie muszą być uproszczeniem, mogą być czymś zupełnie odwrotnym – fascynującym, zmysłowym, ożywionym krajobrazem.

Wystawę „Sensual Landscapes” można zobaczyć w FotoCafe 102 do 16 września, do czego gorąco zachęcamy.

Sensual Landscapes 01 Sensual Landscapes 02Sensual Landscapes 03Sensual Landscapes 04Sensual Landscapes 05

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk