Autor: Marta

Moda

Dom Mody Limanka x Cukier Puder Vintage Store

10/02/2018
Cukier Puder Vintage Store to jeden z największych kultowych Vintage Sklepów w Polsce. Jeżeli lubisz styl lat 70 tych, 80tych oraz 90tych i nie tylko, to Cukier Puder posiada w swych zbiorach dokładnie wszystko czego potrzebujesz. Tworzą go dwie pasjonatki mody. Siwa kocha elegancję i blichtr, natomiast Kat fascynuje ulica. Dzięki temu powstaje ciekawa, modowa mieszanka wybuchowa. Są już zdjęcia z ich najnowszej kampanii i śpieszymy z ich publikacją. Zaprezentowania ubrań podjął się najbardziej niebanalny kolektyw na świecie czyli nasz łódzki Dom Mody Limanka, o którym mogliście już przeczytać na naszej stronie przy okazji wydarzenia Dom Taniej Sztuki i wystawy „Zdrowie Kobiety”.
.
Dom Mody Limanka to nie tylko Dom Mody ale również (a może przede wszystkim?) przystań i pracownia młodych, zdolnych, obiecujących (można zachwalać i zachwalać!) postaci. Są bardzo otwarci na wszelkiego rodzaju działania artystyczne – od mody, przez malarstwo, po fotografię. Najbardziej spektakularny wymiar moim zdaniem mają ich modowe aktywności, wystarczy spojrzeć choćby na stylizacje do najnowszego video clipu Belli Ćwir. Podobny efekt odnosi kampania dla Cukier Puder Vintage Store, o której piszą największe media. Stylizacje są bardzo daleko od banału i tuzinkowości. Lepszej ekipy do takiej współpracy próżno szukać – specjaliści w dziedzinie zakupów odzieżowych „z drugiej ręki” są tu bardzo wiarygodni. Poniżej przytaczam parę słów Kacpra Szaleckiego (jednego z twórców DML oraz autora zdjęć) o zrealizowanej sesji a jeszcze niżej zapraszam do oglądania.
.
„Ubrania są do noszenia, a już w szczególności te z drugiego obiegu, bo kto może wiedzieć czy nie wyrwałaś tego płaszczyka w cętki z rąk rosyjskiej miliarderki? Czy o szorty Adidas nie ocierały się pośladki Rogera Federera, a w kombinezonie z lat 90’ nie występowała Shazza, śpiewając do Ciebie tym ubraniem „Bierz co chcesz wszystko weź!”. Więc bierz i ubieraj się jak chcesz. Do sklepu, do śniadania, dla siebie, dla zabawy, pod kolor czajnika, pod kolor kanapy, żeby coś pokazać, żeby nie pokazywać niczego. Markowo i marketowo.”
.
Stylizacje: Tomasz Armada i CoCoKate
Na zdjęciach:  Tomasz Armada, Kacper Szalecki, Sasa Lubińska
Gościnie: Youtuberka LajtowyLajt – Dominika Ciemięga
Stylistka: Hanka Podraza
Zdjęcia: Kacper Szalecki
.
Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (1)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (2)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (1)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (3)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (2)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (5)Dom Mody Limanka Cukier Puder Vintage Store (4)
.
Cukier Puder Vintage Store – Sklep internetowy
Cukier Puder Vintage Store – Facebook 
Pop Up Vintage Store (do 18 lutego) – ul. Nowy Świat 63, Warszawa
Dom Mody Limanka – Facebook
.
Tekst: Marta Ostrowska + materiały prasowe
.
.Tekst
Miasto

Socrealizm, polska ludowość i Rzym

24/01/2018
Socrealizm-z-włoskim-akcentem-3

Stary Rynek i jego okolice nierzadko wyglądają na przestrzeń opustoszałą i pozbawioną życia. Nie oznacza to wcale, że jest tu architektonicznie nieciekawie, wręcz przeciwnie, jest tu sporo miejsc wartych uwagi. Niestety potencjał tej przestrzeni nie jest wykorzystany a władze miasta traktują ją jak niewidzialną, na czym wszyscy tracimy. Wielką szansą dla niej może być planowana tu rewitalizacja obszarowa.

Jednym z ciekawszych budynków w tej okolicy zdecydowanie jest ten przy ulicy Podrzecznej, wzniesiony w roku 1954 w nurcie socjalizmu, z widoczną inspiracją klasycyzmem. W czasach PRL-u mieściła się tu kawiarnia „Staromiejska”, z tarasem, czytelnią i pokojem gier. Wyobrażenie sobie tego lokalu w latach jego świetności niewiele ma związku z obecną rzeczywistością.

Kawiarnia Staromiejska Stary Rynek

Lata 1960-1975 Kawiarnia Staromiejska w Łodzi. Źródło: http://fotopolska.eu

Szczególnie podobają mi się tutaj kolumny – nadają budynkowi eleganckiego charakteru – poza tym interesujące są dekoracyjne ozdoby na elewacji, wykonane w technice sgrafitto, która polega na nakładaniu kolejnych warstw tynku lub gliny i zeskrobywaniu ich wierzchnich warstw gdy jeszcze nie zaschły. Dekoracje przedstawiają postaci pełniące różne funkcje w społeczeństwie oraz różne zawody – przedstawianie wizerunku pracy było bardzo zgodne z duchem socjalizmu stąd pewnie taki temat.

To miejsce jest mieszanką różnych kultur, połączeniem polskiej ludowości z włoską estetyką. Z jednej strony polskie tradycje i sentyment do dawnej pracy rzemieślniczej a z drugiej kolumny jak ze starożytnego Rzymu i dekoracje we włoskiej technice. Jedyny taki budynek w mieście. Niestety jego wyjątkowość została już dawno zapomniana – fragmenty polskiej ludowości odpadają a między kolumnami gromadzą się puste butelki.

Poniżej kilka zdjęć, zerknijcie i dajcie znać czy Wy też lubicie ten blok? A może jest w tej okolicy jeszcze ciekawsze miejsce? :)

Socrealizm-z-włoskim-akcentem-1Socrealizm-z-włoskim-akcentem-2Socrealizm-z-włoskim-akcentem-4Socrealizm-z-włoskim-akcentem-5fot. Marta Ostrowska

Miasto

Czy EC-1 już otwarte?

15/01/2018

W 2013 roku EC-1 uzyskało w plebistycie publiczności tytuł Bryły Roku 2013. Otwarto tu supernowoczesne Planetarium, to tutaj całą Polskę zapraszamy na wystawę Leonardo da Vinci – Energia Umysłu, i co więcej, to tutaj tydzień temu otwarto długo wyczekiwane Centrum Nauki i Techniki. Wydawać by się mogło, że teren kompleksu będzie coraz bardziej tętnił życiem i stopniowo wpisywał się w ogólnodostępną przestrzeń miasta. Nic bardziej mylnego. Choć od zakończenia głównych prac budowlanych minęło już 5 lat, nadal pojawiają się pytania „Czy to EC-1 to już jest otwarte?”.

Czy EC-1 już otwarte (3)

Aż strach wejść.

Odnowa zabytkowych murów pierwszej łódzkiej elektrociepłowni była bardzo istotnym wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców. Wiele łodzian dumnie chwali się czymś, czego nie posiada żadne inne polskie miasto. Tylko co nam po odnowie budynków jeśli wokół nich zbyt wiele się nie zmienia? Co nam po tym, że budynki wyglądają świetnie jeśli przechodnie nie wiedzą czy można do nich podejść? Budowa została dawno zakończona a tymczasem od strony ulicy Tuwima i ulicy Sass-Zdort wciąż dumnie stoją płoty budowlane, które odgradzają przestrzeń EC-1 (przestrzeń publiczną) od reszty miasta. Od strony ulicy Targowej również wejście na teren wyląda niezbyt zachęcająco.
Czy EC1 już otwarte (5)

Czy EC-1 już otwarte (6)

Wejście wygląda na zastawione. Ale zastawione tak, że spokojnie da się wejść. Czy to znaczy, że mogę wejść czy nie mogę wejść?

Z racji tego, że mieszkamy niedaleko dość często spotykamy ludzi, którzy pytają czy na teren EC-1 „normalnie można wejść”, „czy ochrona kompleksu pozwala na wejście” lub „czy można zrobić sobie zdjęcie budynków”. Pytania te zadają mieszkańcy miasta, którzy po prostu słyszeli, że kompleks już działa ale widok terenu budzi w nich wątpliwości. Pytają też przyjezdni (którzy pojawiają się tu często ze względu na bliskość dworca Łódź Fabryczna), i są to nie tylko zagraniczni turyści, którzy nic nie wiedzą na ten temat. Są to również przyjezdni z dużych polskich miast, którzy w mediach widzieli informację, że ten jedyny w swoim rodzaju kompleks, wyjątkowy na skalę Polski, jest już otwarty ale nie wiedzą czy tak na prawdę mogą do niego podejść. Pytanie „czy można tam normalnie wejść?” fatalnie świadczy o tym miejscu i, oczywiście, generalnie moglibyśmy to wszystko olać i przyzwyczaić się do tego ale tak w żadnym wypadku nie powinniśmy robić. Przecież zależy nam na tym aby z innych miast przyjeżdżali tu zwiedzający. Zależy nam aby spacerowały tu rodziny z dziećmi. Przecież chcemy żeby wszyscy czuli się tu dobrze i nie musieli się niczego obawiać. Dlaczego więc jednocześnie wszystkich olewamy i wyznaczamy im wąskie przesmyki, przez które muszą przechodzić pojedynczo, gęsiego jak owieczki z zagrody?

Płoty, płotki, płoteczki… Płotoza!

Mogłoby się więc wydawać, że pozostawienie tu płotów ma jakiś wyższy cel, że chodzi tu faktycznie o coś, co jeszcze nie jest skończone i grozi niebezpieczeństwem dla mieszkańców. Odpowiadamy właśnie na wszelkie wątpliwości. Otóż po terenie można chodzić. Ochrona nie wygania nikogo. Możemy się przespacerować i podziwiać efekty rewitalizacji. Nic nam na głowę nie spadnie. Po cóż w takim razie te płoty? Hmm, to tylko wynik niemocy w sprawie parkowania i brak porozumienia w tej sprawie pomiędzy instytucją EC-1, Strażą Miejską oraz Zarządem Dróg i Transportu. W każdym wolnym miejscu nielegalnie parkowane są samochody. Ostatnio przybyło ich z powodu budowy Bramy Miasta i otwarcia biurowca Mbank. Straż Miejska nakłada na te samochody blokady (szacun za wykonywanie pracy, która nie daje ogólnie zbyt wielkiego sensu, to takie „never-ending story” czyli blokadę założymy dziś, założymy jutro i będziemy zakładać tu codziennie). Samochody parkują dlatego, że nie wprowadzono tu rozwiązania systemowego w postaci słupków przy krawędzi jezdni, przez co teren nie jest upordkowany.

Czy EC-1 już otwarte (9)

Nie ma gdzie parkować, parkujmy więc na chodniku, który jest dla pieszych a piesi niech chodzą po ulicy – logiczne.

Kierowcy parkują bo myślą, że można. Poza tym, miejsc parkingowych nie wystarcza i teoretycznie mogliby parkować na parkingu dworca Łódź Fabryczna (do czego gorąco zachęca EC-1 oraz ZdiT i co jest ogólnie bardzo dobrym pomysłem)… ale nikt przez ostatni rok nie pomyslał by stworzyć cywilizowane dojście na przedłużeniu ulicy Knychalskiego, do Targowej. Obecnie nie ma tam ani chodnika, ani światła. Iść trzeba po błocie i betonowych płytach, pomiędzy zaparkowanymi dziko autami. To prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Gdy widzimy idących tędy podróżnych z walizkami to jest nam bardzo przykro bo idą w Nowym Centrum Łodzi, tuż obok nowego dworca i obok genialnej starej elektrowni. Tak samo jest nam przykro gdy widzimy zaparkowane tu auta bo tak na prawdę niewiadomo czy jest to przestrzeń dla pieszych czy dla aut, frustrujące jest łamanie przepisów i zasad. I jest nam też przykro gdy widzimy w Internecie krytykę skierowaną w stronę kierowców bo o nich w tym wszystkim też tu nie pomyślano. Podsumowując, auta tu parkują bo nie mają gdzie lub dlatego, że dojście jest fatalne. Aby więc nie parkowały tu auta pozostawione są płoty (auta gdyby mogły tu wjechać stałyby pewnie nawet pod samymi budynkami EC-1!!). Skoro są płoty przechodnie nie wiedzą czy mogą tu wejść a jesli już wiedzą to muszą przechodzić przez wyznaczone dla nich w płotach otwory. Koło się zamyka.

Czy EC-1 już otwarte (10)

Dziadoparking. 

Co prawda okolice ulicy Hasa mają być za 2-3 lata przebudowane wraz z budową nowej drogi podziemnej i parkingu pod przyszłym rynkiem Kobro. Ale to nie znaczy, że do tego czasu mamy godzić się na taką bylejakość i taki nieporządek. EC-1 choć jest największą miejską instytucją kultury nie tworzy na swoim terenie nowej jakości przestrzeni i nowego, lepszego obrazu miasta. Nie wyznacza w sumie nowej jakości… kultury. Z resztą… jak można oczekiwać estetycznego wytyczenia stref jeśli nawet regulamin terenu jest umieszczony w miejscu niewygodnym dla istot ludzkich?

Czy EC-1 już otwarte (1)

Zdjęcia poglądowe. Przedstawiają pozycje, w jakich przeczytanie regulaminu terenu EC-1 jest możliwe.

Wszystko to stwarza smutny obraz Łodzi, w którym króluje niemoc, niechęć i nieumiejętność znajdowania skutecznych rozwiązań. Czy tak to wszystko powinno funkcjonować w mieście XXI wieku? Czy miejsce tak istotne dla miasta powinno tak wyglądać? Oczywiście, że nie! Natomiast my, mieszkańcy, nie powinniśmy się taką bylejakość godzić. Miasto powinno znaleźć takie rozwiązania, ażeby wszystkim – pieszym, rowerzystom, kierowcom – funkcjonowało się tu wygodnie i żeby miejsce to dobrze o nas wszystkich świadczyło. Płoty okalające teren, dziko zaparkowane auta i krzywe płyty przy dworcu to rzeczy, które w żadnym wypadku nie pasują do EC-1, po prostu nie przystoją takiej instytucji. Osobiście bardzo cenimy rewitalizację i modernizację tego miejsca, uwielbiamy wnętrza kompleksu, podziwiamy elementy wystroju i, co tu dużo mówić, bardzo lubimy tu przychodzić. Może właśnie dlatego więcej od tej instytucji wymagamy i nie możemy się doczekać momentu, w którym już sam teren wokół EC-1 będzie dokładnie odpowiadał temu, co jest w jej środku. Bardzo tego miastu i nam wszystkim życzymy.

Zdjęcia i tekst: Marta Ostrowska i Rafał Tomczyk.

Film, Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Teatr

29/12/2017

Rozpoczęliśmy intrygującą podróż po łódzkim Grand Hotelu, pełną niesamowitych miejsc i wciągających opowiadań. Wracamy do przeszłości, analizujemy ją w kontekście hotelowym. Poznajemy Łódź jakiej jeszcze nie znaliśmy. Zdajemy Wam relacje z tej podróży w postaci „Opowieści z Grand Hotelu”, przed Wami właśnie ich druga część.

Tak jak wspominaliśmy w poprzednim wpisie, który był wprowadzeniem do naszej podróży, Grand Hotel Łódź to żywa historia naszego miasta oraz świadectwo jego rozwoju. Osoby zarządzające Grandem wprowadziły do życia Łodzian wiele nowości i zaspokajając najbardziej wymagające gusta wywarły ogromny wpływ na kulturę w mieście.

To właśnie w okolicy Grand Hotelu ulokowano największą liczbę kinematografów. To w Grand Hotelu założono stworzyszenie muzyczne Lutnia i Polskie Towarzystwo Teatralne. To tutaj, w Grand Bar-Cafe, koncertowały orkiestry symfoniczne i to tutaj, w 1911r. urządzono Kino Moderne zwane również teatrem świetlnym.

Obiekt obejmował wtedy dużą, wysoką salę widowiskową o sześciu lożach i 300 krzesłach. Dysponował systemem wentylacyjnym a wyświetlanym obrazom towarzyszył podkład muzyczny w wykonaniu małych zespołów instrumentalnych. Późniejszy dzierżawca Wacław Głowiński zmienił jego nazwę na Mirage i zabiegał o wyświetlanie tu najlepszych obrazów filmowych. Od połowy 1916r. kino przeszło pod zarządzanie dyrekcji Grand Hotelu i dokonano w nim kilka przeróbek, zmieniono również jego nazwę na Teatr „Grand Kino”.

Nad kinem natomiast, w 1919r. założono Białą Salę, w której siedzibę miało Towarzystwo Miłośników Muzyki. Przejął ją Bolesław Górczyński, dyrektor Teatru Miejskiego i przeznaczył ją na Teatr Kameralny. Salę poddano gruntownej przebudowie: wzniesiono scenę, zainstalowano nowoczesne oświetlenie, a salę ozdobiły freski wybitnych artystów. Teatr Kameralny miał widownię około 291 miejsc i nowoczesne urządzenia sceniczne.

Panujący później kryzys ekonomiczny niekorzystnie wpłynął na poziom repertuaru. Zamiast skupić się na poziomie artystycznym skupiono się na zyskach i wystawiano głównie komedie czy utwory sensacyjne. Scena była kilkakrotnie użytkowana przez Teatr Miejski a w 1933r. otworzono tu Nowy Teatr Kameralny, który  później przeniósł się na ul. Cegielnianą (obecnie Jaracza).

Wybuch II wojny światowej przerwał rozwój teatru, hotel został kwaterą wojsk niemieckich a w sali teatralnej przechowywano zapas kartofli (!). W 1942 r. w wyniku  sabotażowej akcji lewicy wybuchł pożar, który zniszczył m.in. salę Teatru Kameralnego. Dopiero po wojnie, gdy powstał Teatr Miniatur „Syrena” doczekano się remontu sceny i balkonu a sąsiadujące pokoje hotelowe przerobiono na aktorskie garderoby. Uzyskano aż 600 miejsc. Repertuar nawiązywał do najlepszych tradycji kabaretu literackiego i opierał się głównie na małych formach dramaturgicznych. Występy „Syreny” cieszyły się dużym powodzeniem u publiczności. W 1948 r. Teatr przeniósł się do Warszawy a jego miejsce zajął teatr satyryczny „Osa”.

Po rozwiązaniu „Osy” powstał tu jeszcze Teatr Mały, a później Teatr 7.15, który działał do 1982 roku. Przeniesiono go na ul. Piotrkowską 243, do budynku Lutni, gdzie funkcjonował do roku 1988. Pomieszczenia po nim zaadaptowano na salę konferencyjną.

W pierwszych latach powojennych swoje miejsce w Grand Hotelu znalazło także Studio Muzyczne, później tzw. „Teatr na pięterku”, prowadzone przez Łódzką Agencję Koncertową.

Pozostałością po wszystkich kinematograficznych i teatralnych aktywnościach Grand Hotelu jest sala, którą zobaczycie na poniższych zdjęciach. Jest ona wyłączona z użytkowania, udostępniana jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dostaliśmy zgodę na wykonanie tu zdjęć i bardzo się cieszymy, że możemy je Wam wszystkim pokazać. Bardzo jesteśmy wdzięczni dyrekcji hotelu za taką możliwość i bardzo dziękujemy!

Sala robi na żywo ogromne wrażenie. Ma bardzo strojny sufit i profesjonalne zaplecze, jest niezwykle elegancka. Oczywiście jej stan nie jest najlepszy natomiast pojawiła się nadzieja, że niedługo się to zmieni. Trzymamy więc kciuki za wszystkie przyszłe działania właścicieli bo zarówno sala, którą widzicie na zdjęciach jak i inne pomieszczenia wykorzystywane na potrzeby teatru, są po prostu rewelacyjne (!) i byłoby pięknie gdyby na nowo odżyły. Jesteśmy pewni, że będziecie trzymać kciuki razem z nami, tym bardziej gdy za chwilę poznacie wnętrza, które wywarły wielki wpływ na łódzką kulturę.

Teatr Grand Hotelu (3)Teatr Grand Hotelu (2)Teatr Grand Hotelu (9)Teatr Grand Hotelu (5)Teatr Grand Hotelu (8)Teatr Grand Hotelu (6)Teatr Grand Hotelu (1)

tekst: Marta Ostrowska

fot. Rafał Tomczyk

Źródło do tekstu: Grand Hotel w Łodzi (1988) K. Badziak, L. Olejnik, B. Pełka

Miasto

Opowieści z Grand Hotelu | Wstęp

21/12/2017
Grand Hotel Łódź

Hotel Grand jest najstarszym hotelem w Łodzi, do dziś obdarzany wielkim zaufaniem, wypracowanym przez ponad sto lat. Jego dzieje miały wiele wspólnego z działalnością łódzkich firm przemysłowych i ludzi wielkiego interesu a w jego funkcjonowanie zaangażowani byli fabrykanci i bankierzy. Wnętrza Grandu wiele widziały – były przecież miejscem zebrań organizacji społecznych czy klubów – dlatego powiązane z nimi jest również życie kulturalne i polityczne miasta. Wydaje się nam wszystkim, że bardzo dobrze to miejsce znamy ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on bardzo cennym odzwierciedleniem historii naszego miasta.

Historię tworzą ludzie a hotel jest przecież ich chwilowym domem, który w pewnym sensie przejmuje ich zwyczaje i dostosowuje się do nich tak, aby jak najlepiej im służyć. Z frekwencją gości w hotelach i lokalach nierozerwalne jest zaś tętno miasta, dlatego właśnie Grand Hotel jest odbiciem wszystkiego, co się w Łodzi wydarzyło, można powiedzieć, że jest żywą historią Łodzi.

Nic więc dziwnego, że potęga Grandu trwa do dzisiaj. Tę potęgę widać we wnętrzach, w personelu, jest ona też w samej naszej świadomości – szanujemy to miejsce właśnie ze względu na historię i tradycję. Hotel tak ważny dla miasta posiada więc wyjątkową „duszę” – taką prawdziwą „duszę”, nie stylizowaną. Czuć ją w trzeszczącej podłodze apartamentów, długich korytarzach, detalach klatki schodowej czy iście pałacowej Sali Malinowej. Czuć ją jeszcze w czymś, czego nie potrafimy nazwać – w tym wrażeniu, że miejsce jest wyjątkowe i drugiego takiego nie ma. W końcu hotel to taki specyficzny świat i specyficzna rzeczywistość, charakterystyczna tylko dla niego.

Biorąc pod uwagę wszystko o czym wspomniałam wydaje się być koniecznym zgłębienie niesamowitej historii Grand Hotelu i upowszechnienie jego zapomnianych dziejów. Podejmiemy się tego w najbliższym czasie ponieważ mamy takie wrażenie, że nie poznamy tak do końca historii Łodzi nie poznawszy wcześniej historii Grandu. Postaramy się również przekazać Wam klimat, który panuje we wnętrzach hotelu – nie będzie to łatwe bo najlepiej to poczuć na własnej skórze (zapraszamy do rezerwacji) ale może uda się choć trochę go przedstawić. Zachęcamy więc do zaglądania na stronę, zapowiadamy cały cykl wpisów, poświęconych tematyce hotelu. Zajrzymy do apartamentów znanych osobistości takich jak: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda czy Beata Tyszkiewicz, zajrzymy do zapomnianego Teatru, i… jeszcze w parę miejsc. Opowiemy o ciekawych faktach, zabawnych anegdotach, przerażających historiach, zdradzimy też kilka tajemnic. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które powoli wprowadzą Was w intrygujący świat Grand Hotelu.

Grand Hotel Łódź (10)Grand Hotel Łódź (1)Grand Hotel Łódź (11)Grand Hotel Łódź (8)Grand Hotel Łódź (6)Grand Hotel Łódź (7)

fot. Marta Ostrowska

 

 

Art, Miasto

Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych Macieja Zdanowicza.

18/12/2017
FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (4)

Na pewno lubicie oglądać Łódź i często ją oglądacie ale czy zdarza się Wam Łodzi SŁUCHAĆ? Nie? To ja bardzo chciałabym Was do tego zachęcić, tym bardziej, że nadarza się ku temu piękna okazja – zostaliśmy patronem fantastycznego projektu artysty Macieja Zdanowicza „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych„.

Maciej od kilku lat zajmuje się dźwiękiem. Interesuje go to, co dociera do nas za pośrednictwem uszu. Nagrywa fragmenty pejzaży dźwiękowych i tworzy swego rodzaju archiwum dźwięku. Poza tym, interesuje go również to, jakie przy pomocy dźwięku mogą powstawać obrazy – łączy więc dźwięk z fotografią, w wyniku czego powstają niezwykłe fonografiki. Ich forma dyktowana jest przez strukturę brzmienia, przyjmuje kształty zależne od jego fizycznych parametrów.

Artysta jest bardzo związany z Łodzią. Obserwuje skutki upadku miasta oraz jego transformację i dokumentuje przeobrażenie łódzkiej audiosfery. Temat ten zainteresował nas ponieważ my na co dzień koncentrujemy się na obrazie, przekazując myśli za pomocą fotografii w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z brzmienia miasta. Po tym jak Maciej zaprezentował nam parę takich brzmień postanowiliśmy temat mocniej zgłębić i już od jakiegoś czasu bardziej koncentrujemy się na dźwięku, staramy się bardziej wsłuchać w codzienne sytuacje i wyciągać z nich wnioski. Teraz bardziej zwracamy uwagę na dźwięk jadącego tramwaju czy rowerzysty, niestety, nie jest łatwo wsłuchać się w brzmienie miasta idąc jego ulicami bo ilość sygnałów jakie do nas docierają jest zbyt duża. Dlatego bardzo dobrze, że jest ktoś, kto nagrywa dla nas wszystkich poszczególne pejzaże dźwiękowe, które możemy przesłuchać w słuchawkach i całkowicie dać się im ponieść. Maciej publikuje swoje prace na stronie Łódź – słuchanie miasta oraz na swoim kanale na Soundcloud, w wolnej chwili zajrzyjcie tam a ja tymczasem wrzucam poniżej przekierowania do trzech z jego prac: do brzmienia fabryki Ariadna, dworca Łódź Fabryczna oraz nocnej podróży tramwajem.

Niby zwyczajne, codzienne sytuacje, niby dobrze nam znane brzmienia a jednak… poznajemy je dopiero teraz. Nigdy przedtem przecież nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić jak brzmi fabryka, dworzec czy podróż tramwajem, teraz możemy. Bardzo Was zachęcam do kontynuowania tej dźwiękowej wędrówki i poznawania Łodzi dalej, od strony dźwiękowej. Projekt „Fono/Grafika. Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych” możecie zgłębiać zaglądając na stronę: lodzphonocity.

Słuchając brzmień miasta nie zapomnijcie o tym, że do każdego brzmienia Maciej Zdanowicz dołącza też treść wizualną czyli fonografikę. Z połączenia zdjęcia i dźwięku powstają na prawdę bardzo intrygujące obrazy, można powiedzieć, że jest to coś, dzięki czemu w pewien sposób WIDZIMY dźwięk. W sobotę, 16 grudnia, w Muzeum Książki Artystycznej, odbył się wernisaż wystawy takich właśnie fonografik, wzbogaconych oczywiście o pejzaże dźwiękowe do odsłuchania. Poniżej prezentujemy Wam zdjęcia z tego wydarzenia i zapraszamy do śledzenia naszego facebooka, ponieważ projekt, o którym piszę i aktywność słuchania miasta tak na prawdę dopiero się rozpoczyna. Artysta nie chce jeszcze zdradzać swoich najbliższych planów ale wszystkiego dowiemy się tuż po Nowym Roku.

FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (5)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (3)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (1)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (6)FonoGrafika Obrazy łódzkich pejzaży dźwiękowych (2)

fot. Rafał Tomczyk

Miasto

Wystawa Wokół Wielkiej Łodzi

07/12/2017
Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-3

Wczoraj, 6 grudnia, w Muzeum Miasta Łodzi odbył się wernisaż wystawy „Wokół Wielkiej Łodzi” – wystawy, którą powinien zobaczyć każdy, kto interesuje się Łodzią.

Nasze miasto ma za sobą dwa wieki trudnej historii a efekty wszystkich trudności widoczne są w strukturze miasta do dzisiaj. Łódź rozwijała się niezwykle szybko, wchłaniała przyległe miejscowości i na przestrzeni dekad stała się prawie półmilionową metropolią. Gdy przyszedł gorszy czas dla włókiennictwa drastycznie wzrosło bezrobocie i architektoniczne dziedzictwo poprzemysłowe stało się kłopotliwe. Po szybkim rozwoju i nieprzemyślanych decyzjach pozostały nam zbyt duże kwartały i zaniedbane śródmieście. Od kilku lat natomiast Łódź ponownie rozkwita, coraz bardziej wykorzystywany jest jej potencjał, na naszych oczach odbywa się spektakularna rewitalizacja, powstają małe przemysły kreatywne, a Nowe Centrum Łodzi stawia wielki krok w nowoczesność miasta, które kiedyś kojarzone było tylko z urokliwymi starymi kamienicami.

Na pewnym etapie rozwoju miasta pojawiała się idea stworzenia „Wielkiej Łodzi”, miała być ona wielka i roległa. Planując struktury miejskie wzorowano się na największych miastach Europy, swoją potęgę przemysłową prezentowano na najsłynniejszych europejskich wystawach. Aspiracje miasta niewątpliwie były wielkie ale czy udało się je zrealizować? Które decyzje były dobre a które złe? Kto kluczowe decyzje podejmował? Kto za co był odpowiedzialny? Czemu i komu służyło nasze miasto? Wystawa „Wokół Wielkiej Łodzi” podejmuje się analizy wszystkich najważniejszych dla Łodzi wydarzeń, pokazuje zarówno zmiany dokonane według planu jak i te, których nie zrealizowano, i przede wszystkim, stara się skłonić nas do poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak na prawdę czyni miasto wielkim? Terytorium, wysokie budynki, infrastruktura czy umiejętność odrodzenia się? Zajrzyjcie koniecznie na wystawę i poszukajcie odpowiedzi, gdy ją znajdziecie zapiszcie na specjalnie przygotowanej do tego tablicy :)

Wystawa potrwa do 1 kwietnia 2018.

Kuratorzy wystawy: dr Marcin Szymański (Uniwersytet Łódzki), Mirosław Jaskulski

Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-5Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-1Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-6Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-2Wystawa-Wokół-Wielkiej-Łodzi-4

fot. Marta Ostrowska

Moda

Pokaz Tomasza Armady na Gali Dyplomowej ASP

09/11/2017
Tomasz Armada pokaz (7)

Chociaż 22. Gala Dyplomowa ASP już za nami a album z zaprezentowanymi podczas tego wydarzenia kolekcjami został już opublikowany (tutaj) muszę wrócić do tematu. Jednym z pokazów jakie miałam przyjemność wtedy zobaczyć był pokaz najnowszej kolekcji Tomasza Armady, i oglądanie go było jedną z największych przyjemności modowych jakich kiedykolwiek doświadczyłam. Tak, projektów Armady można rzeczywiście doświadczyć – one nie są tylko do obejrzenia, kupienia, sfotografowania, one mają wiele do powiedzenia na temat otaczającej nas rzeczywistości.

Tomasz Armada nie naśladuje zagranicznych tendencji, nie kręci go aspirowanie do Zachodu, wręcz przeciwnie, woli analizować polski kontekst – zarówno naszą polską przeszłość jak i współczesność. Wiele pomysłów do kolekcji znalazł w historii, dużo czytając, szczególnie zainteresował się Sarmatami i barokiem. Dzięki wnikliwej obserwacji aktualnie panującej na polskich ulicach mody postanowił przy pomocy kolekcji odnieść się również do ubioru, który z jednej strony Polaków intryguje a z drugiej śmieszy. Podjął się tym samym interpretacji tego specyficznego januszowo-grażynkowego klimatu, nie rezygnując oczywiście ze swoich ulubionych motywów i form.

Pokaz jego kolekcji nie był właściwie zwykłym pokazem a performansem. W roli modeli wystąpił kolektyw Dom Mody Limanka i przyjaciele, którzy stworzyli niesamowite kreacje postaci, celowo przerysowując wizję polskiego stylu. Tak wyraziste osoby fantastycznie uzupełniły pełną odniesień kolekcję. Każda sylwetka była odzwierciedleniem zupełnie innej postaci, trochę karykaturalnie zaprezentowanym ale bardzo dobitnie ukazującym charakterystyczne, typowo polskie cechy.

Dopełnieniem kolekcji i zarazem bardzo ważnym elementem pokazu była muzyka – kawałek „Poliestrowe Ścierwo” Siksy. Niestety podczas Gali, ze względu na cenzurę, muzyka została odtworzona od tyłu. „Poliestrowe ścierwo” w oryginale możecie posłuchać tutaj, odtwórzcie ją i przejdźcie do przejrzenia zdjęć z pokazu, zapraszam poniżej.

Sposób w jaki Tomasz Armada potrafi wpleść interpretację polskiej mody w swoje projekty bardzo mi imponuje. Podziwiam również jego wielką dojrzałość i świadomość. Ten pokaz uważam za jeden z najważniejszych w historii polskiej mody, tę kolekcję za jedną z najważniejszych w historii polskiej mody.

Tomasz Armada pokaz (3)Tomasz Armada pokaz (2)Tomasz Armada pokaz (4)Tomasz Armada pokaz (8)Tomasz Armada pokaz (6)Tomasz Armada pokaz (1)Tomasz Armada pokaz (7)

A teraz odsyłamy Was do filmu z pokazu Tomasza Armady LINK, zapraszamy do obejrzenia, warto!

fot. Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Moda

Łódź Young Fashion Award 2017

23/10/2017
Łódź Young Fashion 2017 (4)

21 października 2017 r. na wybiegu auli Centrum Promocji Mody ASP zaprezentowane zostały kolekcje zakwalifikowane do finału Łódź Young Fashion Award 2017. Biorący w nim udział młodzi projektanci walczyli o nagrodę 30 000 euro oraz statuetkę Manequine 2017, ufundowaną przez Miasto Łódź. Ten międzynarodowy konkurs zorganizowany został przez Akademię Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi oraz Łódzkie Centrum Wydarzeń i stanowił zwieńczenie czterodniowego święta mody czyli Łódź Young Fashion 2017.

Konkurs skierowany jest do młodych projektantów mody (do 30 roku życia) z całego świata – zarówno studentów i absolwentów uczelni artystycznych oraz szkół projektowania ubioru jak i po prostu wszystkich tych, dla których projektowanie jest pasją. Udział w takim wydarzeniu to szansa na zrealizowanie marzeń projektowych, zaprezentowanie własnej kolekcji przed znakomitym jury oraz pierwszy krok na ścieżce działań biznesowych, których celem jest wykreowanie własnej marki.

Galę Finałową otworzyła Rektor Akademii Sztuk Pięknych Jolanta Rudzka – Habisiak wraz z Prezydent Hanną Zdanowską a w roli prowadzących wystąpili Olivier Janiak oraz Katarzyna Sowińska. W jury konkursu zasiedli uznani projektanci, designerzy oraz przedstawiciele branży modowej. Podczas Gali zaprezentowano 15 kolekcji a myślą przewodnią całej tegorocznej edycji były EMOCJE. Nagrodę główną przyznano Chen Zhi z Chin, której kolekcja wyróżniała się nowatorskim podejściem do konstrukcji.

Kolekcje finalistów były niezwykle różnorodne, zaskoczyły nas wielką pomysłowością i kunsztem. Wszystkie zasługują na wielkie uznanie, my szczególnie wyróżnilibyśmy kilka z nich, a mianowicie kolekcję Katarzyny Kryst, Sandry Stachury, Karoliny Mikołajczyk oraz Stefana Kartcheva. Samo wydarzenie było bardzo profesjonalnie przygotowane a jury zaproszone do oceny prac jeszcze podniosło rangę wydarzenia. Niezmiernie się cieszę, że konkurs ten zorganizowano właśnie w Łodzi, nie ma bowiem miasta lepszego dla takich inicjatyw niż miasto z włókienniczą przeszłością. W tym roku odbyła się dopiero pierwsza edycja Łódź Young Fashion, mam wielką nadzieję, że nie ostatnia bo za pośrednictwem tego wydarzenia możemy nie tylko otworzyć młodym projektantom drzwi do świata mody ale również wiele zyskać dzięki prezentacji tak dobrych projektów w Łodzi. Mamy szansę bardziej otworzyć się na świat i stać się punktem, które koncentrować będzie samą esencję nowoczesnej światowej mody, o świeżym, niebanalnym i nowatorskim podejściu.

Poniżej prezentujemy zdjęcia z Gali, zobaczcie jak wyglądały finałowe kolekcje a obszerną galerię znajdziecie na naszym facebooku.

Łódź Young Fashion 2017 (2)

Łódź Young Fashion 2017 (3)
Karolina Mikołajczyk, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (4)
Chen Zhi, Chiny
Łódź Young Fashion 2017 (5)
Fedrico Cina, Włochy
Łódź Young Fashion 2017 (6)
Anja Medle, Słowenia
Łódź Young Fashion 2017 (7)
Renate Vitola, Łotwa
Łódź Young Fashion 2017 (8)
Aleksandra Seweryniak, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (9)
Manuel Norriega Torres, Francja
Łódź Young Fashion 2017 (10)
Uta Sienkiewicz, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (11)
Sandra Stachura, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (12)
Szymon Mrózek, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (13)
Katarzyna Kryst, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (14)
Stefan Kartchev, Belgia
Łódź Young Fashion 2017 (15)
Kinga Kasińska, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (16)
Jan Chodorowicz, Polska
Łódź Young Fashion 2017 (17)
Laima Jurca, Łotwa

Łódź Young Fashion 2017 (1)

zdjęcia: Marta Ostrowska, Rafał Tomczyk

Art, Fotografia

Wystawa Beksiński Nieznany

13/10/2017
Beksiński Nieznany wystawa w Łodzi (2)

Wszyscy, którzy mnie dobrze znają wiedzą, że bardzo interesuję się rodziną Beksińskich a ci, którzy mnie nie znają ale czytają właśnie ten wpis już też o tym wiedzą :) Jak można się domyślić moja obecność na wystawie prac Zdzisława Beksińskiego w Łodzi była dla mnie obowiązkowa i właśnie śpieszę z relacją.

Wczoraj, tj. 12 października, odbył się wernisaż wystawy „Beksiński Nieznany”, na której prezentowanych jest ponad 100 prac Zdzisława Beksińskiego. Najwięcej uwagi poświęcono tym razem nie pracom malarskim, które są najbardziej wszystkim znane, a fotografii z lat 1955-1960 oraz grafice komputerowej i fotomontażowi z lat 1996-2004. Beksiński nie tylko miał niezwykłą wyobraźnię malarską ale też filmową, koniecznie trzeba zobaczyć jego fotografie, które są jak klimatyczne kadry z filmów. Istotnym punktem wernisażu była prezentacja, opowiadająca o samym artyście, która wprowadziła w świat sztuki Beksińskiego tych, którzy jej jeszcze dobrze nie znali. Bardzo dobrym pomysłem było pokazanie prezentacji na kilku ekranach, umożliwiając obejrzenie jej wszystkim osobom na dość dużej sali. Nie jest to trudne do realizacji a wielu z organizatorów wystaw o takiej możliwości zapomina.

Wystawa ma formę edukacyjną a ponieważ najważniejszym jej punktem jest ta mniej znana część twórczości Beksińskiego, malarstwo zaprezentowane jest jedynie na planszach, w formie niewielkich wydruków. Może to rozczarować pasjonatów tej działalności artysty, natomiast warto pamiętać o tym, że plansze te są tu tylko dodatkiem, który ma za zadanie dać szerszy obraz całej postaci artysty oraz informować o poszczególnych etapach jego życia i pracy.

Wystawa ma jeszcze jeden ciekawy element, daje bowiem szansę zobaczyć obrazy Beksińskiego w zupełnie nowym wymiarze – w wirtualnej rzeczywistości – do czego Was gorąco zachęcam.

Prace można oglądać na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego przy ul. Rewolucji 1905 r. 41/43, w sali C140, codziennie w godzinach od 9:00 do 18:00. Serdecznie na nią zapraszam, polecam najpierw zrobić przegląd całej twórczości przy planszach a potem przejść do fotografii, grafiki i fotomontażu. Poniżej kilka zdjęć z wystawy.

Beksiński Nieznany wystawa w Łodzi (4)Beksiński Nieznany wystawa w Łodzi (5)Beksiński Nieznany wystawa w Łodzi (1)Beksiński Nieznany wystawa w Łodzi (6)

tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Design

Jedzenie przyszłości | Lodz Design 2017

09/10/2017
Future Inlab Lodz Design 2017 2

Tematem głównym tegorocznej edycji Lodz Design Festival była/o OD.NOWA a co za tym idzie zaprezentowane w tym roku wystawy jak żadne inne udowadniały, że wszystko można zaprojektować od nowa. Co więcej, udowadniały, że nawet własne myślenie można zrewolucjonizować i zacząć postrzegać te same sprawy zupełnie od nowa.

Przy tej wystawie zatrzymałam się na długo. Oglądałam wszystko dokładnie, z niedowierzaniem. Dotarło do mnie wtedy, że przyszłość, jaką znam z filmów jest już w zasięgu mojej ręki.

Projekt „Future of Food” zainicjowany został przez Natalię Hatalską, założycielkę infuture institute, która we współpracy z Wydziałem Architektury i Wzornictwa ASP w Gdańsku zorganizowała konkurs na prace typu speculative design czyli design eksperymentalny. Założeniem konkursu było, aby każdy z projektów został merytorycznie osadzony w rzeczywistości, a wizjonerska koncepcja miała podstawy naukowe. Cały projekt oparty był o badania trendów żywieniowych, kulturowych, społecznych i środowiskowych a jego finał stanowiła ekspozycja prac konkursowych „infuture food lab”, opracowany raport „Future of Food” oraz, zaprojektowane przez studentów ASP, jedzenie przyszłości.

Projekt prowadzony był przez Pracownię Designu Eksperymentalnego oraz konsultowany z mikrobiologiem Adamem Ossowickim z Netherlands Institute of Ecology (NIOO-KNAW) a jego partnerem strategicznym była firma Tesco. Projekt ten jest zatem wzorcowym przykładem udanej, interdyscyplinarnej współpracy dwóch różnych ośrodków naukowo-badawczych z biznesem.

Na wystawie mogliśmy zobaczyć jedzenie w zupełnie nowej postaci, o nowym wyglądzie i powstałe w zupełnie inny sposób niż ten dobrze nam znany. Przyznam szczerze, że dawno nic mnie tak nie zaciekawiło jak ten właśnie temat. Aby Wam nieco bardziej wytłumaczyć ideę projektu oraz abyście zrozumieli moją niemałą ekscytację pokażę Wam jedno zdjęcie:

Future Inlab Lodz Design 2017 1

Pomidor i jakiś proszek w buteleczkach – nic nadzwyczajnego? Przeczytajcie zatem poniższy opis, pochodzący ze strony internetowej autorki projektu Future of Food, który tłumaczy niesamowitość bohaterów ze zdjęcia:

KUSGOS. Projekt: Martyna Wojciechowska. KUSGOS to sześć smaków – kwaśny, umami, słodki, gorzki, ostry i słony – które wpływają na wszystkie potrawy, owoce czy warzywa. Smaki te, zachowane jako dane na serwerach, będą mogły zostać przez użytkownika wykorzystane jako nowoczesny smakowy tusz. Używany w odpowiednich proporcjach i w połączeniu z nośnikiem wykonanym z rozdrobnionej soi, idealnie odtworzy obraz tego, co było smaczne w przeszłości. Będzie to możliwość przypomnienia sobie wrażenia, jakie dawniej nadawało jedzenie kubkom smakowym, lub całkiem nowe doświadczenie dla kogoś, kto urodził się w erze nowych, bezsmakowych posiłków.

Intrygujące, prawda? Mięso in vitro, mąka z owadów, jadalny druk – tak właśnie może wyglądać jedzenie przyszłości. Poznanie tych projektów było niesamowitym doświadczeniem. Zobaczcie w takim razie poniżej resztę zdjęć, które dla Was zrobiliśmy. Dajcie znać czy widzieliście wystawę i co o niej sądzicie.

Future Inlab Lodz Design 2017 5Future Inlab Lodz Design 2017 2Future Inlab Lodz Design 2017 4Future Inlab Lodz Design 2017 3

 

 

 

 

 

Design, Miasto

Miejskie marzenia | Lodz Design 2017

Miejskie marzenia Lodz Design 2017 4

Miejskie marzenia (Rêveries Urbaines) to wystawa wyprodukowana przez Vitra Design Museum we współpracy z les Champs Libres, Rennes, i zaprezentowana podczas tegorocznej edycji Lodz Design Festival w Łodzi. Składa się na nią 14 różnych obiektów badań i 14 propozycji różnych sytuacji miejskich. Aranżacja ekspozycji ma za zadanie postawienie widza w obliczu różnych scenariuszy a każdy scenariusz jest niczym oddzielny akt miejskiej sztuki. Zaprezentowano tu różne rozwiązania dla miast i różne możliwości ich rozwoju, z dużym uwzględnieniem wprowadzenia naturalnych form czyli roślin, zwierząt, wody i ognia.

Projekt Miejskie marzenia zajmuje się badaniem jak natura oddziałuje na miasto i jak może ona uzupełniać miejską surową rzeczywistość. Pokazuje również zupełnie nowy kierunek relacji pomiędzy budynkami, typem chodników, umiejscowieniem fontann czy sadzeniem dżungli oraz zabiera nas w nowy wymiar miasta, które nie tylko ma służyć mieszkańcom ale też inspirować i zachwycać.

Cały ten projekt uświadamia nam jak mogłyby wyglądać nasze miasta oraz jak sprytnie można zorganizować przestrzeń aby była ona funkcjonalna i piękna jednocześnie. Ekspozycję przygotowano w minimalistycznej estetyce, z zachwycającą precyzją. Goście zaintrygowani byli każdym szczegółem i zafascynowani przyglądali się elementom z bliska. Bardzo dobrym pomysłem było też wprowadzenie elementu audio – poszczególnym sytuacjom miejskim przyporządkowano odpowiednie dźwięki.

Poniżej zobaczcie kilka zdjęć z wystawy. Mieliście okazję ją zobaczyć? Dajcie znać czy Wam się podobała.

Miejskie marzenia Lodz Design 2017 2Miejskie marzenia Lodz Design 2017 4Miejskie marzenia Lodz Design 2017 3Miejskie marzenia Lodz Design 2017 5Miejskie marzenia Lodz Design 2017 1Miejskie marzenia Lodz Design 2017 6

Art, Film, Fotografia

Wystawa „Zdrowie Kobiety”

07/10/2017
Wystawa Zdrowie Kobiety (2)

Wieczorem, 6 października 2017 roku, Dom Mody Limanka ponownie zabrał nas wszystkich do świata swoich fantazji. Tym razem opowiedział o ginekologicznej przeszłości swojego mieszkania i gdzieś pomiędzy literaturą medyczną a parawanem ginekologicznym umiejscowił poszczególne elementy swojej najnowszej wystawy „Zdrowie Kobiety”. Zaprezentowane zostały prace malarskie i fotograficzne oraz osobliwe gadżety związane z medycyną. Ekspozycja była intrygująca, kontrowersyjna, szokująca, bezkompromisowa i szczera. Pikanterii temu wydarzeniu dodały atrakcje, np. kobiece organy wewnętrzne, dzięki którym goście mieli niepowtarzalną okazję stworzyć muzyczne kompozycje. Wszystko odbyło się w przemiłej atmosferze, przy uroczym poczęstunku.

Pacjentki i pacjenci, którzy wzięli udział w wystawie:

Tomasz Armada, Dominika Ciemięga, Coco Kate, Monika Czarska, Monika Drożyńska, Dawid Furkot, Alicja Gąsiewska (@existinamoeba), Maria Iciak, Karolina Kardas, Kuratorki: Sasa Lubińska, Magdalena Kirklewska, Magdalena Samborska, Maria Szachnowska, Kacper Szalecki.

Wystawa Zdrowie Kobiety (3)Wystawa Zdrowie Kobiety (4)Wystawa Zdrowie Kobiety (1)Wystawa Zdrowie Kobiety (5)

Tekst i zdjęcia: Marta Ostrowska

Miasto

Nasz autorski drink w Sky FLY Bar hotelu Andel’s

24/09/2017

Mam wielką przyjemność wreszcie podzielić się z Wami super fajną informacją! Hotel Vienna House Andel’s Lodz zorganizował specjalną koktailową akcję, do której zaprosił kilkoro blogerów, w tym nas. Wszyscy mieliśmy niesamowitą okazję stworzyć autorskiego drinka, dedykowanego dla podniebnego baru Sky Fly. Nasz drink wejdzie do sprzedaży na przyszły tydzień i każdy będzie mógł go spróbować – zarówno goście hotelu jak i goście zaglądający jedynie do cocktail baru.

Zadanie wcale nie było łatwe. Mieliśmy do dyspozycji wszystko, co jest zazwyczaj dostępne na barze czyli wybór mieliśmy ogromny. Dopasowanie składników to sprawa bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać a gdy do tego doszło jeszcze ustalenie proporcji to zaczęlismy wątpić czy uda nam się trafić w gusta gości.  Na szczęście mogliśmy liczyć na poradę wykwalifikowanego barmana, który pomógł nam rozwiać niepewności i podjąć ostateczną decyzję. Stworzyliśmy w ten sposób jedynego w swoim rodzaju drinka, jakiego jeszcze nigdy nie było w ofercie tego hotelu.

Urban Jungle drink Sky Fly bar (4)

Ten niepowtarzalny napój nazwaliśmy „Urban Jungle” – nazwa inspirowana jest pędem miasta, całą miejską tkanką, która na co dzień tętni życiem, która nas napędza do działania i bez której trudno jest nam funkcjonować. Chcieliśmy aby jego kompozycja oddawała charakter naszego miasta, które jest pełne sprzeczności. Drink ma silną i wyrazistą bazę, która symbolizuje industrialnego ducha Łodzi ale wzbogacony jest o egzotyczną nutę, która odnosi się do nowoczesnego oblicza miasta i do odrodzenia. Dokładnego składu jeszcze nie będziemy zdradzać, zapraszamy Was serdecznie do podniebnego baru, spróbujcie drinka sami i dajcie nam koniecznie znać jakie są Wasze odczucia. Za pośrednictwem tej kompozycji będziecie mogli przekonać się jak według nas smakuje Łódź :) więc zapraszamy do odkrywania smaku miasta! :)

Drink jest w sprzedaży od 25 września do 1 października, znajdziecie go w Sky Fly Barze hotelu Andel’s, który otwarty jest codziennie w godzinach 19:00 – 1:00. Warto tu przy okazji wspomnieć, że do podniebnego baru możecie wejść zawsze bo jest on dostępny nie tylko dla gości hotelu. Jego nowa lokalizacja jest jeszcze lepsza od poprzedniej a widok jeszcze ciekawszy!

Będzie nam miło jak dołączycie do wydarzenia na facebooku, link do koktajlowej akcji znajdziecie tutaj. Możecie tu zdawać relację z Waszego pobytu w barze i dzielić się zdjęciami. W ten sposób będziemy wszyscy mieć pamiątkę z tej fantastycznej okazji.

Dziękujemy ekipie hotelu Vienna House Andel’s Lodz za zaufanie i za zaproszenie nas do akcji :)

Urban Jungle drink Sky Fly bar (1)Urban Jungle drink Sky Fly bar (8)Urban Jungle drink Sky Fly bar (7)

fot. Rafał Tomczyk

 

Art, Design, Miasto

Urodziny Societa / Kartell / Rosenthal i wystawa KRAVTS

10/09/2017
Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (12)

W sobotę, 9 września, w butiku Kartell przy ul. Próchnika 1, odbył się wyjątkowy event. Agencja nieruchomości Societa, Salon Rosenthal oraz butik Kartell obchodziły wspólnie swoje drugie urodziny. Uroczystości towarzyszył wernisaż wystawy malarstwa artysty Grzegorza Worpus – Budziejewskiego, reprezentującego galerię KRAVTS. Obrazy zostały przygotowane specjalnie dla Societa, z myślą o wnętrzach domów ich klientów.

Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w uroczystości i musimy przyznać, że wydarzenie przygotowano doskonale. Piękne miejsce, przepełnione luksusowym designem, pyszny catering od Affogato, wyselekcjonowane wina od Dwa przez cztery winebar oraz muzyka DJ’a Shell w tle. Tego wieczora połączono ze sobą kilka odrębnych dziedzin – nieruchomości, malarstwo oraz wystrój wnętrz – które wzajemnie się przenikały i uzupełniały. Urodziny świętowały różne marki, o różnej działalności ale wszystko ze sobą idealnie współgrało.

Kilka zdjęć z urodzin możecie zobaczyć poniżej. Wystawę Grzegorza Worpus – Budziejewskiego „Entropia” można oglądać do końca września, na pierwszym piętrze butiku przy ul. Próchnika 1, gdzie gorąco Was wszystkich zapraszamy.

Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (3)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (1)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (9)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (10)Urodziny Societa Rosenthal Kartell Kravts (12)

Home, Miasto

Insta-eksploracja łódzkich fabryk

04/09/2017
Fabryki Łódź (3)

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo częściej jesteśmy na Instagramie niż na Facebooku. O ile Facebook jest nadal niezbędną drogą komunikacji z naszymi obserwatorami, to Instagram ma już ogromną nad nim przewagę, pod wieloma względami.

Na IG dodanie zdjęcia, opisu, hashtagów czy oznaczeń jest na tyle wygodne i sprawne, że możemy to zrobić za pomocą jedynie kilku kliknięć, w bardzo krótkim czasie. Poza tym do dyspozycji są tam również video relacje (InstaStories) – dzięki takim szybkim filmikom nasi obserwatorzy są dużo „bliżej” nas, mają możliwość zobaczyć dużo więcej niż tylko pięknie zedytowane i wykadrowane zdjęcia. IG jest też bogatym zbiorem pomysłów – Czytelniku, jeśli myślisz, że na Facebooku widziałeś już wszystko, co mogłeś zobaczyć to znak, że powinieneś założyć konto na Instagramie. ;)

Ostatnio dotarło też do mnie jak wiele emocjonalnych korzyści daje Instagram. Od kilku lat używania IG jeszcze nigdy nie doświadczyłam na nim hejtu, nieprzychylności i nieżyczliwości. To jest niesamowite, że społeczność z jaką tam mam do czynienia jest po prostu miła, docenia każdy trud włożony w moją pracę, a jeśli się ze mną w czymś nie zgadza to potrafi kulturalnie mi to przekazać (wow!). Niby nie powinno mnie to dziwić ale… jednak dziwi bo czasem już po kwadransie korzystania z FB czuję się potwornie zmęczona. Zazwyczaj po takim wymęczeniu psychicznym IG jest prawdziwym lekarstwem.

Najlepszą jednak sprawą w tej całej insta-rzeczywistości jest… możliwość osobistego poznawania instagramowiczów :) Parę dni temu pasjonaci miejsc opuszczonych, których znaliśmy wcześniej jedynie z sieci, zajrzeli na chwilę do Łodzi i szczęśliwie wybrali nas na swoich towarzyszy. Jak się pewnie domyślacie – i być może widzieliście na naszych insta-video-relacjach – zabawa była przednia, a poza tym dla nas była to też kolejna okazja do zebrania nowych, świeżych opinii na temat Łodzi. Takie spostrzeżenia są dla nas bardzo ważne, dają do myślenia i często zwracają uwagę na sprawy, o których my byśmy nie pomyśleli. Podczas spotkania dokonaliśmy też odświeżenia eksploracyjnych doznań oraz aktualizacji stanu opuszczonych miejsc Łodzi (to drugie, rzecz jasna, smutniejsze). Wspomnienia z naszej wycieczki możecie obejrzeć poniżej, zapraszamy do zdjęć. :)

Chciałabym tu i teraz podziękować wszystkim naszym obserwatorom na IG, za to, że jesteście z nami i tworzycie z nami coś fajnego. Dzięki za komentarze i wiadomości. :)

Dzięki Weronika Jędrek i Krzychu za bardzo zacny dzień :)

Fabryki Łódź (2)

Fabryki Łódź (3)Fabryki Łódź (4)Fabryki Łódź (5)

Fabryki Łódź (7)Fabryki Łódź (10)Fabryki Łódź (8)Fabryki Łódź (9)

A za poniższe zdjęcie dziękujemy Jędrzejowi @archi.grafia :)

Fabryki Łódź (1)